![]() |
||||
|
23 lutego 2000 roku pod placówką konsularną Federacji Rosyjskiej w Poznaniu odbyła się pikieta przeciwko ludobójczej interwencji wojsk rosyjskich w republice Iczkerija, znanej na świecie jako Czeczenia. Pikieta została zorganizowana przez poznański oddział Komitetu "Wolny Kaukaz". Organizacja ta prowadziła wówczas swą działalność w kilku polskich miastach. W Poznaniu Komitet w ramach "sojuszu ponad podziałami" utworzony został przez środowiska związane z Federacją Anarchistyczną sekcja Poznań, Akcję Alternatywną "Naszość" oraz Socjaldemokratyczną Alternatywę (grupa rozłamowa Federacji Młodych Unii Pracy). Pikietę zorganizowano jako symboliczny gest solidarności w 56. rocznicę deportacji ludności czeczeńskiej dokonanej przez stalinowski reżim. W wyniku nieoczekiwanego zbiegu okoliczności, kilkoro manifestujących przedostało się na teren placówki. Tego typu wydarzenia dla rosyjskiego Konsulatu w Poznaniu nie są nowością. Podobny przebieg miała manifestacja w 1991 roku po wkroczeniu wojsk rosyjskich na Litwę, uczestniczył w niej m.in. obecny wiceprezydent miasta Poznania M. Frankiewicz. Tym razem jednak w Rosji odbywały się przygotowania do wyborów prezydenckich. Poznańska manifestacja (ochrzczona przez media mianem "Incydentu Poznańskiego") natychmiast wykorzystana została w cynicznej i ksenofobicznej kampanii W. Putina. W sukurs przyszli mu również polscy politycy oraz tzw. "intelektualiści" i wszelkiej maści "moralne autorytety", po raz kolejny pokazując "wysoki" poziom swej publicystyki. Dzięki temu, cel pikiety, a więc nagłośnienie sprawy czeczeńskiej, został osiągnięty w rozmiarach jakich nikt się nie spodziewał. Poniżej przedstawiamy krótki wybór z dokumentów i artykułów prasowych dotyczących tej, jakby nie było, najgłośniejszej akcji polskich środowisk alternatywnych.
Oświadczenie z dnia 23.02.2000. Wspólnie z Czeczenami obchodzimy dziś dzień ich narodowego święta - rocznicy tragicznych wydarzeń sprzed 56. lat. 23 lutego 1944, w dniu święta armii czerwonej Rosjanie w sposób podstępny, łamiąc wszelkie zasady prawa międzynarodowego, deportowali cały naród czeczeński w południowo wschodnie rejony ZSRR - głównie do północnego Kazachstanu i Kirgizji. Tych, których nie udało się wywieźć, mordowano na miejscu. W ciągu jednego dnia zabito około 12 tysięcy ludzi. Pacjentów Szpitala Rejonowego w Urus-Martan pogrzebano żywcem, wiele osób utopiono w jeziorze Kezenoj-An. Gdzie indziej domy wysadzane były granatami lub oblewane benzyną i palone razem z niewinnymi ludźmi. W wyniku wysiedlenia Czeczeni stracili od 200 do 210 tysięcy ludzi. Stanowiło to około 45% ludności Czeczenii. Tragedia Czeczenów powtarza się dziś, u progu XXI wieku. Rosja nie przestała być Związkiem Sowieckim, zbrodniczym imperium zła, posyłającym na śmierć w imię imperialnych utopii całe narody i dziesiątki milionów istnień ludzkich. Nawet sposób bycia nowego "silnego człowieka" Władimira Putina, przypominać ma stare metody praktykowane przez Józefa Stalina i Adolfa Hitlera. W przypadku obecnej Rosji, zniszczonej przez lata totalitarnych rządów, żebrzącej na kolanach o pomoc finansową Zachodu podobne zachowanie jest oczywiście farsą. Propaganda sukcesu, polegającego na bombardowaniu i mordowaniu cywilnych mieszkańców 150 razy mniej licznego narodu świadczy o stopniu zwyrodnienia rządzących Rosją ludobójców. Łącząc się z Czeczenami w ich narodowej tragedii Komitet Wolny Kaukaz żąda: * międzynarodowej
blokady i izolacji zbrodniczego państwa rosyjskiego Komitet Wolny Kaukaz Gazeta
Poznańska 24.II.2000 r. Manifestacja przed konsulatem Federacji rosyjskiej Zniszczeniem flagi rosyjskiej oraz wymalowaniem murów konsulatu Federacji Rosyjskiej w Poznaniu zakończyła się środowa manifestacja Komitetu Wolny Kaukaz. Manifestanci zawiesili na konsulacie flagę Czeczenii. "Chcemy przypomnieć tragiczne wydarzenia do jakich doszło 56 lat temu. Gdy Stalin wydal rozkaz wywózki kilkudziesięciu tysięcy Czeczenów, na Syberię za to. że sprzyjali Niemcom podczas II wojny światowej Podczas tej wywózki zginęło ponad,12 tysięcy Czeczeńców - powiedział PAP Maciej Roszak z Komitetu Wolny Kaukaz. Czterech z manifestantów i namalowało napisy na terenie konsulatu: "Komitet Wojny Kaukaz", "23.02.1944 - 23.02.2000. Na murze nama1owano też swastykę. Wcześniej zdjęto flagę, porwano ją i podeptano. Kilkunastu manifestantów zebrało się pod konsulatem po godzinie 16. Protestujący wznosili antyrosyjskie okrzyki, skandowali "Wolna Czeczenia" i "Szamil Basajew". Manifestacja trwała około pół godziny policja nie interweniowała. -"Ustaliliśmy sprawców zniszczeń i prawdopodobnie jutro przedstawimy zarzuty wobec winnych" - powiedział komisarz Andrzej Borowiak z poznańskiej policji. Demonstracje odbyły się także w Warszawie. Krakowie i Gdańsku. Gazeta
Wyborcza 25.II.2000 r. Flaga pod but "Bandycka akcja" - tak rosyjski MSZ nazwał wczoraj demonstrację w Poznaniu. Polski rząd i władze miasta przepraszają. To była zemsta za 200 lat przymusu, komunizmu - powiedział nam Wicekonsul Igor Oszczepkow. - Jak lew, chory może go kopnąć nawet małpa. Ale jak lew ozdrowieje, co wtedy? Wczoraj od rana rosyjskie telewizje pokazywały, jak poznańscy demonstranci wdzierają się na teren konsulatu. Wtorkowa demonstracja odbyła się 56 rocznicę wywózek Czeczenów na Syberię. W Poznaniu trwały tez obchody 55. rocznicy oswobodzenia miasta przez armię radziecką. Kilkunastu członków Komitetu "Wolny Kaukaz" pojawiło się przed konsulatem z transparentem "Zbombardować Krem!". Wdarli się na teren placówki, zdarli z budynku rosyjską flagę i podeptali ją. Napisali też nam konsulacie czarnym sprayem: "Mordercy" i "Wolny Kaukaz".
Wolny Kaukaz tworzy Federacja Anarchistyczna i organizacja Naszość, która w 1997 r. usiłowała w Paryżu obrzucić jajami Kwaśniewskiego. Już rano przebywający w Mińsku minister spraw zagranicznych Rosji Igor Iwanow mówił o "chuligańskim wybryku". Nota, którą kilka godzin później otrzymał polski ambasador w Moskwie Andrzej Załucki, była ostrzejsza. Rosyjski MSZ żąda wyjaśnienia, jak doszło do znieważenia flagi i naruszenia eksterytorialności placówki dyplomatycznej. Rosjanie szczególną uwagę zwracają na bierności policji. Funkcjonariusze zjechali dopiero, gdy demonstranci wycofali się już z placówki. Nie interweniował policjant stojący przed konsulatem. Trudno stwierdzić, jakie będą skutki tego, co się stało w Poznaniu. - Wczoraj od rana dzwonili do ambasady oburzeni Rosjanie - powiedział "Gazecie" rzecznik naszego moskiewskiego przedstawicielstwa Jacek Niedzielski.. Sprawą "bandyckiego napadu", chce zająć się rosyjska Duma. Niektórzy znawcy polityki rosyjskiej twierdzą nawet, że nie dojdzie do zapowiadanej na wiosnę wizyty w Polsce szefa rosyjskiego MSZ. Polski MSZ złożył wyrazy ubolewania. Przepraszają także władze Poznania. Prezydent Ryszard Grobelny zażądał, by komendant policji wyjaśnił, dlaczego jego ludzie się spóźnili. Natomiast organizatorzy z Wolnego Kaukazu uważają, że dzięki ich akcji udało się zwrócić na czeczeński dramat oczy polskich polityków. Przewodniczący Piotr Lisiewicz wołał: - Wizerunek rosyjskiej flagi widnieje na czołgach, które miażdżą Czeczenię. PCG Z oświadczenia
MSZ Rosji Oświadczenie rzecznika prezydenta Poznania W związku z chuligańskimi wybrykami, jakie miały miejsce 23 lutego br. przed Konsulatem Generalnym Federacji Rosyjskiej, prezydent Ryszard Grobelny w bezpośredniej rozmowie z komendantem miejskim policji zażądał szczegółowego raportu oraz wszczęcia dochodzenia wyjaśniającego postępowanie funkcjonariusza policji pełniącego dyżur przy konsulacie. Chcąc zapobiec podobnym ekscesom w przyszłości, prezydent polecił rozważenie możliwości wzmocnienia posterunku zabezpieczającego konsulat. Działając z upoważnienia prezydenta, wiceprezydent Tomasz Kayser złożył na ręce wicekonsula Igora Oszczypkowa wyrazy ubolewania z powodu chuligańskich występków, jakie dotknęły dyplomatyczne przedstawicielstwo Federacji Rosyjskiej w Poznaniu. Wiceprezydent Kayser wyraził też przekonanie, że wybryki te (podarcie flagi narodowej, malowanie haseł na murach konsulatu) budzą oburzenie władz miasta, i liczy, że nie wpłyną one na opinię o Poznaniu jako mieście otwartym, tolerancyjnym i gościnnym. Wiceprezydent Kayser zapewnił też konsula, że miasto pokryje wszystkie koszty związane z usuwaniem zniszczeń powstałych na terenie konsulatu w wyniku działań grupy wandali. Wiceprezydent Kayser zwrócił się także z prośbą, by udzielając informacji o zajściach przedstawicielom prasy krajowej i zagranicznej, konsul uwzględnił stanowisko władz Poznania. Dariusz Urbanowicz
Tragedia
Czeczenii i chuligani Krwawa akcja
rosyjskich generałów w Czeczenii wzbudza ból i gniew w wielu krajach,
także w Rosji. W "Gazecie" codziennie publikujemy świadectwa
tych zbrodni, zwykle zresztą w relacji naszych rosyjskich przyjaciół.
W demokratycznej Polsce każdemu wolno - byle w ramach prawa - demonstrować
przekonania antywojenne. Wolno żądać "blokady państwa rosyjskiego",
wrzeszczeć: "zbombardować Kreml!". Mnie z kolei wolno to nazywać
głupotą, a wdzieranie się na teren konsulatów określać mianem chuligaństwa,
które nie licuje z powagą czeczeńskiej tragedii. Organizacja Naszość -
skrajna i marginalna - grupuje młodzieniaszków, którzy politykę pojmują
jako urządzanie awantur, ciskanie jajami. Cóż, ten rodzaj głupoty nie
jest polską specyfiką, nie brakuje go i w polityce rosyjskiej. Nie uzasadnia
to rozpętywania antyrosyjskiej histerii w Polsce i antypolskiej w Rosji.
Mam nadzieję, że i teraz do tego nie dojdzie. Deptanie flagi innego kraju
jest aktem sprzecznym z polską tradycją. Każdy z nas ma narodową godność
i chyba każdy odczuwał gorycz, gdy - nawet w epoce dyktatury i stanu wojennego
- deptano i palono polską flagę, by poniżyć władze PRL. Przecież to zwykłe
barbarzyństwo. Poważniejszy jest problem nieudolności policji, która dopuściła
do naruszenia prawa i dobrych obyczajów. Oczekujemy, że wszystkie okoliczności
policyjnej nieobecności zostaną przedstawione opinii publicznej. Placówki
obcych państw muszą być starannie zabezpieczone. Adam Michnik Tygodnik
"Solidarność" nr 9/00 Wreszcie dał głos Kiedy w październiku
1999 r. rosyjskie rakiety zmasakrowały setki mieszkańców Groznego, w tym
samym numerze Gazety Wyborczej Adam Michnik opublikował komentarz przeciw...
dekomunizacji w Polsce. Kiedy w listopadzie rosyjskie lotnictwo i artyleria
równały z ziemią Grozny i inne miasta czeczeńskie, Adam Michnik, pod pseudonimem
Andrzej Zagozda, zachwycał się... postawą rosyjskiej inteligencji. Kiedy
w grudniu Rosjanie dokonali zbiorowego mordu w Alkan-Jurt, Adam Michnik
milczał. Nie odezwał się też w obronie praw człowieka ani w styczniu,
ani w lutym, kiedy to już nikt nie mógł udawać, iż nie wie, że w Czeczenii
odbywa się ludobójstwo, a organizacja Human Rights Watch ujawniła 38 egzekucji,
dokonanych przez Rosjan w Groznym. Adam Michnik dał głos dopiero teraz
- w obronie państwa prawa i polskich tradycji. W numerze "GW"
z 25 lutego, w dzień po demonstracji Komitetu "Wolny Kaukaz"
w Poznaniu, wysmażył - na wielce nieświeżym oleju - komentarz pt. "Czeczeńska
tragedia i chuligani". Akcję Komitetu - moim zdaniem udaną, bo tylko
dzięki niej, cały świat znów zaczął głośno mówić o Czeczenii - nazwał
Michnik głupotą, chuligaństwem, rozpętywaniem antyrosyjskiej histerii
oraz barbarzyństwem, nie licującym z polską tradycją. Przy okazji pochwalił
się mnogością świadectw o rosyjskich zbrodniach ukazujących się na łamach.
Wyborczej. Rzeczywiście, było ich dużo, ale zawsze odnosiłem wrażenie,
że są one preparowane z rosyjskiego punktu widzenia. Wrażenie, to nie
to samo, co pewność. Wszelako już ją mam. Michnik napisał bowiem teraz
wyraźnie, że wydarzenia w Czeczenii Gazeta przedstawia "zwykle w
relacji naszych rosyjskich przyjaciół". Ciekawe, kiedy do ich grona
dołączy Putin? Niedawno w "GW" przeczytaliśmy o nim informację
pt. "Młody, piękny, niebogaty"; nieco wcześniej wywiad z Jegorem
Gajdarem ukazał się w Wyborczej pt. "Putin postępuje sensownie".
To już prawie tak, jak w Trybunie, która wywiad z Borysem Bierezowskim
zatytułowała "Putin jest dżentelmenem"... Krystian Brodacki Niezawisimaja
Gazieta 25.II.2000 r. Chamstwo po polsku Wczoraj Rosjanie ze zdumieniem przyjęli wiadomość o tym, że w cichym polskim miasteczku Poznaniu (tak w oryginale - przyp. FORUM), w którym nigdy dotąd nie dało się zauważyć ostrych nastrojów antyrosyjskich, nieoczekiwanie przeprowadzono ohydną akcję. Jak donosi z miejsca wydarzeń korespondent NIEZAWISIMEJ GAZIETY Aleksander Kuranow w trakcie marszów protestacyjnych, organizowanych w Polsce z okazji kolejnej rocznicy stalinowskiej deportacji Czeczeńców z ich stron rodzinnych, najbardziej aktywni bojówkarze spośród demonstrantów urządzili najprawdziwszą rozróbę w rosyjskim konsulacie generalnym w Poznaniu. Byli to "chłopcy" reprezentujący organizację Wolny Kaukaz. Wyłamali oni zamki furty wejściowej, wtargnęli na teren przedstawicielstwa, nabazgrali na murach budynku swastyki i hasła antyrosyjskie, zerwali flagę narodową Rosji, porwali ją, a następnie spalili, a na jej miejsce zatknęli flagę czeczeńską. Policja przybyła na miejsce wydarzeń dopiero po 25 minutach po wezwaniu i usunęła napastników, którzy zdążyli już nieźle pohulać sobie. Jak informuje ambasada rosyjska, żaden z napastników nie został zatrzymamy i trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko to, co się stało, odbyło się, jak zwykło się w takich sytuacjach wyrażać, "przy pobłażaniu władz". Proczeczeńskie demonstracje zorganizowano także w Gdańsku, w Krakowie i oczywiście w Warszawie, jednakże w tych dużych miastach do otwartych skandali nie doszło. Tam ograniczono się do krótkich wieców przed rosyjskimi przedstawicielstwami i do zbierania podpisów pod protestami przeciwko obecnym poczynaniom Moskwy na Północnym Kaukazie. Akcje te organizowali czeczeńscy emisariusze i przedstawiciele szeregu polskich organizacji o nastawieniu antyrosyjskim. Rzecz interesująca, iż wcześniej polscy zwolennicy przyjaźni z Czeczenią tej daty szczególnie nie obchodzili. A teraz nie tylko urządzili demonstracje, ale także nabożeństwo w jednej z warszawskich świątyń. Należy dodać, że dzień 23 lutego "upamiętniono" w Polsce jeszcze jednym antyrosyjskim wybrykiem. Zbezczeszczony został radziecki cmentarz wojskowy w Bielsku-Białej, na którym znajdują się groby 11 tysięcy żołnierzy. Wszystko wskazuje na to, że po wejściu Polski do NATO Polacy zhardzieli nad miarę. Ostatnio władze tego kraju z własnej inicjatywy lub też z sojuszniczej gorliwości poczęły zadziwiająco konsekwentnie podkreślać agresywną istotę Rosji, nie biorąc pod uwagę tego, że podobne działania mogą zaszkodzić stosunkom rosyjsko-polskim. Dopiero co Warszawa i Moskwa wymieniły "uprzejmości", wydalając po dziewięciu dyplomatów, którym udowodniono szpiegowskie poczynania. Tę akcję zaczęła Polska. Znający się na rzeczy twierdzą, że można było odpowiednimi kanałami skomunikować się i po cichu porozumieć, tak by z Moskwy i Warszawy wyjechali niepożądani funkcjonariusze. Lecz Polakom potrzebny był skandal. A propos - analogiczne proczeczeńskie akcje miały miejsce w Paryżu. Ale Francuzi byli o wiele bardziej powściągliwi niż Polacy. Minister spraw zagranicznych Rosji Igor Iwanow nazwał incydent w Poznaniu "chuligańską akcją, która zasługuje na najpoważniejsze potępienie". Wczoraj do rosyjskiego MSZ wezwano ambasadora Polski w Federacji Rosyjskiej, na którego ręce złożono stanowczy protest przeciwko akcji w Poznaniu. W oświadczeniu akcję określono jako "bandycką", dokonaną przy całkowitym pobłażaniu polskich organów porządku publicznego. Strona rosyjska podkreśliła, że mimo ostrzeżeń ze strony Moskwy władze polskie nie przecięły działalności proczeczeńskich organizacji na terytorium Polski. Bezczynność władz strona rosyjska uznaje za faktyczną zachętę dla ekstremistów, głosi oświadczenie. (pp - tłum. Forum nr.11/00) WIKTOR SOKOŁOW Nasz
Dziennik 26.II.2000 r Rosyjskie reperkusje Igor Iwanow, minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, odwołał swoją wizytę w Polsce. Zaraz potem zapadła decyzja o "odwołaniu na konsultacje" rosyjskiego ambasadora w Warszawie do Moskwy. Nierozważny czyn grupki lewicowo-anarchistycznych ekstremistów zaczyna przeobrażać się w dyplomatyczny skandal. Polski MSZ zamierza jak najszybciej wystosować do strony rosyjskiej notę dyplomatyczną. Jednocześnie przyznaje, że podczas wizyty rosyjskiego ministra miały być poruszone bardzo ważkie kwestie (...) Gazeta
Wyborcza 26.II.2000 r. Siądźmy przy wspólnym stole - oświadczenie komisji sejmowej Komisja spraw zagranicznych Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej wyraża głębokie ubolewanie z powodu gorszącego incydentu, który miał miejsce w Poznaniu w dniu 23 lutego br. na terenie konsulatu Federacji Rosyjskiej. Wyrażamy przekonanie, że ów pożałowania godny incydent nie powinien mieć zdecydowanego wpływu na stosunki pomiędzy naszymi państwami. Sądzimy, że czas najwyższy, aby polscy i rosyjscy parlamentarzyści spotkali się, by porozmawiać o sprawach, które nas łączą, i tych, które nas dzielą. Miarą nowego stanu naszych stosunków, stosunków między wolnymi krajami, jest to, czy o pewnych sprawach, nawet oburzających opinię publiczną naszych krajów, spierać się będziemy przy wspólnym stole. Deklarujemy silną wolę parlamentarnego dialogu o stosunkach polsko-rosyjskich. Przewodniczący
Komisji Spraw Zagranicznych Dopuścili
się uchybień - oświadczenie KG Policji Inspektorat Komendanta Głównego Policji ustalił, że 23 lutego 2000 r. poznańska policja dopuściła się istotnych uchybień przy zabezpieczeniu Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej podczas nielegalnej manifestacji członków Komitetu "Wolny Kaukaz". Wstępne ustalenia Inspektoratu wskazują, że policja w Poznaniu: nie przeprowadziła dostatecznego rozpoznania możliwych zagrożeń; nie zabezpieczyła konsulatu w czasie manifestacji; po przybyciu na miejsce zdarzenia nie podjęła żadnej interwencji wobec obecnych tam sprawców przestępstwa. Dlatego też komendant główny policji nadinspektor Jan Michna polecił wszcząć postępowania wyjaśniające w stosunku do kierownictwa Komendy Wojewódzkiej i Komendy Miejskiej w Poznaniu. Komendant komisariatu policji Poznań Jeżyce - bezpośrednio odpowiedzialny za zabezpieczenie konsulatu - został zawieszony w czynnościach i wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Postępowania takie wszczęto również wobec czterech innych policjantów, którzy nie podjęli interwencji pod konsulatem. Komendant główny policji zapewnia, że wszystkie okoliczności tej sprawy zostaną drobiazgowo wyjaśnione, winni uchybień będą zaś ukarani dyscyplinarnie. Policja zebrała już dowody pozwalające przedstawić zarzuty i ustaliła sprawców zniszczenia flagi Federacji Rosyjskiej oraz uszkodzenia elewacji Konsulatu Generalnego w Poznaniu. Rzecznik
Prasowy Komendanta Głównego Policji Minister Biernacki ubolewa - oświadczenie MSWiA Minister spraw wewnętrznych i administracji Marek Biernacki wyraża ubolewanie z powodu niewłaściwego zabezpieczenia przez policję w Poznaniu Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej. Po zapoznaniu się ze wstępnymi ustaleniami Inspektoratu Komendanta Głównego Policji, minister spraw wewnętrznych i administracji polecił wyciągnąć surowe konsekwencje wobec policjantów winnych zaistniałych zaniedbań. Komendant główny policji wstał zobowiązany do przedstawienia w najbliższym czasie harmonogramu przedsięwzięć, które pozwolą zapobiec w przyszłości tego typu wydarzeniom. Marcin Trzciński, Rzecznik Prasowy
Gazeta
Poznańska 26.II.2000 r. Szacunek
i podziw Rozmowa z Ramzanem Ampukajewem reprezentującym w Polsce Asłana Maschadowa prezydenta Czeczeńskiej Republiki Iczkerii Co dotychczasowe władze Czeczenii sądzą o akcji poznaniaków? - O akcji w sposób wybiórczy dowiedziałem się z mediów. Mam nadzieję, że powiesz mi co szczegółowo tam zaszło. Faktem jest że cały świat się o tym dowiedział. Czterej poznaniacy
reprezentujący Komitet Wolny Kaukaz wdarło się na teren konsulatu rosyjskiego.
Wymalowali antyrosyjskie hasła, zdarli rosyjską flagę, a w jej miejsce
zawiesili flagę czeczeńską. Ale władze
rosyjskie ślą noty protestacyjne do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Wiele osób postrzega to jako bandytyzm, naruszenie eksterytorialności
konsulatu Ale prawo
międzynarodowe gwarantuje nienaruszalność placówek dyplomatycznych. -
Mówi się, że to bandycki napad A co Rosjanie robią w Czeczenii? Wymienię
tylko kilka miast Czernokazowo, Mazdok, Asinowskaja, gdzie Rosjanie stworzyli
obozy koncentracyjne dla Czeczenów. To co tam wyprawiają z naszymi rodakami
nie można nawet nazwać bandytyzmem to rzeź! Wielu świadków potwierdza,
że dochodzi tam do eksterminacji ludzi. Czy to jest przestrzeganie prawa
międzynarodowego? Rozmawiał Marcin Kącki Niezawisimaja
Gazieta 26.II.2000 r. Przeprosiny po polsku Jak się okazuje, proczeczeńskie elementy, które wtargnęły przedwczoraj na teren konsulatu generalnego Federacji Rosyjskiej w polskim mieście Poznań, usiłowały zrobić to już nie raz. Zarejestrowano pięć podobnych napadów, lecz w trakcie czterech poprzednich prób ekstremiści po prostu nie zdołali przedostać się na teren konsulatu. Komenda główna polskiej milicji (tak w oryginale - przyp. FORUM) poinformowała, że rozpoczęło się śledztwo w sprawie chuligańskich aktów w Poznaniu. Dokonano wizji miejscowej, przesłuchano świadków. Polscy milicjanci wyrazili przekonanie, że organizatorzy i uczestnicy bezprawnych akcji zostaną zidentyfikowani i ukarani. Strona polska, jak oświadcza polska ambasada w Moskwie, uznaje za bezsporny fakt wtargnięcia na terytorium rosyjskiej misji dyplomatycznej, ubolewa z tego powodu i bada powody, z jakich polscy milicjanci, ochraniający budynek misji, nie byli w stanie temu zapobiec. Oprócz tego muszą oni dokładnie ustalić tożsamość organizatorów napadu i uczestników, gdyż podług niektórych danych nie byli to członkowie organizacji Wolny Kaukaz, lecz Ligi Anarchistów. Polacy obiecują w pełni zrekompensować konsulatowi szkody i mają nadzieje, że nieprzyjemny incydent nie zepsuje stosunków rosyjsko polskich. Tych nadziei co prawda nie podzielają rosyjscy ustawodawcy. Wczoraj Duma Państwowa Da posiedzeniu plenarnym rozpatrzyła projekt oświadczenia dotyczącego prowokacji, jaka miała miejsce w Poznaniu. Mówi się w nim, że antyrosyjska postawa, jaką wielu polskich polityków zajmuje w związku z antyterrorystyczną operacją na Północnym Kaukazie, nieuniknienie wpłynie na stan i perspektywy stosunków rosyjsko-polskich. Do tego dodać należy bardzo ważny fakt: w związku z chuligańskimi wybrykami w Poznaniu minister spraw zagranicznych Igor Iwanow odwołał swoją zaplanowaną na początek marca wizytę w Polsce i poinformował, że rosyjski ambasador w Polsce Siergiej Razow będzie odwołany do Moskwy na konsultacje. To też nie wszystko. Bardziej radykalnie nastrojeni Rosjanie z Partii Narodowo-Bolszewickiej Edwarda Limonowa postanowili działać zgodnie z formułą "krew za krew, oko za oko". Trzej z nich wczoraj w nocy wrzucili na teren polskiej ambasady w Moskwie butelkę z płynem zapalającym, która na szczęście nie wyrządziła żadnej szkody. Moskiewscy milicjanci okazali się sprawniejsi od polskich: "limonowcy" zostali zatrzymani i zostaną ukarani. Jak lider nacjonalbolszewików Edward Limonow poinformował dziennikarkę Niezawisjmej Gaziety Ałłę Tuczkowową, popiera on swoich partyjnych kolegów, którzy zorganizowali akcje protestu pod ambasadą Polski w Moskwie. "Postąpili jak należy. I mimo że nie była to inicjatywa naszej partii, a ich osobista inicjatywa, jestem po ich stronie. Przecież widzieliśmy wszyscy co się wydarzyło w Polsce. Jestem przekonany, że zbezczeszczenie rosyjskiej flagi byłoby niemożliwe bez przyzwolenia miejscowych władz i policji" - powiedział Limonow. Zatrzymani pod ambasadą członkowie partii zostali przewiezieni do komisariatu milicji miasta Moskwa, znanego już nacjonalbolszewikom z ich poprzednich akcji. Kiedyś znaleźli się tu młodzi ludzie, którzy obrzucili Nikitę Michałkowa zgniłymi jajkami. Incydent poznański jeszcze do końca nie jest zażegnany, lecz już z chwilą, gdy zyskał ciąg dalszy w stolicy Rosji, ukazał dowodnie, jak łatwo rozpalają się namiętności. Moskwa w tym epizodzie prezentuje się godnie, zresztą i Warszawa ze swoimi przeprosinami najwidoczniej nie chce wielkiego skandalu. Polacy, wpakowani w tę historię, wyraźnie nie chcą występować w charakterze chłopca, którego duzi wujaszkowie z NATO "wypuszczają na gościa" i obserwują zza węgła, kiedy ów, nie dostrzegłszy podstępu, postanowi malcowi wyłoić skórę. Zwykle wtedy by bronić chłopięcia pojawiają się bojówkarze. (pp - tłum.
Forum nr.11/00 )
Gazeta
Wyborcza 28.II.2000 r. Flagi za flagi Ambasada polska w Moskwie j konsulat w Sankt Petersburgu zostały obrzucone jajkami, i butelkami z tuszem. Pod ambasadą spalono dwie biało-czerwone flagi. Milicja nie interweniowała (...) W sobotę ok. godziny 15 pod ambasadę w Moskwie podeszła grupa ok. 200 młodych mężczyzn, z których wielu miało na sobie wojskowe kurtki. Pracownicy ambasady uważają, że demonstrantów podwiozły tu autobusy, które w czasie manifestacji stały zaparkowane na sąsiedniej ulicy. A na demonstrantów czekały kamery państwowych kanałów telewizyjnych. Ochrona ambasady twierdzi, że budki strażnicze, w których zazwyczaj dyżurują strzegący placówki rosyjscy milicjanci, były puste. Na płocie ambasady powieszono transparenty: "Polska poplecznikiem terroryzmu", "Dzisiaj wy nas zdradziliście, jutro oni zdradzą was", skandowano: "Basajew prezydentem Polski !". W kierunku budynku poleciały jajka, pomidory i butelki z tuszem poligraficznym. W kałuży płonącej benzyny spalono dwie biało-czerwone flagi. Ochrona ambasady zadzwoniła do wydziału ochrony placówek dyplomatycznych MSW, domagając się interwencji. Nikt nie przyjechał, a demonstranci przez nikogo nie niepokojeni odeszli. W tym, momencie pod drugą bramę ambasady przy ul. Klimaszkina zajechał autobus, z którego wyskoczyło 30 mężczyzn w kozackich mundurach. Obrzucili budynek jajkami, pomidorami i słoiczkami : z ćwikłą, potem wsiedli do autobusu i odjechali. Tę scenę filmowała ekipa prywatnej telewizji NTW, Jeden z napastników, który przedstawił się jako ataman Aleksander Martynow, powiedział, że atak na ambasadę przeprowadzili członkowie Związku Kozaków Rosji, protestując przeciwko "prowokacji w Poznaniu". - Nie wiem,
dlaczego w sobotę nikt nie przeszkodził ludziom atakującym ambasadę. Teraz
porządku pilnują tam j milicjanci, OMON. Będą dyżurować przez całą noc
- zapewnił mnie wczoraj kpt. Oleg Orłow z wydziału ochrony placówek dyplomatycznych
MSW. WACŁAW RADZIWINOWICZ, MOSKWA Gazeta
Wyborcza 29.II.2000 r. Policja zawiniła - oświadczenie rzecznika KG Policji Inspektorat
Komendanta Głównego Policji ustalił, że 23 lutego 2000 r. poznańska policja
dopuściła się istotnych uchybień przy zabezpieczeniu Konsulatu Generalnego
Federacji Rosyjskiej podczas nielegalnej manifestacji członków Komitetu
"Wolny Kaukaz". - odwołać ze stanowiska zastępcę komendanta miejskiego, który w czasie manifestacji nadzorował działania policji w Poznaniu, - odwołać ze stanowiska komendanta komisariatu Poznań Jeżyce - bezpośrednio odpowiedzialnego za zabezpieczenie konsulatu, - wszcząć postępowania dyscyplinarne wobec 12 innych policjantów, w tym m.in.: wobec zastępcy komendanta wojewódzkie- go policji w Poznaniu, komendanta miejskiego policji w Poznaniu, oficera dyżurnego komendy wojewódzkiej policji w Poznaniu. Policja zebrała już dowody pozwalające przedstawić zarzuty i ustaliła sprawców zniszczenia flagi Federacji Rosyjskiej oraz uszkodzenia elewacji Konsulatu Generalnego w Poznaniu. Prokuratura rejonowa wszczęła w tej sprawie śledztwo. Dzisiaj jednemu ze sprawców - Witoldowi D. - przedstawiono już zarzuty. Rzecznik
Prasowy Kg Policji, Gazeta
Wyborcza - Wielkopolska 01.III.2000 r. W obronie
komendanta Zarząd Wojewódzki Porozumienia Polskich Chrześcijańskich Demokratów w Poznaniu rozumie i popiera motywy, którymi kierowali się demonstranci protestujący przeciwko ludobójstwu w Czeczenii pod Konsulatem Federacji Rosyjskiej. Nie akceptujemy jednak takich form demonstracji, które prowadzą do aktów wandalizmu i chuligaństwa. Incydent pod konsulatem w Poznaniu został w Rosji wykorzystany do rozpętania antypolskiej akcji propagandowej. Kierownictwo Komendy Dzielnicowej popełniło pewne błędy w organizowaniu rutynowego zabezpieczenia konsulatu. Niemniej podjęte przez Komendę Główną Policji decyzje personalne dotyczące Komendy Miejskiej w Poznaniu uważamy za niewspółmierne do uchybień komendy niższego szczebla. Szczególnie jesteśmy zainteresowani decyzją o odwołaniu nadkomisarza Sławomira Kasperskiego, zastępcy komendanta miejskiego, jego zasługi w reformowaniu i usprawnieniu prac policji w naszym mieście nie mogą zostać pochopnie przekreślone z powodu niewłaściwej decyzji podjętej poza jego wiedzą i kompetencją. Piotr Libiszowski
- Dyrektor poselskiego PPChD Gazeta
Wyborcza - Wielkopolska 03.III.2000 r. Szkody w konsulacie 1. Obiekt,
w którym znajduje się Konsulat Federacji Rosyjskiej, stanowi własność
Skarbu Państwa, za który odpowiada Prezydent Miasta Poznania. Ryszard Grobelny Dokument
niepublikowany Oświadczenie z dnia 1 marca 2000 r. Komitet Wolny Kaukaz wyraża stanowczy sprzeciw wobec propagandowej nagonki przeciw uczestnikom protestu przeciwko rosyjskiemu ludobójstwu w Czeczenii pod poznańskim konsulatem. Nazywanie chuligaństwem i wandalizmem rozpaczliwego krzyku w obronie mordowanego narodu jest ohydną manipulacją i dowodzi niskich kwalifikacji moralnych i intelektualnych osób te słowa wypowiadających. Zdecydowanej większości polskiej klasy politycznej brak wrażliwości na krzywdę drugiego człowieka. Brak reakcji establishmentu na ludobójstwo nie jest tylko jej niedoborem, ale zgodą na zbrodnie. Pół wieku temu świat nie chciał słyszeć o holocauście - milczał lub nie znajdował właściwych środków by tej straszliwej zbrodni zapobiec. Dokładnie tę samą postawę reprezentują dziś ci, którzy w imię kilku mało ważnych spraw gospodarczych i politycznych (z których dwie lekceważone były przez rządzących od 1989 r.) gną się w ukłonach wobec rosyjskich pogróżek. Rozumiemy
stanowisko polskiego MSZ w sprawie naszej akcji, taki jest język dyplomacji.
Jednak posłów i samorządowców nikt nie zmuszał już do potępiających nas
oświadczeń. Komitet Wolny Kaukaz podziękuje im we właściwym dla siebie
"umiarkowanym" stylu za ich bezczelne kłamstwa. Tchórzostwo,
zginanie karków w obliczu wojny psychologicznej prowadzonej przez Federację
Rosyjską jest sprzeczne z polską tradycją polityczną. Polska postsowiecka
klasa polityczna nie dojrzała do prowadzenia polityki niepodległego kraju. Obrzydliwej
nagonce wobec uczestników naszego protestu będziemy przeciwstawiać się
w sposób czynny. Wszelkie przypadki łamania prawa i zasad etyki w ostatnich
dniach starannie dokumentujemy. W najbliższym czasie wystąpimy z wnioskiem
do Komisji Etyki Mediów przeciwko "Gazecie Wyborczej". Przeciwko
wszystkim politykom, którzy publicznie dokonują nacisków na wymiar sprawiedliwości,
skierujemy doniesienia o przestępstwie, wobec parlamentarzystów używających
wobec nas określeń w rodzaju "chuligani" lub "wandale"
- wnioski do sejmowej Komisji Etyki Poselskiej. Nasz proces
będzie miał - zdaniem wielu prawników - charakter precedensowy. Staną
przed nim ludzie, którzy świadomie złamali literę prawa w stanie wyższej
konieczności, w imię solidarności z zabijanymi. Od tego, czy polski wymiar
sprawiedliwości zdoła zachować niezależność wobec tak olbrzymich nacisków,
zależeć będzie jego obraz przez wiele lat. Komitet Wolny Kaukaz Tygodnik
"Solidarność" nr 9/00 Incydent Wypadki w konsulacie rosyjskim w Poznaniu pokazały, jak głębokie są nastroje antypolskie u naszego wschodniego sąsiada i jak nie lubi on spektakularnych gestów wymierzonych w jego politykę. Rosja przeprowadza ludobójcze działania w Czeczenii. Incydent w Poznaniu, choć w swojej symbolice prowokacyjny, nie odbiega od zestawu protestów stosowanych na całym świecie przeciw państwom, które naruszają prawa człowieka i dopuszczają się zbrodni. Jednak reakcja władz Rosji, wysyłanie bojówek pod ambasadę Polski w Moskwie i konsulat w Sankt Petersburgu wywołują upiory z przeszłości - epoki totalitarnej. To już nie jest nieprzemyślany akt jakiejś niewielkiej organizacji, która zbezcześciła flagę Rosji, to już rządowa akcja przeciw Polsce, na którą zresztą dotąd nasze władze nie zareagowały. Rosja nie chce zachować odpowiednich proporcji w stosunku do zaistniałych faktów i wytacza wobec nas wielkie działa. Może to oznaczać, że prezydencka kampania wyborcza potrzebuje wrogów zlokalizowanych za granicą lub nawet jakiegoś zwrotu w polityce Rosji wobec Polski, która zamiast widzieć w naszym kraju pomost do kontaktów z Zachodem, stawia na prowokacje w tym regionie. Z tego powodu incydent w Poznaniu był niepotrzebnym gestem. Koszty takich gestów są niewspółmierne do efektów. Mamy prawo i obowiązek manifestować swój protest wobec ludobójstwa w Czeczenii, możemy i powinniśmy pomagać uchodźcom z Czeczenii, ale nie powinniśmy dawać okazji do nakręcania histerii antypolskiej w Rosji. Pośrednio za incydent w Poznaniu można obciążyć polskie władze, które nie potrafiły zdobyć się na właściwe, oficjalne potępienie wojny w Czeczenii. Stonowane, z powodu interwencji MSZ, oświadczenie Senatu RP, nie zaspokoiło sumienia wielu rodaków, stąd mogło się pojawić takie zachowanie jak w Poznaniu. JERZY KŁOSINSKI Nowe
Państwo nr.9/00 Chamstwo
i obłuda BBC pokazuje
film z Czeczenii. Samochód wlecze zmasakrowane zwłoki czeczeńskiego żołnierza.
Potem rosyjscy żołnierze wrzucają do dołu kilkadziesiąt ciał Czeczeńców.
Ich ręce są pokaleczone krępującym je drutem. Niektórzy mają obcięte uszy.
W Waszyngtonie, Londynie, Brukseli odzywają się głosy protestu i wezwania
do śledztwa w tej sprawie, ale Moskwa mówi, że to niemożliwe, by jej żołnierze
dokonali takiej zbrodni W tym samym czasie kilku Polaków wdziera się na
teren rosyjskiego konsulatu. Zrywają rosyjską flagę, a na murze urzędu
malują swastykę. Reakcja Moskwy jest gwałtowna. Żąda ukarania winnych,
a minister spraw zagranicznych odwołuje wizytę w Warszawie. Rosyjska prasa
pisze o skandalu i polskim chamstwie. Przy okazji ostrzega, że następnym
razem Rosjanie mogą otworzyć ogień. Tak jak przed rokiem Żydzi ostrzelali
Kurdów atakujących ich ambasadę w Berlinie. Podwójna moralność, obłuda,
wyrachowanie są obecne w polityce rosyjskiej od zawsze. Nic więc dziwnego,
że Rosjanie opanowali do perfekcji sztukę operowania tymi narzędziami.
Ich ostra reakcja na wydarzenia w Poznaniu wynika z potrzeb polityki wewnętrznej.
W opublikowanym w ubiegłym tygodniu programie wyborczym Władimir Putin
po raz kolejny powtórzył, że jego celem jest silne państwo, zbudowane
na dyscyplinie i porządku. Dlatego, w przeciwieństwie do zanarchizowanej
Polski, Rosja już pojmała sprawców zamachu terrorystycznego na polską
ambasadę w Moskwie. To, że polscy dyplomaci nic o nim nie wiedzą, nie
ma większego znaczenia. Ważne, że niebawem świat dowie się o przykładnym
ukaraniu zamachowców. Ale co istotne, Putin mówi wyraźnie, że cele wewnętrzne
obchodzą go bardziej niż zewnętrzne. Powtarza, że jeśli Rosja nie potrafi
uporać się z problemem wypłaty pensji, to. powinna zrezygnować z zajmowania
się sprawami globalnymi. Nic więc dziwnego, że Moskwa niewiele sobie robi
z coraz głośniejszych protestów wobec zbrodni w Czeczenii. Taki odwrót
od spraw zewnętrznych jest oczywiście wyborem taktycznym, a nie strategicznym.
Kiedy Rosja odzyska siłę, na pewno wróci do spraw globalnych. Kiedy u
siebie zaprowadzi dyscyplinę i porządek, pomyśli o wprowadzaniu ich u
innych. Tak jak teraz zaprowadza porządek w Czeczenii. Jak mówi Putin,
dla którego w Czeczenii "wystarczyło stanąć do walki z bandytami,
rozgromić ich i tym samym zrobić realny krok ku rządom prawa". Radosław Rybiński Trybuna
Ślaska 3.III.2000 r. Wolny Kaukaz w działaniu Ludzie widzą tylko nasze zadymy, ale niewiele kto słyszał, że, w tym tygodniu wyjechał zorganizowany przez nas konwój z pomocą dla Czeczenii - mówi Marek Kurzyniec, anarchista, jeden z liderów Wolnego Kaukazu. Kurzyniec już kilkakrotnie organizował różne proczeczeńskie inicjatywy, był też przetrzymywany przez kaukaskich bandytów, gdy jechał z konwojem pomocy dla Czeczenii. Wolny Kaukaz jest apolitycznym stowarzyszeniem, grupującym ludzi bez względu na odcienie polityczne. Są tu anarchiści, działacze prawicowej Naszości -którzy "zasłynęli" obrzucając jajkami prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - w Paryżu, NZS-u i sporo niezrzeszonych "wolnych strzelców". Działają w miastach, w których istnieją rosyjskie placówki dyplomatyczne - w Warszawie, Gdańsku, Krakowie i Poznaniu. Właśnie akcja w Poznaniu, podczas której naruszono eksterytorialność rosyjskiego konsulatu, sprawiła, że o proczeczeńskiej organizacji zaczęło być głośno. - Zrobili na nas medialną nagonkę, a tymczasem była to akcja polityczna - broni się przed zarzutami Marek Piekarski z poznańskiego Wolnego Kaukazu. Oskarżano ich, że naruszają polską rację stanu.- Powstanie styczniowe też traktowane było jako wewnętrzna sprawa Rosji, wielkie mocarstwa umyły ręce i mogliśmy liczyć tylko na spontaniczną pomoc mieszkańców innych krajów - odwołuje się do historii Piekarski. Działacze Wolnego Kaukazu nie czują się bojownikami przegranej sprawy - Tak jak teraz Rosjanie już kilka razy triumfowali w Czeczenii, ale potem zawsze musieli stamtąd uciekać. Ja daję po im pół roku - potem nie będą już świętować - przekonuje Kurzyniec. Dariusz Zalega Tam ginie naród - mówi Marek Kurzyniec, jeden z liderów Wolnego Kaukazu Zarzucano nam, że nie szanujemy polskiej racji stanu. Ale ciekawe czy ona w ogóle istnieje, czy ktoś ją jasno sformułował? Czy nie jest z nią tak, jak z naszą polityką wschodnią, która miota się między różnymi postawami wobec Moskwy i w końcu jest byle jaka? Ale przede wszystkim chodzi nam o to, że na naszych oczach rosyjska armia walczy z całym narodem czeczeńskim. Rzeczpospolita
7.III.2000 r. Pięciu przed sąd Pięciu uczestników lutowej manifestacji przed konsulatem Rosji w Poznaniu, którzy znieważyli godło i flagę rosyjską, stanie przed poznańskim Sądem Okręgowym. Poznańska prokuratura sporządziła i wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko nim. Dwudziestego trzeciego lutego tego roku kilkanaście osób wzięło udział w manifestacji przed poznańskim Konsulatem Generalnym Federacji Rosyjskiej, zorganizowanej przez ugrupowanie Wolny Kaukaz pod hasłem "Wolna Czeczenia". Siedmiu uczestników manifestacji przeskoczyło płot okalający teren placówki dyplomatycznej. Na elewacji budynku namalowali m.in. swastykę, czarną farbą pokryli rosyjskie godło. Wreszcie ściągnęli z masztu rosyjską flagę i znieważyli ją, depcząc, drąc i podpalając.(...) Poznańska
Prokuratura Okręgowa twierdzi, że ustaliła nazwiska pięciu z siedmiu sprawców
chuligańskiego wybryku. Pomogła w tym analiza antroposkopijna: porównanie
zdjęć i nagrań filmowych podczas zajścia z fotografiami podejrzanych.
Była ona niezbędna, bo część sprawców miała zakryte twarze - mówi Mirosław
Adamski, rzecznik prasowy PO. Wśród oskarżonych o znieważenie godła i
flagi rosyjskiej, bezprawne wejście na teren konsulatu i wyrządzenie szkód
materialnych są: Piotr L., dziennikarz "Gazety Polskiej" i trzej
studenci. Mają od 23 do 28 lat, nie byli wcześniej karani. Wszyscy odmówili
składania wyjaśnień przed prokuratorem. Poznańska Prokuratura Okręgowa
nadal ustala nazwiska pozostałych uczestników wdarcia się na teren rosyjskiego
konsulatu. A.O.
Dokument
niepublikowany Zaproszenie z dnia 07.06.2000 W środę 7 czerwca rozpoczyna się proces członków Komitetu Wolny Kaukaz, którzy 23 lutego br. wtargnęli na teren konsulatu rosyjskiego w Poznaniu i ściągnęli z masztu na jego terenie rosyjską flagę, a na jej miejscu zawiesili czeczeńską. Na murze budynku namalowali napisy protestujące przeciwko ludobójstwu w Czeczenii oraz swastykę, chcąc zaakcentować podobieństwo zbrodni Putina do ludobójstwa III Rzeszy Adolfa Hitlera. Tego dnia odbędą się: - 11.00. Konferencja prasowa, w której udział wezmą Ali Ramzan Ampukajew, oficjalny przedstawiciel prezydenta Czeczenii Asłana Maschadowa oraz senator Zbigniew Romaszewski, przewodniczący senackiej Komisji Praw Człowieka. Konferencja odbędzie się w siedzibie Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" w Poznaniu przy ul. Zamkowej. - 12.00 Rozprawa przeciwko członkom Komitetu w Sądzie Okręgowym przy ul. Aleje Marcinkowskiego w Poznaniu. - 15.30. Manifestacja pod Ministerstwem Sprawiedliwości w Warszawie z żądaniem uniewinnienia członków Komitetu. Uwaga: w czasie gdy rozpoczyna się w proces, w Warszawie protest głodowy wspólnie z dwoma Czeczenami prowadzi Marek Kurzyniec z Komitetu Wolny Kaukaz Głos
Wielkopolski 8.IV.2000 r. Bezkarne
palenie flagi Kodeks karny
Federacji Rosji za palenie flagi obcego państwa nie przewiduje odpowiedzialności
karnej. Przynajmniej według mecenas Małgorzaty Hellert Kaczmarskiej, broniącej
oskarżonych - Witolda G., Renarda S., Macieja R., Piotra L. i Marcina
H. To właśnie wniosek pani mecenas spowodował, że Sąd Okręgowy w Poznaniu
odroczył sprawę o znieważenie symboli Federacji Rosyjskiej podczas pikiety
przed Konsulatem Generalnym Rosji w Poznaniu, 23 lutego ubiegłego roku.
Prokurator zarzucił wybranym uczestnikom demonstracji między innymi niszczenie
cudzej własności oraz znieważenie flagi Federacji Rosyjskiej. Przed otwarciem
przewodu sądowego mecenas Małgorzata Hellert Kaczmarska złożyła wniosek
o umorzenie postępowania o znieważenie flagi rosyjskiej z uwagi na to,
że kodeks rosyjskiej federacji nie karze za podobne czyny w swoim kraju.
Dowodem tego jest fakt, iż władze Rosji nie wszczęły postępowania przeciwko
uczestnikom anty- polskich demonstracji w Moskwie, podczas których także
palono polskie flagi. prokuratura replikowała, że według jej wiedzy Federacja
Rosyjska nowelizowała swój kodeks karny dostosowując go do wymogów europejskich,
ale sąd dla zbadania zasadności wniosku obrony odroczył rozprawę. Beb Gazeta
Wyborcza - Wielkopolska 26.IX.2000 r. Rosja nie odwzajemnia Sąd umarza zarzut o znieważenie symboli państwowych - powiedział wczoraj sędzia Dariusz Kawula. Pięciu młodych anarchistów, którzy w lutym wdarli się na teren rosyjskiego konsulatu i podeptali flagę Rosji, stanie więc przed Sądem Rejonowym, a nie Okręgowym.(...) Zasadne wątpliwości Proces miał się rozpocząć 7 czerwca. Jednak prokuratorowi nie udało się wtedy nawet odczytać aktu oskarżenia. Małgorzata Heller-Kaczmarska, adwokat członków Komitetu, zażądała umorzenia zarzutu znieważania symboli państwowych. - Ten artykuł obowiązuje tylko wtedy, gdy drugie państwo też zapewnia ochronę naszym symbolom. A Rosja tego nie robi - tłumaczyła.(...) Będą apelowali
Piotr Zabłocki Gazeta
Wyborcza - Wielkopolska 29.V.2001 r. Krótko i zwięźle Nie przyznajemy
się, nie będzie my składali wyjaśnień, nie od- powiemy na pytania - powiedziała
wczoraj w Sądzie Rejonowym piątka anarchistów, oskarżona o wtargnięcie
na teren rosyjskiego konsulatu.(...) Gazeta Wyborcza
- Wielkopolska 7.VIII.2001 r. PZ Gazeta
Wyborcza - Wielkopolska 11.VI.2002 r. Usprawiedliwione nieposłuszeństwo - Oskarżeni demonstrowali w obronie narodu, który jest wbijany, gwałcony, pozbawiony wolności - mówiła wczoraj w poznańskim Sądzie Rejonowym mecenas Małgorzata Heller-Kaczmarska broniąca pięciu osób. które w lutym 2000 r. wtargnęły na teren rosyjskiego konsulatu. Proces w sprawie nielegalnej demonstracji pod rosyjskim konsulatem trwał ponad półtora roku. Wczoraj prokurator i adwokat przedstawili mowy końcowe. Szczeniackie
wybryki - To nie jest proces polityczny - ripostował prokurator. - Zachowanie oskarżonych było szczeniackim wybrykiem - dodał. Jego zdaniem "nawet jeśli oskarżonymi kierowały uczucia wyższe, to i tak popełnili oni przestępstwa pospolite". I za zniszczenie mienia i naruszenie miru domowego zażądał dla całej piątki po roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i grzywien po 2 tys. zł. Tylko organizator demonstracji Piotr L. miał zapłacić 500 zł więcej. W obronie
narodu - Nie może być mowy o naruszeniu miru domowego. Oskarżeni nie wtargnęli do konsulatu, bo do konsulatu każdy może wejść. Nikt też nie kazał im stamtąd wychodzić. - Trzeba umorzyć postępowanie dotyczące zniszczenia mienia. Nie ma bowiem wniosku poszkodowanego, czyli reprezentowanego przez wojewodę skarbu państwa. A tylko pod tym warunkiem można by prowadzić w takiej sprawie śledztwo. - Zniszczenie flagi jest wykroczeniem, bo flaga była warta maksymalnie 100 zł, a nie - jak twierdzi konsulat - 300 zł. A jeśli jest to wykroczenie, to już się przedawniło. - Ale nawet
jeśli sąd się ze mną nie zgodzi i uzna oskarżonych winnymi, to pozostaje
kwestia najważniejsza: pobudki działania oskarżonych - podkreślała Heller-Kaczmarska.
- Ja pamiętam wprowadzenie stanu wojennego. Jak patrzyliśmy wtedy na tych,
którzy za granicą demonstrowali w obronie naszej wolności? A oskarżeni
demonstrowali w obronie narodu, który jest zabijany, gwałcony, pozbawiony
wolności - mówiła. Jej zdaniem ich zachowanie można uznać za "usprawiedliwione
nieposłuszeństwo wobec prawa". Wyrok zostanie
ogłoszony w przyszły poniedziałek. Piotr Zabłocki Gazeta
Wyborcza - Wielkopolska 18.VI.2002 r. 10 miesięcy za anarchię - Protestować można na wiele sposobów. Nie można jednak łamać prawa, bo grozi to anarchią - mówiła wczoraj w poznańskim Sądzie Rejonowym sędzia Karolina Focht, skazując pięciu członków Komitetu Wolny Kaukaz za wtargnięcie na teren rosyjskiego konsulatu.(...) Tak nie
można! - Będziemy
się odwoływać. Sąd w ogóle nie wziął pod uwagę usprawiedliwionego nieposłuszeństwa
wobec prawa - zapowiedział po wyroku Piotr L. - Żałujemy tylko tego, że
zrobiliśmy zbyt mało, by powstrzymać ludobójstwo w Czeczenii - stwierdzili
oskarżeni. Piotr Zabłocki |
|
|||