Wydrukuj tę stronę

Metro: Poznański supermarket

  • wtorek, 02 grudzień 2008
Z Markiem Piekarskim, poznańskim działaczem Federacji Anarchistycznej, która zapowiada protesty podczas szczytu klimatycznego w Poznaniu, rozmawia Michał StangretCo szykujecie na szczyt?– To będzie mocne uderzenie. Ale nie mogę zdradzić szczegółów. Mam podejrzenia, że nasze telefony są na podsłuchu. Policjanci jeszcze przed szczytem odwiedzali nas w domach i pytali, co planujemy, co jest działaniem sprzecznym z konstytucyjnym prawem do zrzeszania się i demonstrowania własnych poglądów. Spodziewamy się jednak, że przyjedzie nas wesprzeć kilkuset ludzi z zagranicy. Mają dołączyć alterglobaliści z innych państw europejskich i Azji. Jedni będą mniej, inni bardziej agresywni. Nie mogę ręczyć, czy w ruch nie pójdą np. kamienie.
Ale przecież podczas szczytu mają zapaść ekologiczne decyzje. Dlaczego chcecie protestować?

– Proszę zwrócić uwagę, z czym tak naprawdę mamy do czynienia: oto ponad 10 tys. osób z całego świata przyjeżdża do Poznania, by przez dwa tygodnie ustalać coś, co jest wszystkim dobrze znane. Od lat wałkuje się, że świat ma zmniejszyć emisję gazów cieplar nianych o 20-30 proc. do 2020 roku, a potem o 80 proc. do 2050 roku, bo inaczej grozi nam katastrofa klimatyczna. Aby w końcu przyklepać te redukcje i wreszcie zacząć wprowadzać je w życie, wystarczyłoby jednodniowe spotkanie 190 ministrów środowiska z całego świata i odrobina dobrej woli. Ale nie, gadające głowy wolą pobujać się po salonach dziesięć razy dłużej w 50 razy większym gronie. Mój profesor wykładający ekologię nazywał takie zjazdy supermarketami przemówień. Jeszcze gdyby wszystkie z tych 10 tys. osób przyjechały po to, by zabrać głos. Tymczasem większość tego tłumu to ekipy doradców, pomagierów i przede wszystkim sztaby PRowców. Politycy doskonale wiedzą, że uczestnicząc w największej na świecie imprezie ekologicznej, mogą łatwo zyskać poklask społeczeństwa. Takie szczyty to nic innego jak festiwal próżności. A za to wszystko polski podatnik zapłaci okrągłą sumę 90 mln zł. Oczywiście, że jesteśmy za redukcją emisji gazów, ale nie godzimy się, aby politycy w ten sposób podejmowali decyzje.

Nie możecie swoich postulatów zakomunikować pokojowo tak jak Greenpeace czy stowarzyszenie Lepszy Świat?

– Organizatorzy konferencji przewidzieli nawet specjalne miejsce dla różnego rodzaju happeningów czy akcji organizacji ekologicznych. My uważamy, że to próba skanalizowania głosów krytyki. Dlatego szukamy innego, efektywnego sposobu zakomunikowania naszego przesłania. Chcemy, by politycy w końcu usłyszeli nasz głos, ale będziemy robić, co można, by nie skończyło się na ulicznych bijatykach.

Za: Metro, 02.12.2008

Najnowsze od autora

Ludzie czytają....

O co trwa wojna w Ukrainie?

21-04-2026 / Analizy

Cztery lata wojny w Ukrainie kosztowały życie 300 tys. żołnierzy po obu stronach frontu, gdyby liczyć tylko tych, których znamy...

Co przyniesie nam AI: zagładę, bezrobocie czy wyzwolenie od…

12-05-2026 / Analizy

Kiedy wszyscy obawiamy się wzrostu napięć i konfliktów międzynarodowych, wojen, skutków ocieplenia klimatu, recesji gospodarczej, głodu i nastania autorytarnych rządów...

Czy to kolejna ofiara policyjnej przemocy? Śmierć 40-letniego mieszkańca…

06-05-2026 / Poznań

W odpowiedzi na kolejny akt policyjnej brutalności wczoraj o godzinie 18:00 przed Komisariatem Policji na ul. Kochanowskiego odbyła się spontaniczna...

Jaśkowiak ma cię za debila. A do tego rasistę.

23-05-2026 / Kontrola społeczeństwa

Po sprzedaży przez kurię terenu Osiedla Maltańskiego prezydent Poznania wziął na siebie rolę aktywnego obrońcy nowego właściciela, dewelopera Mir-Bud. Jego...