ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english


SYTUACJA PRAWNA ROZBRATU

Sytuacja prawna Rozbratu przez lata obrosła w wiele mitów. Niby wszyscy wiedzieli jak jest, ale tak naprawdę powtarzano jedynie zasłyszane historie i opierano się o domysły. Przez lenistwo obrana została opcja "defensywnego" nasłuchiwania. Przez lata istnienia Rozbratu było kilka alarmów. Wszystko jednak miało charakter doraźny, kiedy okazywało się, że nie jest tak zle emocje opadały i wszystko wracało do stanu poprzedniego... skłot to znaczy przecież przycupnąć, przeczekać...

Rozbrat położony jest na terenie podzielonym na trzy działki, których granice przecinają go w poprzek, często przez środek budynków. Działki ciągną się od płotu po lewej stronie od wejścia aż do rzeki Bogdanki. W podobnej sytuacji znajdują się więc także granicząca z nami drukarnia, auto-komis (tu sprawa jest trochę inna ale o tym pózniej) oraz zespół ogródków działkowych.

Pierwsza działka rozciąga się na szerokości od muru salonu Peugeota przy wejściu po dużą salę koncertową, odcinając jej kawałek. Z użytkowanych przez nas budynków znajdują się więc na niej: Klub (z ciemnią i biurem), pokój mieszkalny za Klubem, narzędziownia i wspomniany już kawałek sali koncertowej.

Działka ta od 1991 roku była w posiadaniu R.B. (nazwiska nieistotne - podajemy więc jednie inicjały). R.B. nabył 1/5 całej działki na własność od pani S. K. Nie płaciła ona podatków za swój teren od 1933 roku. Dzięki dobrym prawnikom i niejasnym machinacjom (księga wieczysta zniknęła z poznańskiego sądu aby odnalezć się w innym, wróciła do Poznania już z nowym wpisem) w 1994 roku wyrokiem sądu przyznano R. B. pozostałe 4/5 działki. Od tego roku jest prawnym właścicielem gruntu. Sprawa jednak była rozpatrywana przez kolejne instancje sądu za sprawą właścicieli ogródków działkowych. Niestety w 2002 roku NSA zatwierdziło słuszność wyroków niższych instancji sądu. Działkowcy musieli się wynieść z "pasa" ziemi należącej do R.B. Sprawa została przegrana głownie na skutek irracjonalnego podejścia do sprawy Związku Działkowców, który nie wysyłał przedstawicieli na rozprawy, nie informował działkowców itp. - w grę wchodzi albo skrajna głupota albo jakieś przekręty korupcyjne.

R.B. jest drobnym hochsztaplerem, właścicielem wspomnianego wyżej Auto-komisu. Sytuacja z nim była niejednoznaczna - z jednej strony "można się z nim zawsze dogadać", z drugiej trwała z nim swego rodzaju "zimna wojna" i nerwówka. Kiedyś zażądał np. aby mu płacić za użytkowanie terenu, w końcu jednak stwierdził, że jest z nami za dużo kłopotu i w 2003 r. lub na początku 2004 r. odsprzedał kawałek pasa, na którym stoi skłot niejakiemu J.P.

W marcu 2004 roku ludzie ze skłotu wychwycili dwie osoby robiące zdjęcia na Rozbracie. Po krótkiej rozmowie oznajmili, że robią dokumentacje budynków do wyburzenia, co miało stać się na początku kwietnia... Wszczęto alarm. Po wybadaniu sprawy w różnych urzędach (kiedy to dowiedzieliśmy się, że nawet tam mamy naszych sympatyków - ale o tym sza..) okazało się, że w kwietniu na pewno nic dziać się nie może, co potwierdził w rozmowie sam J.P. Stwierdził jednak, że zamierza wjechać z buldożerami w lipcu. Jak na razie...odpukać... nic się nie dzieje. Należy jednak się domyślać, że z tej strony na pewno czekają nas problemy gdyż, jak by na to nie patrzeć, J.P. w przeciwieństwie do R.B. wpakował w teren pieniądze i raczej tak łatwo nie odpuści...

Druga działka, na której położona jest większa część skłotu (część budynku mieszkalnego, dwie sale koncertowe, Biblioteka, garaże) należy do firmy Darex i jest terenem "spornym" ponieważ pod zastaw tego terenu wzięty został kredyt w Banku Spółdzielczym w Raszynie (Zrzeszenie Mazowieckiego Banku Regionalnego S.A.). Kiedyś był to teren przemysłowy, mieściły się tu zakłady, magazyny, garaże i biura. Dziś firma jest zadłużona w Banku na około 3 mln złotych. Bank nie może prawnie dostać terenu na własność i nim dysponować: prowadzić na nim inwestycji, wydzierżawić, sprzedać. Polskie prawo wymaga doprowadzenia strony (Darexu) do sądu i zatwierdzenia wyroku (właściciele Darexu są jednak gdzieś na Bahama albo w piachu, szuka ich Interpol i ch... wie kto jeszcze). Teren jest jednak zastawiony pod oprocentowany kredyt i kiedy odsetki przekroczą wartość tego gruntu wówczas bank może wystąpić do sądu o przyznanie kuratora dla osoby nieobecnej jako strony i rozpocząć procedurę przejęcia terenu na własność. Według rozmów z ludźmi biegłymi w tej sprawie, czas ten już minął. Tego obawiamy się najbardziej... Jednak sprawa na razie wygląda o tyle dobrze, że koszty jakie poniósłby Bank chcąc przejąć teren są astronomiczne, musi więc ewentualnie znalezć bogatą korporację, której opłacałoby się ponieść takie koszty, lub spróbować upchnąć działkę miastu.

Trzecia działka należy do skarbu państwa, jest ona jednak najmniejsza, obejmuje końcówkę skłotu z kawałkiem części mieszkalnej i tzw. "prądownię" (Ci, którzy pojawiają się na Rozbracie dłużej pamiętają ją jako "A-raj Pub"). Z tej strony nie mieliśmy jeszcze żadnych alarmujących wieści.

Jak widzicie komfortowa sytuacja dzięki, której mogliśmy przez tyle lat funkcjonować jako swoista wolna enklawa w sercu miasta, może się niebawem skończyć. Na pewno nie oddamy Rozbratu bez walki i mamy nadzieje, że jeśli nadejdzie "ten" dzień wszyscy stawicie się na wezwanie.


Praca czyni własność!

Skłot to określenie, które pojawiło się pierwszy raz pod koniec lat 60-tych na Zachodzie, choć już wcześniej oczywiście zdarzały się podobne formy użytkowania budynków. Nie miej jednak jako idea, skłoting zaistniał właśnie wtedy. Z biegiem czasu zjawisko stało się na tyle silne, że przyjęło znamiona ruchu zwanego "skłotingiem". Dziś w Europie skłot można spotkać w każdym większym mieście, a w Holandii ustanowiono nawet prawo, które ułatwia ich aktywność.


Pierwotną ideą Rozbratu było wspólne mieszkanie grupki ludzi o podobnych poglądach na życie, chęć tworzenia swoistej komuny, wspólnoty stanowiącej alternatywę do świata opartego na "wyścigu szczurów". Jednak idea Rozbratu z czasem ewoluowała. Rozbrat rozwijał się jako miejsce. Zmieniali się ludzie je tworzący. Wyszedł on poza sferę mieszkalną i zaczął, w oparciu o sąsiednie budynki, podejmować działalność kulturalną, społeczną i polityczną.

Wąskie grono ludzi zaczęło się rozrastać, stając się swoistego rodzaju "społecznością otwartą", która postawiła sobie za zadanie utrzymanie miejsca i kreowanie wolnej myśli w oparciu o nie.

Rozbrat to zarówno miejsce jak i ludzie. Jako miejsce Rozbrat dzieli się na kilka autonomicznych, acz integralnych części jak m.in. budynek mieszkalny - nazywany przez nas potocznie skłotem, bibliotekę anarchistyczną, dwie sale nazywane przez nas koncertownią i halą, klub anarchistyczny. O taką infrastrukturę opieramy swoją aktywność.

Rozbrat od początku stanowił również mieszkanie dla grupy ludzi. Tak jest do dziś. Liczba skłotersów waha się w granicach 15-20 osób + psy, koty, króliki i rybki.

W oparciu o Rozbrat podejmowana jest szeroka działalność kulturalno-społeczna. Organizowane są tu koncerty, wystawy, festiwale jak i wiele innych działań. Indywidualnie i jako grupa często zapraszani jesteśmy również do współorganizowania różnego rodzaju projektów. Poprzez wykłady, warsztaty, wystawy możemy docierać do ludzi, a swoje idee przedstawiać poprzez ich realizację.