Wydrukuj tę stronę

Przesiedlenia do kontenerów. Lokatorzy nie są niczego świadomi – ZKZL manipuluje

  • Katarzyna Czarnota
  • środa, 03 październik 2012
Wczoraj, 2 października, o godzinie 11.00. pracownicy ZKZL byli umówieni na ulicy Średzkiej z przyszłym lokatorem kontenerów. Ich zadaniem było przedstawienie lokalu przyszłemu mieszkańcowi. Była tam również przedstawicielka Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz dziennikarze. O naszej wizycie nie wiedzieli przedstawiciele ZKZL.

Pan Paweł otrzymał ofertę od zarządu ZKZL: „albo zgodzi się pan iść do mieszkania socjalnego w kontenerze albo do przytułku”. Pan Paweł nie wiedział, co to jest kontener. Gdy oglądał zdjęcia z innych miast, był przerażony. Spleśniałe ściany, które gniją pod wypływem codziennego użytkowania kontenerów, przestraszyły go. Nigdy wcześniej nie był też na Średzkiej. Nie pozostało mu jednak nic innego jak cieszyć się, ponieważ pojawiła się odmienna perspektywa niż schronisko dla bezdomnych. Na spotkanie wyjechał godzinę wcześniej, gdyż jak stwierdził, znalezienie osiedla było bardzo trudne. „Nikt nie wie gdzie to jest – mówi - w ogóle nie widać tego miejsca. Szukałem przez godzinę. Mam tu ponoć sam mieszkać, nie wiem jak to będzie”.

Nikt wcześniej również nie poinformował pana Pawła o tym, że będzie musiał opłacać rachunki za prąd z własnej kieszeni. A jak wiadomo w obiektach substandardowych, takich jak kontenery, mogą one wynieść nawet do 2000 zł w okresie zimowym. Wiemy to na przykładach z innych miast.

Pan Paweł jest starszą osobą, w przeszłości miał kilka problemów, lecz nie można powiedzieć, że jest groźny dla otoczenia.

Pracownicy ZKZL spóźniali się na spotkanie. Czekając na nich pan Paweł zaczyna mieć pierwsze obawy - nowe mieszkanie jest z blachy, zimą jest zimno, okolica wygląda źle. „Nie wiem jak tu będzie. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego, ale pewnie to wezmę, bo nie mam innego wyboru”.

Po 30 minutowym czekaniu na pracowników ZKZL pan Paweł zaczyna się denerwować. Zapewnia, że dzień wcześniej umówił się i potwierdził godzinę spotkania. Deklaruje, że z chęcią by zadzwonił, żeby dowiedzieć się jaka jest przyczyna spóźnienia. Wyciąga kartkę z numerem telefonu i oznajmia, że niestety na telefon go nie stać, normalnie chodzi do budki telefonicznej.

Pytanie czy stać go na utrzymanie kontenera w okresie zimowym, staje się w tym przypadku raczej retoryczne. Prąd po prostu zostanie mu odcięty. Czy ktoś zamarznie w kontenerach? Tego nie wiemy. W skrajnych sytuacjach istnieje duże prawdopodobieństwo, że lokator pomiędzy skrajnym zimnem w baraku, a nielegalnym dogrzaniem butlą gazową - wybierze to drugie rozwiązanie. Może się to skończyć jak w Bytomiu - pożarem. Materiały z których wykonany jest kontener są dość łatwopalne. Stąd jedyne medium jakie można używać ze względu na bezpieczeństwo to prąd.

Spóźnieni pracownicy ZKZL przyjeżdżają. Widząc, że czekają na nich przedstawiciele Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz dziennikarze z kamerą z programu  TVN Uwaga, wpadają w panikę. Siedzą w samochodzie około 10 minut naradzając się czy w ogóle z niego wyjść. Wykonują nerwowe telefony. W końcu, po kilku naradach wysiadają i prowadzą pana Pawła do lokalu numer 10. Oglądają , pokazują podłogi, aneks kuchenny, prysznic - całe 10 metrowe mieszkanie.

Po wyjściu pracownicy ZKZL szybkim krokiem uciekają do samochodu. Chcąc uniknąć pytań ze strony dziennikarzy. „Czy poinformowali państwo nowego lokatora o tym , że wszystko działa na prąd i mogą być wysokie rachunki?” Odpowiadają wprost - "Nie". Nie biorą również odpowiedzialności za otwarcie getta biedy. Kierują dziennikarzy do rzecznika prasowego ZKZL, tłumacząc, że tylko wykonują polecenia szefa. Szybko schowali się do samochodu i odjechali.

Pan Paweł został pod kontenerami. Jego obawy wzrastały, sam nie ufa urzędnikom. Całe wydarzenie przekonało go o tym , że ma do tego podstawy.

Stawiając sprawę w ten sposób, ZKZL nie robi nic innego jak siłowo wdraża antyspołeczną politykę mieszkaniową. Na siłę bowiem wciska najuboższym mieszkańcom Poznania nowy standard mieszkań socjalnych w kontenerach. Nie ma mowy już o trudnych lokatorach, tylko o „biednych i zadłużonych”. Nikt nie ma kontroli nad tym, jak osiedle będzie się rozwijać? Kto tam realnie zamieszka, jakie będzie mieć problemy? Jedno jest pewne - osiedle kontenerów to getto socjalne, które właśnie na naszych oczach, zaczyna funkcjonować.

Na początku zeszłego tygodnia Głos Wielkopolski, jako jedyna gazeta zaproszona przez ZKZL do relacjonowania zdania kluczy pierwszemu lokatorowi, informował poznaniaków o otwarciu kontenerów - panu Bogdanowi, któremu bardzo się pomysł nowego mieszkania podobał, łącznie z lokalizacją. A dodatkowo był mało skory do rozmawiania z dziennikarzami, co w oczach ZKZL musiało być zaletą. Pana Bogdana jednak nie zastaliśmy. Wczoraj wszystkie kontenery stały puste. ZKZL po prostu manipuluje opinią publiczną.