1 maja 2011. Nie dla pracy czasowej! W obronie praw lokatorów!

  • Komisja Krajowa OZZ Inicjatywa Pracownicza
  • niedziela, 24 kwiecień 2011
1 Maja to święto oporu świata pracy przeciwko wymuszającemu pracę dyktatowi kapitału. Po następującej w Polsce, począwszy od transformacji ustrojowej w 1989 roku, reorganizacji systemu produkcji i związanym z tym upadkiem starych poperelowskich zakładów pracy opartych na pionowej organizacji produkcji i stabilnych formach zatrudnienia, sukcesywnie wzrasta znaczenie tzw. elastycznych form zatrudnienia. Rozwój pracy czasowej i „śmieciowego zatrudnienia” jest obecnie najważniejszym problemem, z którym musi zmierzyć się zorganizowany ruch pracowniczy – procesy te powodują bowiem podważenie wielu podstawowych praw pracowniczych (ochrony przed zwolnieniem, prawa do minimalnego wynagrodzenia za pracę, maksymalnych norm czasu pracy oraz prawa do urlopu) i utrudniają prowadzenie walki o  prawa pracownicze.
1maja11Zobacz również:
Wyjazd na demonstrację 1 maja w Nowej Soli oraz zaproszenie na spotkanie dyskusyjne na temat strategii działania ruchów lokatorskich i organizacji walczących o prawo do dachu nad głową.
1 Maja to święto oporu świata pracy przeciwko wymuszającemu pracę dyktatowi kapitału. Po następującej w Polsce, począwszy od transformacji ustrojowej w 1989 roku, reorganizacji systemu produkcji i związanym z tym upadkiem starych poperelowskich zakładów pracy opartych na pionowej organizacji produkcji i stabilnych formach zatrudnienia, sukcesywnie wzrasta znaczenie tzw. elastycznych form zatrudnienia. Rozwój pracy czasowej i „śmieciowego zatrudnienia” jest obecnie najważniejszym problemem, z którym musi zmierzyć się zorganizowany ruch pracowniczy – procesy te powodują bowiem podważenie wielu podstawowych praw pracowniczych (ochrony przed zwolnieniem, prawa do minimalnego wynagrodzenia za pracę, maksymalnych norm czasu pracy oraz prawa do urlopu) i utrudniają prowadzenie walki o  prawa pracownicze.

Sytuacja wielu pracowników jest tym trudniejsza, że poza zmianami prawa pracy stają także w obliczu kryzysu mieszkaniowego i coraz powszechniejszej polityki władz samorządowych, które używają lokali socjalnych jako narzędzia represjonowania i marginalizacji osób uboższych. Wszystkie te problemy są najbardziej widoczne w małych miejscowościach, których rozwój ekonomiczny oparty jest coraz częściej na tzw. „specjalnych strefach ekonomicznych”.

Obecnie możemy więc wyróżnić trzy podstawowe techniki, za pomocą których kapitał i władza polityczna dyscyplinują dzisiejszych pracowników i pracownice. Dwie pierwsze z nich to elastyczne formy zatrudnienia i represyjna polityka mieszkaniowa. Sprzyjające warunki do ich stosowania zapewniają specjalne strefy ekonomiczne. Trzecią z nich są niewątpliwie podwyżki cen. W odróżnieniu od dwóch pierwszych, technika ta ma charakter okresowy i w połączeniu z nimi pełni rolę katalizatora wzmacniającego ich oddziaływanie. Wszystkie na raz są przyczyną pauperyzacji na niespotykaną dotąd skalę.

Choć kolejne rządy nie odważyły się na gruntowną zmianę prawa pracy, to jednak znacznie ograniczyły stosowanie wielu jego zapisów umożliwiając powszechne stosowanie umów na czas określony, czy zastępowanie - pomimo wciąż obowiązującego zakazu ustawowego - umów o pracę, umowami cywilnoprawnymi. Obecne zmiany legislacyjne, takie jak przyjęta właśnie przez Sejm ustawa o działalności leczniczej, wprowadzająca możliwość zatrudnienia pielęgniarek na kontrakcie w warunkach pracy pod kontrolą, w czasie i miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, charakteryzujących stosunek pracy, w pełni potwierdza tą tendencję.

Tymczasowe i pozakodeksowe formy zatrudnienia stały się charakterystyczne dla powołanych do życia na mocy ustawy z 1994 roku Specjalnych Stref Ekonomicznych. To na ich obszarze rozpoczęto w Polsce instalowanie wypracowanego na przełomie lat 70 i 80 w Europie Zachodniej nowego systemu organizacji produkcji. Sprzyjała temu reforma samorządowa, która w latach dziewięćdziesiątych zdecentralizowała kompetencje państwa w zakresie zaspokajania potrzeb mieszkaniowych, a także zarządzanie środkami przeznaczonymi na pomoc społeczną i przekazała je w ręce zabiegających o względy przedsiębiorców i czułych na ich potrzeby władz samorządowych. Sprzyjał temu także fakt, iż sami przedsiębiorcy, którzy utrzymując dużą fluktuację kadr doprowadzili do swoistego uniezależnienia konkretnego pracownika od konkretnego zakładu pracy na rzecz przywiązania konkretnego pracownika do wielu zakładów pracy znajdujących się w zakresie jego możliwości. Tym samym utracili nad nim kontrolę właściwą fordystowskiej (stabilnej i pionowej) organizacji pracy. Ta strata spowodowała, iż zapragnęli mieć większą kontrolę nad sferą reprodukcji siły roboczej, czyli nad czasem, który spędzają pracownicy po zakończeniu pracy w fabryce. Ten naturalny sojusz wzmocniła kolejna faza reform polegająca na decentralizacji instytucji zarządzania przepływem siły roboczej. Przekazanie Urzędów Pracy władzy samorządowej na szczeblu powiatów i powołanie w 2003 roku Centrów Integracji Społecznej ostatecznie spoiły proces dekonstrukcji stabilnych form zatrudnienia z socjalną dekonstrukcją państwa i wzmocniły partnerstwo samorządów i lokalnych przedsiębiorców w forsowaniu nowego, elastycznego systemu organizacji produkcji.   

Zmiany najdotkliwiej odczuły małe i średnie miejscowości położone na obszarze Specjalnych Stref Ekonomicznych. Całe załogi po upadku swoich fabryk i dotkliwym okresie bezrobocia pod koniec lat 90 nie miały innego wyjścia jak tylko starać się o pracę w powstających na terenie stref  firmach oferujących znacznie niższe płace, niż dawniej nieistniejące już zakłady i zatrudniających na niepewne umowy czasowe.

Nowe dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwa nie zlikwidowały bezrobocia, lecz przyczyniły się do powstania szeregu nowych, niespotykanych dotąd problemów społecznych.

Stopa bezrobocia w leżącym na terenie Kostrzyńsko - Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej powiecie nowosolskim w styczniu br. wyniosła 27,2 proc. W brew tyradom władz miasta tylko w liczącej sobie 39 945 mieszkańców Nowej Soli, w tym 25 979 w wieku produkcyjnym, aż 3 252 jest zarejestrowanych jako bezrobotni w Powiatowym Urzędzie Pracy.(1) Oznacza to, iż według oficjalnych danych 12,5 proc. mężczyzn i kobiet w wieku produkcyjnym nie ma pracy.  

Władze miasta, zamiast minimalizować społeczne koszty gospodarki rynkowej i wzmacniać instytucje pomocy społecznej, traktują brak pracy jako występek przeciwko reszcie społeczeństwa. Narzędziem, najczęściej stosowanym do „karania biedoty” są lokale socjalne, przeznaczane dla osób z wyrokami eksmisyjnymi lub osób, które nie mogą sobie pozwolić na wynajęcie mieszkania na rynku. W kwietniu 2010 roku w należącym do władz Nowej Soli i utrzymywanym ze środków z budżetu miasta Tygodniku Krąg ukazał się artykuł pod tytułem „Żadnych wygód, odrębne liczniki; rosną domy pod eksmisję”. Czytamy w nim, iż powstające przy ul. Długiej lokale socjalne „będą surowe, bez wygód, tylko: ściany, dach, węzeł sanitarny”, a jeden z śródtytułów entuzjastycznie oznajmia: „Koniec z życiem na cudzy koszt”. Sam prezydent Wadim Tyszkiewicz (ponownie wybrany na 3 kadencję w ubiegłorocznych wyborach samorządowych) w sierpniu ub. roku w obecności dziennikarzy Gazety Lubuskiej i Gazety Regionalnej nazywał mieszkańców nie mogących poradzić sobie z rachunkami za mieszkanie „nierobami” i „złodziejami”.(2)

Za słowem idą czyny. Mieszkańcy pozbawieni możliwości stabilnego zatrudnienia i nie będący w stanie opłacić regularnych opłat, po zmianach jakie nastąpił pod koniec ub. roku trafiają obecnie do osiedla kontenerowego przy ul. Armii Krajowej, do niewiele odstającej standardami od kontenerów zabudowy szeregowej przy ul. Długiej i dwóch domów socjalnych przy ul. Wyspiańskiego i Wróblewskiego. Dodatkowo mieszkańcom „szeregowców” przy ul. Długiej, choć zaledwie zostali tam przeniesieni na przełomie grudnia i stycznia ze znajdującego się bliżej centrum obiektu przy ul. Staszica, zapowiedziano, iż ci z nich, którzy w dalszym ciągu nie będą się wywiązywać z opłat trafią do nowo przygotowywanych mieszkań w poprzemysłowych obiektach na skraju miasta pod Nowym Żabnem.

Opłaty tu wcale nie są niższe niż w mieszkaniach, które im odebrano, a wręcz przeciwnie czasem są wyższe. Osoby, które tu trafiają w najlepszym wypadku otrzymują meldunek tymczasowy, wielu z nich nie ma jednak wcale meldunku, co jest poważną przeszkoda w znalezieniu legalnej pracy.

Mieszkańcy już od dawna odmawiają opłacania czynszu. „Niby za co mamy płacić” – argumentują. W kontenerach przez szczeliny miedzy metalowymi płytami do wnętrza dostaje się woda i wiatr, a partie ścian nad podłogą zżera rdza. Koszty zamontowanego tam ogrzewania elektrycznego są znacznie wyższe niż możliwości finansowe zamieszkujących tam rodzin. W „szeregowcach” przy ul. Długiej gdzie ogrzewanie elektryczne odbywa się za pomocą grzewczych paneli sufitowych wprowadzono tzw. „liczniki na karty”, gdzie podobnie jak w wypadku telefonii komórkowej, lokator, by korzystać z energii elektrycznej musi wykupić doładowanie za określoną kwotę. Tu przy uruchomianym ogrzewaniu zimą, przeciętna rodzina zużywa doładowanie za pięćdziesiąt złotych średnio przez półtora doby. W konsekwencji większość z tych mieszkań jest nie dogrzanych i wdziera się tam wilgoć i grzyb.

Jak wykazują ekspertyzy medyczne (3)  obecność patogennych grzybów pleśniowych - zjawiska nader częstego w opisywanych tu mieszkaniach socjalnych - jest zwykle przyczyną złego samopoczucia, bólu głowy i innych objawów psychosomatycznych. Przy dłuższym kontakcie z niektórymi gatunkami pleśni może dojść do poważniejszych powikłań na podłożu infekcyjnym czy alergicznym objawiających się poprzez: „nieżyt nosa, zapalenie zatok, zapalenie krtani, zapalenie oskrzeli, zapalenie pęcherzyków, zapalenie spojówek, zmiany skórne, obniżenie odporności układu immunologicznego, chroniczny stan zmęczenia (chronic fatigue syndrom). W skrajnych przypadkach z powodu uszkodzenia układu immunologicznego może dojść do zgonu.” (4)

Pomimo obecności kontenerów, a od końca ub. roku także „szeregowców” wciąż nic nie dorównuje warunkom panującym w bloku przy ul. Wyspiańskiego, choć w przeciwieństwie do tych pierwszych jest to obiekt trwały. Budynek mieścił niegdyś pomieszczenia biurowe jednej z fabryk. Tu ogrzewanie choć na gaz nie było uruchamiane przez administrację już cztery sezony. Prowizoryczny remont wymuszony na władzach miasta przez Powiatowy Inspektorat Sanitarny, po kontroli przeprowadzonej na wniosek mieszkańców i wykonany z dużym opóźnieniem dopiero po wpłynięciu do Urzędu Miasta zapowiedzi o planowanej manifestacji lokatorskiej (w dnia 23 lipca ub. roku), nie przyczynił się znacznie do poprawy warunków mieszkaniowych przebywających tam lokatorów. Tylko w ubiegłym roku trzy zamieszkujące tu osoby w chwili zgonu chorowały na gruźlicę w zaawansowanym stadium i były one pacjentami Lubuskiego Szpitala Specjalistycznego Pulmologiczno-Kardiologicznego w Torzymiu. Ci zmarli mieszkańcy to pani Ewa Łuczak, pan Kazimierz Wowaryko i pani Bożena Wojtkowiak. Bez wątpienia do ich śmierci przyczyniły się warunki panujące w tym obiekcie. Osoby te do specjalistycznej kliniki trafiły w późnym stadium choroby, przez większość jej stadiów przebywali wraz z pozostałymi mieszkańcami, korzystając ze wspólnych instalacji sanitarnych. Gruźlica jest bardzo częstym schorzeniem wśród mieszkańców tego domu, a przypadki zgonów związanych pośrednio lub bezpośrednio z gruźlicą zdarzały się tu już wcześniej.

Powyższa sytuacja pokazuje fasadowość konstytucyjnych zapisów takich jak art. 67 zapewniających  obywatelowi zabezpieczenie społeczne w razie utraty pracy i niezdolności do pracy. System zabezpieczeń społeczny jest w istocie narzędziem wykorzystywany przez czułe na potrzeby przedsiębiorców samorządy lokalne jako narzędzie do wywierania presji na pracownikach w sferze reprodukcji siły roboczej, oraz do przenoszenia do niej podziałów z wnętrza zakładów pracy. W tym kontekście społeczna polityka miasta stanowi tylko przedłużenie cięcia kosztów zatrudniania wewnątrz zakładów pracy.

Nic więc dziwnego, że w zdominowanej przez umowy czasowe Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, walka kumuluje się właśnie w takich miejscach jak domy socjalne w Nowej Soli. Symptomatycznym jest również fakt, iż do przełamujących presję kapitału strajków dochodzi właśnie w takich miejscach jak fabryka wiązek kabli samochodowych ESSER w Nowej Soli, w której przeważającą większość pracowników stanowią kobiety, podwójnie obciążone przez ich rolę jaką tradycyjnie zajmują w procesie reprodukcji życia codziennego.

Nowa Sól to miasto, w którym w związku z dynamicznym uprzemysłowieniem ujawniły się w pełnej okazałości aspekty nowego systemu organizacji produkcji i związanego z nim nowego systemu organizacji siły roboczej. Sprowadzona do minimum kategoria robotników sproletaryzowanych, ustąpiła miejsca sprekaryzowanym pracownikom czasowym, którzy pozbawieni praw pracowniczych i ciągłości zatrudnienia borykają się z problemami mieszkaniowymi i na płaszczyźnie miejskiej spychani są do substandartowych obiektów socjalnych w peryferyjnych częściach miasta. Zmuszani do pracy na czarno, czy na umowy czasowe, często ponad ogólnie przyjęte normy czasu pracy obniżają standardy pracy w ogóle i narażają się tym samym robotnikom sproletaryzowanym, cieszącym się stabilnymi formami zatrudnienia, którzy wchodzą z nimi w konflikt widząc w nich zagrożenie dla swojego statusu. Ten konflikt przenosi się na płaszczyznę miejską i przeradza się w niechęć zajmujących zwykle lokale komunalne, spółdzielcze lub własnościowe robotników sproletaryzowanych do zagrożonych eksmisją, lub już wyeksmitowanych do mieszkań socjalnych czy pomieszczeń tymczasowych sprekaryzowanych pracowników czasowych. (5)  

Podobny proces obserwujemy również w Wałbrzychu położonym na obszarze Specjalnej Strefy Ekonomicznej INVEST PARK. Tu podobnie jak w Nowej Soli opór przeciwko dyktatowi kapitału skumulował się w sferze mieszkalnictwa. W 2008 roku grupa samotnych matek odmawiających opuszczenia zajętych i wyremontowanych przez siebie pustostanów i nie chcących być już przymuszanymi przez Urząd Pracy i pracowników socjalnych do podejmowania pracy w ramach niskopłatnych starzy czy nieodpłatnych prac kwalifikowanych jako wolontariat, czy w końcu przyjmowania pracy na elastycznych warunkach, zorganizowały strajk głodowy bezpośrednio po tym jak władze miasta odłączyły dopływ prądu, wody i gazu do ich mieszkań. (6)

Nowa Sól, czy Wałbrzych to tylko dwie z wielu miejscowości dotkniętych przez reorganizację systemu produkcji. Niemniej jednak to właśnie do takich miejscowości przeniósł się główny front walk przeciwko uelastycznieniu zatrudnienia. To właśnie w tych, średnich i małych miastach, gdzie pracownicy pozbawieni są innych możliwości zatrudnienia jak tylko w niskopłatnych i wymuszających uelastycznione warunki zatrudnienia zakładach pracy, dochodzi do bezpośredniej konfrontacji między światem pracy a nowym uelastycznionym systemem organizacji pracy. To tu pod koniec lat 90 przeniósł się punkt ciężkości konfliktu klasowego

1 Maja chcemy aktywnie zamanifestować nasz sprzeciw wobec nowych form wyzysku i represyjnej polityki mieszkaniowej. Na miejsce ogólnopolskiej demonstracji wybraliśmy Nową Sól, ponieważ jest to miasto, gdzie w formie najbardziej skrajnej uwidocznił się zarówno rozwój „śmieciowego zatrudnienia”. Jak i kryzys mieszkaniowy. OZZ Inicjatywa Pracownicza apeluje więc do wszystkich swoich członków i sympatyków o wzięcie udziału w demonstracji pierwszomajowej w Nowej Soli.

Nie dla pracy czasowej! W obronie praw lokatorów!


1) Dane dotyczące liczby bezrobotnych i stopy bezrobocia podane za Powiatowym Urzędem Pracy. Ludność Nowej Soli i liczba mieszkańców w wieku produkcyjnym podana według danych Głównego Urzędu Statystycznego według faktycznego miejsca zamieszkania na dzień 31 XII 2009 roku.

2) Patrz: Gazeta Lubuska z 29 sierpnia 2010 roku, Gazeta Regionalna, tygodnik nowosolski nr 34 z dnia 27 sierpnia 2010 roku.

3) Czytaj „Zdrowotne aspekty oddziaływania grzybów pleśniowych i mikotoksyn” Dr hab. inż. Jan Grajewski, Mgr  Magdalena Twarużek, dostępne. Jak wskazują autorzy tej publikacji wysoki poziom narażenia na patogenne grzyby w powietrzu występuje m. in. „u mieszkańców na terenach popowodziowych oraz nie dogrzanych mieszkań”. Ponadto dodają iż „W ostatnich medyczno-epidemiologicznych badaniach objawy toksyczne występowały u dzieci przebywających w zawilgoconych pomieszczeniach, jak również u osób mających kontakt z zapleśniałymi materiałami papierowymi i wdychającymi skażone powietrze (Johanning i in., 1996).”

4) J. Grajewski, M Twarużek, op cit.

5) Czytaj więcej. Piotr Krzyżaniak, „Niestabilne formy zatrudnienia a ruch lokatorski”.

6) Czytaj więcej. Magda M. „Strajk matek, walka przeciwko przymusowi pracy” nr 12 Przeglądu Anarchistycznego.

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...