![]() |
||||||||||||||||||||
27.09.2006 Uczestniczka demonstracji antywojennej Katarzyna Jankowska oskarżona o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu (art.52 par 1 pkt.2 KW), została dzisiaj uniewinniona przez poznański sąd. Podczas rozprawy prowadzonej przez Sąd Rejonowy przesłuchanych zostało trzech świadków - dwóch policjantów i jedna uczestniczka pikiety. Oskarżona nie przyznała się do winy. Odmówiła składania wyjaśnień, a zgodziła się odpowiedzieć jedynie na pytania obrońcy. Oskarżenie opierało się na twierdzeniu policjantów, jakoby na Katarzynę Jankowską jako przewodniczącą zgromadzeniu wskazali bliżej nieokreśleni demonstranci. Podczas przesłuchania przez obronę nie potrafili jednak powiedzieć, dlaczego w obszernej notatce służbowej, jaką sporządzili po interwencji nie wskazali konkretnych osób, z których ust takie słowa padły. Jeden z policjantów, wycofał się również z kategorycznego stwierdzenia, które umieścił w notatce służbowej, że Katarzyna Jankowska podczas rozmowy z policjantami sama stwierdziła, że jest organizatorem pikiety. Podczas przesłuchania przed sądem stwierdził, że "jej słowa i zachowanie na to wskazywały". Przesłuchiwana uczestniczka demonstracji stwierdziła, że o pikiecie dowiedziała się dzień wcześniej od znajomych, nie wie, kto był jej organizatorem, a podczas samej demonstracji nie widziała nikogo, kto by jej przewodniczył. Analogiczne w treści zeznania złożyła, podczas przesłuchania na policji, inna uczestniczka pikiety, która nie stawiła się w sądzie. Jej zeznanie zostało odczytane przez sędziego i za zgodą obrony odstąpiono od jej ponownego wzywania. W mowie końcowej mecenas Agnieszka Rybak-Starczak, zwróciła uwagę na niespójności w zeznaniach policyjnych oraz brak jakichkolwiek dowodów na poparcie oskarżenia. Obwiniła również władze miasta o kneblowanie wolności słowa w Poznaniu, wspomniała o innych demonstrantach, którzy stawali przed sądami z podobnymi zarzutami zgodnie z zasadą "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie". W uzasadnieniu wyroku uniewinniającego sąd stwierdził, że teza o winie oskarżonej nie została poparta żadnymi dowodami, natomiast zeznania policjantów nie były jednoznaczne. Sprawa była monitorowana przez poznański Anarchistyczny Czarny Krzyż. Była kolejną w cyklu prawno-administracyjnych szykan wymierzonych w nieparlamentarne ruchy społeczne w Poznaniu, po raz kolejny zakończona uniewinnieniem. 27.09.2006 Kolejna uczestniczka demonstracji antywojennej stanie przed poznańskim sądem. Katarzyna Jankowska oskarżona została o przewodzenie nielegalnemu zgromadzeniu (art.52 par 1 pkt.2 KW), podczas pikiety, jaka miała miejsce w trzecią rocznicę agresji na Irak. Rozprawa odbędzie się 17.10 (wtorek) godz. 9.45 w sali 120, Sąd Rejonowy ul. Młyńska 1a, prosimy wszystkich o przybycie w charakterze publiczności. Oskarżenie działaczki antywojennej jest kolejną z cyklu represji i szykan wobec ruchu antywojennego w Poznaniu. W ciągu ostatnich kilku lat, kilkudziesięciu działaczy antywojennych stawało na ławie oskarżonych. Poniżej kilka przykładów, dotyczą one jedynie protestów antywojennych, choć oczywiście podobne represje dotykają również działaczy innych niepartyjnych, społecznych ruchów politycznych:
Listopad 2001 r. - Policja rozbija pokojową pikietę przeciwko wojnie w Afganistanie, 11 osób staje przed sądem; Styczeń 2002 r. - Policja brutalnie pacyfikuje pikietę przeciwko wojnie w Czeczenii, 40 osób zostaje zatrzymanych, trzy osoby stają przed sądem; Marzec 2004 r. - policja uzbrojona w broń gładkolufową legitymuje uczestników pikiety przeciwko wojnie w Iraku, jedna osoba staje przed sądem; Sierpień 2004 r. - 20 osób staje przed sądem oskarżonych o zakłócanie spokoju podczas demonstracji przeciwko przylotowi do Poznania prorosyjskich władz Czeczenii; ZOBACZ
WIĘCEJ Krzysztof Wantoch-Rekowski ("Pastor") działacz międzynarodowej sieci Jedzenie Zamiast Bomb (Food Not Bombs) został zatrzymany przez policję w dniu 9 sierpnia 2006 roku w Poznaniu i osadzony na 6 tygodni w więzieniu. Ciąży na nim wyrok za... uszkodzenie dowodu osobistego. Krzysztof podkleił anarchistyczną "wlepką" swój rozpadający się ze starości dowód. Wyrobienie nowego kosztuje, nie każdego na to stać. W rezultacie po wylegitymowaniu przez policję został oskarżony o złamanie art. 276 KK. Poznańskie środowisko anarchistyczne natychmiast podjęło działania zamierzające do uwolnienia "Pastora", nie przyniosły one jednak pożądanych rezultatów. Z funduszy Anarchistycznego Czarnego Krzyża, opłacona została adwokat, dba ona o możliwie najlepsze warunki pobytu w areszcie. Podjęła również próbę dokonania zamiany aresztu na grzywnę, jednak warunki, jakie trzeba spełnić, aby taki wniosek został dopuszczony do rozpatrzenia są krótko mówiąc skandaliczne (najpierw wpłata pieniędzy, następnie dwutygodniowe oczekiwanie na decyzje i bez względu na jej rezultat pieniądze przepadają). Po konsultacji z "Pastorem" odrzuciliśmy taką możliwość. Na dzień dzisiejszy wiadomo, że Krzysztof wyjdzie najprawdopodobniej 23 września. Jeśli chodzi o sam pobyt w areszcie jesteśmy w stałym kontakcie z Krzysztofem, wiec wiemy o wszystkim na bieżąco. Początkowo przebywał on na oddziale pół zamkniętym, z którego został przeniesiony na otwarty (więźniowie mogą poruszać się swobodnie po oddziale). Pikieta, pod aresztem zorganizowana przez ACK/FA Poznań i nagłośnienie sprawy w mediach sprawiło, że "Pastor" cieszy się w areszcie poważaniem zarówno wśród strażników jak i współwięźniów. Ci ostatni zafascynowani są szczególnie ilością listów, które otrzymuje (średnio kilka dziennie, dużo z zagranicy). Na oddziale obstawiane są nawet zakłady ile dzisiaj otrzyma - walutą są papierosy. Do więzienia z naszej strony płynie szeroki strumień literatury anarchistycznej, którą "Pastor" kolportuje wśród współwięźniów. Szczególnym powodzeniem cieszy się "Pomoc wzajemna" Kropotkina, pod której wrażeniem jest sam "Pastor" i prowadzi o niej ideowe pogadanki. Zresztą realizuje ją również w praktyce. Wytypował kilku najbardziej potrzebujących więźniów, na których nazwiska wysyłamy teraz paczki żywnościowe. Oczywiście areszt to nie wczasy. Podczas ostatniego widzenia Krzysztof opowiedział historię starszego człowieka, który jakiś czas temu dostał zawał serca, a straż więzienna zamiast w szpitalu umieściła go w izolatce, co prawda przeżył, ale jest częściowo sparaliżowany. Większość współwięźniów siedzi w areszcie za podobne bzdury, co "Pastor", min. spora grupa za posiadanie marihuany, drobne kradzieże itp. "Pastor" serdecznie dziękuje wszystkim za listy i pocztówki oraz okazane wsparcie... i prosi o więcej. Najgorszym wrogiem w areszcie jest nuda, a codzienna porcja listów choćby nawet krótkich, pozwala jakoś ją zabić i podnosi na duchu. Ślijcie, więc listy do Pastora!!!
Ogólnopolska Konferencja Pracownicza W dniach 17 - 18 czerwca 2006 r. odbyła się w Łodzi V Ogólnopolska Konferencja Pracownicza. Dotyczyła ona tym razem elastycznych form zatrudnienia. Jednym z najważniejszych problemów z jakim przyszło się borykać współczesnej klasie pracowniczej jest tendencja do uelastyczniania pracy. Następuje ona na wielu poziomach: definicji i filozofii pracy (ideologia); zmian w prawie pracy (na poziomie europejskim i krajowym); zmiany w praktycznym podejściu do pracy (jej uelastycznianie) na poziomie zakładów pracy (zamach na zbiorowe układy pracy); wreszcie zmian w myśleniu potocznym na temat pracy, stabilności zatrudnienia itd.
Celami Konferencji były: 1.
Próba zdefiniowania zmian w podejściu do zagadnienia
pracy (jej stabilności). W konferencji udział wzięło ponad 30 osób reprezentujących różne środowiska i związki zawodowe z Warszawy, Łodzi, Poznania, Szczecina, Katowic, Krakowa. Pierwszy wprowadzający w problematykę temat Konferencji brzmiał "Elastyczne formy zatrudnienia - zarys problemu". Jakub Grzegorczyk z grupy roboczej ds. elastyczności rynku pracy CK-LA dokonał wprowadzenia do tematu obejmującego m. in. definicje i przegląd form elastycznego zatrudnienia, zakres ich stosowania. W wystąpieniu swoim określił "deregulację" jako zniesienie restrykcji nakładanych przez państwo na rynek pracy. Wg danych statystycznych 25% zawartych w Polsce umów to umowy na czas określony. Wyższy w UE odsetek spotykamy tylko w Hiszpanii. Natomiast 10% zatrudnionych pracuje w niepełnym wymiarze czasu pracy. Poprzez agencje pracy tymczasowej zatrudnionych jest obecnie 167 tys. osób, przy czym liczba ta wzrasta. Wg szacunków samozatrudnienie dotyczy ok. 9,5% wszystkich pracujących z czego 80% osób faktycznie nie zatrudnia nikogo innego. Tych kilka liczb pokazało skalę zjawiska. W drugim punkcie głos zabrał Andrzej Smosarski (grupa robocza ds. elastyczności rynku pracy CK-LA) przedstawiając referat pt. "Elastyczność czy dyskryminacja? Szkodliwość elastycznego zatrudniania dla pracownika i jego rodziny oraz sytuacji w zakładzie pracy. Teoria segmentacji rynku pracy jako dowód na trwałą szkodliwość pracy atypowej". W wystąpieniu swoim wskazał on na wpływ deregulacji rynku pracy na codzienne życie jednostki pod kątem realizacji zasady równości obywateli oraz jej szans na godne i stabilne życie. Dokonał także oceny oddziaływania form elastycznych na pracowników etatowych i związki zawodowe. Prelegent skoncentrował się na koncepcji segmentacji rynku pracy. Stwierdził, iż powoduje ona, że zarobki dwóch osób posiadających podobne kwalifikacje, zatrudnionych na podobnym stanowisku, wykonujących pracę z podobną wydajnością, zdecydowanie się między sobą różnią (np. w tym samym mieście sprzątaczka zatrudniona w publicznej szkole podstawowej zarabia 800 zł. na rękę, a sprzątaczka dużej firmy farmaceutycznej zarabia 1500 zł. na rękę). Segmentacja rynku pracy silnie stygmatyzuje, określając niekiedy raz na zawsze miejsce zatrudnionego w "gorszym" segmencie rynku. Po referatach przeprowadzono dyskusję, w której zabierający głos uczestnicy Konferencji wyrażali swoje spostrzeżenia i zgłaszali zapytania pod adresem prelegentów. Dalej Rafał Zieleniewski (grupa robocza ds. elastyczności rynku pracy CK-LA) przedstawił temat "Prawne aspekty pracy atypowej. Przegląd procedur zatrudniania elastycznego pod kątem ich odrębności od pracy etatowej oraz koncepcje zmian w propozycjach pracodawców i pracowników". Zaprezentował istniejące zapisy prawne umożliwiające ekspansję elastycznych form zatrudniania, zidentyfikował przepisy dyskryminujące pracowników czasowych. Zaprezentował również zaawansowanie pracy Komitetu Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników nad zmianami w kodeksie pracy, które na powrót uregulowałyby rozchwiany rynek pracy. Jarosław Urbański i Marcel Szary z Ogólnopolskiego Związeku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza przedstawili referat pt.: "Elastyczność wewnętrznego (zakładowego) rynku pracy. Układy zbiorowe - aktualne tendencje. Wnioski dla ruchu pracowniczego". Głównym zadaniem referatu była identyfikacja zagrożeń wynikających z uelastyczniania rynku pracy na poziomie przedsiębiorstwa, próba znalezienia recepty na odwrócenie obecnego kierunku zmian. Prelegenci przedstawili temat opierając się na analizie przypadku, tj. sytuacji w zakładzie H. Cegielski-Poznań S.A. Skoncentrowali się na kilku aspektach tego zagadnienia. Po pierwsze na tendencji do zwiększenia ilości nadgodzin przy jednoczesnej próbie obniżenia wynagrodzenia - w obu przypadkach przy ignorowaniu zapisów Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy (ZUZP). Stwierdzano, że już na poziomie planowania produkcji, w oficjalnych dokumentach tego dotyczących, przyjmuje się większą ilość nadgodzin, niż jest to zapisane w ZUZP. Po drugie, przedstawiono też jakimi metodami dyrekcja stara się obejść zapisy ZUZP dotyczące nadgodzin i zapłaty za nie. Pokazano, że nawet na poziomie zakładu pracy mamy do czynienia z segmentacją rynku pracy. Na zakończenie przedstawili, jak w sposób spontaniczny robotnicy "obchodzą" narzucane przez dyrekcje rygory dotyczące pracy w nadgodzinach. W dyskusji ważnym uzupełnieniem był głos Zbigniewa Kowalewskiego, który stwierdził, iż w Polsce tylko 20% zakładów jest objęte zbiorowymi układami pracy i jest to najniższy odsetek w UE, a dodatkowo zapisy tych układów z reguły - z perspektywy klasy pracowniczej - są słabsze niż w przypadku innych państw Unii. Po przerwie Katarzyna Rakowska z sekcja edukacyjnej CK-LA przedstawiła referat pt.: "Wsparcie czy dyskryminacja? Wpływ uelastyczniania rynku pracy na sytuację młodzieży na przykładzie Polski i Francji". Zadaniem referatu było przedstawienie szczególnej formy deregulacji rynku pracy jaką stanowią programy zatrudnieniowe skierowane do osób wkraczających na ścieżkę zawodową, analiza rzeczywistych skutków projektów typu "pierwsza praca", itd. Wyjściową tezą referatu było stwierdzenie, że często pod pozorami ułatwień wejścia młodych osób na rynek pracy, dokonuje się w rzeczywistości segmentacja rynku pracy. Młodzi stają się rezerwuarem taniej siły roboczej. Podstawowym problem jest tu wysokich odsetek młodych osób pozostających bez pracy: w Polsce między 15 a 24 rokiem życia bez pracy pozostaje 34,6% osób; 40% osób które ukończyły szkolę (absolwentów) pozostaje bez pracy, w tym 31% absolwentów szkół wyższych (i 60% absolwentów szkół zawodowych). Wprowadzony w 2002 roku program "pierwsza praca" powoduje, że na chwilę obecną 180 tys. osób bierze udział w tzw. stażach (i zostają "zdjęci" ze statystyk bezrobocia). Z uwagi na to, iż program jest opłacany z środków publicznych, bardzo chętnie z pracy stażystów korzystają biznesmeni, którzy jednak często nie oferują potem stażyście miejsca pracy, ale szukają po roku nowego stażysty, gwarantującego niski koszt siły roboczej. M.in. dlatego program "pierwsza praca" nie cieszy się uznaniem wśród młodych. Dość powiedzieć, że 71% stażystów to kobiety, których - jak wiadomo - sytuacja na rynku pracy jest gorsza od mężczyzn. Drugie dnia wprowadzono na początek jeszcze jeden, nie przewidziany w programie referat dotyczący tzw. "flex-security". O koncepcji tej - teoretycznie łączącej elastyczność zatrudnienia z bezpieczeństwem socjalnym - mówił Jakub Grzegorczyk przedstawiając doświadczenia w tym względzie takich krajów jak: Dania, Holandia i Hiszpania. Na przykład w Danii przepisy warunkują wysoki poziom elastyczności numerycznej (ilości zatrudnianych, łatwość zwolnień, itp.), które jest jednak łączone z zabezpieczeniami socjalnymi na wypadek bezrobocia (m.in. wysokie świadczenia dla bezrobotnych). Podstawowym problemem jest to, że świadczenia są bardzo kosztowne. W dyskusji zastanawiano się gdzie powinno być usytuowane bezpieczeństwo socjalne: czy powinno ono wynikać z ustroju ekonomicznego czy politycznego danego kraju? Następnie Andrzej Smosarski w referacie: "Społeczeństwo obywatelskie w obronie pracowników czasowych. Zadania organizacji społecznych i politycznych w walce z dyskryminacją opartą na pracy tymczasowej". Zastanawiał się nad możliwym planem działań do realizacji w ramach długofalowej kampanii politycznej w obronie pracowników czasowych. Podobny cel przyświecał wypowiedziom Bogusław Zięteka (Wolny Związek Zawodowy Sierpień 80) i Jarosława Urbańskiego dotyczącym "Elastyczności rynku pracy - wyzwanie dla związków zawodowych. Jak wspomagać pracowników czasowych w walce z dyskryminacją stosowaną przez państwo i pracodawców?" Chodziło o prezentację pomysłów na działania związków zawodowych dla poprawy sytuacji pracowników czasowych wewnątrz przedsiębiorstw, znalezienia najlepszej platformy dla możliwości reprezentowania osób zatrudnionych w formach elastycznych oraz doprowadzania ich do zatrudniania na umowę o pracę. Jako pierwszy w tym punkcie głos zabrał Jarosław Urbański, który dokonał krótkiego podsumowania Konferencji poprzez przypomnienie jej głównych wątków tematycznych, najważniejszych dyskusji i płynących z nich wniosków, propozycji działań na przyszłość. Następnie przedstawił dwa przykłady skutecznej walki z elastycznością pracy: VW w Poznaniu i polscy pracownicy hurtowni w Irlandii. W obu przypadkach chodziło o zagwarantowanie takich samych warunków pracy i płacy pracownikom agencjom pracy tymczasowej. Bogusław Ziętek w swoim wystąpieniu stwierdził, że jeżeli związki zawodowe chcą skutecznie walczyć z elastycznością zatrudnienia muszą się bardziej otworzyć i wyjść poza zakłady pracy. Ważna jest tu współpraca zarówno z młodzieżą, jak pracownikami sezonowymi na Zachodzie, bezrobotnymi itd. Tylko tego typu działaniami związki zawodowe mogą wyjść poza tradycyjne ramy obszarów, którymi na co dzień się zajmują. Na zakończenie próbowano dokonać wyboru wiodącego tematu kolejnej konferencji oraz jej komitetu organizacyjnego. Najwięcej głosów zebrał temat dotyczący roli związków zawodowych. Ustalono, że komitet organizacyjny na tym etapie nie ulegnie zmianie. Nie ustalono dokładnej daty VI OKP, choć będzie to prawdopodobnie II połowa maja 2007 roku. Nie przesądzono także o miejscu następnej Konferencji. Jakub
Grzegorczyk (CK-LA - Warszawa) 14.06.2006 Nie obyło się bez represji wobec ruchu anarchistycznego i antyfaszystowskiego podczas warszawskiej Parady Równości z 10 czerwca 2006 roku. Do prowokacji ze strony policji oraz ataków NOP dochodziło przez całą jej trasę. Już od godz. 12.00, w miejscu planowanego rozpoczęcia manifestacji pod Sejmem zgromadziło się bardzo dużo policji, która przeszukiwała ludzi i była dość agresywna. Ok. 15.00, tuż przy placu Bankowym zatrzymała ona niemieckiego anarchistę za to, że próbował wyrwać NOP-owcom homofobiczny transparent. Usiłowała też zatrzymać dwie inne osoby z bloku anarchistycznego, ale udało się temu zapobiec dzięki aktywnej postawie manifestantów. Kilku
zamaskowanych antyfaszystów zatrzymano też na pl.
Teatralnym tuż po oficjalnym zakończeniu Parady
ok. 15.40. Część z nich otoczono kordonem. Demonstrantów
przewrócono na ziemię i obezwładniono. Wkrótce zostali
jednak uwolnieni. Rzecznik prasowy policji przeprosił
ich za metody działań młodych funkcjonariuszy, którzy
"nie wiedzą, co czynią"! Wyraz ignorancji
i braku dziennikarskiej rzetelności dały też oficjalne
media. Relacjonując przebieg Parady Równości pomyliły
anarchistów z nazistami. Mówiąc o ich agresywnym
zachowaniu oraz interwencji policji TVN pokazała
twarze zatrzymanych uczestników z bloku antyfaszystowsko
- anarchistycznego. Na komisariacie funkcjonariusz sięgał po brutalne, nieusprawiedliwione sytuacją metody obezwładniające, (tj. wyzwiska i szarpanie za brodę). Na prośbę o podanie swojego imienia, nazwiska oraz stopnia służbowego reagował on agresją słowną i fizyczną. Protokół odbioru rzeczy doręczył dopiero po wielokrotnych prośbach zatrzymanego. Inny policjant (jego dane pozostają nieznane, gdyż zatrzymany nie otrzymał protokołu przesłuchania) stosował w stosunku do niego groĽby karalne oraz przemoc fizyczną (zrzucanie z krzesła). Próbował też wykorzystać nieznajomość przepisów prawnych aktywisty. Choć przesłuchiwano go jako świadka (nie może on odmówić składania zeznań), wielokrotnie dawano mu do zrozumienia, że jest podejrzany. Ponadto skuto go kajdankami, co w żadnej mierze nie powinno być stosowane w stosunku do osób występujących w tym charakterze. Ok.
godz. 20.30 aktywistę zwolniono. Działając na podstawie
art. 15 ust. 7 "Ustawy o Policji" z dnia
6 kwietnia 1990 r. złożył on do warszawskiej Prokuratury
Rejonowej oraz na komendę policji zażalenie na czynności
podjęte w trakcie zatrzymania i przesłuchania na
KRP Warszawa - Śródmieście w dniu 10 czerwca 2006
. Zaskarżył działania funkcjonariusza, który złamał
artykuł 14 ust. 3 "Ustawy o Policji".
Sprawa zatrzymania warszawskiego antyfaszysty została
nagłośniona medialnie, a o arbitralnych metodach
działania policji poinformowano też Fundację Helsińską.
Policjanci nie ukrywali swej agresji również wobec
grupy anarchistów oczekujących przed komisariatem
na Wilczej na uwolnienie zatrzymanego kolegi. W chwili pisania tego artykułu nadal w nim przebywa. Niestety, nie wiadomo, jak długo. Jego adwokat zamierza złożyć do prokuratury wniosek o uchylenie aresztu, ale również odwiedzić zatrzymanego w więzieniu, gdyż pozostaje on bez jakiegokolwiek kontaktu. Ponieważ sprawą nie wykazała żadnego zainteresowania Amabasada Niemiec, niezwykle istotne jest telefonowanie oraz wysyłanie faxów i maili zmuszających ją do podjęcia jakichkolwiek działań zmierzających do uwolnienia niemieckiego aktywisty. Być może będzie również potrzebna pomoc pieniężna na opłacenie kaucji. Zaplanowano akcje solidarnościowe. Warto podkreślić, iż sprawą zatrzymań aktywistów z Niemiec, jak i działacza warszawskiego nie zainteresowali się również oficjalni organizatorzy Parady Równości. Tuż po jej zakończeniu, na placu Teatralnym wypraszali zamaskowanych anarchistów i antyfaszystów, bądź też nakłaniali do odsłonięcia twarzy. Jak się wyrazili, "nie życzą sobie prowokacji". Okazuje się, że ci "agresywni chuligani" i "prowokatorzy" nie są przez nich mile widziani na Paradzie, a represjonowanych i uwięzionych pozostawia się samych sobie. Ambasada
Niemiec Agnieszka, ACK-Warszawa |
|
|||||||||||||||||||