Walki społeczne w Polsce

Kraków w okresie po rewolucji 1905 roku a przed pierwszą wojną światową to miejsce zadziwiające. W atmosferze galicyjskiej autonomii bez przeszkód prowadzą swe działania najróżniejsze ugrupowania polityczne. Stąd tez, gdy w Rosji szaleje kozacka nahajka i pobrzmiewają coraz rzadsze strzały z naganów, tu przybywają odetchnąć zarówno wielcy - od Piłsudskiego po Lenina - jak i mniejsi bojownicy. To także prawdziwy raj dla działalności prowokatorów i agentów carskiej Ochrany. Wszyscy ci ludzie pławią się w gęstym, mistycznym sosie Młodej Polski, która przeżywa właśnie swój rozkwit. Działa legendarny „Zielony Balonik", na Plantach wieczorami wśród mgieł bez trudu spotyka się wędrujące chochoły, a dekadencja przedłużającego się niemiłosiernie końca wieku wyzwala postawy gdzie indziej nie możliwe. Studenci strajkują i demonstrują, artyści piją i tworzą, a przyjezdni zachłystują się wolnością planując kolejne powstania lub rewolucje. Wiosną 1912 roku obiega Kraków informacja o pewnym procesie politycznym. Zarzuty brzmią bardzo poważnie: zbrodnia obrazy majestatu i obrazy członków domu cesarskiego oraz zbrodnia naruszenia spokoju i porządku publicznego. W dniu wizyty arcyksięcia Karola Franciszka i arcyksiężnej Zyty dwóch anarchistów rozrzuca odbitą na hektografie odezwę pod bezpretensjonalnym tytułem: „Arcyksiążę w Krakowie". Główny oskarżony to Augustyn Wróblewski w tym czasie redaktor i wydawca między innymi „Sprawy Robotniczej". Jak przystało na prawdziwego…
Strona 3 z 3