![]() |
||||
|
dzień filmu
W
Dniu Filmowym chcielibyśmy przedstawić filmy niezależne i ich twórców.
Gdyby
nie obecność 'zbuntowanych' nie byłoby postępu w niczym, także w dziedzinie
filmu. Twórcy
kina niezależnego pozostają wierni samym sobie. Mówią o tym, co znają,
czują, o tym, co dla nich ważne. A jednocześnie nie pozostają obojętni
na to, co wydarza się dookoła nich. Ich filmy pozwalają zatrzymać się
na chwilę, odkryć cząstkę prawdy o sobie, dostrzec to, co umyka nam na
co dzień. Tworzenie
takich filmów nie zapewnia wpływów kasowych, poklasku masowej publiczności.
Często wymaga o wiele większego wysiłku, wytrwałości, zaangażowania. "Człowiek
odczuwa organiczną potrzebę, by być zrozumianym, nawiązać kontakt z innymi
ludźmi. Jednakże taki autentyczny kontakt nie ma nic wspólnego ze schlebianiem
cudzym gustom." Punktem
wyjścia dla twórców niezależnych jest świadomość tego, co chce się powiedzieć,
a nie kalkulowanie, co się lepiej sprzeda. Twórcy
kina niezależnego chcą robić filmy, bo to czują. Pieniądze? Jak się ma
potrzebę tworzenia, można to robić nawet za darmo. Aktorami są koledzy,
kamerę się skądś pożycza , a montaż robi się na pirackim oprogramowaniu. Twórca
zwraca się do odbiorcy jak do partnera, który potrafi zrozumieć, a nie
jak do głupca, którego poziom umysłowy wymaga specjalnego podejścia. W
dobie wielkich hollywoodzkich produkcji, efektów specjalnych, przy pomocy
których wykreować można niemal wszystko, manipulować uczuciami i opiniami
widza; czymś, czego świadomy, poszukujący odbiorca oczekiwać może od kina
jest autentyzm. "Kino
niezależne jest prawdziwsze. Kiedy polski film ma duży budżet, to wydaje
mi się, że przedstawiona w nim polska rzeczywistość jest trochę zakłamana,
bo producent czy ktokolwiek inny, nie wiem na jakiej zasadzie dokładnie
to polega, ale wymaga, że tu ma być wystrzał, tu ma się rozwalić samochód,
tu ma być miłość, a tu ma być happy end. My prezentujemy proste i prawdziwe
historie, nie mamy żadnych ograniczeń i nacisków, że tu ma być tak, tutaj
inaczej, tu ma być kolorowo, a tu wystrzałowo. Staramy się realizować
bliskie nam historie, bliskie młodym ludziom i opowiadające właśnie o
nich. Myślę, że tutaj właśnie tkwi siła. Te niezależne filmy są prawdziwe."
(Grzegorz Lipiec, Sky Piastowskie) Dzięki
zbuntowanym pojawia się światełko w tunelu. Filmy kręcone na nieprofesjonalnym
sprzęcie, dla siebie i wąskiego grona zainteresowanych, ponieważ nikt
ich nie chce puszczać i dystrybuować wygrywają międzynarodowe festiwale.
My postanowiliśmy pokazać kilka z nich. Chcemy przedstawić filmy powstające
bez nacisków, bez autocenzury oraz reportaże opowiadające historie o środowisku,
które zawsze było inspiracją dla Rozbratu. 16.00 Sky
Piastowskie Grzegorz
Lipiec to czołowy przedstawiciel polskiego kina niezależnego. Studiuje
zaocznie montaż w PWSFTviT w Łodzi i pracuje w Telewizji Przewodowej Zielona
Góra jako montażysta TV. W
1990 roku wraz z kolegami z osiedla założył amatorską grupę filmową SKY
PIASTOWSKIE. "Dzień,
w którym umrę" Na
planie spędzaliśmy po kilkanaście godzin poświęcając dla filmu swoje wakacje,
urlopy i... zdrowie. W ostatniej fazie zdjęć główny aktor Tomasz Burka
zerwał torebkę stawową w nodze i aby nie wstrzymywać zdjęć na co najmniej
miesiąc (akcja filmu rozgrywa się w ciągu 48 godzin) nie zgodził się na
założenie gipsu i z napuchniętą, bolącą nogą dokończył zdjęcia! -
wspomina Grzegorz Lipiec, scenarzysta i reżyser "Dzień, w którym umrę", to rzecz jasna nie tylko komedia. Gdzieś w drugim planie przewijają się wątki społeczne, takie jak chociażby osaczenie człowieka przez zdobycze cywilizacji - powiedział Grzegorz Lipiec. |
|
|||