Idea, zgodnie z którą ubodzy mają prawo do odpoczynku, zawsze była szokująca dla bogatych.
Bertrand Russell

0,3% czyli "budżet obywatelski"

KOWAL

DSC04099 copyDotychczas myślałem, że budżet miasta (czy gminy) jest par exellence budżetem obywatelskim. Składa się przecież z naszych podatków, czy z dochodów generowanych z naszego, obywatelskiego nadania. Należy do obywateli, wyborców, wspólnoty lokalnej, której przedstawiciele (mylnie, albo z uzurpacji określani mianem "władzy") jedynie dzielą te pieniądze, zgodnie z wymogami prawa oraz w interesie obywateli.

To bardzo idealistyczne pojęcie. W Poznaniu istnieją bowiem dwa budżety - około trzy miliardy (po stronie wydatków) to tak zwany budżet miasta. Czyli niby nasz, ale tak naprawdę o jego przeznaczeniu decyduje wąska grupa oligarchów - prezydent, jego zastępcy, doradcy (wszyscy utrzymywani z tego
budżetu) oraz 37 radnych miejskich, wybranych przez garstkę obywateli (niska frekwencja wyborcza) spośród menażerii zaoferowanej nam przez najsilniejsze partie polityczne (quasidemokratyczne oblicze ordynacji wyborczej). Część tych wydatków jest określana przez te same partie polityczne z góry, na mocy decyzji sejmu i rządu, a lokalne struktury odpowiedzialne są jedynie za wykonanie centralnych rozporządzeń. 

"Zwykli" obywatele, określani protekcjonalnie przez wyżej wymienione "elity" eufemistycznym mianem "mieszkańców" (jakże odziera ono ów podmiot z wszelkiej podmiotowości właśnie) otrzymali we wrześniu od swego łaskawego suzerena 10 milionów "budżetu obywatelskiego" do rozdysponowania.

Jakaż była radość - można było nawet na dwór suzerena zgłaszać uniżenie swoje propozycje, które w ramach "budżetu obywatelskiego" (10 mln z budżetu miasta) mają szansę zostać zrealizowane. Później komisja oświeconych biurokratów dokonała selekcji spośród nadesłanych projektów i przedstawiła
"mieszkańcom" kilkadziesiąt, spośród których "mieszkańcy" mogli – w głosowaniu! - wybrać najwyżej pięć. Można było, by posłużyć się pierwszymi z brzegu przykładami, zagłosować na projekt ustawienia ławek na jednym z placów, budowy ścieżki rowerowej, czy urządzenia skweru. Czyż to nie wybitna wspaniałomyślność ze strony suzerena, że pozwala on "mieszkańcom", by ustawili ławki na pustym placu (choć wyremontowanym krótko wcześniej za dziesiątki milionów z całą serią usterek, których nikt nie naprawia), albo domagali się sfinansowania z pieniędzy publicznych kilkuset metrów drogi
rowerowej?

Projekt 10-milionowego budżetu został powszechnie kanonizowany. Zgłoszono sporo pomysłów na wydanie owych 10 milionów złotych, pomysłów, które pokazują, jak wielkie (choć często szczegółowe i drobiazgowe) są potrzeby mieszkańców miasta. Spodobał się powszechnie pomysł głosowania przez
"mieszkańców" w internecie, albo w tradycyjny sposób - w punktach ustawionych w centrum. Sprawę bardzo nagłośniły też lokalne media, zachęcając do partycypacji w "budżecie obywatelskim".

Jednego tylko w tym całym amoku nikt chyba nie powiedział, na jedno nie zwrócił uwagi: proklamując "budżet obywatelski" tak zwane władze miasta z prezydentem Ryszardem Grobelnym ujawniły mimochodem, co sądzą o budżecie miasta i o obywatelach. 3 miliardy budżetu miasta rozdziela bowiem oligarchia, zaś "mieszkańcom" czyli rzeczywistym właścicielom owych 3 miliardów, "władza" rzuca ochłap w wysokości 10 mln, a zatem - o ile dobrze liczę - 0,33% całego budżetu. To zresztą z grubsza tyle, ile wynosi realny udział mieszkańców w zarządzaniu tym miastem. Radośnie zadecydują oni o wydaniu kilkunastu tysięcy złotych na ławki na Placu Wolności w poczuciu, że coś znaczą, o czymś decydują, podczas gdy w poprzednich latach oligarchia wyrzuciła w ich imieniu z budżetu, a właściwie przedrenowała, 900 milionów (!) na nierentowny stadion, który wyborcze owieczki pokornie już zaczęły spłacać.

Tego samego autora

Brak pasujących artykułów


Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Reklama

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian