Zawsze żyliśmy w slumsach i dziurach w ścianach. Wiemy jak zapewnić sobie dach nad głową. To my jesteśmy robotnikami, którzy zbudowali te wszystkie pałace i miasta, tu w Hiszpanii, w Ameryce i wszędzie indziej.
Buenaventura Durruti
rozbrat.org

wojwoj maleWłaśnie ukazał się wierny reprint pierwszego wydania niemieckiej książki Krieg dem Kriege, która została zakazana przez władzę. Książka jest albumem poświęconym wydarzeniom I wojny światowej. Wszystkie tekty znajdujące się w książce zapisane są w pięciu językach: angielskim, francuskim, holenderskim, niemieckim i - w wydaniu Trojki - polskim. Książka była wielokrotnie wznawiana, ukazała się w niemal 50 językach, ale w Polsce nie wydano jej nigdy. Aż do teraz, gdy ukazuje się nakładem Trojki...

Zdjęcia zawarte w tej książce, od początku do końca pokazują zapis uzyskany przez nieubłagany, nieprzekupny obiektyw aparatu fotograficznego. Zapis z okopów i masowych grobów; O "kłamstwach wojskowych", o "Polu Chwały" i innych "sielankach" (idyllach) "Wielkiej Epoki".

Książka ta dedykowana jest wszystkim spekulantom wojennym i pasożytom, wszystkim prowokatorom wojennym, ale również "królom", generałom, prezydentom i ministrom wszystkich krajów. Kapłanom, którzy również błogosławili broń w imię Boga, ta książka jest dedykowana jako Biblia Wojny.

wydawnictwo można zakupić m.in tutaj

Zachęcamy do przeczytania posłowia niniejszej publikacji

3a326f9aa626253ee836b16d7e5ebec1

Posłowie do książki Ernsta Friedricha - Wojna Wojnie (Krieg dem Kriege)

Dzisiejszemu czytelnikowi czy czytelniczce łatwo jest podejść do niniejszego albumu jako historycznej ciekawostki — wstrząsającej pamiątki z zamierzchłych, brutalnych czasów. Wygodnie jest wierzyć, że w naszym współczesnym, „pokojowym” i przewidywalnym świecie instytucje wojny i przemocy w pełni i skutecznie uczyniono zjawiskiem peryferyjnym. Ostatnich siedemdziesiąt lat przyzwyczaiło nas — obywateli świata zachodu — do względnego pokoju.

Czasy wojny nie dobiegły jednak końca wraz ze zwycięstwem Aliantów — konflikty zbrojne w niezmienionej formie trwają do dziś. Jedyną różnicą jest fakt, że zostały skutecznie usunięte z naszego pola widzenia: zamiast w centrum świata Zachodu, wydarzają się na jego peryferiach. Doświadczenie wojny zaburza nasz spokój jedynie pośrednio, jako medialny spektakl o odległym, bezsensownym okrucieństwie. Przemoc wojenna sprawia wrażenie obcej. W ciągu ostatnich siedemdziesięciu lat w naszej polityce dominowała strategia — nazwijmy ją „liberalną” — oparta na neutralizacji i wyparciu wojny jako żywiołu, który jedynie od czasu do czasu penetruje nasze bezpieczne granice, forsuje mury bezkonfliktowej, spokojnej Europy. Ten nowy porządek miałby powstać na powojennych gruzach starego świata, raz na zawsze pouczonego doświadczeniem wojennego zezwierzęcenia i irracjonalnego okrucieństwa. Odtąd „cywilizacja Zachodu” winszuje sobie przyszłości uporządkowanej, racjonalnej i sytej. Jednak oczyszczony z jawnej przemocy Zachód, budując swą potęgę na tym pięknym, lecz zwodniczym marzeniu, ukrywa koszt, jakim jest ono okupione. Uwodząc swoich obywateli kapitalistyczną obietnicą nieustającego dobrobytu, nieposkromionego postępu i niezmąconego pokoju, buduje obojętność na wojnę i wyzysk pustoszące świat zewnętrzny. Nie zaprzątamy sobie głowy wojnami o ropę, sweatshopami w dalekiej Azji czy deregulacją polityki wewnętrznej suwerennych państw dla ochrony interesów międzynarodowych korporacji, mimo że działania te stanowią fundament podtrzymujący nasz ład i piękny, beztroski sen. Skupieni na swoim jednostkowym dobrobycie obywatele świata zachodniego patrzą na destrukcyjne owoce swej dominacji z paternalistyczną litością i strapieniem. Przekonani, że żyją w świecie światłych celów i dobrych chęci, nie wojny i wyzysku, w zdewastowanych peryferiach widzą świat absolutnej obcości — pamiątkę z zamierzchłych czasów, z czegoś, czego dawno już postanowili wyrosnąć. Jednak ten spektakl egzotycznego, anachronicznego bestialstwa ma jedynie odwracać uwagę od kruchości i tymczasowości naszej fantazmatycznej utopii — pozwala nie myśleć o tym, że ta zewnętrzna, peryferyjna przemoc jest owocem naszej polityki, co czyni ją nie cudzą — a naszą.

Strategia ta ma jednak i inną nieprzewidzianą konsekwencję. Dyskurs, który polityczną stabilność uzależnia od odraczanej bez końca obietnicy dobrobytu, nieodwracalnie atomizuje społeczeństwo. W świecie, gdzie jedynym wspólnym językiem jest język dążenia do indywidualnego sukcesu (w pracy, życiu rodzinnym, rekreacji i rozwoju duchowym) niezwykle trudno pomyśleć i zbudować wspólnotę. Mało tego, na wyjałowionym z wartości gruncie alienacja ekonomiczna stanowiąca nieuchronną konsekwencję rozwarstwienia społecznego, do którego prowadzi kapitalistyczny sen, zostaje pozbawiona możliwości wyrazu. Nic więc dziwnego, że niezmierzone pokłady frustracji z powodzeniem udaje się zagospodarować populistycznemu językowi prawicy. „Przegranym” w kapitalistycznym wyścigu szczurów oferuje się nową obietnicę — obietnicę powrotu do silnej wspólnoty, wartości moralnych i realnego wpływu na rzeczywistość. Zamiast jednak zmierzać ku pojednaniu w walce z autentycznymi przyczynami niemożliwej do zignorowania alienacji będącej wynikiem kapitalizmu, dyskurs prawicy reorganizuje społeczeństwo, przekierowując jego uwagę ku kolejnemu marzeniu. Tym razem jednak nie obiecuje nam się już mieszczańskiego spokoju, ale „prawdziwą”, sprawczą wspólnotę. Jej siła płynie z jasnego wytyczenia granic, które jako gwarant najwyższych, wspólnych wartości domagają się obrony za wszelką cenę. Konsekwencją takiego sposobu myślenia staje się dialektyka „swoich” i „obcych”, która daje poczucie sensu i nie domaga się wyjaśnienia. Zatem tak jak strategia liberalna odwracała naszą uwagę od chaosu świata zewnętrznego obiecując indywidualne spełnienie i sytość, strategia prawicowa afirmuje ten chaos, wytyczając drogę urzeczywistnienia narodowej potęgi, której osiągnięcie pozwoliłoby na jego uporządkowanie według „naszych wspólnych” wartości. A skoro dyskurs liberalny odwracał uwagę od wojny czyniąc ją egzotyczną pamiątką z zamierzchłych czasów, narracja prawicowa robi, co w jej mocy, by ją uatrakcyjnić za sprawą uświęcającej estetyzacji i romantyzacji bohaterskiej walki za ojczyznę. Paradygmat prawicowy nie rozwiązuje jednak problemu kluczowego — podobnie jak liberalny, nie ukazuje nam, że wojen nie prowadzi się w interesie obywateli, lecz dla maksymalizacji zysków globalnego kapitału (przypomnijmy chociażby współpracę „amerykańskich” korporacji IBM, GM, Ford i Coca-Cola z rządem nazistowskich Niemiec w czasie II Wojny Światowej czy ogromne profity czerpane przez Haliburton i Blackwater dzięki wojnie w Iraku), a jedynie czyni ludobójstwo wzniosłym i atrakcyjnym. Obie strategie pozostają równie użyteczne dla kapitału, który wykorzystuje je jako sposób na urozmaicenie politycznego spektaklu. Niczym dwie strony tej samej monety, strategie te pozostają powiązane — ich konflikt, który nigdy nie wznosi się ponad pozorność dekoracji scenicznej, pozwala na dobranie stosownej dla panujących warunków kulturowych, ekonomicznych i społecznych strategii sublimacji społecznej frustracji. Choć ich zastosowanie ma realny wpływ na losy milionów, a nawet miliardów ludzi, pozostają scenicznymi rekwizytami, które wykorzystywać można ze względną wymiennością i w dowolnej niemal konfiguracji. Niestety wywołane przez wojnę realne cierpienie i spustoszenie nie przestają istnieć, niezależnie od tego, czy staramy się o wojnie nie myśleć, czy czynimy ją najpiękniejszym i najwznioślejszym wydarzeniem w dziejach narodu i ojczyzny — obie narracje pomagają jedynie zapomnieć i wyprzeć istotę wojny, to jest ból i cierpienie.

W roku 1924, w świetle koszmaru pierwszej Wojny Światowej, Ernst Friedrich widział jasno, że aby przeciwdziałać wojnie, należy postawić ją w centrum naszej uwagi, nas z kolei w pozycji jej głównej przyczyny. Wojna nie jest bowiem zjawiskiem zewnętrznym, wyrasta na glebie stworzonej do hodowli żołnierzy; jest samospełniającą się przepowiednią, koszmarną realnością snu o bohaterskiej śmierci. Zgodnie z diagnozą Friedricha wojna jest bezpośrednim skutkiem patriotycznego wychowania wpajanego młodzieży i dzieciom przez Państwo na usługach kapitału; ten ostatni wszak wciąż głodny jest nowych żołnierzy gotowych z naiwną narodową dumą oddać życie w jego interesie. Friedrich pisze:
Uwolnijcie siebie z burżuazyjnych przekonań!
Walcz z kapitalizmem w sobie!
W naszych myślach i w naszych czynach wciąż czai się niewypowiedzianie wiele z filistra i żołnierza, i prawie w każdym kryje się zmusztrowany ,,młodszy rangą”, który chce dominować i dowodzić, nawet jeśli tylko nad swoimi towarzyszami w rodzinie, swoją żoną czy dziećmi! (s. 28)

Zadanie, jakie stawia sobie Wojna wojnie polega na odsłonięciu połączenia pomiędzy pro-państwowym wychowaniem a jego konsekwencjami — na wypowiedzeniu wojny wojnie, to jest zniszczeniu uwewnętrznionych przez ludzi warunków reprodukujących przemysł śmierci. Ukazanie okrucieństwa wojny uniemożliwia bowiem zarówno wyparcie jej jako obcej naszej kulturze, jak i jej oswojenie wynikające z estetyzacji i pedagogicznej instrumentalizacji. Wstrząsająca brutalność albumu nie ma więc charakteru sensacyjnego, nie chce egzotyzować wojny, budować dystansu wobec jej bestialstwa — zestawienie pełnych chwały i wzniosłości propagandowych obrazów obowiązku patriotycznego z fotografiami przedstawiającymi realne skutki wojny zmusza nas do konfrontacji z pełnym spektrum konsekwencji naszego „bohaterstwa”. Przełamując tabu ofiary wojennej i zrujnowanego życia kombatantów, Friedrich rozbraja wizję przyodzianej w romantyczne szaty „sprawiedliwej wojny” za ojczyznę (polskim przykładem tej ostatniej może być choćby gloryfikacja „63 dni chwały”, która kompletnie ignoruje 200 tysięcy ofiar cywilnych). Normalizację wojny jako irracjonalnej, obcej akcydentalności jak i mężnego narodowego zrywu, do którego wzywa nas dziejowa konieczność, przełamać można wyłącznie oddolnie, poprzez zmianę wychowania i zabicie w sobie wewnętrznego żołnierza.

Przykazanie wypowiedzenia wojny wojnie może sprawiać wrażenie prostej i naiwnej negacji. Jednak jako potencjalne podmioty ludobójstwa, jego faktyczni wykonawcy, musimy zdać sobie sprawę z ogromu pracy, jakim okupiony jest pacyfizm. Niezależnie od ostatecznego celu punktem wyjścia uczynić trzeba opór, odmowę. Friedrich odwraca patriotyczną narrację o sile i bohaterstwie, nawołując do zdławienia przemocy w jej zarodku, do odstąpienia od karmienia wojny naszym biernym przyzwoleniem:
Silniejsze od wszelkiej przemocy, od szabli i karabinu, jest nasz duch, nasza wola!
Powtórz te dwa słowa: ,,Nie będę!”
Dodaj treść do tych słów i wszystkie wojny w przyszłości staną się niemożliwe. (s. 30)

Osadzeni w więzieniach i szpitalach psychiatrycznych dezerterzy, strajkujący pacyfiści, pedagodzy i anarchiści — oto bohaterowie i bohaterki wypowiadający i wypowiadające w czasach Friedricha służbę kapitałowi pod maską „świętej trójcy”: Boga, Honoru i Ojczyzny. Opór pozostaje jednak jedynie pierwszym krokiem, jeszcze reaktywnym, lecz rozbudzającym w życiu potencję, którą zaktualizować można za sprawą nowych wartości: przyjaźni, wzajemnej pomocy i miłości. Mimo dojmującej rozpaczy, jaka przebija z kart albumu, Friedrich nie ulega pesymizmowi, zamiast tego wskazując drogę ku lepszej przyszłości w pozytywnym projekcie pedagogicznym. Zarysowana przez Friedricha wojna pomiędzy wychowaniem do śmierci i wychowaniem do życia do dziś pozostaje centralnym napięciem naszej kultury. Głównym celem szkół nie jest bowiem umożliwienie uczniom podważenia autorytetu, ani rozbudzenie odpowiedzialności za świat i drugiego człowieka czy niezgody na niesprawiedliwość, ale wychowanie osób bezkrytycznie przyjmujących wspólną, narzuconą odgórnie narrację, która w wygodny sposób porządkuje ich rzeczywistość. Dyskurs patriotyzmu zasadzający się na nekrofilskiej gloryfikacji śmierci jest zwyczajnie najprostszym dostępnym narzędziem zmuszającym już przedszkolną młodzież do uznania państwa i narodu za wartości same w sobie. Tym właśnie sposobem zapętla się błędne koło kultu śmierci i polityki pamięci. Brak tu miejsca na refleksję, na pytanie: za co ginę? W imię jakich wartości? W imię jakiego życia państwo domaga się mojej śmierci? Spójrzmy na wiersz, którego do dziś od wieku przedszkolnego uczeni i uczone są młodzi Polacy i młode Polki (choć wiersz adresowany jest do domyślnego męskiego odbiorcy):
— Kto ty jesteś?
— Polak mały.
— Jaki znak twój?
— Orzeł biały.
— Gdzie ty mieszkasz?
— Między swemi.
— W jakim kraju?
— W polskiej ziemi.
— Czym ta ziemia?
— Mą ojczyzną.
— Czym zdobyta?
— Krwią i blizną.
— Czy ją kochasz?
— Kocham szczerze.
— A w co wierzysz?
— W Polskę wierzę.
— Czym ty dla niej?
— Wdzięczne dziecię.
— Coś jej winien?
— Oddać życie.
Jeżeli przyjrzymy się ostatnim dwóm wersom przez pryzmat analizy Friedricha, ich zaskakująca brutalność staje się absolutnie oczywista — uprzywilejowanie śmierci jako najwyższej realizacji ludzkiego życia jest nieodłączną konsekwencją prymatu abstraktów takich jak Naród i Państwo. Ślepa wiara, posłuszeństwo i fantazmatyczna wspólnota krwi zamykają drogę innym formom samorealizacji i wspólnotowości. Obywatel (Niemiec, Francuz, Polak) i jednostka nie są jednym i tym samym. Jednostka z konieczności stoi w kontrze do narodu, jej indywidualne pragnienia, potrzeby i relacje rozbijają jego absolutystyczną, dziejową narrację. Obywatela zaś wytwarza się, konstruuje dla realizacji określonych, narzuconych z góry celów. Uniformizacja wojskowa, szkolna i pracownicza służą jedynie zwiększeniu kontroli, odwróceniu uwagi jednostki od realnego cierpienia wynikającego z kapitalistycznych wojen, wyzysku i konfliktów zbrojnych będących nieuniknionym wynikiem polityki państw narodowych i ich szowinistycznego systemu edukacji. Nie ma tu znaczenia, czy środkiem znieczulającym wykorzystywanym przez systemy władzy będzie szkoła, kościół czy centrum handlowe — skutek pozostaje bez zmian: jest nim jednostka nieczuła na świat, cierpienie innych, potulna i pozbawiona sprawczości. W tak pomyślanym projekcie wychowawczym wszelka moc ustalania społecznych celów i wartości leży w rękach kapitalistycznej czy państwowej władzy, nie wspólnoty krytycznie myślących, wrażliwych jednostek. Doświadczenie pierwszej Wojny Światowej do podobnych konkluzji, aczkolwiek o przeciwnym wektorze aksjologicznym, doprowadziło Benito Mussoliniego. Dostrzegłszy, do jak wielkich poświęceń gotowi są na froncie żołnierze w imię fantazmatycznego mitu Narodu, Mussolini postanowił wykorzystać potęgę idei państwowej dla sformułowania doktryny faszyzmu: ideologii, która z premedytacją rozmywa granicę między jednostką i obywatelem:

Człowiek faszyzmu jest jednostką, która jest narodem i ojczyzną, prawem moralnem, które skupia jednostki i pokolenia więzią tradycji i misji, która niweczy instynkt życia zamkniętego w ciasnym kole rozkoszy, aby stworzyć nakazem obowiązku życie wyższe, wyzwolenie z granic czasu i przestrzeni: życie, w którem poprzez samozaparcie, poprzez poświęcenie swoich osobistych korzyści, poprzez samą śmierć urzeczywistnia to istnienie nawskroś duchowe, w którem tkwi jego wartość jako człowieka. [1]

To, co w projekcie Mussoliniego szokuje, ale także — jak uczy nas historia — uwodzi, to porażająca brutalność i bezpośredniość, z jaką opisuje on technikę kontroli nad społeczeństwem. Wydaje się, że choć opisane przez nas strategie, „liberalna” i „prawicowa” (jak i wszystkie ich formy pośrednie), starają się nie popadać w język faszyzmu, oba paradygmaty chętnie i z powodzeniem wykorzystują jego metodologię — sprawują kontrolę nad trzema kluczowymi elementami społecznej rzeczywistości: większą narracją, wspólnym mitem i obietnicą spełnienia w osiągnięciu wskazanego przez siebie celu.

Choć zmianie ulegać może treść, która wypełnia każdą z tych kategorii (narracja postępu albo silnego państwa; mit równych szans na wolnym rynku albo ducha narodu; indywidualny sukces albo odparcie zewnętrznych i wewnętrznych wrogów), mechanizm kontroli i podporządkowania pozostaje ten sam. U jego podstaw leży obłudna, bo niemożliwa do spełnienia, obietnica sprawczości — nierealizowalna, gdyż narzucona odgórnie, a przez to skazująca na wieczną bezradność i podległość względem tego, kto wskaże kolejny cel, kolejne marzenie, kolejny mit. Jedynym wyjściem z błędnego koła nieziszczonych snów i ucieczek ku innym, równie nieziszczalnym obietnicom wydaje się pogodzenie jednostki z własną skończonością i zależnością, przy jednoczesnym uwyraźnieniu spełnienia, jakie przynosi doświadczenie wykorzystania swych ograniczonych sił dla pomocy innym i współtworzenia lepszej rzeczywistości.

Głębia i piękno propozycji Friedricha leży w rozpoznaniu, że wartością człowieka nie jest bynajmniej obywatelska śmierć w imię Narodu czy konsumpcjonistyczne spełnienie, ale jednostkowy potencjał do miłości, troski i współudziału w naprawie rzeczywistości. Friedrich uspokaja nas w zapewnieniu, że świat pozbawiony uniwersalnych wartości i ponadczasowych absolutów nie jest bynajmniej światem pozbawionym znaczenia i sensu; przeciwnie — dopiero uświadomiwszy sobie odpowiedzialność, jaka spoczywa na barkach pojedynczej jednostki, jak i całej jej wspólnoty możemy pomyśleć świat, w którym nie jesteśmy sobie wrogami, a przyjaciółmi. Dopiero wówczas, dzieląc odpowiedzialność za świat i siebie nawzajem, możemy oprzeć się reprodukcji wartości, które nieuchronnie prowadzą do wojen. Życie bowiem nie może rozwijać się w odosobnieniu wyjałowionego z wartości liberalnego świata kapitalizmu ani wiecznie spoglądać wstecz, karmiąc się snem o potędze narodu i bohaterskiej śmierci. Życie czynne i sprawcze musi opierać się na relacjach — niepodobna sprowadzić je do pośmiertnej chwały męczennika za sprawę narodu ani egoistycznej sytości, gdyż dokonuje się we współtworzeniu lepszej rzeczywistości.

Dopiero jednostka wolna od tyranii absolutnych idei zdolna jest odkryć swój nieograniczony społeczny potencjał — zapragnąć nie wiecznej pamięci na tablicy pomnika bohaterów, ale doczesności w samopomocy i miłości. Realizacją tego projektu była dla Friedricha działalność edukacyjno-pedagogiczna. Jego anarchistyczny elementarz Proletarischer Kindergarten („Proletariackie przedszkole”) mający na celu edukację dzieci ku wzajemnej pomocy i trosce, wciąż funkcjonujące, berlińskie Antywojenne muzeum, którego działalności niniejsza książka jest odbiciem, a także założone w 1954 powojenne centrum spotkań niemieckiej i francuskiej młodzieży robotniczej „Île de la paix” (Wyspa pokoju) mające na celu nawiązanie dialogu i współpracy francuskiej i niemieckiej młodzieży na rzecz pokoju, są inspirującą reakcją na okrucieństwo otaczającej rzeczywistości, próbą otwarcia ludzi na perspektywę i odpowiedzialność stworzenia nowego, lepszego świata — świata bez wojny.



Andrzej Grzybowski, Maciej Łagodziński

[1] Benito Mussolini, Doktryna faszyzmu, przeł. S. Gniadek, P.  Sandauer, Lwów 1935, s. 18. 







Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza

ip maly 47Ukazał się 47 numer Biuletynu „Inicjatywa Pracownicza”.

 

Przeczytacie w nim m.in. o decyzjach podjętych na dziesiątym zjeździe delegatów i delegatek naszego związku, wydarzeniach i działaniach związku w 2016, ostatnim odszkodowaniu jakie musi wypłacić Amazon niesłusznie zwolnionej pracownicy oraz innych toczących się rozprawach. Obok wywiadu z walczącymi od wielu miesięcy związkowcami z komisji IP przy Teatrze Polskim we Wrocławiu, przeczytacie również o sytuacji małopolskich operatorów żurawi wieżowych i pracowników instytucji kultury na przykładzie muzeum POLIN w Warszawie. Na kolejnych stronach publikujemy wywiad o warunkach jakie panują w poznańskiej gastronomii, a także artykuł o tym, jak nadchodząca reforma edukacji już wpływa na warunki zatrudnienia w szkolnictwie. Związkowczynie z IP opowiadają o powodach, dla których biorą udział w protestach związanych z próbami zaostrzania ustawy aborcyjnej.

rozbrat.org
A-Tak-nr2-web copy copyWyszedł właśnie nowy numer ( nr 4 ) ulicznej gazety anarchistycznej A-TAK.
Gazeta w wersji elektronicznej do ściągnięcia pod linkiem:
 
rozbrat.org

inicjatywastopinwigiPrawo do prywatności jest (a raczej powinno być) jednym z naszych praw podstawowych. Niestety na każdym kroku w każdej chwili jesteśmy z niego ograbiani.

Freedom Fighters

do tekstu malyEnglish below

W Sobotę, 30 kwietnia ekipa Freedom Fighters wybrała się na sparingi do Berlina, gdzie zostaliśmy zaproszeni przez fighterów trenujących w miejscowym klubie, znajdującym się w budynku jednego z licznych tam house-projektów. Organizacja wydarzenia miała na celu wsparcie spalonego klubu sportów walki działającego w Lipsku. Obecni byli Fighterzy/Fighterki z Drezna, Lipska, czy Berlina.

rozbrat.org

28 listopada na Rozbracie odbyło się spotkanie wolnościowej sieci regionalnej.  Niestety nie wszyscy zapowiedzeni zjawili się. Pomimo to przyjechały dość liczne załogi z 10 ośrodków (Ostrów Wielkopolski, Kostrzyn nad Odrą, Wolsztyn, Jarocin, Zielona Góra, Toruń, Wągrowiec, Bydgoszcz, Międzychód, Koło). Przyszły też osoby z Poznania chcące się zaangażować w aktywności poznańskiego środowiska anarchistycznego.

ACK

ABC CrossWraz z „Operacją Fenix” nadeszła największa fala represji policyjnych wobec anarchistów i radykalnej lewicy w najnowszej historii Czech. Poniżej publikujemy oświadczenie naszych przyjaciół dotyczące zaistniałej sytuacji oraz zapraszające na demonstrację, która odbędzie się 28 sierpnia. Jeśli będziecie wtedy w Pradze, dołączcie do protestu i okażcie swoją solidarność z zatrzymanymi i represjonowanymi aktywistami!
Aktualne informacje (niektóre także w języku polskim) znajdziecie tutaj. Zachęcamy do wysyłania listów do zatrzymanych. Obecnie jest to możliwe tylko poprzez mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Można pisać po polsku, maile są tłumaczone przez czeską grupę Anarchistycznego Czarnego Krzyża.

Kolektyw ReAktor

sklotmale2Dzisiaj (6.06) po południu przed skłotem „ReAktor” w Krakowie pojawiła się straż miejska, która zmusiła osoby przebywające w środku do opuszczenia budynku. W porzuconej od dawna kamienicy miało powstać niezależne centrum społeczno-kulturalne. Członkowie i członkinie kolektywu nie poddają się jednak i zapraszają w niedzielę o 14:00 na dzień otwarty na skłocie „ReAktor” przy ul. Limanowskiego 45.

rozbrat.org

logo-facebookZapraszamy do polubienia oficjalnego fanpage`u Rozbratu. Pomimo kontrowersji, związanych chociażby z możliwościami inwigilacji i ograniczania prywatności przez portale społecznościowe, postanowiliśmy uruchomić nasz oficjalny fanpage na facebooku.

Znajdziecie tam zarówno informacje, które pojawiają się na stronie rozbrat.org, ale również niusy i wydarzenia związane z działaniami poznańskiego środowiska wolnościowego.

Zachęcając do polubienia, jednocześnie zapraszamy do działalności poza gęstymi sieciami portali społecznościowych. Problemów społecznych, arogancji władzy, brutalności policji, neofaszystowskiej propagandy, wyzysku szefów czy eksmisji na bruk nie powstrzymamy poprzez klikanie „lubię to”.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów

 wsl-logoWielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów apeluje o wsparcie finansowe w postaci darowizny na pokrycie kosztów pomocy prawnej dla lokatorów. Każda wpłata umożliwi nam kontynuowanie działań obrony lokatorów przed skutkami antyspołecznej polityki mieszkaniowej. Między innymi pomoże w walce z nielegalnymi eksmisjami oraz brutalnymi wysiedleniami z prywatnych kamienic przez "czyścicieli".

 

Reklama

Najnowsza publicystyka

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Sąd Najwyższy nie jest gwarancją demokracji

Kontrola społeczna :: 23 lipca :: Komentarze (0)

Sąd Najwyższy nie jest gwarancją demokracji

Bieżące protesty społeczne organizowane pod hasłem obrony Sądu Najwyższego, który ma być gwarantem istnienia demokracji w Polsce, skłaniają nas do określenia, w jaki sposób odczuwamy jej działanie na własnej skórze. Znacząca część protestujących narodzin obecnej demokracji upatruje w okresie transformacji ustrojowej, kiedy rozwinął się system wielopartyjny, powstały wolne media, rozpisano...

Więcej...

Hamburg: Witamy w kapitalistycznym piekle

Aktywizm :: 08 lipca :: Komentarze (0)

Hamburg: Witamy w kapitalistycznym piekle

W dn. 6-8 lipca trwają w Hamburgu obrady G20. W kontrze do nich na ulice miasta wyszło tysiące osób protestujących przeciwko szczytowi, na którym zgromadzili się politycy zarządzający globalnym kapitalizmem. W proteście biorą też udział uczestnicy i uczestniczki poznańskiej Federacji Anarchistycznej oraz aktywiści z innych polskich miast.

Więcej...

Policyjne nadużycia - Igor Stachowiak nie był jedyny

Kontrola społeczna :: 24 maja :: Komentarze (0)

Policyjne nadużycia - Igor Stachowiak nie był jedyny

W ostatnich dniach cała Polska dowiedziała się, że Igor Stachowiak był torturowany i został zabity przez funkcjonariuszy policji. Środowisko anarchistyczne wielokrotnie alarmowały, że dochodzi do tego typu nadużyć, nie tylko na komisariatach, ale też np. w trakcie protestów społecznych. W Poznaniu systematycznie organizowano pod sądami i komisariatami pikiety i akcje...

Więcej...

Poznańscy neofaszyści nie mogą się czuć bezkarni

Walka klas :: 21 maja :: Komentarze (0)

Poznańscy neofaszyści nie mogą się czuć bezkarni

Organizacje nacjonalistyczne i neofaszystowskie zawsze starają się uchodzić za organizację o charakterze politycznym. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy całe spektrum ich aktywności sprowadza się do działań czysto bojówkarskich (np. bicia i zastraszania swoich oponentów) i propagandowych, których celem jest wyłącznie podsycanie nienawiści do określonych grup społecznych (kiedyś do Żydów,...

Więcej...

Biznes „Scenowy”

Walka klas :: 08 maja :: Komentarze (0)

Biznes „Scenowy”

Scena - miejsce gry aktorów w teatrze, oddzielone od widowni kurtyną. To pierwsza definicja słowa scena, jaką podaje Słownik Języka Polskiego, chyba najbardziej oczywista i jako pierwsza przychodząca na myśl osobom niezaangażowanym w żaden sposób w ruch wolnościowy, squaterski, działalność anarchistyczną czy lewicową. Jednak w przypadku w/w osób słowo to w...

Więcej...

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian