Dziś inwigilacja, jutro więzienie - walka władz z anarchistami i ruchami społecznymi

  • sobota, 24 luty 2007
Rok 1989 dla polskiego anarchizmu jest cezurą wyznaczającą pierwszy w jego historii okres, w którym formalnie nie jest on zwalczany przez władze państwowe.Pierwszą falę anarchizmu XIX wiecznego, spotykały represje za sam fakt bycia częścią rodzącego się nielegalnego ruchu robotniczego, tak jak w całej Europie. Daniel Grinberg w pracy poświeconej walce z anarchizmem pisał:"Nie ulega wątpliwości, że żaden z ruchów społecznych, które rzuciły wyzwanie dziewiętnastowiecznym realiom polityczno-ekonomicznym nie wywołał tak ostrej i jednolitej reakcji, jak właśnie ruch anarchistyczny. Żaden z nich nie potrafił tak dalece jednoczyć przeciwko sobie przedstawicieli skłóconych obozów ideowych. Jednomyślność polityków, urzędników, sędziów i policjantów spojonych uczuciem zagrożenia umożliwiała prowadzenie przeciwko 'siewcom chaosu' sprawnej, systematycznej i wielopłaszczyznowej akcji angażującej całą machinę państwową."

W całej Europie mnożyły się antyanarchistyczne ustawy, jednoczyły policje w międzynarodówkach zwalczających anarchizm. Antyanarchistyczne histerie rządów wybuchające regularnie, co kilka lat, dotykały represjami dziesiątki tysięcy osób. Choć dziś w oficjalnej historiografii możemy przeczytać jedynie o kilku koronowanych głowach zabitych w ramach akcji odwetowych przez anarchistów, to w tym samym czasie zamęczono w więzieniach, czy po prostu zamordowano setki działaczy ruchu anarchistycznego. Na przykład w roku 1872 podczas jednej z akcji represyjnych 66 działaczy hiszpańskiej Międzynarodówki związano i wrzucono do morza. Oni jednak byli jedynie zwykłymi, szarymi robotnikami, nad którymi historycy się nie pochylają. Dzięki czemu terroryzm (zarówno ten XIX wieczny, jak i teraźniejszy) może być przedstawiany jako irracjonalne zjawisko chorych umysłów, a nie przyczynowo-skutkowy element historii.

Mimo, tak silnych represji polscy działacze anarchistyczni najczęściej zmuszeni byli wybierać emigrację, gdyż na terenach polskich pod zaborami wszelka działalność polityczna była zakazana, a niezwykle rozbudowane sieci agentów tajnych służb uniemożliwiały jakąkolwiek aktywność. Sytuacja ta uległa zmianie podczas rewolucji 1905 roku. Jednak wtedy wraz ze wzrostem wpływów ruchu anarchistycznego, także represje stawały się brutalniejsze. Wprowadzony na terenie zaboru rosyjskiego stan wojenny, umożliwiał skazywanie działaczy robotniczych na śmierć przez trybunały wojskowe, w trybie natychmiastowym. Do 1910 roku, ruch anarchistyczny został praktycznie rozgromiony, ten "sukces" okupiony był życiem kilkudziesięciu anarchistów, setki zostały zesłane na Syberię. Bezwzględność carskich władz wywołała oburzenie nawet wśród burżuazji europejskiej, po tym jak w początku 1906 roku stracono na stokach Cytadeli warszawskiej kilkunastu działaczy Grupy Anarchistów-Komunistów "Internacjonał", z których część nie miała nawet 18 lat.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, nowa władza szybko przejmuje nawyki zaborców, do demonstrujących robotników się strzela, działaczy zamyka w więzieniach. Po przewrocie majowym, za samą propagandę anarchizmu można trafić na 10 lat do więzienia. W czasie wojny, anarchiści natychmiast stają do walki z hitlerowskim najeźdźcą, niewielu z nich udaję się przeżyć okupację. Nie uciekają, nie próbują czekać biernie na koniec wojny, płacąc życiem za swe pragnienie wolności. Ci, którzy przeżyją, trafią do stalinowskich więzień lub otrzymają propozycję "nie do odrzucenia": życie za zaprzestanie działalności. Oskarżenie o "anarchistyczne" odchylenia, przez kolejne lata oznaczać będzie pobyt w ubeckiej katowni.

Odrodzenie anarchizmu w latach 80-tych, oznacza natychmiastową konfrontację z władzami komunistycznymi. Choć okres, po zakończeniu stanu wojennego charakteryzuję się względną liberalizacją systemu, dla działaczy anarchistycznych pobyty w aresztach i pobicia przez milicję wyznaczają rytm życia.

Po roku 1989, formalnym ustrojem państwowym staję się liberalna demokracja. W jej ramach, wygodne życie dla nielicznych okupione zostaje pauperyzacją milionów robotników i rolników. Jednak poza tym ma ona przynieść wolność wyrażania poglądów nawet dla jej przeciwników, w tym dla anarchistów. Niczym w "Folwarku zwierzęcym" Orwella, jednym z pierwszych posunięć nowych władz jest odbudowa policji politycznej - Urzędu Ochrony Państwa. Na pierwszej konferencji prasowej nowego Urzędu, na pytanie "po co w wolnej Polsce instytucja wzorowana na PRL-owskiej SB?" nowy szef zaczyna opowiadać o... "rozpracowywaniu" środowisk anarchistycznych.

Historia zatacza koło. Tak jak sanacyjne władze, korzystały z archiwów zaborców, hitlerowscy okupanci z dokumentacji sanacji, stalinowskie władze z kartotek hitlerowców, zbierane przez SB donosy agentów i informacje z inwigilacji działaczy anarchistycznych zasilają archiwa nowej policji politycznej. Przez co archiwa IPN dla anarchistów są zamknięte.

Inwigilacja dziś

Formalne wymogi liberalnej demokracji sprawiają, że działania służb specjalnych wobec "antysystemowych" ruchów politycznych, nie mogą być zbyt ostentacyjne. W sytuacji, której dzięki zmasowanej propagandzie i systemom kontroli społecznej udaje się zachować względny spokój, a ruch anarchistyczny nie stanowi realnego zagrożenia dla władz, korzystanie przez policję zwykłą i polityczną (w między czasie przemianowaną na Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego) ze zdobytych informacji na razie nie jest konieczne zbyt często. Jednak w ostatnich latach, wzrost aktywności anarchistów, budzi czujność także tych służb.

Dla przeciętnego obywatela, czerpiącego swój pogląd na świat przez pryzmat korporacyjnej propagandy sączącej się z TV i gazet, nie ma w sumie w tym nic dziwnego. Przyzwyczajony do komunikatów o zatrzymaniach przemytników, mafiosów, gangsterów itp. z taką samą obojętnością podejdzie zapewne do informacji o uwięzieniu anarchistów. Gdyby wywołało to inną reakcję społeczną, oznaczałoby to sytuację rewolucyjną. Dziś takowej jednak nie ma.

Anarchizm neguje niesprawiedliwość leżącą u podstaw każdego ustroju państwowego, więc pozostaje wrogiem dla każdego państwa. Także demokratycznego. Liberalna demokracja w gruncie rzeczy jest systemem nie bardziej demokratycznym, niż autokracja, z tą różnicą, że posiada "wentyl bezpieczeństwa" w postaci możliwości dopuszczenia do władzy jednostek czy grup, których aspiracje wykraczają ponad przeciętność. Jednocześnie dopuszczenie do władzy, wiąże się z koniecznością dostosowania do panującego dyskursu, stania się "poważnym partnerem", co oznacza rezygnację z jakichkolwiek postulatów zmian systemowych.

Jak pisał Noam Chomsky: "W państwie totalitarnym (...) proklamowana jest oficjalna prawda i na zewnątrz trzeba jej się podporządkować. W demokratycznym systemie kontroli myśli używany będzie subtelniejszy środek: zachęca się do sporów, ale w ramach pewnych założeń, które przez właściwie zaprojektowany system propagandowy nie są nigdy wyrażane wprost, ale określają granice 'odpowiedzialnych' opinii."

Dla liberalnej demokracji wrogiem jest więc każdy ruch społeczny czy intelektualny, który neguje podstawy systemu, bez względu na to czy wysuwane są postulaty za dyktaturą czy autentyczną demokracją rozumianą jako faktyczny wpływ społeczeństwa na otaczającą rzeczywistość.

Aktywność służb policyjnych zwalczających tego typu "ekstremistyczne" ugrupowania, teoretycznie powinna być adekwatna do faktycznego zagrożenia systemu. Jednak państwo nie jest technokratycznym molochem, w którym bezuczuciowi analitycy podejmują decyzje, zgodnie z neutralnym stanem rzeczy. Władza aby móc efektywnie zarządzać społeczeństwem w warunkach obiektywnie istniejących wewnątrz niego konfliktów, które są efektem nierównomiernego rozdziału władzy i dóbr, potrzebuje ciągłego odwracania uwagi i kierowania gniewu społecznego na tory nie zagrażające systemowi. Polityczne zarządzanie strachem i agresją, powoduje, że państwowe służby "aparatu przemocy" działają nieustannie w warunkach swoistego stanu wyjątkowego. Pozostałością po kolejnych "histeriach" zagrożenia są kolejne akty prawne ograniczające wolność i zwiększanie się nakładów na organy siłowe. O ile w XIX i początkach XX wieku, sam ruch anarchistyczny był obiektem "histerii" ze strony władz, dziś najczęściej uderza się w niego niejako rykoszetem.

Ustawodawstwo wprowadzane pod wpływem "histerii antyterrorystycznej", jeszcze bardziej niż do tej pory rozmywa uprawnienia wszelkiego typu policji i służb wywiadu. Opublikowany niedawno Raport Macierewicza dotyczący funkcjonowania Wojskowych Służb Informacyjnych, przedstawiany jest jako "studium patologii" tego organu. Jak jednak słusznie zauważyła część korporacyjnych dziennikarzy, większa część raportu opisuje jedynie normalną działalność tego typu służb i bez problemu można ją "podpiąć" pod jakiś punkt w ustawie regulującej ich działalność. Oburzenie Macierewicza wywołał jednak fakt, że środki, którymi dysponują tego typu służby, użyte były przeciwko ludziom popierającym jego opcję polityczną. Ot po prostu bracia Kaczyńscy, stali przez chwilę tam gdzie przez cały czas znajdują się anarchiści i inne ruchy antysystemowe, byli przz krótki czas "ekstremistami". Chcieli zaszkodzić tym, którzy aktualnie stali u władzy, a nie trzeba dodawać, że "interes państwa" jest równoznaczny z interesem władzy (przy czym władzę należy rozumieć szerzej niż tylko aktualną klikę rządzącą).

Ustawa o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu formułuje dość lapidarnie jej zadania: "Do zadań ABW należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo wewnętrzne państwa oraz jego porządek konstytucyjny, a w szczególności w suwerenność i międzynarodową pozycję, niepodległość i nienaruszalność jego terytorium, a także obronność państwa." (art. 5 pkt.1).

Raport Macierewicza, jako przykład patologii WSI, podawał zresztą działania wobec anarchistów: "W czerwcu [1992 r.] WSI nie kryły zaniepokojenia opublikowaniem w "Gazecie Krakowskiej" artykułu, który był instruktażem dla osób odmawiających służby wojskowej. Pomocy w pisaniu wniosków o zastępczą służbę udzielały kościoły w Nowej Hucie oraz placówki krakowskich organizacji anarchistycznych. Miesiąc później w Warszawie odnotowano kolportaż ulotek organizacji 'Wolność i Pokój'."

Czy jednak nie można stwierdzić, że działania anarchistów godziły w "obronność państwa"?

W dalszej części ustawy, ABW ma rozpoznawać, zapobiegać i wykrywać przestępstwa: "szpiegostwa, terroryzmu, naruszenia tajemnicy państwowej" i innych godzące "w bezpieczeństwo państwa" i "w podstawy ekonomiczne państwa".

Oczywiście pod tak ogólnymi pojęciami może kryć się wszystko i w odpowiedniej atmosferze służby te mogą dowolnie wybierać cel swojego ataku. Przez to notabene, stając się potencjalnie największym zagrożeniem dla "porządku konstytucyjnego".

Ruch anarchistyczny w Polsce niejednokrotnie spotykał, się z działalnością UOP (potem ABW), a także zwykłej policji (trudno orzec ile tych działań, było prowadzonych na zlecenie "wyższych organów", a ile wynikało z zawziętości lokalnych kacyków). Prowadzone przez te służby "działania operacyjne" ocierają się o niego przy okazji wizyt dygnitarzy zagranicznych, szczytów międzynarodowych organizacji finansowych itp. Obejmują one tajemnicze telefony do działaczy, przesłuchania, próby uzyskania informacji o działaniach ruchu za gratyfikacją finansową, obserwacje miejsc spotkań, kontrole korespondencji oraz często mniej jawne środki inwigilacji, o których jeśli się dowiadujemy to przypadkiem. W Poznaniu np. wszelka korespondencja, która przychodzi do nas z zagranicy jest otwierana (ostatnio, przestano ją nawet wkładać do folii z napisem "przesyłka nadeszła uszkodzona"), przed każdą wizytą papieża pojawiają się przed skłotem "Rozbrat" panowie fotografujący wchodzących na jego teren - można by wymieniać jeszcze długo. Jeśli chodzi o aktywność ogólnopolską to można wymienić przypadek z lutego 2007 r., gdy na krajowym zjeździe Federacji Anarchistycznej, o którego szczegółach nie informowano publicznie, pojawiła się policja spisująca wchodzących, a w pomieszczeniu, w którym miał się on odbyć najprawdopodobniej zamontowano dzień wcześniej podsłuch. Ostatnia informacja o działaniach policyjnych przeciwko ruchom społecznym, jest jeszcze świeża. 21 lutego 2007 r. Komendant Główny Policji, wystosował do naczelników Komend Wojewódzkich polecenie nakazujące zbieranie informacji o organizacjach "zagrażających rządowemu programowi budowy obwodnicy w Dolinie Rospudy". Komendant stwierdził, że: "możemy mieć teoretycznie do czynienia z zagrożeniem, jakie niesie ze sobą obecność kilkuset ludzi" oraz, że "mówimy o potencjalnych zagrożeniach, bo musimy być przygotowani na każdą ewentualność". Rzeczniczka Komendy Głównej w rozmowie z dziennikarką radia RMF FM, uzasadniała rozkaz koniecznością przeciwdziałania pojawieniu się nad doliną Rospudy anarchistów, którzy za pomocą stron internetowych skrzykują się do wyjazdu. Przy czym sam fakt wydania tej dyrektywy, został ujawniony tylko dzięki temu, że walka o dolinę Rospudy stała się problemem oficjalnym politycznej dyskusji. A to, przez to, że pomiędzy rządem a częścią mediów panuje wojna. W przypadku podobnych protestów w 1998 r., na Górze św. Anny, mimo, że naruszanie prawa przez policję i inwestora było codziennością, żadne media nie chciały o tym informować.

"Walka z terroryzmem"

Dziś oficjalnym uzasadnieniem dla ograniczania swobód, jest "walka z terroryzmem". Oczywiście do grupy "mogącej stać się terrorystyczną" na pewno zalicza się również ruch anarchistyczny. W Raporcie "Zagrożenie atakami terrorystycznymi w Polsce" wydanego przez Wyższą Szkołę Studiów Międzynarodowych w Łodzi i Centrum Studiów i Prognoz Strategicznych w 2005 r. napisano:

"Zagrożenie atakiem ze strony rodzimych ugrupowań skrajnych bądź terrorystycznych ma charakter potencjalny." - dalej sprecyzowano: "Do tej grupy można zaliczyć grupy skrajnej prawicy i lewicy, alterglobalistów i antyglobalistów, środowisko anarchistyczne, jak również margines ruchu ekologicznego." - i dalej "zagrożenie ze strony skrajnych rodzimych ugrupowań terrorystycznych również powinno być brane od uwagę w procesie oceniania stopnia zagrożenia terrorystycznego w Polsce."

W dalszym ciągu raportu autorzy tak charakteryzują środowisko: "organizację środowiska anarcho-lewicowego są liczne i luźno ze sobą powiązane więzami często nieformalnymi. Możliwa jest współpraca pomiędzy członkami kilku organizacjami o pozornie sprzecznych założeniach ideowych. Spoiwem współpracy może być kwestia pośrednio ważna dla wszystkich podgrup tego środowiska. Takie współdziałanie można było zaobserwować podczas organizowanych ostatnio w obronie mniejszości Marszów Równości. Mniej prawdopodobne jest wytworzenie związków z organizacjami skrajnej prawicy."
"Choć zagrożenie ze strony rodzimych grup terrorystycznych jest niewielkie, nie należy ignorować niebezpieczeństwa. Dynamika procesów społeczno-ekonomicznych w Polsce może pchnąć jedną z wyżej wymienionych organizacji w kierunku terroryzmu."

Kończąc Raport autorzy uspokajają: "środowiska o potencjale terrorystycznym nie zachowują zasad konspiracji i są relatywnie łatwe do kontrolowania. W przypadku niektórych grup, komunikacja i wymiana poglądów odbywa się publicznie przy pomocy stron i for internetowych, a członkostwo nie jest poprzedzone żadną weryfikacją."

Jak zauważyliśmy, zarówno Komendant Policji, nakazujący inwigilować protestujących w dolinie Rospudy, jak i autorzy raportu, mówią o "potencjalnych zagrożeniach". To ulubiony eufemizm służb policyjnych, który w połączeniu z ogólnikowym sformułowaniem artykułów ustaw regulujących działalność tych służb sprawia, że podejmowanie tajnych działań wobec różnego typu ruchów społecznych w gruncie rzeczy zależą jedynie od tego, kto dzierży aktualnie władzę i jego fantazji. Wystarczy jedynie odpowiednia atmosfera polityczna, którą za pomocą usłużnych mediów stworzyć bardzo łatwo. Bo przecież stwierdzenie, że anarchiści mogą stać się terrorystami, ma takie same podwaliny jak to, że związki zawodowe mogą zagrażać "podstawom ekonomicznym państwa", organizacje broniące praw mniejszości godzić w "międzynarodową pozycję" Polski, a organizacje antywojenne w "obronność państwa".

Noam Chomski pisząc o tym, w jaki sposób termin "terroryzm" stosowany jest przez władzę pisał:

"Problem znalezienia definicji "terroru", która wykluczy wszelkie jego najbardziej spektakularne przypadki, jest kłopotliwy i złożony. Ale na szczęście istnieje pewne łatwe rozwiązanie: należy zdefiniować go jako przemoc, której 'oni' używają przeciwko 'nam'. Przegląd naukowej literatury na temat terroru, mediów oraz czasopism mających aspiracje intelektualne pokazuje, że ten sposób stosowania terminu praktykowany jest niemal bez wyjątku i jakiekolwiek odchodzenie od niego wywołuje sugestywne ataki szału. Co więcej, praktyka ta ma prawdopodobnie uniwersalny charakter. Generałowie w Ameryce Południowej chronili ludność przed 'terrorem pochodzącym z zewnątrz', tak samo jak Japończycy w Mandżurii i naziści w okupowanej Europie. Jeśli jest jakiś wyjątek, nie udało mi się go znaleźć."

Przy czym do "onych" można zaliczyć wszystkie grupy, które zostały wykluczone z dyskursu oficjalnej polityki, a "my" to władza, która chroni "porządnych" obywateli. Do "onych" dołączyć można bardzo szybko, wystarczy zakwestionowanie podstaw oficjalnego kursu politycznego władz. Marginalizowanie takich grup przebiega zawsze według tego samego schematu: ignorowanie, ośmieszanie, demonizowanie, a na końcu reakcja ze strony służb policyjnych.

Polityka represji i zniechęcania aktywistów ma również bardziej przyziemne oblicza. W 2004 roku w raporcie przygotowanym przez poznański Anarchistyczny Czarny Krzyż możemy przeczytać:

"Od kilku lat działania różnych grup politycznych i społecznych, które otwarcie protestują przeciwko prowadzonej w Polsce polityce, są poddawane coraz większym restrykcjom, do czego wykorzystuje się policję i aparat sądowniczy. W samym tylko Poznaniu w ostatnich 3 latach dziesiątki działaczy zostało postawionych przed sądem. Władze nigdy nie przyznały, że w istocie rzeczy chodziło o represje skierowane przeciwko osobom mającym odwagę otwarcie krytykować i występować publicznie przeciwko elitom władzy. Próbuje się 'znaleźć odpowiedni' paragraf, aby z jednej strony polityce represji stało się zadość, a z drugiej można było oskarżenie ograniczyć do takich kwestii jak 'nie rozejście się na wezwanie służb porządkowych', 'przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu' czy 'zakłócanie porządku publicznego' poprzez 'utrudnianie ruchu na chodniku'. Jednakże polityczny kontekst ostatnich działań aparatu przemocy staje się coraz bardziej widoczny."

Cała paleta posunięć składa się więc na schemat mający odpychać "zwykłego obywatela" od działań krytycznych do panującego ustroju społecznego. Oczywiście trudno przypuszczać, aby te zachowania były w całości sterowane centralnie (choć w poszczególnych przypadkach na pewno są), stanowią one jednak nieodłączną cechą biurokratycznych struktur posiadających formalną władzę na społeczeństwem. Centralny jest więc na pewno brak reakcji i przyzwolenie na takie funkcjonowanie, zarówno na szczeblu lokalnym jak i ponad lokalnym.

Działania inwigilacyjne

Jeśli już doszliśmy do tego, że wszyscy działacze ruchu anarchistycznego są potencjalnymi terrorystami, to mimo demokratycznych frazesów, nikogo nie powinien dziwić fakt dziwnych trzasków w słuchawce czy podsłuchu w miejscu spotkań, a tym bardziej włamań na skrzynkę e-mailową. Należy się więc przyjrzeć w jaki sposób policja będzie prowadzić działania wobec nas.

Poniżej spory fragment instruktażu Michała Piekarskiego z "Grupy Badawczej ds. Terroryzmu, Wojny Asymetrycznej i Sił Specjalnych":

"Terroryzm jest jednym z najpoważniejszych problemów współczesnego świata. Dlatego też, niezbędne stało się wypracowanie skutecznych metod jego zwalczania. Oprócz całej gamy środków prawnych i politycznych, jednymi z najważniejszych pozostają działania przeciwterrorystyczne sił wojskowych i policyjnych...

Podstawą wszelkich skutecznych działań przeciwterrorystycznych jest dobry wywiad (...) Informacje dostarczane przez organa zajmujące się ich gromadzeniem i analizowaniem pozwalają na uzyskanie obrazu sytuacji, ocenę poziomu zagrożenia, wytypowanie potencjalnych celów terrorystów, a także na rozpracowanie ich struktur - a co za tym idzie, umożliwiają zadawanie terrorystom bolesnych ciosów. Informacje te mogą, pod względem swojego znaczenia, sytuować się na dwóch poziomach: - Strategicznym - dotyczącym ogólnej sytuacji danej grupy terrorystycznej, jej długofalowych celów i zamierzeń, także współpracy z innymi grupami lub państwami. Informacje te pozwalają na przewidywanie działań terrorystów w długofalowej perspektywie, oraz na kształtowanie podstaw polityki antyterrorystycznej. Odbiorcami tego typu informacji są przede wszystkim najwyższe ośrodki decyzyjne. - Taktycznym - dotyczącym krótkoterminowych zamiarów terrorystów, miejsc pobytu poszczególnych członków, aktualnie przygotowywanych zamachów.

Te informacje pozwalają na ustalenie miejsc pobytu poszukiwanych terrorystów, ustalenie zamiarów działania poszczególnych "komórek" danej grupy, a także na tworzenie krótkoterminowych prognoz. Odbiorcami tych informacji są służby bezpośrednio zaangażowane w działania przeciwterrorystyczne. Informacje wywiadowcze mogą być pozyskiwane z wielu źródeł. Możliwe jest tu stosowanie narzędzi wywiadu agenturalnego, jak i technicznego, a także opartego na źródłach jawnych (tzw. "biały wywiad"). Informacje pochodzące ze źródeł jawnych mają jednak ograniczone znaczenie. Na ich podstawie możliwe jest określenie orientacji ideologicznej grupy terrorystycznej, jak również jej celów długofalowych. Na podstawie orientacji ideologicznej danej grupy, jej celów politycznych, przeciwników a także analiz ogólnej sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej możliwe jest także przybliżone prognozowanie jej "modus operandi", potencjalnych celów, częściowo także sposobu działania. Są to więc, zgodnie z przyjętym podziałem, dane wywiadu strategicznego. "Biały wywiad" umożliwia także wykrywanie dopiero powstających grup terrorystycznych, poprzez obserwację legalnie działających skrajnych ugrupowań i analizę zachodzących w tych ugrupowaniach procesów (na podstawie wydawanych przez nie książek, periodyków, materiałów w Internecie). W ten sposób, możliwe jest wykrycie dopiero powstającego ugrupowania terrorystycznego, a właściwie jego zalążków. Należy jednak zwrócić uwagę, że takie działania mogą budzić opór organizacji broniących praw obywatelskich.

Wywiad techniczny obejmuje pozyskiwanie informacji wywiadowczych za pośrednictwem środków technicznych. Są to między innymi takie metody jak nasłuch łączności przeciwnika, podsłuch i podgląd pomieszczeń oraz osób, pozyskiwanie informacji przez rozpoznanie lotnicze i satelitarne, oraz włamania do systemów komputerowych. W działaniach przeciwterrorystycznych najbardziej przydatne jest stosowanie podsłuchu telefonicznego wobec podejrzanych osób, a także instalowanie mikrofonów i kamer (tzw. "pluskiew") w pomieszczeniach i pojazdach używanych przez podejrzanych. Efektywne może być również włamywanie się do systemów komputerowych używanych przez terrorystów. Efektywność tych metod może jednak zostać poważnie osłabiona jeśli terroryści będą się zabezpieczać przed inwigilacją, stosując urządzenia do wykrywania podsłuchów (powszechnie dostępne na rynku) oraz stosować się do elementarnych zasad bezpieczeństwa łączności (np. szyfrowanie i kodowanie korespondencji, unikanie omawiania ważnych spraw przez telefon itp.). Rozpoznanie lotnicze i satelitarne jest raczej rzadko stosowane w działaniach przeciwterrorystycznych, jednak może być cennym dodatkiem jeśli działania obejmują śledzenie podejrzanych osób czy obiektów czy też monitorowanie wskazanych obszarów (np. obozów treningowych). Informacje uzyskane poprzez wywiad techniczny mogą mieć znaczenie zarówno strategiczne jak i taktyczne.

W związku ze specyfiką działalności terrorystycznej, zakładającej działania w konspiracji, najbardziej efektywny jest jednak wywiad agenturalny. Wywiad agenturalny opiera się na pozyskiwaniu informacji poprzez informatorów (agentów). Szczegółowe omówienie zagadnienia przekracza ramy niniejszej pracy, należy jedynie zaznaczyć podstawowe elementy tego typu działań. Werbunek agentów jest najskuteczniejszą metodą rozpoznawania grup terrorystycznych. Możliwe jest w ten sposób uzyskanie bardzo dobrego wglądu w procesy zachodzące w grupie terrorystycznej, zwłaszcza w procesy decyzyjne. Wywiad agenturalny może dostarczać informacji także wtedy gdy niemożliwe jest zastosowanie środków wywiadu technicznego (np. terroryści unikają używania środków technicznych do łączności). Istnieje jednak poważne niebezpieczeństwo wprowadzenia organów wywiadu w błąd przez terrorystów, poprzez umiejętną grę podwójnymi agentami. Aby uniknąć tego typu zagrożeń, celowe jest wielokrotne sprawdzanie agentów, i kontrola jakości dostarczanych przez nich informacji - poprzez dążenie do uzyskania informacji na dany temat z wielu źródeł."

Na zakończenie cytat (z pamięci), pochodzący z filmu "Tak wygląda demokracja" dotyczącego protestów przeciwko spotkaniu Światowej Organizacji Handlu w Seeatle w 1999 r.: "W naszej demokracji, mamy prawo protestować jeśli jest nas mało i grzecznie chodzimy w kółko po chodniku, jeśli jest nas dużo i zaczynamy zwyciężać wtedy na ulice wprowadza się wojsko i stan wyjątkowy" (w tłumieniu protestów w Seeatle brała udział Gwardia Narodowa).

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...