Konferencja Lokatorska w Warszawie

  • poniedziałek, 27 kwiecień 2009
W dniach 28-29 marca odbyła się w Warszawie konferencja Kwestia mieszkaniowa i ruchy lokatorskie w dobie globalizacji organizowana przez Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów oraz Lewicową Alternatywę.Patronat medialny objęły pismo „Recykling Idei”, „Przegląd Anarchistyczny” oraz portal lewicowo.plUdział w konferencji wzięło około 50 osób, głównie lokatorzy z reprywatyzowanych budynków. Obecni byli przedstawiciele ruchu lokatorskiego i związkowego z Krakowa i Poznania, a także gość z Niemiec działający w ruchu lokatorskim w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg.Na konferencję przybył też Jacek Życiński zajmujący się budownictwem społecznym w Ministerstwie Infrastruktury

I. PANEL O ZJAWISKU GENTRYFIKACJI

Konferencję otworzył Jakub Grzegorczyk (WSL i LA) O globalizacji mówi się przy różnych okazjach, ale nie spotkaliśmy się dotąd z połączeniem jej z kwestiami mieszkaniowymi. Chcemy powiedzieć gdzie się znajdujemy jako ruch lokatorski – powiedział.

Rafał Rudnicki z WSL i LA przedstawił definicję procesu gentryfikacji, w mediach często zwanego rewitalizacją, polegającego na usuwaniu uboższych mieszkańców z centrów miast i zajmowaniu ich miejsca przez nową klasę średnią.

Istnieją dwie teorie tłumaczące przyczyny gentryfikacji. Pierwsza podawana przez wiele ruchów lewicowych zakłada iż za sytuację odpowiada nierównomierny rozwój w ramach metropolii i związane z tym spekulacje nieruchomościami. Spadła wartość budynków w centrum, w związku z tym zainteresowali się nimi deweloperzy chcący wykupić je aby odsprzedać lub wynająć z dużym zyskiem. Druga teoria opiera się na pojęciu deindustrializacji. Upadek i delokalizacja przemysłu spowodował spadek znaczenia tradycyjnej klasy średniej związanej z przemysłem, zatrudnionej w duzych zakładach i mogacej sobie pozwolić na dojazd z przedmieść. Zmienił się sposób organizacji pracy – dopóki wyższą klasą średnią byli ludzie zwiazani z przemysłem odległość pracy od domu nie miała znaczenia. Nowa klasa średnia musi być bardziej mobilna. Nienormowany czas pracy sprawia, że wygodniej jest jej mieszkać blisko miejsca zatrudnienia, czyli instytucji finansowych, firm reklamowych itp.

Katarzyna Szumielewicz mówiła o tym jakie regulacje umożliwiają procesy gentryfikacji. Główne instrumenty to reprywatyzacja czy prywatyzacja na poziomie państwa. Inne to między innymi kwesta uwolnienia czynszów od roku 2005. Gentryfikację ułatwia także polityka urbanizacyjna władz miast.Głównym problemem są podwyżki czynszów. Zanim nastąpiły procesy gentryfikacji zarówno w Polsce jak i innych państwach dużą uwagę przywiązywano do działalności niekomercyjnej w postaci budownictwa komunalnego. Katarzyna Szumilewicz omówiła proces zmian własnościowych w mieszkalnictwie. Ich początkiem jest pojawienie się prywatnego właściciela. Miasto albo uwłaszcza najemców albo sprzedaje mieszkania na rynku wtórnym lub w ramach reprywatyzacji. Dzieje się tak, pomimo że w Polsce nie ma ustawy reprywatyzacyjnej i w najbliższym czasie najprawdopodobniej się ona nie pojawi.

Własność jest tylko jedną z wartości, która tworzy prawo. Nie wiadomo dlaczego miałaby być chroniona bardziej niż pozostałe wartości takie jak na przykład prawo do mieszkania czy ochrony przed wyzyskiem. Trybunał Konstytucyjny wypowiadając się o reformie rolnej uznał, że nie można jasno mówić o przywróceniu stanu sprzed 50 lat co jest pewną wytyczną również jeśli chodzi o reprywatyzację. Najprawdopodobniej między innymi w wyniku działań TK nie będzie reprywatyzacji całkowicie w naturze.

W rzeczywistości trwają jednak procesy o zwrot budynków. Jeśli ktoś może wykazać, że był właścicielem może rozpocząć proces przed sądem. Dopóki budynek jest w rękach miasta jest możliwość podważenia decyzji o jego nacjonalizacji, ale jeśli już wcześniej nabył go właściciel prywatny nie jest to możliwe. Wynika z tego, że prawo nie chroni własności publicznej.

Drugim sposobem wprowadzenia zmian jest uwłaszczenie najemców. 33% budynków komunalnych oddano już w ręce dotychczasowych najemców. Oddawane są one z bonifikatą nawet do 97 %. Nie tworzy się w ten sposób równowaga finansowa, która pozwalałaby odtwarzać zasób komunalny.

Kamienicą po uwłaszczeniu pierwszego lokalu mieszkalnego zarządza z automatu wspólnota. Może decydować o wysokości czynszu. Decydują o tym uwłaszczeni właściciele, a za tych którzy się nie uwłaszczyli miasto. Nowi właściciele mają głos na równi z miastem, lokatorzy komunalni nie mogą natomiast decydować o przeznaczeniu budynku.

Konstytucja w 2 artykułach mówi o walce państwa z bezdomnością i wyzyskiem oraz dbaniu o sprawy najemców. Szczegóły reguluje ustawa o ochronie praw lokatorów. Główny problem to zejście w ustawie na poziom gminy czyli samorządu. Samorząd ma własny budżet i musi się z niego utrzymać, może zbankrutować. Poza tym nie ma on już obowiązku zapewnienia mieszkań.

W Polsce następują również radykalne podwyżki czynszów. W roku 1994 na 10 lat ustalono początkowo regulację czynszu z pełną świadomością że będzie ją trzeba znieść. Miały powstawać niekomercyjne lokale komunalne i inne formy budownictwa społecznego. Tymczasem np. w Warszawie zmniejsza się zasób komunalny i nie prowadzi szerokich programów budowy mieszkań..

Trybunał Konstytucyjny w roku 2004 uznał, że nie można ograniczać czynszów, bo jest to niezgodne z prawem do własności. Mieszkańców ma chronić procedura – podwyżka raz na pół roku i obowiązek jej uzasadnienia. Można ją zaskarżyć, ale sądy częściej przyznają rację właścicielowi. Jeśli lokator nie płaci nowego czynszu może być eksmitowany. W teorii nie ma eksmisji na bruk, w rzeczywistości jednak istnieją pewne furtki prawne pozwalające jej dokonać. Kodeks Postępowania Cywilnego mówi o tym co dzieje się przy eksmisji. Lokale socjalne otrzymują osoby spełniające odpowiednie warunki. Warunki są jednak zwykle trudne do spełnienia, ponieważ na przykład pułap jakiego nie mogą przekraczać dochody takiej osoby jest ustawiony bardzo nisko. Cała pula osób znalazła się pomiędzy możliwością płacenia rynkowego czynszu a otrzymaniem lokalu socjalnego. Prawo przewiduje również eksmisję do pomieszczenia tymczasowego, w przypadku jeśli eksmitowany nie otrzyma prawa do lokalu socjalnego. Nikt do końca nie wie co oznacza termin lokal tymczasowy. Ma go dostarczyć gmina, przepisy nie regulują jednak na ile tymczasowy jest ten lokal. Teoretycznie ma on służyć przeczekaniu do momentu w którym lokatora stać będzie na inny lokal, jednak jak lokator ma nagle po jakimś czasie znaleźć pieniądze na rynkowy czynsz?

Innym wymogiem prawnym jest to że pomieszczenie tymczasowe musi mieć 5m2 na osobę, znajdować się w tej samej lub pobliskiej miejscowości, dostęp do źródła wody i ustępu, możliwość ogrzewania i zainstalowanie urządzenia do gotowania.

Gminy mają bazę lokalową i mogą ją wynajmować tylko na czas nieokreślony, tymczasem lokale socjalne i pomieszczenia tymczasowe muszą być wynajmowane na czas określony. Gminy nie mogą więc nawet prawnie takich lokali dostarczać. Wytrychem jest wynajmowanie hoteli robotniczych, lokali od prywatnych właścicieli lub tworzenie osiedla kontenerów.

Miasto ma możliwość tworzenia planu zagospodarowania przestrzennego. ¼ samorządów w Polsce ma takie plany. Plan podlega konsultacjom i ogranicza inwestorów. Decyzje samorządu, podejmowane bez wcześniejszego przyjęcia planu w sprawie konkretnych inwestycji prywatnych są pod słabszą kontrolą społeczną. Z drugiej strony brak planu też ogranicza inwestorów przez niepewność co do kierunku rozwoju dzielnicy. Plan może zabronić np. tworzenia zamkniętych osiedli.

Rafał Rudnicki omówił proces gentryfikacji w warszawskiej dzielnicy Praga Północ. Mieszkańcy Pragi Północ są w mediach często pokazywani jako podejrzany element kryminalny albo sympatyczni cwaniacy. Żadne z tych podejść nie sprzyja rzetelnej dyskusji nad przyszłością dzielnicy. Na Pradze Pn pojawili się już tak zwani „pionierzy” czyli ludzie wolnych zawodów, artyści, osoby które przyciągają tam niskie koszty zamieszkania. Zaczynają one tworzyć nowy wizerunek dzielnicy, który jest pozytywny o tyle, że łamie stereotypowe myślenie o tej części miasta. Za pionierami przychodzą jednak deweloperzy widzący w tym okazję aby zarobić. Tworzone są miejsca rozrywki nowej klasy średniej oraz luksusowe budynki do których się wprowadza. Często rejony te są strzeżone przed dotychczasowymi mieszkańcami, których działania kryminalizuje się. Ulice takie jak Ząbkowska zostały objęte monitoringiem. Jednocześnie większych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa nie widać poza miejscami uczęszczanymi przez nową klasę średnią.

Dalszym etapem gentryfikacji może być wypieranie z dzielnicy zarówno jej dawnych mieszkańców, jak i z czasem także pionierów, którzy również nie będą w stanie sprostać coraz wyższym opłatom.

Po wystąpieniach nastąpiła dyskusja

Andrzej Smosarski – W Warszawie w każdej sprawie eksmisyjnej miasto w ramach interwencji ubocznej występuje aby nie przyznawać lokalu socjalnego. Dzieje się tak nawet gdy nie jest ono stroną, bo budynek należy do prywatnego kamienicznika

Jarosław Urbański – Miasto, zarówno Warszawa jak i Poznań czy inne aglomeracje, często stosuje wyjaśnienie, że nie może planu zagospodarowania obwarować zbyt wieloma warunkami bo spowodowałoby to roszczenia ze strony właścicieli o odszkodowania. Wniesienie sprzeciwu przez grupy społeczne jest zwykle biciem głowa w mur.

Jeśli chodzi o wysokość czynszu w budynkach w których funkcjonuje wspólnota - wspólnota decyduje o wysokości funduszu remontowego, a nie wszystkich opłat. Miasto może ustalać czynsz nawet jeśli jest w mniejszości.

Centra dla klasy średniej mają jedną podstawową cechę – bliski dostęp do usług publicznych. Na peryferiach jest on trudniejszy. Wszystkie większe aglomeracje w Polsce wykazują silny trend spadku dochodu z podatków i spadku liczby ludności. Gminy sąsiadujące z miastem żerują na miejskiej infrastrukturze. Dzielnice natomiast chcą przyciągnąć bogatszych mieszkańców, aby podnieść swoje dochody.

Adam Zapyłkin – Przed wojną istniały dwa wstydliwe elementy Pragi. Polus – zamieszkała hala fabryczna podzielona płachtami i baraki na Annopolu. Życie Warszawy z 11 marca donosi o tym że samorząd Żoliborza chce postawić 17 baraków dla osób niepłacących czynszów. Burmistrz Michał Jakubowski argumentuje że będzie to straszak dla osób niepłacących czynszu. Warszawiacy ginęli natomiast za to aby nie było gett i odbudowywali miasto.

II. PANEL "NOWOCZESNE METROPOLIE A KWESTIA MIESZKANIOWA"

Panel rozpoczął Jakub Grzegorczyk: wyjaśnił powiązania między globalizacją a mieszkalnictwem, czyli przede wszystkim postępujący rozwój miast. Sojusznikami ruchów lokatorskich w tej sytuacji są ruchy alterglobalistyczne. Wspólna jest walka z neoliberalizmem, którego częścią jest dominująca obecnie w Polsce polityka mieszkaniowa.

W sferze mieszkaniowej globalizacja często oznacza komercjalizację centrów miast i przejmowanie ich przez burżuazję, czyli tzw. gentryfikację. Prywatyzacji ulega także przestrzeń publiczna, czego dowodem jest powstawanie zamkniętych, strzezonych osiedli dla klas wyższych. Jednocześnie mniej zamożnych mieszkańców miast wypycha się do przeznaczonych dla nich stref, gdzie umieszcza się na przykład w jednym miejscu lokale socjalne. Takiej segregacji służy między innymi wprowadzona w Warszawie polityka różnicowania czynszów w komunalnym zasobie mieszkaniowym w zależności od strefy w jakiej się znajduje.

Z takiej diagnozy problemu wynika propozycja budowy szerokiego ruchu społecznego, sprzeciwiającego się kapitalistycznej globalizacji. Każda zmiana społeczna podlega modyfikacjom jeśli znajdą się odpowiedni aktorzy gotowi kierować ją na inny tor. Przykładem zorganizowany ruch robotniczy. Łączymy kwestie takie jak np. deindustrializacja z lokatorskimi. Musimy odpowiedzieć sobie na to jak widzimy pozytywne postulaty w pewnych kwestiach. Głos społeczny powinien być słyszalny w samorządach. Na przykład w Krakowie ruchy lokatorskie wystąpiły o konsultacje ws budżetu.

Jacek Życiński – Zgodził się z wnioskami ale nie genezą problemu wywodzoną od globalizacji. Państwa postkomunistyczne specyficznie postępują ze swoimi zasobami mieszkaniowymi. Państwa Zachodnie są o wiele bardziej socjalistyczne. Szwajcaria ma największy zasób mieszkań czynszowych.

Wielu państwom postkomunistycznym wydawało się natomiast, że własność jest kwintesencją wolności. Zasoby komunalne to nadal około 1mln mieszkań, które nie powinny być prywatyzowane. Zasób ten wraz z zakładowymi i TBSowskimi to ok. 10% zasobu mieszkań. Aktualnie w UE wskaźnik ten to 12%. Zasób komunalny w Polsce to jednak nie do końca zasób społeczny. Mieszka w nim wiele osób o dochodach nie predestynujących do tego. W polityce mieszkaniowej istnieje wiele błędów. Jest jednak chęć rozwiązywania problemów. Strefowanie czynszów nie może być mylone z podejściem komercyjnym, ponieważ wpływy z wyższego czynszu w centrach będą przeznaczane na lokale w bardziej potrzebujących rejonach, a tak przynajmniej zakładali pomysłodawcy strefowania. Czy będzie tak w praktyce nie wiadomo. Przykładem negatywnym jest Białystok, gdzie z podwyżek czynszów sfinansowano siedzibę władz.

Europa Zachodnia w sferze mieszkalnictwa pozostaje dość mocno socjalistyczna w Szkocji i Francji wprowadzono zaskarżanie prawa do mieszkania. Francja chciała zaskarżania czynszu w konstytucji Europejskiej. Ta tendencja wprowadzenia praw do mieszkania istnieje w Europie. W Traktacie Lizbońskim zapisano prawo do pomocy mieszkaniowej.

Jarosław Urbański – PRL nie sprostał wyzwaniom mieszkaniowym. Doszło do załamania, którego konsekwencje odczuwamy do dziś. Kurczenie zasobów komunalnych z punktu widzenia ruchu społecznego jest nie do zatrzymania przez ruch społeczny. Mami się ludzi możliwością wykupu mieszkań a 5-10% ich wartości. Kontekst polityczny ma też projekt dotyczący zasobów spółdzielczych. Trudno oczekiwać aby ludzie oczekujący tych profitów popierali ruch lokatorski. Róznica między Europą pn. a Polską czy Europą Południową jest taka, że Polska to panstwo półperyferyjne. Sytuacja w biednych dzielnicach w europie zach. jednak niewiele się różni od Polskiej.

Albert Mostowiak – negatywne zjawiska oznaczają zarabianie na wszystkim. Kryzys będzie jeszcze większy niż jest może w przyszłości przypominać ten z 1929 roku. Tylko jeśli się jednoczymy możemy zwyciężyć. Jedyna droga to rewolucja, która musi nastąpić. Znacjonalizowanie zasobu mieszkaniowego i plan budowy rozwiązaniem problemu.

Andrzej Żebrowski – W obecnym systemie nie liczy się mała własność prywatna, dlatego większość drobnych biznesów plajtuje. Kwestia mieszkalnictwa jest kwestią politycznych priorytetów. Co jest ważniejsze wysyłanie wojsk do Afganistanu czy mieszkania? Zachód nie jest tu dobrym wzorem. W Wielkiej Brytanii rządy Blaira i Browna sprywatyzowały więcej mieszkań niż Thatcher. Dziś w Polsce mamy rząd który jasno mówi o wspieraniu przedsiębiorców. Nawet w Skandynawii niszczy się państwo socjalne. Wzorem dla ruchu lokatorskiego są podobne ruchy w różnych krajach. W zeszłym tygodniu 3 mln ludzi protestowało we Francji. Szerszy ruch protestu jest potrzebny. Dobrym hasłem, również dla lokatorów jest „nie będziemy płacić za wasz kryzys”.

Andrzej Smosarski – przykładem priorytetów jest fakt, że rozwiązania w mieszkalnictwie kształtuje się tylko w ministerstwie infrastruktury.

Jacek Życiński – Aby się zmieniło min. Finansów musiałoby podjąć decyzję o przeznaczeniu większych pieniędzy.

Andrzej Smosarski – Wydawało mi się, że polityka mieszkaniowa powinna być częścią polityki społecznej. To domy są dla ludzi, a nie odwrotnie. Przeczytałem zapis sejmowej debaty o zmianie ustawy o ochronie lokatorów. Nikt nie bada sfery społecznej związanej z mieszkalnictwem. Nie chodzi o brak możliwości ale brak zainteresowania. Problem odbija się na zasadzie piłeczki do samorządów. Ominięto konstytucyjny obowiązek dania gminą pieniędzy na ten cel zapisano że gminy mogą, ale nie muszą dawać lokali osobom biednym.

Kwestia usuwania biednych z widoku. Bezdomność się kryminalizuje. Demokracja jest dla bogatych. Potrzeba ruchowi lokatorskiemu sojuszników, ponieważ na razie jest wyizolowany.

Janusz Baranek – władze samorządowe działają za nas ale ta organizacja jest do niczego. Brakuje 1,5 mln mieszkań. Chodzi o to aby więcej pieniędzy przeznaczyć na budowę mieszkań czynszowych. Jeżeli pieniądze wydawane na stadiony i premie na urzędników przeznaczyć na mieszkania dałoby się rozwiązać bieżący problem mieszkaniowy w ciągu kilku lat. Jeżeli się tego nie zrobi to sytuacja będzie się pogarszać. Należałoby budować lokale o czynszach obciążających rzędu 20% dochodów. Najwyższa pora na rewolucję i hasło zmiany systemu może być aktualne.

Małgorzata Witkowska – podstawą protestów w Krakowie było to, że mieszkając wiele lat w mieszkaniu inwestowano. Lokatorzy wnosili, że to odzyskujący budynki są winni za koszty włożone przez lokatorów w mieszkania. Kupując za 10% miałabym pewną satysfakcję. Wypędzanie nas to bestialstwo społeczne, a właściciel dostaje dodatkowe pieniądze praktycznie za nic. Nikt nie rozwiązał poprzednich umów, a różne pomysły rozwiązania sytuacji prawnej wprowadziły tylko chaos. Traktuje się nas jak osoby świadomie zawierające umowy najmu na zasadach komercyjnych, czego przecież nie robiliśmy.

- Całe szczęście że część wyżu wyemigrowała, bo nie wiadomo co by się nie działo. U mnie w budynku połowa osób nie płaci, bo nie jest w stanie. Część ludzi jest niepełnosprawnych. Neoliberalizm nie bierze się z doktryny, ale z tego, że przez 20 lat wyrosła kasta ludzi widzących rozwiązanie tylko w prywatyzacji i patrząca na słupki popularności.

Piotr Ciszewski – Dobrze że padła tu informacja, że ruch lokatorski musi poszukiwać sojuszników. Nie możemy sobie pozwolić na podzielenie lokatorów na tych z zasobu komunalnego, reprywatyzowanych budynków czy innych. W obecnej sytuacji ze strony władz będą czynione takie zabiegi ze strony władz. Różne grupy interesów, którym wmawia się, że problemem są „niepłacący menele” są dla władzy łatwym przeciwnikiem.

Adam Zapyłkin – Jedna rzecz mnie boli. Mówimy że nam się dzieje krzywda, a „menelom” jest dobrze. Tyvmczasem jako najemcy jesteśmy na najlepszej drodze do „menelstwa”. Napisano w W-wie program gospodarowania zasobem komunalnym aby podnieść czynsze. 500 mieszkań komunalnych rocznie to według owego planu „intensyfikacja”. Na 5 lat przeznaczono 1,3 mln zł na mieszkania, co jest kwotą śmieszną w porównaniu z premiami samorządowców czy nakładami na stadiony.

Wanda Pradzioch – W Wawrze wybudowano dwa bloki komunalne i ogłoszono konkurs na dobrego lokatora nie wiadomo na jakich zasadach, bo mieszkań nie otrzymały wcale osoby z początku listy oczekujących. Burmistrz Wawra ma komunalne mieszkanie i strasznie złości się, gdy ktoś mu to wypomni. Jeżeli mamy takich włodarzy to nie może być dobrze

Jacek Życiński – Pewne rzeczy robi się w założeniu że będą funkcjonować dobrze. Nie odpowiadamy za zdegenerowanie się pewnych zjawisk. Gmina może wybudować mieszkania komunalne pod warunkiem, że da taki sam zasób socjalny – ustawa wchodzi 1 kwietnia. Również TBSy miały powodować ruch w mieszkaniach – przejście bogatszych z mieszkań komunalnych, do których wejdą biedniejsi.

Piotr Ikonowicz – Według normalnej logiki lokal socjalny to po prostu lokal chroniony. Twierdzenie, na przykład, że biednych nie stać na łazienkę czy wszystkie instalacje jest rasistowskie. Problem lokali socjalnych nie może sprzyjać dalszemu wykluczeniu społecznemu.

– Człowiek, który ma dostać mieszkanie socjalne jest uważany za tego z niższej półki. Media często potęgują to wrażenie

Małgorzata Witkowska – Za granicą istnieje prawdziwe budownictwo społeczne. W Polsce człowiek w mieszkaniu socjalnym jest pozbawiany różnych form pomocy ze względu na niski standard. W Krakowie spółdzielnia wynajmowała mieszkania i sprowadzała do nich po kilka rodzin jako do pomieszczenia tymczasowego. Jeżeli człowiek nie płaci to należy mu pomóc, przekwalifikować na czynsz socjalny, a nie dodatkowo gnębić.

Albert Mostowiak – problemem jest brak pieniędzy kapitaliści biorą całą nadwyżkę. Dla nich społeczeństwo nie istnieje.

Andrzej Smosarski – Mówimy o odpowiedzialności urzędników, ale kto straciłby na budownictwie komunalnym. Banki i deweloperzy. Jeden lokal to odsetki od kredytów. To jest prawdziwy nacisk. Dwa elementy. Nasza wina jest w tym, że politycy nie dostają odpowiedniej informacji. Wielu urzędników nie otrzymuje wiedzy o praktyce wynikającej z teorii prawnej. Drugi problem to naciski sektora finansowego i deweloperów. Jak inna jest dyskusja o wspieraniu budownictwa komercyjnego. Nagle państwo ma pieniądze na dofinansowanie kredytów. Jest interwencja na rzecz banków.

- wiadomo, że miasto nie dba o lokatorów. Lokatorzy nie liczą się w samorządzie. Nie liczy się dom, ale grunt. W W-wie jest tylko 2-3 ha państwowe w śródmieściu.

III. PREZENTACJA ORGANIZACJI LOKATORSKICH I FORM ICH DZIAŁANIA

 Małgorzata Witkowska przedstawiła działania Forum Obrony Lokatorów – zawiązało się ono w maju 2008 roku. Jego uczestnicy wymyślili formę manifestacji lokatorskich w Krakowie. Reakcje ludzi były różne. Niektórzy bali się wyjść na ulice. 30 czerwca 2008 roku odbyła się pierwsza manifestacja, która zgromadziła ok. 70 osób. Wręczono petycję do władz lokalnych i prezydenta RP. Przygotowano też kalendarz ze zdjęciami z akcji i rozesłano go do różnych instytucji.

Wszyscy odpowiadają, że „interesują się” lokatorem. Dlatego Forum wymyśliło okrągły stół lokatorski. Na poniedziałek po konferencji w Warszawie zaplanowano w Krakowie demonstrację pod urzędem miasta.

W Krakowie ukazała się gazeta samorządu miejskiego, w ostatnim numerze napisano o sprawach lokatorskich i o tym jak dobrze traktuje się lokatorów, pozwalając im demonstrować. Tymczasem np. gdy lokatorzy poszli na radę miasta z transparentami policja spisywała ich bez żadnego powodu.

Piotr Ikonowicz – Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej powstała w wyniku kampanii blokowania eksmisji podczas jego kampanii prezydenckiej. W końcu zebrał się Trybunał Konstytucyjny i zmienił prawo o eksmisjach. Znaleziono jednak sposoby aby eksmisja na bruk nadal była legalna, czyli tzw. pomieszczenie tymczasowe, które jest etapem przejściowym do eksmisji na bruk. Ze względu na działalność KSS nie może otrzymać funduszy. Otrzymała od miasta suterenę pod warunkiem wyremontowania jej i na czas określony.

Na Lubelszczyźnie działacz KSS występuje jako pełnomocnik w procesach o wysokość czynszów. Kancelaria stara się też dokumentować naszą działalność, stąd filmy z blokad eksmisji i materiały dla mediów.

Działalność popierają media lokalne. Tygodnik Chełmski udostępnił pomieszczenia na biuro KSS. Na stronie kancelarii ukazują się informacje prawne. Blokady eksmisji są kontrowersyjne i stanowią tylko niewielką część działalności. Są skuteczne gdy idzie za nimi pomoc prawna, a druga strona nie jest do końca zdeterminowana do wykonania eksmisji. Ostatnio posypały się grzywny za udział w blokadach.

W Mińsku Mazowieckim jedna z blokad nie udała się i lokatora wyrzucono do baraku. KSS napisała już po eksmisji skargę na komornika. Biegły sądu potwierdził, że miasto musi przywrócić lokatora po eksmisji do poprzedniego mieszkania w bloku.

Odbyły się demonstracje mieszkańców baraków. Pierwsza demonstracja lokatorów w historii Mińska Maz. Policja legitymowała ludzi i wmawiała im, że demonstracja jest nielegalna.

Trafienie do baraku z bloku to w Mińsku Maz. jeszcze gorsza stygmatyzacja niż w Warszawie.

Andrzej Smosarski – Impulsem do zaangażowania się w ruch lokatorski była kampania blokad eksmisji. Od roku 2003 działa kampania Mieszkanie Prawem nie Towarem. Rozpoczęły się akcje plakatowe i ulotkowe. Działający w MPnT próbowali dowiedzieć się, gdzie występuje problem, co się nie udało. Okazało się że rząd ani samorząd też nie mają takiego rozeznania. W 2004 roku nastąpiło ostateczne uwolnienie czynszów. Pierwsze spotkania w warszawskiej dzielnicy Włochy nie przyniosły skutku. Większość ich uczestników nie była zainteresowana tworzeniem ruchu lokatorskiego. W 2005 roku odbyła się pierwsza akcja w sprawie lokatorów z Konduktorskiej 18 na Mokotowie. Przeprowadzono akcje informacyjne w okolicy mające nagłośnić postępowanie kamienicznika. Pierwszy raz udało się znaleźć partnera – WZZ Sierpień 80. Związkowcy zaczęli przychodzić na demonstracje. Kampania MpnT trafiła na ludzi z wysokim poziomem kompetencji, czyli lokatorów z Mokotowa.

Szukali punktu wspólnego dla grup lokatorskich, którym okazał się Miedzynarodowy Dzień Lokatora. W roku 2006 odbyła się z jego okazji konferencja „O krok od bezdomności” i demonstracja połączona z rozdawaniem jedzenia bezdomnym.

Przed Warszaskim Stowarzyszeniem Lokatorów powstała grupa robocza mająca uczyć jej członków prowadzenia lobbyingu i postulatów pozytywnych. Później sprawy personalne przyczyniły się do jej rozpadu. Zaczęli się jednak zgłaszać lokatorzy z różnych adresów. Założeniem nie było zastępowanie lokatorów i walka za nich tylko usamodzielnienie. Celem była nauka problemu. Lokatorzy często lepiej znali problemy niż autorzy książek prawniczych.

Organizacja powstała w 2006 i została zarejestrowana w 2007 roku. Grupa jest w miarę jednolita społecznie, co pokazuje, że dostęp do mieszkania to problem ludzi którzy w różnych innych kwestach życiowych funkcjonuje przyzwoicie. Problem jest tak silny, że atakuje ich równie mocno co najbiedniejszych.

WSL wysłało List do posłów z pytaniami o polityką mieszkaniową. Otrzymało 8 odpowiedzi, z czego tylko dwoje wysiliło się na szerszą odpowiedź.

Poza tym prowadzone są porady prawne w ramach WSLu. Istrnieje biblioteka prawna – udało się kupić kilka książek prawniczych.

W 2007 stowarzyszenie zorganizowało konferencję w dzień lokatora o polityce lokalowej. W jej ramach przedstawiona została analiza przyznawania lokali socjalnych na Woli. Zobaczyliśmy analizy miasta ws. polityki lokalowej.

Przedstawiciel ruchu lokatorskiego z Berlina – Działalność w Berlinie wygląda inaczej niż w Polsce. Mieszka w domu już sprywatyzowanej spółdzielni mieszkaniowej. Do połowy lat 90 czynsze w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg były niskie. Działało dużo spółdzielni mieszkaniowych. Miało miejsce kilka fal skłoterskich – dzikiego zajmowania budynków. Od tamtego czasu czynsze zaczęły jednak rosnąć. Dużo ludzi wstydzi się swojej biedy i tego, że muszą się wyprowadzić. Nie prowadzą żadnych działań, aby coś zmienić. Klasyfikuje się ich jako „dobrowolne wyprowadzki”. Inni decydują się na pozostanie ale kosztem oszczędnego życia. Nie wchodzą w żadne statystyki. Inni zostają i nie oszczędzają, ale pracują dodatkowo żeby utrzymać się.

Pozostali to ci, którzy zostają, ale podejmują działania obronne. Różne strategie działania. Dużo ludzi zrozumiało, że im więcej w dzielnicy kapitału tym wszystko staje się droższe. Dlatego powstrzymują inwestycje takie jak kompleks medialno rozrywkowy. Doprowadzono do referendum lokalnego, w którym 90% mieszkańców opowiedziało się przeciwko tej inwestycji. Budowa została zatrzymana nie wiadomo jednak jak dalej potoczą się losy tej inwestycji.

Rozpoczęto budowę budynku o bardzo dużej przestrzeni z mieszkaniami o luksusowych standardach. W oczywisty sposób wiązało się to z uburżuazyjnieniem dzielnicy.

Rozpoczęły się kampanie informacyjne grup lokatorskich i mobilizujące np. wywieszanie dużych transparentów między domami. Specyficzną formą jest graffiti oraz akcje bezpośrednie przeciwko kamerom i luksusowym samochodom.

Na razie nie ma eksmisji na bruk. Na skwerze odbywają się zgromadzenia lokatorów podczas których ustala się działania w obronie dzielnicy. Dużo przypadkowych osób przyłącza się do takich spotkań. Pojawiły się pomysły strajku czynszowego na Kreuzbergu.

Ruch przygotował projekt sondy lokatorskiej z pytaniami o nastawienie ludzi do podwyżek i ich pomysły na działania oraz czy zamierzają przeciwdziałać wysiedleniom.

JAROSŁAW URBAŃSKI – STRAJKI CZYNSZOWE, BLOKADY EKSMISJI I SAMOWOLNE OSADNICTWO

Błędne jest przekonanie, że mieszkalnictwo ma zawsze uregulowany status. Duża część lokatorów samowolnie zabezpiecza sobie dach nad głową. Przykładem jest Ameryka Pd. I tzw. fawele czyli dzielnice nędzy. Często są one zakładane nielegalnie i później legalizowane.

Doświadczenia walk w różnych regionach często są podobne. Ruch lokatorski może wymieniać się doświadczeniami i zawsze ma czym się wymieniać.

Różnica między Barceloną w czasie strajku czynszowego lat 30 XX wieku a obecną Warszawą to wielki wzrost ludności w ówczesnej Barcelonie. W Warszawie wzrastają przedmieścia, trochę osób wyprowadza się poza miasto. Byłe miasta wojewódzkie też zmniejszają się. Ludzie przepływają do tych aglomeracji które najlepiej radzą sobie ekonomicznie.

Tak duży napływ emigracji do miast jak w Barcelonie miał w Polsce tylko po wojnie. Analizy GUS rozwoju miast do 2030 przewidują początek spadku ludności aglomeracji.

W Polsce problem stanowi prywatyzacja zasobów społecznych. Po wojnie głównymi rozwiązaniami było albo uspołecznienie budownictwa albo fawelizacja. Obecnie głównym nurtem w Polsce indywidualizacja budownictwa między innymi przez promowanie kredytów mieszkaniowych.

Świetność ruchów lokatorskich przypadała na momenty transformacji ustrojowej, silnej opozycji wobec władzy i walk społecznych. Obecnie w Polsce system istnieje pozornie wielopartyjny i demokratyczny, ale brak jest alternatywnego spojrzenia na kwestie mieszkaniowe. W kwestiach mieszkaniowych panuje system jednopartyjny. Historycznie ruchy lokatorskie miały wsparcie ruchów politycznych. Ruchy miały możliwość forsowania swojej wizji i osiągnięcia jej. W porównaniu z tamtą dynamiką obecna sytuacja może się nam wydawać marazmem, a nasze działania nie są do końca skuteczne. Dużo zależy jednak od otoczenia społecznego. Niekoniecznie obecna sytuacja może być marazmem. Osoby zgromadzone na takich konferencjach i organizacjach takich jak WSL są swego rodzaju awangardą, jak bardzo nie lubilibyśmy tego określenia.

Powszechna jest opinia, że w czasie gdy na zachodzie działało samowolne osadnictwo, w Polsce nie miało to miejsca. Nie znaczy to jednak, że faktycznie nie było samowolnego osadnictwa takiego jak np. budowanie na działkach. Zdarzają się całe dzielnice powstające z pominięciem istotnych rygorów prawa budowlanego, własności itp. Często ich mieszkańcy wykazywali się znaczną solidarnością społeczną.

Należy się zastanowić kto jest a kto nie jest sojusznikiem ruchów lokatorskich. Władza wprowadza konflikt między różne grupy lokatorskie. Rozgrywa interesy uwłaszczonych lokatorów przeciwko pozostałym. Wyjściowe warunki tych grup były podobne, ale uwłaszczonych przedstawia się dziś jako tych lepszych i utwierdza w przekonaniu, że nie będą mieli problemów z mieszkaniami.

Przybywa osób nie płacących rat kredytów czy czynszów. Od 2007 do 2008 jest to różnica kilku mld zł zaległości. Te grupy miały kiedyś stałe pewne zarobki, więc czy mogą być sojusznikami ruchu lokatorskiego i co mogą do niego wnieść? Należy sobie odpowiedzieć na to pytanie. Z perspektywy zaplecza społecznego ruch lokatorski jest duży. Te grupki, które protestują jako pierwsze formułują postulaty, są jednak stosunkowo niewielkie. Nawet ci którzy zdołali się uwłaszczyć są zagrożeni podwyżkami opłat. Istnieją grupy, które dotąd nie miały problemów z mieszkaniem. Od 70 do 80% mieszkańców w różnych ankietach twierdzi uważa, że mieszka się im dobrze albo bardzo dobrze. Nagle okazuje się jednak, że mieszkania nie są dla nich. Sytuacja nie jest tak różowa również gdy spyta się ich o szczegóły warunków mieszkaniowych. Konfliktów lokatorskich będzie przybywało i jednym z zadań ruchu będzie definiowanie, gdzie te pęknięcia będą się pojawiały. Jeśli zaistnieje szerszy ruch, to będzie czerpał z doświadczenia WSL. Ruch to nie tylko my, ale ci, którzy już dzisiaj identyfikują się z działalnością lub będą się identyfikować.

ANDRZEJ SMOSARSKI – BARIERY ROZWOJU RUCHU LOKATORSKIEGO

Istnieją bariery polityczne, organizacyjne i mentalnościowe. Mamy skłonność do zajmowania się sprawami bez znaczenia. Przykłady takich spraw to dyskusja o PRLu i watek spisku żydowskiego. Czemu służy wspominanie polityki mieszkaniowej PRLu? Obecnie państwo działa w zupełnie inny sposób. PRL sprawdza się tylko jako przykład historyczny, że można było budować w Polsce więcej mieszkań, ale nic więcej.

Kolejny problem to nieumiejętność trzymania się celów długofalowych. Trzeba sobie wybrać cele. które nie będą ogólnikami. jeżeli stwierdzamy, że w ustawie istnieje wadliwy przepis o pomieszczeniach tymczasowych, to musimy wybrać sobie go jako priorytet i ustalić jak go zmienić. Cele powinny być związane z nasza sytuacją. W Polsce ruchy społeczne i polityczne przeskakują między tematami. Jeśli nie ma konsekwencji to działania już dokonane idą na marne i pojawia się zwątpienie w sens aktywności społecznej.

Panuje brak wiary we własne umiejętności. Niechęć do publicznego występowania. Wiara, że czegoś nie umiemy każe nam ufać ekspertom, którzy często nie mają odpowiedniej motywacji. System pokazuje nam tymczasem fachowców mówiących ogólniki, wcale nie stojących na wysokim poziomie merytorycznym.

Kolejnym błędem jest wiara w pewne mechanizmy zastąpienia – mechanizmy wytworzone przez złych na górze. Wystarczy ich zastąpić dobrymi, ale ci okazują się złymi jak tylko dojdą do władzy. Jest wiele przyczyn dla których dochodzący do władzy niewiele zmienią. Partie polityczne nie znają problemu lokatorskiego, nie rozmawiają z ludźmi. Człowiek który się nie interesuje problemem, nawet jeśli jest dobry nie ma szans czegoś zmienić. Zaczyna się uczyć dopiero będąc u władzy.

Ci którzy nami rządzą nie maja poglądów. Ich zadaniem jest dojście do władzy.

Trzeba tworzyć taki nacisk, aby we własnym interesie musieli realizować nasze postulaty bojąc się, że znikną polityki.

Postrzeganie państwa jako bryły, całości. Mieliśmy reformę decentralizującą władzę. Nikt dziś nie wie które punkty mają ile władzy. Nie ma procedur. Dlatego musimy atakować wiele punktów naraz – władze centralne, samorząd, media.


Brak zagospodarowania ludzi przychodzących do organizacji. Potrzeba techniki aby człowiekowi pomóc i nauczyć go działania. Rozwiązaniem jest stopniowanie obowiązków. Prosty uczciwy komunikat. a nie mówienie, że wszystko się pozałatwia.

Niechęć do tworzenia do własnych koncepcji prawnych. Istnieją dwa rodzaje wiedzy – pisana, teoretyczna i równie potrzebna i trudniejsza, bo unikalna, od osób stykających się z problemem. Trzeba ją przełożyć na komunikat dla drugiej strony. Teoretycznie druga strona powinna sama to robić, ale się tym nie interesuje. Im będziemy słabszym ruchem tym więcej musimy poświęcać własnym rozwiązaniom. Jeśli będziemy silni to sami zmotywujemy drugą stronę do działań. Nie ma co mieć skromności. Musimy zacząć dyskusję, jeśli nie będziemy mieć racji to będziemy zmieniać działania.

Problemem mentalnościowym jest przejmowanie ideologii oprawców. Jeśli jesteśmy atakowani i czujemy się wyalienowani, to zaczynamy się za to tłumaczyć. Nie możemy tymczasem przyjmować toku myślenia strony przeciwnej. Nie musimy rozumieć drugiej strony. Kamienicznicy nas nie rozumieją. Proces reprywatyzacji jest niby naprawianiem krzywd, ale nie wiadomo dlaczego akurat tym, którzy mieli kamienice. Krzywdzi się tym innych ludzi. Trzeba mieć własną tożsamość. Jeśli stajemy po jednej strony to nie myślimy o interesie kamienicznika.

Problemy organizacyjne – problem braku sekretariatu. W przedsiębiorstwie jest osoba pamiętająca o przepływie pism, sprawach organizacyjnych. Tymczasem w organizacji społecznej taka osoba po pewnym czasie staje się przeciążona.

Niewiedza o własnym potencjale. Wiele ruchów mówi, że nic nie może bez pieniędzy. Grupa społeczna powstaje aby korzystać wzajemnie ze swoich umiejętności. Trzeba stworzyć model uzupełniających się zadań i można to zrobić na przykład za pomocą ankiety z pytaniami o umiejętności członków grupy. Jeżeli grupy są małe, to muszą działać wspólnie. Dogadujemy się co do tematyki w jednym momencie działamy w jednym kierunku. Motywy wspólnych działań mogą być różne. Powinny istnieć pewne ustalone procedury, aby za każdym razem nie powtarzać tych samych działań. Na przykład informowanie o własnych rozprawach sądowych. Sprawy jednostki muszą być zauważane.

Bariery mentalnościowe – klientelizm. większość ludzi przychodzi jak do firmy z pewnym oczekiwaniem, załatwić sprawę i wyjść. Ludzi należy uczyć tego, że powinni dawać też coś z siebie. Albo będzie się przedmiotem, albo podmiotem. W Polsce klientelizm jest wynikiem PRLu, który ludzi nauczył fasadowości działań społecznych. Kapitalizm nauczył demokracji rynku. Nie jest się obywatelem, ale klientem i rynek ma załatwiać wszystko. Pomoc nie może polegać na tym, że ludzie dający więcej są traktowani gorzej ze względu na to, że muszą poświęcać więcej czasu niż ci którzy tylko otrzymują pomoc, a także poświęcać walkę o własne sprawy w imię prowadzenia organizacji.

Teorie spiskowe. W dwudziestoleciu międzywojennym istniała grupa właścicieli narodowości żydowskiej. Wynikało to z pewnych zaszłości historycznych. Dziś często widzimy siebie jako skrzywdzonych narodowo. Są pewne stereotypy dotyczące Żydów wynikające z pewnych formy ich odrębności. Byli postrzegani jako odmienni. Inna pozycja w gospodarce wymuszona przez niemożność posiadania ziemi i zajmowania się pewnymi zawodami. Ci ludzie zostali wypchnięci do handlu usług gdy nie dawało to wielkich profitów. W miarę rozwoju tych zawodów byli coraz bardziej postrzegani jako wpływowi.

W mediach prawdziwe tło problemu reprywatyzacji jest blokowane. Ci którzy mają pieniądze są cenniejsi dla mediów niż lokatorzy. Pokazuje się konkretne przypadki, a nie tendencje. Ludzie postrzegają więc pewne działania jako spiskowe. Tymczasem mamy do czynienia z przeciwnikami narodowości żydowskiej, ale też i lokatorami narodowości żydowskiej. Mamy także wsparcie finansowe dla WSL od człowieka który ma pochodzenie żydowskie. Nie możemy więc działać na podstawie stereotypów, ponieważ są one fałszywe.

Jesteśmy ofiarami oczekującymi pomocy od innych ludzi. W innym czasie ofiarami byli Żydzi.

Dlatego, że czegoś oczekujemy musimy mieć wyższy standard moralny. Będziemy kontrolowani od strony moralności, dlatego musimy bronić się przede wszystkim przed oprawcami. Chodzi o walkę z mechanizmem prawnym, politycznym itp. dającym możliwość sterowania innymi. Teorie spiskowe to ułatwianie ataku przeciwnikowi. Druga strona nie chce dyskutować, ale skierować dyskusję na tory wygodne dla niej. Dziennikarz znajdzie jedną osobę od teorii spiskowych i zniszczy tym wieloletni dorobek działalności.

Janusz Baranek – zgadza się z wypowiedzią o spontanicznych wystąpieniach spowodowanych brakiem edukacji. Łatwiej jest powiedzieć, że „Żyd nas gnębi” bo kamienicznik jest takiej narodowości, a nie że jest kamienicznikiem. Nasza edukacja jest w pewnym sensie ograniczona nagle zwalił nam się na głowę dach stąd pewne wystąpienia mogą być dziwne, bo jesteśmy zamroczeni. Wystarczy taka osoba spontanicznie coś mówiąca aby zawalić ciężką pracę ludzi, ale musimy się z tym liczyć, trafiać do lokatorów i tłumaczyć, że nie mamy problemu z nazwiskiem kamienicznika, ale że miasto nie rozwiązało problemu. Jak można oddać komuś coś, co nie istniało, tak jak starówkę. Często wśród spadkobierców są osoby prawne. Często kamienice zostały odbudowane w innym stylu niż kiedyś istniały. Teoretycznie powinna być co najwyżej rekompensata za grunt. Trzeba by zrobić pewne badania, sondaże. Nie powinniśmy mieć pretensji do właścicieli, ale do rządzących, którzy za nasze podatki stworzyli nam ten los. Nie mamy gdzie pójść po pomoc stąd powstało WSL. Jeżeli nikt nie może nam pomóc to sami powinniśmy o to walczyć.

Lokatorzy nie przystąpili do pierwszych działań kampanii MpNT, bo byli uśpieni. Po długim zamieszkiwaniu uważali, że tak będzie zawsze, nie śledzili zmian w prawie. To nasze zaniedbanie. Nasi członkowie wcześniej nie zwracali uwagi na sprawy innych, póki ich to też nie dotknęło. Gros Warszawiaków mówi – to mnie nie dotyczy. Problem mieszkaniowy mają tymczasem wszyscy Warszawiacy.

Kolański - Od dziesięciu lat jest blokowane rozwiązanie prawne. Jest to wynik lobbyingu włascicieli nieruchomości. Część urzędu miasta nie wydaje dokumentów, albo przyznaje, że ich nie ma. Otrzymuje się tylko dokumenty świadczące na niekorzyść lokatorów. Ten kto przed wojną wybudował na kredyt teraz otrzymuje wybudowaną kamienicę.


- Jestem pod wrażeniem środowiska w jakim się znajdujemy. Jesteśmy w gronie osób wrażliwych społecznie i solidarnych. W każdym społeczeństwie są ci którzy zyskują i ci którzy są ofiarami. Dziś powinniśmy być solidarni z ofiarami bez względu na ich narodowość czy religię.

Nie zgadzam się aby konieczne było budowanie pewnych postulatów. Obserwowałem kampanie przeciwko eksmisjom. Był konkretny cel powstrzymania prawa pozwalającego eksmitować na bruk, to się udało, ale po tym sukcesie ruch na wiele miesięcy zastygł. Jest to przykład jak moim zdaniem skupienie się na jednym postulacie może zahamować ruch. Znalezienie jednego czy dwóch postulatów jest dziś niemożliwe, bo tematyka lokatorska jest bardzo szeroka. W latach 60 we Włoszech decydowano nie stawiać postulatów, ale podejmować dyskusję o działaniach – na przykład strajkach czynszowych.

Adam Zapyłkin – Dekret Bieruta, „ci Żydzi” i ci co przyszli do W-wy „problemem” oraz kwestia „meneli”. Dlaczego jest tak źle w naszym ruchu lokatorskim. Takich którzy mogą płacić 12 zł za m2 jest ok. 50 tys w Warszawie. Niezadowolonych będzie więcej. Trzecia grupa to spółdzielczość i ci którzy się uwłaszczyli. Ci patrzą na nas z nieufnością, uważają za „meneli”. Jeśli ta grupa nie zmieni zdania to ruch nie ma szans na zaistnienie. Dekret Bieruta był potrzebny, nikt by Warszawy bez niego nie odbudował.

Piotr Ciszewski – Powinniśmy rozwinąć współpracę z Krakowem. Kontynuować podjęte działania, jak również współpracę z osobami z Pragi Pn. Trzeba też działać na rzecz tego aby lokatorzy z Pragi Pn też zaangażowali się w szerszy ruch lokatorski.

Jarosław Urbański – pokładam nadzieję w gazecie lokatorskiej, związkach Warszawskich i krakowskich lokatorów. Nie chodzi o to aby ubić interes polityczny. Powinniśmy otrząsnąć się z kwestii prawnych. Są one istotne gdy rozpatrujemy konkretne przypadki. Ostatecznie należy przyznać, że to strona przeciwna ma wpływ na interpretację i pisanie prawa. Może wydać poważne sumy na pomoc prawną, więc jest to trudne aby zbyt wiele uwagi poświęcać sprawom prawnym.

Wartością tego ruchu jest oddolne organizowanie się, jest to szansą aby w przyszłości coś osiągnąć. Jest nadzieja że zapoczątkuje to ruch. Ja przejść z analiz prawnych do ruchu zmuszającego do zmiany prawnej. Wiara w prawo jest dosyć złudna.

Sprawozdanie pochodzi ze strony Lewicowej Alternatywy

Ludzie czytają....

Guzik dostaniesz, Rozbrat zostaje!

17-06-2019 / Rozbrat zostaje!

Poniedziałkowe popołudnie na pewno zostanie zapamiętane przez komornika Bartosza Guzika. Zgodnie z medialnymi szacunkami nawet kilkaset osób zgromadziło się przed...

„Alarm!” Fałszywe informacje dziennikarzy z TVP

06-06-2019 / Poznań

5 czerwca TVP wyemitowała „reportaż” z serii „Alarm!”. Jak podaje TVP jest to: „Reporterski program telewizyjnej Jedynki, w którym pojawiają...

Groźba eksmisji Rozbratu po 25 latach istnienia!

15-05-2019 / Rozbrat zostaje!

W październiku mija 25 lat funkcjonowania Rozbratu, lecz jego przyszłość znów jest zagrożona. Komornik chce zlicytować działkę, którą zajmujemy. Nie...

Petycja Popieram Rozbrat. Akcja #rozbratzostaje!

09-06-2019 / Rozbrat zostaje!

W ramach kampanii obrony Rozbratu zachęcamy do działań w mediach społecznościowych – szczegóły poniżej – powstała również petycja Popieram Rozbrat. Zachęcamy...