Zawsze żyliśmy w slumsach i dziurach w ścianach. Wiemy jak zapewnić sobie dach nad głową. To my jesteśmy robotnikami, którzy zbudowali te wszystkie pałace i miasta, tu w Hiszpanii, w Ameryce i wszędzie indziej.
Buenaventura Durruti

Poznań – śmierdzące miasto

Maria Łankiewicz

zebractwo

W zeszłym roku w mediach toczyła się dyskusja na temat bezdomnych koczujących na dworcu kolejowym Poznań Główny. Sprawa została rozwiązana przez wzmożenie kontroli – prywatna firma ochroniarska stanęła na wysokości zadania i stanowczo rozwiązano problem.

Teraz każda osoba przebywająca na terenie dworca i połączonego z nim centrum handlowego jest zmuszana okazać dowód słuszności przebywania na jego terenie. Takim dowodem jest bilet kolejowy lub autobusowy. Poznaniacy odetchnęli z ulgą – wreszcie wszyscy traktowani są równo. Żaden bezdomny nie może już bezpodstawnie przebywać na terenie dworca – sprawiedliwości stało się zadość i wszystkim porządnym mieszkańcom miasta poprawił się humor.

Tego roku okazuje się, że problemem mieszkańców Poznania nie są wysokie ceny biletów MPK czy też niewydolna infrastruktura transportu miejskiego, lecz obecność osób bezdomnych okupujących tramwaje i autobusy. Jak w artykule z dnia 05.12.2014 donosi Gazeta Wyborcza: „(…) Nadchodzi ta pora roku, gdy bezdomnych w autobusach i tramwajach jest więcej. W pojazdach znajdują dla siebie ogrzewalnię. Nie podoba się to innym pasażerom, którzy skarżą się, że przez bezdomnych w autobusach i tramwajach niemiło pachnie. Dlatego postanowiliśmy coś w tej sprawie zdziałać – mówi Iwona Gajdzińska z MPK”.

Czujni pracownicy MPK oraz Straż Miejska, wykazując się troską o los mieszkańców, będą starać się zaradzić problemom dotykającym prawych obywateli miasta. Mieszkańcy Poznania każdego dnia są bowiem narażeni nie tylko na nieprzyjemny zapach i zaduch, ale także na widok upadku moralnego i materialnego osób bezdomnych. Podróżując do pracy, nie tylko zatykać trzeba nos, ale także zakrywać oczy. Straż miejska na pewno upora się z problemem niechcianych pasażerów i wszystko wróci do normy. Ze wspomnianego artykułu dowiadujemy się, że „(…) zespoły złożone z przedstawicieli straży miejskiej i nadzoru ruchu MPK będą odwiedzać dworce autobusowe, jeździć na tych liniach, którymi najczęściej poruszają się bezdomni (…)”.

Mieszkańcy Poznania mogą mieć nadzieję, że problem codziennej męki, jaką jest podróż w towarzystwie śmierdzących bezdomnych, w końcu zostanie rozwiązany.

Musimy pamiętać, że schroniska oraz hostele dla osób bezdomnych w Poznaniu zimą są zawsze przepełnione. Biorąc pod uwagę fakt, że w większości tego typu placówek obowiązuje rejonizacja, osoby bezdomne spoza terenu Poznania w ogóle nie mogą zostać przyjęte. Oznacza to, że bezdomny formalnie np. z Konina, przebywając w Poznaniu, traci prawo do korzystania z możliwości wsparcia osób dotkniętych bezdomnością.

Pozostaje jednak pytanie – gdzie mają szukać schronienia bezdomni przepędzani z tramwajów, autobusów, dworców i klatek schodowych? Powinni zejść do kanałów? Wydaje się, że takie rozwiązanie będzie najlepsze dla miasta. Z widoku znikną ludzie, którzy generalnie wzbudzają niechęć i wprowadzają w zły nastrój. Władze miasta nie będą musiały wydawać pieniędzy na dodatkowe patrole straży miejskiej – co również oznacza, że strażnicy będą mogli zająć się dbaniem o dobro porządnych obywateli. No i w końcu zniknąłby swąd opanowujący autobusy i tramwaje. Bezdomni mogliby stworzyć swojego rodzaju podziemne miasto – najlepiej z własną infrastrukturą.

W rozwiązywaniu problemów bezdomności powinniśmy bowiem stosować dobre, sprawdzone metody – zamiatania problemu pod dywan.

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian