Anarchizm w dobie globalizacji

  • (basta)
  • czwartek, 25 marzec 2010
Wykład pt „Anarchizm w dobie globalizacji”, który odbył się 24 marca na Rozbracie, był w istocie rzeczy dyskusją, jaka wywiązała się po wstępie Pawła Malendowicza nakreślającym zakres jego zainteresowania anarchizmem w odniesieniu do globalizacji. Poniższy tekst nie jest sprawozdaniem, ani nie wskazuje konkretnych, poza samym gościem, osób, które zabrały głos w rozmowie. Jest jedynie próbą przedstawienia w mniej lub bardziej uporządkowany sposób kierunków, w których potoczyła się dyskusja na podstawie przedstawionych na początku przez Malendowicza problemów dotyczących ruchu anarchistycznego zarówno w ogóle, jak i w ujęciu lokalnym. Można powiedzieć, że zostało postawione mnóstwo pytań, natomiast nikt nie starał się wystawiać recept. Żaden z wątków nie został oczywiście wyczerpany w czasie spotkania.
Czym jest globalizacja? Paweł Malendowicz najpierw pokrótce przedstawił podstawowe procesy składające się na to zjawisko. Jest to m. in. eksport demokracji zachodniej do innych części świata. Nie zawsze jest to proces pokojowy. Jaskrawymi przykładami narzucenia zachodniego systemu politycznego przy użyciu środków militarnych jest wojna w Afganistanie i Iraku. Ze swojej strony dodam, że są to jednak wydarzenia nieodległe w czasie. Szukając egzemplifikacji szerzenia zachodnich rozwiązań systemowych przy użyciu siły można cofnąć się do poczynań USA w Wietnamie, Nikaragui itp., gdzie za cenę życia i cierpienia setek tysięcy cywilów Stany Zjednoczone nie chciały dopuścić do rozwoju w tych miejscach alternatywnych względem kapitalizmu form ekonomiczno-społecznych, zrzucając napalm instalowały liberalną demokrację. Być może, mówiąc o źródłach globalizacji, należy zacząć od kolonizacji europejskiej, ale w tym momencie zostawmy ten temat. Zatem dr Malendowicz powiedział o eksporcie demokracji. Wiąże się z nim również biurokratyzacja wszelkich sfer życia społecznego.  

Kolejnym procesem jest eksport zasad gospodarki kapitalistycznej, co z jednej strony można określać mianem globalizacji, jednak temu aspektowi osobno poświęcono wiele analiz. Niezbędnym czynnikiem dla rozwoju kapitalizmu jest jego ekspansja, następuje ona na skalę globalną i polega w pierwszej kolejności na rabunkowej eksploatacji zdobytych ziem, później na upośledzającym uzależnieniu od rynkowego rdzenia podporządkowanych terytoriów. Jak wynikło z późniejszej dyskusji pojęcie globalizacji jest często zasłoną dymną dla ukrycia prawdziwych mechanizmów rynkowej ekspansji, eksploatacji i utrzymywania w zacofaniu podporządkowanych, słabo rozwiniętych krajów.

Eksport kultury zachodu jest również, jak wspomniał Malendowicz, fundamentalnym dla globalizacji zjawiskiem. Nie wszędzie jednak nasze wzorce kulturowe mogą pozostawać w zgodzie z rodzimymi wzorcami innych społeczeństw. Ślepe przeszczepianie ich niejednokrotnie prowadzi do konfliktów społecznych, zaburzeń tożsamości i upośledzenia podmiotowości poddanych globalizacji/kolonizacji/neokolonizacji grup ludzi. Odpowiedzią na te zjawiska są liczne, małe (ale również łączące się w większe) ruchy, mniej lub bardziej radykalne, sprzeciwiające się opresyjnym względem nich zmianom globalizacyjnym. Są to tendencje tradycjonalistyczne, nacjonalistyczne, etnicystyczne, separatystyczne, ale również anarchistyczne czy feministyczne, broniące się z jednej strony przed ekonomiczną dominacją instytucji kapitalistycznych, przed narzucaniem niechcianych form organizacji społecznej, z drugiej przed utratą tożsamości.  

Pojęcie globalizacji rodzi tu wiele wątpliwości. Przede wszystkim jest tak ogólne, że przez to mało precyzyjne. Stało się niezwykle modne i użyteczne w dyskursie zakorzenionym w kategoriach rynkowych i liberalnych. W ten sposób jest eufemizmem maskującym realne ekonomiczne procesy i cele grup społecznych dominujących w strukturze. Również określenie "antyglobalista" jest owocem monologu władzy, to ona narzuca na anarchizm kategorię antyglobalizmu, która z analitycznego punktu widzenia jest nieprawdziwa. Anarchiści amerykańscy na przykład chcieli globalizacji proletariatu, możliwości jego swobodnego przemieszczania się, zrzeszania i kooperacji ponad granicami. Ruch "no borders" jest ruchem globalizacyjnym. W ten sposób antykapitalistyczny ruch antyglobalistyczny jest elementem globalizacji. A co z Zapatystami? Czy ich walka oraz sposoby organizacji są kierunkiem antykapitalistycznym, czy antyglobalistycznym? Kwestię tę jeszcze problematyzuje oparcie się tych Indian w ogromnej mierze na zaawansowanych technologicznie multimedialnych środkach przekazu i wykorzystywanie mediów w celu jak najszerszego dotarcia z informacją do ludzi na całym świecie i uzyskania "globalnego" poparcia. Czy rzeczywiście działanie mediów o zasięgu światowym, np internetu, to jakościowa zmiana w funkcjonowaniu elementów systemu? Czy taką zmianą jest dopiero obserwowany od kilkudziesięciu lat proces przenoszenia produkcji - bazy gospodarki przemysłowej - z zachodu na wschód i oparcie się zachodu na gospodarce finansowej? Jak się do tego ma globalizacja?

W ten sposób zarysowane zostało tło dla rozważań nad możliwymi kierunkami rozwoju anarchizmu i jego stosunkiem do procesów globalizacji. Jak anarchiści mają zadbać o swoje miejsce w życiu społecznym, o swój wizerunek (często burzyciel, zadymiarz, stojący za bezładem, dążący do chaosu) w oczach różnych grup społecznych? Jaka jest rola w tym mediów (szufladkujących nieraz anarchistów łącznie z trockistami, komunistami, faszystami jako skrajne ugrupowania polityczne), jak z nimi postępować?  

Malendowicz zwrócił uwagę na zaobserwowany przez niego brak równowagi pomiędzy odnoszeniem się anarchistów do przeszłości, a patrzeniem w przyszłość. Jego zdaniem w ruchu zbyt dużą wagę przywiązuje się do tradycji, historii, zbyt często odwołuje się do wielkich nazwisk, natomiast mało mówi się o przyszłości. Jak jeden z bardziej wytrawnych słuchaczy słusznie zwrócił uwagę "historia ma pomagać, nie paraliżować", również "historia jest zabawą, manipulacją", dlatego należy pewne rzeczy pamiętać, odwoływać się do nich jeżeli nas czegoś uczą, jeżeli mogą pomóc w budowaniu ruchu lub taktyki w walce w danym określonym kontekście. Historia nie jest stałym punktem odniesienia ani kopalnią dogmatów. Idąc dalej trzeba podkreślić, że anarchizm nie jest stałym, zamkniętym, skończonym systemem - inaczej byłby "skończony" dosłownie. Nie jest również końcem historii, którym według komunistów miał być komunizm, a co skończyło się totalitarną klęską. Anarchizm to nieustający proces skupiający się na organizowaniu oddolnej decyzyjności, nie ma na celu rewolucji w postaci gwałtownego przewrotu, w czasie którego władza przejdzie z jednych rąk do innych, ale - jak pisał Groeber - opiera się na rewolucyjnym działaniu czyli ciągłym budowaniu struktur przeciw-władzy; alternatywnych, niehierarchicznych porządków społecznych. Globalizacja w postaci łatwego i szybkiego dostępu do multimedialnych informacji może ułatwiać i przyspieszać ten proces, np. pewne społeczności Indonezyjskie organizujące swoje osady na wzór wiosek zapatystowskich.

Ludzie ogólnie definiujący się w odniesieniu do ruchu anarchistycznego, muszą w swoich grupach skupić się na lokalnych, konkretnych problemach. Przeciwstawiając się im, czerpiąc - dzięki globalizacji - z doświadczeń grup w innych miejscach na ziemi, jak również z historii traktowanej krytycznie powinni konstruować cele i strategie odpowiadające określonym warunkom lokalnym. Trzeba umieć łączyć tendencje ogólne w ruchu z działalnością lokalną i tym samym lokalnie odpowiadać na zjawiska będące częściowym odbiciem mechanizmów globalnych. Wypadałoby w tym momencie przywołać kwestię zagrożenia dla anarchizmu, którym jest zamknięcie ruchu do wewnątrz. Można powiedzieć, że mniej więcej od lat 60' do 90' tendencja anarchistyczna na zachodzie była głównie reprezentowana przez tzw. "scenę" związaną z kontrkulturą. Anarchizm oczywiście nie zrodził się z kontrkultury, ale ówczesna kontrkultura zanarchizowała się i przez pewien czas stanowiła znaczną siłę w historii anarchizmu. Ale z biegiem czasu jej cele i sposoby kontestacji uległy petryfikacji, pomimo, że się zdezaktualizowały wciąż się na nich opierano. Co wcześniej było na określonym polu działaniem rewolucyjnym zamieniło się w specyficzny styl życia, doprowadziło do wyalienowania tej części środowiska anarchistycznego ze społeczeństwa, zjawiska określanego mianem sekciarstwa.

Dzisiaj obraz ruchu już się zmienia. Zawężając, weźmy środowisko berlińskie. W pewnym momencie dotknął je bezpośrednio problem gentryfikacji, przez co anarchiści musieli otworzyć się w swojej aktywności na społeczności dzielnic. Tendencja ta także obejmuje coraz więcej sekcji w Polsce, gdzie formuje się nowe fronty walki zarówno z gentryfikacją, jak i walki o prawa lokatorskie, o możliwość tworzenia realnych samorządów opartych na demokracji uczestniczącej w społecznościach poszczególnych dzielnic i osiedli. Ruch zachodni otworzył się też w ogromnej mierze na kręgi imigrantów, z którymi stara się współpracować i oddolnie organizować. Z kolei anarchizm w Polsce spotyka się z problemem emigracji z drugiej strony, to setki tysięcy polskich emigrantów pracuje i żyje, często nielegalnie i w tragicznych warunkach w krajach Unii Europejskiej, czemu m. in. na przeciw miała wyjść inicjatywa pomocy pracownikom sezonowym. Dodać można, że przez długi czas anarchistyczny ruch niemiecki nie chciał zauważyć i zrozumieć specyfiki działań i celów ruchu polskiego, tak jak ruch w Polsce często nie dostrzega form aktywności mających miejsce dalej na wschód. Czy wynika to z pewnych tendencji globalizacyjnych stawiających więcej wspólnych wyzwań anarchistom z różnych krajów Unii Europejskiej, a wzmacniających różnice (może fałszywe) w określaniu celów i sposobów działania anarchistów z krajów nie należących do Unii? Wiąże się z tym pytanie, kto i dla kogo jest dziś przeciwnikiem? Czy mamy tego samego przeciwnika, co anarchiści na Białorusi, w Rosji? W jaki sposób w dobie globalizacji rozkładają się akcenty? Gdzie należy uderzać, jak się organizować?

Wartym poruszenia zagadnieniem jest także instytucjonalizacja pewnych form organizacji, stosowanych przez ruch anarchistyczny. W którym momencie zinstytucjonalizowane struktury przestają być narzędziem aktywności rewolucyjnej a stają się źródłem i przestrzenią reprodukcji relacji hierarchicznych? Czy procesy hierarchizacji są typowe dla legalnych form organizacji, czy ograniczają się jedynie do nich? Może są zjawiskiem wykraczającym poza instytucje, na szersze pole aktywności grupowych i tam należy je przede wszystkim zwalczać.

(basta)

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...