Przeciwko mowie nienawiści i brutalności policji na uniwersytetach!

  • Kolektyw Od:zysk
  • poniedziałek, 09 grudzień 2013
Tytuł wykładu prof. Bortkiewicza – „Gender – dewastacja człowieka i rodziny” – w wyniku presji pracowników uczelni i studentów został zmieniony na „Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny?”. Delikatna korekta nosiła znamiona wymuszonej poprawności politycznej. Szum wokół „ideologii dżender” – terminu propagowanego przez środowiska konserwatywne – nie ma nic wspólnego z naukowością, a jest jedynie niebezpieczną propagandą, która m.in. postuluje zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej, wspiera stereotypy płciowe, uprawomocnia przemoc wobec kobiet, czy osób homoseksualnych. Postuluje, by kobiety zamiast pracy wybierały wychowywanie dzieci i służbę mężowi. Głoszenie dyskryminacyjnych tez i nadawanie im miana nauki już przynosi konsekwencje – chociażby zakazy edukacji równościowej w szkołach i przedszkolach. Prof. Bortkiewicz mówi o „ideologii dżender”, która deprawuje dzieci i niesie wielkie zagrożenie cywilizacyjne. Na uniwersytecie nie powinno być miejsca na rozsiewanie tak niebezpiecznych dla równości tez.

Co znamienne, środowiska posługujące się pseudoteoriami wzywającymi do nienawiści i dyskryminacji ze względu na płeć oraz orientację seksualną, powołują się na wolność słowa, zamykając przy tym usta osobom im się sprzeciwiającym, w szczególności osobom, które doświadczają na co dzień przemocy, spowodowanej właśnie rozpowszechnianiem podobnych poglądów. Ksiądz Bortkiewicz jako członek Akademickiego Klubu Obywatelskiego wsławił się podpisaniem listu w obronie posłanki Pawłowicz, nazywając homoseksualność chorobą oraz patologią. Warto tu przypomnieć, że w 1973 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne [APA] wykreśliło homoseksualizm z obowiązującego w USA Podręcznika diagnostycznego i statystycznego zaburzeń psychicznych (DSM). Natomiast w 1991 r. Światowa Organizacja Zdrowia [WHO] wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej statystycznej klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych (ICD). Współcześnie uważa się, że orientacja homoseksualna jest jedną z trzech funkcjonujących orientacji, pozostałe to orientacja biseksualna i heteroseksualna, wszystkie równie normalne i zdrowe.

W całej dyskusji wokół gender zapomina się jednak o tym co ten termin oznacza. Gender to anglojęzyczne pojęcie oznaczające płeć społeczno-kulturową, czyli to w jaki sposób kobiety i mężczyźni funkcjonują w społeczeństwie. Są to społeczne stereotypy i role przypisywane i przejmowane przez kobiety i mężczyzn. Zależą one od kultury, w której żyjemy. Może to być na przykład przypisywanie kobietom słabości fizycznej, a mężczyznom siły lub cechy charakteru, które nie mają związku z biologią, są jednak potocznie przypisywane którejś z płci, jak to że kobiety są opiekuńcze, a mężczyźni współzawodniczący. Wiążą się z tym społecznie określone funkcje – to mężczyźni zatrudniani są do prac fizycznych, niezależnie od swojej faktycznej siły, to głównie kobiety zatrudniane są w przedszkolach i żłobkach, a mężczyźni dyskryminowani, gdy chcą ubiegać się o urlop wychowawczy w pracy. Studia dotyczące płci kulturowo-społecznej nie kwestionują istnienia płci biologicznej, jak sugeruje katolicki bełkot mówiący o „ideologii dżender”, ale jest to interdyscyplinarna dziedzina badań i wiedzy naukowej, zajmująca się pogłębianiem wiedzy o zależnościach społecznych, korzeniach dyskryminacji oraz refleksją nad naszą własną kulturą i jej mechanizmami. Rozwój tej wiedzy nie prowadzi do zagłady cywilizacyjnej, jak sugerują prawicowi ekstremiści bojkotujący „dżender”. Paradoksalne jest też, jak bardzo osoby mówiące o „ideologii dżender” nie rozumieją używanego przez siebie terminu. My też bojkotujemy gender. Bojkotujemy wkładanie nas w sztywne gorsety i stereotypy ograniczające rozwój kobiet i mężczyzn. Obecnie przedstawia się „dżender” jako magię, która zamienia kobietę w mężczyznę i seksualizuje dzieci. Dlatego też nagonka na „dżender” nie różni się od szukania czarownic, które posługują się magią dżenderu, by spalić je na stosie.

Wykład prof. Bortkiewicza był oprotestowany przez wiele pracowniczek i pracowników naukowych oraz przez studentów i studentki. Pod petycją podpisało się przeszło 600 osób. Głosy te zostały jednak zignorowane, a rektor oraz organizatorzy wykładu, by nie dopuścić na wykładzie do sprzeciwu, wynajęli firmę ochroniarską. Na sali znajdowało się również wielu funkcjonariuszy policji po cywilnemu, a oddział prewencji czekał w pogotowiu na sposobność do interwencji.

Gdy na początku wykładu rozległ się protest wobec nazywania gender ideologią, jednemu z uczestników zagrożono wyprowadzeniem z sali, wcześniej zarzucając mu, że zakłóca mir domowy (sic!). Gdy potem rozległy się głosy, które w sposób happeningowy pokazały absurd nagonki na gender, organizatorzy natychmiast wezwali zebranych do opuszczenia sali, a osobami, które śmiały się sprzeciwić rozprzestrzenianiu tak dyskryminujących poglądów zajęła się tajna policja oraz ochrona. W sposób brutalny próbowano zatrzymać osoby protestujące rażąc je paralizatorami, bijąc pałkami teleskopowymi, szarpiąc i wykręcając ręce. Nieumundurowani funkcjonariusze nie poinformowali nikogo kim są, więc brutalnie traktowane osoby nie wiedziały przez kogo są bite. Po chwili pojawił się oddział policyjnej prewencji, który spowodował eskalację przemocy wobec uczestników i uczestniczek wydarzenia. Dwóm osobom zatrzymanym, pobitym przez funkcjonariuszy (jedna osoba ma złamaną rękę, inne liczne siniaki na ramionach, pod żebrami, na kolanach) zostały postawione absurdalne zarzuty naruszenia miru domowego oraz napaści na funkcjonariusza. Nagrania wideo pokazują jednoznacznie, jak pokojowo nastawieni uczestnicy są bici przez funkcjonariuszy, a nie na odwrotnie, jak sugeruje policja.

Jest to złamanie podstawowych założeń uniwersytetu, którymi są rozwijanie krytycznego myślenia, dostarczanie rzetelnej naukowej wiedzy, tworzenie atmosfery równościowego dialogu i wymiany myśli. Nie zgadzamy się ze zrównywaniem wolności słowa z propagowaniem mowy nienawiści. Sprzeciwiamy się wykorzystywaniu przestrzeni uniwersytetu dla niebezpiecznych ideologii. Jesteśmy też oburzeni i oburzone postawą władz Uniwersytetu Ekonomicznego, które wydały zgodę na tego typu wykład w murach uczelni, podpierając go swym autorytetem. Zignorowały też głosy silnego sprzeciwu, nie odwołując wykładu. Rektor zdecydował się na inną opcję – obstawienia Uniwersytetu funkcjonariuszami policji i ochrony, by brutalnie stłumić głos osób protestujących. Kłóci się to z zasadą autonomii uniwersytetu, na którą policja nie ma wstępu. Poddanie się przez rektora presji politycznej, jaką wywierały osoby organizujące wykład jest zagrożeniem dla wspomnianych już funkcji uniwersytetu, którymi nie jest promowanie prawicowo-katolickiej propagandy pod groźbą użycia państwowego aparatu przemocy, jakim jest policja. Trzeba dodać, że nie była to próba zakłócenia zwykłego wykładu. Osoby protestujące chciały pokazać silną niezgodę na rozprzestrzenianie mowy nienawiści, uprawomacnianie oraz legitymizację tez opartych na społecznym lęku przed nieznanym.

Ludzie czytają....

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...