Kilka uwag o złych kibicach i porządnych poznaniakach

  • Jarosław Urbański
  • wtorek, 10 maj 2011
We wczorajszej wypowiedzi dla TOK FM lider My-Poznaniaków, zarzucił prezydentowi Grobelnemu, że broni kiboli. Podobnie kategoryczne stanowisko wyrażono w oficjalnym oświadczeniu umieszczonym na stronie Stowarzyszenia. W obu przypadkach My-Poznaniacy prezentują się jako gorliwi obrońcy praworządności i po prokuratorsku odnoszą się do problemu, wywołanego zajściami na bydgoskim stadionie. To fatalne uproszczenie sprawy, które wymaga polemiki. 

Po pierwsze wojna rządu z "kibolami" to efekt oczywistej konstatacji, że Euro 2012 nie będzie dla Polski żadnym skokiem cywilizacyjnym. Głupoty takie przez lata rozpowszechniały władze centralne i lokalne, a także liberalna prasa. Nie tylko, że nie powstanie wiele zapowiadanych inwestycji, które miały podnieść poziom życia w miastach goszczących mistrzostwa, ale megalomańskie inwestycje sportowe doprowadzić mogą do załamania się ich finansów publicznych. Są one bowiem bezpośrednią przyczyną dzisiejszego ogromnego zadłużenia samorządów. Szkoda, że „porządnym poznaniakom” tej trzeźwej oceny zabrakło kilka lat wcześniej, kiedy z euforią na Placu Wolności witano rozstrzygnięcie o przyznaniu Polsce organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Teraz ten dysonans poznawczy trzeba zredukować i wojna z "kibolami" staje się świetnym sposobem na rozładowanie napięcia, nie tylko przed Euro 2012, ale przed wyborami parlamentarnymi. W takich okolicznościach wszelka władza lubi też objawić swoją autorytarną twarz, aby zaskarbić sobie głosy z jednej strony wszystkich „przestraszonych”, z drugiej sfrustrowanych zwolenników rządów „silnej ręki”. Nie ważne komu ta ręka przywali: Arabom, "nierobom", czy "kibolom", byle pokazała, że system represji funkcjonuje. Retoryka „skoku cywilizacyjnego” zostaje zastąpiona retoryką oczyszczenia kamienic z degeneratów, dworców z bezdomnych, ulic z żebraków i stadionów z "kiboli".

Widać zatem, że Euro 2012 nie będzie przykładem funkcjonalności tego typu wyznaczania priorytetów rozwojowych dla społeczeństwa, ale metodą jego zarządzania w oparciu o środki represji. Ostatecznym efektem, z jakim możemy mieć do czynienia, to ograniczenie swobód demokratycznych dla wszystkich. Właśnie trwają popisowe zatrzymania "kiboli", jak też podniosły się głosy prokuratorów i policji o konieczności zaostrzenia prawa. Może to dotyczyć także zasad przeprowadzania zgromadzeń publicznych. Dotychczasowa ustawa, gwarantująca swobodę manifestowania, nie podoba się władzom i już kilkakrotnie, przy różnych okazjach, starano się ją zmienić. Warto dostrzec to niebezpieczeństwo, zamiast tak łatwo puszczać w niepamięć te wszystkie momenty, kiedy policja spacyfikowała nie rozróby "kiboli", ale protesty opozycji (na przykład Marszu Równości w 2005 i protest Rozbratu 8 marca 2010 – 37 osób niesłusznie jak się okazało, zatrzymanych, niektórzy poturbowani, którym obecnie, w majestacie prawa, sąd odmawia prawa do odszkodowania). Dlaczego bronić resortów siłowych, które łączenie pochłaniają z budżetu państwa zdecydowanie więcej, niż wynoszą wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych? Po co uczestniczyć w grze, która każe, z każdym rokiem, na te siły łożyć coraz więcej? Siły, które nie tylko w efektowny sposób zatrzymują „stadionowych bandytów”, ale także pomagają w eksmisjach całych rodzin do baraków, usuwają żebraków z ulic i jak trzeba pałują protestujących.

Nie wiem skąd teza, wyrażana przez liderów My-Poznaniaków w imieniu wszystkich, czy „przeciętnych” poznaniaków, iż mieszkańcy stolicy Wielkopolski są jakoś szczególnie przywiązani „do porządku, prawa i dobrych obyczajów”. To retoryka władzy, bynajmniej nie stwierdzenie faktu. Większość poznaniaków, tak teraz jak i przeszłości, aby jakoś przeżyć, kradnie, łamie prawo i jak trzeba, potrafi przyłożyć. Zaryzykuję twierdzenie, że zdecydowana większość przekracza granice prawa: korzysta  z nielegalnego oprogramowania, ogląda pirackie filmy, oszukuje fiskusa przy sprawozdaniach, przymyka oko na to i owo, przekracza dozwoloną prędkość prowadząc samochód (narażając innych), lub tylko parkuje gdzie popadnie itd. Złamać prawo w polskiej rzeczywistości nie jest naprawdę trudno i w tym sensie nikt z nas nie jest niewinny. Dlaczego wyrwanie krzesełka na stadionie jest większym przestępstwem, iż np. jazda setką przez ulice śródmieścia? Czy tylko dlatego, że bardziej to wystraszyło „przeciętnego” poznaniaka, który raz to się boi bardziej tłumu, kiedy indziej „psychopaty”, w rytm sensacyjno-makabrycznych doniesień mediów przykuwających jego uwagę. Zatem cytowana wyżej generalizacja jest z gruntu fałszywa i niepotrzebnie podtrzymuje poznańskie stereotypy, które nazbyt często zastępują bardziej wnikliwą analizę.

Piszę te słowa, bo chciałbym widzieć Stowarzyszenie My-Poznaniacy jako formację, która w sensie politycznym, ideowym i intelektualnym, potrafi śmiało zinterpretować i rozstrzygnąć ostre konflikty pojawiające się w mieście. Chciałbym, aby w tych staraniach strachliwe nie skrywało się ono za retoryką władzy i stereotypami, co ostatecznie doprowadzić tylko może do obrony stanowiska jakiejś mniejszości, pod pozorem wyrażania zdania jakiejś większości. Jednocześnie wiem, że taki potencjał w Stowarzyszeniu tkwi.  

Trzeba wskazać wyraźnie, iż za brutalność na stadionach odpowiada nie tylko osobowo prezydent Grobelny, ale prezydent Grobelny jako reprezentant pewnej klasy, która poprzez zaniechanie lub celowe działania doprowadziła do eksterioryzacji problemów społecznych, ekonomicznych, a być może nawet politycznych, na stadiony.  „Prezydent wszystkich poznaniaków” to szkodliwy mit, który nie pozwala na właściwą identyfikację gry interesów, a tym samym uwzględnienie potrzeb grup najbardziej wykluczonych, z których, w sporej części, rekrutują się "kibole".  

Cztaj też artykuł: Popieram kibiców Lecha

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...