![]() |
||||||||||||||||||||
WYDARZENIA Z LAT 1990 - 1994 Poniższy spis jest jedynie zaczątkiem kalendarium, które miejmy nadzieję będzie uzupełniane. Obejmować będzie działalność grup alternatywnych i anarchistycznych do powstania skłotu "Rozbrat". Kwiecień 1989 r. Kolektyw "Zbitych Psów" wystawia swoich kandydatów w wyborach do parlamentu studenckiego. Program Kolektywu przewiduje min. przekształcenie uniwersytetu we wszechnicę ludową, dostępną dla wszystkich chętnych, bez stosowania jakichkolwiek kryteriów i klasyfikacji; zniesienie cenzury i wolności dla grup homoseksualnych, zalegalizowania marihuany, usunięcia z terenu uniwersytetu wszelkich politycznych i religijnych lobby. Udaje się im wprowadzić do 35 osobowego parlamentu 10 osób. >>>Zobacz więcej o działaniach Kolektywu "Zbitych Psów". Maj 1990 r. Odbywa się w Poznaniu trzydniowy festiwal anarchistyczny. W nocy z 3 na 4 czerwca 1990 r. na placu Wolności rozpoczyna się symboliczna 24-godzinna głodówka w rocznicę masakry na plau Tienanmen w Pekinie. Protest organizuje poznański oddział ruchu Wolność i Pokój (WiP), Federacja Aanarchistyczna (FA), i Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS). Od 5.XI.1990 r. przez następne kilka dni stowarzyszenie "Objector" pikietuje Urząd Wojewódzki w Poznaniu, domagając się skrócenia zastępczej służby wojskowej. 30.VII.1991 r. Kilkadziesiąt osób pikietowało wejście na pokaz corridy w Poznaniu, część z nich przedarła się na arenę; protestujących usunął oddział policji. Pikieta zorganizowana został przez poznańską FA i Ruch Wyzwolenia Zwierząt. 6.XII.1991 r. Ruch Wyzwolenia Zwierząt zorganizował pikietę anty futrzarską pod sklepem Joker na ul. Św. Marcin. 17.III.1992 r. Poznańscy rowerzyści protestują podczas obrad Rady Miejskiej, domagając się zaprzestania dyskryminacji transportu rowerowego. 12.IV.1992 r. Marsz wielkanocny pod hasłem "Nacjonalizm Stop!". Manifestacja została zaatakowana przez skinheadów, po marszu uczestnicy zostali ponownie zaatakowani przez grupę ok. 40 neofaszystów uzbrojonych w pałki. 21.III.1993 r. Po poznańskich ulicach z hasłem "Gdzie są ścieżki rowerowe" przejechało kilkuset rowerzystów. 4.IV.1993 r. Pod hasłem: uwolnić wiezionych za odmowę służby wojskowej odbył się w Poznaniu Marsz Wielkanocny. >>> Zobacz relacje. Maj - grudzień 1993 r. W tym okresie funkcjonuje nasz pierwszy skłot przy ulicy Kurlandzkiej o nazwie "Działka". Był to spory sad i budynek z 3 pomieszczeniami mieszkalnymi i garażem. Na stałe mieszkała tam 1 osoba ale skłot staje się codzienną bazą i miejscem aktywności środowiska alternatywnego. Uprawiane są warzywa, powstaje miejsce treningowe, pierwsze próby stworzenia wolnościowej biblioteki. Podczas wakacji jest to piękne pole biwakowe dla wielu ludzi z Polski. Po opuszczeniu przez nas skłotu budynki zostają podpalone, prawdopodobnie przez neonazistów, pod koniec marca 1994 roku. 17.V.1993 r. Podczas wykładu n/t rasizmu doszło do starcia pomiędzy członkami Narodowego Frontu Polskiego a antyfaszystami. Policja zatrzymała jednego z antyrasistów. 5.VI.1993 r. Odbywa się manifestacja rowerowa. Lato 1993 r. Ostatecznie upada faszyzująca partyjka Narodowy Front Polski (NFP). Poznańskim szefem partii był dzisiejszy poznański działacz parti Prawo i Sprawiedliwość Wojciech Olszak. W latach 1992-1993 partia ta była skupiskiem różnej maści nazistów, narodowców, skinheadów stanowiących duże zagrożenie dla działaczy poznańskiego środowiska wolnościowego. Odpowiedzią na jej działalność było gremialne zjednoczenie środowisk wolnościowych i powołanie lokalnej grupy antyfaszystowskiej, która w tych latach swą działalnością i codziennymi starciami ulicznymi doprowadziła do rozbicia środowisk skrajnie prawicowych i likwidacji NFP. Marzec 1994 r. Na terenie parku Maltańskiego, okolice kina Zodiak, w pozostałościach po pruskich fortyfikacjach okalających Poznań powstaje Klub Wolnościowy. Po miesiącu funkcjonowania zostaje podpalony, prawdopodobnie przez tą samą grupę neonazistów co w przypadku "Działki". Klub zawiesza działalności. 17 kwietnia 1994 r. Odbywa się kilkusetosobowa demonstracja antyfaszystowska. Przebieg spokojny. 1.V.1994 r. Poznańskie środowisko wolnościowe bierze udział w organizowanym w Gdańsku przez F.A., Ruch Społeczeństwa Alternatywnego (RSA) i Wolne Związki Zawodowe manifestacji, podczas której dochodzi do utarczek z neofaszystami i ich przegonienie. Po zatrzymaniu jednego z uczestników marszu przez policje, dochodzi do zaatakowania radiowozu i walk z policją. Następnie organizowana jest akcja solidarnościowa pod komisariatem gdzie przetrzymywany jest demonstrant. Policja barykaduje się w środku, odpowiedzią zebranych jest zbiorowy sitting. Po marszu dochodzi w okolicy anarchistycznego centrum "C14" do wielogodzinnych utarczek z nazistami i kibicami. 14.IX.1994 r. Okrzykami "Precz z faszystą", jajkami i kamieniami przywitali poznańscy anarchiści lidera Polskiej Wspólnoty Narodowej B. Tejkowskiego. 12.XI.1994 r. Ruch Wyzwolenia Zwierząt, fundacja "Zwierzęta i my" i Fedracja Zielonych zorganizowały pod Okrąglakiem pikietę przeciwko tuczowi gęsi na stłuszczone wątroby. 8.II.1994 r. Manifestacja poznańskich rowerzystów domagających się wytyczenia ścieżki rowerowej wzdłuż nowo budowanej ulicy na Piątkowie. 17.III.1994 r. Pod budową pierwszego w Poznaniu baru McDonald's odbywa się pikieta pod hasłem "Mc Donald zabija". 17.VI.1994 r. Odbywa się demonstracja antyfaszystowska. 20.IX. 1994 r. Na Placu Wolności ma miejsce pierwsze spotkanie w sprawie zajęcia budynku przy ul.Pułaskiego 21 - dzisiejszy Rozbrat. W nocy z 15 na 16 października 1994 r. pierwsze osoby śpią w pomieszczeniach zaskłotowanego budynku mieszkalnego "Rozbratu". MARSZ WIELKANOCNY 1993 r. Relacja zamieszczona w piśmie "Mać pariadka" Manifestacja na którą przychodzi kilkaset osób (ok. 300) jest dzisiaj nie lada gratką, tym bardziej, gdy manifestujący to nie rolnicy, górnicy czy inne znaczące grupy zawodowe, tylko antymilitaryści. W Poznaniu 4.IV.1993 r. odbył się przemarsz wielkanocny pod hasłem: uwolnić wiezionych za odmowę służby wojskowej. Do niedawna uważałem, że nie istnieje nieudana manifestacja. Jeśli się odbyła to już jest udana, jeśli nie było manifestacji, to nie można jej oceniać. Jednak myliłem się, ponieważ poznańska impreza była z całą pewnością imprezą nieudaną, pomimo że była. Dawno nie widziałem takiej ilości punków w jednym miejscu, dla każdego punkowca zapewne wyglądało to imponująco. Jednak impreza nie była z założenia, jak mi wiadomo, zjazdem towarzyskim subkultury Poznania i okolic, tylko Marszem Wielkanocnym, który miał określone zadanie - zwrócenie ludziom uwagi na problem przymusowej służby wojskowej i więźniów sumienia. Niestety organizatorzy nie zrobili nic, co by wskazywało na to, że ten właśnie cel chcą zrealizować. Gdy tylko przyjechałem do Poznania zacząłem rozglądać się za plakatami. Dla mnie oczywiste jest, że przy takiej okazji są one rozlepiane - nie znalazłem ani jednego. W punkcie zbornym marszu, grupa Hare Krysna tak skutecznie zagłuszała mówiącego przez tubę, że równie dobrze mógł on nic nie mówić. Zresztą miłośnicy Kryszny skutecznie zagłuszali CAŁĄ manifestację z jednym małym wyjątkiem - kiedy organizator po kilku minutowym przemarszu zdążył powiedzieć po co razem idziemy. Było to jednak po tej stronie ulicy gdzie nie było przechodniów, czyli ewentualni widzowie znów nie mieli szansy dowiedzieć się o co tu chodzi. Przemarsz skończył się na poznańskim rynku, gdzie dowiedzieliśmy się z przebijających urywanych zdań (Hare Krisna), że policja każe się rozejść i, że organizator prosi byśmy to właśnie zrobili. Po czym poganiani rozchodzimy się. Dla mnie ten Marsz Wielkanocny był modelowym przykładem, jak nie robić manifestacji. Obserwowałem reakcje ludzi, zdziwienie, strach, niechęć. Przez miasto idzie spora grupa osób dziwnych. Innych, a więc budzących lęk, za nimi skaczą i śpiewają ludzie ruchu Hare Krsna, zagłuszający i tak sporadyczne okrzyki. Rozdawane w małej ilości ulotki domagające się uwolnienia Gałuszki, oświecają tylko nielicznych. Po co robić manifestacje, z których nie tylko nic nie wynika (sam byłem współorganizatorem nie jednej takiej imprezy), ale na której w ogóle nie widać prób zrobienia czegokolwiek, by coś z niej wynikło. Brak plakatów, dostatecznej ilości ulotek, które MASOWO powinny być rozdawane przechodniom, oraz robienie manifestami z religijną orkiestrą, która, zamiast być subtelnym i radosnym muzycznym dodatkiem stała się totalną przeszkadzajką, zniszczyła wydźwięk propagandowy ok. 300(!) osobowej manifestacji. Natychmiastowe rozejście się na żądanie policji dobiło imprezę zupełnie. Jeśli policja chciała interweniować - proszę bardzo, atakowanie pokojowej manifestacji odbywającej się z okazji Marszu Wielkanocnego nadałoby choć ciupinkę sensu tej imprezie. Pimpuś
Sadełko Komentarz uczestnika wydarzeń W kwietniu 1992 r. po Marszu Wielkanocnym doszło do ataku neonazistów na powracających z demonstracji ludzi. Przez cały kolejny rok dochodziło do starć ulicznych i formowania się grupy antyfaszystowskiej, jednoczącej dotychczasowe rozdrobnienie i podziały w środowiskach wolnościowych. Marsz Wielkanocny w 1993 r. mimo szumnego tematu demonstracji był dla większości uczestników kolejną antyfaszystowską koncentracją Wszyscy liczyli na atak faszystów i byli do niego przygotowani. Dlatego tez nikt nie zawraca sobie głowy, uciszaniem Krisznowców, którzy zdominowali przekaz akcji śpiewając "Hare Kriszna...". Po demonstracji grupa poznańskich aktywistów udała się na piknik na Cytadele, gdzie po godzinie doszło to starcia z grupa neonazistowskich skinheadów i zwerbowanych przez nich kibiców poznańskiego Lecha. W walce, która przeniosła się z pod pomnik Bohaterów Armii Czerwonej, w okolice hotelu "Polonez" wzięło udział ok. 200 osób. Po mniej więcej godzinie i po rozbiciu zarówno skinheadów jak i kibiców na mniejsze grupy, starcia przeniosły się w stronę centrum miasta. Jedna z grup, w której znajdowała się ówczesna "śmietanka" poznańskiego "kotła" Lecha zostaje złapana, na przeciwko wejścia na teren dzisiejszego skłotu Rozbrat. Dochodzi tam, do wyjaśniających rozmów i przypieczętowania rozejmu, który zakłada nie wtrącanie się w naszą wojnę z nazistami kibiców Lecha. Warto dodać, że 2 lata później kibice Lecha wzmocnieni paroma osobami z poznańskiej antify i załogą Arki Gdynia wzięli udział w antyrasistowskim obozie w Niemczech organizowanym przez klub Shalke 0:4. Zmierzający na Cytadelę mieszany już skład antify i kibiców zostaje zaatakowany przez policje. Dochodzi do kilkukrotnych utarczek. Po tym zajściu skinheadzi przez dłuższy czas nie mieli wstępu na stadion Lecha. Tak wiec "Pimpus Sadełko" jak i czytelnicy Mać Pariadki nigdy nie dowiedzieli się o prawdziwym tle "Marszu Wielkanocnego" w Poznaniu w 1993 r. Jak i tego, że był to najważniejszy dzień ustalający na długie lata klimat w tym mieście dla środowisk wolnościowych i początek rozbicia środowisk skrajnie prawicowych w Poznaniu. Rok później
odbywa się kolejny "Marsz wielkanocny", który był wówczas największą
tego typu demonstracją w Polsce. Odbył się on w całkowitym spokoju, żaden
neonazista się nie pojawił.
|
|
|||||||||||||||||||