“To be or not to be” – polityka mieszkaniowa Grobelnego

  • Jarosław Urbański
  • czwartek, 12 lipiec 2012
Ostatnie konflikty lokatorskie jakie wybuchły między innymi w związku z działaniami Fabryki Mieszkań i Ziemi, dowodzą, że władze miasta, z prezydentem Grobelnym na czele, nie radzą sobie z polityką społeczno-mieszkaniową. Jedyną receptą jaką dysponują to aplikowanie i usprawiedliwianie eksmisji oraz ewentualnie zasłanianie się „niedoskonałym prawem”. Kompletnie ignorowany jest równocześnie głos opinii publicznej, która po szeregu brutalnych akcjach eksmisyjnych i atakach na lokatorów, zaczęła żądać od samorządu konkretnych działań i zmian.

Manipulacja i zaniedbania

Dotychczasowa argumentacja władz lokalnych przestała być dla wielu przekonywująca, ale prezydent Grobelny i jego wierni pretorianie, łącznie z Jarosławem Puckiem, szefem ZKZL, brną w swych przeinaczeniach i przekłamaniach dalej. Ostatnio, odpowiadając na list przedstawicieli nauki i kultury, żądających zaprzestania realizacji projektu budowy osiedla kontenerów socjalnych, Grobelnym w sposób arogancki i protekcyjny potraktował znanych profesorów i artystów. Stwierdził też, że zarzuty dotyczące „nieludzkiej polityki miasta”, są niesprawiedliwe w momencie, kiedy w Poznaniu przybywa najwięcej - w jego dotychczasowej historii  - mieszkań komunalnych. To ewidentna manipulacja.

Od połowy lat 90. czyli od kiedy Grobelny utrzymuje się u steru władzy, do 2009 roku, oddano do użytku 638 mieszkań komunalnych. Dla porównania w tym samym mniej więcej czasie miasto sprzedało z istniejących już zasobów około 10,5 tys. mieszkań. Dysproporcja jest ewidentna. Dopiero narastająca krytyka polityki społeczno-mieszkaniowej, a przede wszystkim wzrost roszczeń (dziś sięgających już kilkunastu milionów złotych rocznie) z tytułu niezpewnienia przez miasto lokali socjalnych, zmusiły władzę do zmiany stanowiska w tej kwestii. Pod koniec 2010 roku, Jarosław Pucek, publicznie twierdził, iż jeżeli w budżecie na 2011 rok nie znajdą się środki na budownictwo komunalne, to poda się on do dymisji. Ostatecznie rozpoczęto plan budowy 200-300 mieszkań komunalnych, które mają być oddane do użytku w najbliższym czasie. Prawda jest jednak taka, że wszystko to, w kontekście kilkunastoletnich zaniedbań, jest kroplą w morzu potrzeb. Na lokale komunalne czeka tysiące rodzin, w tym 2600 z wyrokami eksmisyjnymi na karku. Według opublikowanego w styczniu bieżącego roku raportu NIK, miasto wywiązuje się z obowiązku zapewnienia mieszkań socjalnych na poziomie od 1 do 2 procent rocznie!  Za stan ten odpowiadają dzisiejsze elity władzy, nie tylko prezydent, ale także rada miasta i prominentni urzędnicy.

Zaniechania władzy

Nie prawdą jest też, że magistrat pomaga lokatorom z kamienic, gdzie zarządcy i właściciele nadużywają swojej władzy i prawa własności, jeżeli to nie zostaje wymuszone protestami. A nawet wówczas lokatorzy spotykają się z czczymi obietnicami. Obserwowaliśmy to w trakcie sporu przy Piaskowej. Konflikt przy ulicy Stolarskiej trwa od wielu tygodniu, tymczasem przez cały ten okres magistrat nie zrobiły prawie nic. Dopiero po ostatniej radzie miasta politycy i urzędnicy zaczęli „chodzić” wokół sprawy.

Grzechem pierwotnym jest to, że miasto kompletnie nie czuje się zobowiązane do wywiązywania się z umów z lokatorami, które zawarło przed prywatyzacją kamienic – kiedy nieruchomościami tymi zarządzało. Jednocześnie prawa lokatorów interpretuje „minimalistycznie”, aby potem zasłonić się legislacyjną niemocą. Miasto lekką ręką „oddaje” w inny zarząd kamienice, jeżeli tylko znajdzie się podmiot, który na byle jakich podstawach zechce przejąć nieruchomość. Władze lokalne nie dochodzą, w jaki sposób umocowali się nowi zarządcy, ani jak doszło do zmian własnościowych (reprywatyzacji). Samorząd po prostu ignorował w tym zakresie swoje dotychczasowe obowiązki i nie martwił się zbytnio efektami przejmowania zasobów mieszkaniowych prze inne firmy i osoby (przykład: kamienica przy ulicy 28 Czerwca 150). Władze tak naprawdę zawsze uważały prywatyzację kamienic za korzystną opcję (nawet jeżeli prawa własnościowe były naciągane) i nie posiadały nigdy żadnej spójnej i efektywnej polityki społeczno-mieszkaniowej - czego dzisiaj zbieramy żniwo.

Co więcej ostatnio Głos Wielkopolski doniósł o dwóch przypadkach: Artura Piotrowskiego i radnego miasta Michała Tomczaka (Platforma Obywatelska - kolega partyjny Jarosława Pucka). Oba doskonale ilustrują sytuację  mieszkaniową w Poznaniu oraz tutejsze relacje władzy. Na Piotrowskim, który zajął wraz z żoną i małym dzieckiem kawalerkę w baraku komunalny na Krzesinach, od półtora roku cięży wyrok eksmisyjny, choć regularnie płaci czynsz. Piotrowski nie miał się gdzie podziać, ale ZKZL dla takich jak on nie zna litości i grozi wysiedleniem do hotelu robotniczego. Michał Tomczak to stary wyżeracz, który dzięki temu, że od 14 lat sprawuje funkcję radnego, nachapał się ile można. Ale było mu mało, zatem swoje możliwości i towarzyskie koneksje wykorzystał do cna – zajmuje wbrew obowiązującym ustawowym zasadom mieszkanie TBS. Kiedy Głos ujawnił to, Tomczak bezczelnie się jeszcze targuje z opinią publiczną twierdząc, że łaskawie opuści mieszkanie, kiedy wybuduje sobie dom.

Anarcho-terroryści ?


Tak naprawdę stoimy w obliczu wyjątkowego cynizmu władzy, który wyziera m.in. ze stanowiska prezydenta miasta odnośnie listu ludzi nauki i kultury. Co ciekawe kilka dni temu szef ZKZL, Jarosław Pucek, twierdził na Facebooku, ze prezydent nie jest winny sytuacji i atakował działaczy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, które stało się instytucjonalną platforma obrony praw lokatorskich w Poznaniu. Co więcej, jedną z blokad eksmisji w Warszawie, dokonaną przez działaczy anarchistycznych, nazwał anarcho-terroryzmem. Aktywiści uniemożliwili wysiedlenie rodziny z trojgiem dzieci, której formalnie od wielu lat przysługiwał lokal socjalny. Miasto ostatecznie zaproponowało 25 metrową klitkę. Żeby spełnić normę 5 metrów kwadratowych na mieszkańca, wymontowano niektóre urządzenia sanitarne. Podobnie było w Poznaniu, kiedy prywatny właściciel kamienicy przy ulicy Chwiałkowskiego, wyrzucił tym razem wprost na bruk, a potem zdemolował mieszkanie lokatora, który od ponad 8 lat oczekuje na przydział mieszkania socjalnego, za co odpowiedzialny jest szef ZKZL. Jeżeli zatem Pucek twierdzi, że zablokowanie eksmisji matki z dziećmi oznacza terroryzm, to zapewnienie mieszkań socjalnych dla maksymalnie dwóch procent potrzebujących, dokonywanie masowych eksmisji do hoteli robotniczych i budowę kontenerów socjalnych, można śmiało nazwać „zbrodnią przeciw ludzkości”.

Mamy do czynienia z kompletną degeneracją władzy i trzeba przyznać, że prezydent Grobelny to chyba intuicyjnie wyczuwa, na co wskazuje jego, cytowana przeze mnie wcześniej, odpowiedź dotycząca kontenerów. Przywołanie w niej Hamleta wydaje się jak najbardziej na miejscu, aż chciałoby się zawołać: „Trucizno. Dokończ swego dzieła”.

Ludzie czytają....

Nasz opór trwa. 14 września demonstracja w obronie Rozbratu

28-08-2019 / Rozbrat zostaje!

Oświadczenie Kolektywu Rozbrat: Kolektyw Rozbrat cały czas prowadzi działania mające na celu obronę skłotu i centrum społeczno-kulturalnego przed likwidacją. Jak informowaliśmy...

Berlin za Rozbratem

03-09-2019 / Rozbrat zostaje!

2 września w Berlinie przed Instytutem Polskim odbył się protest solidarnościowy z Rozbratem. Odczytano list otwarty kierowany do Instytutu i...

Jesteśmy, działamy, Rozbratu nie oddamy - relacja z demonstracji

18-09-2019 / Rozbrat zostaje!

14 września o godzinie 13:00 na ulicy Pułaskiego, tuż przy istniejącym już 25 lat skłocie Rozbrat, rozpoczął się protest w...

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...