Stracić zdrowie w kontenerze socjalnym

  • Jarosław Urbański
  • niedziela, 13 maj 2012
Jak donosił z początkiem roku Dziennik Polski  w Graboszycach i Frydrychowicach pięć rodzin mieszka w kontenerach socjalnych. Woda cieknie po ścianach, a dzieci chorują z powodu grzyba, który pojawił się w pomieszczeniu. Cierpią na duszności, kaszel i mają niepokojące plamy na ciele. Lekarze mieli stwierdzić, iż to efekt wilgoci. Urzędnicy municypalni utrzymują, że nie ma problemu , bo w podobnych lokalach, według nich, mieszka wiele rodzin w całym kraju i jest dobrze. To oczywiście nieprawda, bo tego typu przypadki zachorowań pojawiają się w niejednym kontenerowym osiedlu i towarzyszą tym, którzy musza żyć w zatłoczeniu.

Doniesienia z  Graboszycach i Frydrychowicach potwierdzają obawy, że kontenery socjalne nie nadają się do zamieszkania. Władze samorządowe, w tym poznański Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, ignorują te fakty i realizują tego typu budownictwo, nie oglądając się na liczne zastrzeżenia. Choć kontenery stawiane są już w wielu gminach i zjawisko nabiera skali masowej, to jest ono względnie nową kwestią. Dokładnie i systematycznie jeszcze się nie bada sytuacji w tego typu lokalach, a w tym stanu zdrowia ich mieszkańców.  Kontenery generalnie projektowane były w większości przypadków nie dla celów mieszkalnych. Te najtańsze właśnie zazwyczaj kupują gminy i lokują w nich zubożałe, często wieloosobowe rodziny.

Ale kontenery socjalne to nie jedyny sposób „pozbycia się” zadłużonych, „trudnych” czy po prostu ubogich lokatorów. Przesiedla się ich także do innego typu budynków i pomieszczeń substandartowych, jak hotele robotnicze, baraki, ewentualnie próbuje się zasiedlać po kilka rodzin w jednym lokalu socjalnym. Stłoczenie w tego typu miejscu sprzyja nie tylko rozprzestrzenianiu się chorób (znane są przypadki gruźlicy wykrytej u mieszkańców budynków socjalnych), ale także groźnych wypadków. Najbardziej tragicznym wydarzył się kilka lat temu w Kamieniu Pomorskim, gdzie w pożarze hotelu robotniczego zginęły aż 23 osoby, w tym kobiety i dzieci.  Płonęły też już kontenery socjalne.

Stan zdrowia i przeciętna długości życia  mieszkańców miast, w dużym stopniu różni się w zależności od dzielnic. W Warszawie na Pradze Północ mężczyźni średnio żyją 65,7 lat, to jest o 15 lat mniej niż mężczyźni np. ekskluzywnego Wilanowa i 9 lat mniej od średniej w stolicy Polski. Praga Północ skupia od lat większy odsetek osób z podstawowym jedynie wykształceniem, bezrobotnych, o najniższym statucie materialnym, zadłużonych.

Przykład Poznania dowodzi, iż w dalszym ciągu spora grupa lokatorów mieszkań komunalnych (na dziś ok. 9,5 tys.) nie jest w stanie opłacić  czynszów w terminie. ZKZL grożąc eksmisjami, próbuje zastraszyć najemców i zmusić do spłaty zaległości. Wyniki tych starań są ograniczone, bo i możliwości lokatorów, szczególnie wobec narastającego kryzysu, coraz mniejsze. Pnąca się od kilku lat w górę stopa bezrobocia, wzrastające koszty utrzymania, trudniejszy dostęp do kredytów itd. powoduje, iż zaległości wobec miasta tak naprawdę są coraz większe (czytaj więcej np. TUTAJ). Zadłużenie bierze się także z faktu, że próbuje się systemowo ograniczać dostęp do pomocy socjalnej, np. „dodatków mieszkaniowych”.  Jednak, kiedy nie ma innego wyjścia, obarczeni długiem lokatorzy spłacają zobowiązania kosztem innych wydatków, jak trzeba na wyżywienie czy lekarstwa. Truizmem jest stwierdzić, iż (szczególnie dziś) stan zdrowia jest pochodną sytuacji materialnej i uzyskiwanych dochodów, że to nie jest tylko kwestia „stylu życia”, ale ekonomii. Co symptomatyczne, jak dowodzą jedne z badań socjologicznych w Poznaniu, przedstawiciele niższych warstw społecznych starają się dbać o to, aby żywność była w miarę możliwości dobrej jakości, ale też i tania; wyższych warstw, zasadniczo tylko o to, aby była dobrej jakości, nie zwracając zbytniej uwagi na jej cenę. Niestety często cena i jakość danego produktu są od siebie nierozłączne – za lepszą żywność trzeba po prostu więcej zapłacić.

Dodajmy, że zaległości (przeterminowane zadłużenie) Polaków wobec banków i innych podmiotów od kilku lat gwałtownie rosną. Problemy ma już ok. 2,4 mln. osób, które zalegają na łączną kwotę blisko 35 mld. złotych, w tej sumie także ujęte są zaległości czynszowe. Niektóre szacunki mówią nawet, że jest to jeszcze więcej. Jeżeli te osoby będą spychane do kontenerowych, socjalnych gett, jeżeli ignorowane będą ich potrzeby i sytuacja życiowa, jeżeli postępować będzie przestrzenna segregacja, to możemy być pewni, że odbije się to też na innych sferach życia społecznego. Pomimo pewnej poprawy w latach 2005-2008, w dalszym ciągu grozi nam rozpad i pojawienie się jeszcze głębszych różnic ekonomicznych i społecznych. Polityka wielu samorządów tej tendencji sprzyja, dowodząc swojego nie tyle niefrasobliwego, ale po prostu klasowego charakteru.

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Jesteśmy, działamy, Rozbratu nie oddamy - relacja z demonstracji

18-09-2019 / Rozbrat zostaje!

14 września o godzinie 13:00 na ulicy Pułaskiego, tuż przy istniejącym już 25 lat skłocie Rozbrat, rozpoczął się protest w...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.