![]() |
|||
|
PRZYGOTOWANIA ALTERGLOBALIZM, ANTYGLOBALIZM - co to takiego? Gdy
daję jedzenie biednym nazywają mnie świętym. Gdy pytam, dlaczego biedni
nie mają jedzenia, nazywają mnie komunistą Początki
ruchu alterglobalistycznego Za
początek naszego ruchu jedni przyjmują powstanie, które wybuchło 1 stycznia
1994 roku w meksykańskim stanie Chiapas. Inni przyjmują datę listopad
1999 roku i uliczne demonstracje w Seattle, od którego to momentu wiele
krajów ogarnęła fala protestów przeciwko neoliberalnej polityce, otwierającej
świat na działania wielkich korporacji. Dziś to korporacje, z definicji
o strukturach nie demokratycznych, poprzez liczne spotkania, szczyty,
konferencję determinują kierunki działań politycznych - bez czy nawet
wbrew społecznemu przyzwoleniu. Coraz większe obszary życia społecznego
zostają pod dyktando korporacji sprywatyzowane i skomercjalizowane. Cały
glob, z jego zasobami i ludźmi został, przez posłusznych wielkiemu biznesowi
polityków, wystawiony na sprzedaż. Kiedy gdzieś na świecie dochodzi do
spotkania, na którym dyskutuje się kierunku działań, jak Światowe czy
Europejskie Forum Ekonomiczne, pojawiamy się i my - alterglobaliści, aby
głośno i zdecydowanie protestować przeciwko polityce rujnującej naszą
gospodarkę, kulturę i środowisko. Przeciwko polityce nie poddanej społecznej
kontroli. Mnożą się przykłady kiedy międzynarodowe koncerny działające na polskim rynku podnoszą swoje zyski kosztem pracowników, rolników i środowiska naturalnego. Sieci wielkich supermarketów jak Auchan czy OBI ignorują polskie normy prawa pracy i ustawodawstwo związkowe. Firma Nestlé, znany potentat przemysłu spożywczego, którego roczne obroty w skali świata są dużo większe od budżetu Polski, oskarżany przez międzynarodowe organizacje o wspieranie pracy niewolniczej dzieci w Afryce, na przestrzeni ostatnich 10 lat zwolnił w Polsce (wykupując dobrze prosperujące przedsiębiorstwa jak Goplana czy Winiary) ponad 4 tysiące osób i odnotował wzrost obrotów z ok. 1 do 550 mln. euro rocznie. Koreański koncern Daewoo, którego władze wspierały reżim Ro Te Wu i dopuszczały się korupcji na skalę setek milionów dolarów, bankrutując pogrążył wiele polskich przedsiębiorstw, które wcześniej nabył. Daewoo Nysa Motor po strajku jaki miał miejsce w maju i czerwcu 2002 roku zwolniła wszystkich pracowników w ten sposób kompletnie dezorganizując lokalny rynek pracy. Kilka tysięcy osób musiało również odejść z FSO w Warszawie. W przemyśle hutniczym w wyniku liberalizacji i pod naciskiem Unii Europejskiej i zachodnich koncernów metalurgicznych w najbliższym czasie pracę straci prawdopodobnie ok. 30 tysięcy ludzi. Amerykański koncern Smithfields Food chce w Polsce wybudować ogromne tuczarnie świń. Gdyby tak się stało oznaczałoby to olbrzymie koszty ekonomiczne, ekologiczne i społeczne z powodu zatrucia środowiska i deregulacji lokalnych rynków rolnych. Wszędzie gdzie się jednak pojawi Smithfields Food wywołuje protesty lokalnej społeczności. Smithfields Food cieszy się ponurą sławą w USA, gdzie zmuszony jest płacić ogromne kary ekologiczne i jest oskarżany o wywołanie wielu chorób, na które cierpią mieszkańcy Karoliny Północnej. Na polskim rynku rolnym działa też "po cichu" - oferując swoje nasiona i środki ochrony roślin - koncern Monsanto, utożsamiany z eksperymentami genetycznymi. Teoretycy Ruch
alterglobalistyczny jest niejednorodny, amorficzny i obejmuje całe spektrum
różnego typu innych ruchów, organizacji, ugrupowań itd. W skład szeroko
pojętego ruchu alterglobalistycznego wchodzą zarówno grupy anarchistyczne,
jak też radykalnej lewicy, organizacje ekologiczne, ruch feministyczny,
stowarzyszenia, ruchy i organizacje chłopskie, związki zawodowe, ruchy
pacyfistyczne i antymilitarystyczne, niektóre ugrupowania katolickie i
chrześcijańskie, itd. Pomimo obiegowej opinii utożsamiającej ruch alterglobalistyczny
z wydarzeniami takimi jak w Seattle, Pradze czy Genui główne działania
większej części ruchu skupiają się na konkretnych sprawach i dotyczą poziomu
lokalnego, regionalnego czy krajowego. Organizacja wszelkiego typu spektakularnych
protestów podczas międzynarodowych konferencji WTO, Banku Światowego,
Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowego Forum Ekonomicznego,
Europejskiego Forum Ekonomicznego, spotkań G7 czy G8 to tylko "czubek
góry lodowej" całej masy innych, najczęściej mniej medialnych, działań
podejmowanych przez ruch alterglobalistyczny.
Koalicja Grup Wolnościowych "Antyszczyt Wa29" CZYM
JEST EUROPEJSKI SZCZYT EKONOMICZNY? Europejski Szczyt Ekonomiczny jest spotkaniem dla polityków i bogatych i wpływowych biznesmenów. Jest to wydarzenie wchodzące w skład wydarzeń towarzyszących Światowemu Forum Ekonomicznemu odbywającemu się każdego roku w Davos w Szwajcarii. Na tym Forum są omawiane problemy ekonomiczne i formułowane są plany polityczne na przyszłość. Dlaczego
protest? Z kilku powodów uważamy, że to ważne, by podczas tego szczytu odbył się protest. Po pierwsze ludzie, którzy kontrolują polską gospodarkę są głęboko przesiąknięci "biznesową" ideologią. Ich ulubioną argumentacją skierowaną do "prostego ludu" jest powoływanie się na konieczność wspierania inwestycji mających na celu likwidację bezrobocia. Rzeczywistość jest inna: chciwość korporacji rozpowszechnia się coraz bardziej i prawa pracownicze są coraz bardziej naruszane, a w niektórych częściach świata - całkowicie podeptane. Decyzje, które zapadają na podobnych szczytach mają na celu głównie zwiększenie profitów korporacji. Warunki zatrudnienia na całym świecie stają się coraz gorsze. Większość pracujących stara się z trudem przeżyć. Liderzy biznesu są skłonni zrobić coś korzystnego dla ludzi tylko wtedy, gdy oznacza to zwiększenie zysków, lub gdy nie da się inaczej odsunąć zagrożenia masowych protestów. Gdy nie pojawiają się protesty na masową skalę, biznesmeni odczytują to jako zielone światło do realizacji swoich planów. Tak długo, jak społeczeństwo zachowuje się w sposób bierny wydaje im się, że można próbować narzucić jeszcze gorsze warunki pracy, ignorować stan środowiska i pomoc społeczną w stopniu jeszcze większym niż obecnie. To ważne by pokazać, że nie zgadzasz się na obecny stan rzeczy. Chcemy, by ludzie byli ważniejsi niż zysk, a nie odwrotnie. Niektórzy z uczestników protestu wysuwają bardziej radykalne postulaty. Chcieliby oni, by decyzje dotyczące ludzi były podejmowane przez samych zainteresowanych, a nie za zamkniętymi drzwiami przez grono polityków i biznesmenów. Polityka korporacji a często również polityka rządów i organizacji międzynarodowych znajduje się pod wpływem nieformalnych kręgów interesów. Warszawa
10.02.2004 Drodzy przyjaciele w dniach 28 i 30 kwietnia odbędzie się w Warszawie Europejskie Forum Gospodarcze. Dotychczas jak wiecie obywało się ono w Salzburgu w Austrii. Polską kandydaturę zgłosił prezydent Kwaśniewski na Światowym Forum Gospodarczym w Davos. Władze polskie nie ukrywają, że chciałyby, aby EFG na stałe przeniosło się do Warszawy. Poza względami prestiżowymi jakie niesie goszczenie takiej imprezy u siebie chcą pokazać całej reszcie Świata, że u nich problem przeciwników neoliberalizmu nie istnieje. Doskonale wiedzą, że w Polsce ruch alterglobalistyczny jest dość słaby i niezorganizowany. Chcą to wykorzystać, aby posłać w świat prosty przekaz: zobaczcie wy podczas takich szczytów macie na ulicach dziesiątki czy setki tysięcy demonstrantów, zamieszki i pozamykane całe strefy miejskie, a u nas tymczasem spokój i porządek. O tym jak bardzo są pewni siebie świadczy choćby wybór miejsca obrad: centrum Warszawy. Wybór tego miejsca świadczy o ich całkowitym przekonaniu, że nikt im nie jest wstanie zagrozić. Decydenci z Davos cały czas podkreślają, że od tego jak ten szczyt wypadnie zadecyduje się, czy Europejskie Forum Gospodarcze na stałe przeniesie się do Warszawy. Tym bardziej jest ważne, aby udało im się pokrzyżować plany. Musimy im pokazać, że nigdzie nie ma przyzwolenia dla ich polityki. Sytuacja społeczna jest sprzyjająca, bowiem nieudolność i skorumpowanie kolejnych rządów pozwala przejrzeć na oczy co raz większej ilości ludzi. W efekcie neoliberalnej polityki zarówno prawicowych jak i lewicowych rządów jest w tej chwili w Polsce ponad 20 procentowe bezrobocie i ma tendencję rosnącą (wśród młodzieży, nie wyłączając absolwentów wyższych, uczelni jest ono dwa razy wyższe), ponad 60 proc. ludzi żyje poniżej albo na granicy ubóstwa. W zeszłym roku doszło do gwałtownych wystąpień górników na ulicach Warszawy. Takich walk z policją nie było tutaj od lat 80 tych. Inne grupy społeczne i zawodowe są w równie złej sytuacji. Frustracja społeczna dotyka całych grup społecznych i zawodowych. Przygotowania ze strony środowisk wolnościowych jak i lewicy antyautorytarnej ruszyły jeszcze pod koniec zeszłego roku. Jednak nie będziemy ukrywać, że bez istotnego wsparcia z zagranicy nie uda nam się zoragnizować protestów na dużą skalę. Jesteśmy otwarci na współpracę i chętnie będziemy gościć was u nas. Każdy rodzaj pomocy przyjmiemy z otwartymi rękami. Będzie to w końcu pierwsza tak duża akcja na terenie Polski. Ze
swojej strony postaramy się zapewnić wam w miarę naszych możliwości ochronę
prawną, podstawową opiekę medyczną na czas akcji, miejsca do przygotowywania
transparentów i tym podobnych rzeczy, w wyznaczonych miejscach będą dostępni
dla was tłumacze , opracujemy spis przystępnych i zróżnicowanych cenowo
miejsc noclegowych, aktywiści Food Not Bombs z różnych miast Polski będą
gotować dla potrzebujących pożywienie. Staramy się też zdobyć zaplecze
techniczne dla Indymediów, choć z tym może być problem ze względu na bardzo
ograniczone środki finansowe jakimi dysponujemy. To my zdecydujemy o naszej przyszłości! Koalicja Grup Wolnosciowych "Antyszczyt Wa29" KOMUNIKAT W dniu 31 stycznie 2004 roku w Poznaniu odbyło się spotkanie różnych środowisk antyglobalistycznych. Omówiono następujące tematy: Koordynacja działań przeciwko Europejskiemu Szczytowi Ekonomicznemu, który odbędzie się 28-30 kwietnia w Warszawie. Koordynacja mobilizacji antywojennych w Polsce, w kontekście ogólnoświatowego dnia protestu 20 marca przeciwko okupacji Iraku. Budowa polskiej delegacji na Europejskie Forum Społeczne w Londynie. Bilans forum w Paryżu - dla zainteresowanych, pod auspicjami Koalicji Forum Społeczne. Koordynacja działań przeciwko Europie Kapitału i neoliberalnej konstytucji europejskiej w dniu ogólnoeuropejskiej akcji 9 maja. AD.
1. W Warszawie trwają już przygotowania do organizacji szczytu. Doszło już także do spotkań i uzgodnień między różnymi środowiskami. Jest ustalony kalendarz dalszych spotkań i prac. Powołana liczne grupy ds. technicznych jak akomodacja, językowa, prawna itd. Nie
ma woli, aby na antyszczycie występować pod wspólnym hasłem, nie ma też
woli, aby tworzyć wspólny komitet organizacyjny o uprawnieniach politycznych.
Jest zgoda co do współpracy technicznej przy organizowaniu głównej demonstracji
(a także seminariów), która zorganizowana będzie w tzw. blokach. Zakłada
się, że demonstracja będzie miała charakter pokojowy i odbędzie się bez
użycia przemocy, jednak w przypadku ataku sił policyjnych, przynajmniej
część środowisk będzie stosować taktykę aktywnej obrony. Nie będzie tworzona jedna wspólna strona internetowa antyszczytu, choć pierwsza już powstała. Proponuje się, aby w przypadku powstanie innych stron wymieniać się materiałami i linkami. Na materiałach informacyjnych (plakaty, ulotki) proponuje się, aby centralne miejsce zajmowała data (29 kwietnia), oraz informacja o miejscu i charakterze spotkania. Ulotki i plakaty każde środowisko i organizacje sygnują osobno. Omówiono także problem zaproszenia innych środowisk, a zwłaszcza związków zawodowych. Ustalono, że do struktur centralnych, regionalnych i innych zostanie wysłany jeden list informujący o forum i proponujący, aby tradycyjnie obchodzony Dzień Walki z Bezrobociem w dniu 11 kwietnia przenieść do Warszawy na 29 kwietnia, aby związkowcy i bezrobotni wspólnie wystąpili przeciwko neoliberalnej polityce prowadzącej do wzrostu bezrobocia i cięć socjalnych. Zgodzono się również, aby do związków trafiać przede wszystkim "od dołu", poprzez komisje zakładowe i międzyzakładowe. Zwrócono
uwagę na fakty, że władze szykują nowelizacje ustawy o zgromadzeniach
publicznych, która zakłada pełną odpowiedzialność organizatorów za powstałe
ewentualne szkody podczas demonstracji. Zwrócono uwagę na organizację spotkań i akcji informacyjnych (np. plakatowania) poza miastami wojewódzkimi. (...) Poznań,
31 stycznia 2004 r. Przyjaciele! Uważamy, że gdyby na demonstracji obecni byli przedstawiciele związków zawodowych i stowarzyszeń bezrobotnych, nasz głos brzmiałby jeszcze silniej. Podobnie jak w Seattle, Pradze, Genui i wielu innych miejscach, moglibyśmy wspólnie zademonstrować naszą jedność i determinacje z walce z neoliberalizmem. Podobnie jak wspólnie broniliśmy bram zakładów w Ożarowie, moglibyśmy wziąć udział we wspólnej demonstracji w Warszawie 29 kwietnia. Zwracamy się zatem do Was z propozycją, aby tradycyjnie przypadający na 11 kwietnia Dzień Walki z Bezrobociem, zorganizować w Warszawie w dniu 29 kwietnia. Liczymy, że spotkamy się razem w Warszawie. Z serdecznymi pozdrowieniami Uczestnicy
spotkania środowisk antyglobalistycznych - Poznań 31 stycznia 2004 roku NIC
O NAS BEZ NAS! W dniach 28 - 30 kwietnia odbędzie się w Warszawie Europejskie Forum Ekonomiczne. Dotychczas odbywało się ono w Salzburgu w Austrii. Polską kandydaturę zgłosił Kwaśniewski, nie ukrywając, że chciałby, aby EFE na stałe przeniosło się do Warszawy. Poza względami prestiżowymi jakie niesie goszczenie tej imprezy w Polsce, wydarzenie to ma pokazać reszcie świata, że u nas przeciwnicy neoliberalizmu nie istnieją. Rządzący chcą posłać w świat prosty przekaz: "zobaczcie wy podczas takich szczytów macie dziesiątki czy setki tysięcy demonstrantów, zamieszki na ulicach, a u nas panuje spokój i porządek". O tym jak bardzo są pewni siebie świadczy choćby wybór miejsca obrad - jest nim Pałac Kultury i Nauki - najbardziej centralna budowla w Warszawie. Decydenci
z Davos cały czas podkreślają, że od tego jak wypadnie szczyt zależy,
czy Europejskie Forum Ekonomiczne na stałe przeniesie się do Warszawy.
Tym ważniejsze jest, aby udało nam się pokrzyżować ich plany. Musimy pokazać,
że nigdzie nie ma przyzwolenia dla ich polityki! W
zaistniałej sytuacji stanowczy protest staje się koniecznością. W związku
z tym wolnościowcy, anarchiści, radykalna lewica, ekolodzy, feministki,
stowarzyszenia i grupy nieformalne przygotowują konferencje i akcje uliczne.
Zainteresowanie udziałem w protestach wyraziły organizacje bezrobotnych,
część związków zawodowych oraz wiele grup z zagranicy. Mamy również nadzieję,
że nie zabraknie mieszkańców Warszawy. Władze oraz media nakręcają spiralę
strachu przed protestami. Nie dajmy się jednak zwariować! Ta psychoza
ma zniechęcić ludzi do udziału w protestach. Tego typu praktyki miały
miejsce w każdym kraju, gdzie odbywały się podobne międzynarodowe spotkania
i towarzyszące im protesty. Pomimo zabiegów ze strony rządzących największe
demonstracje alterglobalistyczne liczyły ponad 500 tys. ludzi. Pokażmy
tej armii polityków, technokratów i szefów korporacji, że nikt im nie
udzielił prawa podejmowania za nas decyzji. Niech żyje wolność i społeczna
samoorganizacja! Spotkajmy się wszyscy w Warszawie między 28 - 30 kwietnia. Ze swojej strony postaramy się zapewnić punkty informacyjne, w których można będzie uzyskać wszelkie niezbędne informacje o planowanych akcjach, przystępnych cenowo noclegach i darmowych posiłkach. Osobom zatrzymanym pomagać będzie specjalna grupa antyrepresyjna. Podczas demonstracji pomocy udzielać będą grupy medyczne. Sami zdecydujemy o naszej przyszłości! Koalicja Grup Wolnościowych "Antyszczyt Wa 29" MIESZKANCY
WARSZAWY! Chcielibyśmy, ze swojej strony, przeprosić Państwa za wszelkie potencjalne utrudnienia mogące występować w dniach 28-30 kwietnia. Są one niestety w dużej mierze spowodowane fatalną polityką międzynarodową rządu oraz niezrozumieniem, przez nich, praw obowiązujących w państwie demokratycznym. Blokowanie
części miasta czy działania powodujące ograniczenie prawa do protestów
jest kolejnym dowodem lekceważenia Naszego społeczeństwa. Niestety ponownie
stawia się interesy garstki biznesmenów ponad dobro społeczne. Wtłaczając
Europejski Szczyt Ekonomiczny w sam środek Warszawy, chcą Oni wywołać
złudzenie poparcia przez Nasze społeczeństwo ich szkodliwej polityki gospodarczej
uprawianej "za zamkniętymi drzwiami". Ucieleśnieniem olbrzymiej
różnicy miedzy uczestnikami szczytu, a społeczeństwem będzie też mur rzeczywisty
- mur złożony z barierek, rogatek, policji i propagandy "wolnych
mediów". Nasi przyjaciele nie przyjeżdżają do Warszawy by niszczyć lecz by budować ! Budować alternatywę dla skompromitowanego neoliberalnego systemu spoleczno-ekonomicznego. Mimo wielu obietnic, ciągłego "zaciskania pasa", wzrostu PKB, jakość życia przeciętnego mieszkańca Naszego kraju ciągle spada! W tym systemie, przeciętny obywatel nie będzie miał już lepiej! Podobne tendencje utrzymują się w innych krajach, gdzie doktryna neoliberalna świeci sukcesy od kilkunastu lat. Poziom życia jak i zarobki przeciętnego robotnika amerykańskiego systematycznie spada, od lat siedemdziesiątych!!! W tym samym czasie place menadżerów "wysokiego rzędu" rosną rok w rok, w zawrotnym tempie, choć ich "osiągnięcia" okupione są redukcja stanowisk pracy oraz wielokrotnie okazują się gigantycznymi "przekrętami". Rosnące
rozwarstwienie społeczne powoduje również wzrost poziomu "kryminalizacji"
życia. Oczekujemy tylko uczciwej i rzeczowej dyskusji na temat przyszłości Naszego kraju, a nie kolejnych lat blokady informacyjnej i zarzucania społeczeństwa neoliberalnymi dogmatami. Chcielibyśmy, żeby obywatele wyrazili sprzeciw wobec polityki rządu, podyktowanej interesem "biznesmenów". Wyraźmy sprzeciw wobec polityki maksymalizacji zysku dla nielicznych kosztem godności ludzi, wyrzeczeń pracowników, emerytów, rencistów, rzesz bezrobotnych i bezdomnych, kosztem ostatnich zdobyczy socjalnych. Zapraszamy wszystkich mieszkańców do uczestnictwa w wykładach, dyskusjach (28 - 30 kwietnia) oraz w wielkim proteście dnia 29 kwietnia. Korzystajmy z jednej z nielicznych możliwości zapoznania się z innymi poglądami niż "jedynie słuszna" neoliberalna doktryna. Zadajmy sobie następujące pytania: -
Dlaczego, "wolne media" powodują psychozę strachu oraz pokazują
zakłamany obraz protestów tzw. "antyglobalistów" nie podając
żadnych prawdziwych powodów ich wystąpień? Warszawa
11.03.2004 We
wtorek 9.03 o godz. 11.00 odbyła się konferencja prasowa organizatorów
antyszczytu. Była to nasza reakcja na histeryczne wypowiedzi prezydenta
Warszawy Kaczynskiego i jego współpracowników na temat zagrożenia jakie
stanowią dla miasta antyglobalisci i podobne w tonie materiały w mediach.
Na miejsce przybyła rekordowa liczba dziennikarzy (ok. 50 osób) Były wszystkie
najważniejsze polskie stacje telewizyjne i radiowe. Nasi medialni reprezentanci
byli oblegani przez dziennikarzy również po zakończeniu konferencji. Dwie
godziny po jej zakończeniu w odpowiedzi zorganizował swoja prezydent Warszawy
Kaczynski. Przyszedł na nią w towarzystwie płk Polko i zastępcy Stasiaka.
Płk Polko był jeszcze niedawno dowodząca polskiej jednostki specjalnej
"Grom", która brała udział w ataku na Irak. Teraz ma być doradca
prezydenta Warszawy d/s bezpieczeństwa na czas szczytu EFE. Wcześniej
Kaczynski kreujący się na polskiego Gulianiego opisywał antyglobalistow
jako świetnie zorganizowana organizacje składającą się z małych wyspecjalizowanych
grup. Po naszej konferencji zmienił się ton wypowiedzi Kaczynskiego: stwierdził,
że właściwie to nie zamierza ingerować w niczyje poglądy, on ma zadbać
tylko o porządek stad powołanie na doradcę byłego szefa Gromu. Ze względu
na grożący miastu kompletny paraliż Kaczynski za rada płk Polko wystąpił
z oficjalna prośbą do prezydenta Polski Kwasniewskiego o zmianę miejsca
szczytu. Organizatorzy biorą to pod uwagę, w grę wchodzi inny obiekt w
Warszawie. Bardzo wstępne koszty szczytu EFE w Pałacu Kultury i Nauki
(PKiN) dla miasta to 5 mln zl (ok. 1,05 mln euro). Oficjalnie wszystkie
koszty ma pokryć Światowe Forum Ekonomiczne i prywatny biznes. Z powyższych
deklaracji już widać, ze to kłamstwo. Jeszcze tego samego dnia pozytywne
i rzetelnie relacje pojawiły się w stacjach radiowych. Gorzej już było
w stacjach telewizyjnych, gdzie materiały zwykle ilustrowano tradycyjnie
zdjęciami z największych zadym antyglobalistycznych. W głównym wydaniu
wiadomości TVN - jednej z dwóch największych prywatnych stacji telewizyjnych,
zatytułowano materiał: "Najazd barbarzyńców". Optymistom spieszymy
wyjaśnić, ze nie chodziło o gości EFE. Następnego dnia w gazetach skoncentrowano
się na kosztach jakie poniesie miasto, w tle mówiono o grożących miastu
zadymach pomimo pokojowych deklaracji organizatorów. Wtorkowy konkurs
na szmatławca dnia wygrał z duża przewaga dziennik czytany głownie przez
urzędników i ludzi biznesu "Rzeczpospolita" dając wielki materiał
pt. "Skoszarowana anarchia". Na temat nieoficjalnego pomysłu
władz miasta ulokowania w namiotach 20 tys. antyglobalistów na nieużywanym
lotnisku w peryferyjnej dzielnicy Warszawy Bemowo. Burmistrz tej dzielnicy
jak to przeczytał wpadł w panikę, podobnie jak szef tamtejszej policji.
Jak to zwykle bywa wszystko okazało się dziennikarskim wymysłem. Przez
ostanie dni trwają spekulacje co do możliwości przeniesienia szczytu EFE
w inne miejsce niż PKiN, ostateczna decyzja ma zapaść w najbliższy weekend.
Bardzo możliwe, ze cale zamieszanie ma na celu wywołać zamieszanie w szeregach
alterglobalistow. To im się nie uda, gdziekolwiek zechcą obradować tam
będziemy i my. Koalicja Grup Wolnosciowych organizujących Antyszczyt Wa 29 Warszawa,
12.03.2004 Biorąc
pod uwagę powyższe fakty w dobrej wierze radzimy organizatorom EFE przeprosić
Warszawiaków za zamieszanie i bark konsultacji społecznych, a następnie
zrezygnować z organizacji EFE w Polsce. Na
koniec chcielibyśmy wyjaśnić pewne nieporozumienie, które pojawia się
w licznych wypowiedziach Pana Jonasa. Przy każdej możliwej okazji powtarza
on, że protesty alterglobalistów są do zaakceptowania przez władze pod
warunkiem, że nie wezmą w nich udziału anarchiści. Nie chcielibyśmy przyprawić
Pana Jonasa o zawał serca, ale jako uczciwi ludzie musimy wyznać mu prawdę
? główna grupą przygotowującą protesty są właśnie ci piekielni anarchiści.
Co więcej to anarchiści naciskają na pokojowy charakter protestów, czego
nie są w stanie pojąć myślący stereotypami organizatorzy EFE. Koalicja Grup Wolnosciowych "Antyszczyt Wa29" OŚWIADCZENIA
DLA PRASY Zbliżające się Europejskie Forum Ekonomiczne stało się w ostatnich dniach tematem szeregu artykułów w prasie. Najwięcej miejsca dziennikarze poświęcają zapowiadanym przez nas demonstracjom i protestom. W obrazie kreowanym przez władze Warszawy - prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wiceprezydenta Władysława Stasiaka i dyrektora Biura Zarządzania Kryzysowego Lucjana Bełzę - nadchodzące wydarzenia przypominają nadciągający kataklizm. Jako główne zagrożenie przedstawiani są przeciwnicy szczytu - bez wdawania się w subtelności nazywani "antyglobalistami". Władze Warszawy straszą atakami "antygloablistów w 40 różnych miejscach", snują wizje świetnie zorganizowanych grupek, których nikt i nic nie będzie w stanie powstrzymać. Przekonują, że antyglobaliści są znacznie groźniejsi niż kibice. Tworzona przez władze absurdalna wizja protestów antyglobalistów owocuje jeszcze bardziej szalonymi planami zabezpieczenia szczytu. Dyrektor Bełza w jednej ze swoich wypowiedzi wyraził żal, że do ochrony szczytu będzie miał do dyspozycji jedynie 10 tys. policjantów. Ubolewał również, że nie może użyć wojska, gdyż "nie pozwalają na to przepisy i byłoby to źle widziane w świecie ". Dodatkowo prezydent Kaczyński postuluje uszczelnienie granic na czas szczytu EFE. O myśleniu w kategoriach militarnej konfrontacji świadczy również fakt pospiesznego zatrudnienia pana Polko - byłego szefa GROMu. Nie potrafimy powiedzieć kto i co naopowiadał Kaczyńskiemu i Bełzie na temat osób zamierzających demonstrować w trakcie EFE, ale zdecydowanie musiał mieć bujną wyobraźnie. Naszym zdaniem władze Warszawy skompromitowały się zarówno swoimi wypowiedziami na temat przygotowań do szczytu jak i dopuszczeniem do zorganizowania go w Warszawie. Budowanie obrazu przeciwników wyzysku i niesprawiedliwości jako świetnie zorganizowanych oddziałów bojowych świadczy o kompletnej ignorancji autorów, wywołuje też atmosferę nieuchronnej konfrontacji i działa jak samospełniającą się przepowiednią. Zarówno władze miasta jak i autorzy skandalizujących artykułów prasowych (goniących za tanią sensacją) będą ponosić odpowiedzialność za przybycie na protesty przyciągniętych wizją "zadymy" osób, dla których kwestie alterglobalizmu są co najmniej obojętne. Skupianie się jedynie na demonstracjach i snucie wizji trzydniowych zamieszek być może jest skuteczne w walce o czytelnika, ale na pewno nie jest uczciwym dziennikarstwem.
Nie
zamierzamy komentować każdej szalonej wypowiedzi prezydenta Kaczyńskiego
ani "dziennikarskich rewelacji" na nasz temat - chcemy jedynie
w dniach szczytu skorzystać z naszego prawa do demonstrowania poglądów.
Prawa tego nie stanowi ten czy inny urząd - jest to niezbywalne prawo
obywatelskie. Uważamy, że koncentrowanie się niektórych dziennikarzy na wykreowanej przez nich samych zadymie jest skutecznym odwracaniem uwagi od sedna problemu i powodów naszych protestów. Dlaczego dopiero wczoraj, czyli na kilka tygodni przed szczytem ujawniono nad jakimi sprawami będzie się w Warszawie debatować? Dlaczego nikt nie podnosi kwestii kosztów jakie poniosą mieszkańcy Warszawy w wyniku zamknięcia centrum miasta? Czy ktoś zapytał Warszawiaków czy wyrażają zgodę na sparaliżowanie ich dwumilionowej metropolii? Dlaczego wszystkich bardziej martwi możliwość wybicia szyby w McDonaldzie, niż straty właścicieli sklepów, kawiarni, galerii czy biur spowodowane kilkudniowym zamknięciem centrum miasta? Jeżeli prawdą jest, że korporacje współfinansują organizacje EFE, to co dostają w zamian? W związku z wyżej opisaną sytuacją żądamy odwołania najbliższego szczytu EFE oraz przeprowadzania społecznych konsultacji w przypadku planów organizacji podobnych imprez! Koalicja Grup Wolnościowych "Antyszczyt Wa29" POPARCIE
STANOWISKO
OKP NSZZ SOLIDARNOŚĆ ROLNIKÓW INDYWIDUALNYCH OKP
NSZZ RI 'S' z/s w Jeleniej Górze podjął decyzję uczestnictwa i czynnych
działań w manifestacji antyglobalistów organizowanej w Warszawie w dniu
29.04.04 r. podczas Światowego Szczytu Gospodarczego. Decyzja
ta została podyktowana tym, że potężne koncerny, które zajmują się produkcją
żywności oraz jej przetwórstwem nie zachowują podstawowych zasad zdrowej
żywności. Produkcja żywności oraz przetwórstwo opiera się na środkach
farmakologicznych, chemicznych itp., oraz metodach genetycznie modyfikowanych
roślin i zwierząt hodowlanych. Powoduje
to bardzo duże zagrożenie zdrowotne całej ludzkości naszego globu oraz
zniszczenie wielu milionów gospodarstw rolnych (produkujących zdrową żywność)
oraz zakładów przetwórczych. Nie
pozwólmy, aby grupa osób wysoko postawionych za pieniadze ludzi biznesu
nieuczciwie zarobionego doprowadziła do zagłady naszego społeczeństwa.
ANTYSZCZYT
W WARSZAWIE Jak wiadomo, w dniach 27 - 30 kwietnia na zaproszenie Aleksandra Kwaśniewskiego odbędzie się w Warszawie Europejski Szczyt Gospodarczy. Zarząd Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność jest zdecydowanie przeciwny zarówno zwoływaniu tego rodzaju spotkania w stolicy Polski, jak również jego celom. Nasz pogląd wyraziliśmy w Stanowisku uchwalonym na posiedzeniu ZRM w dniu 5 kwietnia br. Podkreśliliśmy w nim, że Mazowiecka Solidarność popiera protesty wobec tego spotkania organizowane przez związki zawodowe. Koszty takiego Szczytu oznaczają skandaliczne marnotrawstwo publicznych pieniędzy, których brak na najważniejsze cele społeczne i państwowe. Zmuszono samorząd Warszawy do bezsensowego ponoszenia dużej części tych wielomilionowych kosztów. Przez co najmniej cztery dni zablokowana będzie centralna część stolicy, zdezorganizowany lub zupełnie zablokowany ruch w mieście. Straty poniesie warszawski handel, usługi, przemysł, instytucje naukowe. Poważnie już są - rzekomo dla "wyższych" racji - naruszane prawa obywatelskie, jak kontrola mieszkań, inwigilacja itp. Z drugiej strony - może ten Szczyt być powodem prowokacji, a nawet zamachów terrorystycznych. Stanowią one zagrożenie dla zwykłych ludzi, nie zaś dla uczestników Szczytu dobrze strzeżonych za pieniądze z naszych podatków. Protesty takie odbędą się w Warszawie. Demonstracja przewidziana jest 29 kwietnia br. Głównym jej organizatorem jest Koalicja Antyszczyt, a hasłem protestu jest "Dość globalizowania wyzysku, biedy i wojny - globalizujmy sprawiedliwość" Demonstracja otwarta jest dla wszystkich popierających to hasło. Rozpoczyna się o godz. 11 wiecem na rondzie "Radosława", kończy zaś około godz. 17.00 przed Kancelarią Premiera. W informacji nadesłanej nam przez Koalicję Antyszczyt stwierdza się m.in. "do Warszawy przyjadą najbardziej wpływowi biznesmeni i powiązani z nimi politycy. W ramach niedemokratycznego Forum Ekonomicznego ludzie wielkich korporacji i ich rządowi przyjaciele będą dyskutować o tym, jak można odebrać zwykłym ludziom jeszcze więcej, żeby zapewnić dobre warunki dla "inwestorów". Oznacza to cięcia w wydatkach publicznych, usunięcie "barier" w postaci praw pracowniczych itd." Trzeba podkreślić, że w rządzonej przez postkomunistów i liberałów Polsce, owi "ludzie wielkich korporacji" podyktowali już swoje warunki w tzw. Planie Hausnera, zawierającym perfekcyjne metody działań zabierających biednym, aby dać bogatym. Dlatego uważamy za słuszne protesty społeczne przeciwko takim rządom i przeciwko dyktatowi wielkiej finansjery. Prezydium
ZRM NSZZ "Solidarność" POPIERAJĄ
ALTERGLOBALIZM Napisano
w nim, że jest to ruch przeciwko brakowi kontroli nad działalnością międzynarodowych
korporacji, przeciwko pogłębiającej się na całym świecie biedzie, spowodowanej
neoliberalną gospodarką. Autorzy wyrazili też sprzeciw wobec negatywnego
podejścia polityków i środowisk opiniotwórczych do tego ruchu. Są
ludzie, którzy rzeczywiście rzucają kamieniami, którzy rzeczywiście są
brutalni, ale większość z nich chce w sposób pokojowy zwracać uwagę na
rozwarstwienie na świecie - podkreśliła Katarzyna Matuszewska, jedna z
sygnatariuszy. 28. 04. 2004, lewica.pl PSYCHOZA PRZYGOTOWANIA
DO EUROPEJSKIEGO FORUM EKONOMICZNEGO Pod koniec kwietnia br. na zaproszenie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego przyjadą do Polski politycy, biznesmeni, szefowie banków oraz przywódcy wielu państw, aby przez trzy dni obradować w ramach europejskiego szczytu gospodarczego. Do forum oprócz ekonomistów i polityków przygotowują się również policjanci oraz przedstawiciele środowisk anarchistycznych i ruchu alterglobalistycznego. Wśród mieszkańców stolicy zapanowała histeria, podsycana przez komercyjne media. Nagłówki z pierwszych stron gazet straszą apokalipsą, wojną i najazdem barbarzyńców. Określenia te pochodzą z prawdziwych tytułów tekstów, które opisywały przygotowania do EFE. Chaos informacyjny powoduje, że tylko od nastawienia i przekonań czytelnika zależy, czy np. słowo "barbarzyńcy" odniesie do uczestników szczytu, jego przeciwników, którzy organizują imprezy alternatywne, czy policjantów, którzy mają nie dopuścić, aby obie te grupy się spotkały. Przymiarki
Obradujący spotkają się również na przyjęciu w Parku Łazienkowskim.Znikające strefy Prace studialne nad zabezpieczeniem spotkania wielkich tego świata Policja podjęła na początku roku. 13 lutego komendant główny powołał Zespół ds. Nadzorowania Realizacji Zadań Związanych z Zabezpieczeniem Europejskiego Forum Ekonomicznego. W jego skład weszli zarówno przedstawiciele biur i służb KGP, jak i specjaliści z KSP, na której skupia się główny ciężar zapewnienia bezpieczeństwa podczas imprezy. Policja przy organizacji zabezpieczenia bardzo ściśle współpracuje z innymi służbami, zwłaszcza: Biurem Ochrony Rządu, Strażą Graniczną, Państwową Strażą Pożarną, służbami medycznymi i Strażą Miejską. Początkowy brak precyzyjnego określenia miejsca odbywania obrad bardzo utrudnił pracę ludziom odpowiedzialnym za zabezpieczenie szczytu. Krajowa Izba Gospodarcza i strona szwajcarska, które są organizatorami spotkania, mało frasobliwie podchodziły do tej kwestii, choć wydawałoby się, że doświadczenia poprzednich szczytów powinny zaprocentować przezornością. Niestety, do tej pory nie ma jeszcze zamkniętego programu wszystkich imprez składających się na szczyt. Miejmy nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z Pragi, kiedy organizatorzy sesji Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego przekazali służbom zabezpieczającym obrady pełny ich harmonogram na trzy dni przed imprezą. Opieszałość w podejmowaniu decyzji powoduje przeciąganie w czasie konkretnych działań Policji. Funkcjonariusze, oczywiście, prowadzą zakrojone na szeroką skalę rozpoznanie posesyjne oraz środowiskowe zarówno w stosunku do obywateli polskich, jak i obcokrajowców przebywających w newralgicznych dla szczytu punktach miasta, ale żeby zdążyć przed godziną zero, należy ściśle określić pole aktywności. Działania Policji są przecież tylko pochodną ustaleń organizatorów. Trzeba dokładnie skalkulować siły, zaplanować służby pododdziałom, ustalić zakres działania wszystkich jednostek. Operacja "Szczyt" przypomina pod względem zasięgu i mobilizacji środków akcje pod kryptonimami "Perła", w czasie których przygotowywano i realizowano zabezpieczenia wizyt papieża Jana Pawła II. Oczywiste jest, że Policja robi przy takich okazjach porządek i "sprząta" na swoim terenie - podczas sprawdzeń policjanci docierają nawet w takie miejsca, do których w codziennej, rutynowej służbie raczej by nie zawitali. Efektem powolnej, ale jednak konkretyzacji planów organizatorów są zawężane ostatnio strefy bezpieczeństwa. Strefa "0" rozciągająca się w okolicach miejsc obrad i spotkań (nawet tych towarzyskich), a więc np. wokół hotelu Sofitel Victoria, Teatru Wielkiego, siedziby prezydenta, Sejmu, hotelu Sheraton czy Parku Łazienkowskiego będzie niedostępna dla zwykłego śmiertelnika. Obszary te przeznaczone będą wyłącznie dla VIP-ów. Policja spotkała się z dużą przychylnością instytucji, które mają swoje siedziby na terenie przylegającym do tychże stref. Władze Akademii Sztuk Pięknych zdecydowały się np. na dni wolne w okresie szczytu europejskiego. Placówki oświatowe planują zorganizować dla dzieci w tym czasie tzw. zielone szkoły. Wiele nawet komercyjnych punktów usługowych zamierza na tych kilka dni wstrzymać działalność. W strefie "1", okalającej obszary przeznaczone jedynie dla uczestników forum, zakazany będzie ruch samochodów i osób postronnych, co oznacza, że na te tereny wejdą tylko ludzie tam zameldowani, pracujący lub studiujący. I tu pojawia się pewien problem... Co na przykład się stanie, jeżeli przeciwko szczytowi zechcą zaprotestować studenci Uniwersytetu Warszawskiego, którzy będą mogli wejść do strefy po okazaniu legitymacji studenckiej...? Sporo utrudnień czeka też osoby, które mieszkają w zonie, ale nie są tam zameldowane (wynajmujący mieszkania, ci, którzy mają kilka lokali lub np. ci, którzy w tym czasie chcieliby odwiedzić stolicę i zamieszkać u znajomych lub rodziny) muszą zalegalizować swój pobyt przez meldunek czasowy. Wiadomo, że wszystkie te obostrzenia mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom szczytu i zakwestionowanie pobytu ewentualnych demonstrantów, jeżeli manifestacja weszłaby na teren którejś ze stref. Uciążliwości będzie jednak więcej. W strefie "1" obowiązywał będzie zakaz ruchu kołowego. Do 10 kwietnia firmy, sklepy, zakłady oczyszczania itd. mogły starać się o uzyskanie pozwolenia na wjazd do strefy. Z ulic mieszkańcy muszą usunąć zaparkowane pojazdy. Miasto wyznaczy miejsca, gdzie można odstawić samochody. Ulice, które wyznaczają strefy, będą dopuszczone do normalnego ruchu (także dla komunikacji miejskiej). Utrudnienia występować będą jedynie podczas przejazdu gości. Urząd miasta na swoich stronach internetowych wymienia ulice, którymi poruszać się będą uczestnicy szczytu. Nie będzie można tam parkować w odległości mniejszej niż 30 m od trasy przejazdu, a ruch na nich i na ulicach poprzecznych będzie wstrzymywany przez Policję czasowo. Zważywszy, że na przejazd VIP-ów przeznaczono np. ul. Żwirki i Wigury, główny odcinek Al. Jerozolimskich, centralny fragment Marszałkowskiej i al. Jana Pawła II, funkcjonariusze służby ruchu drogowego będą mieli pełne ręce roboty. Muszą być również nastawieni na utyskiwania mieszkańców... Ustalono również, że Łazienki Królewskie będą zamknięte tylko 29 kwietnia, gdy w jednej z restauracji na terenie parku spotkają się uczestnicy szczytu. Alter kontra neo. Zapowiada się więc gigantyczne przedsięwzięcie polskiej Policji. Do Warszawy zostanie ściągniętych 8500 dodatkowych funkcjonariuszy niemal wszystkich służb - od wymienionych już policjantów rd, oddziałów prewencji, pirotechników przez psychologów, tłumaczy - do pracowników operacyjnych. Służba będzie odbywać się w systemie dwunastogodzinnym. Tę ogromną masę ludzką trzeba wyżywić, dać się wyspać i przerzucić w rejon służby. W akcji będzie wykorzystywanych około 1000 samochodów. Z całego kraju zostaną ściągnięte niemal wszystkie policyjne płotki do grodzenia. Bezpośrednie działania zabezpieczające będą trwały prawie przez tydzień. Pierwsze pododdziały dotrą do stolicy już w dniach 25-26 kwietnia. Garnizon warszawski połowę swojego stanu przeznacza na ochronę szczytu, reszta musi przecież cały czas panować nad "zwykłymi" wydarzeniami w mieście. Zwłaszcza że 1 maja Polska wchodzi w struktury europejskie i na ten dzień planowane są różne imprezy uświetniające to wydarzenie. W tym czasie reprezentacja piłkarska będzie rozgrywać mecz w Bydgoszczy, a w Lublinie spotkają się rektorzy szkół wyższych z całej Europy. 1 maja tradycyjnie zaś pomaszerują pochody i antypochody. Cały czas podwyższone jest także pogotowie antyterrorystyczne. Szczęśliwie, dzięki przychylności władz PZPN udało się przełożyć początek piłkarskiej kolejki ligowej na 3 maja... Za bezpieczeństwo i porządek w mieście odpowiada powołany w tym celu zespół rządowy pod przewodnictwem sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Andrzeja Brachmańskiego. Spotkania alternatywne w stosunku do Europejskiego Forum Ekonomicznego zapowiedzieli już działacze ruchu antyglobalistycznego, którzy wolą, aby nazywać ich alterglobalistami. Korzystają bowiem z takich osiągnięć globalizacji, jak choćby Internet, ale proponują alternatywne rozwiązania w stosunku do neoliberalizmu. 29 kwietnia odbędzie się w Warszawie główna demonstracja przeciwników szczytu. Alterglobaliści zapowiadają pokojowy jej przebieg. W proteście chcą połączyć się z ruchami bezrobotnych. Czynione są między innymi starania, aby Dzień Walki z Bezrobociem przenieść w tym roku z 10 na 29 kwietnia. Ogólnopolski Komitet Protestacyjny już poparł tę decyzję. Jak można dowiedzieć się ze stron internetowych przeciwników szczytu, obecnie alterglobaliści odwiedzają małe sklepy i punkty usługowe w rejonie, gdzie odbędzie się manifestacja, aby uspokoić ich właścicieli. Alterglobaliści opowiadają się bowiem za rozwijaniem małych sklepów, a przeciw dominacji hipermarketów. Na pewno bezpieczne nie mogą czuć się wielkie korporacyjne sieci fastfoodów, których jadłodajnie znajdą się na trasie przemarszu kolumny. Jak jednak rzeczywiście potoczą się wydarzenia, będzie zależało od postawy zarówno protestujących, jak i policjantów. PAWEŁ
OSTASZEWSKI MIASTO
DO EWAKUACJI Nawet 2 tysiące antyglobalistów, na ulicach wojsko i kilkanaście tysięcy policjantów, centrum Warszawy wyłączone z ruchu na 3 dni. To czarny scenariusz Europejskiego Forum Ekonomicznego. - Przy takich planach należy wezwać miasto do ewakuacji - obwieścił Władysław Stasiak, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za bezpieczeństwo. EFE
będzie się odbywać od 28 do 30 kwietnia w Pałacu Kultury i Nauki. Do Warszawy
przyjedzie kilkudziesięciu prezydentów, premierów i ministrów spraw zagranicznych
Europy. Razem z dziennikarzami będzie ok. 1,2 tys. gości. By zapewnić
im bezpieczeństwo, przez kilka dni ruch w centrum stolicy będzie wstrzymany.
- To oznacza destabilizację życia. Miasto stanie na kilka dni - mówi Stasiak.
- Wybór miejsca odbywał się z akceptacją Urzędu Miasta - odpowiada Andrzej Jonas z Polskiego Komitetu Organizacyjnego, który przygotowuje szczyt. Władze Warszawy uważają jednak, że organizatorzy EFE zapomnieli o bezpieczeństwie mieszkańców. Wczoraj władze miasta zaprotestowały w kilku instytucjach rządowych przeciwko forum w centrum Warszawy. Czarny
Blok Warszawa
się zbroi - Niestety, mieszkańcy będą musieli to znieść. Takiej imprezy jak ta nie było w Warszawie - ocenia Stanisław Cieślak, zastępca komendanta stołecznego policji. Zbigniew Matwiej z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji obiecuje, że stołeczna policja zostanie wzmocniona przez funkcjonariuszy z innych komend. - Stale będzie pełnić służbę kilkanaście tysięcy policjantów. W każdej dzielnicy pozostaną funkcjonariusze, których zadaniem będzie normalna obsługa mieszkańców - dodaje Matwiej. (...) Janina Blikowska, Robert Rybarczyk EUROPEJSKIE
FORUM EKONOMICZNE Jeden z organizatorów Europejskiego Szczytu Gospodarczego Andrzej Jonas powiedział, że ta imprezy na pewno zostanie zorganizowana pod koniec kwietnia w Warszawie. Jonas dodał, że w związku z wczorajszymi zamachami w Madrycie Szczyt nie odbędzie się w Pałacu Kultury i Nauki (czyli w "Pekinie" jak pałac bywa żartobliwie nazywany). Andrzej
Jonas powiedział, że w tej chwili, aby nie wywoływać niepotrzebnych emocji,
nie może podać miejsc, które są brane pod uwagę jako nowa lokalizacja
imprezy. Andrzej
Jonas ma nadzieję, że wszystkie potencjalne zagrożenia związane z organizacją
szczytu zostaną zminimalizowane przez służby porządkowe. Przypomniał,
że alterglobaliści zapowiadają protesty, ale o spokojonym przebiegu. "Liczę też, że anarchiści, mam nadzieję nieliczni, którzy będą dążyli do ulicznych burd, zostaną spacyfikowani przez polską policję" - powiedział Andrzej Jonas. Dodał, że ostateczne decyzje w tej sprawie zapadną najpóźniej w poniedziałek w Genewie. (uk) WICEPREMIER
JÓZEF OLEKSY NA KONFERENCJI PRASOWEJ WE WROCŁAWIU: Na
Europejskim Forum Gospodarczym w Warszawie będziemy gościć 5 tysięcy antyglobalistów,
o różnym stopniu agresji. Krajowe grupy anarchistyczne bardzo cieszą się
na tę okoliczność. I trzeba im tę radość maksymalnie umniejszyć. www.poprostu.pl Antyglobaliści zaatakują stolicę Zadymiarze z Europy zarezerwowali już hotel Na Europejski Szczyt Ekonomiczny zamierzają przyjechać światowi przywódcy antyglobalistów. Życie Warszawy ustaliło, że większość z nich zatrzyma się w hotelu Hyatt. Forum potrwa od 28 do 30 kwietnia. - Na czas obrad zagraniczni goście zarezerwowali do tej pory około 150 pokoi - powiedział ŻW jeden z pracowników hotelu Hyatt. - Nie mieliśmy żadnych podejrzanych rezerwacji - zapewnia nas Maria Młynarska, asystentka dyrektora generalnego hotelu. Jednak według naszych informacji, właśnie w hotelu przy ul. Belwederskiej zatrzymają się anyglobaliści z Włoch, Niemiec, Szwajcarii, Hiszpanii i Francji. Także radykałowie z organizacji Ya Basta!, którzy podczas szczytu ekonomicznego w Pradze uzbrojeni byli w pałki i tarcze. - Może dojść do sytuacji, że tuż po wyjściu z hotelu zorganizują niezgłoszoną demonstrację. Ale jesteśmy na to przygotowani - mówi nasz rozmówca z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Policjanci twierdzą, że manifestować w stolicy chcą nie tylko antyglobaliści. - W Warszawie mają się pojawić różnej maści zadymiarze. Wiemy, że chcą przyjechać pseudokibice, między innymi ze Szczecina i ze Śląska. Chcą się przyłączyć do antyglobalistów i wywołać wielką awanturę - mówi jeden z policjantów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo forum ekonomicznego. Wczoraj w MSWiA odbyła się narada dotycząca szczytu, jak ustaliliśmy, w większości poświęcona problemom związanym z przyjazdem antyglobalistów. - Zbieramy wszystkie informacje, które mogą dotyczyć tego wydarzenia. Śledzimy strony internetowe antyglobalistow, nasze służby zbierają operacyjne informacje związane z zagrożeniami. Bierzemy pod uwagę każdą ewentualność, łącznie z ulicznymi rozruchami - powiedział nam Andrzej Brachmański, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji. - Nie powiem, jakie podjęliśmy działania. Wszystkie informacje sprawdzają policjanci i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Podległym mi urzędnikom i policjantom zakazałem rozmawiać na temat szczytu, aby nieopatrznym komentarzem nie straszyli ludzi - dodaje wiceminister Brachmański. "ŻYCIE WARSZAWY" 19.03.2004 r. OGRANICZENIA
NIEZGODNE Z KONSTYTUCJĄ Ograniczenia
dla mieszkańców, które władze wprowadzają w związku ze Szczytem Gospodarczym,
są niezgodne z konstytucją - uważają prawnicy. Autorytety prawnicze nie mają wątpliwości: ograniczenia w swobodnym ruchu po mieście, wchodzeniu do mieszkań, parkowaniu samochodów, można wprowadzać w Polsce tylko wtedy, gdy obowiązuje stan wyjątkowy. Tworzenie
stref zamkniętych w Warszawie to istotne ograniczenie zapisanych w Konstytucji
RP swobód obywatelskich. Wyłączenie kwartałów ulic z normalnego życia
bez wprowadzenia stanu wyjątkowego jest łamaniem prawa - mówi prof. Marian
Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pseudokibice planują zamieszki w Warszawie Na ulicach może dojść dziś do bijatyk. Do Warszawy przyjedzie kilkuset kibiców piłkarskich, tylko po to, by stoczyć wojnę z policją i antyglobalistami - informuje "Życie Warszawy". Według gazety, na ulicach może dojść do regularnej bitwy na siekiery, noże, kastety, kije bejsbolowe i łańcuchy. Na manifestację antyglobalistów przyjadą stadionowi chuligani z Gdyni, Poznania i Wrocławia. Do słynących z agresywności kibiców Arki, Lecha i Śląska dołączą prawdopodobnie fanatycy stołecznej Legii. Bitwa na ulicach Warszawy ma być odpowiedzią kibiców na ostatnie stanowcze działania policji na stadionach (np. w czasie meczu Jagiellonia - Legia w Białymstoku), a także ciosem w protestujących antyglobalistów, którzy, zdaniem kibiców, chcą zniszczyć stolicę. Wojewoda mazowiecki Leszek Mizieliński zapewnia, że służby porządkowe, które będą pilnować bezpieczeństwa w czasie manifestacji spodziewały się, podobnego scenariusza. "Jesteśmy przygotowani także na to, że będziemy musieli zapanować nad setkami kibiców piłkarskich" - uspokaja Ryszard Grąbkowski, rzecznik wojewody. O tym, że sytuacja nie wymknie się spod kontroli zapewnia także Komenda Stołeczna Policji - pisze dziennik. Prezydent Warszawy Lech Kaczyński zapowiada, że ofiary ewentualnych zamieszek nie pozostaną bez pomocy. Mieszkańcy Warszawy, którzy np. stracą szyby w oknach, albo właściciele sklepów, restauracji, itp. zniszczonych podczas awantur mogą liczyć na wsparcie miasta - podaje gazeta. Marcin Kaszuba, rzecznik rządu, przekonuje, że każdy ubezpieczony warszawski przedsiębiorca, którego firma padnie ofiarą ulicznej demolki otrzyma odszkodowanie. Jego zdaniem towarzystwa ubezpieczeniowe nie będą mogły w takich wypadkach odmówić wypłaty pieniędzy. "Rząd formalnie nie ma instrumentu, by zmusić towarzystwa do wypłaty odszkodowań, ale zrobimy wszystko, by każdy pokrzywdzony dostał rekompensatę" - zapewnia Kaszuba - pisze "Życie Warszawy". (PAP) 29 Kwiecień 2004 Rola mediów
(oraz policji) w prowokowaniu przemocy i histerii Nie może
być co do tego żadnych wątpliwości: przemoc jest łakomym kąskiem dla mediów.
Choć dziennikarze i redaktorzy bardzo starają się pokazać, jak bardzo
brzydzą się przemocą, przemoc sprawia, że media rozkwitają. To jest jedyny
temat, które media są gotowe przedstawiać z zapałem. Temat, który gwarantuje
wysoką sprzedaż coraz gorszej jakości gazet i czasopism i który sprawia,
że dziennikarze zaczynają się ślinić. Ich symboliczne potępienie przemocy
nie przeszkadza im cieszyć się z faktu, że artykuły z lubością opisujące
przemoc pomogą im w karierach dziennikarskich. W warszawskich
mediach pogoń za sensacją spowodowała katastrofalny spadek poziomu dziennikarstwa
(czy zachowały się jeszcze jakieś standardy dziennikarstwa?). Świeżo upieczeni
dziennikarze i wydawcy nastawieni wyłącznie na zysk robią co mogą, by
znaleźć jak najwięcej tytułów przyciągających uwagę i wzbudzających niepokój.
Pisma, o które niegdyś były na dobrym poziomie stoczyły się do poziomu
brukowców. Liczne ostatnio artykuły o "antyglobalistach atakujących
Warszawę" pełne są rażących błędów. Nie jest jasne, czy dezinformacja
znajduje swoje źródło w policji (policja chętnie udostępnia swoje raporty
dziennikarzom i zachęca do pisania negatywnie nastawionych artykułów),
czy też błędne informacje są po prostu wymysłem dziennikarzy. Na przykład
informacja, jakoby antyglobaliści mieli rozbić obóz na lotnisku Bemowo,
lub informacja o fikcyjnych "przywódcach" antyglobalistów, którzy
mieli zarezerwować pokoje w hotelu Hyatt. Niezależnie od podobnych "wpadek"
jedno jest jasne: media nie mogąc się doczekać wspaniałych scen do sfotografowania
celowo zachęcają do działań pełnych przemocy. Fotografie przedstawiające
"zadymiarzy" w akcji na pierwszych stronach szmatławców takich,
jak "Życie Warszawy" i "Metro" sprawiły, że to co
zapowiadało się jako skromny protest stało się "apokalipsą". Żyjemy w
świecie, w którym ludzie często nie zauważają istnienia tego, co nie posiada
postaci medialnej prezentowanej przed masową publicznością. Istnieją równoległe
świadomości, być może równoległe rzeczywistości. Jedna z tych rzeczywistości,
to "prawdziwy" świat. Działania, które podejmuje każda osoba
niezależnie od tego, czy ktoś inny o tym się dowie. Drugim światem jest
świat istniejący w masowej świadomości społeczeństwa i który nie jest
oparty na bezpośrednich empirycznych doświadczeniach, ale informacjach
pochodzących z mediów. Stopień, w którym media zdołały zastąpić społeczność
w roli głównego dostarczyciela informacji może być różny, ale gdy postrzegana
rzeczywistość zaczyna być kształtowana w przeważającej części przez media
własna egzystencja jednostki nabiera sensu w oczach jej samej tylko wtedy,
gdy obraz jej stylu życia, przekonań i przynależności etnicznej (czy jakiegokolwiek
innego wyznacznika tożsamości) znajduje swoje odbicie w mediach. Jak działa
ten proces w odniesieniu do antyglobalistów? Nawet samo-identyfikacja
jako "antyglobalisty" jest przejawem tego samego zjawiska. "Ruch
antyglobalistyczny" nie istniał dopóki nie został wymyślony przez
dziennikarzy. Niektórzy przyjęli tą nazwę, gdyż wydawało im się, że społeczeństwo
skojarzy tą nazwę nie tyle z ideą, którą miała reprezentować, ale z faktem,
że ONI, "antyglobaliści" zdołali dokonać czegoś na tyle dużego
i ważnego, że uzyskali uznanie stacji telewizyjnych na całym świecie. W rzeczywistości
ruch nie pojawił się nagle z nikąd. Wielu ludzi tworzących ruch, jeśli
nie wszyscy, od lat prowadzili codzienną działalność anarchistów i alterglobalistów:
prowadzili ośrodki społeczne, banki żywności, spółdzielnie, księgarnie
i projekty wydawnicze, pracowali z biednymi i bezdomnymi, uczyli się,
organizowali wydarzenia kulturalne, itd... Wyglądało jednak na to, że
media nie były w stanie dostrzec tej działalności. Było tak, jakby ta
działalność w ogóle nie miała miejsca. W świadomości znajdującej się pod
kontrolą mediów, to co nie jest pokazywane przez CNN po prostu nie istnieje.
Mit o nagłym pojawieniu się dziesiątek tysięcy ludzi znikąd wydaje się
bardziej logiczny niż możliwość, że ten ruch istniał cały czas, ALE nikt
o nim nie wiedział do czasu, gdy wybuchła przemoc. Większość
aktywistów bynajmniej nie aspiruje do pokazywania się w mediach, ale rośnie
liczba ludzi, których przyciągają bitwy uliczne na których koncentrują
się media. Ci ludzie pojawiają się na demonstracjach licząc na powtórkę.
Gdyby media koncentrowały się na spółdzielniach organizowanych przez anarchistów
zamiast pokazywać ludzi wybijających szyby w oknach prawdopodobnie więcej
ludzi poczułoby chęć organizowania spółdzielni. W chwili obecnej nie ma
żadnej pozytywnej reakcji na działania pozytywne. Wszystko, co powinno
wydawać się mniej "odrażające" tym rzekomym "strażnikom
publicznego spokoju" takim jak Życie Warszawy nie jest w żaden sposób
promowane. Redakcja "ŻW" może twierdzić, że nie nakłania do
aktów przemocy, ale to nie anarchistyczni organizatorzy demonstracji zaprosili
pseudokibiców, by niszczyli witryny sklepowe (zresztą anarchiści popierają
małe sklepy, które rzekomo mają chcieć zniszczyć). To media za pomocą
atrakcyjnych zdjęć na pierwszych stronach poinformowały i zachęciły kibiców
do udziału w demonstracji. Nie wydaje nam się, by kibice interesowali
się polityką, lub tym co robimy. Nawet nie wiedzieli by o tym wydarzeniu
gdyby nie agresywne nagłówki gazet obwieszczające, że Warszawa będzie
miejscem na zadymę. Nie oznacza
to wcale, że gwarantujemy iż nikt nie będzie próbować niszczyć baru McDonalds
(lub redakcji "ŻW"). Protesty są publiczne. Ale choć przypadki
przemocy są wyizolowane, szanse na eskalacje przemocy znacznie się zwiększają,
gdy przemoc jest tematem numer jeden w mediach. Zachowanie policji również
jest istotnym czynnikiem. Im bardziej represyjnie będzie się zachowywać
policja, tym bardziej gwałtowna będzie reakcja demonstrantów. Trudno uwierzyć,
że media i policja nie rozumieją popełnianych przez siebie błędów. Zamiast
tego, dążą do sprowokowania przemocy zamiast uczyć się na swoich błędach,
zmienić taktykę, lub po prostu pozwolić by sprawy toczyły się swoim naturalnym
torem. Spodziewamy się, że zarówno policjanci, jak i dziennikarze z utęsknieniem
czekają na spełnienie swoich wizji pełnych przemocy. Dzięki temu będą
mogli udawać, że bronili świat, lub przynajmniej wykonywali dobrą robotę
informując o tym. Jednym słowem, będą mogli dzięki temu zapewnić sobie
stanowiska pracy. Trudno uwierzyć w to, jak nisko upadło dziennikarstwo
i że nikt nie jest w stanie rozliczyć dziennikarzy z ich odpowiedzialności
za skutki ich działań na świadomości społecznej i decyzjach politycznych
władz. "Nudno
i pokojowo". To ocena dziennikarzy "Metro". Takie jest
ich zdanie, gdy dowiedzieli się, że jednak nie zamierzamy spalić miasta.
To właśnie rodzaj mentalności najgorszego sortu, ludzi wychowanych na
oglądaniu bezmyślnych filmów akcji i grających w zbyt wiele gier komputerowych.
Przesłanie dziennika jest takie: "gadanie jest nudne - dajcie nam
zamaskowanych demonstrantów, płonących gliniarzy, wybite okna i rozlew
krwi; chcemy rozrywki: scen pościgu i bitew; nie interesuje nas, co macie
do powiedzenia". Kolejny raz
dziennikarze i wydawcy postanowili nie drukować informacji o wydarzeniach
planowanych podczas Forum. Musieli dojść do wniosku, że z pewnością nikogo
to nie zainteresuje. Zapewne nikt nie interesuje się alternatywną ekonomią.
Jedyne co jest potrzebne, to zdjęcia "zadymiarzy" o których
można łatwo snuć moralizatorskie wywody. Kolejny raz przesłaliśmy informację
o wydarzeniach do mediów, a te - uznając, że historia nie jest sensacyjna
- postanowiły po prostu to zignorować. Wygląda na
to, że rzucanie w nas epitetu "nudni" ma stanowić dla nas wyzwanie,
byśmy wystąpili w sposób bardziej spektakularny niż poprzednio planowany,
dzięki czemu redakcje gazet mogłyby lepiej sprzedać swoje brukowce. Metro, choć też należy do Agory, podąża drogą sensacji (pamiętamy okładkę z tytułem "Szczyt Apokalipsy"). Nie jest jasne, czy redakcja uznaje swoich czytelników za zbyt ograniczonych, by zrozumieć inteligentny tekst, czy specjalnie wyznaczono głupich dziennikarzy do "Metro", by zająć tą niszę rynkową. Tak daleko idące próby zaniżania poziomu dziennikarskiego wydają się nam szokujące. Dziennikarze w niezwykle arogancki sposób ocenili inteligencję swoich czytelników. Spektakl
i obraz pozbawiony kontekstu Artykuł "Stołeczny
szczyt paniki" autorstwa Jolanty Molińskiej w "Życiu Warszawy"
z dnia 10 marca 2004. Mediom już
udało się zbudować samo-powielający się obraz ruchu antyglobalistycznego
oparty na wciąż powtarzanych scenach bitw ulicznych pokazywanych w oderwaniu
od jakiegokolwiek tła i kontekstu społecznego. Każdy, kto rozumie sposób,
w jaki media kreują własną rzeczywistość z łatwością pojmie, że prezentowane
obrazy mogą mieć bardzo nikły związek z rzeczywistymi wydarzeniami. Wybór
pokazywanych i ukrywanych elementów wydarzeń ma kolosalny wpływ nie tylko
na publiczną świadomość, ale też ostatecznie na pamięć historyczną. Rzadko można
spotkać się z tak uderzającym przykładem wybiórczości jak opublikowane
na pierwszej stronie dzisiejszego wydania Życia Warszawy zdjęcie. Obok
mającego wywołać panikę tekstu o zbliżających się protestach umieszczono
zdjęcie, które stało się niesławne wśród aktywistów na całym świecie:
to zdjęcie pokazuje zdezorientowanego Simona Chapmana, leżącego na ziemi,
bitego przez policję, który za moment zostanie świadomie oskarżony o czyn,
którego nie popełnił. (Historia zdarzenia poniżej). Tytuł pod
zdjęciem brzmi: "Zadymy w Salonikach - powtórka u nas?" Dzieje się
tak dlatego, że rozpisywanie się o "zadymach" pomaga sprzedawać
gazety. Historia o zaaranżowanej przez policję prowokacji i świadomie
wysuniętych fałszywych oskarżeniach, bicie protestujących udokumentowane
na filmie, brutalność i kłamstwa - ta historia widocznie nie musi być
opowiedziana. Dziennikarze już dawno zapomnieli o nieszczerym przyrzeczeniu,
że "są po to, by informować ludzi" i "wyjawiać fakty na
światło dzienne", lub choćby zbadać sprawy, o których piszą. Prawdziwa
historia stojąca za obrazem jest bezwartościowa dla dziennikarzy, jeżeli
nie daje się sprzedać jako sensacja i jeżeli jest niewygodna dla władz. Aby poinformować
tych, którzy nigdy nie słyszeli tej historii: ubiegłego czerwca podczas
szczytu UE w Salonikach odbyły się demonstracje. W tłum demonstrantów
wmieszali się prowokatorzy. Demonstracja została zaatakowana przez policję
przy użyciu broni chemicznej uznawanej za nielegalną w większości krajów
świata (autorka tych słów była świadkiem tych wydarzeń). Simon Chapman,
aktywista nie uznający przemocy został potraktowany jak przestępca, gdyż
korzystał ze swojego fundamentalnego prawa wyrażenia sprzeciwu. Należy
odnotować, że jego protest był pokojowy. Nie nosił on maski i miał ze
sobą tylko fioletowo-niebieski plecak, w którym znajdowała się butelka
wody. Simon został zagazowany, pobity i skopany przez policję. Został
poważnie ranny, a jego rany wymagały zszycia. Ta historia
pojawiła się w massmediach, ale nie w Polsce. "ŻW" i inne gazety
nie uznały tego tematu za "godnego odnotowania". Plotki z Hollywood
są warte odnotowania. Brutalność policji i los obywateli widocznie nie
zasługują na taką samą uwagę. Przesłaliśmy do ŻW informacje, zaprosiliśmy
dziennikarzy na protest, przesłaliśmy dowody fotograficzne. Bez odzewu.
Historia Simona nie okazała się "użyteczna". Jego obraz, fałszywa
reprezentacja "zadymiarzy" była bardziej użyteczna niż rzeczywistość. Strajkujący
więźniowie zostali zwolnieni, a kilka tygodni temu oddalono wszystkie
pozwy przeciwko nim. Simon Chapman
nie był przykładem tego co ŻW usiłowało zilustrować: całkiem przeciwnie.
Jest on wyjątkowym przykładem stanowczości w obliczu przemocy policji
i nadużyć władzy i sądów. Teraz jest również przykładem manipulacji medialnej. Kryminalizacja
ruchu Niedawno we Włoszech mieliśmy do czynienia z aresztowaniem działaczy radykalnej organizacji lewicowej Obóz Antyimperialistyczny. Pretekstem do tego była ich rzekoma współpraca z "tureckimi terrorystami". Pod pojęciem "tureccy terroryści" kryją się w tym wypadku przedstawiciele grupy komunistycznej Dev Sol, zwalczającej władze Turcji. Kilkunastu członków tej organizacji zostało zatrzymanych w różnych krajach Europy zachodniej. Nikt natomiast jakoś nie ma zamiaru wydać nakazu aresztowania tureckich polityków i wojskowych, odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej. Okazuje się że sojusznik USA i państwo członkowskie NATO może robić co mu się podoba. Gdy kilka lat temu zamordowano w Turcji, podczas tłumienia buntu w więzieniach kilkadziesiąt osób, władze tego kraju zetknęły się jedynie z niemrawymi wyrazami dezaprobaty ze strony rządów europejskich, a politycy amerykańscy w ogóle się nie wypowiedzieli. Gdyby coś podobnego miało miejsce w którymś z państw wrogich wobec Stanów Zjednoczonych, na pewno media huczałyby od oskarżeń oraz protestów. Jesteś z nami, albo z terrorystami Wydarzenia
we Włoszech stanowią jednak coś więcej niż kolejny przykład hipokryzji
USA i ich sojuszników. Dotyczą w dużej mierze stosunku władzy do ruchu
alterglobalizacyjnego. Są próbą jego kryminalizacji i przedstawienia wszystkich
niewygodnych działaczy jako sojuszników terrorystów. Włoskie służby specjalne
mają w tym bardzo duże doświadczenie. Już od lat 60 stosowały prowokacje
wymierzone w radykalną lewicę. Polegały one między innymi na wspieraniu
skrajnie prawicowych terrorystów i zrzucaniu winy na lewicę oraz oskarżanie
całego ruchu antykapitalistycznego o sympatyzowanie z Czerwonymi Brygadami
czy innymi grupami zbrojnymi. Prowokacje miały również miejsce przed demonstracjami przeciw szczytowi G8 w Genui. Na jednym z komisariatów wybuchł list pułapka. Oczywiście fakt ten został wykorzystany propagandowo. Miał niejako stanowić usprawiedliwienie dla brutalnych działań policji podczas protestów. Prowokacja nie udała się jednak, a represje jedynie wzmocniły alterglobalistów. Pojawiające się w parlamencie europejskim listy pułapki można więc uznać za kolejną próbę dyskredytacji przeciwników politycznych i demonizowania ruchu anarchistycznego oraz radykalnej lewicy. Rząd Berlusconiego wie że stąpa po kruchym lodzie, a rosnący w siłę ruch alterglobalizacyjny, oraz przeciwnicy agresji na Irak są dla niego sporym zagrożeniem. Bardzo możliwe że właśnie dlatego aresztowano członków Obozu Antyimperialistycznego. Europejskie media, z polskimi środkami dezinformacji nie omieszkały donieść o pierwszych podejrzeniach na powiązania alterglobalistów z terrorystami. Okazuje się że pomoc uchodźcom politycznym, jeśli są niesłuszni ideowo to terroryzm. Paranoja w Polsce Próby kryminalizacji
ruchu, widoczne najwyraźniej we Włoszech, mają miejsce również w innych
krajach. Polska nie jest tu wyjątkiem. Chodzi o wystraszenie społeczeństw
i zmuszenie ich do bierności. Rodzimym przykładem kampanii strachu i paranoi
są przygotowania do mającego się odbyć 29 kwietnia w Warszawie szczytu
Europejskiego Forum Ekonomicznego. Kampania dezinformacyjna dotyczy działań
przeciwników szczytu. Główne wydanie Faktów TVN swój materiał na ten temat
zatytułowało "najazd barbarzyńców". W straszeniu sami siebie
przeszli jednak dziennikarze "Życia Warszawy". Wykazali się
przy tym śledczym instynktem, godnym publikacji z cyklu "Poznaj Żyda".
Dotarli bowiem do informacji, jakoby grupy zagranicznych zadymiarzy wynajęły
już jeden z hoteli w centrum miasta. Pismaki powołują się przy tym na
informacje policji (Dorota Kania, Rafał Pleśniak, "Antyglobaliści
zaatakują stolicę", ŻW 19.03.2004) Dziwne tylko że sami organizatorzy
protestów nic na ten temat nie wiedzą, a dyrekcja hotelu zaprzecza sensacyjnym
doniesieniom, ale najwyraźniej dziennikarze znają się na tym lepiej. Ponieważ
żadna informacja nie jest zbyt głupia, aby jej nie podać, poważny podobno
dziennik "Rzeczpospolita" do rewelacji innych gazet dodał, że
antyglobaliści mieli by być zakwaterowani... na nieużywanym lotnisku Bemowo
i że przygotowano tam miejsce dla aż 20 tysięcy osób. | |||