Ponad 5 tys. osób wzięło udział w sobotniej demonstracji w Berlinie, w ramach kampanii Wir bleiben Alle (Zostajemy wszyscy), mającej na celu powstrzymanie niszczenia wolnych przestrzeni, skłotów i centrów socjalnych, reorganizacji miast w centra kapitalistycznego biznesu oraz sprzeciwu wobec agresywnej, polityki władz miejskich względem reszty społeczeństwa. W demonstracji brali udział również działacze polskich organizacji anarchistycznych, lewicowych i skłotersi, w tym min. delegacja z poznańskiego Rozbratu.Główna część protestu przebiegała raczej pokojowo, na rogu ulic Revaler i Simon Dach zniszczono tylko jeden samochód policyjny. Policja, która zazwyczaj w Niemczech nastawiona jest bardzo konfrontacyjnie, tym razem trzymała się z boku, nie interweniowała nawet w przypadku niesienia transparentów o długości przekraczającej 1,5 m. (niemieckie prawo zabrania noszenia podczas demonstracji transparentów o większych wymiarach).
Pod koniec protestu część demonstrujących, skręciła w Warschauer Strasse, gdzie doszło do większych strać z policją, w ich wyniku zniszczono min. fasadę baru McDonald przy Frankfurter Torr. Żaden z polskich aktywistów nie został zatrzymany.
Organizator demonstracji kampania "Zostajemy wszyscy", domaga się wprowadzenia natychmiastowych i trwałych rozwiązań politycznych dla wszystkich miejsc autonomicznych w kraju i za granicą. W szczególności żądania dotyczą projektów zagrożonych ewikcją, jak również zmian w neoliberalnej polityce miejskiego planowania.
Współtwórcy i mieszkańcy berlińskich (i nie tylko) "domów-projektów" (rodzaj tymczasowego unormowania prawnego dla byłych skłotów) przedstawili podczas demonstracji swoją sytuację. Ustalono, że w przypadku ogłoszenia terminu ewikcji któregokolwiek z zagrożonych miejsc będzie miała miejsce ogólnokrajowa, skoordynowana akcji solidarnościowa. Zainaugurowano również kampanię przeciwko rosnącym cenom czynszów.
Twitter
Myspace
Wykop
Facebook
Grono
Flaker
Śledzik
Zakładki Google
Blip
Buzz
Del.icio.us
Yahoo
Licencja CC






