ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english

 

GÓRA ŚW. ANNY - CIĄG DALSZY SPRAW W SĄDACH
Prokurator Prokuratury Rejonowej w Strzelcach Opolskich - Mieczysław Czapran umorzył dochodzenie w sprawach;

1) narażenia Piotra R., Macieja R. oraz Piotra M. w dniu 6 czerwca 1998 roku w rejonie Góry Św. Anny na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w czasie usuwania z rejonu wyrębu drzew pod budowę autostrady A4 - poprzez przystąpienie do ścinania drzew, na których wyżej wymienieni byli przypięci na dużej wysokości. Z uzasadnienia: "Jakkolwiek słuchani pracownicy Agencji Ochrony "GWARANT" i firm dokonujących wyrębu przeczą by ścinano drzewa, na których przebywali ekolodzy, to zbieżne i wzajemnie się uzupełniające zeznania pokrzywdzonych są wiarygodne. W sprawie tej zważyć należy co następuje. Zagrożenie i krzywdy doznane przez wszystkich wymienionych na wstępie pokrzywdzonych nie mogą być rozważane z oderwaniem od okoliczności, w jakich do opisywanych czynów dochodziło. Okoliczności te a w szczególności przynoszące dodatkowe koszty opóźnienia w pracach przy budowie autostrady, co pociągało za sobą dalsze następstwa związane z oczekiwaniami poprawy bezpieczeństwa ruchu lądowego na Opolszczyźnie, brak jakiegokolwiek pozytywnego odzewu na racje drugiej niż ekolodzy strony mimo negocjacji, działania zmierzające do usunięcia ekologów z terenu budowy uznać należy jako podejmowane w stanie wyższej konieczności. Były więc one w myśl przepisu art.26 par. 1 kk. pozbawione cech przestępstwa. Z tych też względów dochodzenie odnośnie występku z art. 160 par. 1 kk. należało umorzyć." W skrócie można to przedstawić mniej więcej tak: firma budująca autostradę ma prawo pozbawić protestujących życia ponieważ gdzieś tam, w wyniku wypadków samochodowych giną na drogach ludzie. Uzasadnienie doprawdy karkołomne. Gratulujemy prokuratorowi Czapranowi przenikliwości.

2) naruszenie, nietykalności cielesnej tych samych ludzi w tym samym miejscu, poprzez uderzanie, ciągnięcie po ziemi i kopanie (art. 217 par. 1 kk.) wobec stwierdzenia przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego i brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania tego występku z urzędu. Z uzasadnienia; "Występki tego rodzaju podlegają ściganiu z oskarżenia prywatnego. Pokrzywdzeni są osobami wykształconymi, sprawnymi i swoich praw mogą dochodzić przez indywidualne, samodzielne kierowanie aktów oskarżeń wprost do właściwych ze względu na miejsce popełnienia tych występków sądów. Stąd też brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania tych występków z urzędu. Dlatego też i w tej części dochodzenie postanowiono umorzyć". Bez komentarza

3) grożenia Wiesławowi Ł. pobiciem - wobec nie stwierdzenia przestępstwa. Wiesław Ł., profesor Uniwersytetu Opoiskiego włączył się do rozmów pomiędzy częścią miejscowej ludności a zielonymi, z zamiarem załagodzenia konfliktu. Spotkał się wtedy z ostrą reakcją niektórych ludzi. Grożono mu pobiciem. Oddajmy głos prokuratorowi: "Jeżeli natomiast chodzi o grożenie Wiesławowi Ł. pobiciem, to wskazany przez tego pokrzywdzonego ferwor polemiczny przeczy temu, by wypowiadające je osoby działały w rzeczywistym zamiarze uczynienia mu krzywdy. Zagrożenie to należy uznać za mało realne, a głosy osób tam zgromadzonych traktować raczej jako formę wypowiedzi wobec osób opanowanych i górujących nad nimi intelektualnie. Stąd też zachowanie tych ludzi uznać należy za nie wyczerpujące znamiona występku z art. 190 par.1 kk. dlatego też dochodzenie i w tej części należało umorzyć."
W skrócie wynika z tego to, że jeżeli ktoś jest głupkiem i w dyskusji z kimś mądrzejszym nie posiada odpowiednich argumentów może użyć gróźb, a w konsekwencji także siły fizycznej. Brawo dla prokuratora !

12 lutego br. Damian (FA Poznań) jeden z uczestników akcji na Górze św. Anny został wezwany w charakterze świadka na Komendę Powiatową Policji w Kędzierzynie Koźlu. Po zjawieniu się na komendzie został on ku swojemu wielkiemu zdumieniu poddany został procedurze okazania. Wtedy właśnie okazało się że jest podejrzanym (mendy napisały na wezwaniu że jest świadkiem). Policja oskarżyła go o to że podczas obrony skłotu BIEDRONKA przed atakiem ochroniarzy Agencji Ochrony "Gwarant" z Brzegu wynajętych przez firmę llbau Kirchner. Rzucając kamieniami oblewając i ochroniarzy fekaliami utrudniał im wykonywanie czynności służbowych (grozi za to kara do 3 lat). O oskarżeniu dowiedział się dopiero w prokuraturze, gdzie przedstawiono mu oficjalny zarzut.

Tymczasem został okazany jednemu z "poszkodowanych" ochroniarzy który twierdził że go poznaje. Samo okazanie nie odbyło się niezgodnie ze wszystkimi przepisami. Damian został postawiony obok 3 starszych facetów. Tymczasem ludzie, poddani okazaniu powinni stać obok osób o podobnym wieku o podobnych cechach fizycznych, ochroniarz musiał więc "poznać" Damiana, tym bardziej że widział przede samym okazaniem jak ten odkładał swoje rzeczy (kurtkę i plecak) z boku (reszta przyszła z innych pomieszczeń). Sprawa jest mocno naciągana a oskarżenie opiera się na niezbyt wyraźnym materiale video i mało wiarygodnych zeznaniach ochroniarza.

Sytuacja w której podobno widział Damiana wyklucza możliwość jakiegokolwiek rozpoznania. Policja posiada zdjęcia części ludzi biorących udział w akcji które skserowali podczas przesłuchania z ich, dokumentów. Mogą zatem wcześniej ustalić z ochroniarzami potencjalnych "oskarżonych".

4) przywłaszczenia przez pracowników Agencji Ochrony "GWARANT" sprzętu alpinistycznego używanego przez protestujących.
Prokurator stwierdził: "okoliczności przejęcia tym pokrzywdzonym sprzętu nie zmierzało do jego przywłaszczenia, co jest cechą niezbędną do stwierdzenia występków a art. 278 par. 1 kk., lecz do uniemożliwienia ponownego użycia, a więc mieściło się w ramach działania w stanie wyższej konieczności. Gdyby nawet przyjąć działanie z pobudek podawanych przez Piotra R. i Macieja R., to z uwagi na to, iż poszczególnymi czynami nie została wyrządzona szkoda przekraczająca 250 zł., czyny sprawców stanowiłyby wykroczenia z art.119 par. 2 kw. Brak jednakże ku temu wystarczających podstaw z powodów wcześniej podanych". Pozostawiam to także bez komentarza.

Na powyższych przykładach widać doskonale, komu tak naprawdę służy nasze prawo. Jeżeli masz pieniądze i pozycję, możesz wszystko. Jeśli nie, możesz spierdalać.

Tymczasem policja nadal prowadzi bezprawne działania przeciwko uczestnikom akcji na Górze. W styczniu na przykład wjechali do domu dziewczyny z Międzychodu, skąd zabrali jej zdjęcie legitymacyjne. Wiele osób było wzywanych na przesłuchania, policja prowadziła wywiady środowiskowe wśród sąsiadów ludzi uczestniczących w proteście. Podobno prokuratura kończy już postępowanie przygotowawcze w sprawie Góry. Niedługo możemy spodziewać się pierwszych spraw.

Za Biuletyn wewnętrzny FA

ZOBACZ TAKŻE:
PROTEST ANTYAUTOSTRADOWY NA GÓRZE ŚW. ANNY - MAJ - LIPIEC 1998 r.
Uniewinnić Damiana Kaczmarka! - Poznań/Strzelce Opolskie 15.05.2000 r.
Oświadczenie w sprawie represji wobec uczestnika protestu antyaustostradowego - 11.05.2000 r.


Wojna STOP!

W czwartek, pierwszego kwietnia w ramach akcji Food Not Bombs odbyła się na Placu Wolności pikieta, poprzez którą chcieliśmy wyrazić swój protest przeciwko prowadzonej obecnie wojnie w Kosowie. Zaraz po rozdaniu jedzenia bezdomnym, kilka osób stanęło na podwyższeniu, skąd wspólnie odczytało oświadczenie, w którym potępialiśmy zbrojne rozwiązanie konfliktu i żądaliśmy zwiększenia wydatków na pomoc socjalną dla najuboższych. Podczas przemówienia rozdawane były ulotki, a gwoździem programu było rozpieprzenie o płyty placu plastikowego karabinu. W planach było także spalenie książeczki wojskowej, ale z powodu zbyt małego zainteresowania osób postronnych jej właściciel zachował ją na później. Całość zakończyła się wzniesieniem paru anty wojskowych haseł, z których najczęściej powtarzały się: "Jedzenie zamiast bomb!", "Walcząc o pokój przelewamy krew" i "Prezydenci na wojnę!". Na pikietę zaproszone zostały media, ale te jak zwykle dały dupy. Pojawiło się raptem dwóch kolesi z "Wyborczej" i spóźniona telewizja WTK, która załapała się na zwijanie szmat i sprzątanie placu. Oddźwięk był żałosny. W "Wyborczej" zamieszczono zdjęcie plus lakoniczny komentarz, w którym napisano, że grupa pacyfistów w czarnych koszulkach (?!) rozdawała jedzenie i protestowała przeciwko interwencji NATO w Kosowie! Widać panowie redaktorzy nieuważnie słuchali tego, co mamy do powiedzenia. WTK natomiast pokazało nas późnym wieczorem w wiadomościach lokalnych. Umieścili nas między informacją o awarii cysterny na Hetmańskiej i dewastacji przystanków na mieście. Tyle, jeżeli idzie o zainteresowanie mediów. Tymczasem wokół samej akcji narosło sporo kontrowersji, dotyczyły one zwłaszcza naszego stosunku wobec bombardowań prowadzonych przez NATO. Pojawiły się głosy zarzucające nam stronniczość i twierdzące, że skoro przeciwstawiamy się nalotom to popieramy reżim polityczny Miloszewica. Na środowym spotkaniu Federacji rozgorzała ostra dyskusja, której uczestnicy starali się przyznać rację różnym stronom konfliktu, aż w końcu część ludzi nie zgodziła się na podpisanie postulatów zawartych w ulotce jako F@ Poznań. Dlatego też jako autor tejże ulotki chciałbym sprostować kilka niejasności w tej kwestii. Przede wszystkim zwracam uwagę na fakt, iż nasz protest nie był wymierzony ani w NATO, ani w żadną inną ze stron konfliktu. Protestowaliśmy przeciwko wojnie samej w sobie, co wyraźnie starałem się podkreślić w ulotce. Wojna w Kosowie jest kolejnym przykładem, gdzie samozwańczy patrioci w walce o władzę skazują na cierpienie tysiące niewinnych ludzi, którzy im zaufali. Jest straszliwym owocem chorego systemu, który zmusza obywateli do oddania życia. I po co? Wszystko w imię nieugiętego, ambitnego palanta, którego przez zasrany przypadek wybrano prezydentem. Z drugiej strony mamy legion zakłamanych polityków i oszalałych z nienawiści generałów, którzy widzą w tej wojnie szansę na podniesienie swego prestiżu i zdobycie uznania lub
odwrócenia uwagi od afer związanych z niejasną definicją stosunku seksualnego. Ludzie ci kreują się na bohaterów biorących udział w świętej krucjacie, wymierzonej we wszelką niesprawiedliwość i krzywdę tego świata. Tymczasem sami nie robią nic aby jej zapobiec, potrafią tylko zabijać i straszyć, siać nienawiść i pogarszać w ten sposób i tak już beznadziejną sytuację. (…) Jak powiedział kiedyś pewien amerykański senator: "musimy mieć wroga, aby móc czymś usprawiedliwić rosnące wydatki na zbrojenia..." Wojna to przecież rosnący interes. Tymczasem nie trzeba wojen, aby umierali ludzie. Wystarczająco dużo ofiar pochłania głód, choroby i postępująca degradacja środowiska. Miliardy dolarów wydawanych rocznie na zbrojenia można by przeznaczyć na ratowanie ludzkiego życia i budowę lepszego świata, w którym nikomu nie groziłyby rakiety i bomby. Za te pieniądze moglibyśmy wykarmić głodującą ludność trzeciego świata, i dać pieniądze bezdomnym. Można by chronić środowisko i rozwijać naukę, aby żyło nam się lepiej. Powinniśmy tworzyć, a nie bezmyślnie niszczyć. Niestety, społeczeństwo wciąż pozwala się okradać i pogrążone w swej ignorancji, nieświadomie wspiera morderczą machinę zbrojeniową. Światem rządzą tajne kongresy i szefowie ogromnych korporacji, których gówno obchodzą ludzie i ich problemy. Sytuacja ta przypomina położenie żaby w garnku z wodą. Jeśli wrzuci się żabę do wrzątku ta zacznie się szarpać, próbując ocalić życie. Jeśli włoży się ją do zimnej wody i dopiero potem zacznie się ją podgrzewać, żaba nic nie zauważy. Ugotuje się i zginie. Podobnie jest z ludźmi. Dlatego nie wolno nam zobojętnieć na to co się dzieje dookoła nas. Trzeba uwolnić wszystkie żaby z garnków. Po to chyba wychodzimy na ulicę. Taką mam przynajmniej nadzieję...

Adam
Za Wzbronione nr 2


UKRAINA NA ROZBRACIE

Dnia 29 maja br. Stowarzyszenie Inicjatyw Ulicznych "Ulica" oraz Kolektyw "Rozbrat" zorganizowały imprezę pt. Festiwal Kultury Ukraińskiej w Polsce "Ukraina na Rozbracie".

Może na początek dla poinformowania osób niezorientowanych kilka słów o samym miejscu festiwalu, bo z pewnością jest to pierwsze takie miejsce, gdzie zawędrowała kultura narodu ukraińskiego. Skłot "Rozbrat" to kilka nielegalnie zajętych budynków, przeważnie baraków, które po części spełniają rolę mieszkalną a po części stanowią tzw. Centrum Kultury. Miejsce na swe spotkania w tym miejscu znajdują praktycznie wszyscy, którzy chcą działać i tworzyć poza coraz bardziej jednolitą kulturą masową. Mamy więc tu awangardowych artystów, ekologów i obrońców praw zwierząt, anarchistów jak i inne osoby nie określające się, a znajdujące tutaj i dla siebie miejsce na samorealizację. Wśród właśnie tych różnych ruchów i osób od owego 29 maja swe miejsce znalazły tu i mniejszości narodowe zamieszkujące Polskę.

Tyle tytułem wstępu, teraz może już o samym festiwalu, który moim zdaniem był imprezą bardzo udaną.

Wszystko zaczęło się od krótkiej przemowy na początek, która była również tłumaczona na język ukraiński. Po tym wstępie imprezę rozpoczął chór prowadzony przy wydziale ukrainistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Program składał się głównie z tradycyjnych pieśni ukraińskich śpiewanych przy akompaniamencie gitary i przeszkadzajek. Zespół HUTIR reprezentował tradycyjna muzykę folkową. Przy skocznych rytmach można było sobie zdrowo pohasać. Ostatnią grupą wieczoru była kapela ETNOS, która muzycznie nieco odchodziła od ukraińskiego folkloru, ponieważ prezentowała muzykę z pogranicza trans/acid jazzu z wpływami etno i bardzo dobrym wokalem Anny Kurak. Występ tego zespołu urozmaicony był slajdami prezentującymi piękne krajobrazy wschodnich terenów Polski oraz Ukrainy.

Oczywiście muzyka była tylko jednym z punktów całej imprezy. W międzyczasie można było posłuchać dwóch wykładów dotyczących historii naszego wschodniego sąsiada i po części też historii Polski. Pierwszy z nich dotyczył "anarchistycznego buntownika" z okresu rewolucji i wojny domowej Nestora Machno. Wykład nie był zbyt długi ale dla osób nie znających tematu mógł być ciekawy. Druga prelekcja dotyczyła bardzo kontrowersyjnej sprawy, mianowicie dziejów Ukraińskiej Armii Powstańczej. Na szczęście osoba prowadząca ten wykład podeszła do tematu w miarę obiektywnie nie broniąc jednej czy drugiej strony. Mowa w nim była zarówno o akcji "Wisła" jak i o rzezi na Wołyniu.

W czasie trwania imprezy można było obejrzeć kilka wystaw. Była ekspozycja dotycząca UPA (choć szkoda, że tylko z ukraińskimi opisami), była bardzo ciekawa prezentacja starych fotografii z lat 1933-34 przedstawiająca życie codzienne i święta jednej z łemkowskich wsi. Łemkowszczyzny dotyczyła też wystawa fotografii współczesnych, jak i rysunków cerkiewek w większości już dziś nie istniejących. Cały czas w bibliotece mieszczącej się w jednym z budynków można było przeglądnąć wystawę książek dotyczących Ukrainy i Łemkowszczyzny. Co ciekawe, ekspozycja obejmowała również książki o wymowie antyukraińskiej (w większości autorstwa E. Prusa). W końcu do obejrzenia była wystawę Piotra Storoniaka "Ikony zmierzchu Europy", która budziła chyba największe kontrowersje wśród oglądających.

W czasie całej imprezy panowała bardzo przyjazna atmosfera, zawsze można było się schłodzić piwem. Nie obyło się również bez tradycyjnego barszczu ukraińskiego.

Bardzo duży procent ludzi przybyłych na festiwal stanowiły osoby w średnim wieku a momentami można było zobaczyć i ludzi w wieku już dość poważnym. Oczywiście większość stanowili młodzi, którzy po zakończeniu "oficjalnego" programu bawili się niemalże do białego rana przy ognisku.

Pierwszy festiwal ukraiński na Rozbracie mamy już za sobą. Miejmy nadzieję, że za rok znów będzie można usłyszeć tam muzykę ukraińską.

Wszystko to przeżył i spisał

Janusz "Krawat" Krawczyk


Spotkanie po roku

Minął rok od akcji protestacyjnych w obronie Parku Krajobrazowego na Górze Św. Anny. 7 czerwca odbyło się symboliczne spotkanie, na które przybyło około 50 osób. Większość to osoby, które były na blokadzie, ale dołączyło się też trochę nowych twarzy. Zaplanowano kilka imprez, jednak z większości trzeba było zrezygnować, bo ranek przywitał wszystkich deszczem i taki był prawie cały dzień. O godzinie 10.00 trzyosobowa delegacja pojechała złożyć do Sądu Rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu zawiadomienie o przestępstwie niszczenia przyrody, po czym spotkała się z umówionymi mediami. Pozostali zaczęli w tym czasie blokować pas autostrady, porozwieszali transparenty i zablokowali główny przejazd. Zjawiła się policja z rutynowym ostrzeżeniem, następnie pospisywali bardziej rzucających się w oczy, porobili też trochę zdjęć. Nie obyło się też bez przyjemności takich jak popisy ogniowe ekipy wrocławskiej fire show, nocne pogadanki przy ognisku, czy nade wszystko wspaniały występ Patyczaka, czyli legendy polskiego undergrandu Brudnych Dzieci Sida (na którym wszyscy się wspaniale bawili, a szczególną publicznością była policja, która przyszła na miejsce naszego zakwaterowania by dokończyć spisywanie). Całe spotkanie przeszło raczej w atmosferze spokoju. Do żadnych zatargów z nikim nie doszło. Jak już wspomniałam akcja miała wymiar symboliczny, bo cóż nam w tym przypadku pozostało? Myślę jednak, że nie powinniśmy się czuć zrezygnowani i zniechęceni do dalszych tego typu działań. Cały czas się uczymy. Wcale nie przegraliśmy, bo ważne jest, że znalazła się grupa ludzi, która potrafiła dojść ze sobą do porozumienia i radykalnie włączyć się do protestu. Nie bez echa przeszło to przez opinię publiczną. W pewnym stopniu rozreklamowana została kampania antyautostradowa. Mimo, że nikt nam nie zwróci przyrody brutalnie przeciętej pasmem autostrady pocieszeniem niech będzie to, że zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy, kształtując przy tym świadomość choćby garstki ludzi.

Kaśka
z
a Wzbronione nr 2


OBÓZ ANTYGRANICZNY W ZITTAU

Naprawdę obca jest tylko władza - Pikieta na granicy
Czterech aktywistów Federacji Anarchistycznej w ramach otwarcia obozu anty granicznego zorganizowało po polskiej stronie pikietę przeciwko deportacjom. Manifestacja ta miała na celu zaprotestowanie przeciwko praktykom deportacyjnym, z których nasze służby graniczne korzystają bez ograniczeń, często z pominięciem obowiązujących procedur. Z wysoko uniesionym transparentem z napisem DEPORTACJE STOP! kilkanaście metrów przed przejściem granicznym w Sieniawce uczestnicy pikiety odczytali protest przez megafon i rozdawali ulotki, a także wznosili hasła Żaden człowiek nie jest nielegalny, Naprawdę obca jest tylko władza, Deportacje stop! Manifestujący starali się też przedstawić zebranym dziennikarzom, to że ponoszą oni również winę za wrogie nastawianie opinii publicznej do obcokrajowców, często wychwalają działania służb granicznych, a emigrantów sprowadzają do roli pospolitych bandytów. Po rozwiązaniu pikiety po polskiej stronie uczestnicy przeszli na przejście graniczne, gdzie dołączyli do uczestników obozu anty granicznego w Zittau.

W dniach 7 do 15 sierpnia odbył się obóz anty graniczny w Zittau, miasteczku połączonym z polskim miastem Żytawa. Początkowo przewidywanym miejscem spotkania był Luckendorf na granicy Polsko-Niemiecko-Czeskiej, władze jednak nie dały zezwolenia na zorganizowanie tam obozu, co doprowadziło do zamieszania na samym początku jego trwania. Obóz obfitował w szereg akcji dyskusji, spotkań i manifestacji skierowanych przeciwko polityce deportacyjnej krajów Unii Europejskiej. W obozie uczestniczyło wiele osób z Niemiec i Polski, ale nie tylko. Byli również przedstawiciele takich państw jak Bułgaria, Węgry, Ukraina, Francja, Holandia i Włochy. Obóz ten był częścią większego projektu zorganizowanego na skalę międzynarodową "kein mensch ist illegal". W Polsce jest on znany pod hasłem "żaden człowiek nie jest nielegalny", a wymierzony jest przeciwko działaniom polskich władz wobec cudzoziemców. Nie było możliwości uczestniczyć we wszystkich akcjach, ponieważ było ich naprawdę bardzo dużo. Zapraszamy jednocześnie wszystkich do uczestniczenia w kolejnych obozach już w przyszłym roku.

Pierwsza próba sił
Pierwszy raz uczestniczyłem w tak wielkiej manifestacji. Byłem zafascynowany zgraniem i oprawą tej imprezy. Wielki korowód w pląsach z busem wyposażonym w nagłośnienie, spora część ludzi z koronami na głowie, przytoczył się na przejście graniczne polsko-niemieckie w Zittau, przywitaliśmy ich transparentem "Żaden człowiek nie jest nielegalny Deportacje Stop!". Policja niemiecka przygotowana była jak zwykle bez zarzutów. Już od kilku godzin na granicy były komasowane siły umundurowanych policjantów. W bocznej uliczce ulokowano kilkanaście radiowozów z policjantami gotowych na większe starcie, z tarczami i w kaskach przytroczonych do pasa. Na ulicy natomiast pojawiła się ekipa psów z psami.

Pierwszy raz zatrzymani zostali manifestujący przy wyjściu z parku, ale po krótkiej próbie sił, dyskusjach i małych przepychankach atmosfera zaczęła się rozluźniać i pojedynczy uczestnicy zaczęli się powoli przedzierać przez blokadę niemieckiej policji. Ci, którym się udało, zablokowali ruch na granicy, rozdając kierowcom z korka i policjantom gazety akcyjne. Wkrótce oni utworzyli kolejną grupę manifestujących. Z drugiej strony policyine przegrupowanie, zamkniecie kolejnej drogi całkowicie wstrzymali ruch na granicy przez zamknięcie przejścia oraz rzucenie dodatkowych sił policyjnych do akcji. Trochę rozmów, kilka spięć, ale ogólnie zdaje się, że po jednej jak i po drugiej stronie wszyscy panują nad sytuacją. Po godzinnej blokadzie wszyscy uczestnicy pod czujnym okiem policji wycofali się na łączkę przy parkingu, gdzie nastąpiło oficjalne przywitanie uczestników, krótkie wystąpienia i sympatyczny koncercik z ciężarówki. Przez cały czas trwania tego pikniku tuż za naszymi plecami pilnowało granicy 20 strażników Bundesgrenzschutzu (BGS).

Po tym występie udaliśmy się do obozu prowizorycznie przygotowanego w bazie maszynowej pamiętającej czasy Honekera, ale zorganizowanego bez zarzutów, choć trochę daleko, bo dokładnie po drugiej stronie Zittau.


18-19.IX.99 r. XX zjazd Federacji Anarchistycznej zorganizowany w Poznaniu

Zjazd ten pierwotnie miał odbyć się w czerwcu, ale z różnych powodów został przeniesiony na wrzesień. Już to zapowiadało, że coś się dzieje. Niektórzy komentowali to, że jest to skutek pogłębiającego się regresu w FA, inni zaś podchodzili do tego zjazdu w bardziej optymistyczny sposób. Taki też duch panował w Poznańskiej sekcji FA. Te właśnie my mieliśmy zorganizować XX zjazd, i dlatego chcieliśmy by był to zjazd nieco lepiej przygotowany i dobrze poprowadzony. To m.in. z tego powodu został on przełożony o całe trzy miesiące.

Przed zjazdem, by sprawdzić kondycję FA postanowiliśmy wysłać szczegółowa ankietę dotyczącą funkcjonowania poszczególnych sekcji. Na ankietę odpowiedziała większość sekcji. Po tej lekturze stwierdziliśmy, że prowadzenie zjazdu w duchu rewolucyjnym nie ma zbytniego sensu, a raczej należy przeprowadzić porządna dyskusję ideową

Dlatego podczas zjazdu przyjęliśmy formułę, w której główny nacisk położyliśmy na ideiki wewnętrzne. Dzięki takiemu podejściu cc sprawy wyszło bardzo dużo kreatywnej krytyki wobec wielu spraw. Rozmowy kręciły się głównie wokół zagadnień programowych FA. W trakcie dyskusji okazało się, że obecnie płaszczyzna FA jest zbyt skromna w treści. Doszło do tego, że cała płaszczyzna nie tyle jest uboga w swej treści dla ludzi z zewnątrz, ile dla uczestników samej FA. Dlatego postanowiliśmy zmienić jej treść, na co zgodzili się wszyscy. Postanowiono ją poszerzyć m.in. o nasze spostrzeżenia odnośnie konsumpcji, państwa etc. Jednak z czasem okazało się, że najlepiej będzie zmienić całą płaszczyznę.
Jedną z rzeczy, która cieszyła było to, że cały zjazd przebiegał w dobrej atmosferze. Dzięki niej można było obradować przez dwa dni, bez radnego chaosu organizacyjnego.

W trakcie obrad ustalono, że akcja "Żaden człowiek nie jest nielegalny" będzie ogólnopolską, akcją FA. W ramach tego wydrukowano jeden wzór plakatu, a cała akcja również miała się odbyć w jednym terminie czyli 9 listopada.

Zaakceptowano również marsz "kolumny" FA w demonstracji OPZZ w Warszawie.

Na zjeździe byli obecni przedstawiciele z następujących miast: Poznań, Słupsk, Kraków, Gdańsk, Biała Podlaska, Białystok, Warszawa, Łódź, Wrocław, Inowrocław, Rzeszów, Toruń, Koszalin oraz goście m.in. z Gorzowa Wlkp., Mielca, Szczecina, Holandii i Rosji. W trakcie zjazdu postanowiono przyjąć w szeregi FA grupę z Płocka.

Następny zjazd odbędzie się w Krakowie w dniach 2-3 maja 2000 r. (dzień wcześniej odbędzie się demonstracja pierwszomajowa).

Sanczo - FA Poznań
Za Biuletyn wewnętrzny FA