Jeśli rewolucja socjalna nie zniesie państwa nazajutrz po swym zwycięstwie, zwycięstwo to okaże się płonne, a wyzwolenie mas równie odległe jak i poprzednio.
Michał Bakunin

Protest w Żurawlowie

a

occupychevronMieszkańcy i mieszkanki Żurawlowa – małej wsi na Zamojszczyźnie – od ponad 3 miesięcy blokują rozpoczęcie prac mających na celu poszukiwanie gazu łupkowego. Żurawlów leży na terenie koncesyjnym, czyli amerykański koncern Chevron uzyskał zgodę polskiego rządu na dokonywanie odwiertów właśnie na tym terenie. Lokalna społeczność, początkowo przychylna planom inwestorów, przyglądając się technikom wydobycia oraz nielegalnym krokom podjętym przez koncern szybko jednak zmieniła zdanie.

 
Wydobycie gazu łupkowego

Do tej pory nie opracowano bezpiecznej metody wydobycia gazu łupkowego – obecnie uzyskuje się go poprzez szczelinowanie hydrauliczne (fracking). Wpompowywanie ogromnej ilości płynu szczelinującego (mieszanki wody, piasku i chemikaliów) powoduje pękanie skał, co prowadzi do wypchnięcia gazu. W związku z tym istnieje bardzo duże niebezpieczeństwo zanieczyszczenia wód gruntowych chemikaliami zawartymi w płynie. Awarie wiertni czy wycieki niewłaściwie zutylizowanej mieszanki są na porządku dziennym. Natomiast przedstawiciele Chevronu nie potrafili udzielić informacji o tym, co miałoby się stać z toksycznym płynem szczelinującym po jego użyciu. Awaria tylko jednej wiertni może spowodować zanieczyszczenie środowiska. W Polsce wykonano 46 odwiertów i wszystkie były wadliwe! Żurawlów znajduje się w okolicy głównych zbiorników wodnych Lubelszczyzny, więc toksyczny wyciek miałby ogromne pole rażenia. Co więcej, skład mieszanki szczelinującej nie jest kontrolowany ani rejestrowany. Na spotkaniu z dziennikarzami odpowiedzialny za nadzór Dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego informacji o poszczególnych związkach chemicznych szukał za pomocą wyszukiwarki internetowej Google, bo sam ich nie znał. Nie udało mu się dotrzeć do wiedzy o wszystkich substancjach, natomiast te, które znalazł, wydawały mu się bezpieczne. Ponadto kłamstwem jest twierdzenie, jakoby do wydobycia gazu łupkowego potrzebny był tylko niewielki obszar, który po zdemontowaniu wiertni może być ponownie zagospodarowany. By wydobycie gazu było opłacalne, potrzeba bowiem wykonać nie jeden odwiert, lecz stworzyć całą siatkę wiertni umiejscowionych w bliskich odległościach od siebie. Nie mówimy więc tu o niewinnym poszukiwaniu złóż gazu, ale o perspektywie zmiany krajobrazu Lubelszczyzny z rolniczego na przemysłowy, podziurawiony odwiertami. Ciężarówki dowożące materiały potrzebne do wydobycia przyczynią się do zanieczyszczenia i zmiany charakteru okolicy. Ponadto nad lubelską ziemią wisieć będzie ogromne niebezpieczeństwo skażenia środowiska.

Państwo i korporacje

Polski rząd już od początku planowania wydobycia gazu łupkowego ignorował koszty społeczne związane z tym przedsięwzięciem, sprzyjając wielkim korporacjom. Koncesje wydawane przez rząd łamią prawo europejskie, a dokładnie dyrektywę węglowo-wodorową, ponieważ zgody na wydobycie są udzielane bez przetargów. Niestosowanie się do tych przepisów wiąże się z nałożeniem na Polskę wielkich kar, których koszty poniesie społeczeństwo. Koncesje są też sprzedawane za ceną najniższą na całym świecie: 2zł za km2. Olbrzymia ilość wody potrzebna do szczelinowania (od 8-22 mln litrów na jeden odwiert) oddawana jest za darmo z okolicznych zbiorników wodnych. Umowy koncesyjne nie uwzględniają sankcji karnych za zanieczyszczenie środowiska. Jest to naganna, ale typowa praktyka prywatyzowania zysków przy jednoczesnym uspołecznianiu strat i kosztów. Premier Donald Tusk poszedł jeszcze dalej, podpisując rozporządzenie, które zwiększa możliwość wykonywania odwiertów bez potrzeby uzyskania opinii środowiskowej. Wcześniej możliwość ta dotyczyła 1 km2, dziś - 5 km2. Wspomniana opinia jest natomiast dokumentem, który stwierdza, czy można bezpiecznie mieszkać, opiekować się zwierzętami oraz pić wodę ze studni blisko danego odwiertu. Jest również dokumentem opisującym stan obecny środowiska naturalnego i zawiera analizę zagrożenia płynącego z rozpoczęcia prac. Bez tej opinii lokalna społeczność, aktywistki i aktywiści, pozbawieni są możliwości zgłaszania i udowadniania zatrucia środowiska, gdyż nie istnieje zapis o stanie poprzednim. Uchwała ta prowadzi do sytuacji, w której lokalna społeczność jest zupełnie zdana na łaskę i niełaskę wielkich koncernów, odbiera im jakąkolwiek władzę nad ich ziemią i domostwem.

Współpracę rządu oraz lokalnych służb porządkowych widać również w próbie kryminalizowania członków lokalnej społeczności, którym zarzuca się chociażby to, że są tajnymi agentami Gazpromu. Osoby protestujące wzywane są na przesłuchania, gdy Chevron stawia im niedorzeczne zarzuty (jak np. wkroczenie na działkę wydzierżawioną przez koncern, mimo iż działka ta nie ma wydzielonych granic ani nie jest otoczona płotem). Przez wiele dni Chevron zatrudniał również kamerzystę, który bez przerwy nagrywał wszystkie osoby protestujące. Niewątpliwie działania te mają na celu zastraszanie lokalnej społeczności i wyciszenie ich głosu sprzeciwu.

Jak działa Chevron

Chevron jest korporacją, która w wielu regionach świata pokazała swoje „poszanowanie” dla praw człowieka i środowiska naturalnego. Przez rząd ekwadorski spółka została skazana na 18 mld dolarów odszkodowania za olbrzymie skażenie Amazonii spowodowane wyciekami ropy. Co znamienne, koncern umywa ręce od odpowiedzialności i zaprzecza wielu oskarżeniom, ignorując przy tym ludność lokalną. Portal Alternet w 2011 roku uznał tę spółkę za najbardziej toksyczną firmę energetyczną roku. Przedstawiciele koncernu, którzy zorganizowali spotkanie informacyjne z mieszkańcami i mieszkankami Żurawlowa szybko je opuścili, gdy osoby zainteresowane zaczęły zadawać niewygodne pytania – tj. pytania o toksyny wtłaczane w ziemię czy o utylizację zanieczyszczonej wody. W Żurawlowie koncern niejednokrotnie łamał przepisy, czy to chcąc rozpocząć prace w niedozwolonym czasie (ochrona ptaków w okresie lęgowym), budując drogę w Ministrówce (druga miejscowość, gdzie poszukuje się gazu) bez odpowiednich zezwoleń, czy wycinając samowolnie 100 drzew. Jeden z pracowników Chevronu został również skazany za umyślne potrącenie samochodem osoby protestującej.

Sytuacja w Europie

W krajach Europy trwa burzliwa dyskusja na temat wydobycia gazu łupkowgo. Polska jest niewątpliwe krajem nastawionym najbardziej optymistycznie i nie uświadamia sobie zagrożenia płynącego ze szczelinowania. Raport Komisji Europejskiej jednoznacznie wskazuje na niebezpieczeństwa dla środowiska i zwraca uwagę na niedostosowanie prawa, które mogłoby chronić ekosystem. Na przykład Francja i Bułgaria całkowicie zakazały wydobycia surowca z łupków, Niemcy stosują rygorystyczne normy środowiskowe. W Rumunii czy Wielkiej Brytanii wybuchają wielkie protesty społeczne, mające wywrzeć presję na władzach aby zaprzestały wydawania pozwoleń na odwierty.

Samoorganizacja lokalnej społeczności

Mieszkańcy i mieszkanki Żurawlowa pokazali, że można przeciwstawić się wielkiemu koncernowi. Podczas mojej wizyty w tej miejscowości niesamowicie zaskoczył mnie stopień zorganizowania osób protestujących. Na działce sąsiadującej z terenem wydzierżawionym przez Chevron rozbity jest duży namiot ze słomianymi łóżkami, w którym rolnicy i rolniczki protestują już ponad 100 dni! Rano dowożona jest kawa i herbata, po południu gorący posiłek ugotowany przez gospodynie z Żurawlowa. Osoby protestujące z otwartym sercem przyjmują wszystkich przyjezdnych ludzi. Zarówno goście z Polski, jak i ze świata – Niemiec, Ukrainy, RPA, Islandii czy Francji - odwiedzają tę niewielką miejscowość.

Protestujący ludzie cały czas obserwują działania Chevronu. W razie łamania przez spółkę prawa i rozpoczynania nielegalnych prac, włączali syrenę informującą o tym pozostałą część mieszkańców wsi, po czym razem blokowali prace. Z początku sami nie wierzyli, że jako mała społeczność mogą przeciwstawić się koncernowi dysponującemu wielomiliardowym budżetem. Poprzez swoją determinację już osiągnęli sukces – Chevron nie ma prawa wykonywać odwiertów w Żurawlowie. Nadal jednak obserwują działania korporacji w sąsiedniej wsi i przyglądają się rozwojowi inwestycji.

Jako członkinie i członkowie Federacji Anarchistycznej wspieramy rolników i rolniczki z Żurawlowa i solidaryzujemy się z nimi. Jesteśmy oburzeni faktem, że władze ignorują głos społeczeństwa a wspierają przy tym wielkie korporacje. Lokalna społeczność stawia jedynie - jak mogłoby się wydawać - podstawowe postulaty: zaprzestania nielegalnych działań Chevronu, transparentności inwestycji, uwzględnienia głosu lokalnej społeczności, zaprzestania zastraszania osób protestujących oraz możliwości życia w nieskażonym środowisku. Jednak, jak widać, w świecie, w którym zysk jest najważniejszy te zasadnicze żądania mają abstrakcyjny wydźwięk dla władz.

 

Więcej informacji o proteście mieszkańców i mieszkanek Żurawlowa można znaleźć tu:

http://occupychevron.tumblr.com/o_chevronie

https://www.facebook.com/OccupyChevronPL

Tego samego autora

Brak pasujących artykułów


Komentarze

+1| 1 | Ludwika2013-10-16 12:17
Ten protest zwraca wiarę w ludzi i działania kolektywne. Oby im się udało!

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian