Strefa specjalnego wyzysku

  • czwartek, 20 kwiecień 2006
Wywiad z Jackiem Rosołowskim, działaczem Inicjatywy Pracowniczej, który w dniu 8 marca 2006 roku został bezprawnie zwolniony z firmy Impel-Tom. Przyczyną zwolnienia Jacka Rosołowskiego były jego działania na rzecz utworzenia w firmie Impel-Tom związku zawodowego.Od kiedy pracujesz w Impel-Tomie? Gdzie wcześniej pracowałeś?Zatrudniłem się we wrześniu 2005 roku. Wcześniej natomiast miałem problemy ze znalezieniem pracy; pracowałem na budowie, przy zajęciach sezonowych, przy pracach dorywczych. Miałem bardzo duże problemy ze znalezieniem pracy w Kostrzynie nad Odrą gdzie mieszkam od 7 lat. Przeprowadziłem się tu po ślubie.
Jaka jest sytuacja na rynku pracy w województwie lubuskim?

Sytuacja jest tragiczna. Mamy tu w zasadzie "kosmiczne" bezrobocie, nie ma tu większych fabryk. W Kostrzynie nie jest jeszcze tak źle, najgorzej jest w południowej części województwa lubuskiego. Tam miejscami bezrobocie sięga 30 procent, jest to czołówka Unii Europejskiej jeżeli o to chodzi.

Czy Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, działająca w zasadzie na terenie całego województwa, nie poprawiła warunków jeżeli chodzi o bezrobocie?

Dzięki Strefie w Kostrzynie bezrobocie minimalnie spadło, ale wielki szum wokół niej okazał się przesadzony. Tych miejsc pracy powstało niewiele [według danych za 2004 rok 1750 - JU]. ICT (koncern włoski) zatrudnia blisko 200 osób, Podravka Polska 100 osób, a są zakłady które zatrudniają po 20 osób. Firmom udzielono bardzo dużych ulg podatkowe, ale efekt dla rynku pracy jest niewielki i bezrobocie w województwie lubuskim jest nadal bardzo wysokie.

Jak wygląda problem praw pracowniczych w Strefie i na około, w całym województwie?


Pisałem o tym w lokalnej prasie - właśnie o braku związków zawodowych w tutejszej Socjalnej Strefie Ekonomicznej. Przez ostatnie 3-4 lata w Kostrzynie powstał tylko związek zawodowy w ICT, ale działa słabo, a w pozostałych zakładach związków nie ma i nie zanosi się żeby powstały organizacje związkowe. Wynika to z tego, że ludzie pracują tu przede wszystkim na czas określony, bez stałych umów o pracę. W celu poprawy sytuacji na rynku pracy, w którymś momencie łatwiej było zorganizować bezrobotnych i tym się zająłem. W kilku miastach (Szprotawa, Gubin, Krosno, Kostrzyn, Gorzów, itd.) udało nam się zawiązać komitety obrony bezrobotnych i robiliśmy dość spore protesty. Był to taki małych ruch społeczny, który liczył już 2000 osób. Ale to jakoś zamarło. Organizowanie bezrobotnych w odrębne struktury, nie ma, moim zdaniem, większego sensu. Nie miałem natomiast okazji działać w związkach zawodowych, bo po prostu rzadko byłem zatrudniony na umowę o pracę.

Impel-Tom, w którym wreszcie znalazłeś zatrudnienie, pracował przede wszystkim na zlecenie ICT, świadcząc na rzecz tego włoskiego koncernu papierniczego usługi outsourcingowe. Czym się zajmowaliście?

Impel-Tom zajmował się z jednej strony ochroną, a z drugiej specjalistycznym sprzątaniem na terenie ICT (czyszczenie maszyn, sprzątanie na wysokości, sprzątanie fabryki). Ja właśnie byłem w 20-osobowej grupie sprzątającej. To była prosta praca. Jeˇdziłem specjalnym pojazdem i czyściłem trasy przejazdów wózków akumulatorowych. Na terenie tego zakładu papierniczego jest duże zapylenie i ciągle jest biało od pyłu. Trzeba było to na okrągło sprzątać. W Impel-Tomie pracuje 40-45 osób, ale do ich dyspozycji pozostaje jeszcze ok. 50 osób, które pracują "na telefon" , są zatrudnieni na umowę zlecenie czy o dzieło.

Jakie są wasze zarobki i warunki pracy?


Zarobki są głodowe, niewiele przekraczające płace minimalne, około 650 złotych "na rękę". Jeżeli chodzi o warunki pracy to firma przestrzegała podstawowych wymogów, czyli np. 8 godzinnego dnia pracy. Nie było w tej firmie nadgodzin, czyli nie było i tutaj jakichś nadużyć. Wypłata była na czas, bez opóˇnień. Były ubrania robocze, itd. Najgorszym problemem był te bardzo niskie wynagrodzenia. Z tego też powodu przez firmę przewinęło się wiele osób. Każdy kto znalazł coś lepszego, to uciekał z Impel-Tomu. Dwie osoby, które były zatrudnione przede mną, na moim stanowisku pracy, wyjechały sprzątać do Londynu na tamtejszych lotniskach.

Od stycznia tego roku obiecano nam podwyżki. Lecz kiedy w dniu wypłaty za miesiąc styczeń (10 lutego) okazało się, że nie ma tych podwyżek, zaczął się ferment wśród tej niedużej grupy pracowników. Ludzie chcieli się spotkać z kimś z dyrekcji, ale oni nie mieli ochoty z nami rozmawiać. W końcu zadecydowaliśmy się zadzwonić do nich. Wybrano mnie, bo pozostałym zabrakło odwagi. Zadzwoniłem i powiedziałem, że brygadzista obiecywał podwyżkę od stycznia, a tej podwyżki nie ma. Odpowiedˇ była taka, że decyzja o podwyżkach leży na biurku, ale Impel-Tom musi najpierw podpisać umowę z ICT i dopiero potem mogą tę podwyżkę dać. Brygadzista wcześniej nam powiedział, że podwyżka jest przyznana i podpisana. Już na drugi dzień kierownik naszej grupy szukał osoby, która odważyła się zadzwonić do centrali. W tym momencie ludzie doszli do wniosku, że trzeba założyć związek zawodowy. No i 12 osób zdecydowało się podpisać deklaracje. Nie mogliśmy jednak odbyć spotkania, były trudności w zebraniu ich wszystkich w jednym miejscu i o jednaj godzinie, bo pracujemy na zmiany i jesteśmy rozproszeni.

Jak doszło to twojego zwolnienia?

Zaczęło się odczuwać zamieszanie wokół mojej osoby, ale nikt mnie oczywiście nie ostrzegał, że mogę zostać zwolniony. Chciano mnie zaskoczyć. Kiedy przyszedłem do pracy 7 marca (w dniu tym była wreszcie szansa na odbycie zebrania całego związku), to przy wejściu do zakładu kierownik wręczył mi wypowiedzenie. Spytałem się o powód, ale on odpowiedział, że nic nie wiem. Poszedłem do szatni i pokazałem papier ludziom. Widać było duże zdenerwowanie, niektórzy się przestraszyli; jeden z nich zaczął mówić, że nas wszystkich pozwalniają. Było mi ciężko z ludˇmi rozmawiać, bo w pomieszczeniu był brygadzista, który trzymał stronę dyrekcji. Powiedział mi wprost: "Trzeba się było najpierw zapytać kierownika, czy można założyć związek zawodowy w tym zakładzie pracy". W tym dniu kierownik zabronił wstępu na teren zakładu innych pracowników, którzy chcieli przystąpić do związku. Nie wpuszczał na teren zakładu tych, którzy akurat w tym momencie nie pracowali. Wysłali mnie też, w czasie trwania wypowiedzenia, na przymusowy urlop, abym się nie pojawiał na terenie zakładu. Od razu tez przyjęli innego człowieka na moje miejsce. 8 marca już zatem nie mogłem wejść na teren zakładu i telefonicznie nawiązałem kontakt z kolegami. Z kilkoma z nich spotkałem się po ich zmianie na zewnątrz. Powiedzieli mi, że kierownik straszy ludzi, mówi im, że ma dla wszystkich przygotowane zwolnienia.

Jak oceniasz teraz tę sytuację?


Sądzę, że część ludzi chciałby, żeby ten związek istniał, ale inni są bardzo wystraszeni. Obawiają sie zwolnienia. Mają żony, dzieci, zobowiązania finansowe, boja sie bezrobocia. A w naszym województwie - jak już mówiłem - trudno o każdą, nawet najgorzej płatną pracę.

Jacek Rosołowski wystąpił do sądu pracy w Zielonej Górze o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne z uwagi na fakt, iż nastąpiło ono w warunkach rażącego naruszenia prawa. W pozwie stwierdził, że choć był zatrudniony na czas określony i pracodawca nie musi podawać przyczyn zwolnienia, to Kodeks Pracy zabrania dyskryminacji z powodu przynależności i działalności związkowej i w art. 18 3a. § 1 stanowi, że pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, bez względu na przynależność związkową, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony. Prawo do zrzeszania się w samorządne i niezależne od pracodawców struktury związkowe daje Konstytucja RP (art. 57 i art. 59 ust. 1). Ustawa o związkach zawodowych w art. 35, mówi, że kto przeszkadza w tworzeniu związku zawodowego, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

Rozmawiał JU

Znowu Impel

Firma Impel-Tom jest częścią holdingu Impel SA. Grupa Impel to największa w Polsce firma specjalizujących się w outsourcingu dla przedsiębiorstw (m.in. usługi ochroniarskie, sprzątanie, catering). W 2005 roku grupa zatrudniała razem ponad 17 tys. pracowników w tym, w dużej części osoby niepełnosprawne (grupa korzystała z dotacji państwa na rzecz zakładów pracy chronionej). W 2005 roku jej obroty wynosiły blisko 627 mln. złotych, a zysk blisko 21 mln. złotych. Firma jest notowana na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. W 2002 roku Impel "wsławił" się brutalną pacyfikacją protestujących robotników ożarowskiej Fabryki Kabli, wykonaną na zlecenie Bogusława Cupiała właściciela Tele-Foniki. (JU)

Wyzysk w specjalnych strefach ekonomicznych


Specjalne strefy ekonomiczne przedstawiane często jako dobrodziejstwo dla zacofanych i dotkniętych regresem gospodarczych regionów, są jednocześnie miejscem szczególnego wyzysku siły roboczej. Dzieje się tak oczywiście także w przypadku Polski. Warunki pracy i płace w polskich strefach ekonomicznych są oczywiście lepsze niż w Azji czy w Ameryce Południowej i Środkowej, gdzie obowiązuje 12-16 godzinny dzień pracy, nie ma ubezpieczeń socjalnych, a kobiety w ciąży, osoby chore i te które uległy wypadkowi przy pracy, bezpardonowo wyrzuca się na bruk. Jednak w Polsce, mówi się o tym, że powinniśmy równać do standardów Unii Europejskiej.

Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna na dzień dzisiejszy obejmuje swoim zasięgiem całe województwo lubuskie (m.in.: Kostrzyn, Słubice, Gorzów, Nowa Sól, Bytom Odrzański), gdzie poziom bezrobocia wahał się w ostatnich latach latach na poziomie 23-27 procent. To jeden z najwyższych wskaˇników w Unii Europejskiej. Na koniec 2004 roku realnie działało w Strefie 16 przedsiębiorstw, które łącznie zatrudniały ok. 1753 osoby (na ok. 100 tys. pracujących w sektorze przedsiębiorstw w tym województwie). Przedsiębiorstwa w Strefie zainwestowały (stan na koniec 2004 roku) 784,3 mln. złotych, z drugiej strony uzyskując od państwa poważne ulgi podatkowe. Bowiem motorem inwestycji w specjalnej strefie ekonomicznej nie jest działalność filantropijna. Oprócz ulg, oferują one dostęp do wyjątkowo taniej i niezorganizowanej siły roboczej. Niskie płace (i brak związków zawodowych, które mogłyby organizować ludzi do walki o lepsze wynagrodzenie) są warunkiem tych inwestycji i przyczyną wyjątkowych wysokich zysków. W specjalnych strefach ekonomicznych robotnicy posiadają słabą pozycję przetargową pod wieloma względami (wymienia je Beverly Silver w "The Forces of Labor"): z uwagi na sytuację na rynku pracy (wysokie bezrobocie), z uwagi na poziom zorganizowania (słabe związki zawodowe i poparcie z zewnątrz), jak też często z uwagi na zajmowane miejsce w procesie produkcji. Warto prześledzić i badać sytuację w strefach, nie dlatego iżby w sposób szczególnym dominowały one w produkcji krajowej - ich udział w PKB jest mały - ale wyznaczają one standardy kapitalistycznej polityki względem robotników. (JU)

Ludzie czytają....

Biji Rojava! - Kurdowie się nie poddają

11-10-2019 / Walka klas

Od kilku dni z całego świata płyną doniesienia o tureckiej agresji na położoną w północnej Syrii Rożawę, multietniczy, autonomiczny region...

Business as usual

21-10-2019 / Poznań

W poprzedni weekend postanowiliśmy przypomnieć o roli banku PKO BP, w inwestycji która będzie mieć katastrofalny wpływ na nasz klimat...

Mniej mitów, więcej faktów o Rozbracie

09-10-2019 / Rozbrat zostaje!

Rozmowa na temat sytuacji prawnej skłotu z Antonim Wiesztortem, działaczem warszawskiego i poznańskiego ruchu lokatorskiego, członkiem Kolektywu Rozbrat.

Przeciwko tureckiej inwazji! Stop rzezi Kurdyjek i Kurdów!

10-10-2019 / Świat

Pod cyniczną nazwą „Źródło pokoju” 9 października wojska tureckie, na rozkaz prezydenta Erdogana rozpoczęły inwazję militarną w północnej Syrii. W...