Jedynie ustrój anarchistyczny uczyni z człowieka istotę uczciwą i świadomą, gdyż jedynie on może dać mu wolność, raz na zawsze przeistoczywszy stado niewolników w wolne społeczeństwo.
Louise Michel

Widmo odkrywki nad Wielkopolską

Ambroży Q. Blerski

Janschwaelde open pit-2Komentarz po konferencji "Skutki wydobycia węgla brunatnego metodą odkrywkową" na UAM w Poznaniu. Od kilku tygodni obserwujemy nasilenie się protestów mieszkańców południowej Wielkopolski wobec ponownego pojawienia się planów zabezpieczenia i eksploatacji złóż węgla brunatnego w pasie "Rowu Poznania" oraz w okolicach Gostynia i Miejskiej Górki. Rolnicy, dla których ewentualne inwestycje górnicze w tym regionie oznaczają wysiedlenia i brak perspektyw na przyszłość, organizują pikiety i blokady dróg, jak np. 28 stycznia, kiedy na drogę krajową nr 5 w wyszło ponad dwa tysiące ludzi i wyjechało 500 ciągników.

W tym kontekście, 30 stycznia na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu zorganizowano konferencję z udziałem pracowników nauki zajmujących się geografią, geologią i hydrologią, a dotyczącą skutków wydobycia węgla brunatnego metodą odkrywkową w perspektywie możliwości podjęcia takiej eksploatacji w południowej Wielkopolsce.

Profesorowie Jan Przybyłek i Alfred Kaniecki przedstawili wnioski płynące z własnych w latach 80-tych, oraz z obecnych przewidywań co do zasięgu lejów depresyjnych. Chodzi o szerokie, głębokie wyrobiska, z których przed, i w czasie eksploatacji węgla, aparatura kopalni musi wypompowywać gigantyczne ilości wody. Powoduje to osuszenie znacznego obszaru, czego skutki widać np. na intensywnie odwadnianym pod odkrywki terenie w okolicach Chociebuża / Cottbus. Z powodu nieprzydatności wypompowywanej wody do choćby nawadniania pól, rolnictwo byłoby skazane na sztuczne nawadnianie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż wody z kopalni byłyby spuszczane ściekami do Warty czy Odry. Prof. Przybyłek nadmienił, iż wytyczne ramowej dyrektywy wodnej UE wykluczają Wielkopolskę spod wydobycia metodą odkrywkową.

Marek Bryl z Wielkopolskiego Biura Planowania Przestrzennego wyłożył problematykę planowania w kontekście regionu południowej Wielkopolski, mówiąc o planach "zmiany priorytetów", jakie wprowadza Województwo, powołując się na "rozwój wszechstronny" i udział w zapewnieniu "bezpieczeństwa energetycznego kraju". Złoża w okolicach Gostynia są bardziej zasobne, a jednocześnie położone głębiej, niż w Turku, co przy eksploatacji skutkowałoby intensywniejszą odkrywką wymagającą większej przestrzeni. Sama ochrona złóż może oznaczać degradację 60 miejscowości przez ograniczenie ich rozwoju, deficyt wody, kłopoty z dostępem do mediów i kanalizacji, przesiedlenia, zniszczenie miejscowej tożsamości i tradycji, zagrożenie dla przetwórstwa i innych gałęzi przemysłu związanych w różny sposób z rolnictwem (zbyt maszyn, branża spożywcza), bezrobocie, spadek jakości życia, blokadę inwestycji, likwidację 80 nieruchomości o randze zabytków kultury. W okresie samej zaś ekploatacji przewiduje się emigrację 17,7 tys. osób, częściową lub całkowitą likwidację miejscowości związanych z etnograficzną grupą Biskupian, likwidację 1332 firm i 1789 gospodarstw rolnych (17,5 tys. hektarów żyznej ziemi uprawnej + hodowla), likwidację usług publicznych, oraz "przerwanie istniejącego systemu przyrodniczego" i "likwidację zasobów środowiska przyrodniczego".

Profesor Marek Szewczyk przedstawił prawne uwarunkowania infrastruktury energetycznej wobec zasad zrównoważonego rozwoju, do których, w sposób bardzo ogólny i niejednoznaczny, odwołuje się polskie prawo na czele z konstytucją RP. Zwrócił uwagę na zapisy w prawie geologicznym i górniczym, z pomocą których gminy mogą kontrolować, czy na ich terenie będzie miała miejsce ochrona i eksploatacja złóż kopalnych. Artykuł 29.1 Prawa geologicznego i górniczego stawia wręcz wymóg odmowy organu koncesyjnego wobec inwestycji, która sprzeciwia się interesowi publicznemu. Przypomniał też o unijnej dyrektywie 2009/28/WE, która promuje energię odnawialną oraz obniżenie emisji i negatywnego wpływu na środowisko, co do której nie ma w Polsce widocznej woli implementacji. Najnowsze prawodawstwo, z ustawą o OZE będącą na etapie sejmowym, nie poprawi tego stanu, z uwagi na utrudnienia w planowaniu instalacji OZE nawet w drobnej skali.

Na osobną wzmiankę zasługuje wywód profesora Arnolda Bernaciaka, zajmującego się wyceną wartości ekonomicznej walorów i zasobów przyrodniczych w perspektywie ich dewastacji przez czynniki cywilizacyjne. Wobec, jak przyznał, braku pozytywnych aspektów środowiskowych proponowanej inwestycji, stwierdził on, iż "straty środowiskowe można wycenić, pytanie polega na tym, czy warto to robić".

Pozostali mówcy zwrócili uwagę na charakter proponowanej inwestycji, wieszczącej rozrost w kolejnych etapach. Wobec braku elektrowni węglowej w bezpośredniej okolicy, najprawdopodobniej elektrownia taka będzie towarzyszyła wydobyciu, a jej obecność pociągnie za sobą dalszą rozbudowę kopalni. Elektrownia węglowa wymaga chłodzenia, do czego wody jezior południowej Wielkopolski nie nadają się. Wymagałaby ona także kolejnego elementu w postaci zwałowiska odpadów popielnych. Warto zaznaczyć, że mówimy o obszarach parku krajobrazowego o unijnym statusie OZW (obszar o znaczeniu dla Wspólnoty) i strefy Natura 2000.

Ponad godzinę po prelekcjach trwała dyskusja, na którą specjalnie przyjechali goście w postaci mieszkańców okolic planowanych pod odkrywkę. Zbigniew Gała z Krobi wyraził swoje zaniepokojenie faktem, iż odgórnie forsuje się zmianę charakteru regionów, z rolniczego na górniczy, czy z górniczego na pogórniczy, jak na Górnym Śląsku. Pan Maćkowiak z Zakrzewa zwrócił uwagę, iż dzisiejszy rolnik nie jest ciemnym chłopem z czasów wczesnego PRL-u, i z pozyskaną wiedzą ma świadomość anachronizmu proponowanej inwestycji. Rolnicy przybyli z okolic Miejskiej Górki przedstawili obawy, iż po kopalni pozostanie im bezrobocie i gigantyczna "dziura". Co ciekawe, choć wielkopolska odkrywka przedstawiana była wyłącznie jako potencjalna możliwość, to przedstawiciele stowarzyszenia mieszkańców i przedsiębiorców z omawianego terenu, "Nasz Dom", byli w stanie przedstawić niejeden przykład bombardowania ich propagandą przez gotowego już inwestora w postaci spółki "PAK-Górnictwo", co ma ponoć miejsce już od trzech lat. Pan Karolczak ze Spółdzielczej Grupy Producentów z Krobi zwrócił uwagę, iż górnicza spółka "atakuje po kawałku", a rolnicy z uwagi na niepewność swojego losu, nie wiedzą, czy inwestować w swoje gospodarstwa, czy szykować się do wyprowadzki i zmiany sposobu życia. W dyskusji wziął także udział dr Krzysztof Kujawa z Polskiej Akademii Nauk, z apelem, by na sprawy energetyki patrzeć przyszłościowo, ponieważ z zapotrzebowaniem na energię będziemy mieli do czynienia dłużej niż z kapitalizmem czy zjawiskiem wzrostu PKB. Przypomniał on, iż z powodu eksternalizacji kosztów w cenie paliw kopalnych najczęściej nie uwzględnia się kosztów szkód, i to taka okrojona cena towarzyszy argumentom, że "OZE są droższe". Obecnie w Europie wchodzą w życie inne metody przeliczania kosztów produkcji energii z kopalin, przez co wydobycie węgla brunatnego może okazać się bardzo kosztowne. Wskazał też na kontekst światowy: niemieckie miasta i gminy, ale i całe kraje (Szkocja, Kostaryka), które zamierzają przejść w 100% na odnawialne źródła energii w ciągu najbliższej dekady[*].

Żaden z prelegentów, a także dyskutantów z sali, nie zamierzał bronić pomysłu lokalizacji inwestycji węglowych w Wielkopolsce. Wręcz przeciwnie - z konferencji możnaby odnieść wniosek, iż poza wpływami finansowymi do okrojonych i zdewastowanych gmin, korzyści dla społeczności lokalnej z odkrywki są zerowe. Dyskusja odbyła się w atmosferze nadziei, iż koncepcja izolacji południowej Wielkopolski pod potrzeby przemysłu węglowego nie wejdzie w życie. Region mógłby realizować swoją politykę energetyczną przy pomocy rozproszonych źródeł, a środki zainwestować w nowoczesne technologie oszczędzania i produkcji energii, zamiast ryzykować nieodwracalną dewastacją środowiska naturalnego i kulturowego. To jednak zależy w dużej mierze od najbliższych decyzji politycznych na szczeblu krajowym i regionalnym. Do skuteczności, nacisk środowisk rolniczych i lokalnych przedsiębiorców na korzystniejsze dla mieszkańców decyzje co do rozwoju regionu, będzie wymagał wsparcia ze strony reszty społeczeństwa, w tym ugrupowań deklarujących walkę o demokratyzację i ochronę wspólnot.

[*]  O regionach w 100% niezależnych od wyczerpywalnych źródeł energii można poczytać między innymi na stronach www.go100percent.org (po angielsku) i blog.gsenergia.pl/10-miast-o-100-udziale-oze-w-produkcji-energii (po polsku)

Tego samego autora

Brak pasujących artykułów


Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian