Brutalność poznańskiej policji

  • Stanisław Krastowicz
  • środa, 25 lipiec 2012
Fascynacje orientem sięgają historii o hetmanie Sobieskim, odpierającym Turków pod Wiedniem i zdobywającym na nich egzotyczne łupy. Od czasów sarmatów minęły wieki, lecz skryty podziw dla bezwzględności najeźdźców trwa. Od operacji wojskowej razwiedki w Zatoce Perskiej, przez przyjmowanie tajnych lotów i black site’ów CIA, po formowanie humanitarnych kontyngentów okupacyjnych – służby państwowe opierają swój autorytet na bezwzględności i brutalnej sile. Kiedy wojskowi angażują się w imperialistyczne wojny, to w kraju na mundurowych spoczywa obowiązek walki z wrogiem wewnętrznym. Mogli tak myśleć poznańscy policjanci, którzy brali udział w wydarzeniach następujących po nieudanej burdzie w Clubie 22 na Starym Rynku, kiedy to awanturujących się, pijanych antyterrorystów z Łodzi spacyfikowała grupa mężczyzn. Pomszczenie zdeptanego majestatu policyjnego obrano sobie za punkt honoru.

Następne dni przyniosły kolejne odsłony dramatu. Po konkretnym wpierdolu, połamani i załamani antyterroryści dzwonią po pomoc po kolegach-szkiełach z „Wojewódzkiej”. Nazajutrz Club 22 zostaje otoczony, przyjeżdża kilka „lodówek”, do 4 rano obecni w lokalu są przetrzymywani i przesłuchiwani w toalecie za pomocą wyzwisk, pięści i „liści”. Wytropienie osób, które dzień wcześniej uciszyły pijaną policję, staje się priorytetowe.

Na ulicy Hetmańskiej nieoznakowany radiowóz zajeżdża drogę autu, w którym siedzi niczego niespodziewający się Łukasz Rafałko. To kick-bokser z tytułami, ojciec 6-letniej córki, mieszkaniec Łazarza. Zamaskowani policjanci wyciągają go przez okno z samochodu, w biały dzień kopią na ulicy, kolbą pistoletu rozbijają głowę. To zaledwie delikatna demonstracja siły, mająca skruszyć zatrzymywanego. Rafałko siedzi przez ponad dobę w podziemiach komendy na Kochanowskiego – przesłuchujący, czerpiąc przykład z najposępniejszych kazamatów świata, biją go dotkliwie, okładają pałkami, kiedy mdleje: wrzucają pod zimny prysznic, „żebyś, kurwa, doszedł do siebie!”. Rażą paralizatorem po całym ciele, po genitaliach, miejscach intymnych. Rzucają jak workiem, masakrują twarz. Do końca gehenny funkcjonariusze nie zdejmują kominiarek. W końcu wyładowują agresję i przychodzi chwila refleksji – „a co, jeśli on nam tu umrze?” Ma szczęście, że to jednak nie Trzeci Świat – wiozą Łukasza, wciąż w charakterze zatrzymanego, do szpitala HCP. Po drodze udzielają wskazówek:  — Masz gadać, że spadłeś ze schodów, skurwysynu!  Lekarz, opatrujący skatowanego człowieka, nie ma wątpliwości, że został pobity. Wtedy zapobiegliwie znika oryginał obdukcji.

Łukasz dostaje zarzut udziału w bójce na „Starym”. Nie przyznaje się do winy, nie składa wyjaśnień. Na zakrwawionej i niedowidzącej przez podbite oczy ofierze, policyjni mściciele wymuszają podpisanie oświadczenia, że nie wnosi zażalenia na sposób zatrzymania i przesłuchania.

Fotografie obrażeń trafiają do dziennikarzy, zaś ofiara przesłuchania do szpitala, na oddział neurologiczny – pośród innych ran, Łukasz nie ma czucia w prawej dłoni, rażonej paralizatorem, czarnej, spuchniętej, poparzonej. Tymczasem rusza dziennikarskie wyjaśnianie weekendowych zajść. Poznański inspektor-rzecznik Andrzej Borowiak tłumaczy cynicznie: — Nie wiadomo, czy i kiedy powstały obrażenia, które opisuje zatrzymany. To odróżnia polskie służby od mniej cywilizowanych aparatów bezpieczeństwa, że jakiś komentarz w ogóle został udzielony. Tymczasem po stronie zatrzymanego ustawiają się nawet konserwatywne media głównonurtowe. Pod artykułami lawina komentarzy antypolicyjnych, przeplatana pogróżkami, najwyraźniej od policjantów. Pomoc prawną Łukaszowi i jego bliskim zaoferował poznański Anarchistyczny Czarny Krzyż.

Choć minęło wiele tygodni, sprawa policyjnych sadystów trwa niewyjaśniona, Funkcjonariusze systemu nie odpowiadają za zabójstwa cywilów z Nangar Khel, handlarza ze Stadionu XX-lecia z Warszawy, studentów z Łodzi, motocyklisty z Lublina, ani kierowcy samochodu z ulicy Bałtyckiej, niedorzecznym jest więc oczekiwać, że w podziemiach komisariatów ucichną wrzaski bitych czy torturowanych na przesłuchaniach. Prawa człowieka pozostaną fikcją.

Ludzie czytają....

Jesteśmy, działamy, Rozbratu nie oddamy - relacja z demonstracji

18-09-2019 / Rozbrat zostaje!

14 września o godzinie 13:00 na ulicy Pułaskiego, tuż przy istniejącym już 25 lat skłocie Rozbrat, rozpoczął się protest w...

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.