Praca poznańskiej mFA zdjęta z wystawy Muzeum Sztuki Nowoczesnej

  • rozbrat.org
  • wtorek, 16 październik 2012
W piątek 12 października odbyło się oficjalne otwarcie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. W cieniu skandalu o kwestie własnościowe zdarzył się inny. Firma AMS postanowiła ocenzurować wkład poznańskiej manuFAktury (mFA) w ekspozycję pt. „Warszawa w budowie”. Praca została zdjęta z wystawy.

W maju odezwało się do manuFAktury Muzeum Sztuki Nowoczesnej z propozycją wzięcia udziału w wystawie „Warszawa w budowie”. ManuFAktura zaproponowała m.in. instalację składającą się z dwóch bilbordów. Na jednym był napis GALERIA kłAMStw, drugi był natomiast fizycznie pocięty na kawałki. Muzeum przystało na to, akceptując projekt.

Na kilka dni przed wystawą ukazała się nawet notatka w internetowym wydaniu Gazety Wyborczej na temat tej pracy. Przed samą wystawą w Muzeum pojawiło się kilku „komisarzy” z AMS i zabrało billboardy. Dyrekcja muzeum tłumaczyła się autorom pracy, pisząc: „niespodziewanej wieczornej wizycie AMS, w wyniku której w tej firmie podjęto decyzję o demontażu i zabraniu z Muzeum nośników należących do AMS-u. Pojawiła się też informacja, że kurator AMS wytoczy Muzeum proces”. Więcej możesz przeczytać na stronie manuFAktury.

AMS 1

Tak oto, jak wolno nam skomentować, test na wolność sztuki w skomercjalizowanej rzeczywistości wypadł pozytywnie, w tym sensie, że potwierdziła się teza, iż można pisać, śpiewać i pokazywać wszystko, co nie godzi w mecenasów, czyli państwo i biznes. Ciągle chcą kontrolować, co ma wisieć na murach naszych miast. Cenzura trwa.

ManuFAktura wydała własne oświadczenie:

OŚWIADCZENIE

Nie zakładaliśmy, że świat szeroko pojętej sztuki jest aż tak żałosny. Wiele w tym kraju mieliśmy cenzury. Zazwyczaj oskarżana jest o nią prawa strona, „konserwatywna”, a oskarża strona liberalna „otwarta i postępowa”. Każda kultura musi mieć swoje fetysze. Kultura liberalna ma swój fetysz wolność. Na nieszczęście jej interpretacja jest wybiórcza. Liberalizm, generuje patologie gdzie wolność to synonim – wolnego rynku, wszystko temu podporządkowując. Obecny poziom debaty publicznej jest odzwierciedleniem tej interpretacji.

Właśnie robimy krok do tyłu w logice interpretacji stosunków społecznych, gdzie bliżej niezidentyfikowane osoby dyktują co ma być, co nie; co jest dobre, co złe; i jak to trzeba interpretować. Po swojej stronie mają mechanizmy władzy – pieniądze, prawo, środki przekazu. Na zewnątrz oczywiście lansują siebie jako dobrego wujka, na którego można zawsze liczyć w walce o wolność.

Wśród elit dobrze widziany jest ten obyczajowo liberalny styl. Jak się jednak dokładniej przyglądnąć okazuje się, że to tylko fasada do robienia interesów. Spróbuj wejść na salony i zrób coś, co obnaża ich sponsorów. Okaże się, że do momentu gdy jesteś kuglarzem, atrakcją, zapewniającą dodatek w próżnych bankietach, wszystko jest w porządku, a nuż będzie można na tobie zarobić. AMS właśnie pokazał swoją prawdziwa twarz, ale i pokazał jak działa ta mityczna liberalna wolność.

Epizod z MSN ukazuje słabość współczesnej kultury, która nie potrafi obronić się przed nachalną władzą. Nie potrafi postawić się i interpretować rzeczywistość jaką ona jest. Pozostawia ludzi na pastwę losu. Kim jest zaproszona do wystawy mFA skoro instytucja nie potrafi walczyć o nasz głos. Po co nam taka instytucja? Czy to jest deklaracja niemocy czy tchórzostwa? Gdzie prowadzi nas obecne stosunki społeczne. Bezwład, inercja i brak odpowiedzialności za swoją funkcje społeczną. Co my mamy zrobić, gdy widzimy praktyki jakie uprawia AMS? To jak z policją, która rozbija demonstracje, a później mówi, że musieli i demonstracji byli agresywni, a jeden policjant jest ranny, wybił sobie palec na pałowaniu. Mamy obowiązek o tym przynajmniej mówić! Robiliśmy to! W sposób jaki umiemy, nawet jeśli według kogoś łamiemy prawo! Jakie prawo? Czy prawa nie łamią oni? Gdzie są prawnicy, nadzór budowlany, politycy, urbaniści… dyrektorzy galerii, kuratorzy. Bójmy się, o to co za chwilę będzie. Wy jesteście milczącym światkiem. Milczcie dalej!

Przy tej okazji pozwolimy sobie skomentować hucpę, która jest ukoronowaniem całej tej sytuacji. Prezydent Warszawy w świetle jupiterów, przyszła na otwarcie wystawy, ale również muzeum. W jej pełnej frazesów mowie padło, że miasto nie jest na sprzedaż. Jak można mówić to w miejscu, które sprzedała? Ludzie słuchali kiwając głowami. Halo! Wy jesteście elitą? Elity które mają wpływ na relacje społeczne? Ci, co nie gwizdali, są tchórzami, zdrajcami wietrzącymi w takim przypadku, jak sprzedaż pawilonu Emilia, swój interes. Przychodzący na takie rauty by ogrzać się w świetle ludzi, którzy nas okradają – moralnie i ekonomicznie.

Mamy Was dość!!!

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Jesteśmy, działamy, Rozbratu nie oddamy - relacja z demonstracji

18-09-2019 / Rozbrat zostaje!

14 września o godzinie 13:00 na ulicy Pułaskiego, tuż przy istniejącym już 25 lat skłocie Rozbrat, rozpoczął się protest w...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.