Idea, zgodnie z którą ubodzy mają prawo do odpoczynku, zawsze była szokująca dla bogatych.
Bertrand Russell

Piotr Kropotkin - Wspomnienia rewolucjonisty

Piotr Kropotkin wspomnieniaNajgorętsze pragnienie mego ojca spełniło się. Znalazło się na koniec w Korpusie Paziów jedno wolne miejsce, zanim doszedłem wieku, powyżej którego już nie przyjmowano do Korpusu. Macocha odwiozła mnie do Petersburga. W tym uprzywilejowanym zakładzie naukowym, łączącym w sobie szkołę wojskową korzystającą z wyjątkowych praw i szkołę dworską znajdującą się pod zarządem dworu cesarskiego — otrzymywało wykształcenie ogółem stu pięćdziesięciu chłopców, przeważnie synów dygnitarzy dworskich. Po cztero- lub pięcioletnim pobycie w korpusie kończący go wychowankowie otrzymywali stopień oficera z prawem wyboru jakiegokolwiek pułku gwardii albo pułku armii czynnej, niezależnie od tego, czy znajdowały się tam wolne miejsca, czy nie. Poza tym każdego roku pierwszych szesnastu uczniów wyższej klasy mianowano kamerpaziami różnych członków rodziny cesarskiej: cara, carowej, wielkich książąt i wielkich księżnych, co ma się rozumieć, uważane było za wielki zaszczyt.

Piotr Kropotkin wspomnieniaW jesieni 1852 roku Aleksander wstąpił do Korpusu Kadetów i odtąd widywaliśmy się tylko w święta albo w niedzielę. Od naszego domu do korpusu było około siedmiu wiorst — ale chociaż trzymaliśmy z dziesiątek koni, zawsze jakoś tak wypadało, że gdy trzeba było posłać sanie po brata, wszystkie konie znajdowały się w drodze. Mikołaj przyjeżdżał do domu bardzo rzadko. Dzięki względnej swobodzie, z jakiej Aleksander korzystał w szkole wojskowej, i wpływowi dwóch profesorów literatury rozwijał się on bardzo szybko. Dalej jeszcze będę mówił o dobroczynnym wpływie, jaki wywarł on na mój rozwój. Przypadło mi w udziale wielkie szczęście mieć kochającego, inteligentnego starszego brata.

Piotr Kropotkin wspomnieniaW tych czasach zamożność mierzono liczbą "dusz" pańszczyźnianych, którymi władał obywatel. "Dusze" oznaczały poddanych płci męskiej. Kobiet nie brano w rachubę. Mój ojciec uważany był za bogatego człowieka. Miał ponad tysiąc dwieście dusz, w trzech różnych guberniach (kałuskiej, riazańskiej, tambowskiej) i jeszcze więcej ziemi. Żył też odpowiednio do swego stanowiska. To znaczyło, że dom był otwarty dla gości i że ojciec trzymał liczną służbę. W domu było nas osiem, czasem dziesięć albo dwanaście osób, ale pięćdziesięciu osób służby w Moskwie i około sześćdziesięciu na wsi nie uważano za poczet zbyt wielki. Wydawałoby się wtedy niezrozumiałe, jak można się obejść bez czterech stangretów pilnujących dwunastu koni, bez trzech kucharzy dla państwa i kucharek dla służby, bez dwunastu lokajów usługujących przy stole podczas obiadu (za każdym obiadującym stał lokaj z talerzem) i bez niezliczonych pokojówek w garderobie.

Piotr Kropotkin wspomnieniaMoskwa rozrastała się powoli. Wskutek tego różne jej części dziś jeszcze nad podziw dokładnie zachowały charakterystyczne cechy, wyciśnięte przez kolejne okresy historycznego rozwoju miasta. Dzielnica za rzeką (tzw. Zamoskworeczje) ze swymi szerokimi, sennymi ulicami i jednostajnymi, szarymi, niskimi domami, o bramach na głucho zamkniętych dniem i nocą, była zawsze ulubioną siedzibą kupiectwa i warownią surowych, despotycznych starowierców, zakrzepłych w sztywnym formalizmie. Kreml i dziś jeszcze jest warownią państwa i cerkwi. Ogromny plac przed nim, zabudowany tysiącami sklepów i składów, stanowił od niepamiętnych czasów istne targowisko i dotąd pozostaje ośrodkiem wewnętrznego handlu rozległego imperium. Przy ulicy Twerskiej i Moście Kuźnieckim ześrodkowały się od dawna największe modne magazyny, podczas gdy zamieszkała przez lud rzemieślniczy Pluszczycha i Dorogomiłowo zachowały te same cechy, które wyróżniały niegdyś ich porywczą ludność za czasów carów moskiewskich. Każda dzielnica tworzy swój oddzielny światek — z właściwym sobie charakterystycznym wyglądem, i żyje swoim własnym, odrębnym życiem. Nawet składy i warsztaty, ciężko naładowane wagony i parowozy kolei żelaznej, gdy te ostatnie wtargnęły do starodawnej stolicy — również zgrupowały się oddzielnie, w osobnych centrach, na krańcach starego miasta.
Reklama

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian