![]() |
||||
Już sześć dużych poznańskich urzędów pocztowych przyłączyło się do strajku. Listonosze domagają się około 40-procentowej podwyżki. Klienci poczty muszą sami chodzić po listy. Strajk wciąż jest nielegalny, ale systematycznie się rozszerza. W Poznaniu bierze w nim już udział urząd pocztowy przy ul. Chociszewskiego, Piątkowskiej, Głogowskiej 132, 28 Czerwca 1956, na os. B. Śmiałego i os. Przyjaźni oraz urząd w Swarzędzu i Antoninku. Trwają rozmowy z listonoszami w Lesznie i Kaliszu. - Strajk jest spontaniczny. Inne działy jeszcze do niego się nie przyłączyły, ale atmosfera jak najbardziej do tego skłania. Będziemy strajkować do skutku. Trwają spotkania z dyrekcją. Wczoraj zawiązał się międzyurzędowy komitet strajkowy - twierdzi Maciej Roszak z urzędu pocztowego nr 60. - Propozycja płacy minimalnej, która padła ze strony dyrekcji Poczty to 1100 zł brutto. Taka kwota nas nie satysfakcjonuje. Listonosze żądają, by średnia płaca podstawowa wynosiła 2500 zł brutto, czyli 30-40 proc. podwyżkę - informuje Jarosław Urbański z Komisji Krajowej Inicjatywy Pracowniczej. Nierealne
żądania Emerytury
i renty docierają Przedstawiciele
Poczty Polskiej nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, co stanie się, jeżeli
klienci zaczną zgłaszać się po odszkodowania. -Do tej pory nie było takiego
strajku. Nikt nie zgłosił się jeszcze po odszkodowanie. To będzie precedens,
dlatego trudno powiedzieć, jak problem zostanie rozwiązany -dodaje J.
Sygidus. Wciąż
nielegalnie Anna
KOSEK VOLKSWAGEN POZNAŃ NA CELOWNIKU MARCELA SZAREGO - Chcą przejąć inicjatywę W czerwcu kilkunastoosobowy związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza niemalże doprowadził do strajku i wstrzymania produkcji w Zakładach im. Hipolita Cegielskiego. Czy podobny scenariusz grozi Volkswagenowi - największemu pracodawcy w Poznaniu? Volkswagen Poznań zatrudnia 6800 osób. Obecnie w firmie toczą się negocjacje nad zbiorowym układem pracy. Ten moment wykorzystał Marcel Szary, kierujący w Poznaniu małym związkiem zawodowym Inicjatywa Pracownicza. Teraz postanowił wprowadzić go do VW. Powtórka z HCP? O "Inicjatywie"
zrobiło się głośno w czerwcu tego roku, kiedy to weszła w spór zbiorowy
z zarządem Zakładów im. Hipolita Cegielskiego, żądając podwyżki o 450
zł brutto. Nie poskutkowała misja mediatora rządowego. Pod postulatami
udało się zebrać 600 podpisów. Do strajku nie doszło, bo w referendum
pomysł nie znalazł odpowiedniego poparcia wśród załogi. Co na to Marcel Szary? - Ludzie
są rozczarowani zarobkami, brakiem waloryzacji, nadgodzinami, za które
nikt im nie płaci i traktowaniem przez przełożonych. Mówią o strajku. Komentarz (nie)sterowany Bardzo ostre
wypowiedzi pojawiają się na forum internetowym "komentuj.pl".
Tam, korzystając z anonimowości, ludzie poruszają dziesiątki wątków związanych
z pracą w VW. Dużo z nich jest wyjątkowo agresywnych. Czy to tuba Inicjatywy
Pracowniczej? Andrzej
REMBOWSKI, Jolanta CIĄŻKOWSKA
Wiec przeciwko okupacji Iraku odbył się wczoraj na terenie Wydziału Nauk Społecznych UAM. Zorganizowała go Poznańska Koalicja Antywojenna. - Jest pierwsze wydarzenie z zaplanowanej przez nas kampanii skierowanej przeciwko wojnie - mówi Adam Piotrowski z PKA. - W sobotę w jej ramach planujemy rozdawnictwo żywności oraz wystawę zdjęć z Afganistanu połączoną z prelekcją. Na przyszły tydzień na Wydziale Nauk Społecznych zaplanowano panel dyskusyjny na temat wojny w Iraku. AD
Wczoraj kilka
minut po 19 blisko 200 rowerzystów zaczęło jeździć w kółko po Rondzie
Kaponiera i robili to przez piętnaście minut. Była to pierwsza w Poznaniu
tzw. Masa Krytyczna, zorganizowana przez Rozbrat. Przez kilkanaście
minut przejazd samochodem przez Kaponierę był bardzo utrudniony. MON,
GOK Przylot do Poznania piłkarzy i działaczy Tereka Grozny wywołał wielkie zainteresowanie. Na Ławicę przybyło wielu dziennikarzy, ale interesowali ich nie tylko zdobywcy Pucharu Rosji, ale przede wszystkim demonstracja Komitetu Wolny Kaukaz. Członkowie tej organizacji żądali niewpuszczenia do Polski Ramzana Kadyrowa, prezesa Tereka, oskarżanego o zbrodnie przeciwko narodowi czeczeńskiemu. Około 11.00 w terminalu pojawiło się kilkanaście osób z dużym transparentem "Dość ludobójstwa w Czeczenii. Putin = Stalin". Obok demonstrowali przedstawiciele Amnesty International. Samolot miał wylądować z opóźnieniem. Czekający dziennikarze przeżyli zawód - nie zobaczyli nikogo z ekipy Tereka. Autokary zabrały piłkarzy z płyty lotniska i pojechały do "Green Hotelu" w Komornikach. Demonstranci dowiedzieli się jednak, że działacze jadą autami osobowymi osobno. Pobiegli w kierunku terminalu cargo. Na bocznej drodze udało im się samochody na kilka minut zatrzymać, pokazać czeczeńskie flagi i transparent. Potem zjawiła się policja i uwolniła rosyjską delegację. JOD
- Nie kupujcie Nestle, kupujcie Goplanę - apelują pracownicy firmy. Według nich do bojkotu firmy przyłącza się coraz więcej konsumentów i pracowników zawiedzionych metodami działalności Nestle. Fot. A. Szozda Był transparent, megafon i były... słodycze. Związkowcy z byłej poznańskiej Goplany protestowali wczoraj przeciwko polityce właściciela ich firmy, promując jednocześnie wyroby swojej fabryki. Precz z dyktatem wielkich korporacji - krzyczeli anarchiści. Obok związkowcy z "Solidarności" Goplany rozdawali słodycze swojej firmy i polską - jak zaznaczali - kawę. Miejsce protestu - róg poznańskiego Starego Rynku - zostało wybrane nieprzypadkowo. To tu mieści się kawiarnia Nescafe - koncernu Nestle, który wykupił poznańską Goplanę. Związkowcy ogłosili bojkot produktów Nestle uznając, że firma dąży do zlikwidowania Goplany. - To protest przeciwko polityce koncernu, która najwyraźniej prowadzi do likwidacji dobrego poznańskiego zakładu - mówił Bogdan Klepas, przewodniczący wielkopolskiej Solidarności. - Produkcję Goplany zaczyna się wyprowadzać za granicę. Najpierw produkcję wiśni w czekoladzie - rzekomo z powodu pestek - przeniesiono do Czech, później Nestle orzekło, że likwiduje piekarnię, bo się w takich wyrobach nie specjalizuje - ale w rzeczywistości produkcję przeniesiono do Bułgarii, ptasie mleczko będzie produkowane na Węgrzech - tłumaczył Dariusz Skrzypczak, szef Solidarności w Goplanie (drugi związek nie przystąpił do protestu). Według związku zniknięcie reklam Goplany i redukcje zatrudnienia pozwalają sądzić, że Nestle chce zlikwidować Goplanę. Sprawę miał rozwiązać program dobrowolnych odejść, do którego zgłosiło się prawie dwukrotnie więcej pracowników niż przewidywano. Tymczasem Nestle - jak twierdzą pracownicy - jest gotowe zgodzić się na kolejny program dobrowolnych odejść. - Wokół Poznania powstają nowe firmy cukiernicze, a Goplana znika - mówią związkowcy. Według nich koncern od momentu prywatyzacji Goplany zwolnił 2 tysiące osób. Wszystkiemu zaprzecza Nestle, według którego decyzja o likwidacji Goplany nie zapadła. - Nawoływanie do bojkotu, szczególnie przez pracowników i związek zawodowy, uważamy za nieuzasadnione, niezrozumiałe i nielogiczne. Akcje takie mogą obrócić się ostatecznie przeciwko samym pracownikom - na poprawę sytuacji każdej fabryki może wpłynąć zachęcanie konsumentów do kupowania jej wyrobów, nie odwrotnie - stwierdziła Agnieszka Wąsak, rzecznik Nestle Polska. WAL
Poznańscy anarchiści i związkowcy z "Cegielskiego" i zapowiadają u- dział w demonstracjach przeciwko Europejskiemu Forum Gospodarczemu, które odbędzie się w Warszawie w końcu kwietnia. - Nie można dopuścić, by grupa biznesmenów i polityków ustalała standardy i decydowała o życiu nas wszystkich w sposób niedemokratyczny - mówi Jarosław Urbański z Federacji Anarchistycznej w Poznaniu. - będziemy przeciwko temu stanowczo protestować. Warszawę czeka najazd tysięcy alterglobalistów z wielu krajów Europy. Z Poznania, w którym działa jedna z największych sekcji anarchistycznych w kraju, na demonstrację wybiera się kilkaset osób. Aktywiści chcą zapewnić demonstrantom z Poznania opiekę prawną w przypadku zatrzymań przez policję. Urbański potwierdza, że wśród demonstrantów, będą grupy przygotowane do starć z siłami porządkowymi. W proteście przeciwko Europejskiemu Forum Ekonomicznemu, wezmą też udział ekolodzy i związkowcy z Solidarności 80 w "Ceglorzu". MRO
Mniejsze kary dla demonstrantów Trzy lata temu, odbyła się w Poznaniu głośna demonstracja Komitetu Wolny Kaukaz przeciwko zbrodniom w Czeczenii. Manifestanci zebrali się przed Konsulatem Federacji Rosyjskiej. Niektórzy z nich pokonali bramę. Ściągnęli flagę i zapisali swój protest hasłami i symbolami, wymalowanymi na ścianie Konsulatu. Lutowa manifestacja zyskała międzynarodowy rozgłos, a policjanci zostali ukarani za zaniechanie interwencji. Prokurator postawił manifestantom trzy zarzuty: zniszczenia i znieważenia flagi obcego państwa, nieprawne wtargnięcie na teren placówki dyplomatycznej, oraz zniszczenia mienia (zasmarowania farbą elewacji budynku). Jednak we wrześniu 2000 r. sędzia Dariusz Kawula z poznańskiego Sądu Okręgowego uznał, że postępowanie w sprawie znieważenia flagi Federacji trzeba umorzyć. Nasz kodeks karny mówi bowiem, że chronimy obce symbole tylko na zasadzie wzajemności. - Federacja Rosyjska jest sama sobie winna, gdyż w swoim kodeksie nie gwarantuje ochrony polskich symboli narodowych - potwierdził Sąd Apelacyjny. Po umorzeniu najpoważniejszego zarzutu sprawa trafiła do poznańskiego Sądu Rejonowego. W czerwcu ubr. uznał on winnymi 5 oskarżonych: Witolda G. Renarda S., Macieja R., Piotra L. i Marcina H.. Za wtargnięcie na teren Konsulatu i zniszczenie mienia skazał ich na 10 miesięcy pozbawienia wolności (w zawieszeniu na 3 lata). Nakazał też naprawić szkody i solidarnie zapłacić przeszło 5 tys. zł Urzędowi Miasta za odnowienie elewacji i 300 zł konsulatowi - na nową flagę. Oskarżeni zaskarżyli wyrok. Podczas rozprawy apelacyjnej w Sądzie Okręgowym domagali się uniewinnienia. Wczoraj sąd ogłosił wyrok. Nieznacznie złagodził wymiar kary. Opierając się na opinii biegłego, który oglądał budynek po manifestacji, sąd uznał, że oskarżeni są winni miastu dokładnie: 2 888 zł i 96 gr. Ponieważ szkoda okazała się mniejsza, sąd obniżył wymiar kary pozbawienia wolności do 8 miesięcy (nadal w zawieszeniu). Kosztów zniszczonej flagi nie kwestionował. - Oskarżeni powoływali się w tej sprawie na kwestie polityczne - podzielamy jednak zdanie Sądu Rejonowego, że mieli pełną możliwość wyrażania swoich poglądów, ale one nie upoważniają ich do występowania przeciwko prawu - tłumaczyła sędzia Ewa Taberska. Wczorajszy wyrok jest prawomocny. BAS
Członkowie powstałej w styczniu Koalicji Antywojennej manifestowali w minioną sobotę w Poznaniu przeciwko wojnie w Iraku. Uważają oni, że wojna ta jest niepotrzebna, a poszczególne państwa załatwiają swoje interesy związane z ropą naftową. Kolportowane ulotki głosiły, że "Polska nie ma żadnego interesu, by realizować pomysły władz amerykańskich zmierzających do obrony swych interesów". Członkowie Koalicji nie zgadzają się na udział polskich żołnierzy w ewentualnej wojnie w momencie, gdy w kraju brakuje środków na walkę z bezrobociem i ratowanie służby zdrowia. Podkreślali, że nie popierają także reżimu Saddama Husajna. Protestujący w ramach akcji "Jedzenie zamiast bomb" rozdawali żywność wegetariańską. Na 12 kwietnia zapowiedziano "Poznański marsz wielkanocny", a na połowę kwietnia wielką plenerową wystawę plastyczną o przewadze siły tworzenia nad wojną. MAZ
Kilkudziesięciu członków organizacji Wolny Kaukaz protestowało wczoraj w Poznaniu przed Urzędem Miasta przeciwko wojnie w Czeczenii. Manifestujący zebrali się na rondzie Kaponiera, gdzie mieli pozwolenie na pikietę. Później jednak przeszli przed urząd miasta, gdzie odbywało się spotkanie wiceprezydenta miasta z konsulem Federacji Rosyjskiej w Poznaniu. Policja nie dopuściła protestujących pod sam urząd. Manifestujący skandowali hasła: "Wolna Czeczenia" i "Norymberga dla Putina". Kiedy konsul wyjeżdżał z urzędu miasta doszło do incydentu. Jeden z protestujących położył się na jezdni przed samochodem konsula. Został zatrzymany przez policję. RED
Koniec z bezrobociem, pracy i chleba, rząd do roboty za 600 złotych - to hasła wczorajszej demonstracji części pracowników Cegielskiego pod urzędem wojewódzkim w Poznaniu. Związkowcy z Solidarności 80 przy wsparciu dużo młodszych kolegów z Inicjatywy Pracowniczej - Federacji Anarchistycznej protestowali wczoraj przeciw zwolnieniom w Cegielskim i innych polskich zakładach. Pod urzędem wojewódzkim pojawiła się nawet różowa taczka z napisem - limuzyna dla prezesów upadających zakładów. Protestujący zażądali przede wszystkim natychmiastowego odwołania zapowiedzianego na początek września zwolnienia 328 pracowników Cegielskiego, przywrócenia pełnej płacy w HCP, pracy dla całej załogi Stoczni Szczecińskiej, bezrobotnych i absolwentów, zwiększenia płacy minimalnej, rent i innych świadczeń oraz "natychmiastowego odstąpienia od manipulacji przy Kodeksie Pracy i ustawie o związkach zawodowych". Organizatorzy pikiety zapowiadają, że w przyszły wtorek pod urząd wojewódzki przyjdzie jeszcze więcej protestujących. WAL
Nietypowa, nowo powstała witryna internetowa zawiera informacje z życia poznańskiego squotu "Rozbrat" przy ul. Pułaskiego. Strona założona została przez Federację Anarchistyczną. Stowarzyszenie to powstało w 1988 r. Propaguje m.in. zniesienie ograniczeń wolności osobistej, przekonuje, że każdy ma prawo do życia i do pracy. Witryna utrzymana jest w trzech kolorach; czarnym, czerwonym oraz białym. Na stronie nie znajdziemy pełnych informacji, ponieważ nie jest ona jeszcze ukończona, a to z powodu problemów technicznych, takich jak... pożar komputera. Więcej pod adresem www.rozbrat.org. DZ,
AM Wyrok w sprawie wtargnięcia na teren rosyjskiego konsulatu Młodzi ludzie z "Wolnego Kaukazu" przekonali się wczoraj w poznańskim sądzie, że nie każdy skok przez płot przechodzi do historii. Zostali skazani za wtargnięcie na teren rosyjskiego konsulatu i zniszczenie mienia. 23 lutego 2000 r. grupa młodych ludzi spotkała się przed placówką Federacji Rosyjskiej, by zaprotestować przeciwko ludobójstwu w Czeczenii. Sforsowali płoty i bramy. Zapalili znicze ustawione w "V". Na murach budynku wypisali: "Precz z Putinem"",Mordercy". Tablicę konsulatu zasmarowali farbą. Z masztu ściągnęli rosyjską flagę. Zastąpili ją czeczeńską. Po czym opuścili teren konsulatu. Wtedy podeptali i spalili zabraną flagę... Wczoraj sąd ogłosił wyrok. Uznał 5 oskarżonych winnymi naruszenia miru domowego pracowników konsulatu oraz zniszczenia mienia. Za pierwszy czyn dostali po 4 miesiące. Za drugi - po 8 miesięcy plus obowiązek naprawienia szkody w ciągu roku. Urzędowi Miasta, który zapłacił za remont elewacji, są winni przeszło 5 tys. zł. Konsulatowi - 300 zł. Sąd nie wymierzył oskarżonym kary grzywny, jakiej domagał się prokurator. Żądał on 3 tysięcy dla lidera i 2 tysięcy dla pozostałych. Sąd jednak uznał, że obowiązek naprawienia szkody będzie wystarczająco dolegliwy finansowo. Za oba czyny wymierzył oskarżonym karę łączną 10 miesięcy pozbawienia wolności i zawiesił jej wykonanie na okres trzech lat. - Z całą pewnością będziemy się odwoływać - odparł Piotr Lisiewicz. - Jeżeli czegoś żałuję, to tylko tego, że zrobiliśmy zbyt mało, żeby przerwać ludobójstwo w Czeczenii. Wczorajszy wyrok jest nieprawomocny. Karolina Focht, sędzia - Sąd nie kwestionuje tego, że działania oskarżonych - w ich ocenie - były słuszne. Jednak formy wyrażenia swoich poglądów w demokratycznym państwie winny być zgodne z prawem. Sąd nie może wyrażać przyzwolenia na bezprawne działania, niezależnie od intencji sprawców. Oskarżeni muszą ponieść ich konsekwencje. BAS
Garstka zwolenników związków zawodowych "Solidarność 80" i "Konfederacji Pracy" oraz Inicjatywy Pracowniczej pikietowała wczoraj pod bramą zakładów Cegielskiego. Związkowcy spotkali się, by zażądać regularnych wypłat, pracy dla bezrobotnych, a także wznowienia produkcji w polskich stoczniach, w Cegielskim, Ożarowie i innych zakładach. - Po co się wysilać i wymyślać plany marketingowe, lepiej zwolnić kilku pracowników - mówił wczoraj Marceli Szary z "Solidarności 80". Związkowcy zakończyli manifestację wznosząc okrzyki: Nie zaciskaj pasa, zaciskaj pięść!, Zakłady pracy w ręce robotników! MACS
Minutę i
kilkanaście sekund trwała policyjna akcja, która zapobiegła nielegalnej
demonstracji Komitetu Wolny Kaukaz przed Targami. Zatrzymano 40 osób.
Wszystkie zostały zwolnione do domów wieczorem. Prezydent Poznania nie zgodził się na przeprowadzenie manifestacji przez Wolny Kaukaz. Jego decyzję utrzymał w mocy wojewoda. Mimo to, kilkudziesięciu zwolenników Komitetu zebrało się wczoraj przy wejściu do MTP (przy ul. Bukowskiej). - Podczas ostatniej wojny w Czeczenii zginęło ponad 100 tys. ludzi. W ciągu ostatnich kilku miesięcy doszło do kolejnych masowych egzekucji cywilów - przypominali zapowiadajac pikietę przeciw zbrodniom w Czeczenii. Jednak przyszli Demonstranci zbierali się na miejscu małymi grupkami, niektórzy przychodzili pojedynczo. Po godz. 10.30 - na którą zapowiadane było rozpoczęcie demonstracji - wszyscy zaczęli się rozglądać za organizatorami: Piotrem Lisiewiczem i Maciejem Roszakiem. - Może już ich "zwinęli" - szeptano. - Albo zrobią to, zanim tu dojdą... - niektórzy się niepokoili. Organizatorzy nie zawiedli - przybyli przed 11.00. Po drugiej stronie ulicy już stały policyjne busy - a w nich policjanci z Oddziału Prewencji KWP. 72 sekundy i... Demonstranci zaczęli ustawiać się z transparentami. Niektórzy z targowych gości podchodzili bliżej, czytali napisy: "Putin = Bin Laden, Czeczenia = Nowy Jork" itp. - Zaraz zaczynamy! - zapowiadał P. Lisiewicz. A po kilku minutach: - Zebraliśmy się... Nagle na chodniku pojawiło się kilkudziesięciu policjantów. Po długiej kolejce osób zamierzających wejść na Targi nie było już ani śladu. - "Wolna Czeczenia! Wolna Czecze..." - krzyk P. Lisiewicza i jego kolegów ucichł. Szybko i zdecydowanie funkcjonariusze prewencji zaprowadzili członków Komitetu Wolny Kaukaz do radiowozów. - Minuta i 12 sekund - radiowcy patrzyli z niedowierzaniem na sprzęt, wskazujący czas nagrania. - Od pierwszego słowa do zapakowania do radiowozów! 40. zatrzymanych Policjanci otoczyli grupę pozostałych osób, oddzielili ich od tworzącej się na nowo kolejki do wejścia. Legitymowali wszystkich, także kilku - pozostałych jeszcze na miejscu - zwolenników Wolnego Kaukazu. - A teraz, prosimy panów do samochodu, na przejażdżkę... - oni także zostali zatrzymani. Po chwili dziennikarze zaczęli liczyć "straty". Brakowało dziennikarza i fotoreportera, którzy - razem z demonstrującymi - zostali odwiezieniu busami. Nie mieli widocznych identyfikatorów, policjanci nie mogli odróżnić ich od manifestantów... Po spisaniu notatki, zostali szybko wypuszczeni z komisariatu. W sumie, do wyjaśnienia, zatrzymano 40 osób. Wieczorem, po wyjeździe Władimira Putina z Poznania, wypuszczono ich do domów. Amnesty też protestowała Przed Akademią Medyczną, przy ul. Fredry, podpisy przeciwko łamaniu praw człowieka w Rosj zbierali wczoraj działacze poznańskiej grupy Amnesty International. Akcja AI przebiegała bardzo spokojnie. Kilka osób, z notesami zbierało podpisy w sprawie trzech osób, które są w Rosji prześladowane. - Nie są to przypadki wyjątkowe, raczej - typowe - tłumaczyła Małgorzata Lamperska, koordynator poznańskiej grupy AI. - Są to jednak przypadki dobrze udokumentowane. Od 30 do 50 proc. osób, w sprawie których interweniuje AI, są "załatwiane" pozytywnie. Nikt jednak nie posiada osobnych danych co do Rosji. Trzy petycje, pod którymi poznaniacy podpisywali się wczoraj - zostaną wysłane na Kreml. SAGA Małgorzata Lamperska Koordynator poznańskiej AI W Rosji masowo łamane są prawa człowieka. Funkcjonariusze są brutalni, więzienia przepełnione. Aresztowani są nieludzko traktowani. W Czeczenii stworzono obozy filtracyjne, w których stosuje się wymyślne niekiedy tortury. SAGA Uczestnicy pikiety zakleili swoje usta taśmą klejącą. W ten sposób zakneblowali też Starego Marycha. Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych "Ulica" zorganizowało wczoraj pikietę w obronie praw człowieka w Czeczenii i Polsce. Przy pomniku Starego Marycha protestujący rozwinęli transparenty: "Wolność słowa i zgromadzeń"",Demokracja = wolność słowa i zgromadzeń'. Uczestnicy na znak protestu zakleili sobie usta taśmą klejącą. W podobny sposób zakneblowano Starego Marycha. - Nie wolno zamykać ludziom ust - mówił Marcin Halicki ze Stowarzyszenia "Ulica". Zdaniem protestujących stało się to w Poznaniu, 17 stycznia, gdy podczas wizyty prezydenta Putina zakazano "Wolnemu Kaukazowi" demonstracji, a jej uczestników zatrzymała policja. Podczas pikiety m. in. Damian Kaczmarek zbierał podpisy pod protestem przeciwko takim działaniom prezydenta Poznania i wojewody wielkopolskiego. Stowarzyszenie popiera wniosek o dymisję obu urzędników. Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych "Ulica" to działająca od kilku lat organizacja związana z poznańskim squatem Rozbrat. Zajmuje się m. in. walką o prawa człowieka. PMK,
KRUL 12 anarchistów na komisariacie Policja nie dopuściła wczoraj do rozpoczęcia demonstracji, jaką zorganizowała poznańska Federacja Anarchistyczna. Młodzi ludzie w całym kraju protestowali przeciwko wojnie w Afganistanie. - Przemoc jest zawsze zła, bez względu na intencje - napisali w ulotkach, jakie chcieli rozdawać przed agencją konsularną USA w Poznaniu. - Militaryzm i terroryzm to dwie strony tej samej, fałszywej monety. Policja nie dopuściła jednak do rozpoczęcia demonstracji (nielegalnej). Gdy tylko rozległy się pierwsze dźwięki słów mówionych do megafonu, zatrzymano kilka osób, później - kolejne. Dwunastu anarchistów trafiło na komisariat Stare Miasto. - To jest wasza demokracja! - krzyczeli do funkcjonariuszy pozostali. - Nie rozumiemy dlaczego policja tak postępuje. To miała być pokojowa demonstracja przeciw przemocy... - tłumaczyli. Policjanci wzruszali ramionami: wykonujemy swoje obowiązki. Po przesłuchaniu, zatrzymanych wypuszczono do domów. SAGA
Wolny Kaukaz skarży władze Poznania Władze Poznania odmówiły organizacji Wolny Kaukaz zgody na przeprowadzenie kolejnej demonstracji przed konsulatem rosyjskim. Działacze wysyłają skargę do rzecznika praw obywatelskich. Urzędnicy twierdzą, że powodem odmowy jest troska o porządek publiczny. W miniony poniedziałek działacze Wolnego Kaukazu zamierzali zorganizować demonstrację przed konsulatem Federacji Rosyjskiej. Zwrócili się do Wydziału Spraw Obywatelskich poznańskiego magistratu o zgodę. Otrzymali odmowę. Piotr Lisiewicz skarżył się wczoraj dziennikarzom, że urzędnicy żądali oświadczenia, iż w stosunku do działaczy nie toczy się postępowanie karne. - Zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego mieliśmy prawo stawiać takie pytania - twierdzi Katarzyna Wilk, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta. - Prezydent miasta nie może dać zgody na zgromadzenie, że jeżeli porządek publiczny może zostać naruszony. Przedstawiciele Komitetu Wolny Kaukaz zwrócili się do rzecznika praw obywatelskich ze skargą na władze Poznania. Twierdza, że pozbawiani są prawa do zgromadzeń. Zgłaszając zgodnie z obowiązującymi przepisami organizację zgromadzenia zmuszani są do wypełniania protokołu. Odpowiadają na pytania, czy są członkami Komitetu i organizacji z nimi współpracujących. W przypadku odpowiedzi twierdzącej - następuje zakaz. - Musimy tworzyć fikcję. Zgromadzenie zgłaszają osoby nie będące członkami Komitetu - informował wczoraj dziennikarzy Piotr Lisiewicz. - Traktują nas jak obywateli drugiej kategorii, choć nikt nie odebrał nam praw publicznych. Dyrektor Katarzyna Wilk twierdzi natomiast, że o dyskryminacji nie ma mowy. Te same osoby otrzymały zgodę na demonstrację przed tablicą upamiętniającą śmierć Wojciecha Cieślewicza, dziennikarza zabitego przez ZOMO w 1982 r. Katarzyna Wilk dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta Poznania Jako Urząd Miasta mamy obowiązek informować o demonstracjach przed konsulatem Ministerstwo Spraw Zagranicznych i komendanta wojewódzkiego policji. Sprawa nie jest błaha. Wydarzenia sprzed roku wywołały przecież międzynarodowy skandal. JOD
Kilkanaście sekund trwało usuwanie z chodnika pięciorga osób z Komitetu Wolny Kaukaz. Usiedli oni na ziemi i okryli się transparentem z napisem "Pokój dla Czeczenii". Policjanci nie dopuścili, by - przed poznańskim konsulatem Federacji Rosyjskiej - odbyła się nielegalna demonstracja. Wczoraj około godziny 16 przy ul. Bukowskiej pojawiło się ok. 20 demonstrantów. Poza pięcioma "liderami", pozostali stanowili "publiczność". - To nielegalne zgromadzenie - spokojnie powtarzał demonstrantom nadkom. Andrzej Jendraszyk, naczelnik Sekcji Prewencji KP Jeżyce. - Proszę się rozejść. Przed konsulat demonstrantów nie dopuszczono. - To prezydent Poznania zachował się niezgodnie z prawem, zakazując demonstracji i każąc wypełniać ankietę personalną osobom zgłaszającym wniosek - odpowiadał Piotr Lisiewicz z Wolnego Kaukazu. W zamieszaniu umknęły idee, dla których doszło do spotkania: - Od naszej ostatniej demonstracji, nic się nie zmieniło. W Czeczenii nadal łamane są prawa człowieka, a Polska tylko nielicznym przyznaje status uchodźcy... - tłumaczył Maciej Roszak. Gdy pięciu demonstrantów rozsiadło się na chodniku, nadjechały radiowozy. W ciągu kilkunastu sekund liderzy Wolnego Kaukazu znaleźli się w "nyskach". Zatrzymanych - po przesłuchaniu - zwolniono do domów. SAGA
Po 150 i 200 złotych grzywny mają zapłacić członkowie Federacji Anarchistycznej, którzy 2 października okupowali Konsulat Honorowy Czech w Poznaniu. Tak orzekło wczoraj kolegium do spraw wykroczeń. Młodzi anarchiści z sekcji Poznań wkroczyli do konsulatu 2 października. Pracownicy przekazali petycję z żądaniem uwolnienia przetrzymywanych w Pradze uczestników manifestacji przeciwko globalizacji. Następnie przez okno wywiesili transparent i rozpoczęli okupację pomieszczenia. Z placówki wyniosła ich policja. Wczoraj przed kolegium stanęło czterech anarchistów: kobieta i trzech mężczyzn. Postawiono im zarzuty wywieszenia bez zezwolenia transparentu i zakłócenia porządku publicznego. Zeznawało również dwóch policjantów, którzy interweniowali w konsulacie. Anarchiści tłumaczyli się, że do czeskiej placówki przyszli jako petenci. Czekali na odpowiedź na złożoną przez nich petycję. Natomiast transparent zdjęli po pierwszym żądaniu policji. Ich zdaniem nie doszło do zakłócenia porządku w konsulacie. - Wobec bagatelizowania problemu niesłusznie przetrzymywanych w Pradze ludzi przez media i braku działań ze strony polskiego MSZ, to była jedyna forma nagłośnienia sprawy - tłumaczyła kolegium Katarzyna J., jedna z obwinionych. Kolegium uznało jednak czterech anarchistów za winnych. Trójka ma zapłacić po 150 złoty grzywny. Ostatni - wcześniej karany za podobne wykroczenia - 200 zł. Wszyscy poniosą też koszty postępowania - po 12 zł. Orzeczenie nie jest prawomocne. Ukarani zapowiedzieli odwołanie. Odmówili też podpisania orzeczeń. Piotr
MICHALSKI "Żaden człowiek, nie jest nielegalny", "Deportować wojewodę" - to sztandarowe hasła wczorajszej demonstracji pod Wielkopolskim Urzędem Wojewódzkim. Kilkunastu młodych anarchistów i działaczy organizacji lewicowych protestowało przeciwko deportacjom obcokrajowców. Pikietę zorganizowano w ramach ogólnopolskiej kampanii "Żaden człowiek nie jest nielegalny". Była to odpowiedź na przeprowadzoną w ubiegłym tygodniu akcję deportacyjną. Z Wielkopolski wydalono wtedy ponad 70 obcokrajowców. - Kreowanie "nielegalnych" cudzoziemców na jedno z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa naszego kraju, to jakaś idiotyczna farsa - napisali w proteście adresowanym do wojewody wielkopolskiego organizatorzy manifestacji. Akcje deportacyjne porównali do hitlerowskich łapanek. Ani wojewoda Stanisław Tamm, ani jego zastępcy nie wyszli do protestujących. Gdy ich przedstawiciele chcieli wejść do urzędu, aby wręczyć petycję zastali główne wejście zamknięte i zastawione krzesełkami. Dokument odebrano od delegacji protestujących przy bocznych drzwiach. Protestujący zapowiedzieli, że będą organizować kolejne demonstracje, jeśli akcje deportacyjne nie zostaną wstrzymane. PMK
Demonstracja przed konsulatem Czech W sobotę poznańscy anarchiści demonstrowali przed Konsulatem Honorowym Czech w Poznaniu. Była to manifestacja solidarności z aresztowanymi w Pradze przeciwnikami globalizacji. Interweniowała policja. Kilkudziesięciu anarchistów zgromadziło się przed Teatrem Wielkim w Poznaniu. - Żądamy wypuszczenia ludzi, którzy siedzą w więzieniach. Muszą być wyjaśnione wszystkie przypadki naruszenia praw człowieka przez czeską policję - mówił Maciej Roszak, współorganizator demonstracji. - Czeskie służby porządkowe brutalnie traktują aresztowanych pod koniec września przeciwników globalizacji. (Zamieszki towarzyszyły szczytowi Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Policja zatrzymała ponad 800 osób). Po wysłuchaniu przemówień wyrażających solidarność z zatrzymanymi w Pradze, demonstranci przeszli pod budynek NOT-u, gdzie mieści się Konsulat Honorowy Czech. Placówka była zamknięta. Na znak protestu odkręcili więc tabliczkę informacyjną. Policja zatrzymała osiem osób. Po przesłuchaniu, wszystkich zwolniono. Maciej Roszak nie wyklucza kolejnych akcji, jeżeli władze Czech nie zwolnią wszystkich zatrzymanych. Była to już druga akcja poznańskich anarchistów przed czeską placówką w Poznaniu. 2 października czterech anarchistów przez ponad godzinę okupowało biuro placówki. Usunęła ich policja. Ponieważ konsulat honorowy nie jest eksterytorialny, zajścia nie mają charakteru incydentu dypolmatycznego. PMK
Poznaniacy ranni na ulicach Pragi
Kilka tysięcy osób wszczęło wczoraj w Pradze regularną bitwę z policją, protestując przeciwko światowej globalizacji. Rannych zostało kilkudziesięciu anarchistów, policjantów i dziennikarzy. Protesty towarzyszą jesiennej sesji Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. Wśród rannych jest dwoje poznaniaków. 23-letni Maciej Roszak, niezależny dziennikarz i Marek P. trafili do szpitala. - Obaj zostali uderzeni kostką brukową odrzucaną przez policjantów - poinformował nas Piotr Rachwalski, koordynujący wyjazd polskich anarchistów i ekologów do Pragi. - Maciej Roszak po opatrzeniu wyszedł ze szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Obrażenia drugiego Polaka są ciężkie - dodaje Rachwalski. W sumie z Polski na demonstracje do Pragi wyjechało około 1200 anarchistów i ekologów. Kolejni dojadą dziś i jutro. W manifestacji uczestniczą również członkowie organizacji lewicujących i związków zawodowych. Piotr Rachwalski nie zna dokładnej liczby Polaków protestujących w Pradze. Szacunkowo może to być około 3000 osób. Anarchia
idzie na plac Pokoju Policja
pod brukiem Czego
żądają anarchiści? Co
to jest globalizacja? Jak
to było w Seattle? MARK,
PMK To
nasza oaza, przystań dla wolnego człowieka, miejsce oderwania się od szarej
rzeczywistości: od pieniądza, bieganiny - mówią mieszkańcy największego
w Polsce poznańskiego squatu. Ramka: Idea squatowania pojawiła się w Zachodniej Europie jeszcze w latach, siedemdziesiątych. Najkrócej rzecz ujmując pojęcie to oznacza: osiedlić się na swoim gruncie, znaleˇć opuszczony budynek i zamieszkać go, nie dbając jednocześnie o czynsz, rachunki - po prostu żyć życiem. MARCIN
IDCZAK
6.IX.1996 r. |
|
|||