System pracy najemnej jest wynikiem przywłaszczenia indywidualnego narzędzi produkcji i ziemi; jest on zarazem koniecznym warunkiem rozwoju produkcji kapitalistycznej: wraz z nią musi też zginąć.
Piotr Kropotkin

Hamburg: Witamy w kapitalistycznym piekle

rozbrat.org

g20-maleW dn. 6-8 lipca trwają w Hamburgu obrady G20. W kontrze do nich na ulice miasta wyszło tysiące osób protestujących przeciwko szczytowi, na którym zgromadzili się politycy zarządzający globalnym kapitalizmem. W proteście biorą też udział uczestnicy i uczestniczki poznańskiej Federacji Anarchistycznej oraz aktywiści z innych polskich miast.

G20 to grupa 20 liderów najbogatszych państw świata, spotykających się raz w roku, by dyskutować o wspólnej polityce finansowej – czyli o podziale łupów i planach dalszej ekspansji kapitalizmu, a wraz z nim wyzysku i globalnej niesprawiedliwości. Organizatorzy antyszczytu – antykapitalistyczna koalicja „G20-witamy w piekle” – w stanowisku zapraszającym na demonstracje podkreślali, że G20 symbolizuje to, przeciwko czemu na co dzień organizuje się tysiące lokalnych inicjatyw na świecie.

Jest to przemoc cynicznego kłamstwa, że liderzy G20, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, WTO służą pokojowi, prawom człowieka, walką z globalnym ociepleniem. Instytucje te w rzeczywistości zarządzają kapitalistyczną maszyną, której nierozłącznym elementem są wojny, rasizm i nacjonalizm, bańki spekulacyjne i gospodarcze kryzysy oraz grabieżcza dystrybucja bogactwa. Kosztów tych społecznych katastrof wcale nie poniosą ci, którzy je wywołują: Trump, Putin, Erdogan i reszta dziś debatująca w Hamburgu polityków.

Demonstracjom, blokadom, przemarszom, happeningom, wiecom towarzyszą liczne konferencje, dyskusje i spotkania na temat organizowania się w kapitalizmie przeciwko niemu. Protestujący jednak w opozycji do „demokratycznych opozycji” nie szukają alternatyw, które uratowałyby skompromitowany model gospodarczy, ale dziś wyrażają idee radykalnego zerwania z wyzyskiem i wykluczeniem. Hamburg jest dziś wyrazem gniewu i antagonizmu, którego nie uspokoją żadne reformy ani półśrodki.

To nie na salonach G20, ale a na jej obrzeżach i na ulicach Hamburga buduje się nowy świat, gdzie nie ma miejsca na dyskryminację ze względu na płeć, orientację seksualną, kolor skóry. Hamburg jest wyrazem radykalnego opowiedzenia się za globalną swobodą przemieszczenia się, przeciwko murom i zamkniętym granicom. G20 przeciwnie: chce odgradzać bogate enklawy otwierając granice nie dla ludzi, ale cyrkulujących towarów. Dziś w Hamburgu mówi się, że potrzebujemy globalnych sojuszy ponad narodowymi tożsamościowymi, pokazując, że więcej wspólnego mają pracownicy i pracownice produkujący towary na globalnym rynku oraz pracujący w sektorze logistyki – tak jak pracownik Amazon z Saran k. Orléanu, Amazon San Fernando de Henares k. Madrytu czy Amazona z Sadów k. Poznania. Kontakt między nimi jest ważniejszy niż kontakt naszych „narodowych” szefów, bo tylko globalny klasowy gniew może znieść piekło, które budują na ziemi liderzy G20. Albo zaczniemy wspólnie gasić pożary, które wywołują, albo ugotujemy się wszyscy.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Reklama

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian