Jedynie ustrój anarchistyczny uczyni z człowieka istotę uczciwą i świadomą, gdyż jedynie on może dać mu wolność, raz na zawsze przeistoczywszy stado niewolników w wolne społeczeństwo.
Louise Michel

"Wszyscy jesteśmy częścią uniwersytetu jako "szkoły-jako-fabryki" i chcemy mieć wpływ na nasze zakłady pracy, na decyzje, które nas dotyczą"

Rafał Jakubowicz

miniatura-przemowaTreść przemówienia wygłoszonego na wczorajszego Ogólnopolski protest przeciwko ustawie 2.0 / Poznań

Reprezentuję Komisję Międzyzakładową OZZ IP przy Teatrze Ósmego Dnia, która wsparła protesty studentów i pracowników UAM oraz przede wszystkim studentów i pracowników UAP.
Powiem kilka gorzkich słów.Nie będę mówił o uniwersytecie w kategoriach "wspólnoty", bo wiele razy udowodniliśmy, że nie jesteśmy, niestety, wspólnotą.Nie będę odwoływał się do etosu uniwersytetu, bo trudno dziś mi ten etos dostrzec. Będę mówił o uniwersytecie jako zakładzie pracy i o naszych pracowniczych interesach, których musimy obecnie bronić.

Harry Cleaver pisał o "szkole-jako-fabryce", która może być polem walki i oporu. I taki sposób myślenia o uniwersytecie jest mi bliski. W latach 90., w okresie transformacji, świat nauki porzucił świat pracy. Inteligencja akademicka odwróciła się od robotników licząc na odbudowanie przemysłu edukacyjnego. Albo ignorowano świat pracy albo podkreślano, że powinien się pogodzić ze zmianami. Akademicy bronili swobód obywatelskich, ale nie wspierali praw pracowniczych górników z restrukturyzowanych kopalń czy pracowników SSE. Wykładowcy chcieli być postrzegani jako część elit, jako państwowa arystokracja. I z tej pozycji aprobowali terapię szokową - mówiąc, że jest konieczna, że nie ma dla niej żadnej alternatywy. Akademicy usprawiedliwiali rosnące nierówności społeczne - traktując je jako konieczne do poniesienia koszty. Koszty, których sami nie musieli ponosić. Piętnowali protesty robotnicze - jako niezrozumiałe awanturnictwo. Produkowali język, dyskurs, który przyczynił się do stygmatyzowania robotników - jako "roszczeniowców", "sieroty po komunizmie", "homo sovieticusów". Środowisko akademickie propagując idee wolnego rynku liczyło, że samo pozostanie na zawsze wyłączone spod brutalnej logiki kapitału.

Dziś widzimy, że tak się nie stało. Ale ciągle jeszcze nie potrafimy powiązać własnej sytuacji z sytuacją świata pracy oraz prowadzonymi aktualnie walkami klasowymi. Nie potrafimy myśleć o naszej pracy w kategoriach pracy najemnej - dlatego często mówimy o "misji", którą rzekomo wypełniamy, domagając się z tego tytułu szczególnego uprzywilejowania. Dziś jesteśmy dokładnie w tym miejscu, w którym niegdyś byli robotnicy restrukturyzowanych kopalń, hut oraz stoczni.

Ale nie chcemy zostać potraktowani tak, jak pozwalaliśmy traktować pracowników innych sektorów. Nie chcemy, żeby nasze zakłady pracy sprywatyzowano tak jak sprywatyzowano np. rzeszowską Alimę. Dzięki tej reformie, reformie Gowina, wzmagającej kontrolę, paradoksalnie możemy wreszcie porzucić złudzenia, że wiedzę można wytwarzać poza nadzorem kapitału i możemy włączyć się w szersze pole walk klasowych. Bo konsekwencją reformy będą optymalizacja kosztów, restrukturyzacja, reorganizacja, rozszerzenie zarządzania metodami audytu.
Czyli wszystko to co spotkało już pracowników większości innych sektorów, a co określa się mianem prywatyzacji.

W środowisku naukowym w latach 90. zapanowało silne poczucie elitaryzmu połączone niekiedy z rasizmem klasowym. Ów klasizm objawia się zazwyczaj w sytuacjach gdy zmiany dotykają tych pracowników uniwersytetu, których w ogóle nie postrzegamy w kategorii pracowników uniwersytetu - czyli administrację, portierów i sprzątaczki, zatrudnionych na najgorszych warunkach, często przez firmy zewnętrzne. Ich warunki pracy to cena, którą zwykle skłonni byliśmy zapłacić w zamian za nasze - wykładowców względne bezpieczeństwo. W grę wchodzi również panujący na uniwersytecie konformizm i powszechna zgoda na feudalne relacje władzy, co najlepiej widać na przykładzie niemocy jaka opanowała i sparaliżowała niektóre samorządy studenckie, dystansujące się w żenujących oświadczeniach od naszych protestów. Mechanizm robienia akademickich karier powoduje, że większość stara się podporządkować, przystosować i jakoś przetrwać. W tym kontekście ostatnie dni i dzisiejsze wydarzenie są naprawdę wyjątkowe i cieszę się, ze mogę w nich wspólnie z Wami uczestniczyć.

Musimy wreszcie zacząć myśleć kategoriami pracowniczymi. Nie możemy dopuścić do tego, żeby utracić resztki naszej autonomii. A dysponujemy siłą. Bo jak pisała Beverly Silver, pracownicy sektora edukacyjnego odgrywają kluczowa rolę dla akumulacji kapitału w XXI wieku, podobnie jak pracownicy branży włókienniczej w XIX wieku czy pracownicy przemysłu samochodowego w XX wieku. Tym razem jednak nie godzimy się na antagonizujące środowisko podziały na pracowników naukowych, pracowników administracji i obsługi, pracowników etatowych i prekarnych - które rozbijają naszą solidarność.Wszyscy jesteśmy częścią uniwersytetu jako "szkoły-jako-fabryki" i chcemy mieć wpływ na nasze zakłady pracy, na decyzje, które nas dotyczą.
Reforma ma wprowadzić Rady Uczelni. A ja nie chcę, żeby za chwile w takiej radzie uczelnianej zasiadł jakiś biznesmen, np. produkujący meble, albo zaprzyjaźniony z rektorem biskup, i żeby oni wspólnie określali ramy wolności wypowiedzi artystycznej.

Link do Oświadczenia Prezydium Komisji Międzyzakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Teatrze Ósmego Dnia w Poznaniu ws. poparcia dla protestów przeciwko reformie szkolnictwa wyższego

Nie masz uprawnień, aby dodawać komentarze. Musisz się zarejestrować

Translate page

Belarusian Bulgarian Chinese (Simplified) Croatian Czech Danish Dutch English Estonian Finnish French German Greek Hungarian Icelandic Italian Japanese Korean Latvian Lithuanian Norwegian Portuguese Romanian Russian Serbian Spanish Swedish Ukrainian