![]() |
|||||||
|
Jeśli
interesujesz
się
ciekawymi,
niebanalnymi
filmami,
pragniesz
się
podzielić
swoimi
fascynacjami
filmowymi,
nie
chcesz
zyskiwać
z
tego
komercyjnych
korzyści
oraz
chciał/a/byś
zaangażować
się
w
działalność
na
Rozbracie,
możesz
przyłączyć
do
naszego
kolektywu
DKF-owego.
No
to drugi sezon Czwartkowych Obiadków Filmowych zleciał jak z bicza
strzelił. Był on zupełnie inny niż poprzedni, chociaż tradycje:
1. obsuwek 2. problemów technicznych (od dźwięku po brak napisów) 3. odwoływania seansów w ten sam dzień - pozostały. Nikt nie jest doskonały, zwłaszcza my na Rozbracie, ale staramy się cały czas. Największe zmiany to otoczenie i zaangażowanie większej ilości osób. W cieplejsze miesiące pokazy odbywały się w dużej, wygodniejszej Galerii, gdzie czuliśmy się prawie jak w kinie. Na początku pojawiało się bardzo dużo osób (nie skłamię twierdząc, że bywało ich nawet 50) i troszeczkę przeraziliśmy się, że nasze dkf-y przerodzą się w komercyjne tzn. przyjść - zobaczyć - iść do domu, a ciągle liczyliśmy na żywe dyskusje po filmach, które tak naprawdę odbywały się w raczej mniejszych gronach. W gotowanie
obiadków zaangażowała się nasza ukochana, cudowna, kolorowa, roztańczona
ekipa Food Not Bombs, pomocna fizycznie przy gotowaniu (obiadki były przepyszne!)
i mentalnie przy wymyślaniu potraw oraz oczywiście pocieszająca, że nic
nie szkodzi się spóĽnić :) Za co dozgonnie dziękujemy. Pokazaliśmy
również sądownie zakazany "Amway - witajcie w życiu", czym potwierdziliśmy,
że w Poznaniu tylko u nas można obejrzeć wszystkie filmy, bez żadnego
tabu i wpływów z zewnątrz. Na święta pożegnaliśmy się "biblijnym"
"Żywotem Brian'a" przy rybie po grecku bez ryby :) Nie zabrakło
też hiciorów kasowych, tzw. filmów na czasie, np. "Monachium"
Spielberga, czy "V jak Vendetta", który ze wspaniałymi problemami
technicznymi zakończył tegoroczny sezon. Kilka seansów
odbyło się w ramach większych imprez, "Lilya 4 ever" - w ciągu
imprezy kobiecej "No bo ta suka mnie sprowokowała" (niezapomniany
film - niezapomniana dyskusja), cukierkowa "Lista kolejkowa"
w ramach imprezy kubańskiej, wstrząsające filmy nt. praw zwierząt zorganizowane
jako jeden z ogólnopolskich dni wegetarianizmu, czy "Czeczenia: brudna
wojna" i "Cena prawdy" - puszczane jednocześnie w kilku
miejscach w kraju z okazji dni czeczeńskich. Dzięki tym pokazom mieliśmy
okazję gościć zupełnie nowych przybyszy, którzy zapoznali się z Rozbratem,
miejmy nadzieję, że powrócą (nadal czekamy na fan klub Czwartkowych Obiadków
Filmowych, chętni przybywajcie!). Kilka filmów
pozostanie w naszych pamięciach na długo: rewelacyjny "Złodzieje
rowerów" de Sicci, przejmujący "Nakarmić kruki" Saury,
wstrząsający "Nienawiść" Kassovitza czy oparty na faktach "Hotel
Ruanda". Wszystkich
filmów nie jestem w stanie wymienić - zapraszam do galerii
foto.rozbrat.org, gdzie znajdziecie wszystkie plakaty dkf-ów z
zeszłego sezonu. Sezon zamknięty, czekamy na następny, na świeżą krew, nowe postaci, które zechcą zaprezentować nam swoje filmowe fascynacje. Niech kolejny, tak jak ten, będzie jeszcze lepszy od poprzedniego! Odpoczywajcie wakacyjnie i filmowo! I do zobaczenia po wakacjach w czwartek! CZWARTKOWE
OBIADKI FILMOWE- Po
kilku latach przerwy jesienią 2004 roku reaktywował się pomysł regularnego
dyskusyjnego klubu filmowego na Rozbracie. Wszystko ruszyło na nowo 2
grudnia 2004 roku pod nazwą "Czwartkowe Obiadki Filmowe" pokazem
anarchistycznego klasyka "Ziemia i Wolność" w reż. Kena Loacha.
Nowa formuła DKF-ów przewidywała wspólne spożywanie wegańskiego obiadku
przed seansem. Nie obyło się oczywiście bez problemów technicznych (no
co... jesteśmy przecież na skłocie ?) i film oglądaliśmy ostatecznie na
15-calowym telewizorku... liczy się przecież treść. Zgodnie z założeniem
po filmie wybuchła spontaniczna dyskusja i wszyscy z radością i nadzieją
oczekiwaliśmy dalszego rozwoju obiadków. Film mógł pokazać każdy, kto
miał chęci i umiejętności kulinarne (albo wiedział kto może za niego gotować
?). Przez DKF-y przewijały się filmy przeróżne, od niemych filmów grozy,
poprzez horrory klasy B (jak dla mnie nawet klasy D albo i E), po filmy,
które telewizornia pokazywała nie raz. Nasze serca pokrzepiała rosnąca
frekwencja od 5 osób na pierwszym pokazie do około 30stu na pokazie po
śmierci papieża (się społeczeństwo znudziło...), ostatecznie wahała się
wokół liczby 15stu widzów. Co
najważniejsze, po niedługim czasie okazało się, że czwartki stały się
dniem mocno integrującym tych starych z nowymi kręcącymi się wokół Rozbratu,
również dniem, gdzie osoby po raz pierwszy stykały się z tym miejscem
(większość reakcji było pozytywnych). Częściej dyskusje trwały przy obiadkach
poprzedzających seanse i na ogół filmy zaczynały się z ponad pół godzinnym
poślizgiem od magicznej godziny 19:00, bo wszyscy zawsze się rozgadali
i żal było przerywać. Po kilku miesiącach spontanicznej organizacji DKF-ów
dostaliśmy nauczkę w postaci dwóch czwartków, gdy nie odbyły się seanse
(tyrania braku struktury, hehe). Wtedy nastąpiła szybka mobilizacja i
usystematyzowanie formy Czwartkowych Obiadków Filmowych. W ten sposób
bez przerw, jak zawsze z problemami technicznymi, dobrnęliśmy do końca
czerwca i do upragnionej przerwy wakacyjnej. Już
wiadomo, że idea "czwartków" przetrwa... najprawdopodobniej
forma trochę się zmieni, na pewno przenosimy się z ciasnego Klubu Anarchistycznego
do Galerii... jakie zmiany nas jeszcze czekają, to się okaże. "Czwartki"
dobitnie pokazały, że niezbędne są cykliczne wydarzenia na Rozbracie,
które przez swój luźny charakter zintegrują wszystkich ludzi zafascynowanych
tym miejscem. Rozbrat przyciąga, ale Rozbrat nieaktywny nie przywiązuje.
Dziś mówiąc "do zobaczenia w czwartek wieczorem!" wiadomo o
co chodzi, dlatego widzimy się w czwartek o 19:00 bracia i siostry! /moli/ |
|
||||||