ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english












Dzień f@wkulca

Federacja Anarchistyczna ma na swoim koncie wiele osiągnięć. Szczególnie osławiona jest sekcja F@ Poznań. To oni wywołali kryzys w stosunkach polsko-rosyjskich szturmując w lutym tego roku poznański konsulat Federacji Rosyjskiej. To oni 2 paˇdziernika wdarli się do Konsulatu Honorowego Republiki Czeskiej. Wydawać by się mogło, że Uzi Bartoszewski gorzej przez nich sypia, gdyby nie to, iż żaden skandal nie jest w stanie zakłócić snu awuesowskiego ministra.

Protestujemy przeciwko kapitalistycznej wiosce globalnej, w której sankcjonuje się wyzysk człowieka nad człowiekiem oraz bezlitośnie wykorzystuje się środowisko naturalne - czytamy w ulotce poznańskich F@wkulców. Choć kapitalizm i globalizm ze swoimi dziećmi - Bankiem Światowym, Międzynarodowym Funduszem Walutowym i czeską policją - zajmują świetne miejsca na liście ich wrogów, to członków F@ wkurwia też przemoc, rasizm, nacjonalizm, zasadnicza służba wojskowa, demokracja, państwo jako zinstytucjonalizowany aparat przymusu, kultura masowa, McDonald's i zionące spalinami samochody.
Anarchiści wrośli w stolicę Pyrlandii. Graffiti podpisane przez F @ zdobią elewacje - domów na większości poznańskich ulic. Plakaty wzywające do bojkotów, protestów czy manifestacji są tam czymś tak powszednim, jak podawane na obiad kule glutowatego ciasta nazywane powszechnie pyzami. W lokalnej prasie F@wkulce przedstawiani są niemal jak bohaterowie chroniący społeczeństwo przed mackami kapitalizmu. Dziennikarze jedzą im z ręki. - Squat Rozbrat jest siedzibą Federacji Anarchistycznej, mamy tam swój klub, miejsce spotkań. Spotykamy się tam raz w tygodniu, ustalamy tam nasze działania, stamtąd też wychodzą nasze inicjatywy - powiedział nam Adam Piotrowski z poznańskiej sekcji F @ . Poznański Rozbrat jest najsłynniejszym i największym squatem w Polsce. Na terenie byłego Zakładu Mechaniki Pojazdowej mieszka kilkudziesięciu członków ściśle współpracującego z F@ kolektywu Rozbrat, znajduje się tam biblioteka anarchistyczna, organizowane są wolnościowe biesiady F@, wykłady, działa tam Pacyfistyczna Komenda Uzupełnień (pogotowie Szwejk), wolnościowy DKF, organizowane są koncerty, wystawy - jednym słowem Rozbrat jest miejscem, w którym panuje anarchizm. Zapraszamy wszystkich! Weˇcie ze sobą śpiwory i karimaty, miejsce do spania się znajdzie! - zachęcająco anonsował afisz na obchody 6-lecia squatu. Poszliśmy. Kapitalizm przywitał nas już przy wejściu. Jednodniowy bilet kosztował 12 zł, dwudniowy karnet - 23. Za te pieniądze uzyskaliśmy prawo wstępu na koncerty. Za jedzenie i popijadła, którymi nęcił afisz, trzeba było płacić. Napój wściekły pies stał po 3 zł 50 gr. Co do żarcia, to "gołąbki wolne tybetki" były po 4 zł, "obiad Kropotkina" po 4 zł, "bretonka po rozbracku i sajgonki anty-NATO" 3 zł, "kanapka Sida Viciousa" 1 zł. Anarchiści ubrani byli w koszulki Levi'sa, dresy i obuwie Adidasa. Jedni posilali się kanapkami z pasztetem, inni skupieni przy konsolecie z dwoma komputerami słuchali rozgrzewających się kapel. Panczury dopływały stałym strumieniem. Wszystkiemu towarzyszyły nerwowe dzwonki telefonów komórkowych - ta muzyka pieprzonego globalizmu. Brali oczywiście udział w proteście przeciwników globalizacji w Pradze podczas szczytu Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. Dwóch członków poznańskiej sekcji F@ odniosło nawet rany. Pierwszy to Sancho, którego głowę zdobi szpetna blizna, drugim jest Maciej Roszak, chętnie cytowany przez lokalne media. Opowiadający o atrakcjach z wyjazdu Roszak stwierdził, że nie ma nic piękniejszego niż widok osuwającego się czeskiego policjanta trafionego kostką chodnikową. Protestowali też w Poznaniu. Nasi bracia w Czechach cierpią. Możemy im pomóc, jeżeli będziemy działać razem. Zapraszamy wszystkich na demonstrację...
Godzina 14.57. Na schodach Teatru Wielkiego ustawiło się pół setki demonstrantów trzymających transparenty podpisane Federacja Anarchistyczna, Anarchistyczny Czarny Krzyż. Dowiedzieć się z nich można, że prawo to dziwka na usługach państwa. Rozlega się głos płynący z megafonu. Kapitalizm musi zginąć. Skanduje to barman z knajpy "U Anarchistów" - niski kapitalista ze skłonnością do tycia. Okrzyk podejmuje reszta zgromadzonych. Policji nawet na lekarstwo.
Godzina 15.04. Atmosfera robi się cięższa. (...) Protesty będą organizowane aż do skutku, aż wszyscy ludzie, którzy zostali aresztowani w Pradze nie wyjdą na wolność. Niedawno okupowaliśmy Konsulat Republiki Czeskiej w Poznaniu, być może będzie trzeba to powtórzyć jeszcze parę razy...
Godzina 15.10. Za chwilę przejdziemy pod konsulat, co prawda jest on dzisiaj zamknięty, ale jest on tutaj niedaleko... i choćby tak symbolicznie... Policji nie ma nadal. Po przejściu przed budynek, w którym mieści się konsulat, demonstranci na użytek dziennikarzy powtórzyli główne punkty programu wzbogacone o happening z połykaczami ognia - Tak płonęła Praga, tak spłonie kapitalizm. Po czym ruszyli do wnętrza budynku, by pod drzwiami konsulatu zostawić ulotkę - swój ślad. Wyszli z mosiężną tabliczką, której wartość woˇny ocenił na jakieś 3 tysiaki. W końcu na ulicy przed konsulatem zrobiło się gęsto. Przybyły patrole policji, straży miejskiej, oddziały prewencji. Poznańskie orły zjawiły się na miejscu zdarzenia o godzinie 15.35. W 4 minuty i 46 sekund po ucichnięciu ostatnich krzyków rozchodzących się demonstrantów. Ciekawe, kto doniósł policji, że już jest bezpiecznie? Policja zatrzymała czworo przechodzących w pobliżu młodych ludzi, trzy osoby związane z prasą i przedstawiciela Federacji Anarchistycznej, który kilkaset kroków od konsulatu udzielał akurat wywiadu. Pierwsze pytanie, jakie zadano zatrzymanym, brzmiało: Skąd o manifestacji wiedziała prasa, jeżeli nie wiedziała o niej policja? Funkcjonariusze przesłuchujący zatrzymanych oświadczyli, że jest "sprawa", bo była manifestacja, a to, czy rzeczywiście zginęła tabliczka, jest dopiero ustalane. Po dwóch godzinach i trzydziestu minutach przesłuchujący byli już pewni: tabliczka rzeczywiście zginęła. W wywiadzie udzielonym PTV pani Honorowy Konsul Republiki Czeskiej zapowiedziała koniec tolerancji dla działań F@. Ciekawe, kto beknie za tabliczkę? Niektórzy z organizatorów protestu w Czechach negatywnie odnoszą się do praskiej awantury. W ciągu miesiąca przed zajściami i w czasie ich trwania w Pradze odbywały się liczne anarchistyczne happeningi, wystawy, manifestacje pokojowe. Międzynarodowa opinia publiczna zapamięta jedynie zamieszki rozpętane przez grupę zadymiarzy, wśród których było dużo Polaków. F@ potępia nacjonalizm, ale do konsulatu rosyjskiego wdarła się wraz z Naszością. Protestują przeciwko globalizacji używając Internetu, komórek i globalnych instytucji medialnych. Przeciwko McDonald'som, konsumpcjonizmowi i kulturze masowej, manifestują odziani w ciuchy najpopularniejszych firm. Przeciwko kapitalizmowi, zarabiając działalnością komercyjną. Skłóceni, podzieleni wewnętrznie deklarują jedność, a kiedy przychodzi co do czego, dowcipu wystarcza im tylko na to, by zabrać mosiężną tabliczkę lub zniszczyć. F@ ciężko pracowała na ten wizerunek.
Rady na anarchistów szukaliśmy w poznańskim Katolickim Telefonie Zaufania 061-8651 000. Co zrobić, o świątobliwi, gdy syn lub córka wyrodzi się w anarchistę? Pani po drugiej stronie kabla poradziła nam, by po pomoc zwrócić się do Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych. Istnienia przeciwnych kapitalizmowi bezbożników Kościół widocznie w ogóle nie przyjmuje do wiadomości.

KAMIL PAWEŁOSZEK
MAREK WILCZYŃSKI

Tygodnik "Nie" nr. 45/2000