Z rady na barykady

  • Ilona, Marta
  • wtorek, 27 sierpień 2013
Barykady w Przelewicach (powiat pyrzycki, woj. zachodniopomorskie) stoją już ponad 1,5 miesiąca. Postanowiliśmy wesprzeć mieszkańców w proteście przeciwko budowie fermy, jednak krótko po wyjeździe z Poznania dostaliśmy informacje od mieszkańca Miedzynia (20 km od Przelewic), że właśnie trwa spontaniczna blokada drogi prowadzącej do placu budowy kolejnej w regionie fermy norek. 22 sierpnia około godz. 11 do wsi wjechały betoniarki. Blokadę rozpoczęły dzieci kładąc się na ziemi, własnymi ciałami uniemożliwiając przejazd. Szybko dołączyli się dorośli. Mieszkańcy relacjonowali, że jeden z samochodów zatrzymał się 20 cm od głowy dziewczynki. Nie dopuszczono do wylania betonu pod kolejne pawilony – samochody musiały zawrócić.
Tego samego dnia w Lipianach odbywała się Rada Nadzwyczajna zwołana, by omówić sytuację w Miedzyniu. Dyskutowano o tym, dlaczego inwestorka dostała pozwolenie na budowę i jakie kroki podjąć, aby je cofnąć. Kilkunastu mieszkańców przyjechało z transparentami. Podczas wolnych wniosków przemawiała m.in. sołtysina sąsiedniego Rościna, gdzie norki zostały przywiezione w nocy. Opowiadała o ogromnych uciążliwościach związanych z odorem, muchami i uciekającymi norkami.

Również my, jako przedstawicielki Otwartych Klatek zabrałyśmy głos w tej sprawie, podkreślając, jak ważne jest wprowadzenie ogólnopolskiego zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Aby to osiągnąć niezbędny jest opór mieszkańców i pomoc osób z całej Polski podczas blokad. Mieszkańcy Miedzynia mówili o tym, ile na hodowli może stracić gmina oraz jak zmniejszy się wartość gruntów.

Mieszkańcy Miedzynia mają duże wątpliwości co do rzetelności inwestorki – na tym terenie początkowo miało powstać gospodarstwo agroturystyczne, później wspominano o hodowli królików. O fermie norek ani słowa. Problematyczną kwestią jest wniosek, jaki złożyła inwestorka, aby uzyskać pozwolenie na budowę – nie wspominała w nim o hodowli norek, zapisując jedynie, że obok budynków gospodarskich i garaży na terenie hodowanych będzie 5 DJP (dużych jednostek przeliczeniowych), każde zwierzę po 0,0025 DJP. Sięgając do właściwego rozporządzenia, dowiemy się, że pod tym kodem kryją się norki lub tchórzofretki, dokładnie 2 tysiące norek lub tchórzy. Niestety lokalne władze do tego rozporządzenia nie dotarły.

Kolejną kwestią jest brak zawiadomienia mieszkańców o planowanej inwestycji, o której dowiedzieli się dopiero, gdy ruszyły prace budowlane. Niestety kwestią interpretacji ustaw pozostaje, czy władze powinny powiadomić mieszkańców, czy nie. Urzędnicy przepraszali za swoje niedopatrzenia i obiecali, że zrobią wszystko, aby nie dopuścić do powstania tej fermy.

Sprawa jest w toku, mieszkańcy Miedzynia i okolicznych wsi stoją na drodze, pilnując, by sprzęt budowlany nie mógł wjechać na teren budowy. Blokowanie przejazdu własnym ciałem jest jedynym, co mogą zrobić, gdy droga prawna i administracyjna zawodzi. Dodatkowo policja nie wspiera mieszkańców w walce z nieuczciwą inwestorką, a wręcz im to utrudnia wręczając mandaty.

Noc spędziliśmy w Przelewicach na barykadach. Mieszkańcy, pomimo przemęczenia dyżurami i pracowitym okresem żniw nie zamierzają się poddawać. Historie, jakie usłyszeliśmy sprawiają, że na sercu robi się cieplej – tak duża jest solidarność i nadzieja na zwycięstwo w nierównej walce. Nie mając dużych środków ani sił, mieszkańcy używają metod alternatywnych. Gdy do wsi przyjechał inwestor, przelewiczanki otoczyły jego samochód na polnej drodze, siedząc i plotąc wianki specjalnie dla niego i jego żony! A żeby upleść dobry, ładny wianek trzeba na to poświęcić co najmniej trzy godziny.

Mieszkańcy pokazali nam ogród dendrologiczny – piękne miejsce, do którego rokrocznie przyjeżdża 70-80 tys. turystów z kraju i z zagranicy. Jeśli dojdzie do powstania fermy to właśnie ogród będzie najbardziej zagrożonym miejscem. Miałyśmy również okazję porozmawiać z wójtem o kolejnych krokach w walce z przemysłem futrzarskim i możliwościach współpracy. Bardzo dziękujemy wszystkim za wspaniałą gościnę!

Ostatnią częścią naszej podróży było spotkanie mieszkańców Rościna z burmistrzem Myśliborza oraz wójtem Przelewic, na które zaprosiła nas sołtysina Rościna. Obecni byli również mieszkańcy Miedzynia. To pokazuje solidarność nie tylko w danych miejscowościach, ale również między sołectwami i gminami oraz to, jak poważnym problemem w regionie są fermy norek.

W kilku okolicznych wsiach już złożono wnioski o zezwolenie na budowę kolejnych ferm. Mieszkańcy, choć walczą o zlikwidowanie lub wstrzymanie budowy w swojej miejscowości, zwracają uwagę, że to nie rozwiązuje problemu, gdyż inwestor może wykupić ziemię w kolejnej miejscowości oddalonej zaledwie o kilka kilometrów. Najlepszą formą walki jest więc zwrócenie uwagi na sytuację w całej gminie, powiecie i województwie.

Przekazem, jaki niosą protesty w Przelewicach, Rościnie, Miedzyniu czy Żórawinie jest jasny – w Polsce nie ma miejsca dla przemysłu futrzarskiego. Drodzy mieszkańcy – nie ustępujcie w walce. Do zobaczenia na barykadach!

artykuł ukazał się na stronie otwarte klatki

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...