ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english











AŻ DO SKUTKU


Hieronim Kierzkowski pracuje na poczcie od 9 lat, nie wahał się jednak przystąpić do strajku. - Fot. F. Springer

Już sześć dużych poznańskich urzędów pocztowych przyłączyło się do strajku. Listonosze domagają się około 40-procentowej podwyżki. Klienci poczty muszą sami chodzić po listy.

Strajk wciąż jest nielegalny, ale systematycznie się rozszerza. W Poznaniu bierze w nim już udział urząd pocztowy przy ul. Chociszewskiego, Piątkowskiej, Głogowskiej 132, 28 Czerwca 1956, na os. B. Śmiałego i os. Przyjaźni oraz urząd w Swarzędzu i Antoninku. Trwają rozmowy z listonoszami w Lesznie i Kaliszu. - Strajk jest spontaniczny. Inne działy jeszcze do niego się nie przyłączyły, ale atmosfera jak najbardziej do tego skłania. Będziemy strajkować do skutku. Trwają spotkania z dyrekcją. Wczoraj zawiązał się międzyurzędowy komitet strajkowy - twierdzi Maciej Roszak z urzędu pocztowego nr 60.

- Propozycja płacy minimalnej, która padła ze strony dyrekcji Poczty to 1100 zł brutto. Taka kwota nas nie satysfakcjonuje. Listonosze żądają, by średnia płaca podstawowa wynosiła 2500 zł brutto, czyli 30-40 proc. podwyżkę - informuje Jarosław Urbański z Komisji Krajowej Inicjatywy Pracowniczej.

Nierealne żądania
- Dyrektor apeluje do pracowników, by wstrzymać protesty. Rozmowy będą podjęte. Postulaty płacowe będą możliwe do realizacji, ale tylko w ramach możliwości firmy. Gdyby pensja zasadnicza wzrosła do 2500 zł brutto, firma utraciłaby płynność finansową - wyjaśnia Jerzy Sygidus, rzecznik Poczty Polskiej w Poznaniu. -Możliwe będzie jednak np. uzyskanie dodatkowych pieniędzy za roznoszenie druków reklamowych. W Poznaniu nie ma tego problemu. Działa tu firma zewnętrzna. 49 drukserwisantów odciąża listonoszy.

Emerytury i renty docierają
W poniedziałek w Poznaniu strajkował tylko jeden urząd. Uruchomiono służbę doraźną, która rozniosła przekazy rentowe i emerytalne. Kiedy strajk się rozszerzy, może jednak zabraknąć pracowników administracji. Wiele osób przychodzi więc osobiście i odbiera przesyłki.

Przedstawiciele Poczty Polskiej nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, co stanie się, jeżeli klienci zaczną zgłaszać się po odszkodowania. -Do tej pory nie było takiego strajku. Nikt nie zgłosił się jeszcze po odszkodowanie. To będzie precedens, dlatego trudno powiedzieć, jak problem zostanie rozwiązany -dodaje J. Sygidus.

Wciąż nielegalnie
- W Trójmieście strajkują dzisiaj wszyscy listonosze. Po trzech dniach do pracy wrócili listonosze z Kielc i część ze Świętokrzyskiego. Wciąż nie ogłoszono legalnego generalnego strajku, trzeba więc liczyć się z konsekwencjami, również dyscyplinarnymi. Według deklaracji będzie on możliwy dopiero od początku grudnia. Im bliżej świąt jednak, tym naciski na dyrekcję Poczty są większe. Strajkuje też okoto połowa urzędów pocztowych w Warszawie, docierają informacje o prowadzeniu akcji w Częstochowie i Białymstoku, Krakowie i Szczecinie. Na czwartek zapowiadana jest duża demonstracja we Wrocławiu - mówi Jarosław Urbański z Komisji Krajowej Inicjatywy Pracowniczej.

Anna KOSEK
22.11.2006 Gazeta Poznańska


VOLKSWAGEN POZNAŃ NA CELOWNIKU MARCELA SZAREGO - Chcą przejąć inicjatywę

W czerwcu kilkunastoosobowy związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza niemalże doprowadził do strajku i wstrzymania produkcji w Zakładach im. Hipolita Cegielskiego. Czy podobny scenariusz grozi Volkswagenowi - największemu pracodawcy w Poznaniu?

Volkswagen Poznań zatrudnia 6800 osób. Obecnie w firmie toczą się negocjacje nad zbiorowym układem pracy. Ten moment wykorzystał Marcel Szary, kierujący w Poznaniu małym związkiem zawodowym Inicjatywa Pracownicza. Teraz postanowił wprowadzić go do VW.

Powtórka z HCP?

O "Inicjatywie" zrobiło się głośno w czerwcu tego roku, kiedy to weszła w spór zbiorowy z zarządem Zakładów im. Hipolita Cegielskiego, żądając podwyżki o 450 zł brutto. Nie poskutkowała misja mediatora rządowego. Pod postulatami udało się zebrać 600 podpisów. Do strajku nie doszło, bo w referendum pomysł nie znalazł odpowiedniego poparcia wśród załogi.
W Volkswagenie działa już grupa sympatyków związku. Niedawno przed fabryką VW rozprowadzili ulotki, które zachęcają pracowników do upominania się o swoje prawa.
- Nie musimy nikogo prosić o pozwolenia na rozdawanie ulotek w zakładzie - mówi Marcel Szary.
Kierowana przez Szarego "Inicjatywa" pojawiła się w momencie, gdy "Solidarność" negocjuje z zarządem układ zbiorowy pracy, w którym zawarte będą między innymi warunki wynagrodzenia.
- Rozmowy są bardzo zaawansowane. Po ich zakończeniu wyniki zostaną oczywiście przekazane pracownikom - zapewnia Marcin Baszyński, rzecznik prasowy VW Poznań.
Średnie wynagrodzenie w zakładzie jest wyższe niż średnia krajowa i obecnie wynosi 3 tys. brutto. Część pracowników ma jednak swoje zdanie na temat podziału pieniędzy i braku podwyżek:
- Różnice między nami są spore. Są osoby, które na tej samej linii i robiący tę samą robotę mają tysiąc dwieście lub dwa tysiące złotych na rękę - mówi proszący o anonimowość pracownik VW.

Co na to Marcel Szary?

- Ludzie są rozczarowani zarobkami, brakiem waloryzacji, nadgodzinami, za które nikt im nie płaci i traktowaniem przez przełożonych. Mówią o strajku.
"Inicjatywa" negatywnie wypowiada się też o działającej w VW "Solidarności", twierdząc, że jej przewodniczący Stefan Przybyszewski i wyżej postawieni działacze są w dobrych relacjach z zarządem firmy i nie będą walczyć o prawa pracowników.
- Solidarność ma mocną pozycję w Volkswagenie, ale jest w dobrym układzie z władzami firmy i nie wejdzie w spór zbiorowy z pracodawcą, aby walczyć o swoje prawa - mówi M. Szary.

Komentarz (nie)sterowany

Bardzo ostre wypowiedzi pojawiają się na forum internetowym "komentuj.pl". Tam, korzystając z anonimowości, ludzie poruszają dziesiątki wątków związanych z pracą w VW. Dużo z nich jest wyjątkowo agresywnych. Czy to tuba Inicjatywy Pracowniczej?
- Każdy ma prawo do wypowiadania swoich opinii. Pracownicy także. Nie sterujemy jednak tymi wypowiedziami - zapewnia M. Szary.
- Trudno odnosić się do anonimowych wypowiedzi, często pełnych wulgaryzmów i niecenzuralnych zwrotów. Niejednokrotnie zawierają one opinie, a pozbawione są praktycznie faktów - wyjaśnia Marcin Baszyński.
Jednym z wątków jest rzekome "przerzucanie" pracowników między agencjami personalnymi, żeby uniknąć kosztów zatrudniania na umowę o pracę.
- W VW Poznań zatrudnienie za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej znajduje obecnie około 1550 pracowników tymczasowych. Co ważne, mają oni takie same warunki finansowe jak pracownicy etatowi i sukcesywnie przyjmowani są na etat w VW Poznań. W ostatnich latach przejętych zostało ok. 1200 osób - mówi M. Baszyński.
VW Poznań nie zamierza komentować doniesień dotyczących powstania nowego związku zawodowego, ponieważ oficjalnie nie został o tym poinformowany.

Andrzej REMBOWSKI, Jolanta CIĄŻKOWSKA
27.09.2006 Gazeta Poznańska


Stop wojnie

Wiec przeciwko okupacji Iraku odbył się wczoraj na terenie Wydziału Nauk Społecznych UAM. Zorganizowała go Poznańska Koalicja Antywojenna. - Jest pierwsze wydarzenie z zaplanowanej przez nas kampanii skierowanej przeciwko wojnie - mówi Adam Piotrowski z PKA. - W sobotę w jej ramach planujemy rozdawnictwo żywności oraz wystawę zdjęć z Afganistanu połączoną z prelekcją. Na przyszły tydzień na Wydziale Nauk Społecznych zaplanowano panel dyskusyjny na temat wojny w Iraku.

AD
22.10.2004 Gazeta Poznańska


Masa rowerów i targi

Wczoraj kilka minut po 19 blisko 200 rowerzystów zaczęło jeździć w kółko po Rondzie Kaponiera i robili to przez piętnaście minut. Była to pierwsza w Poznaniu tzw. Masa Krytyczna, zorganizowana przez Rozbrat.
Ideą takich akcji organizowanych w różnych miastach Polski jest zwrócenie uwagi na problemy związane z komunikacją rowerową. O tyle skutecznie, że kierowcy na codzień ignorujący rowerzystów tym razem nie mogli ich nie zauważyć.

Przez kilkanaście minut przejazd samochodem przez Kaponierę był bardzo utrudniony.
Podobne manifestacje odbywają się cyklicznie m.in. w Warszawie, Łodzi, Bydgoszczy, Wrocławiu. Poznańska Masa Krytyczna będzie wyruszała w każdy ostatni piątek miesiąca o godz. 19 spod Ratusza.
To nie jedyne utrudnienia wczoraj w mieście. Koniec targów Polagra-Food przyniósł spore korki w centrum. Około godzinie 18.00 ulica Matejki zapchana była samochodami do ul. Grunwaldzkiej, a sama Grunwaldzka "stała" od Roosevelta, aż za ul. Śniadeckich.

MON, GOK
25.09.2004 Gazeta Poznańska


Terek ominął Wolny Kaukaz

Przylot do Poznania piłkarzy i działaczy Tereka Grozny wywołał wielkie zainteresowanie. Na Ławicę przybyło wielu dziennikarzy, ale interesowali ich nie tylko zdobywcy Pucharu Rosji, ale przede wszystkim demonstracja Komitetu Wolny Kaukaz. Członkowie tej organizacji żądali niewpuszczenia do Polski Ramzana Kadyrowa, prezesa Tereka, oskarżanego o zbrodnie przeciwko narodowi czeczeńskiemu. Około 11.00 w terminalu pojawiło się kilkanaście osób z dużym transparentem "Dość ludobójstwa w Czeczenii. Putin = Stalin". Obok demonstrowali przedstawiciele Amnesty International. Samolot miał wylądować z opóźnieniem. Czekający dziennikarze przeżyli zawód - nie zobaczyli nikogo z ekipy Tereka. Autokary zabrały piłkarzy z płyty lotniska i pojechały do "Green Hotelu" w Komornikach. Demonstranci dowiedzieli się jednak, że działacze jadą autami osobowymi osobno. Pobiegli w kierunku terminalu cargo. Na bocznej drodze udało im się samochody na kilka minut zatrzymać, pokazać czeczeńskie flagi i transparent. Potem zjawiła się policja i uwolniła rosyjską delegację.

JOD
26.08.2004 Gazeta Poznańska


Jedzcie tylko nasze

- Nie kupujcie Nestle, kupujcie Goplanę - apelują pracownicy firmy. Według nich do bojkotu firmy przyłącza się coraz więcej konsumentów i pracowników zawiedzionych metodami działalności Nestle. Fot. A. Szozda

Był transparent, megafon i były... słodycze. Związkowcy z byłej poznańskiej Goplany protestowali wczoraj przeciwko polityce właściciela ich firmy, promując jednocześnie wyroby swojej fabryki.

Precz z dyktatem wielkich korporacji - krzyczeli anarchiści. Obok związkowcy z "Solidarności" Goplany rozdawali słodycze swojej firmy i polską - jak zaznaczali - kawę. Miejsce protestu - róg poznańskiego Starego Rynku - zostało wybrane nieprzypadkowo. To tu mieści się kawiarnia Nescafe - koncernu Nestle, który wykupił poznańską Goplanę. Związkowcy ogłosili bojkot produktów Nestle uznając, że firma dąży do zlikwidowania Goplany. - To protest przeciwko polityce koncernu, która najwyraźniej prowadzi do likwidacji dobrego poznańskiego zakładu - mówił Bogdan Klepas, przewodniczący wielkopolskiej Solidarności.

- Produkcję Goplany zaczyna się wyprowadzać za granicę. Najpierw produkcję wiśni w czekoladzie - rzekomo z powodu pestek - przeniesiono do Czech, później Nestle orzekło, że likwiduje piekarnię, bo się w takich wyrobach nie specjalizuje - ale w rzeczywistości produkcję przeniesiono do Bułgarii, ptasie mleczko będzie produkowane na Węgrzech - tłumaczył Dariusz Skrzypczak, szef Solidarności w Goplanie (drugi związek nie przystąpił do protestu). Według związku zniknięcie reklam Goplany i redukcje zatrudnienia pozwalają sądzić, że Nestle chce zlikwidować Goplanę. Sprawę miał rozwiązać program dobrowolnych odejść, do którego zgłosiło się prawie dwukrotnie więcej pracowników niż przewidywano. Tymczasem Nestle - jak twierdzą pracownicy - jest gotowe zgodzić się na kolejny program dobrowolnych odejść. - Wokół Poznania powstają nowe firmy cukiernicze, a Goplana znika - mówią związkowcy. Według nich koncern od momentu prywatyzacji Goplany zwolnił 2 tysiące osób.

Wszystkiemu zaprzecza Nestle, według którego decyzja o likwidacji Goplany nie zapadła. - Nawoływanie do bojkotu, szczególnie przez pracowników i związek zawodowy, uważamy za nieuzasadnione, niezrozumiałe i nielogiczne. Akcje takie mogą obrócić się ostatecznie przeciwko samym pracownikom - na poprawę sytuacji każdej fabryki może wpłynąć zachęcanie konsumentów do kupowania jej wyrobów, nie odwrotnie - stwierdziła Agnieszka Wąsak, rzecznik Nestle Polska.

WAL
28.06.2004 Gazeta Poznańska


Przed globalnym najazdem

Poznańscy anarchiści i związkowcy z "Cegielskiego" i zapowiadają u- dział w demonstracjach przeciwko Europejskiemu Forum Gospodarczemu, które odbędzie się w Warszawie w końcu kwietnia. - Nie można dopuścić, by grupa biznesmenów i polityków ustalała standardy i decydowała o życiu nas wszystkich w sposób niedemokratyczny - mówi Jarosław Urbański z Federacji Anarchistycznej w Poznaniu. - będziemy przeciwko temu stanowczo protestować. Warszawę czeka najazd tysięcy alterglobalistów z wielu krajów Europy. Z Poznania, w którym działa jedna z największych sekcji anarchistycznych w kraju, na demonstrację wybiera się kilkaset osób. Aktywiści chcą zapewnić demonstrantom z Poznania opiekę prawną w przypadku zatrzymań przez policję. Urbański potwierdza, że wśród demonstrantów, będą grupy przygotowane do starć z siłami porządkowymi.

W proteście przeciwko Europejskiemu Forum Ekonomicznemu, wezmą też udział ekolodzy i związkowcy z Solidarności 80 w "Ceglorzu".

MRO
21.04.2004 Gazeta Poznańska


Mniejsze kary dla demonstrantów

Trzy lata temu, odbyła się w Poznaniu głośna demonstracja Komitetu Wolny Kaukaz przeciwko zbrodniom w Czeczenii. Manifestanci zebrali się przed Konsulatem Federacji Rosyjskiej. Niektórzy z nich pokonali bramę. Ściągnęli flagę i zapisali swój protest hasłami i symbolami, wymalowanymi na ścianie Konsulatu. Lutowa manifestacja zyskała międzynarodowy rozgłos, a policjanci zostali ukarani za zaniechanie interwencji.

Prokurator postawił manifestantom trzy zarzuty: zniszczenia i znieważenia flagi obcego państwa, nieprawne wtargnięcie na teren placówki dyplomatycznej, oraz zniszczenia mienia (zasmarowania farbą elewacji budynku). Jednak we wrześniu 2000 r. sędzia Dariusz Kawula z poznańskiego Sądu Okręgowego uznał, że postępowanie w sprawie znieważenia flagi Federacji trzeba umorzyć. Nasz kodeks karny mówi bowiem, że chronimy obce symbole tylko na zasadzie wzajemności.

- Federacja Rosyjska jest sama sobie winna, gdyż w swoim kodeksie nie gwarantuje ochrony polskich symboli narodowych - potwierdził Sąd Apelacyjny.

Po umorzeniu najpoważniejszego zarzutu sprawa trafiła do poznańskiego Sądu Rejonowego. W czerwcu ubr. uznał on winnymi 5 oskarżonych: Witolda G. Renarda S., Macieja R., Piotra L. i Marcina H.. Za wtargnięcie na teren Konsulatu i zniszczenie mienia skazał ich na 10 miesięcy pozbawienia wolności (w zawieszeniu na 3 lata). Nakazał też naprawić szkody i solidarnie zapłacić przeszło 5 tys. zł Urzędowi Miasta za odnowienie elewacji i 300 zł konsulatowi - na nową flagę. Oskarżeni zaskarżyli wyrok. Podczas rozprawy apelacyjnej w Sądzie Okręgowym domagali się uniewinnienia. Wczoraj sąd ogłosił wyrok. Nieznacznie złagodził wymiar kary. Opierając się na opinii biegłego, który oglądał budynek po manifestacji, sąd uznał, że oskarżeni są winni miastu dokładnie: 2 888 zł i 96 gr. Ponieważ szkoda okazała się mniejsza, sąd obniżył wymiar kary pozbawienia wolności do 8 miesięcy (nadal w zawieszeniu). Kosztów zniszczonej flagi nie kwestionował.

- Oskarżeni powoływali się w tej sprawie na kwestie polityczne - podzielamy jednak zdanie Sądu Rejonowego, że mieli pełną możliwość wyrażania swoich poglądów, ale one nie upoważniają ich do występowania przeciwko prawu - tłumaczyła sędzia Ewa Taberska.

Wczorajszy wyrok jest prawomocny.

BAS
08.04.2003 Gazeta Poznańska


Manifestacja przeciwko wojnie

Członkowie powstałej w styczniu Koalicji Antywojennej manifestowali w minioną sobotę w Poznaniu przeciwko wojnie w Iraku. Uważają oni, że wojna ta jest niepotrzebna, a poszczególne państwa załatwiają swoje interesy związane z ropą naftową. Kolportowane ulotki głosiły, że "Polska nie ma żadnego interesu, by realizować pomysły władz amerykańskich zmierzających do obrony swych interesów". Członkowie Koalicji nie zgadzają się na udział polskich żołnierzy w ewentualnej wojnie w momencie, gdy w kraju brakuje środków na walkę z bezrobociem i ratowanie służby zdrowia. Podkreślali, że nie popierają także reżimu Saddama Husajna.

Protestujący w ramach akcji "Jedzenie zamiast bomb" rozdawali żywność wegetariańską. Na 12 kwietnia zapowiedziano "Poznański marsz wielkanocny", a na połowę kwietnia wielką plenerową wystawę plastyczną o przewadze siły tworzenia nad wojną.

MAZ
17.03.2003 Gazeta Poznańska


Incydent przed urzędem

Kilkudziesięciu członków organizacji Wolny Kaukaz protestowało wczoraj w Poznaniu przed Urzędem Miasta przeciwko wojnie w Czeczenii. Manifestujący zebrali się na rondzie Kaponiera, gdzie mieli pozwolenie na pikietę. Później jednak przeszli przed urząd miasta, gdzie odbywało się spotkanie wiceprezydenta miasta z konsulem Federacji Rosyjskiej w Poznaniu. Policja nie dopuściła protestujących pod sam urząd. Manifestujący skandowali hasła: "Wolna Czeczenia" i "Norymberga dla Putina". Kiedy konsul wyjeżdżał z urzędu miasta doszło do incydentu. Jeden z protestujących położył się na jezdni przed samochodem konsula. Został zatrzymany przez policję.

RED
24.02.2003 Gazeta Poznańska


Dosyć zwolnień

Koniec z bezrobociem, pracy i chleba, rząd do roboty za 600 złotych - to hasła wczorajszej demonstracji części pracowników Cegielskiego pod urzędem wojewódzkim w Poznaniu. Związkowcy z Solidarności ’80 przy wsparciu dużo młodszych kolegów z Inicjatywy Pracowniczej - Federacji Anarchistycznej protestowali wczoraj przeciw zwolnieniom w Cegielskim i innych polskich zakładach. Pod urzędem wojewódzkim pojawiła się nawet różowa taczka z napisem - limuzyna dla prezesów upadających zakładów. Protestujący zażądali przede wszystkim natychmiastowego odwołania zapowiedzianego na początek września zwolnienia 328 pracowników Cegielskiego, przywrócenia pełnej płacy w HCP, pracy dla całej załogi Stoczni Szczecińskiej, bezrobotnych i absolwentów, zwiększenia płacy minimalnej, rent i innych świadczeń oraz "natychmiastowego odstąpienia od manipulacji przy Kodeksie Pracy i ustawie o związkach zawodowych". Organizatorzy pikiety zapowiadają, że w przyszły wtorek pod urząd wojewódzki przyjdzie jeszcze więcej protestujących.

WAL
19.07.2002 Gazeta Poznańska


Squot w sieci

Nietypowa, nowo powstała witryna internetowa zawiera informacje z życia poznańskiego squotu "Rozbrat" przy ul. Pułaskiego. Strona założona została przez Federację Anarchistyczną. Stowarzyszenie to powstało w 1988 r. Propaguje m.in. zniesienie ograniczeń wolności osobistej, przekonuje, że każdy ma prawo do życia i do pracy. Witryna utrzymana jest w trzech kolorach; czarnym, czerwonym oraz białym. Na stronie nie znajdziemy pełnych informacji, ponieważ nie jest ona jeszcze ukończona, a to z powodu problemów technicznych, takich jak... pożar komputera. Więcej pod adresem www.rozbrat.org.

DZ, AM
17.07.2002 Gazeta Poznańska


Wyrok w sprawie wtargnięcia na teren rosyjskiego konsulatu

Młodzi ludzie z "Wolnego Kaukazu" przekonali się wczoraj w poznańskim sądzie, że nie każdy skok przez płot przechodzi do historii. Zostali skazani za wtargnięcie na teren rosyjskiego konsulatu i zniszczenie mienia.

23 lutego 2000 r. grupa młodych ludzi spotkała się przed placówką Federacji Rosyjskiej, by zaprotestować przeciwko ludobójstwu w Czeczenii. Sforsowali płoty i bramy. Zapalili znicze ustawione w "V". Na murach budynku wypisali: "Precz z Putinem"",Mordercy". Tablicę konsulatu zasmarowali farbą. Z masztu ściągnęli rosyjską flagę. Zastąpili ją czeczeńską. Po czym opuścili teren konsulatu. Wtedy podeptali i spalili zabraną flagę... Wczoraj sąd ogłosił wyrok. Uznał 5 oskarżonych winnymi naruszenia miru domowego pracowników konsulatu oraz zniszczenia mienia. Za pierwszy czyn dostali po 4 miesiące. Za drugi - po 8 miesięcy plus obowiązek naprawienia szkody w ciągu roku. Urzędowi Miasta, który zapłacił za remont elewacji, są winni przeszło 5 tys. zł. Konsulatowi - 300 zł.

Sąd nie wymierzył oskarżonym kary grzywny, jakiej domagał się prokurator. Żądał on 3 tysięcy dla lidera i 2 tysięcy dla pozostałych. Sąd jednak uznał, że obowiązek naprawienia szkody będzie wystarczająco dolegliwy finansowo. Za oba czyny wymierzył oskarżonym karę łączną 10 miesięcy pozbawienia wolności i zawiesił jej wykonanie na okres trzech lat.

- Z całą pewnością będziemy się odwoływać - odparł Piotr Lisiewicz. - Jeżeli czegoś żałuję, to tylko tego, że zrobiliśmy zbyt mało, żeby przerwać ludobójstwo w Czeczenii.

Wczorajszy wyrok jest nieprawomocny.

Karolina Focht, sędzia

- Sąd nie kwestionuje tego, że działania oskarżonych - w ich ocenie - były słuszne. Jednak formy wyrażenia swoich poglądów w demokratycznym państwie winny być zgodne z prawem. Sąd nie może wyrażać przyzwolenia na bezprawne działania, niezależnie od intencji sprawców. Oskarżeni muszą ponieść ich konsekwencje.

BAS
18.06.2002 Gazeta Poznańska


Pracy i chleba!!!

Garstka zwolenników związków zawodowych "Solidarność ‘80" i "Konfederacji Pracy" oraz Inicjatywy Pracowniczej pikietowała wczoraj pod bramą zakładów Cegielskiego. Związkowcy spotkali się, by zażądać regularnych wypłat, pracy dla bezrobotnych, a także wznowienia produkcji w polskich stoczniach, w Cegielskim, Ożarowie i innych zakładach. - Po co się wysilać i wymyślać plany marketingowe, lepiej zwolnić kilku pracowników - mówił wczoraj Marceli Szary z "Solidarności ‘80". Związkowcy zakończyli manifestację wznosząc okrzyki: Nie zaciskaj pasa, zaciskaj pięść!, Zakłady pracy w ręce robotników!

MACS
Gazeta Poznańska 24.05.2002


Demonstrowali przez minutę

Minutę i kilkanaście sekund trwała policyjna akcja, która zapobiegła nielegalnej demonstracji Komitetu Wolny Kaukaz przed Targami. Zatrzymano 40 osób. Wszystkie zostały zwolnione do domów wieczorem.

Prezydent Poznania nie zgodził się na przeprowadzenie manifestacji przez Wolny Kaukaz. Jego decyzję utrzymał w mocy wojewoda. Mimo to, kilkudziesięciu zwolenników Komitetu zebrało się wczoraj przy wejściu do MTP (przy ul. Bukowskiej). - Podczas ostatniej wojny w Czeczenii zginęło ponad 100 tys. ludzi. W ciągu ostatnich kilku miesięcy doszło do kolejnych masowych egzekucji cywilów - przypominali zapowiadajac pikietę przeciw zbrodniom w Czeczenii.

Jednak przyszli

Demonstranci zbierali się na miejscu małymi grupkami, niektórzy przychodzili pojedynczo. Po godz. 10.30 - na którą zapowiadane było rozpoczęcie demonstracji - wszyscy zaczęli się rozglądać za organizatorami: Piotrem Lisiewiczem i Maciejem Roszakiem. - Może już ich "zwinęli" - szeptano. - Albo zrobią to, zanim tu dojdą... - niektórzy się niepokoili. Organizatorzy nie zawiedli - przybyli przed 11.00. Po drugiej stronie ulicy już stały policyjne busy - a w nich policjanci z Oddziału Prewencji KWP.

72 sekundy i...

Demonstranci zaczęli ustawiać się z transparentami. Niektórzy z targowych gości podchodzili bliżej, czytali napisy: "Putin = Bin Laden, Czeczenia = Nowy Jork" itp. - Zaraz zaczynamy! - zapowiadał P. Lisiewicz. A po kilku minutach: - Zebraliśmy się...

Nagle na chodniku pojawiło się kilkudziesięciu policjantów. Po długiej kolejce osób zamierzających wejść na Targi nie było już ani śladu.

- "Wolna Czeczenia! Wolna Czecze..." - krzyk P. Lisiewicza i jego kolegów ucichł. Szybko i zdecydowanie funkcjonariusze prewencji zaprowadzili członków Komitetu Wolny Kaukaz do radiowozów. - Minuta i 12 sekund - radiowcy patrzyli z niedowierzaniem na sprzęt, wskazujący czas nagrania. - Od pierwszego słowa do zapakowania do radiowozów!

40. zatrzymanych

Policjanci otoczyli grupę pozostałych osób, oddzielili ich od tworzącej się na nowo kolejki do wejścia. Legitymowali wszystkich, także kilku - pozostałych jeszcze na miejscu - zwolenników Wolnego Kaukazu. - A teraz, prosimy panów do samochodu, na przejażdżkę... - oni także zostali zatrzymani. Po chwili dziennikarze zaczęli liczyć "straty". Brakowało dziennikarza i fotoreportera, którzy - razem z demonstrującymi - zostali odwiezieniu busami. Nie mieli widocznych identyfikatorów, policjanci nie mogli odróżnić ich od manifestantów... Po spisaniu notatki, zostali szybko wypuszczeni z komisariatu. W sumie, do wyjaśnienia, zatrzymano 40 osób. Wieczorem, po wyjeździe Władimira Putina z Poznania, wypuszczono ich do domów.

Amnesty też protestowała

Przed Akademią Medyczną, przy ul. Fredry, podpisy przeciwko łamaniu praw człowieka w Rosj zbierali wczoraj działacze poznańskiej grupy Amnesty International. Akcja AI przebiegała bardzo spokojnie. Kilka osób, z notesami zbierało podpisy w sprawie trzech osób, które są w Rosji prześladowane. - Nie są to przypadki wyjątkowe, raczej - typowe - tłumaczyła Małgorzata Lamperska, koordynator poznańskiej grupy AI. - Są to jednak przypadki dobrze udokumentowane.

Od 30 do 50 proc. osób, w sprawie których interweniuje AI, są "załatwiane" pozytywnie. Nikt jednak nie posiada osobnych danych co do Rosji. Trzy petycje, pod którymi poznaniacy podpisywali się wczoraj - zostaną wysłane na Kreml. SAGA

Małgorzata Lamperska Koordynator poznańskiej AI

W Rosji masowo łamane są prawa człowieka. Funkcjonariusze są brutalni, więzienia przepełnione. Aresztowani są nieludzko traktowani. W Czeczenii stworzono obozy filtracyjne, w których stosuje się wymyślne niekiedy tortury.

SAGA
18.01.2002 Gazeta Poznańska


Ulica broni demokracji

Uczestnicy pikiety zakleili swoje usta taśmą klejącą. W ten sposób zakneblowali też Starego Marycha.

Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych "Ulica" zorganizowało wczoraj pikietę w obronie praw człowieka w Czeczenii i Polsce. Przy pomniku Starego Marycha protestujący rozwinęli transparenty: "Wolność słowa i zgromadzeń"",Demokracja = wolność słowa i zgromadzeń’'. Uczestnicy na znak protestu zakleili sobie usta taśmą klejącą. W podobny sposób zakneblowano Starego Marycha.

- Nie wolno zamykać ludziom ust - mówił Marcin Halicki ze Stowarzyszenia "Ulica". Zdaniem protestujących stało się to w Poznaniu, 17 stycznia, gdy podczas wizyty prezydenta Putina zakazano "Wolnemu Kaukazowi" demonstracji, a jej uczestników zatrzymała policja.

Podczas pikiety m. in. Damian Kaczmarek zbierał podpisy pod protestem przeciwko takim działaniom prezydenta Poznania i wojewody wielkopolskiego. Stowarzyszenie popiera wniosek o dymisję obu urzędników.

Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych "Ulica" to działająca od kilku lat organizacja związana z poznańskim squatem Rozbrat. Zajmuje się m. in. walką o prawa człowieka.

PMK, KRUL
07.02.2002 Gazeta Poznańska


12 anarchistów na komisariacie

Policja nie dopuściła wczoraj do rozpoczęcia demonstracji, jaką zorganizowała poznańska Federacja Anarchistyczna. Młodzi ludzie w całym kraju protestowali przeciwko wojnie w Afganistanie.

- Przemoc jest zawsze zła, bez względu na intencje - napisali w ulotkach, jakie chcieli rozdawać przed agencją konsularną USA w Poznaniu. - Militaryzm i terroryzm to dwie strony tej samej, fałszywej monety.

Policja nie dopuściła jednak do rozpoczęcia demonstracji (nielegalnej). Gdy tylko rozległy się pierwsze dźwięki słów mówionych do megafonu, zatrzymano kilka osób, później - kolejne. Dwunastu anarchistów trafiło na komisariat Stare Miasto. - To jest wasza demokracja! - krzyczeli do funkcjonariuszy pozostali. - Nie rozumiemy dlaczego policja tak postępuje. To miała być pokojowa demonstracja przeciw przemocy... - tłumaczyli. Policjanci wzruszali ramionami: wykonujemy swoje obowiązki.

Po przesłuchaniu, zatrzymanych wypuszczono do domów.

SAGA
Gazeta Poznańska 16.11.2001


Wolny Kaukaz skarży władze Poznania

Władze Poznania odmówiły organizacji Wolny Kaukaz zgody na przeprowadzenie kolejnej demonstracji przed konsulatem rosyjskim. Działacze wysyłają skargę do rzecznika praw obywatelskich. Urzędnicy twierdzą, że powodem odmowy jest troska o porządek publiczny.

W miniony poniedziałek działacze Wolnego Kaukazu zamierzali zorganizować demonstrację przed konsulatem Federacji Rosyjskiej. Zwrócili się do Wydziału Spraw Obywatelskich poznańskiego magistratu o zgodę. Otrzymali odmowę. Piotr Lisiewicz skarżył się wczoraj dziennikarzom, że urzędnicy żądali oświadczenia, iż w stosunku do działaczy nie toczy się postępowanie karne.

- Zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego mieliśmy prawo stawiać takie pytania - twierdzi Katarzyna Wilk, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta. - Prezydent miasta nie może dać zgody na zgromadzenie, że jeżeli porządek publiczny może zostać naruszony.

Przedstawiciele Komitetu Wolny Kaukaz zwrócili się do rzecznika praw obywatelskich ze skargą na władze Poznania. Twierdza, że pozbawiani są prawa do zgromadzeń. Zgłaszając zgodnie z obowiązującymi przepisami organizację zgromadzenia zmuszani są do wypełniania protokołu. Odpowiadają na pytania, czy są członkami Komitetu i organizacji z nimi współpracujących. W przypadku odpowiedzi twierdzącej - następuje zakaz.

- Musimy tworzyć fikcję. Zgromadzenie zgłaszają osoby nie będące członkami Komitetu - informował wczoraj dziennikarzy Piotr Lisiewicz. - Traktują nas jak obywateli drugiej kategorii, choć nikt nie odebrał nam praw publicznych. Dyrektor Katarzyna Wilk twierdzi natomiast, że o dyskryminacji nie ma mowy. Te same osoby otrzymały zgodę na demonstrację przed tablicą upamiętniającą śmierć Wojciecha Cieślewicza, dziennikarza zabitego przez ZOMO w 1982 r.

Katarzyna Wilk dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta Poznania

Jako Urząd Miasta mamy obowiązek informować o demonstracjach przed konsulatem Ministerstwo Spraw Zagranicznych i komendanta wojewódzkiego policji. Sprawa nie jest błaha. Wydarzenia sprzed roku wywołały przecież międzynarodowy skandal.

JOD
14.02.2001 Gazeta Poznańska


Nie doszli pod konsulat

Kilkanaście sekund trwało usuwanie z chodnika pięciorga osób z Komitetu Wolny Kaukaz. Usiedli oni na ziemi i okryli się transparentem z napisem "Pokój dla Czeczenii". Policjanci nie dopuścili, by - przed poznańskim konsulatem Federacji Rosyjskiej - odbyła się nielegalna demonstracja.

Wczoraj około godziny 16 przy ul. Bukowskiej pojawiło się ok. 20 demonstrantów. Poza pięcioma "liderami", pozostali stanowili "publiczność". - To nielegalne zgromadzenie - spokojnie powtarzał demonstrantom nadkom. Andrzej Jendraszyk, naczelnik Sekcji Prewencji KP Jeżyce. - Proszę się rozejść. Przed konsulat demonstrantów nie dopuszczono.

- To prezydent Poznania zachował się niezgodnie z prawem, zakazując demonstracji i każąc wypełniać ankietę personalną osobom zgłaszającym wniosek - odpowiadał Piotr Lisiewicz z Wolnego Kaukazu. W zamieszaniu umknęły idee, dla których doszło do spotkania:

- Od naszej ostatniej demonstracji, nic się nie zmieniło. W Czeczenii nadal łamane są prawa człowieka, a Polska tylko nielicznym przyznaje status uchodźcy... - tłumaczył Maciej Roszak.

Gdy pięciu demonstrantów rozsiadło się na chodniku, nadjechały radiowozy. W ciągu kilkunastu sekund liderzy Wolnego Kaukazu znaleźli się w "nyskach". Zatrzymanych - po przesłuchaniu - zwolniono do domów.

SAGA
12.02.2001 Gazeta Poznańska


Okupanci czy petenci?

Po 150 i 200 złotych grzywny mają zapłacić członkowie Federacji Anarchistycznej, którzy 2 października okupowali Konsulat Honorowy Czech w Poznaniu. Tak orzekło wczoraj kolegium do spraw wykroczeń.

Młodzi anarchiści z sekcji Poznań wkroczyli do konsulatu 2 października. Pracownicy przekazali petycję z żądaniem uwolnienia przetrzymywanych w Pradze uczestników manifestacji przeciwko globalizacji. Następnie przez okno wywiesili transparent i rozpoczęli okupację pomieszczenia. Z placówki wyniosła ich policja.

Wczoraj przed kolegium stanęło czterech anarchistów: kobieta i trzech mężczyzn. Postawiono im zarzuty wywieszenia bez zezwolenia transparentu i zakłócenia porządku publicznego. Zeznawało również dwóch policjantów, którzy interweniowali w konsulacie.

Anarchiści tłumaczyli się, że do czeskiej placówki przyszli jako petenci. Czekali na odpowiedź na złożoną przez nich petycję. Natomiast transparent zdjęli po pierwszym żądaniu policji. Ich zdaniem nie doszło do zakłócenia porządku w konsulacie.

- Wobec bagatelizowania problemu niesłusznie przetrzymywanych w Pradze ludzi przez media i braku działań ze strony polskiego MSZ, to była jedyna forma nagłośnienia sprawy - tłumaczyła kolegium Katarzyna J., jedna z obwinionych. Kolegium uznało jednak czterech anarchistów za winnych. Trójka ma zapłacić po 150 złoty grzywny. Ostatni - wcześniej karany za podobne wykroczenia - 200 zł. Wszyscy poniosą też koszty postępowania - po 12 zł. Orzeczenie nie jest prawomocne. Ukarani zapowiedzieli odwołanie. Odmówili też podpisania orzeczeń.

Piotr MICHALSKI
Gazeta Poznańska 04.01.2001


Przeciwko deportacjom

"Żaden człowiek, nie jest nielegalny", "Deportować wojewodę" - to sztandarowe hasła wczorajszej demonstracji pod Wielkopolskim Urzędem Wojewódzkim. Kilkunastu młodych anarchistów i działaczy organizacji lewicowych protestowało przeciwko deportacjom obcokrajowców.

Pikietę zorganizowano w ramach ogólnopolskiej kampanii "Żaden człowiek nie jest nielegalny". Była to odpowiedź na przeprowadzoną w ubiegłym tygodniu akcję deportacyjną. Z Wielkopolski wydalono wtedy ponad 70 obcokrajowców. - Kreowanie "nielegalnych" cudzoziemców na jedno z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa naszego kraju, to jakaś idiotyczna farsa - napisali w proteście adresowanym do wojewody wielkopolskiego organizatorzy manifestacji. Akcje deportacyjne porównali do hitlerowskich łapanek. Ani wojewoda Stanisław Tamm, ani jego zastępcy nie wyszli do protestujących. Gdy ich przedstawiciele chcieli wejść do urzędu, aby wręczyć petycję zastali główne wejście zamknięte i zastawione krzesełkami. Dokument odebrano od delegacji protestujących przy bocznych drzwiach. Protestujący zapowiedzieli, że będą organizować kolejne demonstracje, jeśli akcje deportacyjne nie zostaną wstrzymane.

PMK
Gazeta Poznańska 05.12.2000


Demonstracja przed konsulatem Czech

W sobotę poznańscy anarchiści demonstrowali przed Konsulatem Honorowym Czech w Poznaniu. Była to manifestacja solidarności z aresztowanymi w Pradze przeciwnikami globalizacji. Interweniowała policja.

Kilkudziesięciu anarchistów zgromadziło się przed Teatrem Wielkim w Poznaniu. - Żądamy wypuszczenia ludzi, którzy siedzą w więzieniach. Muszą być wyjaśnione wszystkie przypadki naruszenia praw człowieka przez czeską policję - mówił Maciej Roszak, współorganizator demonstracji. - Czeskie służby porządkowe brutalnie traktują aresztowanych pod koniec września przeciwników globalizacji. (Zamieszki towarzyszyły szczytowi Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Policja zatrzymała ponad 800 osób). Po wysłuchaniu przemówień wyrażających solidarność z zatrzymanymi w Pradze, demonstranci przeszli pod budynek NOT-u, gdzie mieści się Konsulat Honorowy Czech. Placówka była zamknięta. Na znak protestu odkręcili więc tabliczkę informacyjną. Policja zatrzymała osiem osób. Po przesłuchaniu, wszystkich zwolniono. Maciej Roszak nie wyklucza kolejnych akcji, jeżeli władze Czech nie zwolnią wszystkich zatrzymanych. Była to już druga akcja poznańskich anarchistów przed czeską placówką w Poznaniu. 2 października czterech anarchistów przez ponad godzinę okupowało biuro placówki. Usunęła ich policja. Ponieważ konsulat honorowy nie jest eksterytorialny, zajścia nie mają charakteru incydentu dypolmatycznego.

PMK
Gazeta Poznańska 16.10.2000


Poznaniacy ranni na ulicach Pragi

Kilka tysięcy osób wszczęło wczoraj w Pradze regularną bitwę z policją, protestując przeciwko światowej globalizacji. Rannych zostało kilkudziesięciu anarchistów, policjantów i dziennikarzy. Protesty towarzyszą jesiennej sesji Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.

Wśród rannych jest dwoje poznaniaków. 23-letni Maciej Roszak, niezależny dziennikarz i Marek P. trafili do szpitala. - Obaj zostali uderzeni kostką brukową odrzucaną przez policjantów - poinformował nas Piotr Rachwalski, koordynujący wyjazd polskich anarchistów i ekologów do Pragi. - Maciej Roszak po opatrzeniu wyszedł ze szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Obrażenia drugiego Polaka są ciężkie - dodaje Rachwalski. W sumie z Polski na demonstracje do Pragi wyjechało około 1200 anarchistów i ekologów. Kolejni dojadą dziś i jutro. W manifestacji uczestniczą również członkowie organizacji lewicujących i związków zawodowych. Piotr Rachwalski nie zna dokładnej liczby Polaków protestujących w Pradze. Szacunkowo może to być około 3000 osób.

Anarchia idzie na plac Pokoju
Wczoraj od rana ulice Pragi były monitorowane przez czeskich policjantów. Gdy do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Czech dotarły informacje o tłumach idących na miasto, na ulice wyszło kilkuset policjantów. Około tysiąca manifestantów nie wzbudzało paniki, ale już po godzinie 13.00 10 tysięcy anarchistów zmusiło policję do innej strategii - Chcemy, aby bankierzy pozostali w Centrum Kongresowym do chwili, kiedy podejmą decyzję o rozwiązaniu MFW i BŚ - powiedziała rzeczniczka Inicjatywy Przeciwko Ekonomicznej Globalizacji (INPEG) Alice Dvorska. Jej zdaniem, akcja ma jednak przede wszystkim symboliczny charakter. Ma ukazać siłę i determinację przeciwników globalizacji. Radykalni ekologowie, anarchiści i młodzi komuniści z całej Europy, przy ogłuszającym warkocie bębnów szli w stronę centrum miasta. O godzinie 14.00 doszło do prawdziwej walki. Demonstranci przyjęli strategię miejskiej partyzantki: rozdzielili się na trzy grupy: czerwoną, pomarańczową i niebieską. Każda, po przemarszu z placu Pokoju na plac Karola, starała się przedostać do Centrum Kongresowego, chronionego przez bardzo liczne patrole policyjne. - Centrum Kongresowe otoczone jest stalowymi barierami. Dojechać można do niego tylko specjalnymi autobusami. Zamknęliśmy sąsiadującą z nim stację metra Wyszehrad - informował komendant główny czeskiej policji Jirzi Kolarz.

Policja pod brukiem
Około godziny 15.00 demonstranci zaczęli rozbierać kostkę brukową z chodnika przy wąskiej uliczce Lumirovej prowadzącej na Wyszehrad. Na skrzyżowaniu prowadzącym w stronę centrum zbudowali ogromną barykadę, ściągając z okolicznego parku wielkie gałęzie i drzewka i ustawiając kontenery na śmieci. Protestanci zabezpieczyli się przed akcjami policji: wielu miało maski gazowe i kaski ochronne. Gdy policja została obrzucana brukiem, odpowiedziała gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Na ulicach Pragi zrobiło się szaro od dymu. Ranny został Polak, Marek P. z Poznania. Po chwili kolejna informacja: ranny jest poznański dziennikarz Maciej Roszak. Dzwonimy do konsulatu w Pradze. - Jest straszne zamieszanie. Trudno cokolwiek ustalić. Okazało się, że ranny poznaniak leży w szpitalu, ale nie wiadomo jeszcze w jakim. Poznański dziennikarz został chyba od razu na ulicy opatrzony, ale dotychczas nie kontaktował się z nami - poinformował nas Zbigniew Obiadowski, kierownik wydziału konsularnego Ambasady RP w Pradze. - Nie możemy odpowiadać za zachowanie Polaków za granicą. Wiadomo mi, że konsulat próbuje skontaktować się z nimi - dodał Grzegorz Dziemidowicz, rzecznik MSZ. Szef ochrony praskiego Centrum Kongresowego wydał uczestnikom posiedzenia MFW i BŚ zakaz opuszczania budynku. Pół godziny później delegaci pod ochroną policji opuścili Centrum. Specjalnie dla nich na stacji Vyszehrad przygotowano skład metra. Wieczorem stracia policji z demonstrntami przybrały na sile Doszło do bitwy na Placu Vaclava. Ministerstwo Zdrowia podało, że rannych zostało 51 policjantów i 18 demonstrantów. Wśród rannych jest brytyjski dziennikarz, który po wybuchu petardy ma problemy ze słuchem..

Czego żądają anarchiści?
Przeciwnicy globalizacji, to głównie bojówkarze organizacji lewackich, skrajnych organizacji konsumenckich i ekologicznych Protestują przeciwko wspólnemu systemowi gospodarczemu, twierdząc, że doprowadza on więcej osób do ubóstwa niż wzbogacenia Żądają rozwiązania takich organizacji, jak Bank Światowy, Światowa Organizacja Handlu, czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy

Co to jest globalizacja?
To wspólny system ekonomiczny zakładający polepszenie się sytuacji gospodarczej krajów w nim uczestniczących Zakłada wymianę technologii, myśli i siły roboczej. Jego ideą jest stworzenie systemu wzajemnej pomocy przy udziale organizacji rządowych i pozarządowych. Jednym z haseł globalizacji jest: działaj lokalnie, myśl globalnie.

Jak to było w Seattle?
Do pierwszych protestów anarchistów przeciwko globalizacji doszło w grudniu ubiegłego roku w Seattle w USA. Podczas obrad Światowej Organizacji Handlu 6 tysięcy delegatów z całego świata musiało pozostać w hotelach. Na ulicach przeciwnicy globalizacji palili kubły, demolowali sklepy i samochody. Rannych zostało kilkadziesiąt osób. Zatrzymano ponad 200 protestujących.

MARK, PMK
Gazeta Poznańska 26.09.2000


OBOK ŚWIATA - POZNAŃSKI SQUAT

To nasza oaza, przystań dla wolnego człowieka, miejsce oderwania się od szarej rzeczywistości: od pieniądza, bieganiny - mówią mieszkańcy największego w Polsce poznańskiego squatu.
- Znaleˇliśmy pusty budynek, brud panował tutaj nie miłosierny. Kiedyś była tu hurtownia, czy też biuro - mówi Andrzej - chłopcy rozpoczęli remont. Brakowało niemal wszystkiego, nawet drzwi. Lecz powoli wspólnymi siłami barak zaczął przypominać miejsce w, którym mogą przebywać ludzie. Aby nie było problemów, mieszkańcy umówili się z właścicielem terenu, że ten pozwoli im zostać w zamian za dozór. Zaczęto urządzać koncerty, chętnych do wspólnoty wciąż przybywało. Zazwyczaj liczba stałych bywalców wahała się (podobnie jest teraz) w okolicach dwudziestu osób. Squat rozpoczął "urzędowanie" jakieś dwa lata temu. Od samego początku zyskał duży rozgłos wśród młodzieży, szczególnie zmęczonej dotychczasowym życiem.

Mieszkańcy
Przybywają tutaj różni ludzie. Łączy ich idea squatowania. Najważniejsze by paczka była dobrana. Aktualnie mieszkają w trzech budynkach, podzielonych na odrębne pokoje, w których przebywa po kilka osób. Wspólnym mianownikiem dla nich jest chęć oddzielenia się od świata zewnętrznego, od marazmu, nihilizmu, ogłupiającej pogoni za pieniądzem i tzw. Szczęściem rodzinnym. - Słuchamy muzyki, dyskutujemy, uczymy się, pracujemy, lecz przede wszystkim tworzymy wspólnotę - mówi jeden z mieszkańców. Sporą grupę stanowią studenci, lecz jest także i radny z Wągrowca. Często przychodzą uczniowie szkół średnich, a gdy grać ma jakaś kapela nie brakuje i młodszych. Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy jest czystość. - Każdy musi dbać o porządek, wszyscy sprzątamy po sobie, dodatkowo wyznaczane są dyżury, aby zadbać o wygląd całości - twierdzi Tomek. Kuchnia jest wspólna, a w czasie koncertów można kupić tanie jedzenie wegetariańskie. - Nie toleruje się pijaństwa i mocnych narkotyków za które można wylecieć. Chodzi o to aby nikt nie przesadził i aby mieć jak najmniej kontaktów z policją - stwierdza Łukasz.

Rozbrat
Rozbrat to nie tylko idea, ale i sposób życia. To stan gdy wszyscy są równi i niezależni. Niezależni wobec siebie, ale też i wobec tego co dzieje się wokół: od bieganiny do pracy, od pieniądzomanii oraz podzielenia społeczeństwa na lepszych i gorszych. Rozbrat to również sprzeciw przeciwko systemowi, pogłębiającej się niechęci Polaków do zrobienia czegokolwiek. - Sprzeciwiamy się powstającej nienawiści, konserwatyzmowi i ksenofobii - mówi Tomek. - Jesteśmy też za ochroną środowiska, nie lubimy autostrad, ciężarówek i kominów wyrzucających tony pyłów. Jednak Rozbrat to przede wszystkim nazwa poznańskiego squatu.

Koncerty
Na organizowane przez squatersów przybywają zespoły z całego świata reprezentujące tzw. scenę autonomiczną. Dla publiczności wstęp za drobną opłatą - najczęściej dwa lub trzy złote. - Mieliśmy już dość komercji. U nas kapele grają za zwrot kosztów podróży i piwo - mówi Andrzej. - Zawsze jest wspaniała zabawa, a na każdą imprezę przychodzi od 50 do 200 osób. Występowali już Finowie - Juggling Jugulars, ze Szkocji przyjechał Oi Polloi, z Francji - Enola Gay, przedstawiła się również, czołówka polskiej sceny podziemnej: Homomilitia, Guernica y Luno oraz Post Regiment. Imprezy nie są reklamowane, wiadomości o nich rozchodzą się pocztą pantoflową. - Idzie o to aby przychodzili na nie tylko koneserzy, niepotrzebne są tłumy. Wówczas panuje lepsza atmosfera - komentuje Łukasz, a po chwili dodaje - najwspanialszą sprawą jest dobra muzyka i fakt, że nie trzeba zatrudniać chamskich bramkarzy.
Przyszłość
Trudno coś powiedzieć o przyszłości poznańskiego squatu. Z pewnością daleko jeszcze do tych z Zachodu. Jest to taka mała namiastka niezależnego życia autonomistów holenderskich, czy też niemieckich. Jako wzór służy Christiania (dzielnica stolicy Danii) i berliński Kreuzberg, miejsca rozkwitu ideologii squatingu, gdzie tysiące ludzi zasiedliły pustostany. - Dużym niebezpieczeństwem jest nowe prawo angielskie. Traktuje ono squotersów jako wrogów państwa, a przez to i kryminalistów - mówi Tomek - ustawy te mogą być przeniesione do innych państw Unii Europejskiej, a póˇniej i Polski. Może to być koniec ruchu, jednak aktualnie jego członkowie są jak najlepszej myśli.

Ramka: Idea squatowania pojawiła się w Zachodniej Europie jeszcze w latach, siedemdziesiątych. Najkrócej rzecz ujmując pojęcie to oznacza: osiedlić się na swoim gruncie, znaleˇć opuszczony budynek i zamieszkać go, nie dbając jednocześnie o czynsz, rachunki - po prostu żyć życiem.

MARCIN IDCZAK
6.IX.1996 r.