Jesteśmy zwykłymi ludźmi

  • Magda M.
  • sobota, 15 październik 2011
„Jesteśmy zwykłymi ludźmi, jesteśmy tacy sami jak ty: ludźmi, którzy wstają każdego ranka aby udać się na stu­dia, do pracy lub w poszukiwaniu jakiegokolwiek płatnego zajęcia. Ludźmi, którzy mają rodziny i przyjaciół. Ludźmi, którzy każdego dnia ciężko pracują na lepszą przyszłość dla tych, którzy nas otaczają. [...] Wszyscy jesteśmy roz­gniewani politycznymi, ekonomicznymi i społecznymi per­spektywami, które budują się dookoła: zepsuciem polityków, biznesmenów i bankierów, którzy pozostawili nas samych sobie, jednocześnie odbierając nam głos. Taka sytuacja sta­je się normalnością, codziennym cierpieniem, pozbawio­nym nadziei. Jeśli jednak połączymy nasze siły, zmienimy to. Nadszedł czas by odmienić rzeczywistość, czas na bu­dowę lepszego społeczeństwa, razem!"  Manifest i żądania z Puerta del Soi, Hiszpania 25.05.2011
Współczesne miasta zdominowane zostały przez pasaże i centra handlowe; zakorkowane ulice; ludzi spieszących się do pracy, walczących o każdą chwilę wytchnienia; kamery śledzące każdy nasz krok; puste apartamenty, na które stać nielicznych, odgrodzone murami od coraz brutalniejszej rzeczywistości.

Jednak współczesne miasta to coś znacznie więcej. Ruchy społeczne, które narodziły się m.in. w Hiszpanii, Gracji i USA pokazują, że miasta, nie po raz pierwszy w historii, stanowią arenę społecznej mobilizacji i oporu. 25 maja w Atenach setki tysięcy ludzi (momentami było ich nawet 500 000) rozpoczęło spontaniczną okupację placu Syntagma. Wyrażano w ten sposób kolektywny bunt i rozgoryczenie spowodowane zrzucaniem kosztów kryzysu, wywołanego przez politykę elit, na przeciętnych obywateli.


Okupacja trwała wiele dni, a idea organizowania zgroma­dzeń mieszkańców, podczas których dyskutowano sytuację społeczno-polityczno-ekonomiczną Grecji oraz wynikające z niej problemy i możliwości ich oddolnego rozwiązania, szybko rozprzestrzeniła się na inne dzielnice Aten. Mniejsze zgro­madzenia powoływano w odniesieniu do poszczególnych obszarów lub problemów. Przykładem jest zgromadzenie nazwane „grupą pracowników i bezrobotnych”, w ramach którego wypracowano postulat powrotu do samoorganizacji pracowniczej oraz zniesienia aktualnego systemu płac na rzecz bezpośredniego zaspokajania potrzeb wszystkich ludzi.


W trakcie zgromadzenia generalnego, zwoływanego na pla­cu Syntagma, uzgodniono natomiast, iż ruch odcina się od
oficjalnych partii politycznych, nawołując jednocześnie do samoorganizacji mieszkańców i zdelegalizowania obecne­go rządu oraz aktualnego systemu politycznego, ustanawia­jąc w zamian zasady demokracji bezpośredniej.

Wielogodzinne dyskusje, debaty oraz przemówienia, a tak­że wspólne tańce i zabawy, które miały miejsce na Syntagmie, potęgowały uczucie solidarności i bliskości między ludźmi z różnych warstw społecznych, przełamując alie­nacje jednostek, przez wieki przyzwyczajanych do ka­pitalistycznej organizacji społeczeństwa. Jednak aktywność mieszkańców nie ograniczała się jedynie do spotykania się na placu. W toku debat zadecydowano o poparciu strajków pracowniczych, czy organizacji akcji bezpośrednich takich jak niszczenie kasowników w środkach transportu miejskie­go czy bramek w metrze.


W Hiszpanii idea okupacji placów i organizacji zgroma­dzeń narodziła się w trakcie strajku pracowników przed­siębiorstwa energetycznego Sintel w 2001r. W tym roku zdecydowano się powrócić do tej formy protestu podczas demonstracji tysięcy bezrobotnych oraz osób niezadowo­lonych m.in. z planowanych cięć budżetowych czy obniżki płac pracowników zatrudnianych w sektorze publicznym. W odpowiedzi na brutalne działania policji podczas mani­festacji oraz aresztowanie części jej uczestników, podjęto spontaniczną decyzję o okupacji placu Purta del Soi. Na drugi dzień liczba protestujących urosła do 6000 osób. Namioty uczestników ruchu wypełniały hiszpański plac przez wiele długich tygodni. W przeciągu krótkiego czasu ucznio­wie, studenci, robotnicy, pracownicy naukowi, freelancerzy i osoby samozatrudnione, sąuatersi i aktywiści oraz masy innych osób rozpoczęły okupację placów w kolejnych 200 miastach. W każdym z nich organizowano zgromadzenia ma­jące przedyskutować i wypracować rozwiązania lokalnych problemów. Na poziomie krajowym uczestnicy opisywa­nego ruchu domagali się zmiany organizacji pracy i struk­tur politycznych, oraz oddania władzy ludziom za pomocą wprowadzania demokracji bezpośredniej. Podobnie jak w Grecji zadecydowano o organizacji akcji bezpośrednich, m.in. okupacji parlamentu w trakcie głosowania nad wpro­wadzeniem programu oszczędnościowego.

Ostania masowa okupacja rozpoczęła się we wrześniu tego roku w Nowym Jorku i jest nadal kontynuowana. Z począt­ku miała to być symboliczna akcja wyrażająca niezadowo­lenie z aktualnej sytuacji polityczno-ekonomicznej, mają­ca jednocześnie pokazać że lepszy świat jest możliwy. Niewielki protest w przeciągu kilku dni przerodził się jednak w trwającą już ponad trzy tygodnie okupację Wall Street, w której uczestniczą tysiące ludzi. Wybór miejsca nie jest przypadkowy, symbolizuje sprzeciw przeciwko ratowaniu banków i wychodzeniu z kryzysu hipotecznego kosztem ludzi. Podobnie jak W Grecji i Hiszpanii protestujący or­ganizują zgromadzenia, w trakcie których wypracowano żądania walki ze skutkami kryzysu, zniesienia istniejących nierówności między ludźmi oraz nierównego podziału władzy i dóbr społecznych.

Hiszpańskie, greckie i amerykańskie ruchy społeczne, kształtowane w oparciu o okupacje placów i ulic oraz o zgromadzenia mieszkańców pozostały dalekie od ideału. Zarzuca de im przede wszystkim to, iż dominującą rolę w dyskusjach odegrali ludzie przyzwyczajeni do długich debat w szerokim gronie osób, jak aktywiści czy związkowcy. Rola szarych obywateli sprowadziła się w dużym stopniu do głosowania nad wypracowanymi propozycjami. Mimo to okupacje miejskich placów oraz organizowanie powszech­ne dostępnych zgromadzeń, to nowa rewolucyjna jakość umożliwiająca wspólną walkę różnym grupom społecznym. Począwszy od bezrobotnych i emerytów przez studentów
, aktywistów na drobnych przedsiębiorcach skończywszy. Mogli oni doświadczyć spontanicznego, kolektywnego organizowania się, przełamując wyizolowanie, nabierając odwagi do samoorganizacji, wspólnie z innymi rozpoczynając budowę nowych perspektyw na przyszłość.

Co  
najważniejsze, złość i oburzenie ludzi dotkniętych pro­gramami oszczędnościowymi nie została przejęta przez or­ganizacje pozarządowe, partie polityczne ani głównonurtowe związki zawodowe. Dlatego niekontrolowane wybuchy oddolnej aktywności pozostały niebezpieczne dla władzy i kapitału, owocując kolejnymi walkami rozgrywanymi na ulicach naszych miast.

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...