Państwo jest najbardziej jaskrawym, najbardziej cynicznym i najbardziej pełnym zaprzeczeniem tego co ludzkie.
Michał Bakunin
Jarosław Urbański euro2012_2W ostatnich latach Polskę oponował istny szał rozbudowy, modernizacji czy budowy nowych obiektów sportowych. Impulsem i uzasadnieniem dla tego typu wydatków było nadejście krótkiego okresu lepszej koniunktury gospodarczej, jaki obserwowaliśmy szczególnie w latach 2006-2008, na który to czas dodatkowo nałożyło się przyznanie Polsce i Ukrainie organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku. Ogłoszenie tego faktu w połowie 2007 roku wywołało entuzjazm. Wyrokowano, że organizacja mistrzostw okaże się dla Polski „skokiem cywilizacyjnym”. Wymieniano cały szereg inwestycji o różnych charakterze, które – sugerowano – możliwe stają się tylko i wyłącznie dzięki Euro 2012. W 2007 roku głos rozsądku (mistrzostwa nie zwiększą PKB, nie przyspieszą inwestycji infrastrukturalnych, nie przysporzą znacząco więcej miejsc pracy, nie zaprocentują w wyjątkowy sposób jako promocja Polski w Europie itd.) należał do mniejszości i nie był brany pod uwagę1.
Jarosław Urbański emigranciPrasa codzienna niedawno przekazała pierwsze wyniki spisu powszechnego dotyczące masowej emigracji Polaków. W Polsce mieszka o 1,1 mln osób mniej, niż podawano do tej pory. Zdaniem prof. Krystyny Iglickiej, badaczki mające w tej kwestii skłonności do statystycznej przesady, jest „to gigantyczne uchodźstwo”. Falę emigracji Polaków oceniła, jako „największy ubytek demograficzny po II wojnie światowej”. To z jednej strony prawda, a z drugiej na tle 150-letniej historii polskiej migracji zarobkowej, ostatnia fala uchodźctwa nie jest niczym – jak zobaczymy - szczególnym.
John Keeley, Oisin Mac Giollamoir kryzys_jumpPoniżej przedstawiamy dwa teksty analizujące, z różnych perspektyw, przyczyny dziesiejszego kryzysu ekonomicznego i społecznego. Najpierw prezentujemy artykuł Johna Keeley, a następnie odpowiedź Oisina Mac Giollamoir. Obie analizy zostały opublikowane w The Commune w tym roku, kiedy stalo się jasne, iż załamanie, z którym mamy do czynienia przynajmniej od jesieni 2008 roku, nie ustępuje.
Jarosław Urbański kryzys_jumpPo krachu na światowych parkietach jesienią 2008 roku, porównywanego w chwili jego wybuchu z  przedwojennym Wielkim Kryzysem, ponownie kursy notowanych na giełdach firm runęły w dół. Dow Jones, jeden z najważniejszych indeksów nowojorskiej giełdy, stracił w ciągu miesiąca 13,5%. Wczoraj spadek wyniósł aż 5,5%. Warszawski wskaźnik WIG stracił w ciągu miesiąca 16,7%, choć wczoraj „tylko” 3,5%. Poniedziałek okazał się dla wszystkich bez wyjątku giełd jednym z najbardziej tragicznych dni. A wtorek prawdopodobnie nie będzie lepszy.
Jarosław Urbański Niejeden raz przedstawiciele magistratu, politycy rządzących partii, ekonomiści z tytułami uniwersyteckimi i liberalni publicyści, przekonywali nas, że finansami trzeba gospodarować racjonalnie. Co to jednak oznacza? A no – odpowiadali – trzeba z nimi postępować tak, jak inwestor i kapitalista. Racjonalnie postępujący biznesmen, kiedy wykłada wielkie pieniądze, chce je jak najszybciej odzyskać, żeby potem móc już tylko zarabiać.
Damian Kaczmarek wyb-bezW związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi Gazeta Wyborcza (GW) rozpoczęła 1 czerwca  kampanię wyborczą dla swoich pupili z Platformy Obywatelskiej.  Z pierwszej strony dziennika bije tytuł „Kto naprawdę bez pracy”. Patrycja Maciejewicz podjęła się w artykule udowodnienia tezy, że sytuacja w kraju nie jest taka zła na jaką wygląda, a statystki rządowi psuje, jak za starych dobrych czasów, „element aspołeczny i bumelanci” .

Dowiadujemy się że: „Liczba rzeczywiście szukających pracy jest o jedną piątą mniejsza niż w rejestrach pośredniaków. Na Warmii i Mazurach realne bezrobocie jest niższe aż o połowę.”

Damian Kaczmarek 76hgvd9x„Gazeta Wyborcza” (GW) jest jednym z mediów, które najbardziej emocjonalnie reaguje na wszelakie próby podważenia „osiągnięć” transformacji systemowej. Możemy być pewni, że gdy któryś z polityków lub inny przedstawiciel elit (poglądy osób z poza tego kręgu są po prostu przemilczane) wyrazi niepochlebną opinię o systemowych uwarunkowaniach panującego ustroju, następnego dnia, któryś z redakcyjnych komentatorów wyszydzi go lub zruga, w zależności od rangi wypowiedzi, na pierwszej lub drugiej stronie papierowego wydania dziennika.  

Możemy być również pewni, że gdy jakaś mniej lub bardziej poważna instytucja czy firma przeprowadzi mniej lub bardziej poważne badania, z których będzie wynikać, że żyje się nam coraz lepiej dziennikarze „Gazety Wyborczej” starannie się nad tym badaniem pochylą obwieszczając nam hurraoptymistyczne wieści.

(basta) kryzys jumpKto w poniedziałkowy wieczór, 29 marca, próbował dotrzeć na prezentację dziesiątego numeru Przeglądu Anarchistycznego, musiał wchodząc do Galerii Arsenał, wspiąć się po schodach na pierwsze piętro, gdzie miała miejsce wystawa obrazów. Później drogi gość musiał się prześliznąć najpierw przez jedną szczelinę w ścianie do mniejszego pomieszczenia wystawowego, następnie przez drugą szczelinę do salki, gdzie mieściła się instalacja przedstawiająca remontowany pokój, dopiero potem przez trzecią szczelinę do skromnie oświetlonej sali, której ściany również obwieszone były obrazami. Prezentacja Przeglądu odbyła się zatem w otoczeniu sztuki, w nastrojowej atmosferze i w dość kameralnym gronie.

Hasło przewodnie prezentacji brzmiało: „Początek kryzysu - koniec neoliberalizmu”. Głównym przedmiotem analizy w nowym Przeglądzie jest kryzys, który wybuchł w 2008 roku, oraz zmiany społeczne zachodzące w czasie każdego kryzysu, kiedy dochodzi do zaostrzenia stosunków społecznych.

Część pierwsza, w której głos zabrał Jarosław Urbański, dotyczyła początku kryzysu w Polsce, jednak aby tradycji anarchistycznej „pod prąd” stało się zadość, prezentacja zaczęła się  od części drugiej - od przedstawienia przez Krzysztofa Króla, na czym miałby polegać wspomniany w temacie spotkania „koniec neoliberalizmu”.

Jarosław Urbański W ostatnim czasie poważne problemy przeżywają fabryki Volkswagena w Poznaniu. O trudnościach pisała poznańska prasa już jesienią ubiegłego roku. Wówczas dyrekcja zapewniała, że sytuacja nie jest groźna, a firmie nie grożą masowe zwolnienia. Z początkiem 2009 roku stało się jasne, że kryzys poważnie wstrząsnął przedsiębiorstwem. Dyrekcja wraz z oficjalnie działającym na jego terenie związkiem zawodowym NSZZ Solidarność, stara się zapewnić względną stabilizację i zatrudnienie dla podstawowej części zatrudnionej załogi – pracownicy agencyjni zostali już „wyrzuceni za burtę”, a w kolejce do zwolnień oczekują zatrudnieni na czas określony.

W 2006 roku pracownicy agencyjni liczyli ok. 1500 osób na ponad 6500 osób zatrudnionych na terenie poznańskich fabryk. W 2007 roku z jednej strony zapotrzebowanie na siłę roboczą wzrosło, a z drugiej odnotowano odpływ pracowników tymczasowych. Wówczas zrezygnowało z tej formy zatrudnienia kilkaset osób. Firma borykała się z brakiem rąk do pracy, ale równolegle zatrudnienie przekroczyło 6900 osób.

rozbrat.org Jest październik, a już mroźno. Nie tylko na zewnątrz, ale również w środku. Mrozi myśl o tym, co będzie jutro. Czy będzie jeszcze gorzej? Czy pojawi się jakaś nadzieja? Nie jest mroźno w Polsce, ale na Islandii - wyspie do niedawna uznawanej za gospodarczy raj, gdzie każdy ma pracę, dwa samochody i duże oszczędności na koncie. Wszystko zmieniło się 7 października. Trzy największe banki Islandii zostały znacjonalizowane, kurs korony gwałtownie spadł, konta bankowe zablokowane, wymiana pieniędzy na obcą walutę możliwa tylko za okazaniem biletu na wyjazd z kraju. W polskich mediach panika, na Islandii mieszka bowiem koło 10 tysięcy Polaków, z których część będzie teraz poważnie rozważać powrót, plotki o wykupowaniu makaronu i piwa ze sklepów skutecznie wprowadzają w przerażenie rodziny polskich pracowników na Islandii.

Reklama
Reklama
Włącz obsługę Java Script w swojej przeglądarce lub skorzystaj z innej przeglądarki, aby wyświetlić ten film. Konieczna może być również aktualizacja Twojego Flash Playera.
  • Alterinfo
  • Oficyna Trojka

Boivin Michel - Indie. Zarys historii

Nowości książkowe :: 02 lutego

  Książka jest syntetycznym, profesjonalnym i zarazem bardzo przystępnym opracowaniem historii Indii. Na zaledwie 140 stronach Michel Boivin zawarł opis bez mała pięciu tysięcy lat dziejów Indii, od czasów przedhistorycznych aż...

Więcej...

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian
Pogoda