Wolność powinna i może bronić się sama i byłoby niebezpiecznym absurdem krępować ją pod pretekstem jej ochrony, ponieważ moralność nie ma innego źródła, bodźca, przyczyny i celu niż wolność, i ponieważ sama nie jest niczym innym jak wolnością.
Michał Bakunin

Migranci romscy pochodzenia rumuńskiego w Polsce – relacja ze spotkania

Łukasz Weber

migranci-romscy-male14 grudnia mieszkańcy Poznania mieli okazję uczestniczyć w spotkaniu „Migranci romscy pochodzenia rumuńskiego w Polsce, własnym głosem o sobie”, które odbyło się w Teatrze Polskim. Niestety, niewiele osób skorzystało z tej okazji. Spotkanie stanowiło podsumowanie badań przeprowadzonych przez Zachodni Ośrodek Badań Społecznych i Ekonomicznych, dotyczących wspomnianej mniejszości i było efektem pierwszego projektu badawczego współprowadzonego ze społecznością imigrantów romskich. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele romskich migrantów Maria Calderalr i Papara Ciurar, cyganolog i etnolog Paweł Lechowski oraz uczestnicy projektu badawczego, socjolodzy Jarosław Urbański, Kamil Siemaszko i Katarzyna Czarnota.

Kto wie, czy pewnym wyjaśnieniem dla niezbyt imponującej frekwencji na spotkaniu, nie stanowią wyniki przytoczonych na nim badań prowadzonych przez CBOS, zgodnie z którymi Romowie stanowią najbardziej nielubianą mniejszość, a mieszkańcy Rumunii trzecią w kolejności darzoną najmniejszą sympatią.

Wprowadzeniem do spotkania był dwudziestominutowy film dokumentalny, stworzony w toku realizacji badań, prowadzonych na koczowiskach romskich w kilku polskich miastach. Istotnym elementem badań było nie tyle przeprowadzenie typowych dla metodologii badań społecznych ankiet, ale wywiadów pogłębionych z imigrantami, które dały szansę opowiedzenia im o swoich problemach własnym głosem. Na zaprezentowanym filmie, jak i w toku dalszego spotkania, mieliśmy, więc okazję zobaczyć i posłuchać o warunkach, w których przychodzi im egzystować. Wybór tworzenia przez przedstawicieli tej mniejszości koczowisk, poprzez zajmowanie pustostanów czy budowę prowizorycznych domostw, nie jest wyborem dobrowolnym. W wyniku braku środków materialnych, imigrantów nie stać na wynajęcie żadnego lokum, dodatkowo wspomniana już niechęć, z którą boryka się ta społeczność, utrudnia jakiekolwiek negocjacje przy próbie wynajmu. Taka sytuacja determinuje konieczność zamieszkiwania w obozowiskach, które nie są bynajmniej elementem „cygańskiej tradycji”, ale smutną koniecznością – w życiu bez dostępu do bieżącej wody, elektryczności i innych udogodnień nie ma dla Romów nic z „romantycznego życia Cyganów”. Istotnym problemem dla imigrantów jest sama kwestia zarejestrowania swojego pobytu w Polsce. Rejestracja nie jest tożsama z legalizacją, imigranci romscy jako członkowie UE przebywają w Polsce legalnie. Chociaż, jako obywatele Unii Europejskiej, rumuńscy Romowie nie powinni mieć teoretycznie z tym większych kłopotów, to w praktyce jest to najczęściej problem nie do pokonania. Po trzech miesiącach pobytu Romowie winni zgłosić się do odpowiedniego urzędu celem rejestracji i otrzymania tzw. Karty Pobytu. W praktyce, aby otrzymać kartę muszą wykazać się posiadaniem zatrudnienia, statusem studenta polskiej uczelni, byciem współmałżonkiem obywatela/obywatelki Polskiej lub odpowiednią sumą na koncie bankowym. Dla Romów, którzy, o czym zapominamy (a o czym wyraźnie wspomniano na spotkaniu), wyjeżdżają z Rumunii z uwagi na systemowe prześladowania i szykany – potwierdzane przez lata w raportach Amnesty International – i towarzyszący im brak możliwości zdobycia zarówno wykształcenia, jak i pracy, spełnienie warunków pozwalających na zdobycie Karty Pobytu, stanowi często przeszkodę nie do pokonania.
942592 208683939464461 2756621099531240238 n copy
Konsekwencją braku odpowiednich dokumentów, jest brak możliwości legalnego zatrudnienia, a uprzedzenia i stereotypu utrudniają czy wręcz uniemożliwiają znalezienie jakiejkolwiek pracy. Niestety, brak wymaganych dokumentów, naraża Romów również na innego rodzaju niedogodności. Utrudnia im otrzymanie pomocy medycznej i stanowi wygodną wymówkę dla przedstawicieli lokalnych władz do odmowy udzielania pomocy. Właściwie brak rejestracji często stanowi dla urzędników wręcz dowód, że na ich terenie nie ma romskiej mniejszości, więc nie ma potrzeby, by zajmować się jej problemami.
12366435 208683862797802 6633825620220099106 n
Pozostawieni na marginesie, imigranci chwytają się wszelkich dorywczych zajęć, w tym żebractwa. Taka sytuacja naraża ich na represje ze strony systemu – począwszy od strażników miejskich i policjantów, którzy zgodnie z relacjami samych Romów nie tylko przeganiają ich z centrów miast, ale często też okradają z niewielki kwot wyżebranych pieniędzy. Policja wielokrotnie uczestniczy również w likwidacji samych koczowisk Romskich, likwidując je pod byle pretekstem, często łamiąc przy tym prawo, nie udzielając imigrantom jakichkolwiek wyjaśnień i nie dając szans na ocalenie choćby części skromnego dobytku. Przedstawiciele instytucji pomocy społecznej odwiedzają koczowiska imigrantów, bynajmniej jednak nie po to, by pomóc im przebrnąć, przez meandry polskiej biurokracji, ale najczęściej po to by pod pretekstem funkcjonowania w nieodpowiednich warunkach lokalowych, odebrać rodzicom ich dzieci. W związku z takimi działaniami przedstawicieli państwa polskiego nie trudno dziwić się nieufności ze strony imigrantów, którą na szczęście samym badaczom udało się przełamać, dzięki współpracy z grupami i organizacjami pozarządowymi, choćby wrocławskim Stowarzyszeniem Nomada czy poznańskim Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów. Niestety, represje systemowe to tylko jeden z elementów niechęci, z którym stykają się Romowie. Znacznie niebezpieczniejszy jest rasizm i szykany, które w skrajnych przypadkach prowadzą do bandyckich napadów, czy to fizycznych na samych imigrantów, czy na ich koczowiska. Trudno ocenić ilość takich napaści, ze względu na represję, które dotykają, Romów ze strony policji, rzadko zgłaszają oni przypadki pobić czy napaści. Część zdarzeń odnotowują lokalne media, na pewno jednak mamy do czynienia ze znaczną ilością nieodnotowanych zdarzeń.
12373254 208683799464475 5826294565366889520 n
Jak wobec takiej skali problemów, widzą jednak swoją egzystencję w Polsce sami imigranci Romscy rumuńskiego pochodzenia? O dziwo, zarówno uczestniczący w panelu, jak i ci, których stanowisko mogliśmy usłyszeć na prezentowanym filmie, wyrażają chęć zostania w Polsce. Głównym argumentem staje się tu całkowity brak perspektyw do życia w Rumuni. Jak podkreślił Papara Ciurar, w Rumuni mimo posiadania przez niego wyuczonego zawodu mechanika samochodowego, nie mógł liczyć na znalezienie pracy, jeśli jakimś cudem udałoby mu się jednak pracę znaleźć, to jego zarobki w przeliczeniu na złotówki wynosiłby około 300 zł miesięcznie. W sytuacji, gdy ma na utrzymaniu trójkę dzieci i żonę nie byłby w stanie żyć z takim dochodem. Dla Papary istotne jest również to, że ten obecnie 28 letni mężczyzna, całe dwadzieścia lat życia spędził właśnie w Polsce, bez względu na trudności, z jakimi się tu spotyka, bez względu na to, że dane mu było mieszkać również kilkanaście miesięcy we Francji, czuje się związany z Polską. To właśnie tutaj chce ułożyć sobie życie, od którego nie oczekuje wiele więcej poza znalezieniem pracy i poprawą warunków mieszkaniowych. Podobnie Maria Calderar, która od niedawna pracuje w szkole jako asystentka nauczyciela – stanowisko stworzone specjalnie z myślą o imigrantach, mające pomóc w edukacji dzieci – również chce mieszkać w Polsce i nie widzi dla siebie szans w rodzimej Rumuni. Ona również od wielu lat przebywa w Polsce, zna dość dobrze język, chce pracować i dbać o rozwój swoich dzieci. Jak podkreślali zarówno Romowie, jak i uczestnicy projektu badawczego istotną sprawą dla zmiany sytuacji imigrantów, jest złamanie niemocy urzędniczej, która buduje bariery w kwestii czy to zdobycia Karty Pobytu, czy uzyskania choćby podstawowych informacji. Nie można pozwolić, by odpowiedzią, która pada, gdy mówi się o rozwiązywaniu problemów bytowych imigrantach, było „A weź sobie ich do domu” Co znaczące, choć Romowie - ze względu choćby na żebractwo - stanowią grupę widocznych imigrantów, system stara się ich nie dostrzegać. Władze wolą stosować albo taktykę nie zauważania problemu, albo represji – likwidację koczowisk, kryminalizację żebractwa – tymczasem ilość imigrantów nie jest, aż tak duża by stosunkowo niewielkim nakładem kosztów udzielić im niezbędnej pomocy. Dobrej woli nie widać jednak po stronie urzędników, a podsycane choćby przez obecne władze nastroje antyimigracyjne, nie nastrajają optymistycznie – trudno liczyć na zmianę w tym zakresie. Jednak jak podkreślono na zakończenie spotkania, potrzebne są wszelkie inicjatywy, które będą łamać stereotypy narosłe wokół romskiej mniejszość, niezbędne jest pokazywanie prawdziwych realiów i problemów, z jakimi stykają się imigranci, i dawanie im samy szansy na zabranie głosu we własnej sprawie, tylko dzięki takim działaniom ten głos może być słyszalny, a może w końcu usłyszany.

12391817 208683636131158 473117133549550682 n

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian