Kapitał musi dla siebie zawłaszczać naszą przestrzeń. Jest to praktycznie jego obowiązek. Nie może on pozostawić miejsca dla kreatywności, naszej zdolności, aby zrobić coś samemu, naszego pożądania czegoś nowego.
Alfredo Bonanno

„Smutki tropików. O politycznym kinie Ameryki Łacińskiej” – sprawozdanie ze spotkania

Krzysztof Kołacki

smutki-tropików 250 na 15017 marca 2016 w AKK Zemsta odbyło się spotkanie autorskie wokół książki Jarosława Pietrzaka „Smutki tropików. Współczesne kino Ameryki Łacińskiej jako kino polityczne”. Oprócz rozmowy, którą poprowadził Przemysław Wielgosz, zgromadzonym gościom zaprezentowano dwa fragmenty filmowe: finał brazylijskiej „Ziemi w transie” (1967) Glaubera Rochy oraz kluczowy fragment chilijskiego „Nie” (2012) Pabla Lorraina.

Zobrazowały one równoległe tendencje w sposobie opowiadania i problematyzowania zagadnień społeczno-politycznych we współczesnym kinie latynoamerykańskim. Dyskusja, z żywym udziałem publiczności, skupiła się na potencjale zmiany, jaką niosą poszczególne tytuły z Meksyku, Chile czy Argentyny. Zwrócono uwagę, że charakterystyczne dla tego kina jest opowiadanie nie o „człowieku w ogóle”, ale o jednostkach i grupach uwikłanych w neoliberalne stosunki społeczne. Ze strony publiczności padały pytania  oraz refleksje o najnowszych dokumentach z tego regionu, a także o kinematografiach, które powinny doczekać się osobnych monografii – jak bogata twórczość z Argentyny. Książka i dyskusja mają wygenerować kolejne publikacje oraz wypracować sposób patrzenia na kulturę jako na jeden z elementów szerszego spektrum działań o charakterze społeczno-politycznym. Zachęcamy do odwiedzania bloga autora. Książkę można nabyć TUTAJ.

Zdaniem Przemysława Wielgosza tytuł „Smutki tropików” lepiej oddaje charakter książki niż jego rozwinięcie – „Współczesne kino Ameryki Łacińskiej jako kino polityczne”. Więcej też mówi o szerokim horyzoncie zainteresowań autora łączącego publicystykę polityczną ze spojrzeniem kulturoznawczym. „Smutki tropików” to coś więcej niż książka o filmach. Kino jest tu medium pozwalającym przyjrzeć się sytuacji i tworzyć alternatywę dla przekazu płynącego z mediów głównego nurtu. Sam Pietrzak już wcześniej zajmował się peryferyjnymi kinematografiami (np. nigeryjska, tzw. nollywood), by z filmów tych czerpać wiedzę i inspirację do diagnozy oraz krytyki neoliberalnego kapitalizmu. W swym wyborze teksów o kinie latynoamerykańskim zastosował podobną optykę.

Pietrzak zdecydowanie dystansuje się od dominującego w ramach polskiego filmoznawstwa spojrzenia uciekającego od refleksji politycznej w stronę spojrzenia na „człowieka w ogóle”. Kino jest dla niego wizualną, narracyjną rozprawą ze stosunkami społecznymi w kapitalizmie. W istocie prawdziwym bohaterem książki jest właśnie globalny kapitalizm. W tej optyce kino jest próbą politycznej ingerencji w rzeczywistość (jest to widoczne zwłaszcza we wspomnianej „Ziemi w transie” Rochy). Obecnie jednak język filmowy charakterystyczny dla brazylijskiego cinema novo (gwałtowny, frenetyczny, bliski tak neorealizmowi, jak i spaghetti westernom) zastępowany jest przez bardziej komunikatywne, wyrastające z tradycji kina gatunków, środki wyrazu. Kino wciąż jest tu inspiracją do zmiany rzeczywistości i jako takie nie może odrywać się od widzów, którzy oczekują innego spojrzenia niż proponowane 50 lat temu. Potrzebujemy też, zdaniem Pietrzaka i Wielgosza, nowej krytyki filmowej. Najciekawsze dzieje się bowiem na peryferiach, z dala od centrów kapitalizmu. To tam przywołuje się nowoczesność do tablicy i podważa najbardziej radykalnie, na wielu płaszczyznach, ideologię neoliberalizmu.  

Zdaniem Pietrzaka w Ameryce Łacińskiej dzieje się właśnie „rewolucja w stylu soft”, instytucjonalna i parlamentarna, przy czym jest ona popierana przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Nie jest więc niczym dziwnym, że większość filmowców np. z Meksyku miało i ma lewicowe poglądy. Ta rewolucja ma moc kulturotwórczą, a zmiany polityczne nierzadko inspirowane są przez konkretne filmy (jak np. „Miasto Boga” Feranada Meirellesa z 2002). Co ciekawe, latynoamerykańscy filmowcy – po latach represji – nie przyjęli nowej władzy z całą dobrocią inwentarza, ale od początku krytycznie patrzą na jej posunięcia, w istocie reprezentując stronę społeczną.

Niezależnie od tego, czy mówimy o filmach „gwiazd” (jak Alejandro González Iñárritu czy Guillermo del Toro), czy też poruszamy się na terenie „festiwalowym” (np. wspomniany film „Nie”), cały czas mamy do czynienia z kinem stricte politycznym. Przy czym ta polityczność nie zawsze jest oczywista. Niektórzy filmowcy stawiają kamerę tak, by pokazać problemy społeczne lub tak konstruują fabuły, by uwypuklić utowarowienie relacji międzyludzkich. Nie dąży się jednak do metaforyzowania czy indywidualizowania tragedii. Dla twórców z Ameryki Łacińskiej ważne jest, by nie abstrahować problemów z kontekstu społecznego.

W tym kontekście ciekawy jest film „Nie”. To opowieść o kampanii referendalnej przeciwko rządom Augusto Pinocheta. Jakkolwiek zakończona sukcesem, nie pozostawiła złudzeń co do pozornego charakteru chilijskiej transformacji politycznej, od początku będąc niczym więcej jak medialnym spektaklem. Zmiany okazują się nową formą zarządzania nierównościami społecznymi. Lorrain problematyzuje zarzuty w stosunku do liberalnej demokracji: to przejście od dyktatury policyjnej do dyktatury spektaklu.

Książka zaczyna się od przypomnienia „zapomnianego 11 września”. W 1973 r. W Chile ma miejsce wojskowy pucz, a rządy Augusto Pinocheta rozpoczynają okres krwawego pochodu neoliberalizmu. Ten fragment najnowszej historii Ameryki Łacińskiej obserwujemy z różnych perspektyw, za każdym razem jednak z dala od typowej martyrologii. Autor pokazuje pejzaż świata rozoranego przez wojskowe junty, ale szuka też nadziei. Dlatego ostatni rozdział, poświęcony filmowi „Labirynt Fauna” (2006) Guillermo del Toro, nosi przewrotny tytuł „Komuniści idą do nieba”. Latynoamerykańscy twórcy wierzą bowiem, że inny świat – zbudowany na ideach wolności i równości – jest możliwy. Nie uznają oni liberalnej optyki, wrzucającej porządek faszystowski i emancypacyjny do jednego worka ze „skrajnościami”, na swój sposób artykułując stare hasło: albo socjalizm, albo barbarzyństwo. I ta właśnie refleksja zakończyła omawiane spotkanie.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Najnowsza publicystyka

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Niewiarygodny triumwirat: Ikonowicz, Zandberg... Witkowski

Polityka :: 28 lutego :: Komentarze (0)

Niewiarygodny triumwirat: Ikonowicz, Zandberg... Witkowski

Dziś poznańska WTK doniosła, że Waldemar Witkowski, polityk Unii Pracy, idzie do wyborów euro-parlamentarnych ramię w ramię z Adrianem Zandbergiem i Piotrem Ikonowiczem. Witkowski – możemy śmiało to napisać – jest jednym z najbardziej skompromitowanych działaczy tzw. lewicy. Przedstawiciel postkomunistycznej nomenklatury w najgorszym wydaniu. WTK wypomniało mu fakt, iż nie...

Więcej...

Dziki – protestować czy nie?

Ekologia :: 12 stycznia :: Komentarze (0)

Dziki – protestować czy nie?

Wróciłem ze studia telewizji WTK. Miałem tam pogadankę z poznańskim rzecznikiem PZŁ i posłem PiS na temat dzików. Była to „Otwarta Antena”, więc również widzowie dzwonili do studia. Jedna z pań powołała się na to, że nawet Komisja Europejska poparła Polskę w odstrzale dzików, więc „o co nam chodzi”. Ja...

Więcej...

Czy masowy odstrzał dzików jest potrzebny?

Ekologia :: 10 stycznia :: Komentarze (0)

Czy masowy odstrzał dzików jest potrzebny?

Mniej więcej od połowy zeszłego roku wiemy, że za rządów PiS nie będzie żadnej „dobrej zmiany dla zwierząt”. Ostatecznie nie wprowadzono oczekiwanych zmian w ustawie o ochronie zwierząt w tak ważnych kwestiach jak np. zakaz uboju rytualnego czy zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Projekt nowelizacji ustawy padł pod presją lobby producentów...

Więcej...

Harry Cleaver, „Teoria kryzysu jako teoria walki klas” (PDF)

Walka klas :: 23 października :: Komentarze (0)

Harry Cleaver, „Teoria kryzysu jako teoria walki klas” (PDF)

Fragment wstępu do polskiego wydania książki Harrego Cleavera pt. Teoria kryzysu jako teoria walki klas, która w 2017 r. ukazała się nakładem Wydawnictwa A+. Cała książka w formacie PDF do pobrania tutaj.  

Więcej...

Sędzia w procesie osób oskarżonych po Czarnym Proteście jest uprzedzona do anarchistów?

Kontrola społeczna :: 08 września :: Komentarze (0)

Sędzia w procesie osób oskarżonych po Czarnym Proteście jest uprzedzona do anarchistów?

3 października 2016 roku w Poznaniu, część osób uczestniczących w tzw. czarnym proteście skierowała się, po zakończeniu głównej demonstracji, pod biuro PiS, by wyrazić swój sprzeciw wobec rządowych planów zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Na miejscu demonstrujący zastali policjantów, w których stronę ktoś z tłumu rzucił kilka świec dymnych. W odpowiedzi funkcjonariusze...

Więcej...

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian