ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english
2005 2006
1990-1994 1995 1996 1997 1998

KALENDARIUM WAŻNIEJSZYCH WYDARZEŃ
1996 r.

20. I.1996 r. Areszt zastosowany wobec Artura Atesa został przedłużony o kolejne 3 miesiące. Arturowi grozi od 3 lat w gorę bez zawiasów. Jego sprawę przeniesiono z Sadu Wojewódzkiego do Sadu Rejonowego gdzie istnieje szansa na łagodniejszy wyrok, jednak przenosiny akt itp. biurokracja znów odwleka termin ewentualnej rozprawy i utrudnia kontakt matki z chłopakiem (do tego czasu nie otrzymał pozwolenia na widzenie).
W Poznaniu pojawiły się naklejki i napisy na ścianach wzywające do uwolnienia Kuda. Sprawę Artura staramy się na maksymalnie nagłośnić - ukazało się kilka artykułów w gazetach, na koncertach wciąż wieszamy transparenty i rozdajemy ulotki.

25.I.1996 r. Manifestacja Ruchu Odbudowy Polski zostaje zakłócona przez poznańskich anarchistów hasłami "Ani lewica, ani prawica" i "Każda władza, żyć przeszkadza".

11.II.1996 r. Grupa uzbrojonych skinów (były wśród nich i dziewczyny w tym dziennikarka jednej z poznańskich gazet) wtargnęła o 7 rano do skłotu ROZBRAT. Podczas ataku nazioli poważnie ranna została jedna z mieszkających tam osób - Kaśka. Napastnik dwukrotnie ugodził ją nożem w okolicy pachwiny. Tylko dzięki szybkiej interwencji pogotowia dziewczyna przeżyła.
Po kilkunastu godzinach zatrzymano sprawców. Wcześniej rozpoznał ich jeden z obrońców skłotu. Większość atakujących siedzi obecnie w areszcie śledczym. Wszyscy oni to maturzyści lub studenci z "dobrych domów".
Mimo ataku "Rozbrat" się nadal trzyma i funkcjonuje. NO PASARAN !!

14.II.1996 r. Odbyła się pierwsza rozprawa Artura Atesa. Przybyło na nią ok. 50 przyjaciół Artura, rodzina i kilku dziennikarzy. Całości pilnowało 5 gliniarzy i 3 ochroniarzy sądowych. Do ekscesów jednak nie doszło, bo nie chciano zaszkodzić oskarżonemu. Następna rozprawa 20 marca.

20.III.1996 r. Druga rozprawa Artura Atesa. Sędzia wyprasza z sali (największej w sądzie) wszystkich tych, którzy nie mogą usiąść z braku miejsc. Ludzie tłoczą się w ławkach, siedzą sobie na kolanach. W obawie przed odbiciem Artura pilnuje 15 policjantów i specjalnych ochroniarzy.
Zmieniono zarzut na lżejszy, zmieniono też prokuratora, żądał 3 lat bez zawiasów, mylił fakty itp. Adwokat zagiął wszystkich i wieczorem Artur był wolny. Artura uznano winnym pobicia skinheada. Dostał pół roku w zawieszeniu na 4 lata. Może jeszcze będziemy się odwoływać. W mowie obronnej adwokat zanucił policji i prokuraturze ewidentne złą wolę i sprzyjanie skinheadom. W uzasadnieniu wyroku sędzia przyznał, że tacy ludzie jak Artur nie nadają się do więzienia i nie powinien tam spędzić ani godziny. Artur dostał ok. 230 listów z kilku krajów, a dalsze 250 zatrzymano.

21.III.1996 r. Na Stary Rynek w Poznaniu przyszło świętować wiosnę kilka tysięcy młodzieży. Pod ratuszem rozpoczęła się demonstracja antyfaszystowska, w której wzięło udział ok. 500 osób. Były przemówienia, ulotki, transparenty. Odparto też atak skinów. Potem demonstracja przeniosła się pod McDonalda. Doszło do interwencji policji, zatrzymano kilka osób. W kierunku restauracji poleciały butelki, farbą, a w kierunku policji petardy.

24.III.1996 r. Pod salonem samochodowym należącym do jednego z udziałowców spółki "Autostrada Wielkopolska" odbywa się pikieta pod hasłem "Autostrada stop!".

22.IV.1996 r. DZIEŃ ZIEMI organizowany przez FWZ/FZ/ROZBRAT - RSA. Uczciliśmy go pikietą przed "Okrąglakiem" - rozdawano dużo ulotek (AUTOSTRADY, KOLEJ, ŚMIECI, SPALARNIE, WISŁA, MC DONALD) było dużo transparentów, świeciło słońce. Wkrótce jednak przyjechała policja wezwane przez dyrekcję domu towarowego i McDonalda (uznali, że nie możemy rozdawać ulotek przed ich restauracją, bo to teren prywatny!). Przemaszerowaliśmy, więc skandując hasła, gwiżdżąc itp. na Stary Rynek pod ratusz, gdzie po kilku przemówieniach zakończyliśmy akcję. Reakcje w prasie różne - najgorzej tradycyjnie w "WYBIÓRCZEJ" - jeszcze się nie zdarzyło by ta gazeta (aspirująca do miana "piewcy demokracji", pomstująca na apatię młodych - etc.) napisała pozytywny (lub choćby rzetelny) tekst po którejś z naszych akcji propagandowych.

24.IV.1996 r. "WOLNOŚĆ DLA CZECZENII, NORYMBERGA DLA JELCYNA" pikieta konsulatu WNP (Rosji). Akcja wymyślona i zrobiona "na chybcika" - by wykorzystać hałas związany ze śmiercią Dudajewa. Pod konsulatem zapłonęły świeczki, brama i chodnik zostały udekorowane czerwoną farbą symbolizującą krew cywilów mordowanych w tej kaukaskiej krainie. By konsulowi pokazać namiastkę tego co czują Czeczeńcy obrzucaliśmy teren petardami. Na płocie zawisły transparenty, były przemówienia, hasła krzyczane przez tuby itp. Liczba uczestników - 12 osób. Po kilku minutach zjawiła się policja - w sile 8 radiowozów. Wszystkich uczestników i sprzęt zwinięto, po kilkugodzinnych przesłuchaniach zwolniono kilka osób, reszta dostała 48 h (w tym obywatel Holandii, nasz skłolowy gość, którego oskarżono o przywództwo i prowadzenie akcji - choć po polsku potrafi powiedzieć tylko dwa słowa). Zarekwirowano tuby, transparenty itp., które po naciskach zwrócono dopiero przed 1 maja.
Holendrowi po cichu zrobiono kolegium, nie dano mu się z nikim skontaktować, więc odsiedział kilka dni w areszcie, zanim udało nam się go wyciągnąć. W mediach - za rzecznikiem policji - podano, że to afera międzynarodowa (wśród aresztowanych oprócz Holendra doszukano się również obywatela Szwecji - chodziło o mieszkającego w Szwecji - wiosce w woj. Pilskim!). Teraz już w sprawę zamieszanych było 5 krajów - Polska, Rosja, Czeczenia, Holandia i Szwecja! I jak tu nie śmiać się z "władzy"... Konsul był oburzony pobrudzeniem chodnika farbą - szkoda, że nie oburzają go pacyfikacje czeczeńskich wiosek przez rosyjską armię. Ot, wielka polityka...

26.IV.1996 r. PIKIETA W SPRAWIE UTWORZENIA "TURNICKIEGO PARKU NARODOWEGO". Ulotki, tuba, przemowy, zbieranie podpisów (dużo ludzi postronnych się podpisuje), ładna pogoda... Ludzie popierają gdy słyszą, że idzie o teren "państwa arłamowskiego" - teren polowań dla notabli PRL i RP (obecnie trwa lam rabunkowe i pospieszne ścinanie slarodrzewi, by zdążyć zarobić przed ewentualnym utworzeniem parku). Całość robi FZ przy pomocy ROZBRATU.

29.IV.1996 r. OTWARCIE ("Z WIELKĄ POMPKĄ") EKO-MOSTU TEATRALNEGO im. ŚWIEŻEGO POWIETRZA Jest to most tramwajowo-rowerowy w centrum Poznania, mimo protestów kierowców ruchu samochodowego nie przywrócono, wkoło ścieżki rowerowe (na razie prowadzące donikąd) zieleń, tuli transparentów rowerowo-eko. Zerwanie wstęgi odbyło się przez kawalkadę-tyralierę rowerów. Była trąbka, bębny, konkurs z nagrodami, dużo ludzi mimo deszczu. Most "ochrzczono" butelką mineralnej w szklanej butelce. Później mała bibka przed "stajenką pegaza". Całość zrobiona przez Sekcję Rowerzystów Miejskich + FZ + Rozbrat. Pozytywny odbiór w mediach.

30.IV.1996 r. Holender aresztowany pod konsulatem WNP ma 2 kolegium - wyrok: nakaz opuszczenia kraju w ciągu 24 h! Oczywiście olewa go. Sprawę nagłaśniamy jak się da w mediach.

30.IV.1996 r. NOC ZIEMI - 2 grupy ludzi z FZ i ROZBRATU sadzą kilkadziesiąt drzewek w centrum Poznania. (W Poznaniu obowiązuje zakaz sadzenia drzew!)

1.V.1996 r. OGÓLNOPOLSKA DEMONSTRACJA ANTYSYSTEMOWA - POZNAŃ
Ok.800 osób przechodzi z Pl. Wolności głównymi ulicami miasta na Pl. Mickiewicza pod pomnik ofiar czerwca'56. Kilkadziesiąt anarchistycznych transparentów (na czele kilkumetrowy WŁADZA PRECZ, dalej m.in. KAŻDA WŁADZA ZABUA WOLNOŚĆ, POLITYCY NA ZASIŁEK - RZĄDŹ SIĘ SAM, DOŚĆ POLICYJNYCH REPRESJI, WOJNA PAŁACOM - POKÓJ CHATOM, ANI LEWICA - ANI PRAWICA, PRZYMUSOWE PODATKI STOP!, PAŃSTWO TO MAFIA i wiele, wiele innych). Do tego kilkanaście pięknych czarnych i czarno-czerwonych flag, ulotki rozdawanych postronnym (w tym płaszczyzna FA, Ulica itp.). Był werbel, trębacz, dużo gwizdków itp. Pod biurem SHELLA ustawiono krzyż ze zdjęciem zabitego noblisty Ken Saro Wiwy, pod pomnikiem CZERWCA 56 złożono symboliczne drzwi i kwiaty dla wszystkich tych, którzy oddali życie walcząc o wolność, pracę, chleb, o coś lepszego niż podsuwa nam system. Była to największa demonstracja anarchistyczna od kilku lat...

2.V.1996 r. Spontaniczna akcja bezpośrednia wewnątrz i na zewnątrz baru Mc Donald's, zakończona akcją policji.

3.V.1996 r. Zakłócenie wiecu ROP - hasła ANI PRAWICA ANI LEWICA, KAŻDA WŁADZA DEPRAWUJE. Naszych okrzyknięto "narkomanami nasłanymi przez Izrael". Normalka...

8.V. 1996 r. Otwarcie MIĘDZYNARODOWYCH TARGÓW SAMOCHODOWYCH - happening + pikieta przed głównym wejściem na targi MTP. AUTOSTRADY - STOP! KOLEJ - TAK!

4.VI.1996 r. W biurze stowarzyszenia "Ziemia Przede wszystkim" odbyło się spotkanie z Markiem Kurzyńcem. Na spotkanie przybyło ok. 50 osób, które ledwie pomieściły się w ciasnej salce. Marek bardzo ciekawie referował w tematyce obecnej sytuacji w Czeczenii, przedyskutował rys historyczny wojen kaukaskich i związków polsko - czeczeńskich, opisał przebieg konwojów, rozmowy z Dudajewem etc... Do tego pokaz filmów video z walk o Samaszki i Grozny. Na koniec grad pytań i długie rozmowy.

Cały czas prowadzimy dyżury Pogotowia Antywojskowego "Szwejk" (dyżury telefoniczne + przyjmowanie petentów, pisanie wniosków, odwołań, etc.) Prowadzimy też akcje plakatowe na mieście (różna tematyka), odbywają się raz w tygodniu spotkania dotyczące bieżących działań.

26-27.X.1996 r. Na skłocie "Rozbrat" odbywa się XX Zjazd Federacji Anarchistycznej.

Październik - Listopad 1996 r. Nie odbyły się cztery, kolejne rozprawy w sądzie przeciwko skinheadom, którzy w lutym '96 napadli na skłot "Rozbrat". Za każdym razem "chorował" Inny naziol, a ostatnio jeden z nich postanowił zmienić zeznania I adwokata. Wszystkie rozprawy są obstawiane przez wzmożone siły policyjne, obecnie są liczni dziennikarze i publiczność. "Rozbrat" reprezentuje jako oskarżyciel posiłkowy dobry prawnik, broniący nas w kilku innych sprawach. Doszły nas słuchy te jeden z nazioli ca/ą winę wziął na siebie za sowitą opłatą (reszta neofaszystów jest z dobrych domów).

Listopad 1996 r. Pod hasłem "Nie tolerujesz inności - inność nie będzie tolerować ciebie" W. Cejrowski zostaje obrzucony jajami podczas swojego "wykładu" w Poznaniu. Wezwana policja zatrzymuje jednego z antyfaszystów, zostaje on pobity na komisariacie przy ul. Rycerskiej, policjanci zabrali mu również kurtkę i wyrzucili na bez niej na padający śnieg. Cejrowski, podczas swego "szoł" w Gdańsku, nazwał nas; "bojówką socjalistyczno-europejsko-żydowską" (tak podała przynajmniej Gazeta Wyborcza z 7.XI.96).

Listopad 1996 r. W Klubie "Tryby" rozpoczynają się otwarte spotkania poznańskiej Federacji Anarchistycznej "Biesiady Wolnościowe". W początkach 1997 r., ze względu na likwidację Klubu zostaną przeniesiona na skłot "Rozbrat".

7.XI.1996 r. Młodzi prawicowcy z Radykalnej Akcji AntyKomunistycznej (przybudówki Ruchu Odbudowy Polski, złożonej m.in. z ex-członków Narodowego Frontu Polskiego), chcieli zrobić happening z okazji rocznicy rewolucji październikowej. Wyszła im tylko kicha - nie byli w stanie nic przeczytać bo po raz kolejny ich upokorzyliśmy, zagłuszając przez naszą tubę ich wystąpienia. Po akcji media podały tak jak chcieliśmy - tj. że nie mamy nic do haseł antykomunistycznych, ale jesteśmy również przeciw prawicy i naziolom w ich szeregach. Na akcji było bardzo wesoło i spontanicznie, stawaliśmy wśród "prawdziwków" krzycząc hasła naziolskie i jakieś paranoiczne. Młodych ROP-owców zagłuszały też, śpiewające przez nasza tubę, rumuńskie dzieci. Później lekko przyblokowaliśmy pochód stojąc w 3 osoby w wąskim miejscu chodnika - prawicowcy natychmiast poskarżyli się policji, a my wyjaśniliśmy, te tylko sobie tu rozmawiamy... Szkoda, te nie zdążyliśmy również zdominować wiecu starych komuchów z "Proletariatu", bo zwinęli się za szybko... Ani prawica, ani lewica...

9.XI.1996 r. Odbyła się demonstracja antyfaszystowska w rocznicę Nocy Kryształowej. Ponad 200 osób wysłuchało licznych okolicznościowych przemówień i następnie przemaszerowało przez centrum miasta na rynek skandując po drodze stosowne hasła, Rozdano wiele ulotek postronnym osobom, przypomniano ofiary polskich faszystów, wspomniano o inwigilacji UOP i represjach policyjnych skierowanych w ruch antyfaszystowski. Solidaryzowano się z siedzącymi w więzieniach antyfaszystami z Radomska i z niemieckiej Antify... Były transparenty, flagi, itp. W sumie było sztampowo, demo nielegalne, ale żadnych kłopotów z policją czy naziolami. Po raz kolejny pokazaliśmy że "Faszyzm - No Pasaran!!!"

Wieczorem w ramach cyklu "Muzyka dla ziemi" na koncercie pt. Autostrada Stop, zagrał i zaśpiewał Janusz Reichel. Przed koncertem przedstawiono slajdy z angielskich akcji antyautostradowych oraz kilka prawd dotyczących polskich autostrad i naszych planów przeciwko nim wymierzonych. W Poznaniu autostrada ma przebiegać przez osiedla mieszkaniowe oraz ujęcie wody - już zaczęły się protesty.

11.XI.1996 r. Przyszliśmy w kilkadziesiąt osób na wiec ROP-u w ramach sprzeciwu wobec nacjonalizmu i rasizmu jaki głosi ROP i inne partie narodowej prawicy, jak również - a może przede wszystkim - przeciwko każdej władzy. Niestety na przeszkodzie stanęły oddziały prewencji w pełnym rynsztunku bojowym. Tylko kilku osobom udało się przedostać pod poznańskie krzyże gdzie doszło do utarczek słownych. Schlebiano nam, nazywając nas żydowsko-bolszewickimi bojówkarzami opłacanymi przez wrogów Polski i inne takie w ten deseń. Na koniec poseł Walerych z mieczykiem Chrobrego w klapie podziękował oddziałom prewencji za ochronę. No cóż, prawicowcy zapomnieli jut o pałach na własnych plecach kładzionych przez tych samych zomowców i ich dowódców tylko kilka lat temu... Cóż, czasy się zmieniają, a policja zawsze służy złu - politykom i burżujom - czy to z prawa czy lewa...

20.XI.1996 r. Demonstracja antyautostradowa pod budynkiem biura Agencji Budowy i Eksploatacji autostrad. Ruszają się wreszcie chłopi, przez których ziemię pójdzie autostrada - mają transparenty min. Autostrada truje i żeruje itp. Przyjeżdżają autobusami, są zorganizowani i zdesperowani - co dobrze wróży na przyszłość... Części z nich chodzi o uczciwsze pieniądze za zabraną ziemię ale i jest grupa, która tej ziemi po prostu nie chce oddać (mają ją z dziada pradziada i jest to ich warsztat pracy - za otrzymane pieniądze innej ziemi nie kupią, bo jej nie ma. Agencja wykupuje za zaniżone ceny tylko pas bezpośrednio pod autostradą - nie ma odszkodowań za zanieczyszczony grunt w bezpośrednim sąsiedztwie drogi. Procedura jest taka, że agencja za pomocą swoich "ekspertów" wycenia grunt i składa propozycje kupna - jeśli się dany właściciel nie zgodzi na zaproponowaną cenę - buldożery i tak wjadą na jego ziemię - zostanie po prostu wywłaszczony, a naiwni wierzą prawu, które stanowi, że "własność prywatna jest nienaruszalna"). Jest nas sporo, są liczne transparenty, chcemy wręczyć petycję dyrektorowi - który nie chce jej przyjąć - na to rolnicy sypią przed drzwiami worek ziemi i mówią tyle ziemi możecie od nas dostać, ani trochę więcej... Akcja odbija się szerokim echem w mediach.

21.XI.1996 r. Zakończyła się trwająca 1,5 roku sprawa w sądzie przeciwko skinheadom, którzy w lutym 1996 roku napadli na skłot Rozbrat demolując go i raniąc kilka osób (w tym śpiącą dziewczynę ciężko kłując nożem - ledwie to przeżyła). Skinheadzi widząc naszego świadka postanowili jak zwykle nie dopuścić do rozprawy przez nieobecność jednego z nich (zerwano w ten sposób ok. 10 poprzednich terminów). Jednak sędzia mimo to przeprowadził rozprawę i przesłuchał pokłutą nożem dziewczynę, która zeznała, że na pewno nie ugodził jej nożem "łysek", któremu ten zarzut postawiono... jednak puszczono to mimo uszu - ten gość - choć głupi (jak to skin) był już karany i przez to stanowił świetną ofiarę - więc jego uznano winnym samego aktu pokłucia skłoterki... Koniec końców - największą żenadę zrobiła prokuratorka (która tu była oskarżycielem publicznym - my jako poszkodowani nie mieliśmy nic do powiedzenia), która zażądała... po 8 miesięcy i po 200 zł grzywny (porównaj to z tym co żądał adwokat od Artura Atesa!)!!! Słysząc to wszyscy byli w szoku - od oskarżonych, przez sędziego, na publice kończąc - taka kara to po prostu głaskanie po głowie... Jeszcze tylko mowy adwokatów - domagających się uniewinnienia (jak to adwokaci...), narada składu sędziowskiego i długo oczekiwany wyrok. Sędzia - który zwykle obniża karę zażądaną przez prokuratora - tym razem zrobił odwrotnie i po uznaniu oskarżonych winnymi zasądził dla 6 faszystów karę po 2 lata w zawieszeniu na 5 lat + pokrycie kosztów oraz grzywnę po 40-50 starych milionów od łepka na rzecz szkoły (uzasadnił, że jak nic z niej nie wynieśli to niech choć teraz ją wspomogą). Jednego łyska - tego kozła ofiarnego - skazano na 3 lata bezwzględnej kary + grzywna, z czego odsiedział już 1,5 roku, więc pewnie postara się o warunkowe zwolnienie...
Czy jest się z czego cieszyć? Nie tego ludzie oczekiwali - ale każdy kto ma trochę oleju w głowie nie mógł oczekiwać niczego innego... Te 5000 zł + koszty to dla większości z nich niezbyt duże kwoty (ci naziole to chłopcy z dobrych rodzin, studenci drogich prywatnych szkół), na 5 lat jednak jest z nimi spokój - paragraf, z którego ich skazano definiuje udział w bójce również, jeśli się w niej czynnie nie uczestniczy, wystarczy, więc jeśli będą obecni w czasie pobicia kogoś by odwieszono im wyrok. Najgłupsza jednak jest sprawa, że nie przyznano ani złotówki nawiązki na rzecz pokłutej dziewczyny, czy innych pobitych, jako zadośćuczynienie czy odszkodowanie od wyroku też nie możemy się odwołać, bo może zrobić to tylko prokurator a ona... Żenada? Nie, norma w tym kraju. Jeśli chcesz sprawiedliwości - nie szukaj jej w państwowych sądach...

Tego samego dnia - miejmy nadzieję że ostatecznie - zakończyła się sprawa Artura Atesa, od którego wyroku sprzed 1,5 roku odwołał się prokurator. Krótkie streszczenie: Artura aresztowano w październiku '95, przesiedział 6 miesięcy za to, że odebrał skinheadowi kurtkę, którą to mu wcześniej skradziono, ostro go katując. Powiadomił o tym policję, która tą sprawę olała, ale nie omieszkano oskarżyć Artura - piękny cel - łatwy łup dla orłów temidy - mały, chudy chłopak, z biednej rodziny nie miałby szans na obronę, gdyby nie gigantyczna kampania na jego rzecz zakończona uwolnieniem, sprawa była głośna, wyrok salomonowy - uznany winnym, ale zwolniony z aresztu (gdzie był bity przez klawiszy i... łysych siedzących za napad na sklot), sędzia uznał, że nie powinien był spędzić ani dnia w areszcie. Teraz Artur "Kudo" jest ojcem małego Dawida i nadał mieszka z dzieckiem i połowicą na Rozbracie, ale przez urażoną dumę prokuratora (który to zaskarżył wyrok do sądu wojewódzkiego, który to z kolei odesłał go do ponownego rozpatrzenia) Kudo do 2 listopada musiał włóczyć się po sądach. Prokurator żądał dla niego - uwaga - 3 lat i 6 miesięcy bezwarunkowej kary więzienia + wysokie grzywny i nawiązki! Sędzia jednak na to nie poszła i po wspaniałej mowie adwokata na temat poczynań skinów w Polsce zasądziła grzywnę 2000 zł równocześnie odliczając to co już odsiedział i zwiększyła wyrok z roku na półtora (wszystko w zawieszeniu). Tak więc Kudo jest nadal wolny do zapłaty ma tylko ok. 350 zł kosztów sądowych.

25.XI.1996 r. Z okazji obchodów Dnia bez futra odbyła się okolicznościowa demonstracja antyfutrzarska. Zgromadzona publiczność o wykorzystywaniu zwierząt przez przemysł futrzarski, skandowano hasła, było wiele transparentów, mały happening, etc. Po wiecu ludzie przeszli pod dwa sklepy futrzarskie - właściciel jednego w strachu włączył alarm…

Grudzień 1996 r. W Cejrowski znowu powrócił do Poznania, przygnały go tu pieniądze. Wystąpił ze swoją faszystowską szopką kasując po 5 zł za bilet. Impreza ta była organizowana przez prawicowy tygodnik "Wielkopolanin". Niestety tym razem nie udało się nam zablokować tej imprezy ze względu na zamknięty charakter.

Grudzień 1996 r. Uczestnicy FA brali udział w audycji "Zdarzenia-Zderzenia" w regionalnej stacji Radio "Merkury". Na barykadzie spotkali się z dwoma działaczami RAAKu. Do pyskówek nie doszło tylko dlatego te młodzi prawicowcy zgadzali się z nami w zasadzie we wszystkim oprócz aborcji... Przyczyny tego można szukać z powodu zwrotu prawicowców z ROP w stronę UPRu, oraz w tym że namiętnie czytają Mać Pariadkę. Niestety prowadzący cały czas mówił o nas jako o antyfaszystach, a zaproszono nas jako anarchistów...

12. XII.1996 r. Poznański oddział FWZ zorganizował blokadę biura poselskiego PSL, dotyczącą blokowania przez tą partię projektu ustawy dotyczącej praw zwierząt. Miała miejsce blokada telefoniczna oraz pikieta - wtargnięcie do biura na rozmowę z transparentami, etc Obecny poseł mówił bzdury o aborcji i że "przede wszystkim walczy o godność człowieka wsi". Choć walka o ustawę nie jest być może działalnością stricte wolnościową, ale teraz to już chyba jedynie ustawa lub bomby mogą zatrzymać np. tucz gęsi na stłuszczone wątroby.

13. XII.1996 r. Odbyła się demonstracja w XV rocznicę stanu wojennego pod hasłem "Każda władza zabija wolność". Po odczytaniu na pl. Wolności przemówień demonstracja przeszła głównymi ulicami miasta pod pomnik poznańskiego czerwca '56 gdzie złożono kwiaty ku czci wszystkich pomordowanych przez władzę bez względu na jej orientację polityczną. Były ulotki, transparenty, liczne szturmówki, skandowanie haseł. Z powodu złego nagłośnienia imprezy przybyło bardzo mało ludzi - ok. 100 osób.

17.XII.1996 r. Odbyła się kolejna pikieta antyautostradowa pod urzędem wojewódzkim. Wcześniej odbyło się zebranie przyszłych sąsiadów autostrady. Niestety było bardzo mało ludzi, ale cel został osiągnięty - po raz kolejny pokazano te są ludzie którzy przeciwstawiają się tej budowie.

17. XII.1996 r. NSA odrzucił protest mieszkańców Biedruska, a dotyczący wywozu na teren pobliskiego poligonu szkodliwych popiołów z poznańskich elektrociepłowni. Wcześniej skutecznie zablokowano wywóz, po wyroku pewnie znów będą próby wywozu, a więc i kolejne blokady... Kilka dni temu wobec sprzeciwów, wstrzymano wywóz popiołów na wysypisko w Pobiedziskach. Poprzednie blokady były fajnie zorganizowane - całodobowe dyżury, namioty, koksowniki itp. Dla blokujących były również darmowe autobusy z wioski do miejsca do miejsca blokady. W blokadach biorą udział głównie ludzie starsi, emeryci, etc. >>>Zobacz więcej

18. XII.1996 r. odbyła się pikieta antychińska jako część Kampanii na rzecz powszechnego bojkotu produktów chińskich. Pod domem towarowym, w czasie największego szału zakupów zbieraliśmy podpisy, rozdawaliśmy ulotki, skandowaliśmy hasła, był piękny transparent z hasłem "Dość łamania praw człowieka w Chinach". Mimo braku tuby zainteresowanie było spore, spotykaliśmy się z wyłącznie pozytywnymi reakcjami, dzięki plakatom i informacją przed akcją w gazecie i w radiu przybyło trochę ludzi "spoza". Chociaż nie było to to na co nas stać, dzięki profesjonalnej obsłudze prasy dokładne informacje poszły w telewizji na terenie Wielkopolski, we wszystkich lokalnych stacjach radiowych i gazetach zarówno lokalnych i ogólnopolskich, efekt propagandowy został więc osiągnięty.