ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english
2005 2006
1990-1994 1995 1996 1997 1998

PRZYGOTOWANIA

ALTERGLOBALIZM, ANTYGLOBALIZM - co to takiego?

Gdy daję jedzenie biednym nazywają mnie świętym. Gdy pytam, dlaczego biedni nie mają jedzenia, nazywają mnie komunistą
arcybiskup Helder Camara

Początki ruchu alterglobalistycznego
Nie ma zgodności co do tego kiedy ruch alterglobalistyczny powstał. Nie ma też ścisłej definicji czym jest. Z cała pewnością ruch ten jest odpowiedzią na szereg negatywnych zjawisk związanych z postępującą globalizacją gospodarki, która sprawia, że pogłębiają się dysproporcje pomiędzy biednymi i bogatymi, rośnie dewastacja środowiska. Majątek 358 światowych miliarderów przewyższa połączone roczne dochody blisko trzech miliardów ludzi; długość życia ludzi w krajach Trzeciego Świata jest o połowę krótsza od życia ludzi w krajach zachodnich. Połowa ludzi na świecie musi wyżyć za 2 dolary dziennie, a ponad 20 milionów pracuje jako niewolnicy. Niepohamowane dążenie do zysków i koncentracji kapitału skutkuje nie tylko bezprzykładnym wyzyskiem i głębokimi dysproporcjami społecznymi, ale także eksploatacją bogactw naturalnych i środo-wiska. W dalszym ciągu kurczą się obszary lasów tropikalnych, giną kolejne gatunki roślin i zwierząt, choć udaje się zredukować jedne typy skażeń, pojawiają się nowe zagrożenia jak choćby żywność modyfikowana genetycznie. Za wszystkie te negatywne skutki globalizacji - my alterglobaliści - obwiniamy korporacje i rządy.

Za początek naszego ruchu jedni przyjmują powstanie, które wybuchło 1 stycznia 1994 roku w meksykańskim stanie Chiapas. Inni przyjmują datę listopad 1999 roku i uliczne demonstracje w Seattle, od którego to momentu wiele krajów ogarnęła fala protestów przeciwko neoliberalnej polityce, otwierającej świat na działania wielkich korporacji. Dziś to korporacje, z definicji o strukturach nie demokratycznych, poprzez liczne spotkania, szczyty, konferencję determinują kierunki działań politycznych - bez czy nawet wbrew społecznemu przyzwoleniu. Coraz większe obszary życia społecznego zostają pod dyktando korporacji sprywatyzowane i skomercjalizowane. Cały glob, z jego zasobami i ludźmi został, przez posłusznych wielkiemu biznesowi polityków, wystawiony na sprzedaż. Kiedy gdzieś na świecie dochodzi do spotkania, na którym dyskutuje się kierunku działań, jak Światowe czy Europejskie Forum Ekonomiczne, pojawiamy się i my - alterglobaliści, aby głośno i zdecydowanie protestować przeciwko polityce rujnującej naszą gospodarkę, kulturę i środowisko. Przeciwko polityce nie poddanej społecznej kontroli.

Polska i globalizacja

Z perspektywy bogatej i dostatniej Europy problemy globalizacji wyglądają inaczej, jako - co najwyżej - pewnego typu problem do rozwiązania. Dla większości mieszkańców Trzeciego Świata to problem natury egzystencjalnej. Jednak również w Polsce coraz większa ilość osób dostrzega, że kapitalizm i globalizacja rujnuje ich życie skazując na bezrobocie, brak perspektyw, bezprzykładny wyzysk. Dziś w kapitalistycznej Polsce mamy ponad 20% bezrobocie; ponad 60% firm nie płaci pensji na czas; choć teoretycznie nastąpił wzrost płac realnych to dotyczył on tylko niewielkiej części społeczeństwa, głównie menedżerów, większości robotników płace realne spadły. Tylko 14% społeczeństwa polskiego twierdzi, że w ostatnich latach, w wyniku transformacji ustrojowej, doświadczyło awansu materialnego.

Mnożą się przykłady kiedy międzynarodowe koncerny działające na polskim rynku podnoszą swoje zyski kosztem pracowników, rolników i środowiska naturalnego. Sieci wielkich supermarketów jak Auchan czy OBI ignorują polskie normy prawa pracy i ustawodawstwo związkowe. Firma Nestlé, znany potentat przemysłu spożywczego, którego roczne obroty w skali świata są dużo większe od budżetu Polski, oskarżany przez międzynarodowe organizacje o wspieranie pracy niewolniczej dzieci w Afryce, na przestrzeni ostatnich 10 lat zwolnił w Polsce (wykupując dobrze prosperujące przedsiębiorstwa jak Goplana czy Winiary) ponad 4 tysiące osób i odnotował wzrost obrotów z ok. 1 do 550 mln. euro rocznie. Koreański koncern Daewoo, którego władze wspierały reżim Ro Te Wu i dopuszczały się korupcji na skalę setek milionów dolarów, bankrutując pogrążył wiele polskich przedsiębiorstw, które wcześniej nabył. Daewoo Nysa Motor po strajku jaki miał miejsce w maju i czerwcu 2002 roku zwolniła wszystkich pracowników w ten sposób kompletnie dezorganizując lokalny rynek pracy. Kilka tysięcy osób musiało również odejść z FSO w Warszawie. W przemyśle hutniczym w wyniku liberalizacji i pod naciskiem Unii Europejskiej i zachodnich koncernów metalurgicznych w najbliższym czasie pracę straci prawdopodobnie ok. 30 tysięcy ludzi. Amerykański koncern Smithfields Food chce w Polsce wybudować ogromne tuczarnie świń. Gdyby tak się stało oznaczałoby to olbrzymie koszty ekonomiczne, ekologiczne i społeczne z powodu zatrucia środowiska i deregulacji lokalnych rynków rolnych. Wszędzie gdzie się jednak pojawi Smithfields Food wywołuje protesty lokalnej społeczności. Smithfields Food cieszy się ponurą sławą w USA, gdzie zmuszony jest płacić ogromne kary ekologiczne i jest oskarżany o wywołanie wielu chorób, na które cierpią mieszkańcy Karoliny Północnej. Na polskim rynku rolnym działa też "po cichu" - oferując swoje nasiona i środki ochrony roślin - koncern Monsanto, utożsamiany z eksperymentami genetycznymi.

Teoretycy
Wiele osób dostrzega coraz wyraźniej negatywne skutki globalizacji poddając ją krytyce i próbując wyznaczyć alternatywy. Do najbardziej znanych krytyków "zglobalizowanej cywilizacji" zaliczyć możemy Noama Chomskyego, Zygmunta Baumana, Noami Klein, Manuel Vazquez Montalban, Octavio Ianni i wielu innych. Wiele prac ukazało się na ten temat po polsku, wymieńmy choćby: Noam Chomsky "Zysk ponad ludzi. Neoliberalizm a ład globalny", Zygmunt Bauman "Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika", a także Hans Peter Martin i Harald Schumann "Pułapka globalizacji. Atak na demokrację i dobrobyt", David C. Korten "Świat po kapitaliźmie. Alternatywy dla globalizacji".

Ruch alterglobalistyczny jest niejednorodny, amorficzny i obejmuje całe spektrum różnego typu innych ruchów, organizacji, ugrupowań itd. W skład szeroko pojętego ruchu alterglobalistycznego wchodzą zarówno grupy anarchistyczne, jak też radykalnej lewicy, organizacje ekologiczne, ruch feministyczny, stowarzyszenia, ruchy i organizacje chłopskie, związki zawodowe, ruchy pacyfistyczne i antymilitarystyczne, niektóre ugrupowania katolickie i chrześcijańskie, itd. Pomimo obiegowej opinii utożsamiającej ruch alterglobalistyczny z wydarzeniami takimi jak w Seattle, Pradze czy Genui główne działania większej części ruchu skupiają się na konkretnych sprawach i dotyczą poziomu lokalnego, regionalnego czy krajowego. Organizacja wszelkiego typu spektakularnych protestów podczas międzynarodowych konferencji WTO, Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowego Forum Ekonomicznego, Europejskiego Forum Ekonomicznego, spotkań G7 czy G8 to tylko "czubek góry lodowej" całej masy innych, najczęściej mniej medialnych, działań podejmowanych przez ruch alterglobalistyczny.


Program alternatywny wobec globalnego kapitalizmu
Alternatywa dla globalnego kapitalizmu jest przez ruch alterglobalistyczny budowana na kilku poziomach. Pierwszy z nich - teoretyczny - najlepiej zaobserwować poprzez pryzmat dyskusji jakie się odbywają na wszelkiego typu forach społecznych zarówno na poziomie światowym (Porto Alegre, a ostatnie w styczniu 2004 roku w Bombaju), europejskim (2002 - Florencja, 2003 - Paryż), czy krajowych, a dalej regionalnych i lokalnych. Na spotkaniach tych omawiane są najważniejsze problemy dotyczące współczesnego świata. Na przykład na ostatnim Europejskim Forum Społecznym w Paryżu dyskusje były zorganizowane w pięciu blokach tematycznych: (1) "Przeciwko wojnie - o Europę pokoju, sprawiedliwości i solidarności"; (2) "Przeciwko neoliberalizmowi - o demokratyczną i socjalną Europę"; (3) "Przeciwko logice zysku - o ekologiczne i zrównoważone społeczeństwo oraz sprawiedliwość społeczną"; (4) "Przeciwko procesowi utowarowienia - o Europę demokratycznej informacji, kultury i edukacji"; (5) "Przeciwko rasizmowi, ksenofobii i wykluczeniu - o Europę równych praw i dialogu między kulturami". W trakcie tego forum, w którym uczestniczyło ponad 30 tys. osób, odbyło się łącznie 55 sesji plenarnych i ok. 250 seminariów, a także liczne warsztaty, targi literatury niezależnej i imprezy kulturalne. Na płaszczyźnie praktycznej jeden z najważniejszych problemów, w jakie zaangażowany jest ruch alterglobalistyczny, to budowa demokracji uczestniczącej i wolnościowy municypalizm. W wielu gminach odradza się oddolna demokracja, gdzie mieszkańcy sami biorą sprawy w swoje ręce. Najbardziej znanym przykładem jest Porto Alegre (1,3 mln. mieszkańców) w Brazylii, gdzie w decyzjach bezpośrednio uczestniczy grono 50 tysięcy osób. Za przykładem Porto Alegre poszły inne miejscowości: Belo Horizonte, Recife, San Paulo, Toronto, Guelph. Również w Europie można zaobserwować liczne przykłady odradzania się demokracji uczestniczącej np. w kilku podparyskich gminach: Babigny, Sant Denis, Ivry. W Ivry (gminie liczącej 51 tysięcy mieszkańców) 16 tysięcy osób uczestniczy w pracach ponad 270 lokalnych rad podejmujących ważne decyzje i konsultacje dotyczące życia całej miejscowości w tym budżetu miejskiego i planowania przestrzennego. Można też wymienić angielski Manchester czy hiszpańską miejscowość San Feliu de Liobregat. Innym przykładem jest zaangażowanie ruchu alterglobalistycznego w urealnianie demokracji na poziomie pracowniczym: rady załogowe, samorząd pracowniczy, spółdzielczość, spółki pracownicze, itd. są działaniami idącymi pod prąd obecnym tendencjom, prywatyzacji i paternalizacji przedsiębiorstw. Po rewolcie w Argentynie (grudzień 2001), kiedy okazało się, że system kapitalistyczny może się zwyczajnie załamać, wiele zakładów przeszło w ręce pracowników, którzy dowiedli, że robotnicy mogą skutecznie zarządzać zakładami pracy. Ruch alterglobalistyczny jest także szeroko zaangażowany w budowę niezależnych mediów (np. Indymedia - www.pl.indymedia.org) i niezależnej kultury (np. Centra Sociale).


Czy globalizacja niesie za sobą korzyści?
Jeżeli tak, to akurat nie te, na które jej obrońcy (czy raczej przeciwnicy alterglobalizmu) zwracają największą uwagę. Przede wszystkim zyskaliśmy świadomość, że nie żyjemy w oderwaniu od tego co dzieje się tysiące kilometrów od nas, że głód, nędza, wyniszczające wojny, morderstwa dokonywane przez istniejące tyranie, degradacja środowiska naturalnego i tym podobne zjawiska wciąż istnieją i jesteśmy za nie wspólnie odpowiedzialni, że dewiza: "Myśl globalnie, działaj lokalnie" posiada sens większy niż kiedykolwiek przedtem. Mając na uwadze globalną skalę zjawisk, odwołujemy się jednak do tego co lokalne, do codziennej praktyki, do indywidualnych wyborów i bezpośrednich związków z ludźmi.

Koalicja Grup Wolnościowych "Antyszczyt Wa29"


CZYM JEST EUROPEJSKI SZCZYT EKONOMICZNY?

Europejski Szczyt Ekonomiczny jest spotkaniem dla polityków i bogatych i wpływowych biznesmenów. Jest to wydarzenie wchodzące w skład wydarzeń towarzyszących Światowemu Forum Ekonomicznemu odbywającemu się każdego roku w Davos w Szwajcarii. Na tym Forum są omawiane problemy ekonomiczne i formułowane są plany polityczne na przyszłość.

Dlaczego protest?
Podczas gdy odbywają się podobne szczyty, często dochodzi do protestów z różnych powodów. Niektórzy protestujący starają się zwrócić uwagę na konkretne sprawy a inni protestują przeciw ogólnym tendencjom polityki ekonomicznej.

Z kilku powodów uważamy, że to ważne, by podczas tego szczytu odbył się protest. Po pierwsze ludzie, którzy kontrolują polską gospodarkę są głęboko przesiąknięci "biznesową" ideologią. Ich ulubioną argumentacją skierowaną do "prostego ludu" jest powoływanie się na konieczność wspierania inwestycji mających na celu likwidację bezrobocia. Rzeczywistość jest inna: chciwość korporacji rozpowszechnia się coraz bardziej i prawa pracownicze są coraz bardziej naruszane, a w niektórych częściach świata - całkowicie podeptane. Decyzje, które zapadają na podobnych szczytach mają na celu głównie zwiększenie profitów korporacji. Warunki zatrudnienia na całym świecie stają się coraz gorsze. Większość pracujących stara się z trudem przeżyć. Liderzy biznesu są skłonni zrobić coś korzystnego dla ludzi tylko wtedy, gdy oznacza to zwiększenie zysków, lub gdy nie da się inaczej odsunąć zagrożenia masowych protestów.

Gdy nie pojawiają się protesty na masową skalę, biznesmeni odczytują to jako zielone światło do realizacji swoich planów. Tak długo, jak społeczeństwo zachowuje się w sposób bierny wydaje im się, że można próbować narzucić jeszcze gorsze warunki pracy, ignorować stan środowiska i pomoc społeczną w stopniu jeszcze większym niż obecnie. To ważne by pokazać, że nie zgadzasz się na obecny stan rzeczy. Chcemy, by ludzie byli ważniejsi niż zysk, a nie odwrotnie. Niektórzy z uczestników protestu wysuwają bardziej radykalne postulaty. Chcieliby oni, by decyzje dotyczące ludzi były podejmowane przez samych zainteresowanych, a nie za zamkniętymi drzwiami przez grono polityków i biznesmenów. Polityka korporacji a często również polityka rządów i organizacji międzynarodowych znajduje się pod wpływem nieformalnych kręgów interesów.


Warszawa 10.02.2004
ZAPROSZENIE DLA SZEROKO POJĘTEGO RUCHU ALTERGLOBALISTYCZNEGO Z EUROPY I ŚWIATA

Drodzy przyjaciele w dniach 28 i 30 kwietnia odbędzie się w Warszawie Europejskie Forum Gospodarcze. Dotychczas jak wiecie obywało się ono w Salzburgu w Austrii. Polską kandydaturę zgłosił prezydent Kwaśniewski na Światowym Forum Gospodarczym w Davos. Władze polskie nie ukrywają, że chciałyby, aby EFG na stałe przeniosło się do Warszawy. Poza względami prestiżowymi jakie niesie goszczenie takiej imprezy u siebie chcą pokazać całej reszcie Świata, że u nich problem przeciwników neoliberalizmu nie istnieje.

Doskonale wiedzą, że w Polsce ruch alterglobalistyczny jest dość słaby i niezorganizowany. Chcą to wykorzystać, aby posłać w świat prosty przekaz: zobaczcie wy podczas takich szczytów macie na ulicach dziesiątki czy setki tysięcy demonstrantów, zamieszki i pozamykane całe strefy miejskie, a u nas tymczasem spokój i porządek. O tym jak bardzo są pewni siebie świadczy choćby wybór miejsca obrad: centrum Warszawy. Wybór tego miejsca świadczy o ich całkowitym przekonaniu, że nikt im nie jest wstanie zagrozić. Decydenci z Davos cały czas podkreślają, że od tego jak ten szczyt wypadnie zadecyduje się, czy Europejskie Forum Gospodarcze na stałe przeniesie się do Warszawy. Tym bardziej jest ważne, aby udało im się pokrzyżować plany. Musimy im pokazać, że nigdzie nie ma przyzwolenia dla ich polityki. Sytuacja społeczna jest sprzyjająca, bowiem nieudolność i skorumpowanie kolejnych rządów pozwala przejrzeć na oczy co raz większej ilości ludzi. W efekcie neoliberalnej polityki zarówno prawicowych jak i lewicowych rządów jest w tej chwili w Polsce ponad 20 procentowe bezrobocie i ma tendencję rosnącą (wśród młodzieży, nie wyłączając absolwentów wyższych, uczelni jest ono dwa razy wyższe), ponad 60 proc. ludzi żyje poniżej albo na granicy ubóstwa. W zeszłym roku doszło do gwałtownych wystąpień górników na ulicach Warszawy. Takich walk z policją nie było tutaj od lat 80 tych. Inne grupy społeczne i zawodowe są w równie złej sytuacji. Frustracja społeczna dotyka całych grup społecznych i zawodowych.

Przygotowania ze strony środowisk wolnościowych jak i lewicy antyautorytarnej ruszyły jeszcze pod koniec zeszłego roku. Jednak nie będziemy ukrywać, że bez istotnego wsparcia z zagranicy nie uda nam się zoragnizować protestów na dużą skalę. Jesteśmy otwarci na współpracę i chętnie będziemy gościć was u nas. Każdy rodzaj pomocy przyjmiemy z otwartymi rękami. Będzie to w końcu pierwsza tak duża akcja na terenie Polski.

Ze swojej strony postaramy się zapewnić wam w miarę naszych możliwości ochronę prawną, podstawową opiekę medyczną na czas akcji, miejsca do przygotowywania transparentów i tym podobnych rzeczy, w wyznaczonych miejscach będą dostępni dla was tłumacze , opracujemy spis przystępnych i zróżnicowanych cenowo miejsc noclegowych, aktywiści Food Not Bombs z różnych miast Polski będą gotować dla potrzebujących pożywienie. Staramy się też zdobyć zaplecze techniczne dla Indymediów, choć z tym może być problem ze względu na bardzo ograniczone środki finansowe jakimi dysponujemy.
Zapraszamy wszystkich, którym bliskie są ideały walki z bezduszną ideologią neoliberalną. Pokażmy tej armii technokratów, polityków i rekinów finansjery, która tu zjedzie, że nikt im nie udzielił prawa podejmowania za nas decyzji. Niech żyje wolność i międzynarodowa solidarność. Spotkajmy się wszyscy w Warszawie między 28 - 30 kwietnia.

To my zdecydujemy o naszej przyszłości!

Koalicja Grup Wolnosciowych "Antyszczyt Wa29"


KOMUNIKAT

W dniu 31 stycznie 2004 roku w Poznaniu odbyło się spotkanie różnych środowisk antyglobalistycznych. Omówiono następujące tematy:

Koordynacja działań przeciwko Europejskiemu Szczytowi Ekonomicznemu, który odbędzie się 28-30 kwietnia w Warszawie.

Koordynacja mobilizacji antywojennych w Polsce, w kontekście ogólnoświatowego dnia protestu 20 marca przeciwko okupacji Iraku.

Budowa polskiej delegacji na Europejskie Forum Społeczne w Londynie. Bilans forum w Paryżu - dla zainteresowanych, pod auspicjami Koalicji Forum Społeczne.

Koordynacja działań przeciwko Europie Kapitału i neoliberalnej konstytucji europejskiej w dniu ogólnoeuropejskiej akcji 9 maja.

AD. 1.
Najwięcej czasu - zgodnie z przypuszczeniami - pochłonęło omówienie kwestii "antyszczytu". Przyjęto następujące ustalenia techniczne, które należy traktować jako sugestie i propozycje rozwiązań:

W Warszawie trwają już przygotowania do organizacji szczytu. Doszło już także do spotkań i uzgodnień między różnymi środowiskami. Jest ustalony kalendarz dalszych spotkań i prac. Powołana liczne grupy ds. technicznych jak akomodacja, językowa, prawna itd.

Nie ma woli, aby na antyszczycie występować pod wspólnym hasłem, nie ma też woli, aby tworzyć wspólny komitet organizacyjny o uprawnieniach politycznych. Jest zgoda co do współpracy technicznej przy organizowaniu głównej demonstracji (a także seminariów), która zorganizowana będzie w tzw. blokach.
Główna demonstracja antyszczytu odbędzie się 29 kwietnia 2004 roku. W dniu 30 kwietnia organizowane są liczne konferencje, seminaria i dyskusje.

Zakłada się, że demonstracja będzie miała charakter pokojowy i odbędzie się bez użycia przemocy, jednak w przypadku ataku sił policyjnych, przynajmniej część środowisk będzie stosować taktykę aktywnej obrony.

Nie będzie tworzona jedna wspólna strona internetowa antyszczytu, choć pierwsza już powstała. Proponuje się, aby w przypadku powstanie innych stron wymieniać się materiałami i linkami.

Na materiałach informacyjnych (plakaty, ulotki) proponuje się, aby centralne miejsce zajmowała data (29 kwietnia), oraz informacja o miejscu i charakterze spotkania. Ulotki i plakaty każde środowisko i organizacje sygnują osobno.

Omówiono także problem zaproszenia innych środowisk, a zwłaszcza związków zawodowych. Ustalono, że do struktur centralnych, regionalnych i innych zostanie wysłany jeden list informujący o forum i proponujący, aby tradycyjnie obchodzony Dzień Walki z Bezrobociem w dniu 11 kwietnia przenieść do Warszawy na 29 kwietnia, aby związkowcy i bezrobotni wspólnie wystąpili przeciwko neoliberalnej polityce prowadzącej do wzrostu bezrobocia i cięć socjalnych. Zgodzono się również, aby do związków trafiać przede wszystkim "od dołu", poprzez komisje zakładowe i międzyzakładowe.

Zwrócono uwagę na fakty, że władze szykują nowelizacje ustawy o zgromadzeniach publicznych, która zakłada pełną odpowiedzialność organizatorów za powstałe ewentualne szkody podczas demonstracji.
Przyjęto, iż ponieważ część środowisk organizuje na dzień 9 marca akcję (w związku z Globalną Akcją "Świat nie jest na sprzedaż") , żeby w tym dniu w możliwie wielu ośrodkach zorganizować protesty, których celem byłoby nagłośnienie w oficjalnych mediach antyszczytu. W ten sposób będziemy mogli także zorientować się w stopniu mobilizacji ruchu. Proponuje się także, aby w akcję 9 marca wciągnąć inne środowiska zwłaszcza bezrobotnych, związki zawodowe i rolników.

Zwrócono uwagę na organizację spotkań i akcji informacyjnych (np. plakatowania) poza miastami wojewódzkimi. (...)


Poznań, 31 stycznia 2004 r.
APEL DO ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH W POLSCE

Przyjaciele!
W dniach 28-30 kwietnia 2004 roku w Warszawie odbędzie się spotkanie Europejskiego Forum Gospodarczego, podczas którego europejskie elity gospodarcze i polityczne dyskutować będą na temat przyszłości naszego kontynentu. Nie zgadzając się z dotychczasową neoliberalną polityką gospodarczą, środowisko antyglobalistyczne uznało za konieczne zorganizowanie demonstracji, która byłaby głosem protestu między innymi przeciwko wzrostowi bezrobocia i polityce cięć socjalnych. Wychodząc na ulice chcemy dać do zrozumienia wielkiemu biznesowi i politykom, że nie zamierzamy biernie przyglądać się jak nasz kraj, podobnie jak wiele innych miejsc na świecie, pada ofiarą logiki maksymalizacji zysków. Nie zamierzamy tolerować faktu rozkradania publicznych środków i spychania coraz szerszych rzesz społeczeństwa europejskiego, w tym polskiego, na margines życia.

Uważamy, że gdyby na demonstracji obecni byli przedstawiciele związków zawodowych i stowarzyszeń bezrobotnych, nasz głos brzmiałby jeszcze silniej. Podobnie jak w Seattle, Pradze, Genui i wielu innych miejscach, moglibyśmy wspólnie zademonstrować naszą jedność i determinacje z walce z neoliberalizmem. Podobnie jak wspólnie broniliśmy bram zakładów w Ożarowie, moglibyśmy wziąć udział we wspólnej demonstracji w Warszawie 29 kwietnia.

Zwracamy się zatem do Was z propozycją, aby tradycyjnie przypadający na 11 kwietnia Dzień Walki z Bezrobociem, zorganizować w Warszawie w dniu 29 kwietnia. Liczymy, że spotkamy się razem w Warszawie.

Z serdecznymi pozdrowieniami

Uczestnicy spotkania środowisk antyglobalistycznych - Poznań 31 stycznia 2004 roku
Reprezentowane były środowiska z następujących ośrodków: Katowice, Kielce, Kostrzyn n. Odrą, Łódź, Miastko, Olsztyn, Poznań, Sosnowiec, Tarnobrzeg, Warszawa, Wrocław.


NIC O NAS BEZ NAS!

W dniach 28 - 30 kwietnia odbędzie się w Warszawie Europejskie Forum Ekonomiczne. Dotychczas odbywało się ono w Salzburgu w Austrii. Polską kandydaturę zgłosił Kwaśniewski, nie ukrywając, że chciałby, aby EFE na stałe przeniosło się do Warszawy. Poza względami prestiżowymi jakie niesie goszczenie tej imprezy w Polsce, wydarzenie to ma pokazać reszcie świata, że u nas przeciwnicy neoliberalizmu nie istnieją. Rządzący chcą posłać w świat prosty przekaz: "zobaczcie wy podczas takich szczytów macie dziesiątki czy setki tysięcy demonstrantów, zamieszki na ulicach, a u nas panuje spokój i porządek". O tym jak bardzo są pewni siebie świadczy choćby wybór miejsca obrad - jest nim Pałac Kultury i Nauki - najbardziej centralna budowla w Warszawie.

Decydenci z Davos cały czas podkreślają, że od tego jak wypadnie szczyt zależy, czy Europejskie Forum Ekonomiczne na stałe przeniesie się do Warszawy. Tym ważniejsze jest, aby udało nam się pokrzyżować ich plany. Musimy pokazać, że nigdzie nie ma przyzwolenia dla ich polityki!
Nieudolność i skorumpowanie kolejnych rządów pozwalają przejrzeć na oczy coraz większej ilości ludzi. W efekcie neoliberalnych eksperymentów przeprowadzanych zarówno przez prawicowe jak i lewicowe rządy mamy w tej chwili 20 procentowe bezrobocie, które stale rośnie, a ponad 60 % ludzi żyje poniżej albo na granicy ubóstwa. Nierówności w wynagrodzeniach i poziomie życia ciągle narastają, co powoduje coraz większą społeczną frustracje.

W zaistniałej sytuacji stanowczy protest staje się koniecznością. W związku z tym wolnościowcy, anarchiści, radykalna lewica, ekolodzy, feministki, stowarzyszenia i grupy nieformalne przygotowują konferencje i akcje uliczne. Zainteresowanie udziałem w protestach wyraziły organizacje bezrobotnych, część związków zawodowych oraz wiele grup z zagranicy. Mamy również nadzieję, że nie zabraknie mieszkańców Warszawy. Władze oraz media nakręcają spiralę strachu przed protestami. Nie dajmy się jednak zwariować! Ta psychoza ma zniechęcić ludzi do udziału w protestach. Tego typu praktyki miały miejsce w każdym kraju, gdzie odbywały się podobne międzynarodowe spotkania i towarzyszące im protesty. Pomimo zabiegów ze strony rządzących największe demonstracje alterglobalistyczne liczyły ponad 500 tys. ludzi. Pokażmy tej armii polityków, technokratów i szefów korporacji, że nikt im nie udzielił prawa podejmowania za nas decyzji. Niech żyje wolność i społeczna samoorganizacja! Spotkajmy się wszyscy w Warszawie między 28 - 30 kwietnia.

Ze swojej strony postaramy się zapewnić punkty informacyjne, w których można będzie uzyskać wszelkie niezbędne informacje o planowanych akcjach, przystępnych cenowo noclegach i darmowych posiłkach. Osobom zatrzymanym pomagać będzie specjalna grupa antyrepresyjna. Podczas demonstracji pomocy udzielać będą grupy medyczne.

Sami zdecydujemy o naszej przyszłości!

Koalicja Grup Wolnościowych "Antyszczyt Wa 29"


MIESZKANCY WARSZAWY!

Chcielibyśmy, ze swojej strony, przeprosić Państwa za wszelkie potencjalne utrudnienia mogące występować w dniach 28-30 kwietnia.

Są one niestety w dużej mierze spowodowane fatalną polityką międzynarodową rządu oraz niezrozumieniem, przez nich, praw obowiązujących w państwie demokratycznym.

Blokowanie części miasta czy działania powodujące ograniczenie prawa do protestów jest kolejnym dowodem lekceważenia Naszego społeczeństwa. Niestety ponownie stawia się interesy garstki biznesmenów ponad dobro społeczne. Wtłaczając Europejski Szczyt Ekonomiczny w sam środek Warszawy, chcą Oni wywołać złudzenie poparcia przez Nasze społeczeństwo ich szkodliwej polityki gospodarczej uprawianej "za zamkniętymi drzwiami". Ucieleśnieniem olbrzymiej różnicy miedzy uczestnikami szczytu, a społeczeństwem będzie też mur rzeczywisty - mur złożony z barierek, rogatek, policji i propagandy "wolnych mediów".

Nasi przyjaciele nie przyjeżdżają do Warszawy by niszczyć lecz by budować !

Budować alternatywę dla skompromitowanego neoliberalnego systemu spoleczno-ekonomicznego. Mimo wielu obietnic, ciągłego "zaciskania pasa", wzrostu PKB, jakość życia przeciętnego mieszkańca Naszego kraju ciągle spada! W tym systemie, przeciętny obywatel nie będzie miał już lepiej!

Podobne tendencje utrzymują się w innych krajach, gdzie doktryna neoliberalna świeci sukcesy od kilkunastu lat. Poziom życia jak i zarobki przeciętnego robotnika amerykańskiego systematycznie spada, od lat siedemdziesiątych!!! W tym samym czasie place menadżerów "wysokiego rzędu" rosną rok w rok, w zawrotnym tempie, choć ich "osiągnięcia" okupione są redukcja stanowisk pracy oraz wielokrotnie okazują się gigantycznymi "przekrętami".

Rosnące rozwarstwienie społeczne powoduje również wzrost poziomu "kryminalizacji" życia.
Nie chcemy powrotu do żadnej "byłej" doktryny spoleczno-ekonomicznej!

Oczekujemy tylko uczciwej i rzeczowej dyskusji na temat przyszłości Naszego kraju, a nie kolejnych lat blokady informacyjnej i zarzucania społeczeństwa neoliberalnymi dogmatami.

Chcielibyśmy, żeby obywatele wyrazili sprzeciw wobec polityki rządu, podyktowanej interesem "biznesmenów". Wyraźmy sprzeciw wobec polityki maksymalizacji zysku dla nielicznych kosztem godności ludzi, wyrzeczeń pracowników, emerytów, rencistów, rzesz bezrobotnych i bezdomnych, kosztem ostatnich zdobyczy socjalnych.

Zapraszamy wszystkich mieszkańców do uczestnictwa w wykładach, dyskusjach (28 - 30 kwietnia) oraz w wielkim proteście dnia 29 kwietnia.

Korzystajmy z jednej z nielicznych możliwości zapoznania się z innymi poglądami niż "jedynie słuszna" neoliberalna doktryna.

Zadajmy sobie następujące pytania:

- Dlaczego, "wolne media" powodują psychozę strachu oraz pokazują zakłamany obraz protestów tzw. "antyglobalistów" nie podając żadnych prawdziwych powodów ich wystąpień?
- Dlaczego, zamiast wysłuchać ludzi protestujących przeciwko wyzyskowi społeczeństw stosuje się wobec nich represje policyjne?
- Dlaczego, wielokrotnie aparat państwowy prowokuje zamieszki w czasie protestów, próbując dyskredytować społeczne protesty?
- Dlaczego, ludzie zyskujący na ciągłym pogłębianiu nierówności społecznych maja "prawo" do kierowania polityka gospodarcza i tym samym utrzymywania tego stanu rzeczy?
- Dlaczego, brak argumentów ze strony rządzących jest usprawiedliwieniem użycia siły wobec protestujących?
- Dlaczego, zdyskredytowanych polityków ponoszących odpowiedzialność za katastrofalne w skutkach "reformy" neoliberalne chcą zastąpić ludzie z programem jeszcze bardziej antyspołecznym?
- Dlaczego, w państwie ciągłego rozwoju i wzrostu PKB bogacą się nieliczni kosztem coraz większej rzeszy ludzi biednych?
- Dlaczego w "wolnych mediach" nie słychać ludzi zadających te pytania?


Warszawa 11.03.2004
RAPORT Z OSTATNICH DNI

We wtorek 9.03 o godz. 11.00 odbyła się konferencja prasowa organizatorów antyszczytu. Była to nasza reakcja na histeryczne wypowiedzi prezydenta Warszawy Kaczynskiego i jego współpracowników na temat zagrożenia jakie stanowią dla miasta antyglobalisci i podobne w tonie materiały w mediach. Na miejsce przybyła rekordowa liczba dziennikarzy (ok. 50 osób) Były wszystkie najważniejsze polskie stacje telewizyjne i radiowe. Nasi medialni reprezentanci byli oblegani przez dziennikarzy również po zakończeniu konferencji. Dwie godziny po jej zakończeniu w odpowiedzi zorganizował swoja prezydent Warszawy Kaczynski. Przyszedł na nią w towarzystwie płk Polko i zastępcy Stasiaka. Płk Polko był jeszcze niedawno dowodząca polskiej jednostki specjalnej "Grom", która brała udział w ataku na Irak. Teraz ma być doradca prezydenta Warszawy d/s bezpieczeństwa na czas szczytu EFE. Wcześniej Kaczynski kreujący się na polskiego Gulianiego opisywał antyglobalistow jako świetnie zorganizowana organizacje składającą się z małych wyspecjalizowanych grup. Po naszej konferencji zmienił się ton wypowiedzi Kaczynskiego: stwierdził, że właściwie to nie zamierza ingerować w niczyje poglądy, on ma zadbać tylko o porządek stad powołanie na doradcę byłego szefa Gromu. Ze względu na grożący miastu kompletny paraliż Kaczynski za rada płk Polko wystąpił z oficjalna prośbą do prezydenta Polski Kwasniewskiego o zmianę miejsca szczytu. Organizatorzy biorą to pod uwagę, w grę wchodzi inny obiekt w Warszawie. Bardzo wstępne koszty szczytu EFE w Pałacu Kultury i Nauki (PKiN) dla miasta to 5 mln zl (ok. 1,05 mln euro). Oficjalnie wszystkie koszty ma pokryć Światowe Forum Ekonomiczne i prywatny biznes. Z powyższych deklaracji już widać, ze to kłamstwo. Jeszcze tego samego dnia pozytywne i rzetelnie relacje pojawiły się w stacjach radiowych. Gorzej już było w stacjach telewizyjnych, gdzie materiały zwykle ilustrowano tradycyjnie zdjęciami z największych zadym antyglobalistycznych. W głównym wydaniu wiadomości TVN - jednej z dwóch największych prywatnych stacji telewizyjnych, zatytułowano materiał: "Najazd barbarzyńców". Optymistom spieszymy wyjaśnić, ze nie chodziło o gości EFE. Następnego dnia w gazetach skoncentrowano się na kosztach jakie poniesie miasto, w tle mówiono o grożących miastu zadymach pomimo pokojowych deklaracji organizatorów. Wtorkowy konkurs na szmatławca dnia wygrał z duża przewaga dziennik czytany głownie przez urzędników i ludzi biznesu "Rzeczpospolita" dając wielki materiał pt. "Skoszarowana anarchia". Na temat nieoficjalnego pomysłu władz miasta ulokowania w namiotach 20 tys. antyglobalistów na nieużywanym lotnisku w peryferyjnej dzielnicy Warszawy Bemowo. Burmistrz tej dzielnicy jak to przeczytał wpadł w panikę, podobnie jak szef tamtejszej policji. Jak to zwykle bywa wszystko okazało się dziennikarskim wymysłem. Przez ostanie dni trwają spekulacje co do możliwości przeniesienia szczytu EFE w inne miejsce niż PKiN, ostateczna decyzja ma zapaść w najbliższy weekend. Bardzo możliwe, ze cale zamieszanie ma na celu wywołać zamieszanie w szeregach alterglobalistow. To im się nie uda, gdziekolwiek zechcą obradować tam będziemy i my.

Koalicja Grup Wolnosciowych organizujących Antyszczyt Wa 29


Warszawa, 12.03.2004
KOMUNIKAT


Jako organizatorzy protestów alterglobalistycznych w dniach 28-30 kwietnia chcielibyśmy uspokoić polityków szykujących Europejskie Forum Ekonomiczne i zasugerować im, aby zaprzestali nerwowych poszukiwań nowego miejsca na swoje spotkanie. Niezależnie od tego czy skryją się w Pałacu Kultury, Teatrze Narodowym, Hotelu Gromada czy innej dziurze i tak ich znajdziemy! Już dziś nie możemy doczekać się dni karnawału ulicznego, kiedy to popsujemy nadętym elitom ich bal! Pragniemy również poinformować, że nasi przyjaciele z Poznania i Wrocławia już cieszą z możliwości radosnego powitania uczestników EFE na swoim terenie.

Biorąc pod uwagę powyższe fakty w dobrej wierze radzimy organizatorom EFE przeprosić Warszawiaków za zamieszanie i bark konsultacji społecznych, a następnie zrezygnować z organizacji EFE w Polsce.

Na koniec chcielibyśmy wyjaśnić pewne nieporozumienie, które pojawia się w licznych wypowiedziach Pana Jonasa. Przy każdej możliwej okazji powtarza on, że protesty alterglobalistów są do zaakceptowania przez władze pod warunkiem, że nie wezmą w nich udziału anarchiści. Nie chcielibyśmy przyprawić Pana Jonasa o zawał serca, ale jako uczciwi ludzie musimy wyznać mu prawdę ? główna grupą przygotowującą protesty są właśnie ci piekielni anarchiści. Co więcej to anarchiści naciskają na pokojowy charakter protestów, czego nie są w stanie pojąć myślący stereotypami organizatorzy EFE.

Koalicja Grup Wolnosciowych "Antyszczyt Wa29"


OŚWIADCZENIA DLA PRASY

Zbliżające się Europejskie Forum Ekonomiczne stało się w ostatnich dniach tematem szeregu artykułów w prasie. Najwięcej miejsca dziennikarze poświęcają zapowiadanym przez nas demonstracjom i protestom. W obrazie kreowanym przez władze Warszawy - prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wiceprezydenta Władysława Stasiaka i dyrektora Biura Zarządzania Kryzysowego Lucjana Bełzę - nadchodzące wydarzenia przypominają nadciągający kataklizm. Jako główne zagrożenie przedstawiani są przeciwnicy szczytu - bez wdawania się w subtelności nazywani "antyglobalistami". Władze Warszawy straszą atakami "antygloablistów w 40 różnych miejscach", snują wizje świetnie zorganizowanych grupek, których nikt i nic nie będzie w stanie powstrzymać. Przekonują, że antyglobaliści są znacznie groźniejsi niż kibice. Tworzona przez władze absurdalna wizja protestów antyglobalistów owocuje jeszcze bardziej szalonymi planami zabezpieczenia szczytu. Dyrektor Bełza w jednej ze swoich wypowiedzi wyraził żal, że do ochrony szczytu będzie miał do dyspozycji jedynie 10 tys. policjantów. Ubolewał również, że nie może użyć wojska, gdyż "nie pozwalają na to przepisy i byłoby to źle widziane w świecie…". Dodatkowo prezydent Kaczyński postuluje uszczelnienie granic na czas szczytu EFE. O myśleniu w kategoriach militarnej konfrontacji świadczy również fakt pospiesznego zatrudnienia pana Polko - byłego szefa GROMu. Nie potrafimy powiedzieć kto i co naopowiadał Kaczyńskiemu i Bełzie na temat osób zamierzających demonstrować w trakcie EFE, ale zdecydowanie musiał mieć bujną wyobraźnie. Naszym zdaniem władze Warszawy skompromitowały się zarówno swoimi wypowiedziami na temat przygotowań do szczytu jak i dopuszczeniem do zorganizowania go w Warszawie. Budowanie obrazu przeciwników wyzysku i niesprawiedliwości jako świetnie zorganizowanych oddziałów bojowych świadczy o kompletnej ignorancji autorów, wywołuje też atmosferę nieuchronnej konfrontacji i działa jak samospełniającą się przepowiednią. Zarówno władze miasta jak i autorzy skandalizujących artykułów prasowych (goniących za tanią sensacją) będą ponosić odpowiedzialność za przybycie na protesty przyciągniętych wizją "zadymy" osób, dla których kwestie alterglobalizmu są co najmniej obojętne. Skupianie się jedynie na demonstracjach i snucie wizji trzydniowych zamieszek być może jest skuteczne w walce o czytelnika, ale na pewno nie jest uczciwym dziennikarstwem.


Nie zamierzamy komentować każdej szalonej wypowiedzi prezydenta Kaczyńskiego ani "dziennikarskich rewelacji" na nasz temat - chcemy jedynie w dniach szczytu skorzystać z naszego prawa do demonstrowania poglądów. Prawa tego nie stanowi ten czy inny urząd - jest to niezbywalne prawo obywatelskie.

Uważamy, że koncentrowanie się niektórych dziennikarzy na wykreowanej przez nich samych zadymie jest skutecznym odwracaniem uwagi od sedna problemu i powodów naszych protestów. Dlaczego dopiero wczoraj, czyli na kilka tygodni przed szczytem ujawniono nad jakimi sprawami będzie się w Warszawie debatować? Dlaczego nikt nie podnosi kwestii kosztów jakie poniosą mieszkańcy Warszawy w wyniku zamknięcia centrum miasta? Czy ktoś zapytał Warszawiaków czy wyrażają zgodę na sparaliżowanie ich dwumilionowej metropolii? Dlaczego wszystkich bardziej martwi możliwość wybicia szyby w McDonaldzie, niż straty właścicieli sklepów, kawiarni, galerii czy biur spowodowane kilkudniowym zamknięciem centrum miasta? Jeżeli prawdą jest, że korporacje współfinansują organizacje EFE, to co dostają w zamian? W związku z wyżej opisaną sytuacją żądamy odwołania najbliższego szczytu EFE oraz przeprowadzania społecznych konsultacji w przypadku planów organizacji podobnych imprez!

Koalicja Grup Wolnościowych "Antyszczyt Wa29"


POPARCIE

STANOWISKO OKP NSZZ SOLIDARNOŚĆ ROLNIKÓW INDYWIDUALNYCH

OKP NSZZ RI 'S' z/s w Jeleniej Górze podjął decyzję uczestnictwa i czynnych działań w manifestacji antyglobalistów organizowanej w Warszawie w dniu 29.04.04 r. podczas Światowego Szczytu Gospodarczego.

Decyzja ta została podyktowana tym, że potężne koncerny, które zajmują się produkcją żywności oraz jej przetwórstwem nie zachowują podstawowych zasad zdrowej żywności. Produkcja żywności oraz przetwórstwo opiera się na środkach farmakologicznych, chemicznych itp., oraz metodach genetycznie modyfikowanych roślin i zwierząt hodowlanych.

Powoduje to bardzo duże zagrożenie zdrowotne całej ludzkości naszego globu oraz zniszczenie wielu milionów gospodarstw rolnych (produkujących zdrową żywność) oraz zakładów przetwórczych.
Wzywamy wszystkich rolników i pozostałą część społeczeństwa, którym zależy na życiu i na zdrowej żywności do czynnego uczestnictwa w manifestacji.

Nie pozwólmy, aby grupa osób wysoko postawionych za pieniadze ludzi biznesu nieuczciwie zarobionego doprowadziła do zagłady naszego społeczeństwa.


ANTYSZCZYT W WARSZAWIE
Komisje Zakładowe/Oddziały

Jak wiadomo, w dniach 27 - 30 kwietnia na zaproszenie Aleksandra Kwaśniewskiego odbędzie się w Warszawie Europejski Szczyt Gospodarczy. Zarząd Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność jest zdecydowanie przeciwny zarówno zwoływaniu tego rodzaju spotkania w stolicy Polski, jak również jego celom. Nasz pogląd wyraziliśmy w Stanowisku uchwalonym na posiedzeniu ZRM w dniu 5 kwietnia br. Podkreśliliśmy w nim, że Mazowiecka Solidarność popiera protesty wobec tego spotkania organizowane przez związki zawodowe. Koszty takiego Szczytu oznaczają skandaliczne marnotrawstwo publicznych pieniędzy, których brak na najważniejsze cele społeczne i państwowe. Zmuszono samorząd Warszawy do bezsensowego ponoszenia dużej części tych wielomilionowych kosztów. Przez co najmniej cztery dni zablokowana będzie centralna część stolicy, zdezorganizowany lub zupełnie zablokowany ruch w mieście. Straty poniesie warszawski handel, usługi, przemysł, instytucje naukowe. Poważnie już są - rzekomo dla "wyższych" racji - naruszane prawa obywatelskie, jak kontrola mieszkań, inwigilacja itp. Z drugiej strony - może ten Szczyt być powodem prowokacji, a nawet zamachów terrorystycznych. Stanowią one zagrożenie dla zwykłych ludzi, nie zaś dla uczestników Szczytu dobrze strzeżonych za pieniądze z naszych podatków. Protesty takie odbędą się w Warszawie. Demonstracja przewidziana jest 29 kwietnia br. Głównym jej organizatorem jest Koalicja Antyszczyt, a hasłem protestu jest "Dość globalizowania wyzysku, biedy i wojny - globalizujmy sprawiedliwość" Demonstracja otwarta jest dla wszystkich popierających to hasło. Rozpoczyna się o godz. 11 wiecem na rondzie "Radosława", kończy zaś około godz. 17.00 przed Kancelarią Premiera. W informacji nadesłanej nam przez Koalicję Antyszczyt stwierdza się m.in. "do Warszawy przyjadą najbardziej wpływowi biznesmeni i powiązani z nimi politycy. W ramach niedemokratycznego Forum Ekonomicznego ludzie wielkich korporacji i ich rządowi przyjaciele będą dyskutować o tym, jak można odebrać zwykłym ludziom jeszcze więcej, żeby zapewnić dobre warunki dla "inwestorów". Oznacza to cięcia w wydatkach publicznych, usunięcie "barier" w postaci praw pracowniczych itd." Trzeba podkreślić, że w rządzonej przez postkomunistów i liberałów Polsce, owi "ludzie wielkich korporacji" podyktowali już swoje warunki w tzw. Planie Hausnera, zawierającym perfekcyjne metody działań zabierających biednym, aby dać bogatym. Dlatego uważamy za słuszne protesty społeczne przeciwko takim rządom i przeciwko dyktatowi wielkiej finansjery.

Prezydium ZRM NSZZ "Solidarność"
Warszawa, 16.04.2004


POPIERAJĄ ALTERGLOBALIZM
Inicjatywa Otwarci prof. Marii Szyszkowskiej, skupiająca przedstawicieli grup politycznych i społecznych opublikowała list popierający cele ruchu alterglobalistycznego.

Napisano w nim, że jest to ruch przeciwko brakowi kontroli nad działalnością międzynarodowych korporacji, przeciwko pogłębiającej się na całym świecie biedzie, spowodowanej neoliberalną gospodarką. Autorzy wyrazili też sprzeciw wobec negatywnego podejścia polityków i środowisk opiniotwórczych do tego ruchu.

Są ludzie, którzy rzeczywiście rzucają kamieniami, którzy rzeczywiście są brutalni, ale większość z nich chce w sposób pokojowy zwracać uwagę na rozwarstwienie na świecie - podkreśliła Katarzyna Matuszewska, jedna z sygnatariuszy.

28. 04. 2004, lewica.pl


PSYCHOZA

PRZYGOTOWANIA DO EUROPEJSKIEGO FORUM EKONOMICZNEGO
SZCZYT I ANTYSZCZYT

Pod koniec kwietnia br. na zaproszenie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego przyjadą do Polski politycy, biznesmeni, szefowie banków oraz przywódcy wielu państw, aby przez trzy dni obradować w ramach europejskiego szczytu gospodarczego. Do forum oprócz ekonomistów i polityków przygotowują się również policjanci oraz przedstawiciele środowisk anarchistycznych i ruchu alterglobalistycznego. Wśród mieszkańców stolicy zapanowała histeria, podsycana przez komercyjne media. Nagłówki z pierwszych stron gazet straszą apokalipsą, wojną i najazdem barbarzyńców. Określenia te pochodzą z prawdziwych tytułów tekstów, które opisywały przygotowania do EFE. Chaos informacyjny powoduje, że tylko od nastawienia i przekonań czytelnika zależy, czy np. słowo "barbarzyńcy" odniesie do uczestników szczytu, jego przeciwników, którzy organizują imprezy alternatywne, czy policjantów, którzy mają nie dopuścić, aby obie te grupy się spotkały.

Przymiarki
Fakt bezsporny jest jeden - od 28 do 30 kwietnia przyjadą do Warszawy ogromne grupy każdej z wymienionych stron. Obrady Europejskiego Forum Ekonomicznego początkowo zaplanowano w Pałacu Kultury i Nauki. Jak olbrzymi byłby to teren do zabezpieczenia, wie każdy, kto kiedykolwiek odwiedził stolicę. Plac Defilad, aspirujący w latach ancien regime'u do miana największego placu Europy jest w czasach obecnych zabudowywany pomnikami wolnego rynku - wielopiętrowymi biurowcami ze szkła i stali oraz hangarami handlowymi, a mimo to i tak dostęp do "Pekinu" otwarty jest z każdej strony świata, a sam teren oplatają główne arterie komunikacyjne Warszawy. Przeprowadzenie obrad w tym miejscu wiązałoby się nie tylko z utrudnieniem życia mieszkańcom dzielnic przylegających do pałacu, ale totalnym paraliżem całej stolicy. Pociągnęłoby to za sobą również konieczność zamknięcia lub ograniczenia kursowania metra oraz pociągów na stacjach Warszawa Śródmieście i Warszawa Centralna. Pomysł, po krytyce specjalistów od zabezpieczeń, na szczęście dość szybko upadł. Z kilku zastępczych propozycji wysuniętych przez władze miasta wybrano tę, która zakładała, że uczestnicy EFE pozostaną w centrum stolicy, ale usuną się nieco na ubocze. Obrady mają więc odbywać się w hotelu Sofitel Victoria i Teatrze Wielkim. Prezydent będzie przyjmował gości w swojej siedzibie.

Obradujący spotkają się również na przyjęciu w Parku Łazienkowskim.Znikające strefy Prace studialne nad zabezpieczeniem spotkania wielkich tego świata Policja podjęła na początku roku. 13 lutego komendant główny powołał Zespół ds. Nadzorowania Realizacji Zadań Związanych z Zabezpieczeniem Europejskiego Forum Ekonomicznego. W jego skład weszli zarówno przedstawiciele biur i służb KGP, jak i specjaliści z KSP, na której skupia się główny ciężar zapewnienia bezpieczeństwa podczas imprezy. Policja przy organizacji zabezpieczenia bardzo ściśle współpracuje z innymi służbami, zwłaszcza: Biurem Ochrony Rządu, Strażą Graniczną, Państwową Strażą Pożarną, służbami medycznymi i Strażą Miejską. Początkowy brak precyzyjnego określenia miejsca odbywania obrad bardzo utrudnił pracę ludziom odpowiedzialnym za zabezpieczenie szczytu. Krajowa Izba Gospodarcza i strona szwajcarska, które są organizatorami spotkania, mało frasobliwie podchodziły do tej kwestii, choć wydawałoby się, że doświadczenia poprzednich szczytów powinny zaprocentować przezornością. Niestety, do tej pory nie ma jeszcze zamkniętego programu wszystkich imprez składających się na szczyt. Miejmy nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z Pragi, kiedy organizatorzy sesji Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego przekazali służbom zabezpieczającym obrady pełny ich harmonogram na trzy dni przed imprezą. Opieszałość w podejmowaniu decyzji powoduje przeciąganie w czasie konkretnych działań Policji. Funkcjonariusze, oczywiście, prowadzą zakrojone na szeroką skalę rozpoznanie posesyjne oraz środowiskowe zarówno w stosunku do obywateli polskich, jak i obcokrajowców przebywających w newralgicznych dla szczytu punktach miasta, ale żeby zdążyć przed godziną zero, należy ściśle określić pole aktywności. Działania Policji są przecież tylko pochodną ustaleń organizatorów. Trzeba dokładnie skalkulować siły, zaplanować służby pododdziałom, ustalić zakres działania wszystkich jednostek. Operacja "Szczyt" przypomina pod względem zasięgu i mobilizacji środków akcje pod kryptonimami "Perła", w czasie których przygotowywano i realizowano zabezpieczenia wizyt papieża Jana Pawła II. Oczywiste jest, że Policja robi przy takich okazjach porządek i "sprząta" na swoim terenie - podczas sprawdzeń policjanci docierają nawet w takie miejsca, do których w codziennej, rutynowej służbie raczej by nie zawitali. Efektem powolnej, ale jednak konkretyzacji planów organizatorów są zawężane ostatnio strefy bezpieczeństwa. Strefa "0" rozciągająca się w okolicach miejsc obrad i spotkań (nawet tych towarzyskich), a więc np. wokół hotelu Sofitel Victoria, Teatru Wielkiego, siedziby prezydenta, Sejmu, hotelu Sheraton czy Parku Łazienkowskiego będzie niedostępna dla zwykłego śmiertelnika. Obszary te przeznaczone będą wyłącznie dla VIP-ów. Policja spotkała się z dużą przychylnością instytucji, które mają swoje siedziby na terenie przylegającym do tychże stref. Władze Akademii Sztuk Pięknych zdecydowały się np. na dni wolne w okresie szczytu europejskiego. Placówki oświatowe planują zorganizować dla dzieci w tym czasie tzw. zielone szkoły. Wiele nawet komercyjnych punktów usługowych zamierza na tych kilka dni wstrzymać działalność. W strefie "1", okalającej obszary przeznaczone jedynie dla uczestników forum, zakazany będzie ruch samochodów i osób postronnych, co oznacza, że na te tereny wejdą tylko ludzie tam zameldowani, pracujący lub studiujący. I tu pojawia się pewien problem... Co na przykład się stanie, jeżeli przeciwko szczytowi zechcą zaprotestować studenci Uniwersytetu Warszawskiego, którzy będą mogli wejść do strefy po okazaniu legitymacji studenckiej...? Sporo utrudnień czeka też osoby, które mieszkają w zonie, ale nie są tam zameldowane (wynajmujący mieszkania, ci, którzy mają kilka lokali lub np. ci, którzy w tym czasie chcieliby odwiedzić stolicę i zamieszkać u znajomych lub rodziny) muszą zalegalizować swój pobyt przez meldunek czasowy. Wiadomo, że wszystkie te obostrzenia mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom szczytu i zakwestionowanie pobytu ewentualnych demonstrantów, jeżeli manifestacja weszłaby na teren którejś ze stref. Uciążliwości będzie jednak więcej. W strefie "1" obowiązywał będzie zakaz ruchu kołowego. Do 10 kwietnia firmy, sklepy, zakłady oczyszczania itd. mogły starać się o uzyskanie pozwolenia na wjazd do strefy. Z ulic mieszkańcy muszą usunąć zaparkowane pojazdy. Miasto wyznaczy miejsca, gdzie można odstawić samochody. Ulice, które wyznaczają strefy, będą dopuszczone do normalnego ruchu (także dla komunikacji miejskiej).

Utrudnienia występować będą jedynie podczas przejazdu gości. Urząd miasta na swoich stronach internetowych wymienia ulice, którymi poruszać się będą uczestnicy szczytu. Nie będzie można tam parkować w odległości mniejszej niż 30 m od trasy przejazdu, a ruch na nich i na ulicach poprzecznych będzie wstrzymywany przez Policję czasowo. Zważywszy, że na przejazd VIP-ów przeznaczono np. ul. Żwirki i Wigury, główny odcinek Al. Jerozolimskich, centralny fragment Marszałkowskiej i al. Jana Pawła II, funkcjonariusze służby ruchu drogowego będą mieli pełne ręce roboty. Muszą być również nastawieni na utyskiwania mieszkańców... Ustalono również, że Łazienki Królewskie będą zamknięte tylko 29 kwietnia, gdy w jednej z restauracji na terenie parku spotkają się uczestnicy szczytu. Alter kontra neo. Zapowiada się więc gigantyczne przedsięwzięcie polskiej Policji. Do Warszawy zostanie ściągniętych 8500 dodatkowych funkcjonariuszy niemal wszystkich służb - od wymienionych już policjantów rd, oddziałów prewencji, pirotechników przez psychologów, tłumaczy - do pracowników operacyjnych. Służba będzie odbywać się w systemie dwunastogodzinnym. Tę ogromną masę ludzką trzeba wyżywić, dać się wyspać i przerzucić w rejon służby. W akcji będzie wykorzystywanych około 1000 samochodów. Z całego kraju zostaną ściągnięte niemal wszystkie policyjne płotki do grodzenia. Bezpośrednie działania zabezpieczające będą trwały prawie przez tydzień. Pierwsze pododdziały dotrą do stolicy już w dniach 25-26 kwietnia. Garnizon warszawski połowę swojego stanu przeznacza na ochronę szczytu, reszta musi przecież cały czas panować nad "zwykłymi" wydarzeniami w mieście. Zwłaszcza że 1 maja Polska wchodzi w struktury europejskie i na ten dzień planowane są różne imprezy uświetniające to wydarzenie. W tym czasie reprezentacja piłkarska będzie rozgrywać mecz w Bydgoszczy, a w Lublinie spotkają się rektorzy szkół wyższych z całej Europy. 1 maja tradycyjnie zaś pomaszerują pochody i antypochody. Cały czas podwyższone jest także pogotowie antyterrorystyczne. Szczęśliwie, dzięki przychylności władz PZPN udało się przełożyć początek piłkarskiej kolejki ligowej na 3 maja... Za bezpieczeństwo i porządek w mieście odpowiada powołany w tym celu zespół rządowy pod przewodnictwem sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Andrzeja Brachmańskiego. Spotkania alternatywne w stosunku do Europejskiego Forum Ekonomicznego zapowiedzieli już działacze ruchu antyglobalistycznego, którzy wolą, aby nazywać ich alterglobalistami. Korzystają bowiem z takich osiągnięć globalizacji, jak choćby Internet, ale proponują alternatywne rozwiązania w stosunku do neoliberalizmu. 29 kwietnia odbędzie się w Warszawie główna demonstracja przeciwników szczytu. Alterglobaliści zapowiadają pokojowy jej przebieg. W proteście chcą połączyć się z ruchami bezrobotnych. Czynione są między innymi starania, aby Dzień Walki z Bezrobociem przenieść w tym roku z 10 na 29 kwietnia. Ogólnopolski Komitet Protestacyjny już poparł tę decyzję. Jak można dowiedzieć się ze stron internetowych przeciwników szczytu, obecnie alterglobaliści odwiedzają małe sklepy i punkty usługowe w rejonie, gdzie odbędzie się manifestacja, aby uspokoić ich właścicieli. Alterglobaliści opowiadają się bowiem za rozwijaniem małych sklepów, a przeciw dominacji hipermarketów. Na pewno bezpieczne nie mogą czuć się wielkie korporacyjne sieci fastfoodów, których jadłodajnie znajdą się na trasie przemarszu kolumny. Jak jednak rzeczywiście potoczą się wydarzenia, będzie zależało od postawy zarówno protestujących, jak i policjantów.

PAWEŁ OSTASZEWSKI
Gazeta policyjna nr 15/04


MIASTO DO EWAKUACJI

Nawet 2 tysiące antyglobalistów, na ulicach wojsko i kilkanaście tysięcy policjantów, centrum Warszawy wyłączone z ruchu na 3 dni. To czarny scenariusz Europejskiego Forum Ekonomicznego. - Przy takich planach należy wezwać miasto do ewakuacji - obwieścił Władysław Stasiak, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za bezpieczeństwo.

EFE będzie się odbywać od 28 do 30 kwietnia w Pałacu Kultury i Nauki. Do Warszawy przyjedzie kilkudziesięciu prezydentów, premierów i ministrów spraw zagranicznych Europy. Razem z dziennikarzami będzie ok. 1,2 tys. gości. By zapewnić im bezpieczeństwo, przez kilka dni ruch w centrum stolicy będzie wstrzymany. - To oznacza destabilizację życia. Miasto stanie na kilka dni - mówi Stasiak.

- Wybór miejsca odbywał się z akceptacją Urzędu Miasta - odpowiada Andrzej Jonas z Polskiego Komitetu Organizacyjnego, który przygotowuje szczyt.

Władze Warszawy uważają jednak, że organizatorzy EFE zapomnieli o bezpieczeństwie mieszkańców. Wczoraj władze miasta zaprotestowały w kilku instytucjach rządowych przeciwko forum w centrum Warszawy.

Czarny Blok
Organizatorzy przewidują, że na czas szczytu do Warszawy zjedzie nawet 2 tys. antyglobalistów. - Przyjadą z nastawieniem, by robić "zadymy" - wieszczy Stasiak. - Są inteligentni, dobrze zorganizowani, mają dobrą łączność - ocenia. (...)

Warszawa się zbroi
Lucjan Bełza, dyrektor Biura Zarządzania Kryzysowego w Warszawie, studiuje kasety z zamieszkami w miastach, w których odbyły się szczyty. Liczy, że EFE będzie bronić ok. 10 tys. policjantów. Pomagać im będą żołnierze z warszawskiego garnizonu, na ulicach będzie też więcej Żandarmerii Wojskowej. - Nie wyprowadzimy wojska prewencyjnie, bo nie pozwalają na to przepisy i byłoby to źle widziane w świecie. Ale wojsko może być wykorzystane do pomocy - mówi dyrektor. - Zdajemy sobie sprawę, jakie mogą być konsekwencje przyjazdu antyglobalistów - mówi. Dlatego planuje całkowite wyłączenie kwartału ulic wokół PKiN. Administracja Pałacu już została powiadomiona, że w czasie szczytu w PKiN nie mogą przebywać osoby niezwiązane z EFE.

- Niestety, mieszkańcy będą musieli to znieść. Takiej imprezy jak ta nie było w Warszawie - ocenia Stanisław Cieślak, zastępca komendanta stołecznego policji.

Zbigniew Matwiej z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji obiecuje, że stołeczna policja zostanie wzmocniona przez funkcjonariuszy z innych komend. - Stale będzie pełnić służbę kilkanaście tysięcy policjantów. W każdej dzielnicy pozostaną funkcjonariusze, których zadaniem będzie normalna obsługa mieszkańców - dodaje Matwiej. (...)

Janina Blikowska, Robert Rybarczyk


EUROPEJSKIE FORUM EKONOMICZNE

Jeden z organizatorów Europejskiego Szczytu Gospodarczego Andrzej Jonas powiedział, że ta imprezy na pewno zostanie zorganizowana pod koniec kwietnia w Warszawie. Jonas dodał, że w związku z wczorajszymi zamachami w Madrycie Szczyt nie odbędzie się w Pałacu Kultury i Nauki (czyli w "Pekinie" jak pałac bywa żartobliwie nazywany).

Andrzej Jonas powiedział, że w tej chwili, aby nie wywoływać niepotrzebnych emocji, nie może podać miejsc, które są brane pod uwagę jako nowa lokalizacja imprezy.

Andrzej Jonas ma nadzieję, że wszystkie potencjalne zagrożenia związane z organizacją szczytu zostaną zminimalizowane przez służby porządkowe. Przypomniał, że alterglobaliści zapowiadają protesty, ale o spokojonym przebiegu.

"Liczę też, że anarchiści, mam nadzieję nieliczni, którzy będą dążyli do ulicznych burd, zostaną spacyfikowani przez polską policję" - powiedział Andrzej Jonas.

Dodał, że ostateczne decyzje w tej sprawie zapadną najpóźniej w poniedziałek w Genewie.

(uk)
12.03.04


WICEPREMIER JÓZEF OLEKSY NA KONFERENCJI PRASOWEJ WE WROCŁAWIU:

Na Europejskim Forum Gospodarczym w Warszawie będziemy gościć 5 tysięcy antyglobalistów, o różnym stopniu agresji. Krajowe grupy anarchistyczne bardzo cieszą się na tę okoliczność. I trzeba im tę radość maksymalnie umniejszyć.

www.poprostu.pl


Antyglobaliści zaatakują stolicę

Zadymiarze z Europy zarezerwowali już hotel

Na Europejski Szczyt Ekonomiczny zamierzają przyjechać światowi przywódcy antyglobalistów. Życie Warszawy ustaliło, że większość z nich zatrzyma się w hotelu Hyatt.

Forum potrwa od 28 do 30 kwietnia. - Na czas obrad zagraniczni goście zarezerwowali do tej pory około 150 pokoi - powiedział ŻW jeden z pracowników hotelu Hyatt. - Nie mieliśmy żadnych podejrzanych rezerwacji - zapewnia nas Maria Młynarska, asystentka dyrektora generalnego hotelu. Jednak według naszych informacji, właśnie w hotelu przy ul. Belwederskiej zatrzymają się anyglobaliści z Włoch, Niemiec, Szwajcarii, Hiszpanii i Francji. Także radykałowie z organizacji Ya Basta!, którzy podczas szczytu ekonomicznego w Pradze uzbrojeni byli w pałki i tarcze.

- Może dojść do sytuacji, że tuż po wyjściu z hotelu zorganizują niezgłoszoną demonstrację. Ale jesteśmy na to przygotowani - mówi nasz rozmówca z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Policjanci twierdzą, że manifestować w stolicy chcą nie tylko antyglobaliści. - W Warszawie mają się pojawić różnej maści zadymiarze. Wiemy, że chcą przyjechać pseudokibice, między innymi ze Szczecina i ze Śląska. Chcą się przyłączyć do antyglobalistów i wywołać wielką awanturę - mówi jeden z policjantów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo forum ekonomicznego.

Wczoraj w MSWiA odbyła się narada dotycząca szczytu, jak ustaliliśmy, w większości poświęcona problemom związanym z przyjazdem antyglobalistów. - Zbieramy wszystkie informacje, które mogą dotyczyć tego wydarzenia. Śledzimy strony internetowe antyglobalistow, nasze służby zbierają operacyjne informacje związane z zagrożeniami. Bierzemy pod uwagę każdą ewentualność, łącznie z ulicznymi rozruchami - powiedział nam Andrzej Brachmański, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.

- Nie powiem, jakie podjęliśmy działania. Wszystkie informacje sprawdzają policjanci i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Podległym mi urzędnikom i policjantom zakazałem rozmawiać na temat szczytu, aby nieopatrznym komentarzem nie straszyli ludzi - dodaje wiceminister Brachmański.

"ŻYCIE WARSZAWY" 19.03.2004 r.


OGRANICZENIA NIEZGODNE Z KONSTYTUCJĄ
sobota, 24. 04. 2004, Życie Warszawy

Ograniczenia dla mieszkańców, które władze wprowadzają w związku ze Szczytem Gospodarczym, są niezgodne z konstytucją - uważają prawnicy.

Autorytety prawnicze nie mają wątpliwości: ograniczenia w swobodnym ruchu po mieście, wchodzeniu do mieszkań, parkowaniu samochodów, można wprowadzać w Polsce tylko wtedy, gdy obowiązuje stan wyjątkowy.

Tworzenie stref zamkniętych w Warszawie to istotne ograniczenie zapisanych w Konstytucji RP swobód obywatelskich. Wyłączenie kwartałów ulic z normalnego życia bez wprowadzenia stanu wyjątkowego jest łamaniem prawa - mówi prof. Marian Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Mecenas Jacek Kondracki też nie ma wątpliwości: To, co stanie się w Warszawie, jest skandaliczną kpiną z prawa - ocenia.


Pseudokibice planują zamieszki w Warszawie

Na ulicach może dojść dziś do bijatyk. Do Warszawy przyjedzie kilkuset kibiców piłkarskich, tylko po to, by stoczyć wojnę z policją i antyglobalistami - informuje "Życie Warszawy".

Według gazety, na ulicach może dojść do regularnej bitwy na siekiery, noże, kastety, kije bejsbolowe i łańcuchy. Na manifestację antyglobalistów przyjadą stadionowi chuligani z Gdyni, Poznania i Wrocławia. Do słynących z agresywności kibiców Arki, Lecha i Śląska dołączą prawdopodobnie fanatycy stołecznej Legii. Bitwa na ulicach Warszawy ma być odpowiedzią kibiców na ostatnie stanowcze działania policji na stadionach (np. w czasie meczu Jagiellonia - Legia w Białymstoku), a także ciosem w protestujących antyglobalistów, którzy, zdaniem kibiców, chcą zniszczyć stolicę.

Wojewoda mazowiecki Leszek Mizieliński zapewnia, że służby porządkowe, które będą pilnować bezpieczeństwa w czasie manifestacji spodziewały się, podobnego scenariusza. "Jesteśmy przygotowani także na to, że będziemy musieli zapanować nad setkami kibiców piłkarskich" - uspokaja Ryszard Grąbkowski, rzecznik wojewody. O tym, że sytuacja nie wymknie się spod kontroli zapewnia także Komenda Stołeczna Policji - pisze dziennik.

Prezydent Warszawy Lech Kaczyński zapowiada, że ofiary ewentualnych zamieszek nie pozostaną bez pomocy. Mieszkańcy Warszawy, którzy np. stracą szyby w oknach, albo właściciele sklepów, restauracji, itp. zniszczonych podczas awantur mogą liczyć na wsparcie miasta - podaje gazeta.

Marcin Kaszuba, rzecznik rządu, przekonuje, że każdy ubezpieczony warszawski przedsiębiorca, którego firma padnie ofiarą ulicznej demolki otrzyma odszkodowanie. Jego zdaniem towarzystwa ubezpieczeniowe nie będą mogły w takich wypadkach odmówić wypłaty pieniędzy. "Rząd formalnie nie ma instrumentu, by zmusić towarzystwa do wypłaty odszkodowań, ale zrobimy wszystko, by każdy pokrzywdzony dostał rekompensatę" - zapewnia Kaszuba - pisze "Życie Warszawy". (PAP) 29 Kwiecień 2004


Rola mediów (oraz policji) w prowokowaniu przemocy i histerii
Laure Akai

Nie może być co do tego żadnych wątpliwości: przemoc jest łakomym kąskiem dla mediów. Choć dziennikarze i redaktorzy bardzo starają się pokazać, jak bardzo brzydzą się przemocą, przemoc sprawia, że media rozkwitają. To jest jedyny temat, które media są gotowe przedstawiać z zapałem. Temat, który gwarantuje wysoką sprzedaż coraz gorszej jakości gazet i czasopism i który sprawia, że dziennikarze zaczynają się ślinić. Ich symboliczne potępienie przemocy nie przeszkadza im cieszyć się z faktu, że artykuły z lubością opisujące przemoc pomogą im w karierach dziennikarskich.

W warszawskich mediach pogoń za sensacją spowodowała katastrofalny spadek poziomu dziennikarstwa (czy zachowały się jeszcze jakieś standardy dziennikarstwa?). Świeżo upieczeni dziennikarze i wydawcy nastawieni wyłącznie na zysk robią co mogą, by znaleźć jak najwięcej tytułów przyciągających uwagę i wzbudzających niepokój. Pisma, o które niegdyś były na dobrym poziomie stoczyły się do poziomu brukowców. Liczne ostatnio artykuły o "antyglobalistach atakujących Warszawę" pełne są rażących błędów. Nie jest jasne, czy dezinformacja znajduje swoje źródło w policji (policja chętnie udostępnia swoje raporty dziennikarzom i zachęca do pisania negatywnie nastawionych artykułów), czy też błędne informacje są po prostu wymysłem dziennikarzy. Na przykład informacja, jakoby antyglobaliści mieli rozbić obóz na lotnisku Bemowo, lub informacja o fikcyjnych "przywódcach" antyglobalistów, którzy mieli zarezerwować pokoje w hotelu Hyatt. Niezależnie od podobnych "wpadek" jedno jest jasne: media nie mogąc się doczekać wspaniałych scen do sfotografowania celowo zachęcają do działań pełnych przemocy. Fotografie przedstawiające "zadymiarzy" w akcji na pierwszych stronach szmatławców takich, jak "Życie Warszawy" i "Metro" sprawiły, że to co zapowiadało się jako skromny protest stało się "apokalipsą".
Niektórzy mogą nie zrozumieć mojej tezy, że media są w dużej mierze odpowiedzialne za wydarzenia, które mogą nastąpić. Pozwolę sobie więc wyjaśnić to dokładniej.

Żyjemy w świecie, w którym ludzie często nie zauważają istnienia tego, co nie posiada postaci medialnej prezentowanej przed masową publicznością. Istnieją równoległe świadomości, być może równoległe rzeczywistości. Jedna z tych rzeczywistości, to "prawdziwy" świat. Działania, które podejmuje każda osoba niezależnie od tego, czy ktoś inny o tym się dowie. Drugim światem jest świat istniejący w masowej świadomości społeczeństwa i który nie jest oparty na bezpośrednich empirycznych doświadczeniach, ale informacjach pochodzących z mediów. Stopień, w którym media zdołały zastąpić społeczność w roli głównego dostarczyciela informacji może być różny, ale gdy postrzegana rzeczywistość zaczyna być kształtowana w przeważającej części przez media własna egzystencja jednostki nabiera sensu w oczach jej samej tylko wtedy, gdy obraz jej stylu życia, przekonań i przynależności etnicznej (czy jakiegokolwiek innego wyznacznika tożsamości) znajduje swoje odbicie w mediach.

Jak działa ten proces w odniesieniu do antyglobalistów? Nawet samo-identyfikacja jako "antyglobalisty" jest przejawem tego samego zjawiska. "Ruch antyglobalistyczny" nie istniał dopóki nie został wymyślony przez dziennikarzy. Niektórzy przyjęli tą nazwę, gdyż wydawało im się, że społeczeństwo skojarzy tą nazwę nie tyle z ideą, którą miała reprezentować, ale z faktem, że ONI, "antyglobaliści" zdołali dokonać czegoś na tyle dużego i ważnego, że uzyskali uznanie stacji telewizyjnych na całym świecie.

W rzeczywistości ruch nie pojawił się nagle z nikąd. Wielu ludzi tworzących ruch, jeśli nie wszyscy, od lat prowadzili codzienną działalność anarchistów i alterglobalistów: prowadzili ośrodki społeczne, banki żywności, spółdzielnie, księgarnie i projekty wydawnicze, pracowali z biednymi i bezdomnymi, uczyli się, organizowali wydarzenia kulturalne, itd... Wyglądało jednak na to, że media nie były w stanie dostrzec tej działalności. Było tak, jakby ta działalność w ogóle nie miała miejsca. W świadomości znajdującej się pod kontrolą mediów, to co nie jest pokazywane przez CNN po prostu nie istnieje. Mit o nagłym pojawieniu się dziesiątek tysięcy ludzi znikąd wydaje się bardziej logiczny niż możliwość, że ten ruch istniał cały czas, ALE nikt o nim nie wiedział do czasu, gdy wybuchła przemoc.
To jest klucz problemu. Ponieważ pojawiła się przemoc, świat coś zauważył. W takich okolicznościach następujące rozumowanie wydaje się logiczne: jeżeli chcesz zostać szybko zauważonym, najlepiej daj się pobić gliniarzowi.

Większość aktywistów bynajmniej nie aspiruje do pokazywania się w mediach, ale rośnie liczba ludzi, których przyciągają bitwy uliczne na których koncentrują się media. Ci ludzie pojawiają się na demonstracjach licząc na powtórkę. Gdyby media koncentrowały się na spółdzielniach organizowanych przez anarchistów zamiast pokazywać ludzi wybijających szyby w oknach prawdopodobnie więcej ludzi poczułoby chęć organizowania spółdzielni. W chwili obecnej nie ma żadnej pozytywnej reakcji na działania pozytywne. Wszystko, co powinno wydawać się mniej "odrażające" tym rzekomym "strażnikom publicznego spokoju" takim jak Życie Warszawy nie jest w żaden sposób promowane. Redakcja "ŻW" może twierdzić, że nie nakłania do aktów przemocy, ale to nie anarchistyczni organizatorzy demonstracji zaprosili pseudokibiców, by niszczyli witryny sklepowe (zresztą anarchiści popierają małe sklepy, które rzekomo mają chcieć zniszczyć). To media za pomocą atrakcyjnych zdjęć na pierwszych stronach poinformowały i zachęciły kibiców do udziału w demonstracji. Nie wydaje nam się, by kibice interesowali się polityką, lub tym co robimy. Nawet nie wiedzieli by o tym wydarzeniu gdyby nie agresywne nagłówki gazet obwieszczające, że Warszawa będzie miejscem na zadymę.

Nie oznacza to wcale, że gwarantujemy iż nikt nie będzie próbować niszczyć baru McDonalds (lub redakcji "ŻW"). Protesty są publiczne. Ale choć przypadki przemocy są wyizolowane, szanse na eskalacje przemocy znacznie się zwiększają, gdy przemoc jest tematem numer jeden w mediach. Zachowanie policji również jest istotnym czynnikiem. Im bardziej represyjnie będzie się zachowywać policja, tym bardziej gwałtowna będzie reakcja demonstrantów.

Trudno uwierzyć, że media i policja nie rozumieją popełnianych przez siebie błędów. Zamiast tego, dążą do sprowokowania przemocy zamiast uczyć się na swoich błędach, zmienić taktykę, lub po prostu pozwolić by sprawy toczyły się swoim naturalnym torem. Spodziewamy się, że zarówno policjanci, jak i dziennikarze z utęsknieniem czekają na spełnienie swoich wizji pełnych przemocy. Dzięki temu będą mogli udawać, że bronili świat, lub przynajmniej wykonywali dobrą robotę informując o tym. Jednym słowem, będą mogli dzięki temu zapewnić sobie stanowiska pracy. Trudno uwierzyć w to, jak nisko upadło dziennikarstwo i że nikt nie jest w stanie rozliczyć dziennikarzy z ich odpowiedzialności za skutki ich działań na świadomości społecznej i decyzjach politycznych władz.
Dziennikarze z "Metro" chcą zobaczyć więcej rozlewu krwi

"Nudno i pokojowo". To ocena dziennikarzy "Metro". Takie jest ich zdanie, gdy dowiedzieli się, że jednak nie zamierzamy spalić miasta. To właśnie rodzaj mentalności najgorszego sortu, ludzi wychowanych na oglądaniu bezmyślnych filmów akcji i grających w zbyt wiele gier komputerowych. Przesłanie dziennika jest takie: "gadanie jest nudne - dajcie nam zamaskowanych demonstrantów, płonących gliniarzy, wybite okna i rozlew krwi; chcemy rozrywki: scen pościgu i bitew; nie interesuje nas, co macie do powiedzenia".

Kolejny raz dziennikarze i wydawcy postanowili nie drukować informacji o wydarzeniach planowanych podczas Forum. Musieli dojść do wniosku, że z pewnością nikogo to nie zainteresuje. Zapewne nikt nie interesuje się alternatywną ekonomią. Jedyne co jest potrzebne, to zdjęcia "zadymiarzy" o których można łatwo snuć moralizatorskie wywody. Kolejny raz przesłaliśmy informację o wydarzeniach do mediów, a te - uznając, że historia nie jest sensacyjna - postanowiły po prostu to zignorować.

Wygląda na to, że rzucanie w nas epitetu "nudni" ma stanowić dla nas wyzwanie, byśmy wystąpili w sposób bardziej spektakularny niż poprzednio planowany, dzięki czemu redakcje gazet mogłyby lepiej sprzedać swoje brukowce.
Co ciekawe, tego samego dnia ukazał się artykuł dużo bardziej utalentowanej dziennikarki w "Gazecie Stołecznej". Okazało się jednak, że prawdziwy opis podejmowanych przez nas działań nie jest aż tak "nudny". Dziennikarze z "Metra" muszą uważać prawdę za strasznie nudną rzecz.

Metro, choć też należy do Agory, podąża drogą sensacji (pamiętamy okładkę z tytułem "Szczyt Apokalipsy"). Nie jest jasne, czy redakcja uznaje swoich czytelników za zbyt ograniczonych, by zrozumieć inteligentny tekst, czy specjalnie wyznaczono głupich dziennikarzy do "Metro", by zająć tą niszę rynkową. Tak daleko idące próby zaniżania poziomu dziennikarskiego wydają się nam szokujące. Dziennikarze w niezwykle arogancki sposób ocenili inteligencję swoich czytelników.

Spektakl i obraz pozbawiony kontekstu

Artykuł "Stołeczny szczyt paniki" autorstwa Jolanty Molińskiej w "Życiu Warszawy" z dnia 10 marca 2004.

Mediom już udało się zbudować samo-powielający się obraz ruchu antyglobalistycznego oparty na wciąż powtarzanych scenach bitw ulicznych pokazywanych w oderwaniu od jakiegokolwiek tła i kontekstu społecznego. Każdy, kto rozumie sposób, w jaki media kreują własną rzeczywistość z łatwością pojmie, że prezentowane obrazy mogą mieć bardzo nikły związek z rzeczywistymi wydarzeniami. Wybór pokazywanych i ukrywanych elementów wydarzeń ma kolosalny wpływ nie tylko na publiczną świadomość, ale też ostatecznie na pamięć historyczną.

Rzadko można spotkać się z tak uderzającym przykładem wybiórczości jak opublikowane na pierwszej stronie dzisiejszego wydania Życia Warszawy zdjęcie. Obok mającego wywołać panikę tekstu o zbliżających się protestach umieszczono zdjęcie, które stało się niesławne wśród aktywistów na całym świecie: to zdjęcie pokazuje zdezorientowanego Simona Chapmana, leżącego na ziemi, bitego przez policję, który za moment zostanie świadomie oskarżony o czyn, którego nie popełnił. (Historia zdarzenia poniżej).

Tytuł pod zdjęciem brzmi: "Zadymy w Salonikach - powtórka u nas?"
Dla wydawców ŻW "to" jest obrazem chaosu i przemocy, która ma być nieodłączna od antyglobalistów. Dla nas, "to" jest prawdziwą historią, która kryje się za tym obrazem. To historia, której ŻW ani inne gazety wolą ignorować, choć były o niej informowane przez warszawskich aktywistów. Redakcja postanowiła jedynie wykorzystać zdjęcie przy następnej okazji.

Dzieje się tak dlatego, że rozpisywanie się o "zadymach" pomaga sprzedawać gazety. Historia o zaaranżowanej przez policję prowokacji i świadomie wysuniętych fałszywych oskarżeniach, bicie protestujących udokumentowane na filmie, brutalność i kłamstwa - ta historia widocznie nie musi być opowiedziana. Dziennikarze już dawno zapomnieli o nieszczerym przyrzeczeniu, że "są po to, by informować ludzi" i "wyjawiać fakty na światło dzienne", lub choćby zbadać sprawy, o których piszą. Prawdziwa historia stojąca za obrazem jest bezwartościowa dla dziennikarzy, jeżeli nie daje się sprzedać jako sensacja i jeżeli jest niewygodna dla władz.

Aby poinformować tych, którzy nigdy nie słyszeli tej historii: ubiegłego czerwca podczas szczytu UE w Salonikach odbyły się demonstracje. W tłum demonstrantów wmieszali się prowokatorzy. Demonstracja została zaatakowana przez policję przy użyciu broni chemicznej uznawanej za nielegalną w większości krajów świata (autorka tych słów była świadkiem tych wydarzeń). Simon Chapman, aktywista nie uznający przemocy został potraktowany jak przestępca, gdyż korzystał ze swojego fundamentalnego prawa wyrażenia sprzeciwu. Należy odnotować, że jego protest był pokojowy. Nie nosił on maski i miał ze sobą tylko fioletowo-niebieski plecak, w którym znajdowała się butelka wody. Simon został zagazowany, pobity i skopany przez policję. Został poważnie ranny, a jego rany wymagały zszycia.
Przesunął się na chodnik, który był pokryty różnymi przedmiotami. Musiał usiąść. Możliwe, że nawet nie mógł się poruszyć. W tej samej chwili gdy siedział na chodniku, podszedł do niego policjant z plecakiem, który nie należał do Simona i położył go obok niego. Ta scena została nagrana na wideo i nie ma żadnych wątpliwości, że plecak o posiadanie którego został oskarżony Simon nie był tym, który przyniósł na demonstracje. Był to plecak podłożony przez policję.
Dalszy ciąg wydarzeń był jeszcze gorszy. Sądy przez długi czas nie chciały uznać dowodów. Simon został aresztowany razem z innymi osobami. W pewnym momencie, wszyscy postanowili rozpocząć strajk głodowy. Strajk był bardzo radykalny i stał się gorącą wiadomością. Więźniowie strajkowali od 49 do 66 dni (nie wszyscy rozpoczęli strajk w tym samym czasie). Ich stan był bardzo krytyczny. W końcu polecono lekarzom by karmili więźniów na siłę. Ci lekarze, którzy odmówiliby wykonania polecenia mieli zostać oskarżeni o zabójstwo.

Ta historia pojawiła się w massmediach, ale nie w Polsce. "ŻW" i inne gazety nie uznały tego tematu za "godnego odnotowania". Plotki z Hollywood są warte odnotowania. Brutalność policji i los obywateli widocznie nie zasługują na taką samą uwagę. Przesłaliśmy do ŻW informacje, zaprosiliśmy dziennikarzy na protest, przesłaliśmy dowody fotograficzne. Bez odzewu. Historia Simona nie okazała się "użyteczna". Jego obraz, fałszywa reprezentacja "zadymiarzy" była bardziej użyteczna niż rzeczywistość.

Strajkujący więźniowie zostali zwolnieni, a kilka tygodni temu oddalono wszystkie pozwy przeciwko nim.

Simon Chapman nie był przykładem tego co ŻW usiłowało zilustrować: całkiem przeciwnie. Jest on wyjątkowym przykładem stanowczości w obliczu przemocy policji i nadużyć władzy i sądów. Teraz jest również przykładem manipulacji medialnej.


Kryminalizacja ruchu
[2004-04-12]

Niedawno we Włoszech mieliśmy do czynienia z aresztowaniem działaczy radykalnej organizacji lewicowej Obóz Antyimperialistyczny. Pretekstem do tego była ich rzekoma współpraca z "tureckimi terrorystami". Pod pojęciem "tureccy terroryści" kryją się w tym wypadku przedstawiciele grupy komunistycznej Dev Sol, zwalczającej władze Turcji. Kilkunastu członków tej organizacji zostało zatrzymanych w różnych krajach Europy zachodniej. Nikt natomiast jakoś nie ma zamiaru wydać nakazu aresztowania tureckich polityków i wojskowych, odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej. Okazuje się że sojusznik USA i państwo członkowskie NATO może robić co mu się podoba. Gdy kilka lat temu zamordowano w Turcji, podczas tłumienia buntu w więzieniach kilkadziesiąt osób, władze tego kraju zetknęły się jedynie z niemrawymi wyrazami dezaprobaty ze strony rządów europejskich, a politycy amerykańscy w ogóle się nie wypowiedzieli. Gdyby coś podobnego miało miejsce w którymś z państw wrogich wobec Stanów Zjednoczonych, na pewno media huczałyby od oskarżeń oraz protestów.

Jesteś z nami, albo z terrorystami

Wydarzenia we Włoszech stanowią jednak coś więcej niż kolejny przykład hipokryzji USA i ich sojuszników. Dotyczą w dużej mierze stosunku władzy do ruchu alterglobalizacyjnego. Są próbą jego kryminalizacji i przedstawienia wszystkich niewygodnych działaczy jako sojuszników terrorystów. Włoskie służby specjalne mają w tym bardzo duże doświadczenie. Już od lat 60 stosowały prowokacje wymierzone w radykalną lewicę. Polegały one między innymi na wspieraniu skrajnie prawicowych terrorystów i zrzucaniu winy na lewicę oraz oskarżanie całego ruchu antykapitalistycznego o sympatyzowanie z Czerwonymi Brygadami czy innymi grupami zbrojnymi.

Prowokacje miały również miejsce przed demonstracjami przeciw szczytowi G8 w Genui. Na jednym z komisariatów wybuchł list pułapka. Oczywiście fakt ten został wykorzystany propagandowo. Miał niejako stanowić usprawiedliwienie dla brutalnych działań policji podczas protestów. Prowokacja nie udała się jednak, a represje jedynie wzmocniły alterglobalistów. Pojawiające się w parlamencie europejskim listy pułapki można więc uznać za kolejną próbę dyskredytacji przeciwników politycznych i demonizowania ruchu anarchistycznego oraz radykalnej lewicy. Rząd Berlusconiego wie że stąpa po kruchym lodzie, a rosnący w siłę ruch alterglobalizacyjny, oraz przeciwnicy agresji na Irak są dla niego sporym zagrożeniem. Bardzo możliwe że właśnie dlatego aresztowano członków Obozu Antyimperialistycznego. Europejskie media, z polskimi środkami dezinformacji nie omieszkały donieść o pierwszych podejrzeniach na powiązania alterglobalistów z terrorystami. Okazuje się że pomoc uchodźcom politycznym, jeśli są niesłuszni ideowo to terroryzm.

Paranoja w Polsce

Próby kryminalizacji ruchu, widoczne najwyraźniej we Włoszech, mają miejsce również w innych krajach. Polska nie jest tu wyjątkiem. Chodzi o wystraszenie społeczeństw i zmuszenie ich do bierności. Rodzimym przykładem kampanii strachu i paranoi są przygotowania do mającego się odbyć 29 kwietnia w Warszawie szczytu Europejskiego Forum Ekonomicznego. Kampania dezinformacyjna dotyczy działań przeciwników szczytu. Główne wydanie Faktów TVN swój materiał na ten temat zatytułowało "najazd barbarzyńców". W straszeniu sami siebie przeszli jednak dziennikarze "Życia Warszawy". Wykazali się przy tym śledczym instynktem, godnym publikacji z cyklu "Poznaj Żyda". Dotarli bowiem do informacji, jakoby grupy zagranicznych zadymiarzy wynajęły już jeden z hoteli w centrum miasta. Pismaki powołują się przy tym na informacje policji (Dorota Kania, Rafał Pleśniak, "Antyglobaliści zaatakują stolicę", ŻW 19.03.2004) Dziwne tylko że sami organizatorzy protestów nic na ten temat nie wiedzą, a dyrekcja hotelu zaprzecza sensacyjnym doniesieniom, ale najwyraźniej dziennikarze znają się na tym lepiej. Ponieważ żadna informacja nie jest zbyt głupia, aby jej nie podać, poważny podobno dziennik "Rzeczpospolita" do rewelacji innych gazet dodał, że antyglobaliści mieli by być zakwaterowani... na nieużywanym lotnisku Bemowo i że przygotowano tam miejsce dla aż 20 tysięcy osób.