Militaryzm - made in Poland. W naszym imieniu i dla naszego dobra

  • niedziela, 01 czerwiec 2008
"(...) Duża część władzy efektywnego działania, która niegdyś znajdowała się w rękach nowoczesnego państwa, przenosi się dziś do - wymykającej się politycznej kontroli - globalnej (i pod wieloma względami eksterytorialnej) przestrzeni. Tymczasem polityka, a więc możliwość decydowania o kierunku i celach działania, nie potrafi operować skutecznie na poziomie planetarnym, gdyż - tak jak wcześniej - pozostaje lokalna. Nieobecność politycznej kontroli przemienia świeżo wyzwolone siły w źródło głębokiego i zasadniczo niemożliwego do oswojenia lęku, podczas gdy niedostatek polityki czyni istniejące jeszcze instytucje polityczne, ich inicjatywy i przedsięwzięcia, coraz mniej istotnymi z punktu widzenia życiowych problemów obywateli państw narodowych, przyciągając, coraz mniej ich uwagi. Te dwa powiązane ze sobą skutki owego rozwodu (władzy i polityki) zachęcają państwowe instytucje do przerzucenia, przenoszenia lub (by posłużyć się modnym ostatnio pojęciem politycznego żargonu) "subsydiowania" coraz większej liczby pełnionych przez państwo funkcji. Te porzucone przez państwo funkcje stają się szybko placem zabaw dla notorycznie kapryśnych i nieprzewidywalnych sił rynkowych i/lub pozostawia się je prywatnej inicjatywie i trosce jednostek. "(1)

Ujmijmy, więc rzecz dosadniej. Likwidując i ograniczając kolejne swoje funkcje, państwo pozostawia sobie jedynie "działkę" represyjną. Przypomina to zwykłą mafię, która zbiera haracz w postaci podatków, a w zamian daje iluzję bezpieczeństwa. Moglibyśmy się nawet cieszyć, że ten nieudolny moloch, przeżarty biurokracją i korupcją, rezygnuje sam z zadań, które tak źle wykonuje. Jednak podatki, jakimi nas obciąża, wcale się nie zmniejszają, wciąż płacimy tyle samo i to za coraz mniej usług. Ponadto na miejsce pasożytniczego państwa, wkracza jeszcze bardziej pasożytniczy kapitalistyczny moloch. Kapitalistyczne korporacje, wzmocnione przez służalczą pomoc państwa nie muszą liczyć się ze społeczeństwem. Pamiętajmy, że kolorowe opakowania i pełne półki w sklepach są tylko dla tych, których na to stać. Biedni mogą żyć jedynie na śmietniku kapitalizmu. Korporacje nie akceptują pomocy społecznej, zasiłków dla bezrobotnych, związków zawodowych, one akceptują tylko zysk, nieważne czyim kosztem.

Jednak chwileczkę, może zbyt surowo oceniamy ów aparat państwowy? Choć w dziedzinach takich, jak służba zdrowia, wyraźnie wykazuje on swą nieporadność, może jednak potrafi zadbać o fizyczne bezpieczeństwo. (2) Skoro jest to pierwsza część naszych rozważań, uprośćmy sprawę jeszcze bardziej, zastanówmy się tylko nad tym, jak dba się o nasze bezpieczeństwo w aspekcie zagrożenia zewnętrznym atakiem. Weźmy, więc na celownik jedynie sprawy związane z wojskiem i obroną granic, nie zajmujmy się tym, co ma za zadanie robić policja i inne służby dbające o bezpieczeństwo. Niech to będzie tylko takie ot rozważanie, jak tam idzie naszym szlachetnym politykom zapewnianie gotowości, sprawności i bezpieczeństwa w aspekcie wojskowości.

Czas na małą wojenkę

Nie sposób odmówić politycznym włodarzom tego, że nie dbają, by wojsko się nie nudziło. Gdy się tylko pojawia okazja - z ochotą wyślą je na jakąś małą wojenkę, choć dziś takie określenie to anachronizm-nie ma już wojen, są tylko "misje stabilizacyjne" i "operacje", koniecznie związane z zapewnieniem wolności i pokoju. Już w 1991 roku ówczesny prezydent Wałęsa koniecznie chciał wspomóc militarnie operację "Pustynna Burza", wówczas się nie udało. Jednak jak to się mówi, co się odwlecze to nie uciecze. W 2003 roku spółka Miller-Kwaśniewski osiągnęła cel i radośnie przystąpiła do buszowania w Iraku. Oczywiście celem było zapewnienie światu bezpieczeństwa - bowiem wykończony długoletnimi sankcjami i będący pod ścisłą obserwacją reżim miał rzekomo dysponować bronią masowego rażenia. Broni żadnej nie znaleziono, co było jasne dla tych, którzy rozumieli, iż jej "istnienie" stanowiło jedynie dobry pretekst dla przejęcia kontroli nad zasobami ropy naftowej (3) oraz dobrą okazję dla zwiększenia zysków przemysłu zbrojeniowego. USA zyskało kolejny przyczółek w regionie, co nie pozostaje bez wpływu na prowadzoną przez ten kraj geopolitykę. Jakie jednak korzyści uzyskała Polska? Obietnic było wiele, społeczeństwa nie mamiono bowiem tylko koniecznością uczestnictwa w "wojnie z terroryzmem" czy wsparcia sojuszników, ale także "bogactwami", które miał przynieść udział żołnierzy w tym słusznym zbrojnym działaniu. Nic takiego nie nastąpiło, podatnikom przyszło zapłacić za militarne harce wojaków, nie wspominając już o etycznym aspekcie - udziale w wojnie i okupacji, przyczynieniu się do destabilizacji i prawdziwej katastrofy humanitarnej w regionie, która trwa nadal, mimo deklaracji, że wojna zakończyła się już 1. maja 2003 roku. (4) Nie sposób też zapomnieć o śmierci 24 Polaków - zarówno żołnierzy jak i cywili. (5)

Pomimo deklaracji, iż polskie wojska okupacyjne mają opuścić niebawem Irak (6), nie jest to bynajmniej koniec wojennych wypraw naszego "mocarstwa". Wraz z wycofaniem się z Iraku zwiększony ma być kontyngent wojsk w Afganistanie, kolejnym państwie, gdzie demokrację i pokój niesie się przy pomocy bomb i wojskowej interwencji.

A wszystko to dla "walki z terroryzmem"

Uzasadnianie interwencji w tak odległych regionach świata obroną własnych granic, nie brzmi przekonująco, można za to enigmatycznie mówić o obronie bezpieczeństwa kraju lub sięgnąć po jeszcze inne wyjaśnienie. Władza nie musi się wielce silić na oryginalność, wystarczy przecież użyć magicznego sformułowania "walki z terroryzmem". Prezydent Bush, niekwestionowany wódz krucjaty przeciwko terrorystom (którego iloraz inteligencji każdy sam może ocenić, słuchając jego wystąpień), pragnie zniszczyć terroryzm od podstaw. Ciągle jednak nie może się zdecydować, gdzie one tkwią. Najpierw niby w Afganistanie, teraz może w Iraku; przebąkuje się jednak również o Pakistanie. Prezydent Putin próbuje przeforsować wersję, że w Czeczenii. Kandydatem Izraela jest Palestyna. Farsa? Owszem - ale niebezpieczna. Nie prowadzi ona bowiem do wyeliminowania przyczyn terroryzmu, a jedynie je generuje. Siejący nędzę zbierają gniew. Przyczyny rozszerzania się wpływu terrorystycznych ugrupowań są zwyczajnie spychane na margines... Co tam ekonomiczna niesprawiedliwość, co tam polityczna ignorancja, co tam szukanie rozwiązań, kiedy militarna ofensywa przynosi doraźnie spore finansowe zyski. "Terroryzm" jako słowo wytrych jest wciskane wszędzie. Tak więc nawet oddziały partyzanckie, atakujące cele wojskowe, już za oddziały partyzanckie, czy też przejaw ruchu oporu uchodzić nie mogą. W myśl nowej retoryki wszyscy, co "nie z nami", to automatycznie terroryści. Przy takim tempie "produkowania" co rusz nowych "terrorystów" można mieć pewność, że walka z nimi jest niczym walka z wiatrakami -niestety w tym przypadku "wiatraki" to nie element książkowej fikcji, tak jak i cała ta walka, więc i realna liczba ofiar nadal rośnie.

Jeśli już walczymy, to musimy mieć czym

9 listopada 2006 r. na wojskowym lotnisku w poznańskich Krzesinach wylądowały pierwsze dwa samoloty F-16. Wojsko Polskie łącznie zamówiło 48 takich maszyn, przeznaczając na nie miliardowe sumy. Od 2001 r. w Polsce wydatki na zbrojenia systematycznie wzrastają, osiągając w 2005 r. kwotę 12 miliardów złotych, co oznacza wzrost o ok. 1/3 podczas ostatnich pięciu lat. Co prawda "Polski lotnik, jak będzie trzeba, poleci nawet na drzwiach od stodoły" no, ale jak nie trzeba, może sobie startować "na dopalaczu" maszyny wartej miliony (7), tak, by umilić życie okolicznym mieszkańcom.

Kiedy jest już na czym latać, trzeba mieć i czym jeździć i z czego strzelać, słowem pojawia się pretekst do następnych i następnych zakupów wyspecjalizowanego sprzętu. Zastanawiające jest tylko to, że owe zakupy, mające służyć modernizacji armii, są dokonywane w taki sposób, by służyły konkretnej doktrynie. Nowoczesny sprzęt wymaga fachowej obsługi, stąd dążenie do zawodowej armii (8) o znacznie mniejszej liczebności. "Mała skuteczność takiej armii wynika z jej liczebnego ograniczenia i długotrwałego szkolenia ewentualnych rezerw. Czyli mogłaby zaistnieć sytuacja, gdy "bardzo nowoczesna i zaawansowana technologicznie" armia, po pierwszej ewentualnej porażce nie byłaby w stanie się odnowić. (...) W przypadku działań ofensywnych nowy model armii i doktryna wojenna, nie zdolna byłaby podjąć walki ze zmasowanym (duże ilości sprzętu, nawet mało nowoczesnego i ludzi) natarciami przeciwnika, zwłaszcza gdy doszłoby do nich na dużym obszarze (np. Azji). Linie zaopatrzenia uległy by sporemu rozciągnięciu. Logistyka jest podstawą opisywanego modelu armii, a równocześnie jego najbardziej newralgicznym punktem. Tym samym bazy, zabezpieczenie logistyczne, stałyby się doskonałym celem ataków. Prawdopodobnie już po niedługim czasie trwania takiego konfliktu, armiom zachodnim zaczęło by brakować paliwa, części zamiennych i rezerw ludzkich. (...) Sumując - tryb działania współczesnej, nowoczesnej armii zachodniej, polega na szybkim przerzucaniu wojsk na określony teren działania w oparciu o system rozpoznania i łączności, atak na selektywnie wybrane cele, po czym opanowanie wybranych kluczowych terenów przez wojska lądowe. Strategia taka jest wynikiem imperialnych dążeń polityczno-ekonomicznych. Cała strategia oraz wprowadzane technologie wojskowe mają spełniać zadanie uderzeń o charakterze terrorystycznym i okupacyjnym. Tak skonstruowane siły nie nadają się za to do prowadzenia wojny obronnej". (9)

Oto w jakim kierunku zmierzają nasi politycy i wojskowi. Kto z kim przystaje - takim się staje? Wspominając o przeobrażeniu armii, podejmowanych przez niedziałaniach zbrojnych, ich niebotycznych kosztach finansowych, warto wspomnieć o jeszcze innym aspekcie sprawy. Udział w takich a nie innych "misjach" ma zasadniczy wpływ na formę wyszkolenia żołnierzy. Zresztą wszelkiej maści "eksperci" wojskowi podkreślają, iż żołnierze zdobywają umiejętności, których nie sposób nie docenić. Czy aby na pewno? Zapewne należy przyznać, że wojacy do "nauki" przykładają się mocno, biorąc przykład ze swoich kolegów z US ARMY. Czasem doprowadza to do sytuacji przypominających rozdwojenie jaźni, tak jak wtedy gdy żołnierze "GROMU" robią sobie pamiątkowe zdjęcie w Iraku trzymając... amerykańską flagę.

Należy się również zastanowić, czy podążając za "pewnymi standardami "(10) stosowanymi przez USA, wojskowi nie uczestniczyli, czy też nie wspomagali torturowania więźniów, podejrzanych o terroryzm. (11)

Osobno wymaga rozpatrzenia sprawa ostrzelania afgańskiej wioski Nangar Khel 16. sierpnia 2007 roku. W wyniku ataku moździerzowego zginęło sześć osób, w tym kobiety i dzieci. 13. listopada siedmiu żołnierzy trafiło do aresztu. Sześciu żołnierzy usłyszało zarzut zabójstwa ludności cywilnej - za co grozi dożywocie, siódmy - ataku na niebroniony obiekt cywilny. O ich winie ze względu na to, że sprawa jest w toku, absolutnie przesądzać nie można. Pewną obawę może jednak budzić fakt, gdy zdarzenie to stara się umieścić w kategorii "wypadków przy pracy" (12) w myśl zasady, gdzie "drwa się rąbie tam wióry lecą", czy też tuszować (13) i mataczyć w sprawie. (14) (...)

Łukasz Weber

Przypisy

1) Zygmunt Bauman "Płynne czasy. Życie w epoce niepewności", Warszawa 2007 r, Wydawnictwo Sic!, s. 8;

2) Skoro bezpieczeństwo ekonomiczne i socjalne już raczej interesuje go w coraz mniejszym stopniu - lub może nawet nie uznaje, że te działy zaliczyć można do kwestii bezpieczeństwa i że za poczucie bezpieczeństwa one również odpowiadają;

3) Pod koniec lat 80. XX wieku roczne wydobycie plasowało Irak na drugim miejscu wśród bliskowschodnich producentów ropy naftowej. Polscy politycy bywali w tym akcencie czasem rozbrajająco szczerzy "Celem działań przedsiębiorstw reprezentowanych przez Polską Naftę i wspierającego je polskiego rządu, jest dostęp do irackich pól naftowych - poinformował szef MSZ, Włodzimierz Cimoszewicz". Czwartek, 3. lipca 2003, PAP;

4) Liczba zabitych cywili waha się od 22 787 do 25 814 . 21. września 2006 r. prestiżowy brytyjski magazyn medyczny "Lancet" opublikował szacunkową liczbę ofiar po stronie irackiej, od marca 2003 do czerwca 2006 ma ona wynosić ok. 655 tys. osób, w większości cywilów (za: Burnham G, Lafta R, Doocy S, Roberts L: "Mortality after the 2003 invasion of lraq: a cross-sectional cluster sample survey" w: The Lancet - Vol. 368, Issue 9545, 21 October 2006, Pages 1421-1428.). Inne źródła mówią o 1200 000 zabitych cywilach (za: http://www.justforeignpolicy.org/(16.03.2008));

5) Dokładny bilans: http://pl.wikipedia.org/ (16.03.2008);

6) Wedle deklaracji z końcem października 2008 roku http://wiadomosci.gazeta.pl/ (16.03.2008);

7) Cena jednego samolotu bez uzbrojenia to ok. 42 min dolarów. Cena zakupu wszystkich samolotów F-16 wraz ze środkami bojowymi, niezbędnym pakietem logistycznym i szkoleniowym (środki eksploatacyjne, części zamienne, niezbędny personel latający itp.) wynosi 3 532 361 848 USD (sąto płatności na rzecz dostawców). Podatnik polski poniesie koszty ww. płatności na rzecz dostawców oraz koszty obsługi zaciągniętych zobowiązań, za: http://bip.kprm.gov.pl/; http://wiadomosci.gazeta.pl/ (16.03.2008);

8) A nie dlatego, że uważa się przymus wojskowy za godną potępienia formę ograniczania wolności;

9) Rafał Jakubowski "Wojenny marketing - czyli jak dobrze zareklamować i sprzedać wojnę", Poznań 2007 r., Oficyna Wydawnicza "Trojka", s. 65-66;

10) Żeby posłużyć się pierwszym z brzegu przykładem - prezydent USA zawetował ustawę Kongresu zabraniającą CIA torturowania więźniów, (za: http://www.tvn24.pl/ (16.03.2008));

11) Amnesty International zebrała wspomnienia Jemeńczyka Khaleda al-Maqtari, który przez 3 lata był więziony przez CIA. Organizacja twierdzi, że był przetrzymywany i torturowany także w Polsce. Khaled al-Maqtari został schwytany w styczniu 2004 r. w Iraku. Najpierw był torturowany w cieszącym się złą sławav Abu Ghraib, potem przewieziono go na krótko do Afganistanu. W kwietniu trafił do bazy, znacznie oddalonej od Bliskiego Wschodu. Na podstawie zeznań Jemeńczyka eksperci Amnesty International wskazują, że mogła to być Polska, http://cia.bzzz.net/ (16.03.2008) http://www.amnesty.org (16.03.2008). To kolejna obok wcześniejszych informacji sugerujących, że na terenie Polski mogli być przetrzymywani więźniowie, lub mogły lądować samoloty z takimi więźniami.;

12) "Według szefa MON, Bogdana Klicha, amerykański pułkownik (Martin Schweitzer, dowódca 4. grupy bojowej w Afganistanie) powiedział, że ich wojskom co miesiąc zdarzają się dwa - trzy podobne incydenty, podczas gdy polscy żołnierze odnotowali zaledwie jeden w ciągu 10 miesięcy afgańskiej misji. - Zachowajmy proporcję, miejmy jasność, co do tego, że tragiczne błędy - żeby użyć terminologii płk Schweitzera - zdarzają się, bo wojsko wykonuje misję bojową, a nie jest tylko od rozdawania pomocy humanitarnej - podkreślił Klich." http://www.tvn24.pl/ (16.03.2008);

13) " - Były próby schowania tej tragedii pod dywan najpierw na poziomie dowództwa w Afganistanie, potem w kraju - mówi generał Wojska Polskiego, który przygotowywał misje wojskowe. Chce pozostać anonimowy." http://www.tvn24.pl/ (16.03.2008);

14),, Żołnierze w obawie przed konsekwencjami ustalili fikcyjny powód ataku: "Z wioski szedł ostrzał, dlatego należało odpowiedzieć ogniem". - Teraz widać jaka to była głupota - przyznają żołnierze." http://www.tvn24.pl/ (16.03.2008);

Fragment artykułu, który ukazał się w 26 numerze pisma "Inny Świat". Pismo dostępne w Empikach i dystrybucji Oficyny "Trojka".

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Jesteśmy, działamy, Rozbratu nie oddamy - relacja z demonstracji

18-09-2019 / Rozbrat zostaje!

14 września o godzinie 13:00 na ulicy Pułaskiego, tuż przy istniejącym już 25 lat skłocie Rozbrat, rozpoczął się protest w...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.