ROZBRAT

historia
skłot

kolektyw

biblioteka
galeria

INICJATYWY
ACK
Antywojenna
Obiadki filmowe
FC Rozbrat
Jedzenie Zamiast Bomb

Oficyna "Trojka"

Pracownicza
Region

Rowerowa
Samba
SIS "Ulica"
ARCHIWUM

kalendarium
relacje imprezy
foto.rozbrat
.org
przegląd prasy
publicystyka
ulotki
wydawnictwa

HURTOWNIA
KONTAKT
LINKI











katalog i informacje







główna
zapowiedzi
english

policja rasizm represje SIS ulica wojny wolny Kaukaz wybory

Oświadczenie
Federacji Anarchistycznej s. Poznań
w związku z planowanym na 21 lutego 2008 r. protestem mieszkańców Jeżyc
dotyczącym planów zagospodarowania zajezdni na Gajowej.

Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań z reguły przychylnie odnosi się do wszelkich oddolnych inicjatyw i prób odzyskania przez wspólnoty lokalne swobody w decydowaniu o własnym losie. Wiele razy stawaliśmy w jednym szeregu z mieszkańcami poznańskich dzielnic, będąc przekonanymi o konieczności pogłębiania samorządności. Występowaliśmy przeciwko władzy, która drogą administracyjną, a czasami przemocą, chciała narzucić ludziom to jak mają żyć, w jakim otoczeniu, na jakich zasadach. Naszym ideałem jest przekazanie kompetencji decyzyjnych mieszkańcom i wiemy, że taki program jest możliwy do zrealizowania.

Jednak z uwagi na udział w proteście środowiska Adama Kuzia, działacza Ligi Polskich Rodzin, który z ramienia tej partii kandydował w ostatnich wyborach na prezydenta Poznania, nasze wsparcie protestu na Jeżycach jest niemożliwe. Nie możliwe jest bowiem, abyśmy wystąpili w jednym szeregu z przedstawicielami partii, która hołduje zasadom sprzecznym z ideami samorządności i oddolnej demokracji. Partii, dla której ideałem jest silna, scentralizowana władza. Partii, która dopuściła do swoich szeregów lub szeregów Młodzieży Wszechpolskiej, z którą była związana, liczne grono wyznawców skrajnie prawicowych, często faszyzujących ideologii. Ci sami ludzie, kiedy ich partia kompletnie skompromitowana faktycznie przestała istnieć, podszywając się pod stowarzyszenie "Nasza Sprawa", próbują wydobyć się z politycznego niebytu, strojąc się w piórka obrońców demokracji i wolności. Przyzwolenie na to, jest niedopuszczalne i głupie.

Nie wyobrażamy sobie wystąpić w jednym szeregu z ludźmi, którzy niedawno nawoływali do rozprawy ze środowiskami homoseksualnymi, feministycznymi, anarchistycznymi i lewicowymi. Nie tylko nawoływali, ale w niektórych przypadkach czynnie występowali przeciwko Marszom Równości czy Manifom, obrzucając demonstrantów odchodami i kamieniami. Kuź publicznie nawoływał do policyjnej rozprawy z anarchistami. Takie podżegania niejednokrotnie kończyły się tragicznie, kiedy prawicowe bojówki napadały na różnych działaczy społeczno-politycznych.

Dziwimy się, że środowiska, komitety i organizacje, z którymi do tej pory, jak sądziliśmy, łączył z Federacją Anarchistyczną sojusz, dziś nie widzą problemu, aby demonstrować pod ramię z Adamem Kuziem, zwłaszcza zdając sobie sprawę, z kim mają do czynienia. Jesteśmy głęboko rozczarowani takim oportunizmem.


Poznań, 15.12.2007

Apel do Radnych Miasta Poznania o odrzucenie proponowanych przez Prezydenta Miasta podwyżek cen biletów MPK

Wzywamy wszystkich radnych naszego miasta do odrzucenia proponowanych przez Prezydenta Ryszarda Grobelnego podwyżek dotyczących komunikacji miejskiej. Jest wiele argumentów, które przemawiają za odrzuceniem projektu uchwały w tej sprawie.

1. Podwyżki te są zbyt drastyczne i w poważnym stopniu obciążą budżety domowe szczególnie rodzin najgorzej sytuowanych, emerytów, rencistów i młodzieży uczącej się.

2. Propozycja ta stoi w sprzeczności z lansowaniem wizerunku miasta jako przyjaznego jego mieszkańcom. Miasto przyjazne to miasto nie tylko sprawnie działających i świadczonych na wysokim poziomie usług komunalnych, ale także tanich usług, co gwarantuje powszechny do nich dostęp. Rozumiemy bowiem, że Poznań ma być miastem nie tylko przyjaznym dla elity, ale dla każdego jego mieszkańca.

3. Szczególnie kuriozalne wydaje się proponowanie takiego wzrostu cen biletów MPK, w momencie kiedy Prezydent Grobelny kreuje się na Bali jako obrońca środowiska naturalnego. Tymczasem wzrost cen na komunikację miejską to nic innego jak promowanie komunikacji samochodowej, która prowadzi do zwiększonej emisji dwutlenku węgla, co z kolei negatywnie wpływa na klimat i sprzyja globalnemu ociepleniu. To rażąca sprzeczność w deklarowanych przez Prezydenta miasta priorytetach polityki ekologicznej.

4. Podwyżki, których wysokość ma wg projektodawców zniwelować wzrost wydatków z tego tyt. ponoszonych z budżetu miasta, mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Podwyżki doprowadzą do drastycznego spadku ilości pasażerów komunikacji miejskiej, a tym samym doprowadzą do zmniejszenia się dochodów MPK. Powstaje pytanie: czy zarządzający miastem dokładnie zbadali, jakie skutki będzie miała proponowana podwyżka cen biletów MPK?

5. Czy odpowiednie służby przewidują ewentualny wzrost ilości osób korzystających z transportu samochodowego? Jakie to będzie miało skutki komunikacyjne i ekologiczne dla naszego miasta nękanego korkami?

6. Proponowana podwyżka - wg uzasadnienia Prezydenta - spowodowana jest przede wszystkim wzrostem kosztów osobowych, wzrostem podatków i opłat lokalnych oraz amortyzacją środków przeznaczonych na zakup nowych tramwajów i autobusów, a w mniejszym stopniu z powodu wzrostu cen paliwa i energii. Prezydent natomiast milczy, dlaczego od 2005 roku pasażerów zamiast przybywać ubyło i jakie to miało konsekwencje dla budżetu miasta - utrata blisko 50 mln. pasażerów. Zatrzymując tę liczbę klientów z nawiązką MPK uzyskałoby to, co dziś chce wycisnąć podwyżkami. To jest po prostu pytanie o priorytety polityki transportowej miasta.

7. Jest rzeczą niezrozumiałą jak tak drastyczna podwyżka może być proponowana bez przeprowadzenia odpowiednich konsultacji społecznych z przedstawicielami związków zawodowych, organizacji emerytów i rencistów, z przedstawicielami organizacji studenckich itd. Tego typu autorytatywna polityka prowadzona za strony Prezydenta miasta jest absolutnie niedopuszczalna.

Tysiące mieszkańców Poznania podpisało w ciągu ostatnich 4 dni petycję domagającą się odstąpienia od proponowanej podwyżki cen biletów MPK. Mieszkańcy miasta nie zgadzają się na politykę drożyzny usług komunalnych. Polityka miasta prowadzona jest zatem wbrew ich woli - wbrew woli mieszkańców i podatników. Związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza zapowiada, że w razie uchwalenia przez Radę Miasta tak wysokiej podwyżki cen biletów MPK, nie pozostanie mu nic innego jako ogłosić kampanię obywatelskiego nieposłuszeństwa i wezwać do bojkotu komunikacji miejskiej, a w dalszej kolejności do "strajku transportowego" polegającego na odmowie kasowania biletów. Wierzymy jednak, że Radni Poznania odrzucą, podobnie jak na wiosnę tego roku, propozycję uchwały w/s ustalenia cen urzędowych za usługi przewozowe transportu zbiorowego w Poznaniu.


OZZ Inicjatywa Pracownicza
Federacja Anarchistyczna s. P-ń


Poznań, dnia 14.01.2003 r.

Federacja Anarchistyczna
sekcja Poznań

OŚWIADCZENIE

Narastający konflikt wokół lokalizacji planowanego pola golfowego w poznańskich Krzyżownikach po raz kolejny pokazuje na ile władze miasta Poznania liczą się z opinią mieszkańców. Nikomu szerzej nie znane Poznańskie Stowarzyszenie Golfowe, zawiązane przez osoby blisko powiązane z poznańskimi elitami finansowo-politycznymi, pragnąc umilać swój wolny czas wzorem zachodnich odpowiedników, przedstawiło prezydentowi Grobelnemu "do zaklepania" bliżej niesprecyzowany projekt budowy pola golfowego. Aby inwestycja nie musiała zbyt długo czekać, a znudzeni biznesmeni mogli jak najszybciej oddać się ulubionym rozrywkom, "przyspieszono" uzyskanie zgody od lokalnej rady osiedla, której większość członków nie poinformowano nawet o podjęciu decyzji. Czekano tylko na przychylne, bezproblemowe zatwierdzenie projektu przez Radę Miasta. O inwestycji wiedziały już nawet firmy oferujące specjalistyczny sprzęt. Wszystko poszłoby jak z płatka gdyby przez przypadek o planach budowy nie dowiedzieli się mieszkańcy. Zaniepokojeni zaczęli zadawać niewygodne, jak się okazało, pytania, na które na dobrą sprawę nikt nie znana odpowiedzi. Dopiero teraz zaczęto się zastanawiać nad sensem i celem budowy pola, które w brew zapewnieniom entuzjastów golfa zapewne stanie się kolejną zamkniętą strefą dla uprzywilejowanych. To oczywiste, że ze względów bezpieczeństwa teren ten będzie dostępny jedynie dla graczy, nie dla spacerowiczów, którym musiano by przy wejściu rozdawać kaski ochronne...

Dopiero teraz wychodzą na jaw wszelkie uchybienia proceduralne, rozważa się przeprowadzenie fachowych ekspertyz i Oceny Oddziaływania na Środowisko, które przy tak rozległych inwestycjach powinny być normą. Ponadto nikt nie zastanawia się co stanie się z pracownikami dobrze prosperującej obecnie w miejscu planowanej budowy, szkółki Zakładów Zieleni Miejskiej, która do tej pory nie wiadomo, czy będzie zlikwidowana, czy przeniesiona. Nie wiadomo nawet na jakich warunkach zostanie przekazany teren inwestorom. Czy inwestorzy wywiążą się z obietnic, a miasto zadba o korzystne zapisy w umowie? Czy przypadkiem próba cichego załatwienia sprawy nie przyniosłaby korzyści jedynie nielicznym?

Dlaczego władze zauważają konieczność podjęcia dialogu społecznego i udzielania wyczerpujących informacji dopiero pod naciskiem, gdy tworzą się komitety protestacyjne, zbierane są setki podpisów pod petycjami? Nie po raz pierwszy poznańskie władze pokazują dobitnie jak w ich rozumieniu wygląda pojęcie "demokracja".

Dobra należące do ogółu zabiera się pod prywatne inwestycje. Przestrzeń społeczna coraz bardziej jest ograniczana i prywatyzowana. Nie tworzy się alternatyw, nie dba o interes społeczny. Dobitnym przykładem takiej polityki jest program CM System. W imię estetyki Poznaniakom odebrano możliwość bezpłatnego umieszczania ogłoszeń informacyjnych, będących często jedyną szansą znalezienia pracy, mieszkania itp. Władze miejskie stawiając na represje nie stworzyły dla ludzi żadnej innej możliwości wychodząc z założenia, że każdego stać na wynajem powierzchni reklamowej za astronomiczną kwotę.

Centrum miasta, w myśl zmiany w wielkoeuropejskie "city", powoli staje się nieprzyjaznym molochem pełnym szklanych banków i biurowców, a czynsze zaczynają przerastać możliwości finansowe dawnych mieszkańców. Teraz jak widać kolej na tereny zielone wokół miasta, które zamiast pełnić funkcje otuliny, "zielonych płuc" i służyć wszystkim, zmieniane będą w pola golfowe i zamknięte osiedla dla bogaczy (przykład Moraska). Dokąd zmierza ta antyspołeczna polityka? Czy we własnym mieście musimy czuć się jak nieproszeni goście?

Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań


10.03.2004 r.
Poznań nie jest na sprzedaż

Od wielu lat prowadzona jest w Polsce polityka w myśl, której dokonuje się prywatyzacji zysków i uspołecznienia kosztów.

Oznacza to, iż kosztem większości społeczeństwa, któremu się nie przelewa, swoich fortun dorabiają się nieliczni przedstawiciele polityczno-gospodarczych elit. Proces ten dotyczy także sektora usług publicznych. W przypadku dystrybucji wody i ciepła, jak i dostawy energii elektrycznej i gazu, czy usług z zakresu transportu publicznego i opieki medycznej następuje prywatyzacja i komercjalizacja. Nawet przestrzeń miasta, jego mury, uległy sprywatyzowaniu, tak iż wywieszenie drobnego ogłoszenia grozi nam mandatem czy grzywną. Staliśmy się nie gospodarzami i obywatelami, ale petentami i klientami we własnym mieście, rządzonym przez ludzi pokroju Kulczyka i Grobelnego.

Proces prywatyzacji i komercjalizacji skutkuje ciągłymi podwyżkami opłat. Kto na tym korzysta? Przede wszystkim wielkie międzynarodowe koncerny i kolaborujący z nimi biznesmeni i politycy. Zamiast H. Cegielski S.A. tramwaje naszemu miastu dostarcza za kolosalne pieniądze niemiecki Siemens. Nad produkcją i dystrybucją ciepła w Poznaniu chce czuwać francuska Dalkia. Ciągle trwa spór o prywatyzację poznańskich wodociągów i kanalizacji, o zakup których ubiegały się firmy z Zachodniej Europy. Dorabiają się koncerny farmaceutyczne. Z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, tracimy kontrolę nad naszym miastem; nad naszym życiem.

Rajcy i Zarząd Poznania, nie zwracają jednak na ten fakt uwagi. Nie widzą, że wobec rosnącego bezrobocia i obniżek płac, podwyżka cen za bilety MPK czy za zużycie wody, to poważne dodatkowe obciążenie budżetów domowych mieszkańców Poznania. Zapatrzeni w rachunki zysków i strat nie potrafią dostrzec ludzi. Nazbyt często ofiarami reform, polegających na prywatyzacji i komercjalizacji, padają ludzie najsłabsi: bezdomni, niepełnosprawni, chorzy, bezrobotni.

Obserwujemy pogłębiającą się "recesję opieki społecznej", która spycha setki tysięcy, miliony ludzi na margines. W Polsce żyje blisko 4,5 miliona niepełnosprawnych, 4 miliony bezrobotnych, kilkaset tysięcy bezdomnych wszelkiego rodzaju cięcia wydatków socjalnych, podwyżki za usługi publiczne, dotykają tych ludzi w pierwszej kolejności.

- Protestujemy przeciwko prywatyzacji i komercjalizacji usług publicznych i wzrostowi cen za transport publiczny i wodę

- Domagamy się odejścia prezydenta Grobelnego, którego polityka szkodzi mieszkańcom Poznania.

- Wzywamy związki zawodowe i całe społeczeństwo do udziału w demonstracji planowanej na 29 kwietnia 2004 roku w Warszawie podczas Europejskiego Forum Ekonomicznego przeciwko neoliberalnej polityce elit europejskich.

Organizacja Zakładowa "Konfederacja Pracy" Sulzer Chemtech Polska
Międzyzakładowa Komisja "Solidarność'80" przy HCP S.A.
Komisja Zakładowa "Solidarność'80" Impel S.A. przy Szpitalu im. Degi
Komisja Zakładowa "Solidarność'80"Bresco przy Centrum Medyczny HCP
Komisja Zakładowa "Solidarność'80" Energo-Centrum
Komisja Międzyzakładowa "Solidarność'80" Warsztatów Terapii Zajęciowej
Pracownicy Nestle Polska
Inicjatywa Pracownicza/Federacja Anarchistyczna s. Poznań


AROGANCJA WŁADZY NIE ZNA GRANIC!
Sprawa pola golfowego w Krzyżownikach.

Narastający konflikt wokół lokalizacji planowanego pola golfowego w poznańskich Krzyżownikach po raz kolejny pokazuje na ile władze miasta Poznania liczą się z opinią mieszkańców. Nikomu szerzej nie znane Poznańskie Stowarzyszenie Golfowe, zawiązane przez osoby blisko powiązane z poznańskimi elitami finansowo-politycznymi, pragnąc umilać swój wolny czas wzorem zachodnich odpowiedników, przedstawiło prezydentowi Grobelnemu "do zaklepania" bliżej niesprecyzowany projekt budowy pola golfowego. Aby inwestycja nie musiała zbyt długo czekać, a znudzeni biznesmeni mogli jak najszybciej oddać się ulubionym rozrywkom, "przyspieszono" uzyskanie zgody od lokalnej rady osiedla, której większość członków nie poinformowano nawet o podjęciu decyzji. Czekano tylko na przychylne, bezproblemowe zatwierdzenie projektu przez Radę Miasta. O inwestycji wiedziały już nawet firmy oferujące specjalistyczny sprzęt. Wszystko poszłoby jak z płatka gdyby przez przypadek o planach budowy nie dowiedzieli się mieszkańcy. Zaniepokojeni zaczęli zadawać niewygodne, jak się okazało, pytania, na które na dobrą sprawę nikt nie znana odpowiedzi. Dopiero teraz zaczęto się zastanawiać nad sensem i celem budowy pola, które w brew zapewnieniom entuzjastów golfa zapewne stanie się kolejną zamkniętą strefą dla uprzywilejowanych. To oczywiste, że ze względów bezpieczeństwa teren ten będzie dostępny jedynie dla graczy, nie dla spacerowiczów, którym musiano by przy wejściu rozdawać kaski ochronne...

Dopiero teraz wychodzą na jaw wszelkie uchybienia proceduralne, rozważa się przeprowadzenie fachowych ekspertyz i Oceny Oddziaływania na Środowisko, które przy tak rozległych inwestycjach powinny być normą. Ponadto nikt nie zastanawia się co stanie się z pracownikami dobrze prosperującej obecnie w miejscu planowanej budowy, szkółki Zakładów Zieleni Miejskiej, która do tej pory nie wiadomo, czy będzie zlikwidowana, czy przeniesiona. Nie wiadomo nawet na jakich warunkach zostanie przekazany teren inwestorom. Czy inwestorzy wywiążą się z obietnic, a miasto zadba o korzystne zapisy w umowie? Czy przypadkiem próba cichego załatwienia sprawy nie przyniosłaby korzyści jedynie nielicznym?

Dlaczego władze zauważają konieczność podjęcia dialogu społecznego i udzielania wyczerpujących informacji dopiero pod naciskiem, gdy tworzą się komitety protestacyjne, zbierane są setki podpisów pod petycjami? Nie po raz pierwszy poznańskie władze pokazują dobitnie jak w ich rozumieniu wygląda pojęcie "demokracja".

Dobra należące do ogółu zabiera się pod prywatne inwestycje. Przestrzeń społeczna coraz bardziej jest ograniczana i prywatyzowana. Nie tworzy się alternatyw, nie dba o interes społeczny. Dobitnym przykładem takiej polityki jest program CM System. W imię estetyki Poznaniakom odebrano możliwość bezpłatnego umieszczania ogłoszeń informacyjnych, będących często jedyną szansą znalezienia pracy, mieszkania itp. Władze miejskie stawiając na represje nie stworzyły dla ludzi żadnej innej możliwości wychodząc z założenia, że każdego stać na wynajem powierzchni reklamowej za astronomiczną kwotę.
Centrum miasta, w myśl zmiany w wielkoeuropejskie "city", powoli staje się nieprzyjaznym molochem pełnym szklanych banków i biurowców, a czynsze zaczynają przerastać możliwości finansowe dawnych mieszkańców. Teraz jak widać kolej na tereny zielone wokół miasta, które zamiast pełnić funkcje otuliny, "zielonych płuc" i służyć wszystkim, zmieniane będą w pola golfowe i zamknięte osiedla dla bogaczy (przykład Moraska). Dokąd zmierza ta antyspołeczna polityka? Czy we własnym mieście musimy czuć się jak nieproszeni goście?

Tekst zamiesczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów
nr 11,marzec 2003 r.


ODBIERZMY WŁADZĘ LOKALNYM KACYKOM!

Ileż to razy byliśmy świadkami arogancji lokalnych władz samorządowych które realizowały decyzje sprzeczne z wolą mieszkańców? Ile razy sami padliśmy ofiarą głupoty i niewiedzy miejskich urzędników deptających nasze prawo do samodzielnego rządzenia swoim życiem? O przeznaczaniu pieniędzy pochodzących z podatków na cele sprzeczne z oczekiwaniami obywateli, nie warto nawet szerzej wspominać. To norma, a nie wyjątek od reguły.

Czy jesteśmy wstanie zapobiec powtórzeniu podobnych sytuacji? Jak uchronić się przed odgórna decyzja o likwidacji szkoły lub szpitala wbrew osób korzystających z usług tych instytucji? Czy jest rozwiązanie pozwalające raz na zawsze skończyć z trwaniem społecznych funduszy na luksusy i różne dzikie fanaberie prezydentów, burmistrzów, radnych, urzędników? Jedno jest pewne. Nie ma mowy o zmianach, jeśli nie wyzwolimy się z lenistwa umysłowego każącego nam upatrywać wybawienia ze strony jaśnie oświeconych przywódców i partii politycznych. Zastanówmy się raczej, co jest przyczyną patologicznych zachowań lokalnych władz, niezależnie od ich partyjnych rodowodów. Nie wystarczy mało odkrywczy wniosek, ze ten czy w przedstawiciel władz jest gnojkiem lub złodziejem. Szukajmy mechanizmu tkwiącego we współczesnym samorządzie lokalnym, który pozwala by ten czy inny gnojek realizował politykę rujnująca lokalna społeczność.

W którym momencie tracimy kontrole nad swoimi tzw. "przedstawicielami" w radzie miasta i możemy juz tylko przeklinać dzień, w którym oddaliśmy na nich głos? A poza wszystkim, czyje rządy tak naprawdę oznacza demokracja? Garstki wybrańców, czy wszystkich ludzi tworzących daną społeczność? Powszechnym poglądem jest przekonanie, że wszyscy ludzie, którzy ukończyli 18 lat sa wystarczająco kompetentni i mogą wybierać radnych, prezydentów itp. Jest w tym trochę magicznego myślenia. To tak, jak gdyby szanowni wyborcy potrafili przenikać umysły kandydatów i trafnie odczytać ich prawdziwe zamiary. Tym bardziej dziwne, że tak wiele osób sądzi iz ci sami wyborcy staja się nagle niekompetentni i nie mają już prawa decydować bezpośrednio o wydatkowaniu lokalnych funduszy planowanych inwestycjach. Mamy wierzyć, ze człowiek, którego wybrano do samorządu staje się nagle mędrcem lub świętym, który nigdy się nie splami wzięciem łapówki? A może, to ci nieszczęśni wyborcy po odejściu od urny tracą wszystkie władze umysłowe, staczając się do poziomu skretyniałych istot , nad którymi władza musi roztaczać opiekę? Jeśli tak jest, to niech ktoś to udowodni. Tylko, ze jak na razie, cała otaczająca nas rzeczywistość przekonuje, iż jest dokładnie na odwrót. Tkwimy w niezłym bagnie, które sami współtworzy, kiedy w odruchu tępej rozpaczy dajemy wiarę obietnicom jakiejś nowej partii politycznej. Nie zapominajmy wtedy, ze po odejściu od urny wyborczej reklamacji nie uwzględnia się. Żadne z tych ugrupowań nie potrafi wymyśleć nic bardziej oryginalnego niż propozycje głosowania na ich kandydatów. Usłyszymy że to oni właśnie posiedli wiedzę, jak sprawiedliwie rozsądzić i zaspokoić potrzeby mieszkańców poddanych ich władzy. Co to jednak w praktyce oznacza? Stali się wszechwiedzący, wszechmocni, a ponadto niepodatni na korupcję? To absurd, nie ma takich ludzi na ziemi! Nawet jeśli przepełniają ich szlachetne intencje, to przecież wejdą w struktury demokracji przedstawicielskiej, gdzie umierają wszystkie deklaracje wyborcze. Cała strukturę samorządu lokalnego postawiono na głowie, przez co nie jest on w stanie spełniać funkcji, dla których został powołany. Mamy więc w Polsce miniaturowe kopie parlamentu i rządu w skali lokalnej ze wszystkimi przywarami tych instytucji, ale nie mamy samorządu. Może już czas skończyć z tą kosztowną maskaradą. Każda kolejna afera łapówkowa i każde naruszenie praw lokalnej społeczności utwierdza nas tylko w tym przekonaniu. Naprawdę , mamy już dość jałowego czekania, aż pojawi się jakaś "dobra władza", a urzędnicy przemienią się w anioły. Nie stać nas na powierzanie losów naszej dzielnicy, gminy czy miasta politykom i urzędnikom. Bezpiecznej i taniej będzie odebrać im władzę, aby pozostała w rękach zwykłych mieszkańców, którzy najlepiej znają swoje potrzeby dotyczące życia w mieście. Szczególnie, że istnieje wypróbowany instrument pozwalający na realizacje powyższego celu. Określa się go mianem DEMOKRACJI UCZESTNICZĄCEJ w której lokalna administracja przestaje rządzić a zaczyna posłusznie służyć społeczności.

Czy to utopia?
Utopią jest bez wątpienia oczekiwanie na "cud" w ramach demokracji przedstawicielskiej.
Nie jest utopia wykorzystywanie doświadczeń samorządu, w dalekim co prawda niemniej realnym mieście Porto Alegre w południowej Brazylii. Ponieważ brak świadectw naukowych przemawiających za tym, że żyje tam jakiś inny gatunek ludzki, różny od naszego homo sapiens, warto chyba zapoznać się z jego historia.

Wszystko zaczęło się prawie 10 lat temu, kiedy działający tam od lat ruch społeczny skłonił nowego burmistrza porto Alegre do przekazania władzy w mieście zgromadzeniom wszystkich zainteresowanych mieszkańców. Od tej pory, to nie radni i urzędnicy lecz sami obywatele decydują o kształcie budżetu miejskiego i nowych inwestycjach. Wbrew wcześniejszym obawom, nie powstały rządy tłumu, ani chaos. Wręcz przeciwnie po raz pierwszy przestał istnieć rozdˇwięk miedzy pracą administracji i rady miasta, a oczekiwaniami mieszkańców. Udało się wyrugować korupcje i nawet Bank Światowy, z definicji wrogi podobnym rewolucjom w zarządzaniu finansami, musiał uznać sukces samorządu Porto Alegre. Z kolei konfederacja ONZ w Stambule uznała te formę demokracji za wzorcowa dla samorządów lokalnych. Nie znaczy to wcale, że w tym mieście zebrali się sami idealni urzędnicy i radni. Po prostu nie mają już innego wyjścia. Demokracja uczestnicząca odbiera im możliwość prowadzenia polityki niezgodnej z wola społeczności, która ich delegowała do jasno określonych zadań.

Jak to wygląda w praktyce?
Otóż, trzy razy do roku odbywają się rundy zebrań mieszkańców poszczególnych dzielnic. Zgłaszane są i przegłosowane konkretne propozycje dotyczące wykorzystywania lokalnych funduszy. Mieszkańcy wskazują organom administracji, które problemy i projekty są dla nich najważniejsze, a którymi należy się zająć w dalszej kolejności. Istniejąca tam Rada Budżetu Partycypacyjnego podczas ustalania decyzji o dystrybucji zasobów miedzy dzielnicami i lokowaniu inwestycji musi się kierować dyrektywami zgromadzeń mieszkańców, ujawnionymi brakami w infrastrukturze i liczbę mieszkańców w danej dzielnicy. Zbudowano przejrzysta i prosta procedurę, która nie pozostawia miejsca na zakulisowe machinacje i prywatne układy. Jeśli chcesz korumpować, musisz skorumpować wszystkich mieszkańców! Już na pierwszy rzut oka widać, ze opisana demokracja uczestnicząca posiada wiele punktów stycznych z idea anarchistyczną (szczególnie w postaci municypalizmu wolnościowego). Jednak w Polsce, nie słychać ani widać chęci radykalnego przebudowania samorządów lokalnych w oparciu o powyższe propozycje. Pozytywnym akcentem jest sformułowanie pierwszego takiego programu przez krakowskie środowisko feministyczne tworzące Krakowską Koalicje Kobiet.

Wszystkich zainteresowanych szczegółami funkcjonowania samorządu w Porto Alegre i projektem przeprowadzenia analogicznych reform w polskim samorządzie zapraszamy na wykład.

Tekst zamiesczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów
nr 9,listopad 2002 r.
numer specjalny. Wykład Rafała Górskiego.


DO PRACOWNIKÓW
Nasze porozumienie ma bardzo szeroki program obejmuje więc również sprawy związane z pracobiorcami i bezrobotnymi. Droga od utraty pracy do braku pieniędzy a w efekcie do niemożności płacenia za czynsz jest krótka a następstwem jej jest często eksmisja z zajmowanego mieszkania. Opieka państwa czy też samorządów różnego szczebla jest w tej mierze , żeby to delikatnie powiedzieć symboliczna. Nie znaczy to, że samorządy nie mają ustawowo zapisanej opieki nad ludźmi znajdującymi się w trudnej sytuacji życiowej. Dla przykładu powiat ma wykonywać zadania publiczne dotyczące-pomocy społecznej-polityki prorodzinnej - wspieranie osób niepełnosprawnych - przeciwdziałaniu bezrobociu oraz aktywizacji lokalnego rynku pracy , często pozostaje to jednak tylko na papierze w zapisie ustawowym. Tak więc powołanie samorządów oddolnych nie jest pozbawione swojej słuszności.

Problem utraty pracy i bezrobocia dotyka coraz więcej ludzi, starych i młodych, nie tylko ludzi w wieku produkcyjnym ale dotyka całe ich rodziny, czyli także emerytów związanych rodzinnie z pracownikami najemnymi czy też z osobami poszukującymi pracy./ Chociażby i z tego powodu ,że obowiązek alimentacyjny działa w obie strony.

Chcielibyśmy podzielić się paroma spostrzeżeniami dotyczącymi ochrony swojego miejsca pracy.
Przede wszystkim / oprócz umowy o pracę / pracownik winien być zapoznany z przepisami bhp, regulaminem zakładu pracy, układem zbiorowym pracy. Niezależnie od tego należy pamiętać, że umowa o pracę obowiązuje obie strony i pracodawca nie może traktować swojego pracownika bez należnego poszanowania wykonywanej przez niego pracy. Przecież pracownik wiąże z miejscem pracy swoją przyszłość i bezpieczeństwo finansowo - socjalne.

Jednym z zabezpieczeń przed niezgodnym z prawem pracy jest wstępowanie do związków zawodowych, które są zobowiązane bronić Waszych praw zawodowych, niezależnie od tego samo zrzeszenie się dla wspólnego działania daje dodatkowy efekt psychologiczny efekt jedności i solidarności pracowniczej oraz znaczenia dla Was jako siły przetargowej w sporach z pracodawcą.
-W oświadczeniu pracodawcy o wypowiedzeniu umowy o pracę zawartej na czas nie określony lub o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia powinna być wskazana przyczyna uzasadniająca wypowiedzenie lub rozwiązanie umowy - czyli istnieje wymóg by każde wypowiedzenie na czas nie określony było uzasadnione.

- O zamiarze wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nie określony pracodawca winien zawiadomić na piśmie organizację związkową , która reprezentuje pracownika, podając przyczynę rozwiązania umowy.

- W przypadku niezgodnego z Prawem Pracy zwolnienia: w ciągu 7 dni przysługuje odwołanie do sądu pracy - konieczny pośpiech!/termin sciśle określony - zawity; taką nieprawidłowością może być nie zawiadomienie organizacji związkowej o zamiarze wypowiedzenia umowy o pracę.
-Zgłaszanie wszelkich nieprawidłowości dziejących się w Waszym zakładzie, a tym bardziej w przypadku "wątpliwego zwolnienia" do Państwowej Inspekcji Pracy / na piśmie za pokwitowaniem odbioru na kopii/. Państwowa Inspekcja Pracy w Poznaniu ul. Libelta 16/20./wykroczenia to np. przekraczanie ustawowego czasu pracy, stosowanie wielokrotne umów o pracę na czas określony, nieprzestrzeganie bhp, niewydawanie w terminie świadectw pracy, utrudnianie działania ZZ

- Korzystanie w spornych sprawach z pomocy związków zawodowych w tym z pomocy porad radców prawnych związków zawodowych oraz porad prawnych Państwowej Inspekcji Pracy.

- Można zgłaszać wyjątkowo drastyczne przypadki zwolnień do posłów na Sejm RP z prośbą o zainteresowanie się sprawą.

- W przypadku zwolnienia ważne jest treść świadectwa pracy - o jego sprostowanie można się zwrócić do pracodawcy a w sytuacji jego nieuwzględnienia, do Sądu Pracy. Ważne dla uzyskania zasiłku dla bezrobotnych, jak też przy poszukiwaniu nowej pracy.

Ważną sprawą jest funkcjonowanie w danym zakładzie pracy układu zbiorowego pracy i jego treść/może ona obejmować zapisy sugerujące, że również w przypadku kiedy pracownik nie jest członkiem ZZ może obowiązywać konieczność uzgadniania przez pracodawcę jego zwolnienia /
Jednym z elementów kontroli wewnętrznej nadzorowanej przez pracowników jest Społeczna Insp. Pracy .Ustawa o SIP mówi że jest to społeczna służą mająca na celu zapewnienie przez zakłady pracy bhp oraz ochronę uprawnień pracowniczych określonych w przepisach prawa pracy i że reprezentuje ona interesy wszystkich pracowników.

Są projekty sejmowe zmian w kodeksie pracy które mają za cel wprowadzenie tzw. Elastycznego Kodeksu Pracy czyli - np. zmniejszenia płacy minimalnej, możliwość stosowania wielokrotnych umów o pracę na czas określony/obecnie tylko dwukrotnie/ czy też zniesienia obowiązku w mniejszych zakładach funkcjonowania regulaminu pracy itp, ma zmierzać to rzekomo do stworzenia nowych miejsc pracy ale trudno mi w to uwierzyć i śmiem twierdzić że będą to zmiany na niekorzyść pracownika

Dygresja:
Plan budżetu Państwa zakładał na rok 2001 wzrost bezrobocia do 15% , obecnie ten plan został niechlubnie wykonany prawie w całości w ciągu zaledwie kilkunastu dni.

Nasza rada czytajcie Państwo Kodeks Pracy zwłaszcza teraz kiedy bezrobocie gwałtownie wzrasta , może to się nieraz przydać.

Porozumienie Społeczne "Poznań miasto dla ludzi"


Poznań, dnia 23.05.2001 r.

Porozumienie Społeczne
"Poznań miasto dla ludzi"


Treść poniższego pisma została wysłana do Gazety Wielkopolskiej, jako reakcja Porozumienia Społecznego "Poznań miasto dla ludzi", na zamieszczony na łamach gazety w dniu 22. 05.01, artykuł pt. "Wypożyczyli Wojtka" Marty Tylendy.


Do Gazety Wielkopolskiej

Piszemy do Państwa w nawiązaniu do artykułu Marty Tylendy "Wypożyczyli Wojtka", zamieszczonego w Gazecie Wielkopolskiej w dniu 22 maja b.r. Dotyczył on próby przeprowadzenia eksmisji bez zapewnienia lokalu zastępczego, jaka miała miejsce w dniu 18.05.b.r. na poznańskim osiedlu Winiary. Tego dnia uczestnicy Porozumienia Społecznego "Poznań miasto dla ludzi" uniemożliwili komornikowi wejście na teren posesji i dokonania eksmisji.

Państwo Kowalczyk, których dotyczył wyrok eksmisyjny, zwrócili się o pomoc do naszego Porozumienia na początku maja. Skontaktowaliśmy ich z naszym radcą prawnym, który po przeanalizowaniu sytuacji prawnej doszukał się ewidentnego naruszenia praw lokatorskich. Z naszą pomocą złożone zostały do Sądu dwa zażalenia: pierwsze dotyczące uchylenia uchwały zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej o wykluczenie Państwa Kowalczyk z poczetu członków spółdzielni, drugie na postanowienie Sądu o wydaniu wyroku eksmisyjnego. W dniu przyjazdu komornika oba zażalenia nadal pozostawały w Sądzie i czekały na rozpatrzenie. W świetle powyższych faktów postanowiliśmy zainterweniować w bardziej radykalny sposób, gdyż działania komornika nacechowane były złą wolą i chęcią przeprowadzenia eksmisji za wszelką cenę. Pragniemy nadmienić, iż celem naszego Porozumienia, nie jest zagłębianie się w zależności rodzinne a pomoc udzielana jest przede wszystkim wówczas, gdy naruszane zostają prawa lokatorów. Do dnia kiedy przybyliśmy na miejsce zdażenia nie wiedzieliśmy, iż p. Kowalczyk obecny będzie przy eksmisji. Wiedzieliśmy jedynie, ze jednym z lokatorów mieszkania jest osoba niepełnosprawna, przebywająca obecnie na rehabilitacji powypadkowej. Uważamy jednak, że jego obecność jako współnajemcy była jak najbardziej uzasadniona. Dlatego też uważamy, iż przedstawienie całego zajścia przez Gazetę Wielkopolską w tak złym świetle, jest co najmniej nie na miejscu, gdyż fakty te nawet jeśli są prawdziwe ( choć opierają się głównie na plotkach a cytowana wypowiedź jednej z uczestniczek Porozumienia została zmanipulowana - wyrwana z kontekstu tak aby potwierdzała tezę zawartą w artykule) to wyrzucanie ludzi na bruk jest działaniem głęboko niehumanitarnym i niegodnym państwa prawa jakim mieni się RP. Dlatego jednym z haseł naszego porozumienia jest: "Mieszkania prawem, nie przywilejem" a walka o to aby Poznań był miastem dla zwykłych ludzi a nie dla bezdusznych biurokratów i polityków będzie dla nas priorytetem.

Z poważaniem
W imieniu Porozumienia Społecznego
"Poznań miasto dla ludzi"

Podpisy


Poznań 17.04.2001r.

POROZUMIENIE SPOŁECZNE
"POZNAŃ - MIASTO DLA LUDZI"

Do komorników okręgu poznańskiego

Zwracamy się do Państwa z apelem aby wzorem wielu polskich komorników, nie przeprowadzali Państwo eksmisji bez zapewnienia lokalu zastępczego.

Bulwersujące opinię publiczną częste przypadki wyrzucania osób wprost na ulicę, świadczą o całkowitym braku elementarnych, ludzkich wartości.

Wielokrotnie zdarza się iż sytuacja życiowa w jakiej, często nie ze swojej winy, znaleźli się najemcy zasobów mieszkaniowych, nie pozwala na terminowe zapłacenie należności czynszowych. Narastające odsetki, czynią z niewielkiego zadłużenia, niemożliwą do spłacenia barierę finansową. Czy jednak konsekwencją takich losowych przypadków musi być utrata "dachu nad głową"?
Zdajemy sobie sprawę iż wykonujecie Państwo jedynie prawomocne wyroki Sądów. Należy jednak pamiętać iż przy wydawaniu orzeczenia, rzadko analizowana jest sytuacja osób, których one dotyczą.
Wielu Państwa kolegów w całej Polsce z powodów humanitarnych, rezygnuje z wykonywania eksmisji "na bruk".

Apelujemy do Państwa sumienia byście także Państwo odmówili udziału w tym barbarzyństwie.


Z poważaniem

Uczestnicy Porozumienia Społecznego
"Poznań - miasto dla ludzi":

Federacja Anarchistyczna - sekcja Poznań
Federacja Młodych Unii Pracy
O.P.Z.Z. "Konfederacja Pracy"
Polska Partia Socjalistyczna - Komitet Okręgowy
Ruch Postępu Cywilizacyjnego
Samorząd Lokatorów R.P.


EKSMISJE STOP !!!

Za datę odpowiednią, do rozpoczęcia wyrzucania ludzi na bruk, politycy uznali 1 kwietnia.

Data ta jest oczywiście umowna. Zabawa państwa, w oczyszczanie ze "zbędnych elementów" miast, ludzi nie pasujących do świetlistej wizji kapitalistycznego (k)raju Balcerowicza i spółki trwa cały rok. Biurokratyczna machina, gdy trzeba, jest nadwyraz sprawna. W Toruniu, samotnie wychowująca matka dwojga dzieci, która zajęła i wyremontowała część opuszczonej kamienicy postanowiła, zgodnie z własnym sumieniem płacić za wynajem miastu. Kiedy tylko poinformowała o tym odpowiedni urząd, otrzymała pismo orzekające o eksmisji. We Wrocławiu policja zaatakowała skłot na ulicy Kromera, kilkanaście osób straciło w jednej chwili miejsce zamieszkania, ich dobytek został zniszczony. Po udanej akcji policja zaproponowała skłotersom miejsce w schronisku dla bezdomnych (wcześniej policja przeprowadzała różnego rodzaju prowokacje). Przykładów pracy systemu na rzecz obywateli jest wiele. Nie ma co narzekać na policje, jest skuteczna, udowodni jeszcze swoją skuteczność gumowymi kulami, gdy bezrobotni i reszta zbędnych elementów społeczeństwa wyjdzie na ulicę zaprotestować swój gniew. Próba przekupienia przez polityków opinii publicznej, ustawą o zakazie eksmisji na bruk osób niepełnosprawnych, rodzin z dziećmi może być skuteczna jedynie przez chwilę. Nie zmieni to faktu, że jedyny sposób państwa na zwalczanie bezdomności to policyjna pałka. W zeszłym roku, w samym tylko Poznaniu, dokonano czterystu eksmisji, z czego tylko nielicznym osobom zagwarantowano lokal zastępczy. W tym roku rekord pewnie zostanie znowu pobity.

Na pohybel kapitalistycznym i policyjnym skurwysynom !
Organizujmy grupy wsparcia dla osób eksmitowanych !
Precz z windowaniem cen wynajmu mieszkań !

FAKTY:

Obecnie sądy muszą badać sytuację materialną eksmitowanego i na tej podstawie rozstrzygać, czy należy mu się lokal socjalny, czy nie (wcześniej sądy też miały takie uprawnienia, ale najczęściej z nich nie korzystały, bo nie musiały). Ponadto na bruk nie mogą już być wyrzucane m in. kobiety w ciąży, dzieci i osoby niepełnosprawne, o ile nie miałyby dokąd pójść. Eksmisja jest wstrzymana do czasu, aż gmina przydzieli lokal socjalny ("o obniżonej wartości użytkowej, w szczególności z gorszym wyposażeniem technicznym"). Wcześniej zdarzało się, że na bruk trafiały rodziny, którym sąd przyznał lokal socjalny, ale gmina go nie przydzieliła. Nowelizacja nie dotyczy jednak rodzin już skazanych na eksmisje, chodzić tu może nawet o 8,9 tys. osób!

Eksmisje możliwe są w Polsce w praktyce od 1994 roku w skutek zmiany ustawy o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych. Od tego czasu dokonano ich w naszym kraju 20,5 tys. - większość eksmitowanych, zdaniem GUS-u, trafiła na ulicę.

Jednodniówka "koncertowa" Rozbrat 16.04.2001

W sprawie eksmisji patrz także:
List do S.I.S. ULICA prezydenta Wrocławia w sprawie budynku przy ul. Kromera 6a


POROZUMIENIE SPOŁECZNE "POZNAŃ MIASTO DLA LUDZI"

Poznań miastem nie dla eksmisji na bruk ludzi biednych, bezrobotnych, tych, których nie stać na ciągłe podwyżki czynszów i opłat oraz tych, którzy w wyniku wypadków losowych utracili możliwość utrzymania się.

Nie dla wyprzedaży i przejmowania przez prywatnych "właścicieli" mieszkań komunalnych i związanych z tym malwersacji finansowych oraz dla wszelkich roszczeń reprywatyzacyjnych byłych "posiadaczy".

Nie dla partyjnych i biznesowych układzików, politycznych przepychanek i biurokracji wszelkich szczebli administracyjnych, dysponującej środkami z naszych kieszeni.

Nie dla polityki władz lokalnych która preferuje biznes i inwestycje nie uzgadniane z mieszkańcami naszego miasta. Dla polityki która oczyszcza tzw. śródmieście pod biura i zasobniejszych najemców z mieszkańców od dawna tam zasiadłych niszcząc w ten sposób społeczności lokalne i więzi międzyludzkie.

Nie dla inwestycji które straszą swą ohydą i w żaden sposób nie nawiązują do charakteru i swojskości miejsc w których są lokalizowane.

Nie dla arogancji władz i ograniczania użyteczności publicznej na rzecz własności prywatnej nie liczącej się z potrzebami i rozwojem mieszkańców Poznania.

Nie dla hipermarketów, centrów biznesu, banków i ulic zakorkowanych trującymi wszystkich samochodami.

Poznań miastem dla wszystkich ludzi - nie tylko najbogatszych, podejmującym wszelkie działania zmierzające do zmniejszania obszarów biedy i bezrobocia oraz zbyt wygórowanych opłat za życie w nim. Miastem realizującym zorganizowane zajmowanie pustostanów dla potrzeb bezdomnych.

Miastem, w którym domy są zarządzane przez ludzi w nich mieszkających. Gdzie wszelkie decyzje ich dotyczące podejmowane są poprzez współdecydowanie wszystkich zainteresowanych bez zbędnych pośredników. Miastem, gdzie umożliwione zostanie przekazanie mieszkań komunalnych ich lokatorom tworzącym samorządy, którym przekazywać będzie się opłaty od pozostałych mieszkańców nie zainteresowanych taką formą uczestnictwa.

Poznań miastem oddolnej demokracji, rzeczywistego samorządu a nie jego parodii. Tak na poziomie własnego domu, ulicy, osiedla jak i całego miasta. Gdzie każdy miałby możliwość wpływu na inwestycje, wygląd ulic, dzielnic, zieleń, całą infrastrukturę, oraz kontroli każdej decyzji i jej wykonania. Miastem, gdzie każdy pomysł, inwestycja itp., będą poddawane pod dyskusje i udział mieszkańców we współzarządzaniu. Nic o nas bez nas.

Miastem, którego centrum należeć będzie do wszystkich, nie tylko do najbogatszych mieszkańców. Miastem silnych i zżytych społeczności lokalnych kierujących się pomocą wzajemną i solidaryzmem, gdzie więzi międzyludzkie staną się czymś głębszym, a nie jedynie hasłem.

Poznań miastem w którym wszelkie inwestycje, nowe budynki itp. nawiązują do charakteru i swojskości miejsc w których się znajdują. Miastem, gdzie dba się o starą zabudowę, nie szpecąc jej wątpliwej urody "nowościami".

Poznań miastem, gdzie użyteczność publiczna stawiana będzie na pierwszym miejscu. Miastem dla zieleni na ulicach, parków, placów zabaw, deptaków i ścieżek rowerowych.

Miastem posiadającym zaplecze socjalne na dobrym poziomie. Popierającym rozwój życia kulturalnego i społecznego mieszkańców szczególnie poprzez łatwy dostęp do lokali komunalnych i wspieranie amatorskiej aktywności kulturalnej.

Poznań miastem małego, rodzinnego handlu, usług oraz rzemiosła, miastem, gdzie nie straszą szklane wieżowce dla bogaczy, nie służące większości mieszkańców.

Miastem o ograniczonym ruchu indywidualnego transportu, a stawiającym na rozwiniętą i nie zatłoczoną komunikację zbiorową.

W skład Porozumienia wchodzą:
Federacja Anarchistyczna - sekcja P-ń,
Federacja Młodych Unii Pracy
O.P.Z.Z "Konfederacja Pracy"
Polska Partia Socjalistyczna - Komitet Okręgowy,
Ruch Postępu Cywilizacyjnego
Samorząd Lokatorów R.P
a także osoby niezwiązane z żadnymi grupami/organizacjami

POROZUMIENIE SPOŁECZNE "POZNAŃ MIASTO DLA LUDZI"
MA CHARAKTER OTWARTY, ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY!!!


Eksmisje stop!

Po wielu tzw. "reformach i przekształceniach" przyszła kolej na następny interes, na którym chcą zarobić różnej maści domniemani właściciele, urzędnicy i politycy. Maszynka do robienia pieniędzy pomału się rozkręca. Świadczą o tym znane już w każdym mieście "przekręty" w kwestiach własnościowych. Zwiększa się ilość eksmisji, wchodzą już w życie oraz planowane są nowe zmiany w prawie, znikają księgi wieczyste, pojawiają się ni stąd, ni zowąd wpisy, fikcyjni właściciele, przekupni urzędnicy, zamieszani prawnicy, sędziny itd.. Jedną z takich spraw jest nieuregulowana własność kamienicy przy ulicy Sienkiewicza 6 w naszym mieście.

Właścicielem kamienicy był przed wojną kupiec Wincenty Jankowski. Podczas okupacji podpisał "Deutsche Volksliste" stając się tym samym zdrajcą narodu polskiego i obywatelem Rzeszy. Po wojnie majątki takie przejął Skarb Państwa. W kamienicy tej mieszka do dziś dnia najbliższy spadkobierca swego stryjecznego dziadka Wincentego - Robert Jankowski. Postanowił on odzyskać spadek po dziadku. Zatrudnił do tego słynnego, nie tylko w Poznaniu, prof. Andrzeja Redelbacha, autorytet prawny, reprezentant Polski w Strasburgu. Wygrał sprawę w tempie do pozazdroszczenia przez niejednego prawnika. Przy okazji ujawniły się nowe nazwiska spadkobierców. Jak na zawołanie pojawiła się pośród współwłaścicieli siostra prof. Redelbacha, która następnie połowę swojego posiadania podarowała dzieciom profesora. Jedna z rodzin tejże kamienicy otrzymała już nakaz eksmisji, a reszta lokatorów nie jest pewna własnego jutra. Ciekawe jest też, że sąd prowadził rozprawy dotyczące eksmisji,mimo iż rodzina ta nie ma zerwanego najmu przez MPGM, płaci regularnie czynsz i prowadzi spokojny tryb życia. Toczy się sprawa apelacyjna w związku z wydanym wyrokiem eksmisyjnym w Sądzie Rejonowym. W sprawę tą zamieszani są urzędnicy miejscy, którzy "nie dopatrzyli" formalności przy sprawdzaniu dokumentów związanych ze stanem prawnym kamienicy. O istnieniu takich dokumentów wiedzą mieszkańcy, którzy zaniepokojeni postanowili je sprawdzić. Ich istnienie potwierdziła prezes Sądu Okręgowego, prowadząca nadzór nad postępowaniami dotyczącymi tejże kamienicy. Sąd odnalazł w archiwum dokumenty potwierdzające ten stan rzeczy, jednak złożenie skargi przez GEOPOZ i wznowienie postępowania, dotyczącego uzgodnienia treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym, jak na razie nie zostało podjęte ( do tej chwili nawet nie ustalono terminu rozprawy). Oddalono natomiast wniosek GEOPOZ-u o zakazanie obrotu nieruchomością. Dojść może do sytuacji gdzie właścicielami staną się nabywcy w "dobrej wierze", którzy odkupią dom od spadkobierców. Dla mieszkańców w tej sytuacji i tak nic się nie zmieni, czeka ich los eksmitowanych. Jak na razie, żyją na walizkach.

Protestujemy przeciwko zmianom własnościowym dotyczącym mienia komunalnego, prowadzącym do machlojek i korupcji.

Protestujemy przeciwko robieniu tego za plecami ludzi, których to dotyczy.

Protestujemy przeciwko eksmisjom. Protestujemy w sprawie mieszkańców kamienicy przy ul.Sienkiewicza 6.

Precz z ignorancją władzy !!!

Uważamy, że mienie komunalne powinno przechodzić na własność mieszkańców. Tyle mówiło się w tym kraju o uwłaszczeniu, został tylko pusty slogan i wyborcze hasełko. Wpierw były zakłady pracy, a teraz domy, w których mieszkamy.

Żądamy rzeczywistego uwłaszczenia, uwłaszczenia wszystkich mieszkań.

Żądamy by były zarządzane samorządnie przez samych zainteresowanych czyli tych, którzy je użytkują. Nie przez klikę prawników, urzędników, milionerów i miejscowych polityków. Wzywamy do oddolnego samoorganizowania się, do wspólnej walki, wspierania się i brania wreszcie we własne ręce tego co dotyczy naszego życia. Uważamy, że szeroki ruch społeczny może położyć kres machlojkom, może być skutecznym protestem przeciwko tym, którzy niby lepiej wiedzą jak mamy żyć. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Później może być już za późno! W Poznaniu są plany rozszerzenia tzw. Centrum, między innymi tyczy się to części Jeżyc gdzie znajduje się wyżej opisana kamienica. Po zmianie stosunków własnościowych, zmianie prawa i ustaw, zgodnie z wymaganiami Unii Europejskiej, niewielu będzie mogło pozwolić sobie na mieszkanie w tej części miasta. Zniszczy to zapewne istniejące już społeczności lokalne i więzi międzyludzkie. Z pewnością wychodzi się z założenia , iż bezkształtną masą rządzi się lepiej.

Zawiązana została grupa wsparcia w przypadkach jak wyżej, eksmisji oraz innych nadużyć wobec lokatorów. Prowadzimy także spotkania na temat kontaktów z mediami oraz organizacji protestu społecznego.
Dzwoń: ...

Tekst zamiesczony w TEJ - pismo poznańskich anarchistów
nr 2, wiosna/lato 2000 r.