ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english

dzień filmu
24 sierpnia
Teatr 8 Dnia ul. Ratajczaka 44

W Dniu Filmowym chcielibyśmy przedstawić filmy niezależne i ich twórców.

Gdyby nie obecność 'zbuntowanych' nie byłoby postępu w niczym, także w dziedzinie filmu.
Polska dziesięć lat po zmianie ustroju zaczęła przypominać w kategoriach filmu dziwnego mutanta. Z jednej strony mamy państwowe molochy wykładające kasę tylko na swoich „sprawdzonych” reżyserów a z drugiej prywatny kapitał który zainteresowany jest tylko robieniem kasy i dlatego inwestuje w "holiłudzki szit".

Twórcy kina niezależnego pozostają wierni samym sobie. Mówią o tym, co znają, czują, o tym, co dla nich ważne. A jednocześnie nie pozostają obojętni na to, co wydarza się dookoła nich. Ich filmy pozwalają zatrzymać się na chwilę, odkryć cząstkę prawdy o sobie, dostrzec to, co umyka nam na co dzień.

Tworzenie takich filmów nie zapewnia wpływów kasowych, poklasku masowej publiczności. Często wymaga o wiele większego wysiłku, wytrwałości, zaangażowania.

"Człowiek odczuwa organiczną potrzebę, by być zrozumianym, nawiązać kontakt z innymi ludźmi. Jednakże taki autentyczny kontakt nie ma nic wspólnego ze schlebianiem cudzym gustom."

Punktem wyjścia dla twórców niezależnych jest świadomość tego, co chce się powiedzieć, a nie kalkulowanie, co się lepiej sprzeda.

Twórcy kina niezależnego chcą robić filmy, bo to czują. Pieniądze? Jak się ma potrzebę tworzenia, można to robić nawet za darmo. Aktorami są koledzy, kamerę się skądś pożycza , a montaż robi się na pirackim oprogramowaniu.

Twórca zwraca się do odbiorcy jak do partnera, który potrafi zrozumieć, a nie jak do głupca, którego poziom umysłowy wymaga specjalnego podejścia.

W dobie wielkich hollywoodzkich produkcji, efektów specjalnych, przy pomocy których wykreować można niemal wszystko, manipulować uczuciami i opiniami widza; czymś, czego świadomy, poszukujący odbiorca oczekiwać może od kina jest autentyzm.

"Kino niezależne jest prawdziwsze. Kiedy polski film ma duży budżet, to wydaje mi się, że przedstawiona w nim polska rzeczywistość jest trochę zakłamana, bo producent czy ktokolwiek inny, nie wiem na jakiej zasadzie dokładnie to polega, ale wymaga, że tu ma być wystrzał, tu ma się rozwalić samochód, tu ma być miłość, a tu ma być happy end. My prezentujemy proste i prawdziwe historie, nie mamy żadnych ograniczeń i nacisków, że tu ma być tak, tutaj inaczej, tu ma być kolorowo, a tu wystrzałowo. Staramy się realizować bliskie nam historie, bliskie młodym ludziom i opowiadające właśnie o nich. Myślę, że tutaj właśnie tkwi siła. Te niezależne filmy są prawdziwe." (Grzegorz Lipiec, Sky Piastowskie)

To samo dotyczy dokumentu. Ta forma opowieści o życiu została zmonopolizowana dziś do powtarzania historii o seksie, przemocy i pieniądzach. Super gliny, Wizjery, Zoomy i tego typu programy opowiadają jedyną słuszna prawdę o tym świecie. Rzadko rzeczywistość jest tak płytka, jak ta przedstawiana na ekranie: zbliżająca się do ‘kroniki wypadków’. Gdzie w tej formie twórczości inspiracja, coś, co by skłaniało do zadumy, refleksji? Pustka. To co się pojawia wartościowego w TV to „mary nocne” zawsze po 23.

Dzięki zbuntowanym pojawia się światełko w tunelu. Filmy kręcone na nieprofesjonalnym sprzęcie, dla siebie i wąskiego grona zainteresowanych, ponieważ nikt ich nie chce puszczać i dystrybuować wygrywają międzynarodowe festiwale. My postanowiliśmy pokazać kilka z nich. Chcemy przedstawić filmy powstające bez nacisków, bez autocenzury oraz reportaże opowiadające historie o środowisku, które zawsze było inspiracją dla Rozbratu.

16.00
"Władza Precz" 25 min
Andrzej Wojciechowski 2003 r.
"Nie bój nie bój"
Przemek Kryszk 1992 r.
"Pomarańczowa Alternatywa" 20 min
Mirosław Dębiński 1988 r.
"Rewolucja Krasnoludków" 40min
Maria Kaczanowicz 1989 r.
19.00
Premiera filmu o nas
20.00
Spotkanie z kiniem niezależnym
sky piastowskie
plan 9

video terroristen
Pózniej
dla wytrwałych jak starczy przegląd filmów i dokumentów o Rozbracie

Impreza
Kisielice ul.Taczaka 20


Sky Piastowskie
Zielona Góra, Polska

Grzegorz Lipiec to czołowy przedstawiciel polskiego kina niezależnego.

Studiuje zaocznie montaż w PWSFTviT w Łodzi i pracuje w Telewizji Przewodowej Zielona Góra jako montażysta TV.

W 1990 roku wraz z kolegami z osiedla założył amatorską grupę filmową SKY PIASTOWSKIE.
„W tamtych czasach oprócz kopania piłki i kilku innych normalnych rzeczy jakie robią nastolatkowie nie mieliśmy zbyt wiele do wyboru i w zasadzie trochę nudziliśmy się na naszym osiedlu. Dlatego zajmowaliśmy się trochę mniej konwencjonalnymi rzeczami. Braliśmy na przykład magnetofon firmy Grundig, zacinaliśmy windę, wykręcaliśmy w niej żarówkę i nagrywaliśmy reakcje uwięzionych w środku ludzi. Przeprowadzaliśmy wywiady, robiliśmy uliczne sondy, a potem puszczaliśmy je znajomym. Przed robieniem bardziej zaawansowanego kina, robiliśmy kino z dwóch kartonów i papierowej taśmy ze sklepowej kasy, na której rysowaliśmy obrazki. Ale to wszystko było przed. Pomysł na wynajęcie faceta, który ogłaszał w lokalnej gazecie, że filmuje śluby, chrzty i pogrzeby zrodził się trochę póˇniej. Siedzieliśmy przed blokiem i straszne się nudziliśmy, więc wynajęliśmy go i postanowiliśmy zapłacić mu pieniążki, żeby sfilmował nasze wygłupy przed kamerą.” (Grzegorz Lipiec)
Grupa ma na swoim koncie ma 11 produkcji fabularnych.

film który pokazemy to:

"Dzień, w którym umrę"
Scenariusz i reżyseria: Grzegorz Lipiec
Obsada: Tomasz Burka
Rok produkcji: 2004
Czas trwania: 50 min

W najnowszym filmie zielonogórskiej grupy Sky Piastowskie główny bohater (Tomasz Burka) postanawia zdjąć swoje maski i żyć poza schematami i normami społecznymi. Zmiany w swoim życiu zaczyna od fryzury…

Na planie spędzaliśmy po kilkanaście godzin poświęcając dla filmu swoje wakacje, urlopy i... zdrowie. W ostatniej fazie zdjęć główny aktor Tomasz Burka zerwał torebkę stawową w nodze i aby nie wstrzymywać zdjęć na co najmniej miesiąc (akcja filmu rozgrywa się w ciągu 48 godzin) nie zgodził się na założenie gipsu i z napuchniętą, bolącą nogą dokończył zdjęcia! - wspomina Grzegorz Lipiec, scenarzysta i reżyser

"Dzień, w którym umrę", to rzecz jasna nie tylko komedia. Gdzieś w drugim planie przewijają się wątki społeczne, takie jak chociażby osaczenie człowieka przez zdobycze cywilizacji - powiedział Grzegorz Lipiec.