ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english

policja rasizm represje SIS ulica wojny wolny Kaukaz wybory

 


Ich jest ośmiu - nas są miliony!

G8 znaczy tyle co "G7 plus jeden". G7 to forum przywódców siedmiu najbogatszych i najpotężniejszych krajów świata: Wielkiej Brytanii, Kanady, Francji, Niemiec, Włoch, Japonii i Stanów Zjednoczonych. G7 spotyka się corocznie od 1975 r, aby prowadzić nieformalne dyskusje o globalnej ekonomii i polityce. Rosja po przekształceniu się w gospodarką wolnorynkową została zaproszona w 1998 r. przez G7 ze względu na swój arsenał jądrowy i bogactwo zasobów naturalnych. G8 nie ma statusu prawnego, istnieje poza jakimikolwiek demokratycznymi ramami. Z racji wspólnej ekonomii, wojsk, władzy dyplomatycznej i wpływów, państwa G8 wywierają ogromny nacisk na światowe instytucje, takie jak ONZ, Światowa Organizacja Handlu, Światowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy (gdzie G7 posiada prawie 50% głosów). Wszystkie państwa grupy G8 w końcu udzielają wzajemnie biernego wsparcia swojej polityce, nawet gdy jest to brutalna wojna w Czeczenii czy Iraku.

Narady G8 odnoszą się do globalnych problemów głodu, zanieczyszczenie środowiska, długów, kryzysów finansowych, rosnącej stagnacji czy terroryzmu. Jednak to, co rozumieją przez rozwiązanie globalnych problemów, stanowi w rzeczywistości jego część. Przez neoliberalna politykę rządów i korporacji pogarsza się stabilność warunków życia pracowników, pogłębiają się dysproporcje pomiędzy biednymi i bogatymi. Majątek 358 światowych miliarderów przewyższa połączone roczne dochody blisko trzech miliardów ludzi. Długość życia ludzi w krajach Trzeciego Świata jest o połowę krótsza od życia ludzi w krajach zachodnich. Połowa ludzi na świecie musi wyżyć za 2 dolary dziennie. Ponad 20 milionów pracuje jako niewolnicy. Niepohamowane dążenie do zysków i koncentracji kapitału skutkuje nie tylko bezprzykładnym wyzyskiem i głębokimi dysproporcjami społecznymi, ale także eksploatacją bogactw naturalnych i środowiska. W dalszym ciągu kurczą się obszary lasów tropikalnych, giną kolejne gatunki roślin i zwierząt, choć udaje się zredukować jedne typy skażeń, pojawiają się nowe zagrożenia jak choćby żywność modyfikowana genetycznie.

Dla G8 "zagwarantowanie bezpieczeństwa energetycznego" oznacza zagwarantowanie dostępu najbardziej rozwiniętych państw świata do zasobów naturalnych i zróżnicowanie eksploatacji ograniczonych zasobów. Problemy takie, jak brak rozwiązań dla odpadów radioaktywnych są jednak ignorowane, a G8 planują budowę nowych reaktorów jądrowych. Próbuje się za pomocą mediów zmienić podejścia opinii publicznej do kwestii bezpieczeństwa jądrowego (np. ostatnie historie opisujące, że katastrofa w Czarnobylu nie była tak wielkim zagrożeniem dla zdrowia).

Od antyszczytu w Seattle w 1999 r. za każdym razem, gdy zbierają się ci, którzy roszczą sobie prawo do rządzenia światem - wybuchają masowe protesty. Choć media robią z nas, protestujących, zadymiarzy przeciwnych wszystkim i wszystkiemu - nie jesteśmy antyglobalistami. Jesteśmy za wolnym przepływem ludzi, idei i dążeń ponad wszelkimi granicami. Wiemy, że kiedy przywódcy G8 nawołują do walki o wolność, to walczą o wolność akumulacji kapitału. Według nich odpady jądrowe muszą mieć wolność przekraczania granic Rosji, choć nie muszą mieć tego prawa ludzie. Polityka państw G8 wobec imigrantów jest jawnie rasistowska.
Żądamy końca ery atomowej i końca wojny. Żądamy bezpłatnej służby zdrowia i edukacji dla wszystkich. Żądamy zaprzestania rządów polityków bogatej Północy nad resztą świata.

Szczyt G8 nie rozwiąże problemów, G8 jest problemem. Rozwiązać szczyt G8!


UNIA EUROPEJSKA czy istnieje inna droga?

Wiele złudzeń związanych z Unią Europejską, które stają się udziałem polskiego społeczeństwa, wynika z reklamowego charakteru rządowych programów informacyjnych. Tak jak w reklamie samochodu nie ma tłoku na drodze, tak i w Unii świeci słońce, morze jest niebieskie, a ludzie zwiedzający zabytki szczęśliwi i uśmiechnięci. To typowy chwyt oddziaływania obrazkami na podświadomość i trudno z tym dyskutować na gruncie merytorycznym. Polska powinna wejść do Unii, bo jest tam "fajnie i kolorowo. Oglądamy np. panią minister, która opowiada jak przyjemnie jest wyjechać za granicę, zwiedzać zabytki lub spotkać się z przyjaciółmi z innych krajów, a potem pokazuje się polskich robotników budowlanych w Hiszpanii twierdząc, że wejście do Unii oznacza usunięcie wszelkich barier w zatrudnieniu za granicą, choć wiadomo, że tego właśnie nie udało się wynegocjować...
Nie bardzo wiadomo, dlaczego - skoro zjednoczenie jest tak korzystne - musi zostać ono zadekretowane z góry. Obecne referendum unijne jest bowiem parodią debaty publicznej, gdzie zamiast rzeczowej informacji otrzymujemy zestaw wideoklipów reklamowych. Nie ma wątpliwości, że sprawy zostały już rozstrzygnięte.

OTWARTE GRANICE
Tak naprawdę cały proces integracji z UE nie służy, jak to głoszą szczytne hasła, jednoczeniu się ludzi, wymianie kulturowej, rozwojowi nauki, lecz przede wszystkim maksymalizacji zysków dla multikorporacji, które chcą mieć swobodę przepływu i obrotu towarów, handlu i usług oraz pieniądza.
Nasze wejście do UE nie oznacza otwarcia granic lecz zamknięcie tych otwartych. Już dziś wiadomo, że traktat z Schengen (to właśnie ratyfikowanie jego, a nie traktatu akcesyjnego do UE jest podstawą zniesienia kontroli granicznych) dla Polaków obowiązywać będzie dopiero za co najmniej kilka lat. Jednocześnie już w tej chwili zamknięta została granica wschodnia co spowoduje ustanie ruchu przygranicznego i sytuację niekorzystną dla naszej gospodarki oraz podział ludzi na kategorię uprzywilejowaną (UE) i wyzyskiwaną (reszta).

DEMOKRACJA
Nawet formalnie struktura Unii nie ma nic wspólnego z demokracją. Prawo jest równocześnie stanowione i egzekwowane przez Radę Unii Europejskiej (w stosunku do państw członkowskich) i Komisję Europejską (także do osób fizycznych i prawnych). Niedemokratyczny system stanowienia prawa w Unii pozwala całkowicie pomijać interesy i wolę obywateli. Nikt już nie kryje, że regulacje prawne powstają w wyniku uzgodnień między urzędnikami, a bezpośrednio zainteresowanymi czyli korporacjami z udziałem ekspertów. Oczywiście eksperci doradzają tym lepiej, im lepiej są opłacani.
Komisja Europejska jest organem, który nie podlega nawet kontroli Parlamentu Europejskiego. Jej decyzje są nadrzędne nawet wobec instytucji pseudo-demokratycznych. Decyzje, które mają wpływ na życie milionów ludzi podejmowane są za zamkniętymi drzwiami przez ponadnarodowe komisje, których samo istnienie jest często objęte tajemnicą.
Nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której zmuszani jesteśmy do finansowania uzurpatorów. Coraz większa część publicznych pieniędzy przeznaczana jest na utrzymywanie rosnącej biurokracji unijnej. Najbardziej wpływowi urzędnicy nie zostali mianowani w sposób demokratyczny, a jednak nie możemy odmówić płacenia podatków na ich utrzymanie. Każdy obywatel ma niezbywalne prawo określenia, na co mają zostać wydane pieniądze z jego podatków.
Wzmożona rola biurokracji unijnej to także wzmożona ingerencja państwa w życie obywateli. Dla państwa interes społeczny jest utożsamiany z interesem wielkiego biznesu. Samoorganizacja społeczna jest postrzegana jedynie jako zagrożenie. Bieżąca polityka ma na celu maksymalizację wpływów biznesu i zminimalizowanie wpływów inicjatyw obywatelskich. Demokracja bezpośrednia pozostaje jednak jedynym sposobem uzyskania kontroli nad własnym życiem.
Naiwnością jest oczekiwanie, że w UE zmniejszy się korupcja urzędników. Większość środków rozdzielana jest według uznania, a skomplikowane procedury czy zasady konkursów, które teoretycznie mają zapobiegać korupcji, tylko pogarszają sytuację. Bardzo łatwo jest odrzucić wniosek lub odmówić certyfikatu pod pozorem niespełnienia wymogów formalnych. Demokratyczna kontrola unijnej biurokracji praktycznie nie istnieje. W latach 90 przez zachodnią Europę wielokrotnie przetoczyła się fala skandali korupcyjnych.

BEZROBOCIE
Bezrobocie w krajach Unii jest dość wysokie, zwłaszcza, jeżeli uwzględnimy imigrantów, którzy nie figurują w tego typu statystykach. To strukturalny problem systemu kapitalistycznego, który domaga się maksymalizacji zysków, poprzez obniżkę płacy dzięki większej konkurencji na rynku pracy. Zwiększenie roli pracy tymczasowej jest właśnie tym, co chcą osiągnąć europejscy biurokraci, wzorując się na przykładzie wrogo nastawionych do praw pracowniczych krajów takich, jak USA. Liberalizacja kodeksu pracy oznacza obciążenie kosztami świadczeń socjalnych samych pracowników, co pozwala na zwiększenie zysków przedsiębiorców. To jeden z głównych celów polityki gospodarczej Unii Europejskiej. Dla pracowników w Polsce może oznaczać to mniej świadczeń i mniej gwarancji socjalnych, więcej pracy na pół i ćwierć etatu i obciążenie pracowników kosztami opieki zdrowotnej, emerytury i wypoczynku. Fale protestów i strajków pracowniczych w Europie Zachodniej, jakie mają miejsce w ostatnich latach, a które są w wielu przypadkach jednymi z największych od II Wojny Światowej, bezpośrednio dowodzą, że powstający nowy system pracy nie odpowiada społeczeństwu europejskiemu.
Według najbardziej optymistycznej prognozy opracowanej przez doradców prezydenta RP, bezrobocie w Polsce, które obecnie wynosi 18,7 %, w roku 2005 nadal będzie wynosić 18 %, a do 2010 roku spadnie zaledwie o 1 %. Wszelkiego typu "obiecanki" reklamowe dotyczące pracy w UE są tylko sloganami dla naiwnych, w momencie kiedy np. program restrukturyzacji hutnictwa - narzucony traktatem akcesyjnym - spowoduje, iż w tej tylko branży straci pracę ok. 30 tysięcy osób.

ROLNICTWO
Wspólna Polityka Rolna Unii jest ostro krytykowana zarówno przez ekologów, jak i ekonomistów. System oparty na wysokich dotacjach oznacza nie tylko zniekształcenie rynku, ale także finansowanie rolnictwa przemysłowego z kieszeni podatników (system ten niszczy też rolnictwo w krajach gdzie dotacji nie ma lub są niższe - jak obecnie w Polsce i krajach Trzeciego Świata). Rolnictwo UE i Stanów Zjednoczonych znajduje się obecnie w stanie wojny cenowej finansowanej z publicznych pieniędzy. Dąży się do intensywnej monokultury, faworyzowania eksportu i importu zamiast lokalnej produkcji, zniszczenia środowiska i likwidacji drobnych gospodarstw stanowiących jedyne ˇródło utrzymania wiejskich rodzin. Europejscy biurokraci chcą drastycznie zmniejszyć ilość osób pracujących w sektorze rolniczym. Tak jak w wyniku działań hipermarketów, które w porozumieniu z dużymi dostawcami doprowadzają do likwidacji drobnych sklepów, rolnicy posiadający niewielkie areały zostaną zmuszeni do sprzedania ziemi i podjęcia nisko opłacanej pracy na przemysłowej farmie. Ich status zostanie sprowadzony do roli najemnych pracowników rolnych.
Polska jest już ostatnią enklawą w Europie (nie licząc Norwegii), w której zachowały się metody uprawy i hodowli właściwe dla gospodarstw rodzinnych, tradycyjny krajobraz wsi wraz ze specyficznym ekosystemem przyjaznym środowisku. We wszystkich krajach imperium ZSRR kolektywizacja rolnictwa doprowadziła do likwidacji indywidualnych gospodarstw rodzinnych. Ten sam proces w Europie Zachodniej wymuszony został mechanizmami ekonomicznymi. Zniszczenie struktury polskiej wsi będzie zatem stratą nieodwracalną. W obecnym stanie polskiej gospodarki ewolucja rolnictwa w pożądanym przez Unię kierunku doprowadzi do spotęgowania problemów społecznych związanych z bezdomnością, bezrobociem, obciążeniem budżetu wydatkami socjalnymi. Miasta nie będą w stanie wchłonąć migracji chłopów rugowanych z ziemi. Zmniejszeniu zatrudnienia w rolnictwie po II Wojnie Światowej towarzyszyło intensywne uprzemysłowienie i budownictwo mieszkaniowe. Obecnie nawet dla mieszkańców miast nie wystarcza pracy i mieszkań.

SZANSA DLA POLSKI
Złudzeniem jest, że po wejściu do Unii tylko od nas będzie zależało, czy Polska wejdzie na drogę rozwoju. Z przebiegu i wyniku negocjacji jasno wynika, że nasi partnerzy ograniczyli możliwości rozwoju polskiej gospodarki wszędzie tam, gdzie obawiali się konkurencji. Bez najmniejszych skrupułów zabezpieczyli w negocjacjach swoje interesy np. w dziedzinie rybołówstwa otrzymali natychmiastowy pełny dostęp nawet największych kutrów do polskich łowisk. Po wejściu do Unii asortyment narzędzi utrzymujących Polskę w sytuacji eksploatowanej kolonii znacznie się poszerzy. Np. wypróbowanym sposobem na eliminowanie konkurencji jest w UE tworzenie takich regulacji prawnych, które pod pozorem troski o higienę, zdrowie, środowisko, bezpieczeństwo lub potrzebę unifikacji wykluczą z rynku precyzyjnie tego, kogo trzeba. Anegdotą stała się norma na krzywiznę bananów, która wyeliminowała z importu do UE Amerykę Łacińską na rzecz Karaibów
Przykładem realizacji szlachetnych zasad UE może być wynik negocjacji w kwestii transportu drogowego. W imię zasady swobodnego przepływu towarów w ramach Jednolitego Rynku, Unia zażądała natychmiastowej zgody na wjazd ciężarówek o nacisku 11,5 t na jedną oś na trasy przelotowe przez Polskę. Polskie drogi mogą wytrzymać tylko 8 t, a więc natychmiast Polska musi wzmocnić 1650 km dróg. Niepewna i rozłożona w czasie pomoc Unii na modernizację polskich dróg pokryje mniej niż czwartą część kosztów. Skąd wziąć pozostałe 30 mld zł to zmartwienie polskich ministrów infrastruktury i finansów oraz polskiego podatnika.

KOSZTY
Bardzo skrzętnie skrywaną sprawą przez polski rząd jest kwestia olbrzymich kosztów przystąpienia Polski do UE. A są to koszty wręcz niewyobrażalne, obejmujące szereg dziedzin, które muszą być dostosowane do wymogów UE. Koszty te zaś poniesiemy my wszyscy - podatnicy. Nie mówi się także o tym, iż nasze rolnictwo i przemysł nie będą w stanie konkurować z dobrze rozwiniętym i dotowanym konkurentem z UE. My zaś, na żadne finansowe wsparcie ze strony rządu polskiego liczyć nie możemy, jedynie na wzrost podatków czy to bezpośrednich, czy pośrednich - by pokryć koszty naszego przystąpienia. Dlatego też otwarcie naszego rynku spowoduje upadek rolnictwa i wielu przedsiębiorstw oraz wykupienie ich przez bogate multikorporacje. "Na dzień dobry" ceny towarów konsumpcyjnych wzrosną o kilka procent (wg "Rzeczpospolitej" o 4-5 %).

ALTERNATYWA
Pomysł zjednoczenia Europy jest jednym z elementów procesu globalizacji, czyli podporządkowania ludzi, środowiska naturalnego, kultury i gospodarki interesom wielkiego, międzynarodowego biznesu. Nie potrzebujemy takiej Zjednoczonej Europy! Cena za integrację jest zbyt wysoka, a korzyści dla większości ludzi - żadne.

Jesteśmy za Europą bez granic, ale również tych oddzielających nas od Wschodu i od Południa, Europą bez wiz i deportacji. Jesteśmy za Europą autentycznej i oddolnej demokracji, suwerennych samorządów jako formy organizacji terytorialnej, a także samoorganizacji w sferze gospodarki. Jesteśmy za Europą samorządów działających pokojowo w celu urzeczywistnienia wspólnych potrzeb i interesów, opierając się o współpracę i pomoc wzajemną, nie zaś na państwowym aparacie przemocy, ekonomicznym dyktacie i zbiurokratyzowanej unijnej administracji - pozostających poza wszelką kontrolą społeczeństw.
Opowiadamy się za Europą, gdzie ludzie będą ważniejsi od zysków, gdzie korporacje - jako organizacje z definicji niedemokratyczne - nie będą narzucać nikomu stylu życia i sposobu bycia.

ZJEDNOCZONA EUROPA - TAK!
UNIA EUROPEJSKA - NIE!

Tekst zamiesczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów
nr 12,
maj-czerwiec 2003


ALTERGLOBALIZM, ANTYGLOBALIZM - co to takiego?

Gdy daję jedzenie biednym nazywają mnie świętym. Gdy pytam, dlaczego biedni nie mają jedzenia, nazywają mnie komunistą
arcybiskup Helder Camara

Początki ruchu alterglobalistycznego

Nie ma zgodności co do tego kiedy ruch alterglobalistyczny powstał. Nie ma też ścisłej definicji czym jest. Z cała pewnością ruch ten jest odpowiedzią na szereg negatywnych zjawisk związanych z postępującą globalizacją gospodarki, która sprawia, że pogłębiają się dysproporcje pomiędzy biednymi i bogatymi, rośnie dewastacja środowiska. Majątek 358 światowych miliarderów przewyższa połączone roczne dochody blisko trzech miliardów ludzi; długość życia ludzi w krajach Trzeciego Świata jest o połowę krótsza od życia ludzi w krajach zachodnich. Połowa ludzi na świecie musi wyżyć za 2 dolary dziennie. Ponad 20 milionów pracuje jako niewolnicy. Niepohamowane dążenie do zysków i koncentracji kapitału skutkuje nie tylko bezprzykładnym wyzyskiem i głębokimi dysproporcjami społecznymi, ale także eksploatacją bogactw naturalnych i środowiska. W dalszym ciągu kurczą się obszary lasów tropikalnych, giną kolejne gatunki roślin i zwierząt, choć udaje się zredukować jedne typy skażeń, pojawiają się nowe zagrożenia jak choćby żywność modyfikowana genetycznie. Za wszystkie te negatywne skutki globalizacji - my alterglobaliści - obwiniamy korporacje i rządy.

Za początek naszego ruchu jedni przyjmują powstanie, które wybuchło 1 stycznia 1994 roku w maksykańskim stanie Chiapas. Inni przyjmują datę listopad 1999 roku i uliczne demonstracje w Seattle, od którego to momentu wiele krajów ogarnęła fala protestów przeciwko neoliberalnej polityce, otwierającej świat na działania wielkich korporacji. Dziś to korporacje, z definicji o strukturach nie demokratycznych, poprzez liczne spotkania, szczyty, konferencję determinują kierunki działań politycznych - bez czy nawet wbrew społecznemu przyzwoleniu. Coraz większe obszary życia społecznego zostają pod dyktando korporacji sprywatyzowane i skomercjalizowane. Cały glob, z jego zasobami i ludˇmi został, przez posłusznych wielkiemu biznesowi polityków, wystawiony na sprzedaż. Kiedy gdzieś na świecie dochodzi do spotkania, na którym dyskutuje się kierunku działań, jak Światowe czy Europejskie Forum Ekonomiczne, pojawiamy się i my - alterglobaliści, aby głośno i zdecydowanie protestować przeciwko polityce rujnującej naszą gospodarkę, kulturę i środowisko. Przeciwko polityce nie poddanej społecznej kontroli.

Polska i globalizacja

Z perspektywy bogatej i dostatniej Europy problemy globalizacji wyglądają inaczej, jako - co najwyżej - pewnego typu problem do rozwiązania. Dla większości mieszkańców Trzeciego Świata to problem natury egzystencjalnej. Jednak również w Polsce coraz większa ilość osób dostrzega, że kapitalizm i globalizacja rujnuje ich życie skazując na bezrobocie, brak perspektyw, bezprzykładny wyzysk. Dziś w kapitalistycznej Polsce mamy ponad 20% bezrobocie; ponad 60% firm nie płaci pensji na czas; choć teoretycznie nastąpił wzrost płac realnych to dotyczył on tylko niewielkiej części społeczeństwa, głównie menedżerów, większości robotników płace realne spadły. Tylko 14% społeczeństwa polskiego twierdzi, że w ostatnich latach, w wyniku transformacji ustrojowej, doświadczyło awansu materialnego.

Mnożą się przykłady kiedy międzynarodowe koncerny działające na polskim rynku podnoszą swoje zyski kosztem pracowników, rolników i środowiska naturalnego. Sieci wielkich supermarketów jak Auchan czy OBI ignoruje polskie normy prawa pracy i ustawodawstwo związkowe. Firma Nestlé, znany potentat przemysłu spożywczego, którego roczne obroty w skali świata są dużo większe od budżetu Polski, oskarżany przez międzynarodowe organizacje o wspieranie pracy niewolniczej dzieci w Afryce, na przestrzeni ostatnich 10 lat zwolnił w Polsce (wykupując dobrze prosperujące przedsiębiorstwa jak Goplana czy Winiary) ponad 4 tysiące osób i odnotował wzrost obrotów z ok. 1 do 550 mln. euro rocznie. Koreański koncern Daewoo, którego władze wspierały reżim Ro Te Wu i dopuszczały się korupcji na skalę setek milionów dolarów, bankrutując pogrążył wiele polskich przedsiębiorstw, które wcześniej nabył. Daewoo Nysa Motor po strajku jaki miał miejsce w maju i czerwcu 2002 roku zwolniła wszystkich pracowników w ten sposób kompletnie dezorganizując lokalny rynek pracy. Kilka tysięcy osób musiało również odejść z FSO w Warszawie. W przemyśle hutniczym w wyniku liberalizacji i pod naciskiem Unii Europejskiej i zachodnich koncernów metalurgicznych w najbliższym czasie pracę straci prawdopodobnie ok. 30 tysięcy ludzi. Amerykański koncern Smithfields Food chce w Polsce wybudować ogromne tuczarnie świń. Gdyby się tak stało oznaczałoby to olbrzymie koszty ekonomiczne, ekologiczne i społeczne z powodu zatrucia środowiska i deregulacji lokalnych rynków rolnych. Wszędzie gdzie się jednak pojawi Smithfields Food wywołuje protesty lokalnej społeczności. Smithfields Food cieszy się ponurą sławą w USA, gdzie zmuszony jest płacić ogromne kary ekologiczne i jest oskarżany o wywołanie wielu chorób, na które cierpią mieszkańcy Karoliny Północnej. Na polskim rynku rolnym działa też "po cichu" - oferując swoje nasiona i środki ochrony roślin - koncern Monsanto, utożsamiany z eksperymentami genetycznymi.

Teoretycy

Wiele osób dostrzega coraz wyraˇniej negatywne skutki globalizacji poddając ją krytyce i próbując wyznaczyć alternatywy. Do najbardziej znanych krytyków "zglobalizowanej cywilizacji" zaliczyć możemy Noama Chomskyego, Zygmunta Baumana, Noami Klein, Manuel Vazquez Montalban, Octavio Ianni i wielu innych. Wiele prac ukazało się na ten temat po polsku wymieńmy choćby: Noam Chomsky "Zysk ponad ludzi. Neoliberalizm a ład globalny", Zygmunt Bauman "Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika", a także Hans Peter Martin i Harald Schumann "Pułapka globalizacji. Atak na demokrację i dobrobyt", David C. Korten "Świat po kapitaliˇmie. Alternatywy dla globalizacji".

Ruch

Ruch alterglobalistyczny jest niejednorodny, amorficzny i obejmuje całe spektrum różnego typu innych ruchów, organizacji, ugrupowań itd. W skład szeroko pojętego ruchu alterglobalistycznego wchodzą zarówno grupy anarchistyczne, jak też radykalnej lewicy, organizacje ekologiczne, ruch feministyczny, stowarzyszenia, ruchy i organizacje chłopskie, związki zawodowe, ruchy pacyfistyczne i antymilitarystyczne, niektóre ugrupowania katolickie i chrześcijańskie, itd. Pomimo obiegowej opinii utożsamiającej ruch altergolalistyczny z wydarzeniami takimi jak w Seattle, Pradze czy Genui główne działania większej części ruchu skupiają się na konkretnych sprawach i dotyczą poziomu lokalnego, regionalnego czy krajowego. Organizacja wszelkiego typu spektakularnych protestów podczas międzynarodowych konferencji WTO, Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowego Forum Ekonomicznego, Europejskiego Forum Ekonomicznego, spotkań G7 czy G8 to tylko "czubek góry lodowej" całej masy innych, najczęściej mniej medialnych, działań podejmowanych przez ruch alterglobalistyczny.

Program alternatywny wobec globalnego kapitalizmu

Alternatywa dla globalnego kapitalizmu jest przez ruch alterglobalistyczny budowana na kilku poziomach. Pierwszy z nich - teoretyczny - najlepiej zaobserwować poprzez pryzmat dyskusji jakie się odbywają na wszelkiego typu forach społecznych zarówno na poziomie światowym (Porto Alegre, a ostanie w styczniu 2004 roku w Bombaju), europejskim (2002 - Florencja, 2003 - Paryż), czy krajowych, a dalej regionalnych i lokalnych. Na spotkaniach tych omawiane są najważniejsze problemy dotyczące współczesnego świata. Na przykład na ostatnim Europejskim Forum Społecznym w Paryżu dyskusje były zorganizowane w pięciu blokach tematycznych: (1) "Przeciwko wojnie - o Europę pokoju, sprawiedliwości i solidarności"; (2) "Przeciwko neoliberalizmowi - o demokratyczną i socjalną Europę"; (3) "Przeciwko logice zysku o ekologiczne i zrównoważone społeczeństwo i sprawiedliwość społeczną"; (4) "Przeciwko procesowi utowarowienia -o Europę demokratycznej informacji, kultury i edukacji"; (5) "Przeciwko rasizmowi, ksenofobii i wykluczeniu - o Europę równych praw i dialogu między kulturami". Odbyło się łącznie 55 sesji plenarnych i ok. 250 seminariów, a także liczne warsztaty, targi literatury niezależnej i imprezy kulturalne. Uczestniczyło ponad 30 tys. osób.

Na płaszczyˇnie praktycznej jednym z najważniejszych problemów w jakie zaangażowany jest ruch alterglobalistyczny to budowa demokracji uczestniczącej i wolnościowy municypalizm. W wielu gminach odradza się oddolna demokracja, gdzie mieszkańcy sami biorą sprawy w swoje ręce. Najbardziej znanym przykładem jest Porto Alegre (1,3 mln. mieszkańców) w Brazylii, gdzie w decyzjach bezpośrednio uczestniczy grono 50 tysięcy osób. Za przykładem Porto Alegre poszły inne miejscowości: Belo Horizonte, Recife, San Paulo, Toronto, Guelph. Również w Europie można zaobserwować liczne przykłady odradzania się demokracji uczestniczącej np. w kilku podparyskich gminach: Babigny, Sant Denis, Ivry. W Ivry (gminie liczącej 51 tysięcy mieszkańców) 16 tysięcy osób uczestniczy w pracach ponad 270 lokalnych rad podejmujących ważne decyzje i konsultacje dotyczące życia całej miejscowości w tym budżetu miejskiego i planowania przestrzennego. Można też wymienić angielski Manchester czy hiszpańską miejscowość San Feliu de Liobregat. Innym przykładem jest zaangażowanie ruchu alterglobalistycznego w urealnianie demokracji na poziomie pracowniczym: rady załogowe, samorząd pracowniczy, spółdzielczość, spółki pracownicze, itd. są działaniami idącymi pod prąd obecnym tendencjom, prywatyzacji i paternalizacji przedsiębiorstw. Po rewolcie w Argentynie (grudzień 2001), kiedy okazało się, że system kapitalistyczny może się zwyczajnie załamać, wiele zakładów przeszło w ręce pracowników, którzy dowiedli, że robotnicy mogą skutecznie zarządzać zakładami pracy. Ruch alterglobalistyczny jest także szeroko zaangażowany w budowę niezależnych mediów (np. Indymiedia - www.pl.indymedia.pl) i niezależnej kultury (np. Centra Sociale).

Czy globalizacja niesie za sobą korzyści?

Jeżeli tak, to akurat nie te, na które jej obrońcy (czy raczej przeciwnicy alterglobalizmu) zwracają największą uwagę. Przede wszystkim zyskaliśmy świadomość, że nie żyjemy w oderwaniu od tego co dzieje się tysiące kilometrów od nas, że głód, nędza, wyniszczające wojny, morderstwa dokonywane przez istniejące tyranie, degradacja środowiska naturalnego i tym podobne zjawiska wciąż istnieją i jesteśmy za nie wspólnie odpowiedzialni, że dewiza: "Myśl globalnie, działaj lokalnie" ma swój jeszcze większy sens niż kiedykolwiek przedtem. Mając na uwadze globalną skalę zjawisk, odwołujemy się jednak do tego co lokalne, do codziennej praktyki, do indywidualnych wyborów i bezpośrednich związków z ludˇmi.

Jarosław Urbański
Koalicja Grup Wolnościowych "Antyszczyt Wa29"
Federacja Anarchsityczna s. Poznań


Viva Zapata! - od zbrojnego powstania do społecznej autonomii.

Powstanie Zapatystów w Chiapas wybuchło w noc sylwestrową 1 stycznia 1994 roku. Zapatyści weszli do San Cristobal de las Casas i 5 innych miast tego stanu. Zdobyto broń, obezwładniono policję i wojskowe garnizony, uwolniono więźniów, porwano latyfundystów. Indianie podzielili ziemię, którą rządy Meksyku karabinami i dekretami wydarli ich dziadom spychając 20 milionów ludzi tego regionu do roli pełzającego robactwa w głodzie i nędzy pozbawionych jakiejkolwiek nadziei i praw. 12 stycznia EZLN "złożyła broń", wiedząc że walka zbrojna nie będzie miała poparcia społeczeństwa meksykańskiego i opinii publicznej za granicą. Od tamtego czasu EZLN konsekwentnie, do dzisiaj, nie podejmuje z własnej inicjatywy działań zbrojnych. Jednak ich walka nieustannie trwa! Walczą nie o władzę, nie o pieniądze, lecz o Nowy Świat! O Ziemię i Wolność! O prawdziwą demokrację i sprawiedliwość! O dostęp do czystej wody, o zachowanie tożsamości, o godną śmierć i prawo do bycia człowiekiem, na przekór władzy, posiadaczy, armii rządowej, międzynarodowym korporacjom i szwadronom śmierci. Walczą o prawo do nadziei.
Nie bez znaczenia jest fakt, iż tego samego dnia co wybuch powstania w Chiapas rządy Meksyku, Stanów Zjednoczonych i Kanady świętowały wejście w życie Układu o Wolnym Handlu (NAFTA) między tymi krajami. Zapatyści uważają, że ich walka rozpoczęła się 500 lat temu - z chwilą kolonizacji Meksyku przez Europejczyków. Od tego momentu byli więzieni, pozbawiani ziemi i środków do życia. Traktowani jako obywatele drugiej kategorii. Obecnie Chiapas, obok Oaxaca i Guerrero, jest jednym ze stanów w Meksyku zamieszkiwanym przez największą populację indiańską i jednoczenie jednym z najbiedniejszych, jeśli chodzi o poziom życia ludzi, gdzie większość mieszkańców nie ma dostępu do opieki medycznej, do wykształcenia, żyje w skrajnym ubóstwie.
Umowy międzynarodowe (NAFTA) dotyczące wolnego handlu oraz neoliberalne doktryny Zapatyści traktują jako kontynuację tej "kolonialnej" i eksploatacyjnej polityki. Realizują ją obecnie narodowe rządy pod presją wielkich międzynarodowych koncernów. Chłopskie powstanie w Chiapas powszechnie uważa się za narodziny ruchu antyglobalistycznego. Okazało się, że Zapatyści mają ogromne znaczenie nie tylko dla całego Meksyku, ale także regionu amerykańskiego i świata. Jeszcze tego samego - 1994 - roku, neoliberalna polityka rządów w Meksyku, który krwawo próbował spacyfikować chłopskie powstanie w Chiapas, poniosła kompletne fiasko. W grudniu 1994r. waluta meksykańska -peso- uległa gwałtownej dewaluacji; niedługo potem zbankrutowało kilkanaście tysięcy meksykańskich przedsiębiorstw. Analizując ten stan rzeczy komentatorzy napisali: "Po dziesięciu latach neoliberalnych reform stumilionowy naród meksykański znajduje się w kondycji gorszej aniżeli kiedykolwiek". Wydarzenia te zmiotły ze sceny politycznej dyktatorskie rządy PRI (Partia Rewoliucyjno-Instytucjonalna rządząca niepodzielnie w Meksyku od ponad 70 lat).
2 lipca 2000 roku w Meksyku odbyły się wybory prezydenckie, które wygrał Vincente Fox, do niedawna czołowy menedżer meksykańskiego oddziału koncernu Coca-Cola. Jest członkiem partii PAN, opozycyjnej wobec PRI, ale za to zdecydowanie prawicowej, proamerykańskiej. Zapatyści cały czas, do chwili obecnej, twardo utrzymują, że nie będą mieszać się w politykę. Konsekwentnie nie wystawiają swojego kandydata, a w przeszłości też nikogo nie popierali. Opublikowali jedynie oświadczenie, stwierdzając, że oni jako EZLN nic nikomu nie mogą zalecać w kwestii rozwiązań politycznych, nie mogą popierać kandydatów poszczególnych partii. W zasadzie nie powinni nawet głosować. Jeśli będą głosować, to jako prywatne osoby, a nie jako członkowie oficjalnego ruchu społecznego wspierającego jakąś opcję polityczną.
Prezydent Fox od początku deklarował wolę do rozmów i do rozwiązania problemu w Chiapas. Raz nawet stwierdził, ze rozwiąże to w 15 minut. Jedną z jego propozycji było zamienienie Indian w biznesmenów i wsparcie dla drobnej przedsiębiorczości wśród wspólnot indiańskich. Nie na tym ma według Zapatystów polegać rozwiązanie problemu. Dopominają się szacunku dla nich jako Indian, dla ich odmiennego sposobu życia oraz żądają pewnej autonomii w ramach Meksyku, by mogli rządzić się na własny sposób. Nie mogąc się doczekać na reakcję rządu Meksyku uznającą roszczenia Indian z Chiapas, ruch zapatystyczny rozpoczął realizacje programu budowy autonomicznego społeczeństwa. Powstały niezależne od rządu szkoły i przedszkola, działa opieka medyczna i szpitale, niezależne media i wytwórnie filmowe, kolektywy rolne, krawieckie i zadaniowe. Wszystko to w oparciu o demokrację bezpośrednią i wybieranych do rad przedstawicieli, którzy w każdej chwili mogą zostać odwołani gdy zgromadzenie, lub kolektyw uznają, że nie są zadowoleni z ich pracy. W obradach biorą udział wszyscy, zarówno mężczyźni, kobiety, starsi i dzieci. "Strefa Zapatystów" obejmuje 32 zbuntowane okręgi samorządowe odmawiające uznania lokalnego i meksykańskiego rządu. Za pośrednictwem Internetu ruch zapatystyczny utrzymuje bieżący kontakt, ze swoimi sympatykami i ruchem wolnościowym na całym świecie. Ich walka jest naszą walką!

Zapatyści

czyli Armia Wyzwolenia Narodowego im. E. Zapaty (Ejército Zapatista de Liberación Nacional - EZLN) jest to organizacja, ruch społeczny, która narodziła się w 1984 roku w Dzungli Lakandońskiej (Selva Lacandona) w stanie Chiapas w południowo-wschodnim Meksyku, odwołująca się do wciąż żywej pamięci o walczącej w rewolucji chłopskiej 1910-1920 "Armii bosych" pod dowództwem Emiliano Zapaty o Ziemię i Wolność z kolejnymi rządami. Tylko na terenach gdzie działały odziały Zapaty ziemia faktycznie i sprawiedliwie dzielona trafiała pod opiekę Indian. Od 1984 roku przez następne 10 lat EZLN działała w ukryciu, nie ujawniając się - był to czas na wewnętrzną organizację. Pierwsze wystąpienie oficjalne (i zarazem zbrojne) miało miejsce 1 stycznia 1994 roku w San Cristobal de las Casas (San Cristobal to niewielkie kolonialne miasto w Chiapas, była stolica tego stanu, znajdujące się najbliżej Selva Lacandona). Zdobyto miasto bez jednego wystrzału, przy użyciu starych strzelb i wystruganych z drewna atrap.


Miejsce kobiety w nowym indiańskim świecie

Jeden z postulatów Zapatystów odbiega od tradycyjnych wzorów meksykańskich - to obrona praw i godności kobiety. Sami Zapatyści przyznają, że faktycznie jest to jedyny element ich programu, który raczej nie wynika z bezpośredniej, niedawnej tradycji indiańskiej (choć setki lat temu w wielu społecznościach indiańskich nie istniał problem dyskryminacji kobiet). Od samego początku Zapatyści uważali, że rola kobiet w ich walce jest kluczowa. Chcieli, aby kobiety aktywnie uczestniczyły w walce, by ich głos był wysłuchiwany i brany pod uwagę. Mówią, że bez kobiet - ale także młodzieży, starców, homoseksualistów, lesbijek, emigrantów i wszystkich innych dyskryminowanych świata - nie uda im się stworzyć nowej rzeczywistości. Obecnie w comunidades zapatistas kobiety indiańskie coraz częściej dochodzą do głosu, są we władzach, w radach starszych, aktywnie uczestniczą w walkach o prawa Indian, część z nich w oddziałach, cześć prowadząc walkę, dostarczając pożywienie przebywającym w górach, wychowując dzieci, ucząc się czytać i pisać, zakładając kolektywy. To one, ustami Comendante Ramone, obwieszczają ludności Meksyku przesłanie Zapatystów.

Nuestras vidas valían menos que las máquinas y los animales.
Nasze życie było warte mniej niż maszyny i zwierzęta.

Éramos como piedras, como plantas que hay en los caminos.
Byliśmy jak kamienie, jak rośliny napotykane przy drodze.

No teníamos palabra.
Nie mieliśmy głosu.

No teníamos rostro.
Nie mieliśmy twarzy.

No teníamos nombre.
Nie mieliśmy imienia.

No teníamos manana.
Nie mieliśmy jutra.

Nosotros no existíamos.
Nie istnieliśmy.

Para el poder, ése que hoy se viste mundialmente con el nombre de "neoliberalismo",
nosotros no contábamos, no producíamos, no comprábamos, no vendíamos.
Dla tej siły, która dziś ukazuje się na całym świecie pod nazwą "neoliberalizm",
my się nie liczyliśmy, nie produkowaliśmy, nie kupowaliśmy, nie sprzedawaliśmy.

Éramos un número inútil para las cuentas del gran capital.
Byliśmy niepotrzebną cyfrą dla rachunków wielkiego kapitału.

Entonces nos fuimos a la montana para buscarnos bien y para ver
si encontrábamos alivio para nuestro dolor de ser piedras y plantas olvidadas.
Udaliśmy się więc na wzgórze, by poszukać samych siebie i spróbować znalezć ulgę dla naszego bólu, bólu bycia kamieniami i zapomnianymi roślinami.

Aquí, en las montanas del sureste mexicano, viven nuestros muertos.
Muchas cosas saben nuestros muertos que viven en las montanas.
Tu, w górach w południowo-wschodnim Meksyku, żyją nasi zmarli.
Wiele rzeczy wiedzą nasi zmarli, którzy żyją w górach.

Nos habló su muerte y nosotros escuchamos.
Przemówiła do nas ich śmierć i jej wysłuchaliśmy.

Cajitas que hablan nos contaron otra historia que viene de ayer y apunta hacia el manana.
Szkatułki, które mówią, opowiedziały nam inną historię, historię, która przybywa z wczoraj i dąży do jutra.

Nos habló la montana a nosotros, los macehualob, los que somos gente común y ordinaria.
Przemówiła do nas góra, do nas, którzy jesteśmy ludzmi zwykłymi i pospolitymi.

Los que somos gente simple, así como nos dicen los poderosos.
Którzy jesteśmy prostymi ludźmi, jak mówią ci, co mają władzę.

La montana nos habló de tomar las armas para así tener voz.
Góra powiedziała nam, byśmy chwycili za broń, by mieć głos.

Nos habló de cubrirnos la cara para así tener rostro.
Powiedziała nam, byśmy zakryli twarz, by mieć oblicze.

Nos habló de olvidar nuestro nombre para así ser nombrados.
Powiedziała nam, byśmy zapomnieli naszego imienia, by zostać nazwanymi.

Nos habló de guardar nuestro pasado para así tener manana.
Powiedziała nam, byśmy strzegli naszej przeszłości, by mieć jutro.

En la montana viven los muertos, nuestros muertos.
Na górze mieszkają zmarli, nasi zmarli.

Detrás de nuestro rostro negro.
Za naszym czarnym obliczem.

Detrás de nuestra voz armada.
Za naszym uzbrojonym głosem.

Detrás de nuestro innombrable nombre.
Za naszym nienazwanym imieniem.

Detrás de los nosotros que ustedes ven.
Za nami, których widzicie.

Detrás estamos ustedes.
Za tym jesteśmy wami.

Detrás estamos los mismos hombres y mujeres simples y ordinarios que se repiten en todas las razas,
se pintan de todos los colores, se hablan en todas las lenguas y se viven en todos los lugares.
Za tym jesteśmy takimi samymi prostymi i zwykłymi mężczyznami i kobietami, którzy powtarzają się we
wszystkich rasach, malują się wszystkimi kolorami, mówią wszystkimi językami i mieszkają wszędzie.

Los mismos hombres y mujeres olvidados.
Takimi samymi zapomnianymi mężczyznami i zapomnianymi kobietami.

Los mismos excluidos.
Takimi samymi odrzuconymi.

Los mismos intolerados.
Takimi samymi nietolerowanymi.

Los mismos perseguidos.
Takimi samymi prześladowanymi.

Somos los mismos ustedes.
Jesteśmy wami - takimi samymi.

Detrás de nosotros estamos ustedes.
Za nami jesteśmy wami.

Podremos seguir camino bueno si los ustedes que somos nosotros nos caminamos juntos.
Moglibyśmy iść dalej właściwą drogą, jeśli wy, którymi jesteśmy my, będziemy iść razem.


Fragment przemówienia Naczelnego Dowództwa EZLN podczas ceremonii otwarcia Pierwszego Międzykontynentalnego Spotkania za Ludzkość
i przeciwko Neoliberalizmowi (27 lipca 1996,"Aguascalientes II", Oventic, San Andrés Sacamchén De Los Pobres, Chiapas, México)

FESTIWAL SOLIDARNOŚCI
Z MEKSYKAŃSKIMI INDIANAMI Z CHIAPAS
VIVA ZAPATA!
Poznań, 7-9 czerwca 2002

Piątek
7 czerwiec
Teatr Ósmego Dnia, Ratajczaka 44.
Z cyklu: HISTORIA POD PRźD
17.00. Otwarcie wystawy zdjęć z Chiapas i konferencja prasowa.
18.00. Wykład:
- Magda Grudzińska "Ruch zapatystyczny - praktyczne budowanie autonomii społecznej". Dyskusja.

Sobota
8 czerwiec
Skłot Rozbrat, Pułaskiego 21a.
WIECZÓR ZAPATYSTYCZNY
18.00.
Pokaz filmów (w polskiej wersji językowej - lektor):
- "Zapatyści" (50 min.)
- "La Resistencia. Protesty przeciwko obecności wojsk w Chiapas". (20 min.)
- "Zapatystyczna edukacja autonomiczna". (20 min.)
- "Milczenie i dialog". (12 min.)
Koncert zespołu APATIA
Potańcówka do rana.
Aukcja lalek zapatystycznych, okolicznościowych plakatów i płyt z muzyką zapatystyczną
Meksykańskie jedzenie i tequilla

Bilety na całą imprezę 7,00 PLN. Wszystkie dochody z imprezy już za miesiąc wspomogą lokalną społeczność Zapatystów w Oventic - miejscowości całkowicie kontrolowanej przez EZLN. Są przeznaczone na funkcjonowanie tamtejszego gimnazjum i kliniki.

Jest to druga edycja festiwalu solidarności z Chiapas organizowana w Poznaniu. Pierwsza również trzydniowa odbyła się w 1998 roku. Podczas imprez benefitowych zebrano ponad tysiąc złotych, które przekazano organizacjom zapatystycznym w Meksyku..

Niedziela
9 czerwiec
Skłot Rozbrat, Pułaskiego 21a. Klub Anarchistyczny.
SPOTKANIE
15.00. - 18.00. "Polska - Chiapas. O możliwości wpierania ruchu zapatystycznego". Dyskusja dla zainteresowanych. Prowadzi: Magda Grudzińska.

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
Więcej informacji na temat EZLN znajdziecie na stronie www.ezln.prv.pl

Tekst zamieszczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów
nr 7, czerwiec 2002 r.