Niedziela, 14 marca 2010 godz.08:28
środa, 03 marca 2010 10:26
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
boloniaRektorzy, na których zstępuje duch neoliberalnego elitaryzmu, chcą z powrotem zamknąć części społeczeństwa drzwi do szkół wyższych. I nie byłoby może o czym mówić, gdyby chcieli to zrobić powodowani troską o większą jakość wiedzy rodzącej się na uniwersytetach, czyli gdyby wyższy poziom wiedzy miał być kryterium dostania się młodego człowieka na studia. Rektorzy natomiast uważają, że na uniwersytety uczęszcza zbyt wielu ludzi, ponieważ zbyt wielu na to stać. Natomiast gdy wprowadzone zostaną opłaty za naukę, część młodzieży - ta uboższa część (ze wsi, z małych miast i miasteczek, z rodzin żyjących w miejskich gettach) - nie będzie pchała się już do książek, a zamiast tego zasili szeregi niewykształconej siły roboczej. Pamiętajmy, że już dzisiaj, gdy studiowanie jest "bezpłatne" młodzi ludzie ledwo wiążą koniec z końcem zmuszeni płacić horrendalne czynsze i rachunki, korzystać z coraz droższej komunikacji miejskiej i kupować żywność drożejącą najszybciej ze wszystkich produktów przemysłowych.

Rektorzy mówią, że gdy studia będą już płatne, student będzie mógł wziąć kredyt na naukę i spłacać go, gdy tylko skończy szkołę i znajdzie pracę. Zatem mamy tu do czynienia z klasycznym dla kapitalizmu mechanizmem uzależnienia człowieka od konieczności pracy dla szefa po to, aby spłacić kredyt. Kapitalizm, żeby się rozwijać, musi podlegać ciągłej ekspansji. Bauman pokazuje, że gdy kolonizacja terytorialna jest już niemożliwa lub utrudniona, system szuka nowych "ziem dziewiczych" wewnątrz swoich granic, w obszarach życia społecznego dotąd nieuzależnionych od rynku. Znalazł owe ziemie pozwalając ludziom żyć na kredyt, czyli jeżeli przedstawicieli pewnych grup społecznych nie było w danym momencie stać na kupno domu, samochodu, sprzętu AGD, RTV czy jakichkolwiek innych towarów mogli się oni zapożyczyć aby je kupić. Jeżeli wcześniej pracowaliśmy aby uzbierać pieniądze na zakup czegoś, to teraz bierzemy rzeczy na kredyt, a następnie przez resztę życia pracujemy żeby je spłacić. Rektorzy proponują, aby ten właśnie
mechanizm rozszerzyć również na pole edukacji. Młody człowieku, jak skończysz szkołę wyższą czym prędzej bierz się do roboty, ponieważ czas spłacić dług!
Rektorzy, czyniąc edukację wyższą odpłatną chcą uzyskać dla uczelni środki - których teraz brakuje - na prowadzenie badań. Brakuje, ponieważ zbyt wiele pieniędzy trzeba przeznaczać na utrzymanie wielkiej liczby studentów. Mówią, że trzeba postawić na jakość, nie na ilość. Dlaczego więc nie protestują przeciw przeznaczaniu ogromnych sum na wojsko, na działania wojenne prowadzone poza granicami kraju, na Euro 2012, na monitoring w miastach, na policję? Dlaczego nie zachęcają pracowników uczelni i studentów, aby protestowali? Dlaczego nie żądają, aby państwo zmniejszyło środki na ww. przedsięwzięcia i przeznaczyło je na edukację, na badania? Poza tym wszyscy płacimy już za szkolnictwo wyższe, ponieważ płacimy podatki. Dlaczego rektorzy nie próbują szukać alternatyw w postaci funduszy partycypacyjnych, demokracji bezpośredniej? Dlaczego nie pomyśleli o przekazaniu prawa do decydowania o ilości pieniędzy na edukację i badania oraz o ich dokładnym przeznaczeniu studentom, ich rodzicom, doktorom, profesorom, po prostu ludziom tworzącym świat uniwersytecki? Zamiast tego, idąc po najmniejszej linii oporu, ci rektorzy chcą za pomocą aparatu państwowego zmusić młodych do płacenia za edukację. Widać w ich rozumieniu jakość wiąże się jedynie z pieniędzmi, z mniejszą liczbą bogatszych ludzi wykształconych.
Ponadto znamiennym jest, iż rektorzy będąc ludźmi wykształconymi, czyli takimi, którzy powinni mieć zdolność krytycznego spojrzenia, zdolność szerszego widzenia, szukania alternatyw, maszerują w pierwszych szeregach ideologii awangardy kapitalistycznego neoliberalizmu. Widać wygoda zajmowanych krzesełek i dostatnie życie każą im się nie wychylać, postępować zgodnie z prawami panującego systemu ekonomicznego. Mówią o jakości prowadzonych badań, czyli o szukaniu nowych rozwiązań i tworzenia nowych koncepcji, gdy sami nie potrafią zobaczyć i określić nowych idei. Przełomy w nauce następują - zgodnie z tym co pisał Thomas Kuhn - zwykle dzięki przeciwstawieniu się panującemu status quo i zgodnie z tym co mówił Einstein, dzięki użyciu wyobraźni. Rektorom brakuje i odwagi, by wyjść na przeciw panującym tendencjom do urynkowienia wszelkich sfer życia, i wyobraźni by próbować określić i zastosować nowe, rewolucyjne alternatywy.
Oceń artykuł:
( 18 oceniających )
wtorek, 28 lipca 2009 12:55
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
1.
Kiedy chcemy podjąć ten temat, stajemy wobec wielu trudności. Zacznijmy od pierwszej: co rzeczywiście rozumiemy pod pojęciem „marksizmu”? I o jaki „marksizm” nam chodzi?

Sądzę, że potrzebna jest jasna odpowiedź: „marksizmem” będziemy tu nazywać jedynie całość dzieł napisanych przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, a nie prace ich sukcesorów mniej lub bardziej wiernych, którzy uzurpowali sobie etykietę „marksistów”.

Takim pierwszym przykładem zdeformowania, można nawet powiedzieć zdradzenia marksizmu, była działalność socjaldemokratów niemieckich. A oto kilka tego przykładów:


Oceń artykuł:
( 5 oceniających )
niedziela, 24 maja 2009 22:09
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
Proces zmian w organizacji edukacji wyższej w Europie, powszechnie zwany procesem bolońskim, rozpoczął się długo przed podpisaniem w 1999 roku deklaracji bolońskiej. Grunt pod tę deklarację przygotowały zmiany w gospodarce światowej, toczące się pod przewodnictwem Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego od lat osiemdziesiątych. Instytucje te, oraz stojące za nimi rządy, naciskają na komercjalizację kolejnych obszarów życia społecznego, w tym edukacji i zdrowia, włączonych do kategorii „usług”. Układ Ogólny w Sprawie Handlu Usługami, podpisany w 1995 roku, zakładał stopniową liberalizację handlu usługami do 2005 roku. W myśl jego zapisów, rząd, który pobiera jakiekolwiek opłaty za usługi edukacyjne, staje się komercyjnym dostawcą tychże usług i musi dopuścić do rynku innych dostawców oraz poddać się regułom konkurencji. W czasie podpisywania tego układu, globalny rynek edukacyjny szacowano na 2 tryliony dolarów1.


Oceń artykuł:
( 0 oceniających )
sobota, 14 czerwca 2008 11:59
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
Książka Beverly Silver "Forces of Labor" dostarcza szczegółowych informacji na temat kondycji i znaczenia ruchu pracowniczego oraz narzędzi do dalszej jego analizy. Silver twierdzi, że walki pracownicze są endemiczną cechą rozwoju kapitalistycznego, wynikają z samej jego natury. Kapitał musi utrzymywać swoje panowanie nad pracownikami i każdego dnia na nowo zmuszać robotników do pracy. Ci natomiast protestują, i będą protestować, przeciwko traktowaniu ich jak towar.

Na początku XIX wieku klasy niższe miały niewielką rolę w kształtowaniu światowego systemu kapitalistycznego, lecz w XX w. była ona już dużo większa. Nie znaczy to, że siła robotników nieustannie rośnie i że walki pracownicze są zawsze pozytywne. Czasami pracownicy będą określać i utrzymywać wewnętrzne podziały oraz bronić przywilejów, jeśli nie będą widzieć innych sposobów na utrzymanie godnych standardów życia, co będzie osłabiać klasę pracującą i powodować ważne problemy dla strategii rewolucyjnej zmiany.


Oceń artykuł:
( 0 oceniających )
wtorek, 27 maja 2008 12:10
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail

Chociaż postępująca inkluzywność polityczna, która stanowi istotę demokratycznego porządku, nie odniosła jak dotąd całkowitego tryumfu, jednak wiele państw lub nawet całych regionów znajduje się dzisiaj w sytuacji nieporównanie lepszej niż jeszcze sto lat temu. (...) Dalszy postęp nie jest jednak w żadnym razie zagwarantowany. Regres to taka sama prawidłowość jak progres. W historii znamy nawet zdecydowanie więcej przykładów rozpadu niż konstruktywnego rozwoju, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę, że zasadą numer jeden świata, w którym żyjemy, jest entropia. Da się jej przeciwdziałać, potrzebna jest jednak wizja, która zmobilizuje ludzi do działania. Jej brak - a nawet aktywna walka z próbami wyobrażania sobie innego, lepszego świata - to największe zagrożenie dla dalszego istnienia i rozwoju demokratycznych form organizacji życia.


Oceń artykuł:
( 2 oceniających )
wtorek, 24 kwietnia 2007 13:31
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
Powstanie masowych form kontestacji jest koniecznym, lecz nie wystarczającym mechanizmem rzeczywistych zmian społecznych. W celu przełamania ograniczeń społeczeństwa obywatelskiego/ klasowego należy porzucić jeden z podstawowych mechanizmów jego funkcjonowania. Opiera się ono na dzieleniu i hierarchizowaniu grup społecznych, a co dalej za tym idzie, uniemożliwianiu zaistnienia między nimi komunikacji, zrozumienia i współpracy. Wbrew obecnie dominującemu "odczytywaniu późnego kapitalizmu" czy ideologii neoliberalizmu możliwość przyjmowania różnych ról społecznych jest w znacznym stopniu ograniczona. Kończy się ona na osiąganiu jak najbardziej uprzywilejowanej pozycji w ramach niezmiennych stratyfikacji. Konsekwencją tego jest przyjmowanie postawy zorientowanej na zdobywanie kolejnych przywilejów, a w dalszej kolejności na ich obronie. Mechanizm ten jest podstawą anomii i niemożliwości powstania szerokich koalicji pracowników opłacanych i nieopłacanych, kobiet i mężczyzn, obywateli i imigrantów oraz wszystkich innych zmarginalizowanych grup, dzięki którym toczy się życie społeczne.


Oceń artykuł:
( 1 oceniający )
sobota, 01 października 2005 12:54
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
Wychowywałam się w Detroit w latach 60. w czasie najważniejszych społecznych konfliktów. To prawdopodobnie było przyczyną mojego zainteresowania ruchami społecznymi. W latach 70. i 80. rozwinęły się bardziej moje intelektualne zainteresowania pracą, zwłaszcza w kontekście globalnych transformacji, które miały miejsce: przenoszenia produkcji na obszary o niższych płacach, automatyzacji i wzrostu wykorzystywania nieregularnej siły roboczej, jak domowa praca nakładcza i wyzyskiwanie pracy emigrantów. W USA i Europie zmiany te i ostateczny demontaż "państwa opiekuńczego", w latach 80., wynikały ze spadku bojowości robotników, pogorszenia się warunków pracy, realnego spadku wynagrodzeń i, zwłaszcza w Europie, ze wzrostu bezrobocia.

Z drugiej strony mamy rzucające się w oczy przypadki ruchu "Solidarności" w Polsce, Partii Pracowników w Brazylii czy powiązań między ruchem antyrasistowskim i COSATU (Congress of South African Trade Unions -Kongres Południowo Afrykańskich Związków Zawodowych) w Afryce Południowej. Bardziej współczesnym przykładem jest Nigeria, gdzie, przez dwa miesiące, pracownicy branży naftowej organizowali poważny strajk przeciwko wojskowej dyktaturze. Wzrost ceny ropy naftowej podczas strajku pokazuje znaczenie ich walki. W końcu nie pokonali oni rządu, ale teraz są poważnym politycznym ruchem. Zakładając, że Nigeria rozwija się w kierunku demokracji, to ruch pracowniczy odegra bardzo ważną rolę w tej transformacji.


Oceń artykuł:
( 0 oceniających )
piątek, 16 września 2005 12:52
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
W XX wieku nauki społeczne, w tym przede wszystkim socjologia, często i systematycznie zajmowały się problematyką ruchu robotniczego i zagadnieniami pracy. Wynikało to poniekąd z kontynuacji zainteresowania filozofią marksistowską i ekonomią polityczną. Poziom dyskusji był jednak zróżnicowany. Kiedy po II wojnie światowej na Zachodzie w dalszym ciągu dominował nurt krytyczny, w Związku Radzieckim i krajach satelickich, dyskusja przybrała postać - poza nielicznymi wyjątkami - doktrynalnej recytacji jedynych słusznych tez. Wydarzenia w Berlinie 1953 roku, Budapeszcie 1956, w Polsce 1956, 1970, 1976 i wreszcie 1980, jednoznacznie jednak wskazywały, że robotnicy pozostają jedną z najważniejszych sił społecznych w "bloku wschodnim". Okresowe niepokoje ożywiały zainteresowanie, zarówno po stronie władzy jak i opozycji, klasą robotniczą. W ten sposób w Polsce np. doczekaliśmy się w latach 80. wielu bardzo ciekawych socjologicznych prac dotyczących ruchu pracowniczego.


Oceń artykuł:
( 0 oceniających )
poniedziałek, 24 września 2001 22:02
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
Globalizacja stała się przedmiotem krytyki wszelkiego typu działaczy i akademików, reformistów i rewolucjonistów. Daje się zauważyć internacjonalizacja walki i sprzeciwu wobec niej. I wciąż... panuje pomieszanie - pomieszanie naszych ideałów, naszego stanowiska, naszych metod i celów. Pomieszanie, które może okazać się zgubne - jeśli przepuścimy szansę, która przed nami stoi, możemy nie otrzymać ponownie podobnej okazji. Żyjemy w czasach przejściowych, w punkcie zwrotnym. W tym tekście postaramy się ukazać kontekst globalizacji, walkę z nią i owo pomieszanie oraz wszelkie nieporozumienia, jakie wokół tego pojęcia narosły.

Obecny trend do przeciwstawiania się globalizacji wydaje się padać ofiarą tej samej iluzji, przez którą tyle ucierpiał mówiącej, że to, co dzieje się obecnie (tj. od ok. 20 lat) jest czymś nowym i radykalnie odmiennym od tego, co było wcześniej. Rzeczy, które są identyfikowane jako konstytuujące globalizację - wolny rynek, wolny przepływ kapitału, rozwój międzynarodowych podmiotów regulacyjnych, ekspansja globalnej kultury - są nowe w tym sensie, że są nowymi formami organizacji i nowymi strukturami, ale w istocie mamy do czynienia z kontynuacją systemu, który panował już wcześniej.
 

Oceń artykuł:
( 0 oceniających )
Reklama
Reklama
Reklama

Najnowsze informacje

Porozumienia w Cegielskim nielegalne

Zobacz więcej

Dziś część związków zawodowych działających przy HCP S.A. podpisała porozumienia w sprawie nowych zasad wynagradzania i premiowania pracowników Cegielskiego, co w praktyce oznacza zgodę na  [ ... ]


Starsze informacje