Komu służą kłamstwa i represje?

  • poniedziałek, 11 czerwiec 2007
Agencja Reuter podsumowując szczyt G8 i protesty antyglobalistów podaje, że w protestach wzięło udział ponad 30 000 osób. Skutecznie blokowali oni drogi dojazdowe do Heiligendamm przez ponad trzy dni, policja musiała użyć planu awaryjnego i przewozić delegatów wraz z obsługą drogą morską oraz helikopterami.Według źródeł policyjnych z Rostoku w sumie zostało zatrzymanych 1 057 protestujących, z czego 125 aresztowano. Szczyt zabezpieczało 17 800 policjantów (z czego 443 zostało rannych, w tym 43 ciężko) oraz 43 helikoptery. Straż pożarną wzywano 642 razy. Ochrona szczytu kosztowała 118 milionów euro (sam 2,5 metrowy płot otaczający Heiligendamm, ciągnący się przez 14 km, kosztował 12 milionów euro).W tym samym artykule Reuter podaje, że w tym roku tylko w Berlinie zostało podpalonych ponad 70 luksusowych samochodów. Uwaga ta, nie mająca realnego związku ze szczytem G8 (nie wiadomo, kto podpala te samochody; szczyt nie odbywał się w Berlinie), ma sugerować, że ogrom wydanych pieniędzy na zabezpieczenie szczytu był uzasadniony. Antyglobaliści są przedstawiani jako zagrożenie, dlatego że używają przemocy.
Zastanówmy się jednak, czym innym, jeśli nie przemocą stosowaną przez państwo, były prowokacyjne przemarsze uzbrojonych po zęby policjantów, wysyłanie armatek wodnych w roli straszaków, zakazywanie oficjalnie zgłoszonych demonstracji (łamanie prawa do wolności zgromadzeń), uniemożliwianie przekroczenia granic (dlatego, że osoby wiozły ze sobą okularki pływackie lub puste słoiki), wstrzymywanie ruchu pociągów, wielokrotnie przeszukiwania? Przypomnijmy, że dwukrotnie podczas demonstracji złapano policyjnych prowokatorów, którzy nawoływali do stosowania przemocy (do praktyk tych przyznała się niemiecka policja). Nagłaśnianie przypadków przemocy (np. zawyżanie liczby rannych policjantów po demonstracji w Rostoku, 2 czerwca 2007 r.) juz wkrótce posłuży niemieckiej policji do wprowadzenia gumowych kul, którymi w przyszłości będzie można strzelać do demonstrantów. Tymczasem sami aktywiści oprócz stosowania taktyki zwanej czarnym blokiem, zorganizowali m.in. Armię Klaunów, Nagą Armię, Sambę, pomagali w technicznym przygotowaniu obozów - przeciwko im wszystkim były wymierzone policyjne represje.

Na protestujących próbuje się również przerzucić koszta związane z ochroną szczytu. Warto jednak zapytać, ile kosztowało wynajęcie luksusowego hotelu w Heiligendamm, po to aby głowy najbogatszych państw mogły dyskutować o dalszej liberalizacji handlu? Ile co roku kosztują nas konsekwencje polityki krajów G8 (wydatki na zbrojenia, przerzucanie kosztów związanych z produkcja na środowisko lub lokalne społeczności, kredyty przekazywane dyktatorom w tzw. trzecim świecie, by móc korzystać ze złóż ropy, rosnące ubóstwo itd.)? Nikt raczej nie wątpi, że zmiany klimatyczne i długi państw krajów trzeciego świata, które były podnoszone na szczytach, są medialnym tematami zastępczymi, zazwyczaj później nie realizowanymi (jak postanowienia z Gleaneagles). Zresztą jak mogą być zrealizowane, skoro są konsekwencjami dokładnie tej samej polityki ekonomicznej, która jest postulowana i narzucana reszcie świata przez kraje G8?

Reuter cytując niemieckiego policjanta, sugeruje, że kolejne szczyty państw G8 powinny odbywać się w Afryce lub po prostu poprzez telekonferencje. Antyglobaliści nie są zagrożeniem dlatego, że stosują przemoc, przecież wszystkie środki przymusu - broń, wojsko, policja i prawo - stoją po stronie polityków z najbogatszych krajów świata. Antyglobaliści są zagrożeniem dlatego, bo pojawiają się zawsze tam, gdzie szczytują głowy państw G8 i pokazują, że ich polityka nie ma żadnej demokratycznej legitymizacji. Następna feta G8 nie odbędzie się jednak w kosmosie, lecz w Japonii, w miejscowości Hokkaido, 750 kilometrów na północ od Tokio. Japońscy aktywiści wzięli udział w demonstracjach w Niemczech i miejmy nadzieję, że ich opór będzie jeszcze większym zagrożeniem dla możnych tego świata, niż udane symboliczne blokady w Heiligendamm. (AM)

Ludzie czytają....

Jesteśmy, działamy, Rozbratu nie oddamy - relacja z demonstracji

18-09-2019 / Rozbrat zostaje!

14 września o godzinie 13:00 na ulicy Pułaskiego, tuż przy istniejącym już 25 lat skłocie Rozbrat, rozpoczął się protest w...

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.