Partie polityczne to naturalna forma organizacji władców aktualnych czy potencjalnych, rady czy samorządy to naturalna forma organizacji mas.
Leszek Nowak
Jarosław Urbański

indeksPrezentujemy trzy artykuły dotyczące programu 500+. Pierwotnie ukazały się one na łamach pisma A-TAk.

Bezwzględnie program 500+ jest jednym z największych transferów socjalnych w Polsce po 1989 r., obojętnie na intencje rządzącej partii. Zgadzam się zatem ze spostrzeżeniami autora, który polemizuje z opublikowanym w poprzednim numerze „A-Taku” tekstem pt. „500+, 750?”. Warto jednak wspomnieć o kilku sprawach dotyczących szerszego kontekstu wprowadzenia tego programu.

Łukasz Muzioł

500plusPrezentujemy trzy artykuły dotyczące programu 500+. Pierwotnie ukazały się one na łamach pisma A-Tak.

W poprzednim Ataku zamieszczony został tekst pt. "500+ 750-", w którym działacz gdańskiego RSA przedstawia swoją - wysoce krytyczną - opinię na temat rządowego programu 500+. Szanując osobiste poglądy autora trzeba jednak zwrócić uwagę, że jego wnioski oparte są na wywodzie, który płynie zupełnie niezależnie od podstawowych faktów.

Katarzyna Czarnota, Jarosław Urbański

IMG 0220 miniaturaMigracja ludzi i problem prób zarządzania nią poprzez wytyczanie i militaryzację granic stanowi jeden z najważniejszych współczesnych problemów społecznych i politycznych. Ustanawianie państwowych granic jest skutecznym narzędziem utrwalania hierarchii i podziałów społecznych na geopolitycznej mapie świata. W dobie tzw. kryzysu uchodźczego problem ten nabrał rangi szczególnej, a to w jaki sposób europejskie społeczeństwo interpretuje i definiuje pojęcie granicy, będzie rzutować w przyszłości na losy następnych pokoleń migrantów i każdego z nas.

A-Tak

500 plus fotoPrezentujemy trzy artykuły dotyczące programu 500+. Pierwotnie ukazały się one na łamach pisma A-Tak.

Kiedy wprowadzano program 500+ był on obiektem ostrego ataku ze strony opozycji i osób, które nie były jego beneficjentami oraz bezmyślnej adoracji ze strony władz i ich mediów. Jak można ocenić go dziś!? Ocena zależy od tego, czemu miałby on służyć.
Jeśli jest to kiełbasa wyborcza, to dla rządu się opłaca (do czasu, gdy zabraknie kasy i spowodowany tym kryzys pozbawi go nie tylko tych punktów, które zyskał dzięki programowi, ale i części tych, które miał bez niego).

Król

sprawBieżące protesty społeczne organizowane pod hasłem obrony Sądu Najwyższego, który ma być gwarantem istnienia demokracji w Polsce, skłaniają nas do określenia, w jaki sposób odczuwamy jej działanie na własnej skórze. Znacząca część protestujących narodzin obecnej demokracji upatruje w okresie transformacji ustrojowej, kiedy rozwinął się system wielopartyjny, powstały wolne media, rozpisano wolne wybory, wprowadzono instytucję rzecznika praw obywatelskich itd. Łącznie z tym wszystkim nastąpił rozwój kapitalizmu w formie neoliberalnej. Byliśmy więc świadkami demokratyzacji instytucji państwowych, jak również wdrożenia nowych form wyzysku i rozbijania starych form organizacji świata pracy. Skutkiem tego w Polsce utwierdziła się typowa forma państwa kapitalistycznego, w którym demokracja polityczna występuje wraz z dominacją biznesu nad pracownikami.                   

Symbioza demokracji z kapitalistycznym systemem wyzysku pracy przejawia się w rozwoju instytucji demokratycznych idącym w parze ze wzrostem wyzysku i nierówności społecznych. Z jednej strony po 1989 r. powstał samorząd terytorialny, rozwijał się trzeci sektor, utwierdzono prawo do sądów, wprowadzano budżety obywatelskie i konsultacje społeczne, a z drugiej upowszechniano umowy śmieciowe i zatrudnienie przez agencje pracy tymczasowej, ograniczono możliwość organizacji strajków, prywatyzowano mieszkaniowe zasoby komunalne, uelastyczniano normy czasu pracy, ograniczano dostęp do służby zdrowia i edukacji, zlikwidowano większość żłobków itd. Jak potwierdza przykład Polski, w kapitalizmie rozwój instytucji gwarantujących przywłaszczenie produktów pracy pracowników nie zależy od działania demokracji. Trójpodział władzy, jako gwarancja demokracji, nie zakłada przyznania pracownikom narzędzi umożliwiających im samodzielne utrzymanie, nie zakłada społecznej kontroli środków produkcji. Tym samym pracownicy muszą sprzedawać swoje umiejętności szefom w zamian za płacę, aby nabyć środki utrzymania. W szczególności cierpią na tym kobiety wykonujące nieodpłatnie pracę reprodukcyjną, które pod względem ekonomicznym zależą od swoich mężów. Gwarantem wzmagania nierówności społecznych w kapitalizmie nie jest posiadanie praw politycznych lecz posiadanie na własność środków produkcji – maszyn, mieszkań, ziemi itd. – które umożliwiają wytwarzanie środków utrzymania.  

Ekonomiczne stosunki wyzysku, które współcześnie jesteśmy zmuszeni nawiązywać, nie zależą więc od rozwoju praw politycznych. Mimo tego postęp demokracji może pod pewnymi względami służyć interesom wszystkich klas społecznych – wyzyskującym jak również wyzyskiwanym, rządzącym i rządzonym. Pierwsi w ramach instytucji demokratycznych mogą rozwijać swoje kariery, instytucje te mogą również im gwarantować stabilne warunki rozwoju działalności gospodarczej, z kolei drudzy w demokracji cieszą się prawami (prawo do sądu, prawo do wolności słowa, swoboda poruszania się itd.) jakich nie posiadali chociażby w PRL. Problem polega na tym, że posiadanie praw politycznych przez pracowników nie wyzwala ich spod wyzysku, gdyż o jego skali decyduje ich siła w konfrontacji z szefami, która zostaje wyrażona m.in. w formie praw ekonomicznych (prawo do odpowiednich warunków pracy, prawo do zabezpieczenia socjalnego, prawo do nauki itd). Charakter owych praw nie jest jednak tak bardzo uniwersalny jak w przypadku praw politycznych. Państwo ustanawiając i egzekwując prawa ekonomiczne, musi w każdym przypadku określić, czyje interesy reprezentuje -  pracowników bądź biznesu. Nie można wprowadzać umów śmieciowych bez pogorszenia warunków pracy i płacy pracowników najemnych; nie można stworzyć zapisów chroniących lokatorów, które nie godziłyby w prawo własności kamieniczników; nie można obniżać wieku emerytalnego, nie godząc w interesy tych, którzy czerpią zyski z cudzej pracy; nie można znieść regulacji dotyczących pracy bez pogarszania jej warunków. Kształt i egzekwowanie praw ekonomicznych w pierwszym rzędzie zależy więc od stosunku sił pomiędzy pracą a kapitałem, od tego jak silny wpływ na instytucje państwa wywierają pracownicy bądź biznes.

W związku z tym obecne protesty posiadające zdecydowanie „obywatelski” a nie „pracowniczy” charakter, zdominowane przez środowiska liberalne a nie pracownicze, podkreślając wagę praw politycznych i obywatelskich, jednocześnie pomijają dla nas prawa zasadnicze. Prawa ekonomiczne, socjalne, pracownicze, które podczas obecnych protestów są ignorowane, dla nas są niezbędnym elementem demokracji. Jak wiemy, kwestia owych praw i demokracji pracowniczej w zakładzie pracy jest obca wszelkim siłom politycznym rządzącym w tym kraju od 1989 r. podobnie jak i ruchom społecznym, które stanowiły ich zaplecze. Kolejne socjal-demokratyczne, liberalne i prawicowe rządy dążą do narzucenia przymusu ekonomicznego w sferach życia gospodarczego, które jeszcze kilka lat temu charakteryzowały się pewną dozą demokracji – edukacji, kultury, mieszkalnictwa, transportu publicznego itd. Zasadniczym problemem nie jest zatem ograniczenie demokracji przez PiS lecz jej ograniczenie przez kapitalistyczny system wyzysku. Nie spodziewamy się, że obecne demonstracje skierują się w stronę bram przedsiębiorstw, celem zaprowadzenia w nich demokracji znoszącej panujący w nich zamordyzm. Ciężko nam bronić demokracji, w której może jest miejsce dla niezależnego Sądu Najwyższego, ale nie ma miejsca dla niezależnych pod względem ekonomicznym pracowników. Obecny stan demokracji w Polsce nie gwarantuje wolności masom kobiet i mężczyzn, którzy się utrzymują z pracy własnych rąk i głów. Możemy ją osiągnąć jedynie poprzez walkę o demokratyczną kontrolę nad środkami produkcji i środkami utrzymania.

Jarosław Urbański

stachowiak-maleW ostatnich dniach cała Polska dowiedziała się, że Igor Stachowiak był torturowany i został zabity przez funkcjonariuszy policji. Środowisko anarchistyczne wielokrotnie alarmowały, że dochodzi do tego typu nadużyć, nie tylko na komisariatach, ale też np. w trakcie protestów społecznych. W Poznaniu systematycznie organizowano pod sądami i komisariatami pikiety i akcje protestacyjne tego dotyczące (np. 19 sierpnia i 20 czerwca ubiegłego roku). W oświadczeniach podkreślaliśmy, że Igor Stachowiak nie jest pierwszą, ani niestety ostatnią ofiarą policji.

Jarosław Urbański

jarek 804Rządząca partia, PiS, nie może uniknąć odpowiedzialności za wzrost fali przemocy wobec osób innej narodowości. PiS jest odpowiedzialny za atmosferę pogardy dla obcych i za strach przed obcymi.

Anna Karolina Kłys

anna-karolina„Lokal tylko dla chrześcijan”, „Żydów nie przyjmujemy”, „Tylko dla aryjczyków! – tablice tej treści wisiały w witrynach kawiarni, restauracji i hoteli, Zarząd Związku Restauratorów, Związek Towarzystw Kupieckich, Związek Właścicieli Domów i Nieruchomości głosiły oficjalnie, że nie będą zatrudniać ani obsługiwać osób nie będących aryjczykami, że Żydom nie można wynajmować mieszkań, prowadzić z nimi interesów, został wprowadzony i przyjęty paragraf aryjski w klubach sportowych , w związkach prawników i lekarzy, a na uczelniach obowiązywał numerus nullus – czyli zakaz przyjmowania osób narodowości żydowskiej.

Katarzyna Czarnota

refugee12Uchodźcy z Syrii, podobnie jak miliony ludzi z innych krajów do ucieczki za granicę przez wojny, głów i klęski żywiołowe, padają ofiarą brutalnej eksploatacji ekonomicznej. Na granicy turecko-syryjskiej wyrosły nieformalne strefy przemysłowe, w których wyzyskuje się setki tysięcy pozbawionych środków do życia uciekinierów. Wielu z nich, po latach ciężkiej pracy bez perspektyw, podejmuje próby wyjazdu do Europy. 

Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza

ttipW sobotę 15 października w całej Europie odbędą się demonstracje i pikiety przeciwko traktatom o wolnym handlu CETA (porozumienie Unia Europejska - Kanada) i TTIP (porozumienie Unia Europejska - USA). Obie umowy mają stworzyć gigantyczną strefę wolnego handlu i zagrażają prawom pracowniczym i konsumenckim oraz środowisku naturalnemu i obie mają poparcie polskiego rządu. Jedyną szansą na zatrzymanie TTIP i CETA są protesty społeczne, które zmuszą elity polityczne do wycofania się z tych projektów. W tę walkę muszą włączyć się także związki zawodowe ponieważ obie umowy zagrażają naszym prawom!

Reklama

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian