Anarchia, tak jak ja ją rozumiem, to skłonność do takiego myślenia i działania, które próbuje rozpoznać struktury władzy i dominacji, domaga się, by wykazały swoją prawomocność, a jeśli nie może tego zrobić, stara się władzę ominąć.
Noam Chomsky

Fermy zwierząt futerkowych w Wielkopolsce. NIK ujawnia skandaliczne zaniedbania

VegeON
klatka_2W naszym kraju zabija się dla futer około 4 mln. norek amerykańskich, około 300 tys. lisów pospolitych i polarnych, około 2 tys. jenotów oraz około 40 tys. szynszyli (dane za 2010 r.). Północno-zachodni obszar Polski, a w szczególności województwo wielkopolskie, to tereny, gdzie występuje najwięcej ferm zwierząt futerkowych. Planowana jest budowa kolejnych. Zamiary te bardzo często spotykają się z protestami mieszkańców, którzy zdają sobie sprawę z zagrożeń ekologicznych i epidemiologicznych związanych z przemysłową hodowlą tych, przeważnie drapieżnych, zwierząt.

Pomimo tego, iż hodowcy zapewniają, że stosują najnowocześniejsze metody i zabezpieczenia, to zdrowy rozsądek podpowiada, że przetrzymywanie zwierząt w małych klatkach, w ilościach przekraczających wyobraźnie (Bo ile to właściwie jest 40 tysięcy norek? Ile pokarmu potrzebuje taka ilość zwierząt? Ile leków? Ile odchodów wydali? Ile osobników padnie?), nie może być korzystne ani dla środowiska ani dla walorów przyrodniczych czy turystycznych regionów sąsiadujących z fermami. Wobec tego protesty, takie jak ten w Budziszewicach, o którym pokrótce pisaliśmy TUTAJ nie dziwią. Niedawno sporządzony raport NIK (wrzesień 2011 r.) potwierdza obawy społeczeństwa związane z funkcjonowaniem ferm zwierząt futerkowych.

Raport ten można analizować na dwóch płaszczyznach. Pierwsza dotyczy bezpośrednich kontroli na fermach, przeprowadzanych przez organy administracyjne takie jak Inspekcja Weterynaryjna, Inspektorat Ochrony Środowiska oraz Inspektorat Nadzoru Budowlanego na zlecenie Najwyższej Izby Kontroli. Podczas tych kontroli dostrzeżono wiele nieprawidłowości, które zostaną omówione w dalszej części artykułu. Druga płaszczyzna to analiza działań samych organów kontrolujących. I w tym względzie wykazano wiele błędów i nierzetelności. Zdaje się, że organy kontrolne przy słabym działaniu i niskim zaangażowaniu w ocenę ferm i tak dostrzegły ogromną ilość wypaczeń. Aż strach pomyśleć, jakie byłyby wnioski, gdyby przeprowadzono więcej kontroli i gdyby były one prowadzone z większym zaangażowaniem. Skupmy się jednak na obrazie, jaki wyłania się z kontroli takich, jakie były faktycznie przeprowadzone. Jak już wyżej wspomniano kontrolą ferm zajmowały się trzy różnego rodzaju inspekcje. Zatem fermy były kontrolowane pod kątem wypełniania przepisów weterynaryjnych, przepisów ochrony środowiska oraz prawa budowlanego.

Kontroli (na zlecenie NIK) poddano 23 fermy z terenu Wielkopolski, co stanowi 18% ogółu wszystkich ferm na terenie województwa. W zaledwie jednej z kontrolowanych ferm były spełnione jednocześnie wymagania weterynaryjne, budowlane i ochrony środowiska. Wszystkie pozostałe podmioty prowadzące hodowlę dopuściły się zaniedbań i naruszeń w przynajmniej w jednym z wymienionych obszarów. I tak, aż 87% skontrolowanych ferm zwierząt futerkowych nie wypełniło wymagań ochrony środowiska, w 48% przepadków działalność była prowadzona w obiektach nielegalne wybudowanych lub nielegalnie eksploatowanych, a 35% nie przestrzegało przepisów weterynaryjnych.

Przyjrzyjmy się bliżej nieprawidłowościom, jakie wskazały Inspekcje. Hodowcy nie prowadzą dokumentacji leczenia zwierząt. Czy to znaczy, że zwierzęta nie chorują? Wydaje się to mało prawdopodobne na przykład w przypadku hodowli norek w Gnieźnie, która liczy 36 000 osobników. Zatem pojawia się pytanie: czy tych zwierząt się nie leczy? Czy może leczy się na własną rękę? Skoro nikt nad tym nie czuwa, chyba słuszne są obawy związane z zagrożeniem epidemiologicznym.

Kolejne niedopatrzenie to brak umów na odbiór padłych zwierząt. Niedopatrzenie poważne, bo też wiążące się z zagrożeniem zdrowia. I w tym przypadku musimy zdać się na wyobraźnię i zastanawiać się czy martwa norka, szynszyla albo lis zostały przerobione na karmę czy może  wyrzucone pod płotem? Brakuje też procedur postępowania z odchodami zwierząt powstałymi na fermach, co znów skłania do wnioskowania, że to postępowanie nie będzie najlepszym możliwym, a legendy o smrodzie jaki unosi się w promieniu nawet kilku kilometrów od fermy futrzarskiej nie są ani trochę przesadzone.

Kontrole wykazały, że prowadzący fermy w większości przypadków łamali przepisy ochrony środowiska prowadząc gospodarkę odpadami bez wymaganych decyzji administracyjnych na wytwarzanie i odzysk odpadów. W większości przypadków nie prowadzono wymaganej prawem ewidencji odpadów. Zdarzały się również przypadki braku pozwolenia wodnoprawnego, które jest wymagane na odprowadzanie ścieków, a także wód opadowych.

Również w zakresie stosowania ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego jako karmy zaniedbany został obowiązek prowadzenia dokumentacji dotyczącej ilości i daty do użycia tych produktów. Pomijano również prowadzenie badań mikrobiologicznych ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie dokumentowano deratyzacji. W wielu przypadkach brakowało mat dezynfekcyjnych w liczbie zapewniającej zabezpieczenie wejść i wjazdów do gospodarstw. Nie zabezpieczona również w wystarczający sposób dostępu do obiektu postronnym zwierzętom.

Także Inspekcja Nadzoru Budowlanego odnotowała wiele nieprawidłowości. Część obiektów na fermach była wznoszona bez pozwolenia na budowę, inne były budowane z naruszeniem warunków wskazanych w decyzjach, a jeszcze inne były eksploatowane w sposób niezgodny z prawem. Na przykład Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Poznaniu w wyniku kontroli jednej z ferm stwierdził, że inwestor wybudował 13 wiat w konstrukcji stalowej, z dachem krytym płytami eternitowymi falistymi (zawierającymi azbest) bez pozwolenia na budowę. We wszystkich wiatach ustawione były klatki ze zwierzętami futerkowymi. Poza tym na terenie tej samej fermy bez stosownego pozwolenia wybudowane budynek gospodarczy. Tylko 6 podmiotów (26% spośród poddanych kontroli) prowadziło fermy w legalnie wybudowanych obiektach.

Mając zarys tego jak wygląda przestrzeganie przepisów na fermach przejdźmy do oceny instytucji kontrolnych, które powinny poprzez swoje kontrole wymusić na podmiotach im podlegających dostosowanie się do odpowiednich wymagań. Niestety jak czytamy w raporcie NIK: „Fermy zwierząt futerkowych funkcjonujące na terenie województwa wielkopolskiego nie były wcale lub bardzo rzadko kontrolowane przez inspekcje nadzoru budowlanego i ochrony środowiska, a nadzór weterynaryjny nad tymi fermami sprawowany był nierzetelnie."

Kontrole przeprowadzane przez Inspekcje Weterynaryjne powinny być prowadzone, zgodnie z zaleceniami Głównego Lekarza Weterynarii, w oparciu o listę kontrolną SPIWET (1). Zakres przeprowadzonych kontroli oraz sposób ich udokumentowania nie odpowiadał jednak w pełni obowiązującym wymogom w czterech Inspekcjach Weterynaryjnych spośród sześciu kontrolowanych przez NIK. Ponadto aż pięć inspekcji w swoich raportach przedstawiło nierzetelne dane, co do liczby skontrolowanych ferm oraz wyników ich kontroli. Na przykład Powiatowy Lekarz Weterynarii w Poznaniu w raportach wykazał, że w latach 2009-2010 skontrolował odpowiednio siedem i sześć ferm zwierząt futerkowych, podczas gdy faktycznie skontrolowano odpowiednio dwa i jedno gospodarstwo. Albo Inspekcja Weterynaryjna w Ostrowie Wlkp., która w sporządzonym protokole nie udokumentowała ustaleń w zakresie liczby zwierząt utrzymywanych na fermie, mimo że podstawą tej kontroli była skarga mieszkańców dot. m.in. możliwości przekroczenia na tej fermie dopuszczonej w zezwoleniu obsady norek. Do innych nierzetelnych działań inspekcji można zaliczyć to, że Inspekcje Weterynaryjne w Grodzisku Wlkp. i Poznaniu po odnotowaniu nieprawidłowości nie określiły w protokołach zaleceń pokontrolnych ani terminów ich realizacji. W innych przypadkach, nawet gdy takie zalecenia istniały, to nie sprawdzano ich wykonania. Zaniechania te spowodowały, że na 3 fermach nadzorowanych przez Inspektorat w Grodzisku Wlkp. co roku występowały te same nieprawidłowości. Rekordzistą natomiast została Inspekcja Weterynaryjna w Krotoszynie, która w 26 raportach na 33 sporządzonych, udokumentowała przeprowadzenie kontroli, które się nie odbyły lub zostały przeprowadzone w sposób nierzetelny. NIK wskazała na występowanie warunków sprzyjających tworzeniu się mechanizmów korupcjogennych.

Natomiast jeśli chodzi o Inspektorat Ochrony Środowiska to nie był on w szczególny sposób zobligowany do przeprowadzania kontroli ferm futrzarskich. Ani Główny Inspektor Ochrony Środowiska nie zaliczył funkcjonowania ferm futrzarskich do ważnych działań ani wojewoda wielkopolski i organy wykonawcze administracji nie zgłosiły konieczności kontroli ferm w zakresie przestrzegania przepisów ochrony środowiska. Czy słusznie? Inspekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu przeprowadziła w latach 2009-2010 kontrole 6 ferm spośród 129 w województwie wielkopolskim. We WSZYSTKICH skontrolowanych fermach stwierdzone zostały nieprawidłowości związane z gospodarką odpadami. Pomimo stwierdzenia poważnych nieprawidłowości i zaniedbań na wszystkich kontrolowanych fermach nie podjęto dalszych działań, poprzestając na tych badań. A zdaje się, że logiczne wnioskowanie podpowiada, że na pozostałych fermach może zachodzić analogiczna sytuacja. Nie dziwi więc, że NIK skierowała wniosek do WIOŚ w Poznaniu o objęcie kontrolą w każdym roku większej liczby ferm zwierząt futerkowych, funkcjonujących na terenie województwa wielkopolskiego.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia, potraktowana bardzo zdawkowo w raporcie Najwyższej Izby Kontroli – same zwierzęta. Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w Polsce w 2010 r. produkowanych było około 4 mln skór norek amerykańskich, około 300 tys. skór lisów pospolitych i polarnych, około 2 tys. skór jenotów oraz około 40 tys. sztuk szynszyli. Każda ta sztuka to żywa, czująca istota, która ma prawo do życia wolnego od cierpienia. Hodowla w ciasnej klatce, zakończona śmiercią wyklucza taką możliwość, jednak mimo wszystko dobrze byłoby, gdyby organy kontrolne zwracały uwagę na to czy ta klatka ma odpowiednie rozmiary, czy zapewniony jest dostęp światła i powietrza, w końcu na to w jaki sposób odbywa się ubój. Niestety takich informacji nie znajdziemy w raporcie NIK. Ze szczątkowych informacji możemy wywnioskować, że takich danych po prostu nie ma. Na 96 ferm będących pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnych z województwa wielkopolskiego zaledwie 4 zostały skontrolowane w roku 2010 pod kątem dobrostanu zwierząt.

Zatem informacje na temat traktowania zwierząt na fermach trzeba i warto czerpać z innych źródeł. Najbardziej wiarygodne zdają się filmy video realizowane podczas śledztw obywatelskich. Pod tym ADRESEM możemy obejrzeć filmy z fińskich ferm. Z obrazów tych wynika, że przemysł futrzarski ma za nic dobrostan zwierząt. Norki, lisy, szynszyle stłoczone są w maleńkich klatkach. A przecież jako drapieżniki są stworzone do przemierzania ogromnych odległości w poszukiwaniu zdobyczy. Norka potrafi dziennie przebyć kilkadziesiąt kilometrów. Czy klatka o wymiarach kilkudziesięciu cm może zapewnić jej warunki choć minimalnie zbliżone do naturalnych? Oczywiście, że nie! Skutki tego możemy zobaczyć na wyżej wspomnianych filmach. Kręcenie się w kółko, obijanie od ścian klatki, obgryzanie kończyn, ogonów i uszu, ropiejące oczy, gnijące rany, niedowład kończyn. Czy u nas się to nie zdarza? Czy kontrole tego nie widzą?

Nie proponuję czekania na kolejny raport NIK, w którym być może zostaną przedstawione kontrole z większej ilości ferm oraz być może należyta uwaga zostanie zwrócona na dobrostan zwierząt. Proponuję aktywną postawę mającą chronić nas przed skażeniem środowiska i utratą walorów przyrodniczych i estetycznych terenów wokół ferm futrzarskim i mająca chronić zwierzęta przed niewolą i cierpieniem. Protestujmy przeciwko budowie nowych ferm, nagłaśniajmy przypadki wypaczeń na już istniejących, rozpowszechniajmy wiedzę, ślijmy listy protestacyjne. A może już w najbliższej przyszłości uda nam się wprowadzić zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Tak jak udało się to  Anglikom czy Austriakom i tak, jak prawdopodobnie niedługo uda się to Finom, Duńczykom czy Norwegom.

Raport NIK można przeczytać pod tym ADRESEM

Przypis:
(1) Protokół kontroli przeznaczony do dokumentowania stwierdzonych niezgodności z wymaganiami zawartymi w ustawach z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, a także rozporządzeniach Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 2 września 2003 r. w sprawie minimalnych warunków utrzymania poszczególnych gatunków zwierząt gospodarskich, z dnia 18 września 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków weterynaryjnych, jakie muszą spełniać gospodarstwa w przypadkach, gdy zwierzęta lub środki spożywcze pochodzące z tych gospodarstw są wprowadzane na rynek oraz z dnia 28 kwietnia 2004 r. w sprawie zakresu i sposobu prowadzenia ewidencji leczenia zwierząt i dokumentacji lekarsko - weterynaryjnej

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian