Nosorożec w wyborach do PE

  • Jarosław Urbański
  • wtorek, 27 maj 2014
Wybory do Parlamentu Europejskiego z reguły nie wzbudzają emocji. Co innego te do sejmu i senatu, na prezydenta czy wybory samorządowe. Tym niemniej wynik Nowej Prawicy Korwina-Mikke zelektryzował część opinii publicznej. Razem, Korwinowcy i Ruch Narodowy, zdobyli ok. 8,5% głosów.  

Nie ulega wątpliwości, że Ruch Narodowy, po kilku wielotysięcznych Marszach Niepodległości, może uznać swój pierwszy wynik wyborczy za porażkę, a nawet klęskę. Laury pierwszeństwa ukradł im Korwin-Mikke, który jest dla całej prawicy dużym kłopotem. Prasa prawicowa, jeszcze przed głosowaniem, frontalnie zaatakowała Korwina-Mikke, ale jak widać, nie dało to spodziewanego skutku.

Można by ten rezultat przyjąć ze spokojem, gdyby nie sukces Frontu Narodowego Marine Le Pen, który we Francji zdobył 25% głosów oraz Duńskiej Partii Ludowej – 23%. Biorąc pod uwagę sytuację w wielu innych krajach Europy, pojawia się pytanie czy i w Polsce po władzę sięgnie skrajna prawica. Bo jakby nie patrzeć, jej wynik pokazuje pewien pojawiający się potencjał polityczny w Polsce. Skąd się  on bierze?

Wylano morze atramentu pisząc sążniste analizy dotyczące sukcesu skrajnej prawicy przed II wojną światową, a wnioski nie zawsze były jednoznaczne i czytelne. Nie wiadomo zresztą na ile dziś ówczesne przemyślenia mają rację bytu. W Poznaniu Korwinowcy i Ruch Narodowy zdobyli poparcie na poziomie średniego swojego wyniku w całym kraju. Wertując dane zastanawiałem się, gdzie – relatywnie rzecz ujmując – oddano na nich głosów najwięcej. I co się okazało? Na skrajną prawicę gromadnie głosowali studenci. W domach studenckich Politechniki Poznańskiej przy ulicy Rocha skrajna prawica (Korwinowcy i Ruch Narodowy łącznie) zdobyła aż ponad 64% poparcia (przypomnijmy - przy 8,5% średniej w kraju). W Domu Studenckim Eskulap – ponad 49% poparcia, a w „Zbyszku” należącym do UAM ponad 42%. Jakoś mnie nie zdziwiło, że po przeciwnej stronie bieguna są domy pomocy społecznej, gdzie na Nową Prawicę, czy Ruch Narodowy nie oddawano często nawet jednego głosu.

Oczywiście nie należy zbytnio się przywiązywać do tych danych. To raczej pewnego typu metafora, ale jak dobrze oddająca spostrzeżenia niektórych socjologów przed wielu lat, że głównymi budowniczymi skrajnej prawicy byli intelektualiści i uniwersytety, a nie ludzie zdeklasowani, bezrobotni czy biedni. W Poznaniu na uniwersytetach dominuje prawicowo-nacjonalistyczny dyskurs z jednej strony, a z drugiej neoliberalne frazesy wygłaszane na cześć wolnego rynku i racjonalizacji kosztów. Prawdziwe oblicze poznańskie wyższe uczelnie pokazały ostatnimi miesiącami kilka razy. Profesorowie mają się całkiem dobrze, kiedy sprzątaczkom szorującym kible, nie płaci się pensji. Nie uważają to za powód do sprzeciwu. Protestujących przywołuje się do porządku policyjnymi paralizatorami, gwałcą autonomię uczelni. A oponentów z grona wykładowców woła się na dywanik do rektora lub dziekana i zastrasza. Nasze uniwersytety dawno nie upadły tak nisko i to szambo wybija teraz przy urnach.

Powoli stajemy się zakładnikami nieudacznych pretendentów do klasy średniej (kolejnego ich pokolenia), których zawiedzione nadzieje i frustracja zaczynają być widoczne. Póki co wierzą jeszcze, że dotychczasowe polityczne status quo da się zachować, a pieniądze z Unii Europejskiej i kasy państwa będą w dalszym ciągu, szeroki strumieniem zasilały instytucje, firmy i przedsięwzięcia, za sprawą których nieźle żyją. Mają niezłomną nadzieję, że prawo będzie zawsze stało na straży ich interesów - nawet za cenę socjalnej ochrony, swobód związkowych i rosnących nierówności społecznych. Ale nie ulega wątpliwości, że charakterystyczne dla Korwina-Mikke i momentami groteskowe połączenie skrajnego programu liberalizmu ekonomicznego z antyspołeczną, antylewicową i faszystowską w sferze obyczajowej retoryką, jest wstydliwie ukrywaną drugą naturą polskiego przeciętnego biznesmena i intelektualisty. Ich synowie w liceach i na studiach mają przynajmniej odwagę przyznać się otwarcie do tego, co ich ojcowie wygadują przy wódce w domu.

Korwin-Mikke jest jak nosorożec z teatru absurdu Ionesco, a za jego pleców wygląda Ruch Narodowy, czekając na swoją kolejną szansę. Zapewne w listopadzie – miesiącu marszów i wyborów do samorządów.

Post scriptum

Właśnie czytam komentarz, iż aż 76,2% uprawnionych do głosowania, albo nie wzięło udziału w wyborach do PE, albo oddało nieważny głos. W tym ujęciu PO i PiS realnie mogą się pochwalić niespełna 7,5% poparciem (każda z tych partii), a Nowa Prawica - 1,7%.  Nie piszę jednak tutaj o tym kto ma, a kto nie ma realnego poparcia społecznego, ale kto może zdobyć władzę. Jak widzimy do tego potrzeba raptem 7,5% zwolenników, spośród wszystkich pełnoletnich. 

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Jesteśmy, działamy, Rozbratu nie oddamy - relacja z demonstracji

18-09-2019 / Rozbrat zostaje!

14 września o godzinie 13:00 na ulicy Pułaskiego, tuż przy istniejącym już 25 lat skłocie Rozbrat, rozpoczął się protest w...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.