Polityka

Lepiej mniej, ale lepiej – tak można powiedzieć o przeprowadzonym 12 października na poznańskim Rozbracie spotkaniu z Jeffem Halperem, współzałożycielem Izraelskiego Komitetu Przeciwko Wyburzaniu Domów, autorem książek i artykułów poświęconych izraelskiej wojnie przeciwko narodowi palestyńskiemu.
Gdyby wierzyć pierwszym sondażom, wyniki wyborów nic nie zmienią nawet w formalnym układzie sił. Wygrała PO przed PiS, bardzo podobnym stosunikiem jak cztery lata temu. Jedynym novum jest wejście do sejmu Palikota, który faktycznie odebrał głosy SLD. Dowodziłoby to tylko tego, że tzw. „lewica” nie ma nic wspólnego z kwestią socjalną. Ale nie jest to jednak dla nas zaskoczeniem (czytaj TUTAJ). Po drugie: do urn poszło mniej uprawionych do głosowania - ok. 48,9 proc. wobec blisko 54 proc. w 2007 r. Dojadamy, że w Europie Zachodniej ten odsetek kształtuje się na poziomie przeważnie sporo ponad 80 proc. Władza w Polsce w dalszym ciągu cierpi na kryzys legitymizacji.
czwartek, 06 październik 2011 Stanisław Krastowicz Polityka

Palikot – jak nie urok, to sraczka

Jak uczy nas wieloletnie doświadczenie, kampania przedwyborcza miesza, na co dzień wydawałoby się inteligentnym ludziom w głowach. Ostatnio szczególnym objawem politycznego debilizmu jest udzielnie przez niektórych i niektóre przedstawicielki lewicy poparcia dla partii Palikota. Kilka wyświechtanych antyklerykalnych frazesów i werbalne poparcie dla lesbijek i gejów wystarczyło, aby zaczęto poważnie traktować tego politycznego celebrytę. Tym sposobem liberalno-lewicowa inteligencja chce zniżyć się do poziomu nastoletnich fanek i fanów Dody, którzy w swoim uwielbieniu dla gwiazdy przynajmniej nie ukrywają, że generowane jest ono przez gruczoły.
środa, 05 październik 2011 Federacja Anarchistyczna s. Poznań Polityka

Bojkotuj wybory! Nie ufaj elitom!

W związku z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi, Federacja Anarchistyczna s. Poznań, apeluje do bojkotu głosowania. Uczestnictwo w wyborach, w obecnej sytuacji politycznej legitymizuje jedynie system sprawowania rządów, który ponosi odpowiedzialność za kryzys gospodarczy, zapaść finansów publicznych, wzrastające koszty utrzymania, bezrobocie i chroniczny niedowład systemu opieki zdrowotnej i socjalnej. Z drugiej strony dotowanie partii politycznych z budżetu państwa, poparcie rządów i elit politycznych przez neoliberalne mass media, wykorzystywanie stanowisk publicznych dla kariery politycznej i wspierania szeregów partyjnych itd., sprawia, że głosowanie nie przekłada się w żaden sposób na poprawę sytuacji materialnej i społecznej znacznej części społeczeństwa i nie skutkuje eliminacją „patologii władzy” z jaka mamy do czynienia na każdym kroku.
sobota, 17 wrzesień 2011 Poznańscy Antyfaszyści i Antyfaszystki Polityka

Marsz paranoików, a nie patriotów

Tekst nadesłany do redakcji portalu rozbrat.org przez grupę podpisaną jako Poznańscy Antyfaszyści i Antyfaszystki 17 września 1939 roku nie rozpoczęła się II wojna światowa, a nastąpił jedynie kolejny jej etap kiedy wojska sowieckie dotrzymały umowy zawartej z nazistami wkraczając na wschodnie tereny Polski. Pamięć o tych wydarzeniach nie znika, wszyscy znamy je z lekcji historii, a tym którzy na nich nie uważali przypominają o tym oficjalne uroczystości. Jednak według paranoików, którzy postanowili dziś zwołać marsz rozpoczynający się spod pomnika Powstańców Wielkopolskich, wydarzenia te są pomijane i tylko oni młodzi, dumni, wysportowani mają prawo o nich przypominać. Nazywają siebie nacjonalistami lub narodowcami, a głównym celem ich działań jest dążenie do tego, by wyciągnięta ręka, jednoznacznie kojarząca się z nazistowskim pozdrowieniem „Sieg Heil”, była nazywana „salutem rzymskim”. Znamienne, że w 39’ takim powitaniem witali wojska nazistowskie tylko kolaboranci i volksdeutsche, a w późniejszym okresie wojny za taki gest i współpracę z okupantem, członkowie ruchu oporu wykonywali na delikwentach wyroki śmierci. Dziś grupa owych paranoików, usiłuje nam wmówić, że w ten sposób oddaje cześć bohaterom II wojny światowej. Nasuwa się pytanie, o jakich bohaterach mówią, bo chyba nie o polskich walczących z okupantem.
czwartek, 01 wrzesień 2011 Stanisław Krastowicz Polityka

Nasi drodzy posłowie. 160 tys. złotych rocznego dochodu

Dlaczego ludzie pchają się do władzy? Dlatego, że ją kochają? Dla splendoru? Być może. Ale ani chęć kierowania innymi, ani prestiż dla większości ambitnych jednostek nie wystarcza. Nie wyjaśnia tej bezwzględniej rywalizacji o władzę, jaką obserwujemy. Konflikty polityczne między ugrupowaniami i w szeregach tych samych partii, które wydają się często zwykłemu zjadaczowi chleba kompletnie irracjonalne, pod płaszczykiem szczytnych haseł i retoryką poświęcenia, ukrywają swój realny sens. To wojna o pieniądze, o udział w podziale łupów, o lepszą pozycję startową w wyścigu, którego zwycięzca nie musi się już nigdy martwić o swoją przyszłość. Dopiero pochodną pieniądza jest zarówno realny autorytet, jak też prestiż. „Mieć to być” – oto podstawowa zasada, jaka kieruje ludźmi władzy. Opowieści o zapracowanych, biednych i skromnych reprezentantach narodu to z reguły legendy, nie mające realnego odzwierciedlenia w historycznych faktach. W 1917 roku Włodzimierz Lenin wyobrażając sobie jak będzie wyglądać Rosja Radziecka zakładał, że pensja delegata i reprezentanta ludu nie może przekraczać przeciętnego zarobku robotnika. W kilka lat po rewolucji okazało się, że nierówności majątkowe w ZSRR szybko się pogłębiają, osiągając – w latach 30. XX wieku - niekiedy rozmiary większe niż na kapitalistycznym Zachodzie. „Czerwona burżuazja” żyła dostatnio, choć wolała się nie obnosić ze swoim dobrobytem. Robotnicy…
Od pół roku mieszkańcem Rozbratu jest Stas Poczobut, brat Andrzeja Poczobuta, któremu obecnie grozi 4 lata więzienia za obrazę prezydenta Łukaszenki (sprawę tę nagłaśniają oficjalne media). Nasze kontakty rozpoczęły się już w połowie lat 90. drogą korespondencyjną. W 1998 r. Stas oraz jego brat Andrzej wraz z innymi muzykami z zespołu Deviation, zagrali u nas koncert (Andrzej grał wtedy na gitarze basowej, Stas do dziś jest w nim wokalistą). Rok później Stas przyjechał na Rozbrat na wykład o ruchu anarchistycznym na Białorusi, z którym utożsamia się od wielu lat.W 2003 r. do Polski dotarły wiadomości o pobiciu do utraty przytomności Stasa przez funkcjonariuszy milicji w Grodnie. W ostatnich latach był sześciokrotnie aresztowany na kilkanaście dni za rzekome „drobne wykroczenia”, m.in. gdy organizował w 2006 r. akcję solidarnościową z więźniami politycznymi oraz krewnymi zaginionych polityków, działaczy społecznych i dziennikarzy. W 2010 r., jeszcze zanim się do nas wprowadził, zorganizowaliśmy z nim kolejne spotkanie na temat powyborczych protestów oraz sytuacji na Białorusi (relacja ze spotkania). Teraz rozmawiamy o ostatnich protestach na Białorusi, kryzysie ekonomicznym, ruchu wolnościowym, ale również o sytuacji jego brata.
czwartek, 02 czerwiec 2011 Jarosław Urbański Polityka

Kukułcze trupy z Nangar Khel

W środę zapał wyrok w sprawie Nangar Khel. Teoretycznie po kampanii wybielającej sprawców ostrzelania afgańskiej wioski, za którymi murem stała armia, rząd i poważna część mainsteamowej prasy, naiwnością było się spodziewać innego niż uniewinniający wyrok. Jednak kiedy media o nim poinformowały to przyznam, że się we mnie zagotowało. Zabici są – winnych nie ma. Być może jeszcze za wcześnie na ocenę, bo wyrok nie jest prawomocny, ale trudno tej sytuacji nie skomentować. Tym bardziej, że według liberalnej prasy, honor polskiego oręża (jakby się odbijały echem słowa generała Jaruzelskiego) został uratowany. Widzimy jak „państwo prawa” z wielkim zapałem ściga zbrodniarzy wojennych pod warunkiem, że to nie są ich właśni siepacze.
czwartek, 02 czerwiec 2011 Paweł Michał Bartolik Polityka

Nangar Khel, czyli sprawy nie było

1 czerwca 2011 r. polski „niezawisły” sąd uznał za niewinnych polskich żołnierzy, którzy 16 sierpnia 2007 r. dokonali – zgodnie ze wszelkimi „prawidłami sztuki” – kolonialnej pacyfikacji afgańskiej wioski Nangar Khel, zabijając na miejscu 6 osób, w tym kobiety i dzieci. Dwie kolejne osoby zmarły później w wyniku odniesionych ran, a trzy pozostały trwale okaleczone.Przychodzą na myśl słowa Johna Reeda, napisane w środku rzezi pierwszej wojny światowej:
środa, 01 czerwiec 2011 Paweł Michał Bartolik Polityka

Lechosni Millerak

Rządzą nami takie same osobistości – złe języki mówią: szuje i świry – jak Ben Ali, Mubarak, Kaddafi, Saleh, Assad i s-ka, zyskując jeszcze formalno-demokratyczną legitymację. Nieraz nie zamierzają za nich świecić oczami nawet normalnie tak serwilistyczne wobec imperializmu i burżuazji media jak TVN i „Gazeta Wyborcza”, która 31 maja cytuje następujące słowa Józefa Piniora, uczestniczącego w 2006 r. w pracach komisji Parlamentu Europejskiego, badającej sprawę tajnego więzienia CIA w Polsce: „Z mojej wiedzy nabytej w tym czasie wynika, że istnieje dokument z podpisem premiera Millera, który reguluje funkcjonowanie w Polsce ośrodka będącego więzieniem śledczym CIA. Jest on do tego stopnia szczegółowy, że określa, co należy robić, jeśli w ośrodku pojawią się zwłoki przetrzymywanej tam osoby. To oznacza, że strona polska wiedziała, co tam się dzieje”.
piątek, 27 maj 2011 Stanisław Krastowicz Polityka

Rzeźnik z Bałkanów, rzeźnicy z Nangar Khel

Właśnie do końca zbliża się proces polskich żołnierzy, którzy służąc na misji „stabilizacyjnej” w Afganistanie użyli moździerzy i karabinów maszynowych do ataku na wioskę pełną cywili – zabili 6 osób, mnóstwo ranili, w tym w trzech przypadkach trwale okaleczając. Wśród zaatakowanych były kobiety i dzieci. Wyrok w tej sprawie mamy usłyszeć 1 czerwca.Wczoraj  wydano komunikat o odnalezieniu i aresztowaniu Ratko Mladicia – serbskiego zbrodniarza wojennego. Wysokiego rangą dowódcy, który zadecydował nie tylko o zakończeniu oblężenia Sarajewa nakazując szturm na miasto, ale prawdopodobnie był także jednym z „architektów” mordu w Srebrenicy w czasie którego wymordowano około 2000 cywili. Mladić złapany został dopiero teraz prawdopodobnie dlatego, że mógł liczyć na pełne poparcie serbskich nacjonalistów i służb specjalnych, które ukrywały go przez te wszystkie lata.
piątek, 29 kwiecień 2011 Stanisław Krastowicz Polityka

Źródło prawdy czy religijne szambo?

Beatyfikacja Jana Pawła II wywołuje zrozumiałe zainteresowanie, zwłaszcza w Polsce, gdzie w momencie jego śmierci podniosło się gromkie żądanie wyniesienia Wojtyły na ołtarzy bez zbędnych ceregieli. Tymczasem postać, która dla wielu Polaków wydaje się być niepodważanym autorytetem, źródłem prawdy, jest o wiele bardziej kontrowersyjna niżby się mogło wydawać. Dziś, w chwili beatyfikacji, wypomina mu się przede wszystkim to, iż milczał w sprawie nadużyć seksualnych księży katolickich, do których doszło masowo w wielu krajach. Papież musiał być ich świadom. W Poznaniu religijne szambo - które w tym przypadku wg nas bardziej dotyczy totalnej hipokryzji, niż preferencji seksualnych - wybiło na przykład za sprawą, przyjmowanego z estymą na salonach tutejszej nuworyszowskiej burżuazji, arcybiskupa Petza. Kapłan ten miał w zwyczaju podrywać kleryków. Ale to były tylko niewinne igraszki w porównaniu z tym, co np. ujawniono w przypadku praktyk do jakich dochodziło w irlandzkim Kościele. Tam księża w sposób niekiedy bezwzględny wykorzystywali swoją uprzywilejowaną pozycje. Jaki zatem był Jan Paweł II? Poniżej prezentuje tekst, opracowany na podstawie dwóch artykułów: opublikowanego w 2005 roku na łamach nieistniejącego już miesięcznika Nowy Robotnik „Próba bilansu” Konrada Markowskiego oraz „Pope John Paul II, a reactionary in shepherd's clothing” Barry Healy z tygodnika Green Left Weekly. (SK)
środa, 16 luty 2011 Federacja Anarchistyczna s. Poznań Polityka

O prawo do bezpłatnej edukacji. Stanowisko

Poznańska Federacja Anarchistyczna wyraża swój głęboki sprzeciw wobec próby wprowadzenia w życie nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Uważamy, że proponowana przez rząd reforma zakładająca m.in. wprowadzenie odpłatności za odbywanie studiów na więcej niż jednym kierunku, stoi w jawnej sprzeczność z prawem do edukacji, jakie przysługuje każdemu człowiekowi. Odpłatność ta stanowić bowiem będzie nieprzekraczalną granicę dla pewnej grupy młodych ludzi wywodzących się spoza elit. Zjawiskiem, które zaobserwować można w krajach, w których wprowadzono pełną lub częściową odpłatność za studia, jest przede wszystkim postępujący proces rozwarstwienia społecznego.
środa, 15 grudzień 2010 (xx), Jarosław Urbański Polityka

Arkadia czeka na Jaśkowiaka

W dzisiejszym Głosie Wielkopolskim ukazał się artykuł na temat losów My-Poznaniaków po wyborach samorządowych.  Stowarzyszenie otrzymało blisko 10 proc. głosów, ale nie zdołało wywalczyć żadnego mandatu w radzie miasta. Lech Mergler w artykule zapowiada dalszą mobilizację i wskazuje możliwe kierunki działań. Dziennikarza zainteresowało jednak co na ten temat myśli ex-kandydat na prezydenta My-Poznaniaków – Jacek Jaśkowiak. Ten, na pytanie czy nadal będzie angażował się w działalność Stowarzyszenia, odpowiada: „Jeśli zwycięży koncepcja My-Poznaniaków jako ruchu, który podejmuje pozytywne inicjatywy, rozszerza struktury i bazuje na klasie średniej, to chciałbym w tym uczestniczyć. Nie może to być jednak taka opozycja poza Radą Miasta, skupiona jedynie na krytyce poczynań władzy, idąca ramię w ramię z anarchistami”. 
środa, 01 grudzień 2010 (TM) Polityka

Ganowicz staje za Rozbratem?

W Poznaniu trwają przygotowania do drugiej tury wyborów na prezydenta miasta. Z wielkich tablic uśmiechają się do nas twarze znane od lat. Obecny prezydent Ryszard Grobelny  i  jego przeciwnik oraz kolega Grzegorz Ganowicz.Te same twarze, te same chwyty, walka o władzę, walka o wpływy w mieście. Walka pomiędzy PO, a byłym PO… czyli właściwie walka pozorna, walka w jednym ugrupowaniu politycznym, które od lat rządzi tym miastem. Neoliberalizm kontra neoliberalizm, ułuda wyboru serwowana wyborcom.