Anarchia, tak jak ja ją rozumiem, to skłonność do takiego myślenia i działania, które próbuje rozpoznać struktury władzy i dominacji, domaga się, by wykazały swoją prawomocność, a jeśli nie może tego zrobić, stara się władzę ominąć.
Noam Chomsky

Obrońcy praw lokatorów

Piotr Ciszewski
Powstanie i rozwój ruchów lokatorskich w Polsce jest odbiciem stanu świadomości społecznej. Przez wiele lat organizowanie się lokatorów uważano za zbędne. Za to przekonanie wielu osobom przyszło zapłacić dachem nad głową. Pomimo że problem praw lokatorów jest jednym z poważniejszych zagadnień społecznych, to zajmujące się nim ruchy rozwinęły się dopiero w ciągu ostatnich lat, a i one w swojej krótkiej działalności nie były wolne od błędów.

Lokatorzy na bruk


Już w roku 1994 rządząca wówczas koalicja SLD-PSL, między innymi pod wpływem lobbyingu Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości, uchwaliła zmiany w prawie lokatorskim pozwalające na tak zwane eksmisje na bruk, czyli bez zapewnienia jakiegokolwiek lokalu. Główną autorką nowej ustawy była ówczesna minister budownictwa Barbara Blida. Tłumaczyła się wówczas, że oddaje sprawę orzekania eksmisji w ręce niezawisłych sądów, które z pewnością będą brały pod uwagę również sytuację lokatorów1. Już wkrótce okazało się że nie miało to żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Zarówno organy administrujące budynkami komunalnymi, jak i kamienicznicy uznali eksmisję na bruk za najlepszy straszak i sposób rozwiązywania konfliktów z najemcami lokali. Sądy podejmowały zwykle bardzo szybkie decyzje, często pod nieobecność lokatorów.

Zmiana prawa nie spotkała się wówczas z większym sprzeciwem elit politycznych. Jedyny protest w parlamencie wyrażali posłowie Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS).

Eksmisjom na bruk towarzyszyła kampania tworzenia przyzwolenia społecznego na ich przeprowadzanie. Wyrzucanych na bruk w mediach przyrównywano do marginesu społecznego, zaszczepiając w ludziach przekonanie jakoby „uczciwi” najemcy nie mieli się czego obawiać2.

Blokady eksmisji – sukces i porażka

Sytuacja zaczęła zmieniać się dopiero pod koniec lat 90. Liczba eksmisji rosła lawinowo i osiągnęła poziom do ponad dziewięciu tysięcy rocznie3. Przełomowym momentem, gdy pojawiły się w mediach głosy o problemie, było kilka przypadków samobójstw eksmitowanych. Okazało się, że na bruk są wyrzucane nawet osoby obłożnie chore czy matki z małymi dziećmi. Sprawą zainteresowali się wówczas działacze polityczni i społeczni, w tym ówczesny poseł i kandydat w wyborach prezydenckich Piotr Ikonowicz (PPS). W ramach jego kampanii wyborczej, w celu zwrócenia uwagi na niesprawiedliwe prawo, rozpoczęto organizowanie blokad eksmisji. Początkowo brali w nich udział głównie działacze PPS, ale wkrótce dołączyły do nich inne środowiska, między innymi Federacja Anarchistyczna, Lewicowa Alternatywa, Federacja Młodych Unii Pracy i inne. Wbrew propagowanej wówczas w mediach wersji jakoby za wszystkimi akcjami stał Piotr Ikonowicz w wielu regionach prowadzili je wyłącznie ludzie nie związani z PPS. Główną rolą partii było wówczas wspieranie blokad dzięki infrastrukturze biurowej. Z początku akcje miały charakter symboliczny, z biegiem czasu zaczęły się jednak mnożyć zgłoszenia od lokatorów, którzy mieli być eksmitowani. W pewnym momencie skala przedsięwzięcia zaczęła przerastać jego pomysłodawców, ponieważ potrzebne było organizowanie blokad nie tylko w kilku głównych miastach, ale w całym kraju. W większości działania te kończyły się sukcesem, ponieważ wielu komorników widząc opór odstępowało od wykonywania eksmisji. Nie brakowało jednak także kilku porażek, gdy działacze byli wynoszeni, a nawet bici przez policję.

Ponieważ ruchu blokad eksmisji nie można było już ignorować media rozpoczęły nagonkę na jego uczestników. Określano ich mianem terrorystów, sprzeciwiających się prawu. Nawet politycy partii uważanych za lewicowe odnosili się do kampanii biernego oporu z pogardą. Marek Pol z Unii Pracy, komentując działania Ikonowicza nie omieszkał pogardliwie stwierdzić, że zajmuje się on „wycieraniem schodów na blokadach”.

Media próbowały zmanipulować obraz blokad czego przykładem był jeden z programów publicystycznych TVN, w którym przedstawiono sytuację starszego małżeństwa, bronionego w 2001 roku przed eksmisją na bruk. Ponieważ dziennikarze nie byli w stanie znaleźć żadnego sąsiada, który krytycznie by się o nich wypowiedział, sięgnięto po przykład innych eksmitowanych, pozostających w konflikcie z prawem. Uczestników blokad próbowano także zastraszyć poprzez kryminalizację ruchu. Wspomniana akcja obrony starszego małżeństwa zakończyła się oskarżeniem jej uczestników przez właściciela budynku o rzekome pobicie. Co najbardziej paradoksalne, pomimo jawnej absurdalności zarzutów sprawa sądowa trwa od 2001 roku aż po dziś dzień. Podobnie było w przypadku innej blokady w centrum Warszawy, gdy policja pobiła obrońców lokatorów i oskarżyła ich przy tym o napaść przedstawiając na dowód zmontowany materiał filmowy. Po wieloletnim procesie sąd przyznał jej rację skazując jednego z oskarżonych, Piotra Ikonowicza na grzywnę i rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Główną cechą tego pierwszego tak aktywnego ruchu obrony lokatorów było jego znaczne upolitycznienie. Brali w nim udział przede wszystkim działacze różnych organizacji. Był także wykorzystywany do celów politycznych. Tylko w niewielkim stopniu brali w nim udział sami eksmitowani lokatorzy. Lokalne grupy samopomocowe powstawały w kilku miastach, w tym najbardziej skuteczna w Radomiu4. Nie miały one jednak tak dużej siły przebicia, ani zasięgu. Można więc stwierdzić, że upolitycznienie ówczesnego ruchu było zarówno siłą, ponieważ pozwalało skuteczniej docierać z kampanią do mediów, jak i wielką słabością, ponieważ nie uczyło bronionych solidarności wzajemnej, gdyż za wszystko odpowiadali „zawodowi obrońcy”. Sytuacja ta prowadziła często do traktowania działaczy jako firmy usługowej pozwalającej uniknąć kłopotów.

W walce z eksmisjami na bruk pomagała również istniejąca od 1994 roku Polska Unia Lokatorów. Organizacja ta założona bardziej jako grupa zajmująca się naciskiem na władze niż akcjami bezpośrednimi, nastawiła się na zapewnienie potrzebującym darmowej pomocy prawnej. Starała się również opiniować projekty zmian prawa lokatorskiego oraz docierać do polityków, zwykle jednak z niewielkim skutkiem. Jej porady prawne w Warszawie stały się bardzo popularne wśród tych lokatorów, którzy nie mogli pozwolić sobie na prawników. PUL była organizacją istotną dla tworzenia się ruchu lokatorskiego również dlatego, że nie zajmowała się jedynie eksmisjami, ale całą sytuacją najemców lokali, w tym bardziej skomplikowanymi problemami mieszkań zakładowych czy spółdzielczych. Jednak również PUL nie stawiała sobie za cel szerszego samo organizowania lokatorów. Pozostawała stosunkowo niewielką co do potrzeb grupą działaczy społecznych i także była w dużej mierze traktowana jako świadcząca usługi, a nie budująca ruch.

Szacuje się, że w ciągu kilku lat trwania blokad eksmisji, w latach 1999-2001, uratowano przed znalezieniem się na bruku kilkaset rodzin, co można uznać za umiarkowany sukces. Należy jednak pamiętać, że ocalono w ten sposób jedynie niewielki procent lokatorów, którzy mieli być eksmitowani, głównie ze względu na brak środków i ludzi do rozszerzenia kampanii. Niewątpliwą klęską był także późniejszy zanik działalności, który zbiegł się w czasie z klęską PPS w wyborach parlamentarnych 2001 roku. Nie opracowano również wówczas żadnej płaszczyzny działań pozytywnych, opierając się głównie na negacji istniejącego prawa.

Po ograniczeniu liczby blokad eksmisje na bruk nie ustały. W roku 2002 wykonano ich niemal 5000. Jednocześnie poprawiano jednak prawo. Politycy widząc, że nastawienie społeczeństwa ulega zmianie, między innymi dzięki działaniom blokującym eksmisje, zweryfikowali podejście do tego problemu i licząc iż zapewnią sobie tym poparcie, wprowadzili najpierw ograniczenia eksmisji na bruk, a potem ich całkowity zakaz. Od lutego 2005 roku przeszły one do historii, a wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2007 roku tylko to potwierdził5.
Organizacja oddolna

W międzyczasie pojawił się jednak kolejny problem, zauważony przez działaczy społecznych i politycznych. W latach 2001-2004 ruch lokatorski skupiał się wokół PUL i innych podobnych inicjatyw lokalnych opierających się głównie o zapewnianie darmowych porad prawnych, a także lobbying wśród polityków. Na początku roku 2005 nastąpiło jednak uwolnienie czynszów w prywatnych zasobach mieszkaniowych. Zmiana ta była spowodowana decyzją Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który uznał że dotychczasowe polskie regulacje czynszu są ograniczeniem prawa do dysponowania własnością prywatną. Po raz kolejny niekorzystne dla lokatorów zmiany prawne zostały dokonane przy biernej postawie niemal całej klasy politycznej. Problemu nie zauważyła wówczas nawet duża część radykalnej lewicy czy środowisk alterglobalistycznych. Większość z nich wciąż nie uważała kwestii organizowania lokatorów za istotną.

W roku 2004 powstała jednak sieć grup społeczno-politycznych (Lewicowej Alternatywy – wówczas Czerwony Kolektyw – Lewicowa Alternatywa, Grupy na Rzecz Partii Robotniczej oraz WZZ Sierpień 80), prowadząca kampanię Mieszkanie Prawem nie Towarem6. Pierwszą symboliczną, zorganizowaną w jej ramach akcją był protest przeciwko zmianom prawa, mający miejsce pod ówczesnym ministerstwem infrastruktury w Warszawie, w grudniu 2004 roku. Kolejny rok upłynął pod znakiem przygotowań do dalszej działalności. Kampania wciąż zrzeszała głównie działaczy politycznych, mając niewielki kontakt z lokatorami prywatnych i reprywatyzowanych budynków. Pierwsi z nich zaczęli zgłaszać się dopiero pod koniec 2005 roku szukając porady prawnej oraz prosząc o pomoc w organizowaniu protestów. W przeciwieństwie do wcześniejszej kampanii blokowania eksmisji tym razem lokatorzy wykazywali większe zainteresowanie włączeniem się w tworzenie ruchu.

Bardzo ważnym momentem było także nawiązanie przez Nową Lewicę i jej lidera Piotra Ikonowicza, kontaktu z lokatorami mieszkań komunalnych w Mińsku Mazowieckim. Protestowali oni przeciwko panującym w budynkach warunkom oraz eksmitowaniu ludzi do baraków. W marcu powołali oni Stowarzyszenie Mińskich Lokatorów. Na spotkaniu założycielskim byli obecni przedstawiciele NL i kampanii MPnT. Grupy te rozpoczęły wówczas współpracę. Wprawdzie z przyczyn proceduralnych stowarzyszenie nie zostało zarejestrowane, ale udało się zainicjować lokalny ruch społeczny. W czerwcu odbyła się głośna w okolicy i udana blokada eksmisji jednej z jego czołowych działaczek. Blokada zakończyła się demonstracją i wtargnięciem kilkudziesięciu osób do ratusza. Postawiony przed zebranymi burmistrz zgodził się wstrzymać planowane eksmisje. W wyniku tego wiele osób mogło pozostać w swoich domach. Protest ten był o tyle ważny dla tworzenia się ruchu że wzięła w nim udział znaczna, w porównaniu do poprzednich, grupa lokatorów.

W roku 2006 do kampanii MPnT zgłosili się z ofertą współpracy pierwsi lokatorzy z terenu samej Warszawy. Była to grupa z ulicy Konduktorskiej 18, gdzie w wyniku konfliktu o wysokość czynszów kamienicznik odłączył najemcom bezprawnie ogrzewanie i ciepłą wodę7. Odbyło się kilka pikiet organizowanych przez MPnT przy wsparciu WZZ Sierpień 80, NL i Polskiej Partii Pracy. Pomimo udziału partii politycznych ruch ten zaczął zmierzać w innym kierunku niż wcześniejsze akcje blokad eksmisji. Ponieważ zgłaszać się zaczęły kolejne grupy lokatorów, postawiono na ich samoorganizację, a współpracę z partiami politycznymi traktowano jako kwestię drugorzędną. Kampania MPnT w roku 2006 przeprowadziła jeszcze protesty w innych częściach Warszawy, wspierając lokatorów w walce z działaniami kamieniczników. Nawiązano również kontakt ze stowarzyszeniem Szesnastka, założonym przez mieszkańców jednej ze śródmiejskich kamienic.

Przy tworzeniu nowego ruchu wyraźnie zauważalne było odmienne podejście mediów. Część z nich zaczęła nawet przychylnie podchodzić do przedstawiania problemów lokatorskich, jednocześnie ignorując fakt, iż przedstawiane przypadki wciąż stanowią część systemu społecznej niesprawiedliwości.

W październiku 2006 roku po raz pierwszy w ramach kampanii MPnT zorganizowano konferencję z okazji Międzynarodowego Dnia Lokatora oraz demonstrację lokatorską.

Kolejnym etapem rozwoju ruchu lokatorskiego było założenie w roku 2007 Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, organizacji tworzonej głównie przez lokatorów mających problemy w związku z reprywatyzacją budynków w których mieszkają. Powstała ona dzięki wcześniejszej współpracy w ramach kampanii MPnT. WSL stawia sobie za cel również wypracowanie pozytywnego programu dla mieszkalnictwa, na razie na lokalnym warszawskim szczeblu. W roku 2007 WSL przejęło także główny ciężar organizowania Międzynarodowego Dnia Lokatora.

Kolejną bardzo istotną dla ruchu lokatorskiego organizacją jest powstała w 2006 roku Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej założona przez działaczy NL i współpracujących z nimi lokatorów z Mińska Mazowieckiego8. KSS skupia się bardziej na pomocy prawnej w jednostkowych przypadkach. WSL i KSS brały także udział w kilku blokadach eksmisji w przypadkach gdy lokatorzy mieli być przesiedlani do baraków.

Ostatnie lata przyniosły także powstanie innych lokalnych grup w ramach których samo organizują się środowiska lokatorskie. Przykładem może być Komitet Obrony Mieszkań z Gorzowa oraz grupa tworzona przez kobiety zamieszkujące pustostany w Wałbrzychu. Zwłaszcza ten drugi przypadek przebił się do mediów i poruszył opinię publiczną. Kobiety które wprowadziły się do pustostanów mając dość oczekiwania na mieszkania, wyremontowały je na własny koszt były później eksmitowane9. Zorganizowały się aby bronić swojego prawa do dachu nad głową i przeprowadziły kilka głośnych protestów. Zarówno inicjatywy z Głogowa, jak i Wałbrzycha trudno jednak nazwać w pełni ruchami lokatorskimi ponieważ stanowiły raczej reakcję środowiska na antyspołeczne działania zarządców nieruchomości bez starań o ujęcie problemu w szerszym kontekście. Jak dotąd nie opracowano też w ich ramach szerszych postulatów pozytywnych, dotyczących mieszkalnictwa.

Należy również pamiętać, że od wielu lat istnieją też grupy podające się za przedstawicielstwa lokatorów, ale w rzeczywistości nie wykraczające poza ramy typowych organizacji pozarządowych. Zajmują się one zwykle jedynie udzielaniem porad w konkretnych przypadkach, nie dążąc przy tym nawet do zmiany sytuacji społecznej czy prawnej.

Obecne grupy lokatorskie w większości można uznać za bardziej oddolne i mniej zhierarchizowane niż te z roku 2000. Pomimo rozwoju ruch lokatorski znajduje się jednak wciąż w powijakach. Pomimo, że podobne inicjatywy istnieją nie tylko w Warszawie, wciąż zrzeszają jedynie niewielki procent najemców lokali choć daje się zauważyć znaczna dynamika wzrostu liczby ich członków. Obecna sytuacja wynika niestety między innymi z tego, że ruch lokatorski w Polsce zaczął powstawać kilkanaście lat później niż lobby właścicieli nieruchomości.

Przypisy

1 Kryzys budowlany dopiero się zaczyna – rozmowa z Barbarą Blidą, posłanką SLD „Przegląd” 37/2001
2 Media a blokady eksmisji na www.ck-la.tk
3 Próby rozwiązania problemu eksmisji na bruk na www.nieruchomosci.beck.pl
4 Przeciw eksmisji, „Dziennik Polski” 31.03.1998
5 Zakaz eksmisji na bruk na www.nieruchomosci.beck.pl
6 O co chodzi w Kampanii „Mieszkanie Prawem, NIE Towarem”? na www.lokatorzy.pl
7 Piotr Mieśnik, Lokator nie jest towarem „Trybuna” 21.04.2006
8 Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej www.sprawiedliwoscspoleczna.pl
9 Katarzyna Bratkowska, Wałbrzych, czyli histeryczne baby i wrzeszczący proletariat na www.feminoteka.pl

Artykuł ukazał się w 8 numerze "Przeglądu Anarchistycznego"

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian