ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english

 

RAPORT

Zatrzymanie i oskarżenia wobec uczestników demonstracji przeciwko budowie elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej,
Słupsk 29-30 marca 2008 r.

 

Raport w formacie PDF
Pobierz tutaj


Demonstracja
29 marca w Słupsku zaplanowana została demonstracja przeciwko budowie elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej (więcej o powodach zorganizowania protestu można dowiedzieć się ze stron: www.tarcza.org i www.m29.bzzz.net).

Przed demonstracją zgromadzone zostały duże siły policyjne. Funkcjonariusze już kilka dni wcześniej nachodzili organizatorów protestu wypytując o szczegóły protestu i próbując ich zastraszyć.

Podczas samego protestu, który zgromadził według różnych szacunków od 500-800 osób, policja zachowywała się raczej nie konfrontacyjnie. Oddziały prewencji nie były widoczne, dzięki czemu demonstracja przebiegała spokojnie. W miejscu wiecu ustawiony został wóz monitoringu policyjnego służący do obserwowania i nagrywania wydarzeń w miejscach publicznych.

Sytuacja stała się bardziej nerwowa podczas przejścia części demonstrantów (ok 100-200 osób) w stronę lotniska w Redzikowie pod Słupskiem. Nad maszerującymi pojawił się policyjny helikopter, a dookoła nie oznakowane wozy policyjne. Po dojściu demonstrantów pod boczne wejście lotniska, ok. godz. 15.30, oddziały prewencji z tarczami odepchnęły protestujących próbujących wejść na jego teren. Demonstranci przeszli wówczas pod bramę główną. Oddziały policji tam zgromadzone użyły pałek i psów w celu odepchnięcia protestujących. Do większych starć jednak nie doszło. Policja zatrzymała jednak dwóch manifestantów, którzy zostali wypuszczeni po kilku godzinach.

Już po zakończeniu protestu, ok godz. 17.15, przy ul. Tuwima w Słupsku, jednego z jego uczestników zatrzymała policja. Jak pretekst zatrzymania podano trzymane przez niego piwo. Został on ukarany mandatem w wysokości 650 zł "za zaśmiecanie i spożywanie alkoholu w miejscu publicznym".

Jako część wydarzeń związanych z protestem przeciwko tzw. "tarczy antyrakietowej" zaplanowana została impreza muzyczno-taneczna w jednym z Słupskich pubów (klub "Keller"). Impreza trwała do wczesnych godzin rannych w niedzielę. Dwie osoby uczestniczące w imprezie zostały rozpoznane później jako policjanci w cywilu. Uczestnicy imprezy byli również fotografowani przez policjantów z nie oznakowanego wozu zaparkowanego po drugiej stronie ulicy. Ten sam wóz widziany był potem, gdy śledził grupę 25 osób, które po zakończonej potańcówce udały się do mieszkania przy ul. Bogusława X, gdzie znajdował się nocleg dla demonstrantów przybyłych z innych miast. Cała grupa dotarła do mieszkania ok. godz. 4.30 nad ranem.

Napaść policji
Około godziny 5.40 u drzwi mieszkania przy ul. Bogusława X zjawiła się policja. Znajdowało się w nim wówczas 25 osób. Według ich relacji odmówiono wpuszczenia policji do mieszkania, ponieważ nie mogli się oni wylegitymować żadnym nakazem. Kiedy policja nalegała, na klatkę schodową wyszedł właściciel mieszkania. W czasie rozmowy zaproponował, że jeden z policjantów może wejść do środka, żeby mógł zobaczyć, że wszystko jest w porządku. Od funkcjonariusz policji usłyszeli jednak: "Co ty mi tu pierdolisz, kto ma wchodzić, kto nie!". Odciągnięto go od drzwi, przewrócono na ziemię i złożono kajdanki. Pozostali w mieszkaniu próbowali zamknąć ponownie drzwi, które jeden z policjantów zablokowała wkładając pałkę w szparę. Do mieszkania wpuszczono gaz. Następnie kilku funkcjonariuszy wtargnęło do środka.

Tak opisuje zdarzenie jedna z uczestniczek: "Przed godziną 6 rano usłyszeliśmy walenie do drzwi, chciałabym zaznaczyć ze nie było to pukanie, tylko walenie pięścią w drzwi. Właściciel podszedł do drzwi i mówił, że widzi przez wizjer funkcjonariuszy policji, nie powiedział ilu. Właściciel wrócił do pokoju gdzie znajdowała się większość osób jeszcze nie śpiących i powiedział nam o tym co zobaczył. Wyszedł na klatkę wraz z kolegą, który stanął w futrynie. Funkcjonariusze zachowywali się w stosunku do nich agresywnie i wulgarnie, podnosili głos. W pewnym momencie jeden z policjantów przewrócił właściciela mieszkania, drugi kolega widząc to wszystko próbował zamknąć drzwi, prosząc o pomoc innych, Wtedy zaczęło robić się rzeczywiście głośniej, bo reakcja ludzi na tak brutalne zachowanie policjantów była głośna i natychmiastowa. Trzymaliśmy drzwi, pytając policjantów, jaki jest cel tej brutalnej interwencji, prosząc od razu o to by funkcjonariusze okazali nam swoje legitymacje i podali swoje numery odznak, w odpowiedzi usłyszeliśmy stek obelg (Otwórzcie kurwa drzwi!, Zamknij kurwa mordę!, Macie przejebane!). Drzwi były lekko uchylone, ze względu na to, że jeden z policjantów włożył między nie pałkę. Trzymaliśmy drzwi jeszcze przez jakiś czas, nagle ludzie zaczęli czuć ze gryzie ich cos w gardło i pali, policja nie ostrzegała nas o tym, że wpuszczą do pomieszczenia gaz łzawiący. Ludzie się rozbiegli. Zaczęli dusić. Podbiegłam do otwartego okna by złapać powietrze i właśnie wtedy zauważyłam, że na podwórku osiedla biegnie już kilku policjantów. Do mieszkania wbiegli funkcjonariusze. Wszyscy momentalnie usiedli gdzie się dało. Policjanci wbiegając do pokoi deptali po śpiących tam na podłodze, w śpiworach ludziach."

Policjanci wewnątrz zachowywali się bardzo agresywnie bijąc pałkami (także rękojeścią) i szarpiąc napotkane osoby. Większość osób spała wówczas w drugim pokoju. Jak wynika z ich relacji jeden z policjantów wbiegł do niego, chcąc najprawdopodobniej otworzyć okno (mieszkanie było "zagazowane") i potknął się o leżące w śpiworach osoby. Kolejni funkcjonariusze uderzali ich pałkami i siadali im okrakiem na głowach. Leżącym w jeszcze na ziemi zakładano kajdanki - część z nich została później oskarżona o napaść na policjantów (sic!). Osoby zakute już w kajdanki, które próbowały podnieść się z ziemi były przez policjantów kopane i popychane, czemu towarzyszyły poniżające komentarze. Prośby o poluźnienie zbyt mocno zapiętych kajdanek były ignorowane lub spotykały się z wulgarnymi odpowiedziami policjantów.

Policjanci odmawiali okazania numerów służbowych. Nie potrafili również podać powodów tej brutalnej akcji. Początkowo mówiono zatrzymanym, że akcja ma związek z "nadużywaniem przez nich środków odurzających". Później pojawiła się wersja o "napaści na funkcjonariusza". Zatrzymani słyszeli rozmowę policjantów, w której jeden pytał drugiego "Czyj to był pomysł by tam w ogóle jechać?" na co otrzymał odpowiedź "Góra".

Oficjalną wersję dotyczącą powodów zatrzymania przedstawił dopiero rzecznik policji dziennikarzom. Według niego powodem interwencji było "zakłócanie ciszy nocnej", które przeszkadzało sąsiadom. Trudno dywagować nad tym czy któremuś z sąsiadów faktycznie przeszkadzało zachowanie zgromadzonych w mieszkaniu. Faktem, który potwierdzają wszyscy zatrzymani jest, że większa część osób zgromadzonych w mieszkaniu spała podczas interwencji policji. Po pierwsze świadczy to o tym, że zbyt głośno być nie mogło, po drugie kuriozalnym jest fakt, że wszyscy bez wyjątku otrzymali mandaty lub wnioski do sądu grodzkiego za "zakłócanie spoczynku nocnego". Również potwierdzonym faktem jest to, że w mieszkaniu nie było żadnego sprzętu grającego, gdyż mieszkanie zostało opróżnione pod wynajem.

Do tej pory, tylko słowa rzecznika policji potwierdzają fakt interwencji na wezwanie. Policja doskonale wiedziała, dokąd udała się grupa osób, która opuściła potańcówkę, gdyż jak wspomniano wyżej byli oni śledzeni. Budynek, w którym mieściło się zaatakowane mieszkanie znajduje się na tzw. "policyjnym osiedlu". Tylko w tym bloku mieszka 5 byłych lub czynnych funkcjonariuszy policji. Osobą, która powiadomiła policję o rzekomym zakłócaniu ciszy nocnej jest Adam M. (nazwisko znane autorom raportu), emerytowany policjant ze Słupska. Uzyskanie pretekstu do interwencji nie było, więc trudne.

Wszyscy zatrzymani jednoznacznie twierdzą, że w interwencji brało udział od samego początku kilka radiowozów policji, w tym policjanci z oddziałów prewencji w charakterystycznych kamizelkach kuloodpornych. Czy tak wygląda standardowa procedura postępowania policji w przypadku zakłócania ciszy nocnej?

W areszcie
Po interwencji policji, znajdujący się w mieszkaniu aktywiści zadzwonili po pogotowie. Jeden z mężczyzn po pobiciu przez policję został przewieziony do szpitala z podejrzeniem złamania ręki (jak się później okazało miał on "jedynie" poważnie stłuczony łokieć i potłuczenia od ciosów zadanych policyjną pałką).

Reszta, (23 osoby) zakuta w kajdanki, została przewieziona do komendy przy ul. 3 Maja w Słupsku. Tam przebadano wszystkich na obecność alkoholu we krwi (wbrew temu, co twierdził rzecznik policji większość okazała się trzeźwa, co wywołało konsternację wśród funkcjonariuszy) oraz skierowano do cel w areszcie. Aktywiści spędzili w nich od kilkunastu do 30 godzin. W czasie ich tam pobytu złamano większość praw osób zatrzymanych w tym min.:

- przez 12 godzin nikt nie poinformował zatrzymanych o powodach zatrzymania, protokół zatrzymania wypełniano dopiero po tym czasie;

- nie przeprowadzono z zatrzymanymi rozmowy o ich stanie zdrowia, nie zapytano czy potrzebują oni pomocy lekarskiej, mimo że część osób została wcześniej uderzona przez policjantów;

- mimo usilnych i jednoznacznych żądań odmówiono zatrzymanym kontaktu z prawnikiem i poinformowania rodziny o zatrzymaniu;

- przez kilkanaście godzin odmawiano zatrzymanym picia i jedzenia;

- część zatrzymanych nie otrzymała materacy na prycze;

- w wielu celach na skutek otwartego okna, którego nie dało się zamknąć panowała temperatura poniżej 10 st. C. (jedna z osób po pobycie w areszcie zachorowała na zapalenie oskrzeli)

- zatrzymanych traktowano obcesowo, policjanci zwracali się do nich wulgarnie, poniżano ich słownie, wywierano naciski, znęcano się psychicznie obrażając najbliższych;

Także na komisariacie policja stosowała przemoc fizyczną, jak opisuje jedna z zatrzymanych: "Na komisariacie odmówiono mi prawa kontaktu z rodziną. Nie pozwolono mi zadzwonić, przy czym nie zostaliśmy o tym poinformowani. Kiedy jeden z kolegów P.M. [nazwisko do wiadomości autorów raportu] wyjął telefon komórkowy, rzucił się na niego policjant wykręcając mu głowę mimo, iż siedział on w kajdankach. Ja, która siedziałam obok zostałam w tym momencie pokaleczona na ręce policyjnym butem."

Przesłuchania
Jak już wspomniano pierwsze osoby zostały przesłuchane dopiero po kilkunastu godzinach od zatrzymania, wtedy również wypełniano protokoły zatrzymań (te czynności powinny być według prawa wykonane niezwłocznie po zatrzymaniu). Zatrzymanych wypytywano o szczegóły demonstracji "antytarczowej", o to w co byli na niej ubrani itd. Co więcej jedna z aktywistek z Poznania widziała wydruki z informacjami o kontrolach tożsamości przeprowadzonych na innych demonstracjach. Pytano ją o udział w demonstracji podczas Europejskiego Forum Ekonomicznego w Warszawie w 2004 roku (sic!). Jednego z aktywistów wypytywano natomiast o jego udział w demonstracji podczas wizyty G.W. Busha na Helu, w zeszłym roku. Nie dość, że świadczy to dobitnie o tym, że akcja policji była zaplanowana wcześniej, to na dodatek po raz kolejny widać, że policja (wbrew obowiązującemu prawu) prowadzi ewidencję i inwigilację osób zaangażowanych w ruchy społeczne i polityczne.

Policjanci nie chcieli protokółować zeznań, w których zatrzymani mówili o brutalnym postępowaniu policji. Niektórym osobom próbowano podsuwać do podpisania zeznania, których nie składali. Osoby, które odmówiły składania zeznań były nakłaniane do tego twierdzeniem, że muszą je składać gdyż zeznają jako świadkowie, a nie oskarżeni. Poza tym stosowano typowe metody manipulacji i kłamstw przy przesłuchaniach: "nie musisz nic mówić, twoja koleżanka ciebie już wsypała", "jak tego nie podpiszesz będziesz siedział dłużej". Zniechęcano do składania zażaleń na zatrzymanie do sądu twierdząc, że procedury trwają bardzo długo i czas odpowiedzi z sądu zatrzymany spędzi w areszcie.

Część mniej doświadczonych aktywistów uległa tym manipulacjom, niektórzy przyjęli mandaty za zakłócanie porządku, mimo tego, że jak twierdzą nic takiego nie miało miejsca. Perspektywa spędzenia kolejnych kilkunastu godzin w zimnej celi działa odstraszająco.

Efekty brawurowej akcji
8 osób zostało oskarżonych z paragrafów 222 i 226 kk (znieważenie i naruszenie nietykalności osobistej funkcjonariusza publicznego) za co według kodeksu grozi do 3 lat więzienia. Każdy z nich otrzymał dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i musi wpłacić poręczenie majątkowe w wysokości 300-500 zł.

Pozostałe 15 osób otrzymało mandaty lub wnioski do sądu grodzkiego za zakłócanie porządku i spoczynku nocnego (art. 51 kw).

Żaden z policjantów, którzy mieli zostać jakoby zaatakowani przez "agresywnych" zatrzymanych nie ma nawet pogniecionego munduru. Natomiast co najmniej 3 osoby (tyle do tej pory zrobiło obdukcję lekarską) zaatakowane przez policjantów mają obrażenia od stłuczonego łokcia (uderzenie trzonkiem pałki) po liczne siniaki, otarcia i zadrapania powstałe w wyniku uderzeń pałką, kopniaków i zbyt mocno zaciśniętych kajdanek.

Wnioski
Mając na uwadze powyższe fakty należy jednoznacznie i bez jakichkolwiek wątpliwości stwierdzić, że akcja policji w mieszkaniu przy ul. Bogusława X w Słupsku miała bezpośredni związek z demonstracją, jaka odbyła się 29 marca. Można przypuszczać, że jej celem była zemsta ze strony policji, która "nie wykazała" się dzień wcześniej. Istnieje także możliwość, że została ona przeprowadzona z powodów czysto politycznych i jej celem było skompromitowanie oraz skryminalizowanie uczestników demonstracji "antytarczowej".

Słupsk - miasto policyjne?
Można też zwrócić uwagę na inny aspekt sytuacji. Słupsk posiada opinię miasta z silnymi wpływami policji. W Słupsku mieści się Szkoła Policyjna, większa niż w innych miastach jest liczba mieszkańców związanych w jakimś zakresie ze strukturami policji (rodzina, znajomi, kontakty biznesowe).

To właśnie w Słupsku miały miejsce dość kuriozalne przypadki "krycia" brutalnego zachowania funkcjonariuszy. Dla przykładu w maju 2005 roku, Głos Pomorza informował o strażniku miejskim podejrzanym o morderstwo, wobec którego miejscowy prokurator zastosował jedynie dozór policyjny i wypuścił na wolność. W 2004 roku słupska policja bardzo sumiennie zabrała się za akcję przeciwko uczestnikom demonstracji podczas Europejskiego Szczytu Gospodarczego w Warszawie. Dziennikarza Polskiego Radia Koszalin przez kilka dni nękano telefonami z pogróżkami i śledzono, gdyż policja uznała go za "alterglobalistę" (więcej o sprawie zobacz np. http://pl.indymedia.org/pl/2004/04/5411.shtml).

Przypomnieć należy również najgłośniejsze "dokonanie" słupskiej policji tj. zabójstwo 13 letniego chłopca dokonane w 1998 roku przez funkcjonariusza Dariusza Woźniaka. Jak się okazało później przeciwko policjantowi składano wiele skarg ze względu na jego wyjątkową brutalność. Wszystkie one były ukrywane, lub policja zadbała o to aby zostały wycofane. Legendarna solidarność słupskich policjantów działała nawet po ujawnieniu tych skandalicznych praktyk. Związek Zawodowy Policjantów w Słupsku wpłacił za niego 5 tys. zł kaucji, a po przesiedzeniu w areszcie jedynie 8 lat więzienia po odbyciu połowy zasądzonej kary. Dziś policjant żyje z policyjnej emerytury w Słupsku.

To właśnie dzięki "solidarności" grupowej policjantów dochodzi później do takich tragedii. Dlatego też sprawę napaści, pobicia i fałszywego oskarżenia demonstrantów z Słupska powinny potraktować poważnie nie tylko organizacje antymilitarne i anarchistyczne.

Raport powstał w oparciu o ustne i pisemne relacje uczestników zajścia, relacje mediów i obserwacje własne.

Anarchistyczny Czarny Krzyż - Poznań

 

KŁAMSTWA I MANIPULACJE SŁUPSKIEJ POLICJI

Poznańscy działacze Anarchistycznego Czarnego Krzyża przekazali informacje o wtargnięciu policji do mieszkania, w którym nocowali uczestnicy demonstracji "antytarczowej" w Słupsku, już kilkanaście minut po godz. 6 rano w niedzielę. Dziennikarze, którzy dzwonili do rzecznika prasowego słupskiej policji Jacka Bujarskiego, byli zaskoczeni skąd rzecznik posiada tyle informacji o interwencji mimo, że sami zatrzymani ledwo co dotarli na komendę.

Wersja wydarzeń, którą przedstawił Bujarski w niedzielny poranek, praktycznie nie zmieniła się do dziś. Żenującą postawą wykazały się lokalne i ponad lokalne media, które praktycznie bezkrytycznie powielały kłamstwa rzecznika.

Poniżej znajdują się cytaty z wypowiedzi Bujarskiego znajdujące się w notkach prasowych zamieszczonych w lokalnej Gazecie Wyborczej i na portalu www.slupsk.naszemiasto.pl. W ten sam sposób wypowiadał się on również w "Panoramie" TVP Gdańsk.

Gazeta Wyborcza (GW) cytuje Jacka Bujarskiego, rzecznika słupskiej policji: "Sąsiedzi skarżyli się głośną imprezę, stąd interwencja. Funkcjonariuszy znieważono wulgarnymi określeniami. Popychano ich. Wtedy wezwali na pomoc inne patrole. Łącznie interweniowało ośmiu policjantów."
Kłamstwo. Policjanci nie wzywali posiłków. Od razu pod budynkiem pojawiło się pięć radiowozów. Policji trudno wyjaśnić, dlaczego do wezwania o zakłócanie ciszy nocnej wysyła, tak duże siły. No chyba, że nie chodziło wcale o zakłócanie ciszy nocnej. Co ciekawe podczas interwencji policji większość osób przebywających w mieszkaniu spała, niektórych obudziły dopiero pałki i kopniaki policjantów. Zakłócenie ciszy musiało być wyjątkowo ciche.

GW: "Te osoby zachowywały się agresywnie wobec interweniujących funkcjonariuszy"
Kłamstwo. W którym momencie 8 osób, którym postawiono zarzut o naruszenie nietykalności i znieważenie policjantów miało się agresywnie zachowywać? Podstawą do wtargnięcia do mieszkania miało być agresywne zachowanie, natomiast agresywne zachowanie nastąpiło dopiero w mieszkaniu. Skutek wyprzedził, więc przyczynę. Osoby, które zostały oskarżone o napaść na policjantów, były wybierane na chybił-trafił, według postury ciała i wyglądu, aby oskarżenie wyglądało na "wiarygodne".

GW: "Jeden z nich użył gazu łzawiącego w sprayu."
Należy tutaj dodać, że gaz został użyty nie do odparcia ataku na policjanta tylko w celu bezprawnego wdarcia się do mieszkania.

GW: [Zatrzymani] "Mieli od 0,7 do 2,5 promila alkoholu." [dzień później Gazeta Wyborcza powtarza to już nie jako wypowiedź rzecznika tylko jako fakt pisząc: "Policja zatrzymała wszystkich uczestników imprezy, mieli od 0,7 do 2,5 promila alkoholu."]
Manipulacja. Po pierwsze interwencja miała miejsce w prywatnym mieszkaniu, w niedzielny poranek, część osób uczestniczyła wcześniej w imprezie w jednym z słupskich barów. Policja zapomniała podać, że większość osób miała pomiędzy 0,0 a 0,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu - na co istnieje potwierdzenie w postaci wydruków z alkomatów. Podawanie takich, a nie innych informacji ma na celu usprawiedliwienie całkowicie bezprawnej interwencji i postępowania policji.

GW: "Zatrzymani - w wieku od 18 do 25 lat"; slupsk.naszemiasto.pl "Zatrzymano 25 osób. Są to młodzi ludzie w wieku od 18 do 26 lat."
Kolejna manipulacja, zatrzymano również starsze osoby. Np. jednego z aktywistów z Poznania w wieku 36 lat, dlaczego policja podaje tylko wiek niektórych? Dzięki takiemu sformatowaniu informacji ma się stworzyć wrażenie o grupie pijanej i awanturującej się młodzieży.

GW: "Pałowanie? Nic o tym nie wiem, choć przyznaję, że akcja była duża"

Kłamstwo. Większość osób została przynajmniej raz uderzona przez policjanta. Bito, popychano, szturchano również ludzi, którzy spali w swoich śpiworach oraz osoby zakute już w kajdanki.

GW: "Nikomu nic się nie stało"; Panorama TVP: "W trakcie zatrzymania żadna z osób nie doznała żadnych obrażeń"
Kłamstwo. Co najmniej kilka osób odniosło obrażenia w wyniku napaści policji, jedna osoba została wprost z mieszkania odwieziona przez pogotowie (więcej zobacz Raport A.C.K.). Rzecznik natomiast nie posiadał wiedzy do tak autorytatywnego stwierdzenia faktu wobec reszty zatrzymanych. Żaden z nich nie został przebadany przez lekarza, ani nawet nie zapytano przez kilkanaście godzin o ich stan zdrowia.

slupsk.naszemiasto.pl: "Zatrzymanie w jednym z mieszkań w Słupsku nie miało nic wspólnego z pikietą" Panorama TVP "Zatrzymanie 25 osób, nie ma nic wspólnego, nie ma żadnego związku z uczestnikami demonstracji"
Kłamstwo. Pierwszym pytaniem, jakie zadawano zatrzymanym był pytanie o udział w demonstracji. Wypytywano o to w co byli ubrani zatrzymani podczas demonstracji. Policjanci komentowali również wobec zatrzymanych: "I co warto było przyjeżdżać na demonstrację?" "Teraz to już ci się odechce demonstrowania w Słupsku" itp. Co więcej policja posiadała informacje o aktywności politycznej części zatrzymanych - więcej patrz Raport A.C.K.

Strony, na których dostępne są wypowiedzi rzecznika w oryginalnym kontekście:

http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,5071402.html

http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,5074896.html

http://www.slupsk.naszemiasto.pl/wydarzenia/835244.html

http://ww6.tvp.pl/7014,20080330686568.strona


ENGLISH VERSION

ABC POZNAN REPORT
The arrest and charges against the participants of the demonstration against U.S. missile base in Poland.
Słupsk, 29-30 March 2008

The Demonstration
On the 29th March a demo against U.S. missile base in Poland took place in Slupsk (northern Poland). More about the demo: www.tarcza.org and www.m29.bzzz.net.

Huge police forces were mobilized before the demo. Few days before the demonstration, policemen intruded the demonstration organizers asking about the details of the protest and were trying to intimidate them.
During the demo itself, where from 500 to 800 people took part, the police was not offensive. The police units were not visible, that's why the demonstration was peaceful. At the square where the hydepark took place, there was a big police car with video cameras.

The atmosphere got more tense when part of the activists (100-200 people) went to the military airport in Redzikowo, next to Slupsk. Above the anti-militarists a helicopter appeared and a lot of civil police cars around them. When the demonstrants finally reached the airport, cops with shields pushed the activists away from the fence. Then they moved to the main gate. The police that was there, used batons and dogs to push the demonstrants away. But no more serious disrupts took place. Two activists were arrested and were released after few hours.

After the protest has ended, at round 5.15 p.m., one of the activists was stopped in the center of Slupsk and arrested and fined with 650 zl (around 200 euro). The reason of this arrest was "littering and drinking beer in public".

There was a tekno party organized as the afterparty of the demonstration in "Keller" pub in the evening. It finished late at night. Two people who took part in the party were later recognized as secret cops. The pariticipants of the party were also photographed by cops in a civil car parked on the other side of the street. The very same car was later seen following a group of 25 people who left the pub and were going to a flat of one of them to sleep. They got there at around 4.30 a.m.
Police attack

At around 5.40 a.m., cops came to the flat where the 25 people went. They did not agree to let the cops in, because they didn't have any warrant. When the police kept on insisting , the owner of the flat went out to the staircase. During the conversation, he said that one of the cops can enter the flat to see if everything is ok. The cops answered "What the fuck are you talking about? I'm the one who decides what is going on!". He was moved away from the door, pushed to the floor and handcuffed. The people who were inside the flat, tried to close the door, but cops blocked it with a baton. Then they sprayed pepper spray inside and few policemen rushed inside the flat.

This is how one of the people inside described the situation: "Before 6 a.m. we heard banging at the door, I would like to emphasize that it was not knocking, it was banging the door with a fist. The owner of the flat went to the door and said he can see policemen in the staircase but couldn't tell how many of them. He came back to the room where most of the not sleeping people were and told us what he's just seen. He went out to the staircase, together with a friend who stood in the door. The cops were aggressive and were shouting at them using swearwords. At one point, one policemen knocked the owner of the flat down, the other friend tried to close the door and as asking the others for help. At that point, it actually started to be quite noisy, because the other people's reaction was loud and immediate. We were holding the door asking the cops about the reason of their intervention and asking for showing their IDs. They replied with tons of swearwords ("Open the fucking door", "Shut the fuck up!", "You're fucked!"). The door were slightly open because one of the cops put a baton in them. We were holding the door for a while and at one point people started to choke, felt throat burning, the cops didn't warn us they'd use pepper spray. The people dispersed. They were choking. I went to the open window to get some fresh air and then I noticed few more cops running to the flat. Policemen ran into the flat. All of us inside sat down. The cops were stamping on people still sleeping in their sleeping bags".

The policemen inside were really violent, beating people up with batons and pulling people. Most people were still sleeping in the other room. According to their reports, one of the cops ran into that room, probably he wanted to open the window and he fell on of the the sleeping people. The other cops were beating with batons and were sitting on people's heads. They were handcuffing people who were still laying on the floor - some of them were later charged with policeman assault (sic!). The people who were handcuffed and were trying to stand up were kicked and pushed and humiliated. If they asked for loosening the handcuffs, then the reply was insulting again.

The cops denied to show their IDs. They also didn't say what was the reason of the violent action. In the beginning they said that the intervention happened due to "using intoxicationg substances". Then the "policeman assault" version appeared. The arrested people heard the cops' conversation when one of them asked the other "Why we were actually there?" and the answer was "The authorities".

The official version with the reasons of the arrest was peresented later by the police spokesman. According to his words, the reason of the intervention was "violation of the night calm", that was disrupting the neighbors. It is hard to say whether any of the neighbors were actually disrupted with the loud behavior of the activists. The fact, that all of them support, is that most of the people inside were sleeping during the police intervention. First of all, it supports the version that it could have been too loud, second of all, it is really weird why all of the people inside got the fines for violating the "night calm". It is also known that there was no audio equipment inside because the flat was emptied out before being rented out.

So far, only the spokesman's words support the version that it was an intervention called by somebody. The cops perfectly knew where the people from the pub went, because, as mentioned before, the were followed. The block of flats, where they stayed is at the so-called police neighborhood. In that particular block of flats at least 5 former or still working policemen live. The person who called the police for intevention (according to the police version) was a retired police officer. So the excuse for the intervention was not hard to get.

All of the detained people unequivocally say that there were several police cars taking part in the action from the very beginning, including policemen from prevention unit in bulletproof vests. Is that a standard procedure after the night calm violation?

At the police station
During the intervention, the activists called an ambulance. One man ofter being beaten up by the cops, was driven to the hospital, because there was a suspicion of a broken arm (it finally turned out that his arm was "only" heavily contused with a police stick).

The other people (23 of them) was driven to the central Slupsk police station. There, all of them were examined for alcohol (in spite of the fact the the cop spokesman said most of them were drunk, most of them were actually sober what confused the other cops) and were put in cells. They spent there from several up to 30 hours. During their stay there, most of their rights were broken, including:

- for 12 hours, nobody was informed about the reason of the intervention, the detention protocol was filled after that time

- the arrested people were not interviewed about the state of their health, they were not asked if they need medical help, even though some of them were beaten up by cops


- in spite of constant asking, they were denied to contact a lawyer or to inform their families about the arrest

- for dozen or so hours they were denied food or drink
some of the detained people didn't get matresses for the beds

- in some cells the temperature was below 10 centidegrees because the windows were open (one person after being released was ill of bronchitis)

-the arrested people were insulted, humiliated, harrassed, mentally tortured

Also at the police station, cops used physical violence, as one of the arrested people describes: "At the police station I was denied to contact my family. I was not allowed to make a phonecall, we were not informed about the possibility of making one phonecall. When one of our friends took his cellphone out, one of the cops jumped at him and twisted his head, even though he was handcuffed. I was sitting next to him and I was hit with a police boot".

Interrogations
As mentioned before,the detained people were interrogated dozen or so hours after being arrested, the detention protocols were also filled at that time (those procedures should legally take place immediately after the actual arrest). The arrested people were asked about the details of the anti-US shield demonstration, about the clothes they were wearing at the demo etc. What is more, one of the arrested activists from Poznan saw documents including all data about identity control made during other demonstrations. She was also asked about her participation in the demonstration against the European Economic Forum in 2004 (sic!). One of the activists was also asked if he took part in the demo against George Bush's visit in Poland last year. Those are distinct evidences that the action was planned earlier and also that the cops are illegally collecting the data about the social-political movement activists.

The policemen didn't want to minute the testimonies where the activists were complaining about the violent police behavior. The cops were trying to force some people to sign testimonies that they didn't make. The people who denied to testify, were told that they have to do it because they are not testyfying as the accused, but as witnesses. Apart from that, classical methods of manipulation and lies were used: "you don't have to say anything, your friend already told us everything", "if you don't sign it, you will stay here longer". They were discouraged to make complaints about the arrest to the court, claiming that the procedures take a long time and they will have to wait for court's anwer in the detention.

Part of the less experienced activists unfortunately succumbed the manipulations and they signed the fines for night calm violation even though they claim nothing like that has happened. The perspective of more hours in the old cell was quite scary.

The effects of the brutal intervention
8 people were charged with policeman assault and insult, they can get up to 3 years of imprisonment for that. All of them also got police supervision, they are not allowed to leave the coutry and have to pay a bail of 300-500 zlotys (100-150 euro).

The other 15 people got fines for violating the night calm.

None of the policemen, who are said to be attacked by the "aggressive" activists had even a crumpled uniform. But at least 3 people (who made forensic examination) have signs of being beaten up by the police, from a contused elbow to a lot of bruises, abrasions which appeared because of being hit with police sticks, kicks and tight handcuffs.

Conclusions
Taking the mentioned facts into consideration, we can simply and with no doubts claim that the action of the police in Slupsk was definitely connected with the demonstration that happended on the 29th of March. It can be also suspected that it was made because of stricly political reasons and the aim of it was the criminalization of the participants of the "anti-shield" demonstration.

Slupsk - a police city?
We can also take a look at the other context of the situation. Slupsk has a opinion of a police-influenced city. There's a police academy there, quite a big number of the city inhabitants are somehow connected with police structures (family, friends, business contacts).

It was exactly in Slupsk, where some really odd examples of "hiding" the violent police behavior took place before. For example, in May 2005 one local newspaper wrote about a municipal police officer who was charged with murder, and the local prosecutor used only police supervision to control him. In 2004, the Slupsk police was really scrupulous with the action against the participants of the demonstration against the European Economical Forum in Warsaw. One local journalist was harrassed with telephones and followed, because the cops claimed he was an anti-globalist activist.

We should also mention the most famous "achievement" of the Slupsk police: killing a 13-year old boy in 1998 by a police officer Dariusz Wozniak. As it later turned out, there were a lot of complaints about the policeman, because he was said to be very violent. All of them were either hidden or dismissed. The legendary solidarity of the Slupsk cops was still working after those facts came out to daylight. The Trade Union of Police Officers paid 5,000 zlotys bail (around 1,500 euro), and only after 8 years of imprisonment he was released on parole. Today, he lives in Slupsk and gets a police pension.

Exactly because of this "solidarity" of cops tragedies like this take place. That is why the case of the attack, beating and false charges against the anti-militarist activists should be seriously treated not only by anarchist of anti-militarist organizations.

The report was made on the basis of the arrested activists testimonies, media coverage and our own observations.

Anarchist Black Cross Poznan


The arrested activists still need your support, also financial. We are collecting money for the legal help, the courtcases should start within few months. If you want to donate some money, here's the bank account:

mBank PL81 1140 2004 0000 3202 3517 7247
Katarzyna Jankowska
BRE Bank S.A. Retail Banking, al. Mickiewicza 10, 90-050 Lodz
BIC/SWIFT BRE Bank: BREXPLPWMUL
SORT CODE- 11402004
Write "for Slupsk"